O krok od tragedii na jeziorach. Dramatyczne akcje ratunkowe w Lidzbarku i Kwiku
O włos od tragedii w Lidzbarku. 11-latka spacerowała na zamarzniętym jeziorze przy ulicy Lipowej. Zauważyło ją dwóch wędkarzy, którzy łowili ryby około 50 metrów od brzegu.
W pewnym momencie dziewczynka zniknęła pod lodem. Na pomoc ruszył jej jeden z mężczyzn i także wpadł do wody. Wyciągnął go kolega. W tym samym czasie na pomoc wychowance Placówki Szkolno-Wychowawczej z Lidzbarka ruszył policjant po służbie i jeden ze świadków zdarzenia. Przemarzniętym mężczyzną i 11-latką zajęła się Ochotnicza Straż Pożarna z Lidzbarka, a także ratownicy medyczni. Okazało się, że nastolatka wyszła z ośrodka bez pozwolenia.
Do bardzo niebezpiecznej sytuacji doszło także na jeziorze Białoławka w okolicach miejscowości Kwik. Około 100 metrów od brzegu pod wędkarzem załamał się lód. Służby powiadomili świadkowie zdarzenia, a na pomoc ruszyli policjanci.
Jako pierwsi na miejscu byli policjanci z Komisariatu Policji w Orzyszu – sierż. Sylwester Wołkowicz i sierż. Rafał Rąg. Chcieli jak najszybciej dotrzeć do mężczyzny w przeręblu. Wchodząc na lód, było słychać jak pęka. Odległość od topiącego się 63-latka była zbyt duża, aby wystarczyło rzucić do niego rzutkę ratunkową. Policjanci podjęli więc próbę dotarcia do niego, czołgając się po lodzie
– relacjonowała nadkomisarz Anna Szypczyńska z piskiej komendy.
Mężczyzna został wyciągnięty na brzeg – był skrajnie wyziębiony, trafił do szpitala. Jego stan się poprawia.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: K. Piasecka
Redakcja: M. Rutynowski






























