Komisja dialogu czy dyktatu?
Rozmowy w komisji trójstronnej były jednym z tematów audycji „My, Wy, Oni”, w której udział wzięli: Krzysztof Szepioła z Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu, Wojciech Kowalski z „Solidarności”, Waldemar Kozłowski z KPP „Lewiatan” i Jarosław Szunejko z OPZZ.
Premier i związkowcy nie przekonali się wzajemnie do swoich racji. Związkowcy żądają wycofania planów uelastycznienia rynku pracy, zapowiadają też strajk. Zdaniem premiera rezygnacja z tych zmian groziłaby wzrostem bezrobocia
Posłuchaj całej audycji, którą prowadził Leszek Cimoch:
– Przy obecnych, niepewnych czasach, takie rozwiązanie byłoby rozsądne – przyznał Krzysztof Szepioła z Warmińsko-Mazurskiego Klubu Biznesu. – Kiedy pracodawca jest związany długookresowymi umowami, z rygorystycznymi warunkami rozwiązania ich, jest to bardzo niekorzystne dla obu stron.
– Rozumiem pracodawców, ale nie zgadzam się na uelastycznienie czasu pracy – powiedział Wojciech Kowalski z „Solidarności”. – Na pewno sytuacja, w której w zależności od warunków ekonomicznych – choćby chwilowych – można dowolnie zwalniać i zatrudniać sprzyja pracodawcom. Ale z punktu widzenia pracowników jest nie do przyjęcia.
– Radykalizowanie podejść i mówienie, że takie zmiany automatycznie pozbawią ludzi pracy, jest trochę na wyrost. Każdy rozsądny pracodawca wie, jak wiele znaczy stała kadra – zauważył Waldemar Kozłowski z KPP „Lewiatan”. Przyznał też, że brakuje konstruktywnego dialogu, bo brakuje ekspertów. – Na komisji spotykają się wodzowie i na etapie kontaktu interpersonalnego dochodzi między nimi do konfliktu.
– Chcielibyśmy prowadzić dialog, ale merytorycznie, żeby z tych rozmów w komisji trójstronnej coś wynikało – dodał Jarosław Szunejko z OPZZ: – Przedstawiciele rządu to w większości wiceministrowie albo dyrektorzy departamentu, którzy mówią, że negocjowanie jakiegoś dokumentu nie jest w ich kompetencji, albo że Rada Ministrów w danej sprawie decyzję już podjęła. (ośko/as)































