Aktualności, Aplikacja mobilna
Eksperci uspokajają: hantawirus nie będzie nowym koronawirusem
Na początku tego tygodnia ewakuowano ponad 120 pasażerów wycieczkowca płynącego z Argentyny. Na jego pokładzie doszło do zakażenia hantawirusem, czyli wirusem przenoszonym przez gryzonie. Trzy osoby zmarły.
W tym kontekście pojawiły się obawy, że hantawirus może stać się nową przyczyną pandemii – takiej, jak widzieliśmy w 2020 roku w związku z rozprzestrzenianiem się koronawirusa SARS-CoV-2.
Janusz Dzisko, warmińsko-mazurski wojewódzki inspektor sanitarny uspokaja jednak – choć hantawirus ma wysoką śmiertelność, to jednocześnie nie roznosi się tak łatwo, jak koronawirus, który wywołał pandemię COVID-19.
SARS-CoV-2 to był wirus, którego śmiertelność wynosiła 2-3 procent. W wielu przypadkach mieliśmy bezobjawowych nosicieli, którzy przechodzili zakażenia w sposób łagodny, a jednocześnie zarażali inne osoby. Tu, w przypadku hantawirusa i tego serotypu, mamy do czynienia zawsze z ciężkim przebiegiem, więc żywiciel żyje krótko i jeżeli ma objawy, to najczęściej znajduje się pod opieką medyczną
– wyjaśnił Janusz Dzisko.
Skąd więc niepokój związany z hantawirusem? Na wycieczkowcu wykryto typ Andes, który – w odróżnieniu od innych wirusów z tej grupy – potrafi przenosić się między ludźmi.
Domem tego hantawirusa są gryzonie, natomiast efekt w postaci choroby występuje u ludzi. Pewna odmiana hantawirusa, o której mówimy, czyli wariant Andes z Ameryki Południowej, ma niestety tę złą cechę, bo jako jeden z nielicznych ma możliwość przenoszenia się między ludźmi, a nie tylko od gryzonia do człowieka
– dodał Dzisko.
Śmiertelność w przypadku tego typu hantawirusa wynosi 30-40 procent. W Polsce co roku wykrywanych jest od kilku do kilkunastu zakażeń hantawirusem, przy czym jest to inny typ, niż ten, który pojawił się na wycieczkowcu. Typ występujący w Polsce ma niższą śmiertelność i nie przenosi się między ludźmi.
Posłuchaj relacji Andrzeja Piedziewicza
Autor: A. Piedziewicz
Redakcja: P. Jaguszewski





























