Czyżby zbliżał się koniec małych wędzarni?
Coraz mniej czasu na dostosowanie polskich wędzonek do unijnego prawa. Tradycyjnie wędzone: kabanosy, sielawy, węgorze, czy inne małe wędzonki mogą zniknąć z naszych stołów. Chodzi o podwyższenie norm na zawartość benzopirenu w tradycyjnych wędzonkach.
W 2014 roku Polska dostała 3 lata na dostosowanie się do unijnego prawa. Za 9 miesięcy skończy się moratorium. Przez ten czas Wojewewódzki Inspektorat Weterynarii w Olsztynie kontrolował małe wędzarnie w regionie i jak twierdzi inspektor Włodzimierz Ficek, producenci, w zasadzie, gwarantują dostosowanie produkcji do nowych, zaostrzonych wymagań Unii Europejskiej.
Z kolei Wojciech Kroczek, prezes Regionalnej Izby Gospodarczej Żywności Naturalnej i Tradycyjnej przekonuje, że zrzeszeni w Izbie producenci są zaniepokojeni perspektywą wprowadzenia nowych przepisów, gdyż niektóre produkty nie będą spełniać tych norm. Chodzi o małogabarytowe wyroby, jak małe ryby czy kabanosy. Prezes Kroczek twierdzi, że albo produkty te znikną z rynku albo producenci będą musieli przerzucić się na kąpiele w chemikaliach, imitujące wędzenie. Wśród producentów naturalnej żywności nieoficjalnie mówi się, że zaostrzone przepisy to wynik lobbingu wielkich koncernów wędliniarskich, którym spada produkcja na rzecz tradycyjnych wyrobów.
Posłuchaj relacji Doroty Grzymskiej
(dgrz/bsc)