Olsztyn, Elbląg, Ełk, Bartoszyce, Braniewo, Działdowo, Aktualności, Giżycko, Aplikacja mobilna, Gołdap, Iława, Kętrzyn, Lidzbark Warm., Mrągowo, Nidzica, Nowe Miasto Lub., Olecko, Ostróda, Pisz, Szczytno, Węgorzewo, Region, Regiony
Black Friday. Nie wierzymy w duże obniżki, ale na zakupy i tak idziemy
Dziś (piątek. 28 listopada) Black Friday, czyli czarny piątek – dzień, w którym praktycznie wszystkie sklepy kuszą promocjami i obniżkami cen. To zwyczaj, który przyszedł do Polski z USA, gdzie przez lata wiązał się z dużymi promocjami w sklepach, próbującymi pozbyć się nadmiaru towarów z półek i szykującymi się do zakupowego szału przed Bożym Narodzeniem.
W Polsce eksperci radzą zachować chłodną głowę i podczas zakupów nie kierować się emocjami. Klienci, z którymi rozmawiał reporter Radia Olsztyn, w większości są zaś przekonani, że zapewnienia o promocjach to tylko reklamowy chwyt – ten chwyt niekiedy jednak działa.
– Ja myślę, że to wszystko jest naciągane – uważa jedna z naszych rozmówczyń. – Nie wierzę w to, to jest oszustwo – dodała kolejna. – Sprawdzam na bieżąco ceny i nie widzę dużych różnic między normalnymi a na Black Friday – twierdzi jeden z panów, których pytał nasz reporter. – To jest marketingowy chwyt, który na ludzi działa i dlatego kwitnie – zauważa natomiast kolejna nasza rozmówczyni. – No ja się już skusiłam. Czyli działa. To było coś, czego nie potrzebowałam, ale okazało się, że jednak potrzebuję to kupić już, teraz, dziś. Czy było taniej? O jakiś tam niewielki procent – przyznała jedna z pań.
Z badań wynika, że w zapewnienia sprzedawców nie wierzy około dwóch trzecich Polaków, ale i tak około połowy badanych robi zakupy w Black Friday. Średnie wydatki wynoszą 300 złotych na osobę. Rynkowe analizy prowadzone w poprzednich latach pokazują zaś, że średnie obniżki cen w polskich sklepach wynosiły tego dnia… 3,5 procent. W niektórych kategoriach – jak obuwie – średnie przeceny sięgały 20 procent, w przypadku małego AGD było to kilkanaście procent. W śledzeniu rzeczywistej skali obniżek od 2023 roku wspomaga nas unijna dyrektywa Omnibus, która każe umieszczać przy produktach nie tylko aktualne ceny, ale i najniższe ceny z ostatnich 30 dni.
Eksperci zauważają, że tego dnia powinniśmy szczególnie uważać w sklepach internetowych, które używają kilku sposobów, by nakłonić nas do impulsywnych zakupów. To np. zegary odmierzające czas do końca promocji czy wyskakujące dymki informujące, że ktoś inny przed chwilą kupił dany produkt, a kolejne osoby właśnie go oglądają. To wszystko ma nas skłonić do pośpiechu i do kupna bez analizowania ceny oraz tego, czy w ogóle danego produktu potrzebujemy.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: A. Piedziewicz
Redakcja: A. Niebojewska




























