Witamy na odludziu

40. Norwegia- most nad fiordem – pierwsze spotkanie z Norwegią po wjeździe ze Szwecji. Zdjęcia: Urszula Madeja
„Witamy na odludziu” to absolutnie nowy serial norweski, dostępny w cyfrowo-telewizyjnej otchłani z filmami wszelakiego rodzaju. Tylko przeczytałem pierwszą notkę o tym, że jest już do oglądania, od razu wiedziałem, że będzie mi się podobał i to bardzo. I tak się stało, zauroczyłem się w tej cudownej opowieści, rozgrywającej się gdzieś na północy Norwegii.
Tak Norwegia jest mi bliska dzięki rodzinnym koneksjom, ale to nie wszystko, ten kraj mnie fascynuje. Jest to niezwykle bogaty kraj, obfitujący we wszelakie dobra konsumpcyjne i co ważne bogactwa naturalne, są po prostu niesamowicie bogaci, mogą spokojnie czekać na koniec świata i niczego im nie zabraknie. A żyją raczej skromnie, spokojnie, bez szaleństw konsumpcyjnych, sklepy są zaopatrzone zupełnie inaczej niż w Polsce, raczej ubogo i odwykliśmy od takiego skromnego wyboru. To jest ich wybór i decyzja, tak chcieli i tak mają, tak żyją.
Kino i literaturę mają niezłą, lubię ich filmy, powieści, czasem piosenki ale omijam ich sztandarowy pop-rockowy zespół A-ha, to zdecydowanie nie moja historia. No właśnie czas na historię i opowieść „Witamy na odludziu” to komediodramat rozgrywający się tak jak wspomniałem na odległej północy Norwegii, na wsi – miasteczku, większej osadzie. Bohaterowie serialu są dosyć dziwni i wszyscy w poszukiwaniu samych siebie, czekają także na jakąś wielką zmianę, która być może nadejdzie lub właśnie nadchodzi. Wszyscy, jak każdy mają jakąś tajemnicę, tutaj jednak nieco większą bo rodem niemal z Twin Peaks, tak właśnie bym zdefiniował norweski serial to ich Twin Peaks z szaleństwem, morderstwem, kontaktami z nadprzyrodzonymi mocami i powszechną utratą wiary w rzeczywistość, tę dookoła. Postaci są świetnie napisane, zagrane, jest to dosyć dowcipna opowieść ale trzeba lubić takie podejście do humoru i filmowej rzeczywistości.
Nastrój jak z południa USA, podkreślany przez sugestywną muzykę z pięknymi solami gitarowymi, mógłby tak zagrać Eric Clapton lub Joe Bonamassa. Bohaterowie są przedziwni, na przykład burdeltata, który niezwykle dba o swoje pracownice w tym przypadku, dwie damy z Albanii, dziwaczni przemytnicy alkoholu z Finlandii, pastorka, która straciła wiarę w Boga i główny bohater serialu Finn – walczący z nałogiem z całych sił, ale nie tracący jako jeden z niewielu kontaktu z jakąś tam rzeczywistością. Świetna opowieść, kapitalni bohaterowie, krajobrazy przyciągające uwagę i ta niepewność, która towarzyszy nam wszystkim od już dłuższego czasu. „Witamy na odludziu” zdecydowanie polecam, świetne kino, czekam na kolejny sezon, podobno już jest zaplanowany. Oby.
Kinoman
















![Indykpol AZS Olsztyn przegrał w półfinale Pucharu Polski [GALERIA] Indykpol AZS Olsztyn przegrał w półfinale Pucharu Polski [GALERIA]](https://radioolsztyn.pl/wp-content/themes/ronew/loadimg.php?src=https%3A%2F%2Fradioolsztyn.pl%2Fwp-content%2Fuploads%2F2026%2F01%2F1000028120.jpg&q=95&w=30&h=30&zc=1&s=1&f=4,-6|3,3)










