Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 7 °C pogoda dziś
JUTRO: 7 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Audycje w jęz. ukraińskim – styczeń 2016

Audycje w języku ukraińskim nadajemy codziennie, również w święta, dwukrotnie: o 10.50 i 18.10. Audycje zawierają bogaty serwis informacyjny o życiu diaspory ukraińskiej na Warmii i Mazurach, a także w Polsce oraz wieści z samej Ukrainy. Po kilku dniach od emisji zamieszczamy też tłumaczenia audycji w języku polskim. Do słuchania audycji zapraszają dziennikarze: Jarosława Chrunik, Stefan Migus, Sergiusz Petryczenko i Hanna Wasilewska. Audycje w języku ukraińskim emitowane są z nadajnika w Miłkach koło Giżycka na 99,6 FM.

28.01.2016 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

28.01.2016 – godz.10.50

Dzień dobry, szanowni słuchacze! Dziś jest czwartek, 28 stycznia. Waszej uwadze proponujemy ukraiński program informacyjny. W studiu – Hanna Wasilewska.

Największe i najważniejsze dobro każdego narodu – to jego język, ten żywy schowek ludzkiego ducha, jego bogata skarbnica, w którą naród wkłada i swoje dawne życie, i swoje oczekiwania, umysł, doświadczenie, uczucia. Nie przypadkiem rozpoczęłam program słowami Panasa Myrnego. Prawie 100 lat temu tego dnia, on umarł – ukraiński prozaik i dramaturg z ziemi Połtawskiej. W 1999 roku Połtawska Rada Obwodowa ustanowiła coroczną nagrodę obwodową im. Panasa Myrnego zgodnie z propozycją Połtawskiego Muzeum Literacko-Memorialnego Panasa Myrnego. Nagroda przyznawana jest za najlepsze osiągnięcia, umacniające ideały humanistyczne i narodowe, idee niepodległości Ukrainy, duchowe wartości narodu ukraińskiego i stanowią ważny wkład w narodowo-kulturalne odrodzenie Państwa Ukraińskiego. Wracamy do współczesności. Czas na wiadomości, ale po niewielkiej muzycznej przerwie. Doczekajcie się.

(-)

Olsztyńskie „Suzirjaczko” popularyzuje kulturę ukraińską wśród Polaków. Polscy „przyjaciele Putina” poskarżyli się w prokuraturze na ukraińskich aktywistów. Część lwowskiego samorządu lokalnego chce zdemontować rzeźby lwów na Cmentarzu Orląt. Na Ukrainie panuje epidemia grypy. Na te tematy porozmawiamy za chwilę.

(-)

Znane nam, wszystkim „Suzirjaczko” otwiera dla siebie nowe sale widowiskowe. Po występie w kościele Najświętszego Serca Jezusa następną była scena domu kultury w Olsztynie. Tu dzieci wystąpiły we wspaniałym towarzystwie polskiego zespołu „Dziecięce Niebo” i romskiego – „Gaja”. Na moje logiczne pytanie dlaczego właśnie tu i w takim towarzystwie, uprzejmie odpowiedział organizator koncertu – Zbigniew Piszczako:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Niezarejestrowana polska partia „Zmiana”, która wyznaje euroazjatyckości i współpracy z Moskwą, poskarżyła się warszawskiej prokuraturze na aktywistów organizacji „Euromajdan – Warszawa”. Ukraińców oskarżają o znieważający stosunek do głowy Federacjo Rosyjskiej Władimira Putina.

Wspomniane znieważenie, zdaniem członków „Zmiany”, przejawiło się 7 października ubiegłego roku, gdy aktywiści „Euromajdanu-Warszawa” pikietowali Ambasadę Federacji Rosyjskiej w centrum polskiej stolicy. Podczas pikiety jej uczestnicy wykorzystali plakaty, na których Putin został porównany do Adolfa Hitlera, widniały napisy „Chutin Puj” i makiety grobów z krzyżami. celem akcji było zwrócenie uwagi społeczeństwa polskiego na skutki zbrodniczych działań Rosji na Donbasie i spowodowane przez nie ofiary. Polska prokuratura skargę przyjęła, a czy rozpocznie śledztwo – zależy od reakcji strony rosyjskiej. Przedstawicielstwu dyplomatycznemu FR zostanie postawione pytanie, czy widzi ono obrazę swego prezydenta w napisach „Chutin Puj” i odśpiewaniu znanej piosenki charkowskich ultras.

Przypomnijmy, że lider partii „Zmiana” Mateusz Piskorski jeździł jako obserwator na tak zwane referenda na Krym i Donbas, popiera agresję rosyjską na Ukrainę i jest częstym gościem programów propagandowych kanałów rosyjskiej TV. „Zmiana” konsekwentnie stara się przedstawić w Polsce wydarzenia z ukraińskiego „Euromajadanu” jako nacjonalistyczne zamieszki, które doprowadziły do władzy w Kijowie ultra-nacjonalistów.

„Zmiana” już skarżyła się na „Euromajdan-Warszawa” do prokuratury z tego powodu, że w biurze organizacji popiersie Putina znajduje się w klatce. Wówczas urzędnicy Temidy pozostawili skargę bez rozpatrzenia, informuje Polskie Radio.

 

Część lwowskich samorządowców chce demontażu posągów lwów z Cmentarza Orląt. Radni rady obwodowej Lwowa uważają, że umieszczone ponownie pod koniec zeszłego roku na polskiej nekropolii dwie figury mogą mieć anty-ukraiński charakter.

(-) Korespondencja w języku polskim

Na Ukrainie panuje epidemia grypy. Taką informację ogłosił tamtejszy resort zdrowia. Od kilku tygodni ilość zachorowań i śmierci spowodowanych wirusem wciąż wzrasta. Liczba zarażonych i ofiar w większości ukraińskich obwodów mocno przekroczyła normę. Uprzedza Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polski

(-)

Na tym żegnam się z wami do jutra. Więcej ukraińskich wiadomości usłyszycie tu równo za dobę. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. Uważajcie na siebie i swoich bliskich.

