„Kaczka” zamiast kurczaczka?
Gdy dookoła dominują zajączki i kurczaczki, w audycji motoryzacyjnej „Szerokości” pojawiła się „Kaczka”. Czyli Citroen 2CV – jeden z najsłynniejszych samochodów w historii motoryzacji.
Podczas gdy wielu mężczyzn śni o mocnych supersamochodach, nasz gość postawił na marzenie z dzieciństwa, które narodziło się podczas seansów filmów z Louisem de Funèsem. Citroën 2CV to auto, które nie udaje niczego, czym nie jest. To czysta, mechaniczna radość.
W Magazynie „Szerokości” rozmawialiśmy z właścicielem „Kaczki”, którą można spotkać na olsztyńskich i podolsztyńskich drogach. Pan Dariusz Robak nie ma wątpliwości, że luksusowe superauta to przy jego „Kaczce” jedynie gadżety. W 2CV fascynuje go właśnie prostota konstrukcji.
„Kaczka” to kawał historii motoryzacji. Model produkowano przez ponad 40 lat. Na całym świecie działają setki klubów miłośników pojazdu, a co dwa lata odbywają się Światowe Zloty Przyjaciół 2CV, przyciągające tysiące załóg.
Jak przyznaje Dariusz Robak, auto na ulicach wzbudza duże zainteresowanie.
Ludzie pokazują kciuki, machają, pozdrawiają, trąbią. Początkowo się nie mogłem do tego przyzwyczaić, myślałem, że trąbią, bo jadę za wolno, ale okazało się, że to był taki sympatyczny gest
– powiedział.
Czy tym autem naprawdę da się rozpędzić do „setki”? Jak reagują pasażerowie, gdy auto przechyla się na zakrętach niemal do samej ziemi?
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: W. Jermakow
Redakcja: P. Jaguszewski































