Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: -1 °C pogoda dziś
JUTRO: 8 °C pogoda jutro
Logowanie  

Zaniedbana mała ojczyzna. Czy w szkołach pojawi się edukacja regionalna?

Fot. FB/ZPiT Pofajdok Stawiguda

Konwent Przewodniczących Sejmików Województw Rzeczypospolitej Polskiej jednogłośnie zaapelował do Ministerstwa Edukacji Narodowej o wprowadzenie edukacji regionalnej jako obowiązkowego przedmiotu na każdym etapie kształcenia. 

Ten mocny, płynący z Opola, postulat otwiera w województwie warmińsko-mazurskim szeroką dyskusję, w której ścierają się entuzjazm regionalistów, merytoryczne przygotowanie naukowców oraz twarde realia systemu oświaty. Samorządowcy z całego kraju postanowili bowiem zareagować na pewien edukacyjny paradoks. Uczniowie w polskich szkołach z łatwością wymieniają egipskich faraonów, rozpoznają greckie kolumny doryckie i jońskie, a także bezbłędnie wskazują na mapie dorzecze Eufratu i Tygrysu. Zdecydowanie trudniej przychodzi im jednak odpowiedź na pytanie o to, kim była Maria Zientara-Malewska lub poprawne zdefiniowanie granic krainy historycznej, w której dorastają.

Głos w tej sprawie zabrał między innymi przewodniczący Sejmiku Województwa Warmińsko-Mazurskiego Bogdan Bartnicki, który uczestniczył w spotkaniu konwentu w Opolu. Zwraca on uwagę na konieczność przewartościowania szkolnych priorytetów.

Młodzi ludzie za dobrze znają Tutenchamona i faraonów egipskich, a  ci z Olsztyna niekoniecznie wiedzą, kim była Maria Zientara-Malewska. Nie mówię, że tamte rzeczy są nieważne. Oczywiście są ważne, ale hierarchia spraw istotnych powinna w tym przypadku, mówiąc o edukacji regionalnej, być priorytetem

– ocenia przewodniczący.

Podkreślił również, że natura tego przedmiotu wyklucza centralną unifikację, ponieważ każdy region ma swoją zróżnicowaną tradycję, historię i kulturę, co powinno stanowić powód do lokalnej dumy.

Z diagnozą samorządowców w pełni zgadzają się osoby na co dzień zajmujące się popularyzacją wiedzy o regionie. Łukasz Ruch, regionalista i popularyzator gwary warmińskiej, nie ukrywa, że braki w wiedzy młodzieży, ale także dorosłych mieszkańców, bywają zatrważające. W codziennej pracy z dziećmi zauważa on, że choć w obecnej siatce zajęć są przewidziane pewne godziny na tematykę lokalną, jest to wciąż kropla w morzu potrzeb.

Zastanówmy się, czy ważniejsze jest poznawanie naszego regionu, czy poznawanie innych regionów, bo patrząc na to, jaką najmłodsi mają małą świadomość na temat miejsca swojego zamieszkania, to jest przerażające. Zawsze mnie dziwi to, że ludzie nie wiedzą na przykład, że Olsztyn jest stolicą regionu i że leży na Warmii. Wyjaśnienie samej krainy geograficznej to jest w ogóle jakiś temat z wyższego levelu

– zauważa Łukasz Ruch.

Regionalista wskazuje na pragmatyczny wymiar znajomości własnej małej ojczyzny, odwołując się do przykładu relacji biznesowych czy międzyludzkich z przedstawicielami innych części kraju, na przykład z Kaszub, gdzie świadomość lokalna jest znacznie wyższa. Brak możliwości odpowiedzi na proste pytanie o własny region może, zdaniem Rucha, rzutować na odbiór naszej osoby. Jak sam przyznał, nie chodzi o to, by od razu uczyć na pamięć poezji warmińskiej, ale o zbudowanie niezbędnego fundamentu.

Chodzi o takie podstawy, żebyśmy w trzeciej klasie szkoły podstawowej mieli np. przez pół roku zajęcia regionalne, żeby każdy miał takie podstawy: mieszkam na Warmii, stolicą tej krainy jest Olsztyn, czym się charakteryzuje. Wtedy, jeżeli ktoś się będzie dalej interesował tematem, jeżeli jakiś nauczyciel zdecyduje się zrobić kółko tematyczne, to na pewno będzie mu łatwiej znaleźć uczestników

– przekonywał.

Ruch dodał też refleksję z własnego życia, przyznając, że do pierwszego konkursu wiedzy o regionie został poniekąd przymuszony, co ostatecznie zaszczepiło w nim wieloletnią życiową pasję.

Zupełnie inną, badawczą i dydaktyczną perspektywę wnosi dr hab. Izabela Lewandowska, profesor Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie. Z jej punktu widzenia apel samorządowców jest bezwzględnie słuszny, ale mocno spóźniony. Naukowiec z Instytutu Historii UWM przypomniałs, że narzędzia do prowadzenia takich zajęć istnieją od dawna.

To jest w ogóle pytanie, które powinno być postawione 20 lat temu. Zajmuję się tym tematem od początku XXI wieku, więc tak naprawdę teraz to jest wszystko za późno, aczkolwiek zawsze można podjąć tę inicjatywę i będzie bardzo skuteczna i dobra. Tylko nie ma co o tym dużo rozmawiać, trzeba robić, bo to już dawno jest po terminie, żeby to zrealizować

– mówiła prof. Lewandowska.

Profesor Lewandowska jest autorką i redaktorką podręcznika „Dziedzictwo ziem pruskich. Dzieje i kultura Warmii i Mazur”, który ukazał się kilkanaście lat temu. Publikacja ta, dostępna w internecie wraz z autorskim programem nauczania, cieszyła się szerokim zainteresowaniem, stanowiąc wzór dla innych województw w Polsce. Obecnie trwają prace nad kolejnymi materiałami wspierającymi nauczycieli.

Złożyliśmy projekt do Ministerstwa Edukacji jako Komisja Dydaktyczna Polskiej Akademii Nauk na opracowanie zeszytów ćwiczeń i materiałów do edukacji regionalnej w poszczególnych zespołach. Staramy się coś robić i wybiegać naprzeciw

– zdradziła profesor.

Jej zdaniem kluczowe w tej chwili byłoby stworzenie centralnej, wspieranej przez samorząd platformy edukacyjnej, która zebrałaby rozproszone dotąd w sieci zasoby i odciążyła nauczycieli z konieczności samodzielnego poszukiwania merytorycznych pomocy.

O tym, jak w praktyce mogłaby wyglądać taka nauka, mówiła z kolei Ewa Romanowska ze Stowarzyszenia Wspólnota Kulturowa Borussia, które od ponad trzech dekad promuje edukację pozaformalną. Dla społeczników edukacja regionalna to coś znacznie więcej, niż tylko odpytywanie z dat i nazwisk.

To mógłby być przedmiot, który z jednej strony buduje tożsamość lokalną i związek z miejscem, ale przez to – co dla nas szczególnie istotne – rozwija kompetencje obywatelskie, a wydaje się, że to jest bardzo ważny deficyt w ogóle w edukacji szkolnej dzisiaj

– oceniała Ewa Romanowska.

Zaznaczyła przy tym, że aby przedmiot odniósł sukces, nie może zamknąć się w szkolnej ławce. Wymaga on realizacji w terenie i ścisłej współpracy z podmiotami lokalnymi, organizacjami pozarządowymi, muzeami oraz regionalistami amatorami.

Mimo powszechnej zgody ekspertów co do zasadności samej idei, główna bariera pojawia się na etapie organizacyjnym i urzędowym. Postulat samorządowców napotyka na twardy opór w postaci obecnych możliwości systemu oświaty. Wicekurator oświaty w Olsztynie Adam Szkolnik ocenia sprawę jednoznacznie.

Edukacja regionalna w tym momencie nie jest możliwa do wprowadzenia do siatek godzin w szkołach. Natomiast na pewno jej elementy są realizowane na innych przedmiotach, jak historia, geografia, i nauczyciele kierują się tym lokalizmem wojewódzkim, żeby po prostu wprowadzać i przedstawiać uczniom te treści

– informował wicekurator.

Debata o edukacji regionalnej zatacza więc koło. Z jednej strony stoją gotowi do działania badacze, doświadczeni w pracy terenowej społecznicy i świadomi skali problemu regionaliści oraz samorządowcy. Z drugiej znajduje się system edukacji, dla którego każda kolejna godzina lekcyjna stanowi potężne logistyczne wyzwanie.

Posłuchaj relacji Marka Lewińskiego

Autor: M. Lewiński
Redakcja: M. Rutynowski

Więcej w Warmia, region
Sukces Warmiaków w Ogólnopolskim Konkursie na Gadkę w Krakowie

Przedstawiciele Warmii rywalizowali w trzech kategoriach: junior - Wiktoria Babecka, młodzież - Ewa Biermann oraz dorośli - Łukasz Ruch. Cała trójka otrzymała nagrody publiczności. Ponadto Ewa...

Zamknij
RadioOlsztynTV