(jch)

28.01.2016 – godz.10.50
(opis do dźwięku)

Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

Witam was, szanowni słuchacze, w środę, 27 stycznia, w naszym wieczornym programie na antenie Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Niedawno Hania mówiła o śnieżnej bajce za oknem. Od tej bajki, mimo że zgodnie z kalendarzem powinien to być środek surowej zimy, nie ma już nawet śladu. A i życie często dalekie jest od bajki. Zwłaszcza, gdy pomyślimy o Wschodniej Ukrainie. Wczoraj w radiowej Trójce przez dwie godziny była o tym mowa w programie Wojciecha Reszczyńskiego „Trójka na poważnie”. Od północy przez dwie godziny jego gośćmi byli autorzy raportu o rosyjskich zbrodniach wojennych na Wschodzie Ukrainy – posłanka Małgorzata Gosiewska i reporter Wojciech Mucha. Ich opowieści uzmysławiają nam, jak bardzo różni się nasz świat od tego w Donbasie, od świata okrutnej wojny. Nie wolno nam zapomnieć o tym, co tam się dzieje. Z raportem mogą zapoznać się tylko ludzie o mocnych nerwach, są tam opisane tortury rodem z najgorszych praktyk bolszewickich i nazistowskich. My nie będziemy o nim dzisiaj mówić, ale zwracamy wasza uwagę na ten dokument, natomiast usłyszycie dzisiaj o tym, jak żyje się w Ługańsku od mieszkanki tego miasta. O ten materiał postarała się Hanna Wasilewska.

Żeby was jednak nie pozostawiać w mrocznym nastroju, Sergiusz Petryczenko opowie o koncercie lwowskiego zespołu „Joryj Kłoc”. Zapraszam do pozostania z nami.

(-)

Często stawiamy sobie pytanie, jak żyje się obywatelom na terytoriach okupowanych tym, którzy pozostali wierni swojej ojczyźnie – wierni Ukrainie? Tym razem zapytamy właśnie taką osobę. Niestety, osobiście spotkać się z mieszkanką Ługańska nie było możliwości, ale zawsze okażą się w tym pomocne współczesne gadżety i internet. Waszej uwadze polecamy więc dźwiękowy list Margaryty Malwy z Ługańska.

(-)

Margaryta Malwa – to nie jest prawdziwe nazwisko naszej bohaterki, zostało wykorzystane dla jej bezpieczeństwa. Margaryta przebywa w zajętym przez terrorystów Ługańsku i nie zamierza wyjeżdżać, bo tam jest jej dom. A ponadto w taki sposób, mówi Margaryta Malwa, pod samym nosem wroga w czterech ścianach zwyczajnego ługańskiego mieszkania nadal mieszka Ukraina.

– Czy zmienił się Ługańsk w granicach moich czterech ścian? Nie. Woda jest w dzień i w nocy, chociaż wiem, że w innych miejscach nie ma ani kropli po kilka tygodni. Kaloryfery są ciepłe, w kuchni jest gaz, pod sufitem światło, na ścianie mapa Ukrainy. Ale warto zrobić jeden krok – miasto jest wyssane. I czujesz się w nim tak samo. Obszarpane billboardy, barykady w supermarketach, nieznane towary na półkach, a najważniejsze – trójkolory, trójkolory, trójkolory. Robi się tak obrzydliwie, jakbyś zapłacił za pokój w hotelu, kładziesz się do łóżka i widzisz, że przed tobą w tej pościeli już ktoś spał. Oczywiście, Ługańsk zmienił się, ale dla mnie wskaźnikiem zmiany jest to, że w szpitalu dziecięcym na dwadzieścia osiem dzielnic jest dziesięciu pediatrów, a przed wojną tylko przy jednej-dwóch było wolne miejsce. A dla innych wskaźnikiem jest to, że w przedszkolach od rodziców nie biorą opłaty. Obok mojego budynku jest droga – dziura na dziurze. I przed wojną ta droga była wyzwaniem, a teraz samochody nią nie jeżdżą – koła się przestawiają. Wyjątkową przyjemność sprawia patrzenie, jak tą drogą jedzie auto z zaklejoną flagą ukraińską na numerach rejestracyjnych. Aż korci zapytać: „Co, republika młoda, można pocierpieć?”. Chociaż na zmiany nie zawsze trzeba czekać, na przykład wianuszki na kokosznikach zmienili bardzo szybko.

Margaryta Malwa przyznaje, że odgrodziła się od świata, który narzuca władza tak zwanej ługańskiej terrorystycznej republiki. Jednak mimo wdziera się on do w świadomość ukraińskiego mieszkania w Ługańsku. Latem 2014 z wystrzałami i wybuchami stukał do okna i powodował drżenie ścian. Zmuszał do myślenia o ucieczce z okupowanego przez terrorystów miasta. Wciskał dziewczynę w najodleglejszy kącik jej mieszkania, jak najdalej od okien – zaklejonych jak podczas II wojny światowej, na krzyż.

– Pamiętam, w 2014 r. zgodziłam się na telefoniczną rozmowę z korespondentem ogólno-ukraińskiej sieci radiowej. Pierwszym pytaniem, które mi postawiono, było: „Jaka obecnie jest sytuacja w Ługańsku?” Nie byłam, w stanie na nie odpowiedzieć. W tym czasie ja już dziesięć dni nie odchodziłam od swego budynku dalej niż 500 metrów. Tydzień nie odchodziłam od klatki schodowej, trzy dni nie wychodziłam z mieszkania w ogóle, a ostatnią dobę przesiedziałam w kącie przedpokoju. Nie wiedziałam, jaka była sytuacja w Ługańsku. Dzisiaj tak samo trudno jest mi odpowiadać na pytanie – co tam w Ługańsku? Nie oglądam miejscowych kanałów TV, rzadko schodzę z tradycyjnej, codziennej mojej trasy. Ale oczywistym jest, że całkowicie nie zaszyjesz się w bezludne miejsce, mimo woli coś widzisz, słyszysz, obserwujesz.

Na linii frontu jest gorąco, wbrew wszystkim mińskim i nie mińskim porozumieniom, wojna zwraca bohaterów na tarczy. Niespokojnie jest i na terytorium poza linią rozgraniczającą. Tam już przyzwyczaili się do wystrzałów, do – uwaga! – życia według czasu moskiewskiego. I do biedy. Nie w hrywnach, a w rublach. W 2014 roku ludzie uciekali z Ługańska, miasto wydawało się martwe. Obecnie, jak mówi Margaryta Malwa, Ługańsk powrócił. Oczywiście, że nie wszyscy, ale wielu mieszkańców powróciło do Ługańska. Ale czy przyjechali oni do domu?

