Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 10 °C pogoda dziś
JUTRO: 19 °C pogoda jutro
Logowanie  

Fake newsy jako broń. Media publiczne odpowiadają portalem „Sprawdzam to”

 

Warsztaty o oszustwach w internecie podczas Dnia Otwartego Radia Olsztyn 2025

Kłamstwa, manipulacje, gra na emocjach i rosyjska wojna hybrydowa w internecie. Skala dezinformacji rośnie w lawinowym tempie. Naprzeciw tym wyzwaniom stają największe media publiczne w Polsce – Telewizja Polska, Polska Agencja Prasowa i Polskie Radio, które powołały do życia portal fact-checkingowy „Sprawdzam to”. Inicjatywa ma tropić i obalać fake newsy w przestrzeni publicznej. Pytanie jednak, czy same portale weryfikacyjne wystarczą, gdy dezinformacja uderza bezpośrednio w nasze bezpieczeństwo?

List intencyjny w sprawie nowej inicjatywy został już podpisany. TVP ma zapewnić zasięgi, PAP analitykę, a Polskie Radio – pogłębienie tematów na antenie. To krok niezwykle potrzebny, co potwierdzają alarmujące statystyki. Tylko w minionym roku eksperci z instytutu NASK zgłosili wielkim platformom cyfrowym ponad 46 tysięcy materiałów dezinformacyjnych. Usunięto zaledwie 12 procent z nich. Równolegle, liczba rejestrowanych incydentów cyberbezpieczeństwa wzrosła rok do roku o blisko 400 procent. Wojna hybrydowa przestała być jedynie polityczną przepychanką.

– To bezpośrednie ataki, które dotykają między innymi polskich rozgłośni radiowych, o czym podczas konferencji „Alarm w eterze” – mówiła dr hab. Katarzyna Bąkowicz z Uniwersytetu SWPS.

Ponad 50 procent stacji przyznaje, że doświadczyło ataków dezinformacyjnych w swojej organizacji. W 12 procentach na atakach dezinformacyjnych się nie skończyło, ponieważ one się przerodziły także w fizyczne incydenty agresji

– tłumaczyła ekspertka, dodając, że czołowym zagrożeniem dla stacji są też cyberataki na infrastrukturę oraz ataki phishingowe, które zaburzają ich stabilność.

Ataki na infrastrukturę krytyczną, blokowanie stacji czy wyłudzanie danych to twarde dowody na to, że wirtualne kłamstwo ma realne, fizyczne konsekwencje. Z naszego, regionalnego punktu widzenia sytuacja wygląda jeszcze poważniej. Bliskość obwodu królewieckiego sprawia, że Warmia i Mazury są wschodnią flanką i bezpośrednim poligonem doświadczalnym dla obcych służb. Mieszkańcy przygranicznych powiatów, dwa lata temu, musieli mierzyć się chociażby z fałszywymi SMS-ami zawierającymi rzekome wezwania mobilizacyjne. Strach próbowano siać także wokół technicznych zakłóceń sygnału GPS nad naszym województwem. Rosyjskie kanały propagandowe natychmiast ubrały to w kłamliwą narrację o paraliżu systemów ratunkowych i rzekomej inwazji NATO.

Jak zauważyła Magdalena Wilczyńska, dyrektorka Pionu Ochrony Informacyjnej Cyberprzestrzeni w NASK, w społeczeństwie wciąż brakuje świadomości, że te działania to element regularnej wojny.

Cały czas mamy wrażenie, że dezinformacja wciąż jest kojarzona z debatą polityczną, być może z jakimś problemem fake newsa pojawiającego się w mediach, a niekoniecznie z obszarem wojny hybrydowej. Niestety jest tak, że te narracje prorosyjskie nie tylko są wymierzone w obszary wojny w Ukrainie bądź naszego bezpieczeństwa, ale nawiązują do zdrowia, do zdarzeń wewnątrz kraju

– podkreślała ekspertka.

Szczepienia, mniejszości, gospodarka – każdy punkt zapalny jest dobry, by spolaryzować obywateli. Największym sojusznikiem dezinformatorów bywa jednak nasza własna pycha. Medioznawca z Uniwersytetu Warszawskiego, dr hab. Łukasz Szurmiński, zwraca uwagę, że brakuje nam krytycznego myślenia.

Masa ludzi była przekonana, że generalnie dają się nabierać wszyscy, tylko nie oni. No i to jest oczywiście groźne. Jak ja słyszę, że studenci dziennikarstwa mają jakieś konta na Instagramie czy na fejsie, z których czerpią wiedzę o świecie, to jestem przerażony

– oceniał badacz.

Sytuację dodatkowo komplikuje błyskawiczny rozwój sztucznej inteligencji. Technologia deepfake pozwala dziś na wygenerowanie perfekcyjnie brzmiących fałszywych nagrań wideo i audio, które potrafią zmylić nawet profesjonalistów. Z pomocą przychodzi nam jednak inna sztuczna inteligencja. Marcin Kostecki, redaktor naczelny portalu fact-checkingowego Demagog, podpowiadał na antenie Radia Olsztyn, że w sieci dostępne są specjalne algorytmy do weryfikacji treści.

Jeśli widzimy jakiś podejrzany obraz czy film, możemy w prosty sposób sprawdzić, czy nie jest to fejk. Są do tego darmowe narzędzia. Każdy może wrzucić tam po prostu plik i zapytać tego narzędzia, czy według niego jest to wytwór sztucznej inteligencji

– wyjaśniał Kostecki, zastrzegając jednocześnie, że systemy te nie są wciąż idealne i potrafią wyrzucać błędne odpowiedzi.

Posłuchaj wypowiedzi

00:00 / 00:00

Autor: M. Lewiński
Redakcja: P. jaguszewski

Więcej w współpraca mediów publicznych, dezinformacja, media publiczne, deepfake, Sprawdzam To
Kto wierzy w teorie spiskowe? Raport NASK pokazuje zaskakujące wyniki

Czy w teorie spiskowe częściej wierzą młodzi czy seniorzy? Jakie media sprzyjają ich rozprzestrzenianiu? Odpowiedzi na te pytania szukał Państwowy Instytut Badawczy NASK, zajmujący się między...

Zamknij
RadioOlsztynTV