Wielkanoc w cieniu wojny. Historia studentki z Mariupola
Wielkanoc to dla wielu osób czas radości, rodzinnych spotkań i pielęgnowania tradycji. Święcenie pokarmów, malowanie pisanek czy wspólne uroczyste śniadanie to elementy, które od lat budują atmosferę tych wyjątkowych dni. Dla Wiktorii Terehkovej z Ukrainy tegoroczne święta mają jednak szczególny wymiar.
Pochodząca z Mariupola studentka polonistyki na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim spędzi Wielkanoc z najbliższymi we Lwowie. Jak sama podkreśla, będzie to pierwsze takie spotkanie od początku wojny.
To jest moja pierwsza Wielkanoc, od początku wojny, kiedy będę ze swoją rodziną. Sytuacja we Lwowie jest trochę lepsza niż w całej Ukrainie. Mamy jednak alarmy i rakiety. Może być tak, że całą noc spędzisz na parkingu albo w piwnicy domu. Nikt nie daje Ci gwarancji, że jeśli będziesz w piwnicy, to przeżyjesz
– powiedziała Wiktoria Terehkova.
Jej słowa przypominają, że nawet w czasie świąt codzienność wielu Ukraińców wciąż naznaczona jest strachem i niepewnością.
Jeszcze kilka lat temu życie Wiktorii toczyło się w Mariupolu, ważnym ośrodku przemysłowym i portowym nad Morzem Azowskim. W 2022 roku miasto stało się jednym z najbardziej dramatycznych symboli rosyjskiej agresji. Po wielotygodniowym oblężeniu zostało niemal doszczętnie zniszczone, a skala strat szacowana jest na około 80 procent zabudowy.
Dziś mama i siostra studentki mieszkają we Lwowie, a ona sama kontynuuje naukę w Olsztynie, gdzie kończy filologię polską. Choć fizycznie oddzielona od ojczyzny, pozostaje z nią silnie związana emocjonalnie. Tegoroczna Wielkanoc będzie dla niej nie tylko powrotem do rodzinnych tradycji, ale także chwilą wytchnienia i bliskości. Podstawowe wartości w obliczu wojny nabierają szczególnego znaczenia.
Cała rozmowa z Wiktorią Terekhovą dostępna jest pod linkiem
Autor: A. Minkiewicz-Zaremba
Redakcja: B. Świerkowska-Chromy
Między Mariupolem a Olsztynem. Posłuchaj audycji Małe Ojczyzny



