– Ogólnie rzecz biorąc, mi – gdy myślę o tym, czego oczekiwali zwolennicy „republiki” i to, co otrzymali, to przypomina mi się stara anegdota, gdy stary sułtan zwołał harem, kazał się rozebrać, całuje każdą kobietę poniżej pleców i mówi: „To wszystko, co mogę”. Tak samo i Rosja do tak zwanych republik ludowych: „Oto macie ruble i czas moskiewski, to wszystko, co mogę”. Tym, którzy widza poprzez błękitny kurek, nie przetłumaczysz tego. Tym, kto wierzy własnym oczom, a nie telewizorowi, nie trzeba było niczego wyjaśniać jeszcze na wiosnę 2014 roku. Czy wielu jest tu teraz takich? Chciałabym powiedzieć, że pro-ukraińsko nastawionego człowieka widzę od pierwszego wejrzenia. Niestety, to nie tak, ale oczywiście, nie jestem tu jedna taka, bo idziesz rano obok przystanku, a tam namalowana nasza flaga. Chodzisz po rynku i słyszysz: „Mama, dlaczego „ijuń” to po ukraińsku „czerweń”?” „Dlatego, że wszystkie owoce wtedy czerwienieją”. A któregoś razu słyszę – dolatuje przez okno ukraińska piosenka. Wyglądam, a tam naprzeciwko starsze kobiety śpiewają.

Minęło więc – strach pomyśleć – prawie dwa lata. Na kłamstwie agresora, na zdradzie swoich, na milczeniu, a gdzieniegdzie i wsparciu miejscowych powstała tak zwana ŁRL. Minęło tak wiele czasu, mówi ługanczanka Margaryta Malwa, a do tej pory niezrozumiałe jest, kiedy wreszcie ta ŁRL się skończy.

– Czy strasznie jest żyć w Ługańsku? Powiem tak: latem 2014 r. było strasznie, bo było bezpośrednie zagrożenie. Ten strach wyłazi z zakątków za każdym razem, gdy słyszysz gdzieś z oddali wybuchy i wystrzały, a to zdarza się nierzadko. Ale naprawdę teraz robi się strasznie, gdy widzisz, jak to wszystko otrzymuje coraz więcej czasu, żeby zbudować swój system, ukształtować się, można tak powiedzieć, jak władza. I za tym końca-brzegu nie widać tych ŁRL, DRL – oto, co jest straszne. Tych, którzy pozostają na terytoriach okupowanych, często pytają: „Czemu wy stąd nie wyjeżdżacie?” I ja wiele razy słyszałam, jak w odpowiedzi zaczynają wyliczać wszystkie swoje uwarunkowania rodzinne, choroby członków rodziny, staruszków, koty, psy; wyjaśniać chęcią zachowania mieszkania. Ja nie uważam, że mam się tłumaczyć i coś dodatkowo wyjaśniać. Po prostu – dopóki ja i tacy jak ja pozostajemy tu, Ługańsk pozostaje na razie okupowaną, ale Ukrainą.

(-)

Trudno przewidywać, co będzie dalej na Wschodniej Ukrainie, tak jak trudno jest cokolwiek ustalać ze stroną, która nigdy nie przestrzega tego, co zostało ustalone. Żeby jednak nie pozostawiać was w przygnębiającym nastroju, odwiedzimy olsztyński „Andergrant”.

(-)

W ubiegłym tygodniu w Olsztynie wystąpił zespół „Joryj Kłoc”. Miał miejsce tylko jeden koncert w klubie „Nowy Andergrant”. O muzyce zespołu, o ich nowej płycie z muzykami i z publicznością udało się porozmawiać Sergiuszowi Petryczence:

(-)

– Joryj Kłoc oznacza z lirniczego żargonu, z tajnego języka lirników „jasny”, „złoty” albo „boski” człowiek albo kawał (czegoś), w różnych znaczeniach występuje to słowo. A „joryj” to jest „jasny” albo „złoty”.

(-)

– Sądzicie, że taka muzyka, bardziej ludowa lepiej przebije się w obwolucie, że tak powiem muzyki współczesnej?

– Główną ideą muzyki zespołu „Joryj Kłoc” jako takiej jest propagowanie dawnej, starej muzyki. Nie tylko muzyki, ale i tradycji, bo oczywiście, kto był na ostatnich koncertach, to wie, że u nas maja miejsce niektóre po prostu odnowione…

– My po prostu opowiadamy, pokazujemy obrzęd.

– Co nieco odtwarzamy.

– Ale czy łatwiej się przebije? No, nie, my po prostu zawijamy to w okładkę muzyki, która podoba się nam wszystkim. To znaczy, że my dobieramy gusta nas czterech, robimy z nich produkt, jedną piosenkę oprócz melodii samej piosenki. My nie zmieniamy samej podstawowej melodii piosenki. Oczywiście, że u nas jest wielogłosowość, u nas czterech chłopaków śpiewa i wielogłosowość może odróżniać się od ludowego śpiewu, czyli może być bardziej przystosowana. Ale ogólnie…

– Jądro jest autentyczne.

– A jak publiczność reaguje na tego rodzaju zespoły, bo zdaje się, że nie tylko wasz na Ukrainie taki jest? Zdaje się, że jest ich więcej?

– Taki jak my – tylko jeden!

– Oczywiście!

– No, wszystkie pozostałe zostały założone według wypracowanej formuły, a nasz jest naprawdę taki oryginalny. Na Ukrainie nikt nie wykorzystuje liry tak jak my. Tak jak my „buchała” huculskiego tez nikt nie wykorzystuje. O alcie w ogóle milczę. O gitarze też. Dlatego uważam, że jesteśmy takim naprawdę oryginalnym, zespołem.

(-)

– I to wszystko można usłyszeć na waszej nowej płycie?

– Tak, na płycie „Korba” można to wszystko usłyszeć, odczuć i posmakować, tak bym nawet powiedział. Dzisiaj można będzie jeszcze zobaczyć. Będziemy dzisiaj grać z dwóch płyt, z pierwszej i z drugiej piosenki plus już z przyszłej. Przyszła to będzie 13 kolęd i na pewno już w tym roku pojawią się bliżej następnej kolędy.

(-)

– czekałam na ten koncert dosyć długo. Jeszcze powiadomiłam niektóre inne osoby o tym koncercie. szkoda tylko, że tak mało jest ludzi, myślałam że przyjdzie więcej. Dla mnie „Joryj Kłoc” to bardzo ciekawa grupa, oni kontynuują tradycje lirnicze, także teksty i muzyka – dla mnie to jest cud, że czterech mężczyzn potrafi takie zamieszanie zrobić na scenie, tak energetycznie ten koncert zagrać. Super, że idzie popularyzacja tej muzyki, takiego rodzaju, muzyki tradycyjnej, a także teksty, których wcześniej ludzie nie znali, bo my wszyscy znamy „Jichaw kozak czerez misto” czy jakieś inne piosenki, które wszyscy znamy, a tu dla wszystkich Ukraińców jest coś nowego.

(-)

Na tym zakończymy naszą dzisiejszą audycję. Była z wami Jarosława Chrunik. Jutro o g. 10. 50 Hanna Wasilewska przedstawi wam najnowsze wiadomości. Do usłyszenia, drodzy słuchacze.

Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

(jch/as)

27.01.2016 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Dziś jest środa, 27 stycznia. W eterze – ukraiński program informacyjny. W studiu – Hanna Wasilewska. Witam.

Pierwszy ukraiński elektrobus lwowskiego koncernu „Elektron” może pojawić się na ulicach Lwowa już w tym tygodniu. Będzie jeździł na trasie trolejbusu №13. Jak powiedział mer miasta Lwowa Andrij Sadowyj, obecnie trwają ostatnie próby. Mer miasta opowiedział też, że w lutym czekają nowe autobusy, a w pierwszym półroczu – również nowe tramwaje. Natomiast czy miasto będzie kupowało nowe trolejbusy, będzie wiadomo, „gdy zostanie sfinalizowany budżet rozwoju”. Dodam, że w ubiegłym roku w budżecie państwowym przewidziano 100 milionów hrywien na współfinansowanie zakupu tramwajów. Lwów skorzystał z tej możliwości i otrzymał od państwa 40 milionów hrywien. Za te pieniądze mają zakupić dodatkowo dwa nowe tramwaje „Elektron”, które będą kursowały poza miasto. No i czy nie jest to miasto europejskie? Mam nadzieje, że pozostałe miasta ukraińskie rozwijają się w podobny sposób, bo przecież Ukraina – to prawdziwa Europa. Tylko teraz przeżywa trudny okres i potrzebuje pomocy. Kto chce i może pomóc Ukrainie, dowiecie się za chwilę w przeglądzie wydarzeń. Doczekajcie się.

(-)

Często stawiamy sobie pytanie, jak żyje się obywatelom na terytoriach okupowanych tym, którzy pozostali wierni swojej ojczyźnie – wierni Ukrainie? Tym razem zapytamy właśnie taką osobę. Margaryta Malwa – to nie jest prawdziwe nazwisko naszej bohaterki, zostało wykorzystane dla jej bezpieczeństwa. Margaryta przebywa w zajętym przez terrorystów Ługańsku i nie zamierza wyjeżdżać, bo tam jest jej dom. A ponadto w taki sposób, mówi Margaryta Malwa, pod samym nosem wroga w czterech ścianach zwyczajnego ługańskiego mieszkania nadal mieszka Ukraina.

W Łodzi zakończyło się IX Forum”Europa-Ukraina”.

Ministrowie obrony Polski, Litwy i Ukrainy rozmawiali o bezpieczeństwie w regionie.

Na Ukrainie w chodzą do użytku nowe dowody osobiste.

(-)

Często stawiamy sobie pytanie, jak żyje się obywatelom na terytoriach okupowanych tym, którzy pozostali wierni swojej ojczyźnie – wierni Ukrainie? Tym razem zapytamy właśnie taką osobę. Margaryta Malwa – to nie jest prawdziwe nazwisko naszej bohaterki, zostało wykorzystane dla jej bezpieczeństwa. Margaryta przebywa w zajętym przez terrorystów Ługańsku i nie zamierza wyjeżdżać, bo tam jest jej dom. A ponadto w taki sposób, mówi Margaryta Malwa, pod samym nosem wroga w czterech ścianach zwyczajnego ługańskiego mieszkania nadal mieszka Ukraina.

– Czy zmienił się Ługańsk w granicach moich czterech ścian? Nie. Woda jest w dzień i w nocy, chociaż wiem, że w innych miejscach nie ma jej po kilka tygodni. Kaloryfery są ciepłe, w kuchni jest gaz, pod sufitem światło, na ścianie mapa Ukrainy. Ale warto zrobić jeden krok – miasto jest wyssane. I czujesz się w nim tak samo. Obszarpane billboardy, barykady w supermarketach, nieznane towary na półkach, a najważniejsze – trójkolory, trójkolory, trójkolory. Robi się tak obrzydliwie, jakbyś zapłacił za pokój w hotelu, kładziesz się do łózka i widzisz, że przed tobą w tej pościeli już ktoś spał. Oczywiście, Ługańsk zmienił się, ale dla mnie wskaźnikiem zmiany jest to, że w szpitalu dziecięcym na dwadzieścia osiem dzielnic jest dziesięciu pediatrów, a przed wojną tylko przy jednej-dwóch było wolne miejsce. A dla innych wskaźnikiem jest to, że w przedszkolach od rodziców nie biorą opłaty. Obok mojego budynku jest droga – dziura na dziurze. I przed wojną ta droga była wyzwaniem, a teraz samochody nią nie jeżdżą – koła się przestawiają. Wyjątkową przyjemność sprawia patrzenie, jak tą drogą jedzie auto z zaklejoną flagą ukraińską na numerach rejestracyjnych. Aż korci zapytać: „Co, republika młoda, można pocierpieć?”. Chociaż na zmiany nie zawsze trzeba czekać, na przykład wianuszki na kokosznikach zmienili bardzo szybko.

 

(-)

W Łodzi zakończyło się IX Forum Europa Ukraina. Wzięło w nim udział niemal sześciuset delegatów z Ukrainy, Polski i innych państw Unii Europejskiej. Zaskoczeniem stał się udział w dyskusjach Rosjan.

Zygmunt Berdychowski, przewodniczący Rady Programowej Forum Ekonomicznego, które organizuje spotkanie powiedział IAR, że chodziło o to, aby wszystkie strony mogły przedstawić swoje racje:

(-) Korespondencja w języku polskim

Były ukraiński ambasador przy Unii Europejskiej Andrij Wesołowski zgadza się, że dzięki Forum goście z Zachodu mogli lepiej poznać stanowisko Kijowa. Jednak, jego zdaniem, udział niektórych Rosjan, którzy mają zakaz wjazdu na terytorium Ukrainy, czasem paraliżował dyskusje:

(-) Te prowokacyjne rozmowy i idee, z którymi przyjechali opłacani prowokatorzy psują normalne rozmowy ekspertów.

A głównymi tematami rozmów były reformy na Ukrainie, współpraca z Polską i Unią Europejską, a także aneksja Krymu i wojna w Zagłębiu Donieckim.

Szefowie resortów obrony Polski, Litwy i Ukrainy rozmawiali o przyszłych zadaniach wspólnej brygady i o bezpieczeństwie w regionie. Spotkanie w Lublinie, które zorganizowano za zamkniętymi drzwiami, dotyczyło działań wielonarodowej formacji.

Szef MON Antoni Macierewicz powiedział po rozmowach, że polsko-litewsko-ukraińska brygada to znaczący wkład we wzmacnianie bezpieczeństwa wschodniej granicy Paktu Północnoatlantyckiego:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Dowództwo brygady mieści się w Lublinie. Jednostka ma liczyć 4,5 tysiąca żołnierzy, a gotowość operacyjną powinna osiągnąć w przyszłym roku. Polska, Litwa i Ukraina list intencyjny w sprawie utworzenia wspólnej brygady podpisały w listopadzie 2009 roku. Umowę precyzującą szczegóły działania wielonarodowej formacji podpisano zaś we wrześniu 2014 roku.

(-) Korespondencja w języku polskim

Na Ukrainie wchodzą do użytku nowe dowody osobiste. Dokumenty tożsamości w formie plastikowych kart zastąpią stare, znane jeszcze z czasów radzieckich papierowe książeczki. O szczegółach z Kijowa – Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Nadszedł czas podziękować za uwagę i pożegnać się. Pracowała dla was Hanna Wasilewska. Będę czekała na was w tym studiu jutro rano o 10.50 z wiadomościami o Ukraińcach i Ukrainie. Czekam również na kontakt zwrotny. Piszcie do nas na adres mailowy ukraina@ro.com.pl, a na odpowiedź czekajcie na antenie programów ukraińskich. Uważajcie na siebie i swoich bliskich.
(jch/as)

27.01.2016 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, szanowni słuchacze! Z wielką przyjemnością witam was w studiu dzisiaj po raz drugi. Nazywam się Hanna Wasilewska. W eterze – program ukraiński na falach Radia Olsztyn.

Za oknem – piękna zimowa bajka zamieniła się w ostatnich dniach w szarą i mglistą, ale to nie jest jeszcze powód do smutku. Wesołym echem świąt bożonarodzeniowych przetoczyły się koncerty kolęd i szczodrówek po całym naszym regionie. Z jednego z takich wydarzeń Sergiusz Petryczenko przywiózł nam – i, oczywiście, wam – trochę radości, dumy, zachwytu i niesamowitej atmosfery świątecznej. Do innego nastroju skłoni nas kolejny odcinek powieści historycznej „Chołodnyj Jar”. A dalej natchnie nas do filozoficznych rozważań nowa piosenka zespołu rockowego „Druga Rzeka”, którą przygotował dla was Roman Bodnar w swojej rubryce.

Wszystko polecamy waszej uwadze już za chwilę.

(-)

W ubiegłym tygodniu w Bartoszycach już po raz drugi odbyło się „Spotkanie z kolędą”. W tym roku ukraińskie, polskie i niemieckie kolędy rozbrzmiewały w Bartoszyckim Domu Kultury. A wykonali je uczniowie szkoły z ukraińskim językiem nauczania im. Łesi Ukrainki w Bartoszycach, wychowankowie szkoły Muzycznej I Stopnia w Lidzbarku Warmińskim i filii w Górowie Iławeckim. Mniejszość niemiecka reprezentował zespół dziecięcy „Saga”. Sergiusz Petryczenko zdążył porozmawiać z organizatorem – dyrektorka szkoły bartoszyckiej Lubomirą Tchórz, a także z osobą odpowiedzialną za przygotowanie artystów – nauczycielką języka ukraińskiego i muzyki, Natalią Szelest:

(-)

– Jesteśmy małymi kolędnikami, chwalimy Boga na wieki,

wychwalamy w piękny dzień, gospodarzy nie mijamy.

 

– W ubiegłym roku zapoczątkowaliśmy ten koncert i dzisiaj już po raz drugi odbywa się „Spotkanie z kolędą”. Styczeń to jeszcze jest taki okres świąteczny, noworoczny; u nas, w naszej tradycji jest dużo świąt, a w polskiej – chciałam, żeby to była taka kontynuacja świątecznego nastroju, dlatego w ubiegłym roku zaproponowałam Szkole Muzycznej w Lidzbarku, żebyśmy wspólnie, znając oczywiście nasz potencjał szkoły ukraińskiej, naszych dzieci, które pięknie śpiewają, żebyśmy wspólnie przeprowadzili koncert. W ubiegłym roku odbył się on w szkole. Było bardzo dużo widzów, bardzo dużo rodziców przyszło. W tym roku pomyślałam, że wyjdziemy z tym koncertem, z tym spotkaniem świątecznym jeszcze trochę szerzej do Bartoszyczan, żeby oni tez zobaczyli, odczuli atmosferę Bożego Narodzenia – i polskiego, i ukraińskiego, i jeszcze zaproponowałam w tym roku, żeby do koncertu włączyła się mniejszość niemiecka. Mogliśmy w ciągu dwóch godzin przenieść się w taki świat tradycji ukraińskich, niemieckich i polskich. I zobaczyć to, co nas łączy i – oczywiście – to, co nas różni, a wszystko to i tak nas wzbogaca. Jeśli chodzi o nasze dzieci, one zaprezentowały śpiewane tradycje bożonarodzeniowe i noworoczne. Najmłodsze nasze maluszki występują w zespole religijnym „Dar miłości”, który prowadzi s. Ołena Mańkut i dzieci zaśpiewały dziś bardzo piękne dwie kolędy z życzeniami dla widzów:

(-)

– Jestem pod ogromnym wrażeniem, koncert był przepiękny – jak kolędy są przepiękne, tak i koncert jest przepiękny. Brakuje mi nawet słów, aby wyrazić jakie to było wspaniałe. Dzieciaczki malutkie, a jak one przepięknie śpiewały! Nawet maleńki błąd, ale to było tak fajne, naturalne.

– Występowała „Leśna pieśń”, jest to reprezentacyjny chór naszej szkoły, który juz 25 lat aktywnie pracuje pod opieką nauczycielki muzyki i języka ukraińskiego, pani Natalii Szelest. Występował też młodziutki zespół, bo ma zaledwie dwa lata, to „Wodohraj”; są to dzieci z klas IV-VI i na zakończenie naszej części, tego naszego bloku artystycznego występowali już nasi absolwenci ubiegłoroczni, trio „Wesełynka”, które kontynuują swoją pracę też pod opieką pani Natalii Szelest, ale pracują już przy towarzystwie naszych absolwentów – przyjaciół, sympatyków szkoły „Kalina”.

– Śpiewaliśmy z dziećmi starą kolędę „Nowa radist'” na motywach Zachodniej Ukrainy. Bardzo się cieszę, że dzieci zechciały się jej nauczyć. Mieliśmy też kolędy z Podlasia. Uważam, że powinniśmy śpiewać z różnych regionów, dlatego że tu jest wielu ludzi przesiedlonych. I współczesne „szczodrówki” jak ta „Dobryj weczir”, i stare kolędy. Chociaż dzieci pytają: „Proszę pani, a dlaczego one są takie smutne?”. One chcą teraz, wie pan, takich współczesnych, ale współczesnych niema. Dlatego i są one kolędami, że przetrwały stulecia.

(-)

– Tak że bardzo przyjemnie było mi patrzeć na nasze dzieci – jak one przeżywały ten występ, jak pięknie prezentowały kolędy, piosenki noworoczne. Potem wziął udział w naszym koncercie zespół regionalny „Saga” mniejszości niemieckiej. Zaprezentowali oni dwie kompozycje choreograficzne, związane ze świętami Bożego Narodzenia. Znamy kolędę „Cicha noc”, zaproponowałam, żebyśmy ją wykonali w trzech językach; wydaje mi się, że ludzie byli nie tyle przygotowani, ale pod wrażeniem, że udało się im zaśpiewać także w języku ukraińskim, i w polskim i w niemieckim. To było takie wzruszające, nawet gdy ludzie wychodzili z koncertu, to podchodzili do mnie i mówili, że jak to fajnie, że mogliśmy wspólnie zaśpiewać i na przyszłość dawajcie więcej, żeby sala mogła śpiewać i kolędować razem z artystami.

 

(-)

Gdy padnę… krew moją wypije ziemia ojczysta,

aby wyrosła z niej trawa dla konia tego,

kto stanie na moim miejscu…-

tak powiedział Jurij Horodianyn-Lisowski, a my znamy go jako Jurija Horlis-Horskiego – autora powieści historycznej „Chołodnyj Jar”.

„Chołodnyj jar” został ponownie wydany już w niepodległej Ukrainie. Chciałoby się wierzyć, że i dzisiaj, jak kiedyś, w latach 1930-tych, na tej książce wychowają się tysiące ukraińskich bohaterów, którzy mimo wszystko zdobędą ukraińską Ukrainę, w imię której tworzył, walczył i zginął wieki Ukrainiec Jurij Horlis-Horski. No, a teraz kolejna część legendarnej powieści. Słuchamy.

(-)

 

Do Otamanenki, który leżał pod drzewem, podszedł Kwasza z człowiekiem w średnim wieku w ubraniu w kolorze maskującym i siwej czapce. Podchodzę do nich. Kwasza przedstawia swego towarzysza:

– To nasz koszowy poeta, pan Czajczenko, cały czas pisze poematy o braci leśnej.

Kładziemy się na trawie. Czajczenko, jak i wypada poecie, ma rozmarzone, szare oczy, którymi w zakochaniu patrzy na las.

– Wiecie, naprawdę, my teraz, błąkając się po lasach, robimy wielką rzecz dla wyzwolenia ojczyzny. Ale gdy już dopniemy swego, to jedni już zginą, inni pójdą do cywilnej pracy i wyzwolona Ukraina nawet nie będzie znała imion swoich bohaterów. Wiecie, postawiłem sobie za cel pisać poematy i notować w nich nazwiska uczestników, ich cechy charakterystyczne, wydarzenia, w których brali oni udział; wiecie, dla przyszłej historii to będzie bardzo ważny materiał.

Uśmiechnąłem się:

– Jeśli do nazwisk, cech charakterystycznych i uczynków doda pan jeszcze adresy, a potem ze swoimi poematami wpadnie pan w ręce CzK, to naprawdę będzie to ważne i dla czekistów, i dla nas, i dla naszych rodzin.

– Ależ broń Boże, to się nie może stać! Adresów nigdzie nie zaznaczam.

– Nietrudno będzie je ustalić później.

– To, co piszę, to swego rodzaju kronika walki. Materiał przez pewien czas możemy przechowywać u zaufanych ludzi. A czekistom nie dam się w ręce żywy, bo Jełysawecka CzK zaocznie skazała mnie na rozstrzelanie za pracę, którą prowadziłem na ziemi chersońskiej. Przyjaciel pana Kwaszi wie o tym. To on poradził mi ratować się u niego w oddziale.

Mowa poszła o ogólnej sytuacji i perspektywach. Poeta wyrażał takie naiwne i optymistyczne myśli, że my w duchu tylko uśmiechaliśmy się. Potem skierował rozmowę na personalia.

– Otamanenko – to pana pseudonim? – zwrócił się do Otamanenki. Ten potakująco skinął głową, chociaż to było jego nazwisko.

– Oczywiście, pseudonim.

– A pańskie, panie Zalizniak? – zwrócił się do mnie. – Też pewnie pseudonim?

– Nie, to moje prawdziwe nazwisko.

– Pan nie jest czasem z ziemi katerynosławskiej? U nas spotyka się to nazwisko.

– Nie, jestem z Besarabii.

– W waszym oddziale wielu jest chołodnojarców. Wie pan, mnie interesuje Chołodny Jar. Chciałbym tam być.

– Jeszcze będziemy, – burknął Kwasza.

– Mam ochotę trochę popracować. Pójdę przyjrzeć się trochę waszym chłopcom, wicie, ciekawe typy tam są. Jak popatrzysz, to przypominają się dawne czasy – burłakowanie zaporoskie… – Czajczenko wstał i poszedł do innych ognisk. Otamanenko spojrzał na Kwaszę.

– Skąd go wytrzasnąłeś?

– Jeden z naszych ludzi spod Nowomyrhorodu z listem przysłał. Pisze, że po wsiach poszukuje go CzK i żebym go przyjął do siebie.

– Coś mi się on ze swoją „kroniką” nie podoba…

– Ach, po prostu siódmej klepki w głowie mu brakuje. Sam dla siebie wydaje się być poetą. Myśli, że robi wielką sprawę dla historii. Żeby podejrzewać w nim agenta CzK, to do tego on jest zbyt głupi. A gdyby zapisywał nazwiska w jakimś innym celu, to robiłby to po cichu, żeby nikt nie wiedział. Ale też jestem zdania, że trzeba mu powiedzieć, niech lepiej spali swoje „poematy”. Dopóki jeszcze piszemy historię krwią, z nazwiskami trzeba ostrożnie.

(-)

W studiu – Roman Bodnar. Zespół „Za kraj” z Białej Cerkwi został założony w 2005 roku. Zespół istniej w formacie kwartetu. Chłopcy tworzą wysokiej jakości, pozytywną muzykę rockową, ale gatunki i style odchodzą na drugi plan, gdy muzyka wypływa z serca i to się odczuwa. Wokalista i autor tekstu, Rusłan Sołowiow z powodu braku wykształcenia muzycznego, robił pierwsze twórcze kroki na tekstach parodiowych, które pisał z okazji świąt studenckich. Chłopcy w tej chwili pracują i obiecują wkrótce rozpocząć pracę nad debiutancką płytą studyjną. A z tego, można powiedzieć, przyszłego materiału, pojawia się pierwsza jaskółka pod nazwą „Kim się stałeś”:

(-)

 

Na tym żegnam się z wami. Nad programem pracowali: Roman Bodnar, Sergiusz Petryczenko i Hanna Wasilewska. Dziękujemy za uwagę. A ja będę tu czekać na was jutro o 10.50. Uważajcie na siebie i swoich bliskich.

 

26.01.2016 – godz 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, szanowni słuchacze! Dziś jest wtorek, 26 stycznia. Na falach radia Olsztyn – ukraiński przegląd wydarzeń. Z wami jest Hanna Wasilewska..Witam.

Poczynając od 1983 roku ten dzień obchodzi się jako Międzynarodowy Dzień Celnika. W listopadzie 1952 roku weszła w życie Konwencja o utworzeniu Rady Współpracy Celnej. 26 stycznia 1953 roku w Brukseli odbyła się pierwsza sesja Rady Współpracy Celnej (jej obecna nazwa to Światowa Organizacja Celna). Na sesji przez swoich przywódców reprezentowanych było 17 krajów Europy. Główne etapy tej historii obejmują 1947 rok, gdy 13 krajów europejskich utworzyło Komitet Celny; 1950 rok – utworzenie Rady Współpracy Celnej; 1992 rok – gdy Ukraina została członkiem w Radzie Współpracy Celnej i 1995 rok, gdy nastąpiło przekształcenie rady w Światową Organizację Celną. Dopiero 30 lat od początków instytutu – 26 stycznia został wybrany jako coroczne święto – Międzynarodowy Dzień Celnika. Składam więc serdeczne życzenia wszystkim, kto ma związek z tą odpowiedzialną pracą. A także dzisiejszym solenizantom, to – Opanas, Maksym, Piotr, Jakub – i jubilatom. Nich Bóg da wam mocne zdrowie i dobrobyt waszym rodzinom.

Dalej w programie – przegląd wydarzeń. Pozostańcie z nami.

(-)

W Bartoszycach już po raz drugi odbyło się „Spotkanie z kolędą”.

5 miliardów euro na rok – tyle ukraińscy migranci zarobkowi przesyłają z Polski na Ukrainę. Deputowani Rady Najwyższej Ukrainy zbojkotowali udział w jednym z paneli dyskusyjnych Forum „Europa – Ukraina”. Na Białorusi zbierają pieniądze dla ochotników z tego kraju, którzy walczą po stronie Ukraińców na Donbasie. O tym będzie mowa w przeglądzie wydarzeń.

(-)

 

W Bartoszycach już po raz drugi odbyło się „Spotkanie z kolędą” Tego roku kolędy ukraińskie, polskie i niemieckie rozbrzmiewały w bartoszyckim Domu Kultury. A wykonały je dzieci ze szkoły z ukraińskim językiem nauczania im. Łesi Ukrainki w Bartoszycach, uczniowie Szkoły Muzycznej I Stopnia w Lidzbarku Warmińskim i filii w Górowie Iławeckim, a także dzieci z zespołu „Saga” mniejszości niemieckiej. Z dyrektorką szkoły Lubomirą Tchórz:

(-)

– W ubiegłym roku zapoczątkowaliśmy ten koncert i dzisiaj już po raz drugi odbywa się „Spotkanie z kolędą”. Styczeń to jeszcze jest taki okres świąteczny, noworoczny; u nas, w naszej tradycji jest dużo świąt, a w polskiej – chciałam, żeby to była taka kontynuacja świątecznego nastroju, dlatego w ubiegłym roku zaproponowałam Szkole Muzycznej w Lidzbarku, żebyśmy wspólnie, znając oczywiście nasz potencjał szkoły ukraińskiej, naszych dzieci, które pięknie śpiewają, żebyśmy wspólnie przeprowadzili koncert.

(-)

– Jesteśmy małymi kolędnikami, chwalimy Boga na wieki,

wychwalamy w piękny dzień, gospodarzy nie mijamy.

(-)

 

5 mld rocznie – tyle, zdaniem ministra spraw zagranicznych Polski Witolda Waszczykowskiego przesyłają do domu Ukraińcy, którzy pracują w Polsce. szef polskiej dyplomacji oznajmił to podczas IX Forum „Europa-Ukraina” w Łodzi.

(-) Korespondencja w języku polskim

 

Zauważył on, że Polska będzie stosowała wszelkie mechanizmy, aby wspierać Ukrainę. Deputowani Rady Najwyższej Ukrainy Jegor Sobolew i Tetiana Czornowoł zbojkotowali w niedzielę udział w jednej z dyskusji panelowych Forum „Europa-Ukraina”w związku z udziałem w nim persony non grata na Ukrainie, posła Europarlamentu Janusza Korwin-Mikkego. Korespondentowi własnemu „Ukrinformu” w Polsce opowiedziała o tym wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy Oksana Syrojid. „Część naszych parlamentarzystów opuściła to przedsięwzięcie, ponieważ byli na nim znani prowokatorzy, m/in/ persona non grata na Ukrainie Korwin-Mikke”- oznajmiła Syrojid. Oksana Syrojid zauważyła, że nie ma pretensji do prorosyjskich prowokatorów, ponieważ ich stanowisko jest jasne i zrozumiałe, ale do organizatorów forum. Janusz Korwin-Mikke wziął udział w niedzielę w jednej z dyskusji panelowych Forum „Europa-Ukraina”. W innym panelu wziął udział kierownik katedry kontaktów ze społecznością Moskiewskiego Państwowego Uniwersytetu Stosunków Miedzynarodowych Walerij Sołowej. Podczas swego nieplanowanego wystąpienia Sołowej przekonywał, że Ukraina nie ma koncepcji, co robić z Donbasem, a blokadą Krymu Kijów „karze” miejscową ludność półwyspu za to, że zagłosowała ona za przyłączeniem do FR.

Wiceprzewodnicząca Rady Najwyższej Ukrainy Oksana Syrojid była oburzona:

– Wydaje mi się takie spotkanie pozbawione sensu, ponieważ my wszyscy znamy stanowisko Rosji, ale w jaki sposób może ona pomóc w tym dialogu Ukraina-Europa? Skoro nie może, to po co ich tu zapraszać? Żeby wszystko przekształciło się w destrukcję i bałagan?, – oburzyła się Syrojid.

 

Na Białorusi zbierane są pieniądze na potrzeby pochodzących z tego kraju ochotników walczących u boku ukraińskich żołnierzy w Donbasie. Akcję „Wspomóż białoruskiego żołnierza” zainicjował lider opozycyjnej

organizacji Młody Front. Rozmawiał z nim białoruski korespondent Polskiego Radia:

(-) Korespondencja w języku polskim

Wcześniej białoruskie MSW informowało, że po obu stronach konfliktu w Donbasie uczestniczyło lub uczestniczy około 130 obywateli Białorusi.

(-)

 

Nasz blok informacyjny został wyczerpany. Była z wami autorka i prowadząca program Hanna Wasilewska. Spotkamy się tu równo za dobę. Wszystkiego dobrego. Uważajcie na siebie i swoich bliskich.

 

25.01.2016 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, szanowni słuchacze! Dziś jest poniedziałek, 25 stycznia. Na antenie – ukraiński program informacyjny. W studiu – Hanna Wasilewska. Witam.

Na Ukrainie hoduje się unikalny gatunek herbaty. Niedaleko Mukaczewa na Zakarpaciu rozłożyła się najbardziej na północ położona na świecie plantacja, na której rośnie roślina ciepłolubna. Więcej niż 50 lat temu zakarpackim selekcjonerom udało się prawie niemożliwe – w klimacie umiarkowanym wyhodować szczególny gatunek herbaty. Jeszcze dalekiego 1949 roku radzieccy biolodzy prowadzili eksperymenty i starali się wyhodować pewne gatunki roślin i nienaturalnych dla nich warunkach. Rośliny tropikalne sadzono na północy, a te, które przywykły do do mrozów – na południu. Tak, na Czerwonej Górze koło Mukaczewa pojawiła się najbardziej północna na świecie plantacja herbaty o powierzchni 2 hektarów. Jednak wkrótce, po kilku zmianach gospodarzy, plantacja przeistoczyła się w pole zarośli i chwastów. Obecnie na Czerwonej Górze trudno odnaleźć kilkuhektarową plantację, ale kilkadziesiąt krzewów unikalnej zakarpackiej herbaty można tam jeszcze odnaleźć. Niedawno miejscowi entuzjaści zabrali się za odrodzenie „tradycji herbacianych” na Zakarpaciu. Prognozują oni drugie życie plantacjom herbacianym koło Mukaczewa.

Mam nadzieje, że i my z wami doczekamy się czasów, gdy herbata zakarpacka stanie się prawdziwą marką, tak jak chińska czy cejlońska. Ale już mamy z czego być dumni. Zachęcam więc i was do pisania na naszą pocztę elektroniczną ukraina@ro.com.pl o tym, z czego lub z kogo jesteście dumni wy. Śmiało dzielcie się swoją dumą z nami, a my obowiązkowo opowiemy wszystkim słuchaczom Radia Olsztyn o ukraińskiej dumie.

Już za chwilę opowiemy o Ukraińcach województwa pomorskiego i ukraińskich gościach Łodzi. Obowiązkowo doczekajcie się przeglądu wiadomości.

(-)

Wierni cerkwi greckokatolickiej z Pomorza spotkali się wczoraj w Sianowie koło Koszalina. To okazja do integracji, ale przede wszystkim kultywowania tradycji i śpiewania między innymi szczedriwek, pieśni mających zapewnić urodzaj i dostatek . To szczególne w roku spotkanie- mówi Roman Biłas, przewodniczący koszalińskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Na Pomorzu mieszka prawie 40 tysięcy Ukraińców. A tak wczoraj w olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej śpiewał najbardziej znany na świecie „Szczedryk” chór „Kliros” pod kierownictwem Jana Połowianiuka.

(-)

O tym koncercie opowiemy wam wkrótce.

W Łodzi rozpoczęło się IX Forum Europa Ukraina. Bierze w nim udział pięciuset gości z Ukrainy i państw Unii Europejskiej, w tym Polski. Główny temat spotkań to ukraińskie reformy.

(-) Korespondencja w języku polskim

Prezydent Ukrainy określił, w jaki sposób będzie realizowany proces pokojowy w Donbasie. Petro Poroszenko zapowiedział, że zmiany w ukraińskiej konstytucji będą wprowadzone dopiero po wypełnieniu swoich zobowiązań przez Rosję i separatystów. Do decentralizacyjnych zmian w ustawie zasadniczej Kijów zobowiązał się w zeszłym roku, w ramach mińskich rozmów pokojowych. Dalej mówi o tym z Kijowa Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Na Białorusi zbierane są pieniądze na potrzeby pochodzących z tego kraju ochotników walczących u boku ukraińskich żołnierzy w Donbasie. Akcję „Wspomóż białoruskiego żołnierza” zainicjował lider opozycyjnej

organizacji Młody Front. Rozmawiał z nim białoruski korespondent Polskiego Radia:

(-) Korespondencja w języku polskim

Tymczasem wcześniej białoruskie MSW informowało, że po obu stronach konfliktu w Donbasie uczestniczyło lub uczestniczy około 130 obywateli Białorusi.

(-)

Na tym stawiam kropkę. