Komedia o spotkaniu dwóch kultur. Olsztyn w centrum filmowej przygody
W Olsztynie trwają zdjęcia do polsko-brazylijskiej komedii „Paszport do Polski”. Film opowiada o spotkaniu dwóch kultur i stylów życia, a różnice kulturowe stają się źródłem humoru i absurdów.
Bohaterowie z Brazylii trafiają do polskiej rzeczywistości. Zaskoczenie miesza się z zachwytem, a kontrasty między oboma krajami napędzają akcję i humor filmu. Jak tłumaczy polski producent filmu Dariusz Jabłoński, fabuła częściowo inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami.
Była taka sprawa, nie wiem, czy państwo pamiętacie. Milioner, który wymyślił, że będzie na pęczki sprzedawał brazylijskich piłkarzy. Miał duże hale wystawiennicze, więc ich tam „skoszarował” i tam ich wychowywał. Trochę mu nie wyszło, bo oni – przerażeni pogodą – uciekli. Jest to zwariowana komedia oparta na podcaście brazylijskim, który z ogromnym sukcesem prowadzony był przez scenarzystę naszego filmu
– powiedział Dariusz Jabłoński.
Olsztyn i okolice grają ważną rolę, nie jako przypadkowe tło, ale jako przestrzeń, która kształtuje bohaterów. Twórcy mówią, że znaleźli tu naturalną różnorodność. Z jednej strony spokojne osiedla i jeziora. Z drugiej stadion, gdzie filmowa drużyna spróbuje odnaleźć się na polskich zasadach.
Polskiego biznesmena gra Lech Dyblik, a jego syna Rafał Zawierucha. Obaj przyznają, że sporym zaskoczeniem było dla nich to, że część scen zimowych była kręcona w w upale w Brazylii.
– Lubię takie pomysły „od czapy” – mówił Dybik. – To magia kina, że w Brazylii mogliśmy stworzyć zimę przy 28 stopniach i wyglądała realistycznie. My zagraliśmy realistycznie, choć ja wolę grać w prawdziwych warunkach – dodał Zawierucha.
Uroczysta premiera „Paszportu do Polski” zaplanowana jest na przyszły rok i odbędzie się w Olsztynie.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: M. Michalski
Redakcja: A. Niebojewska



























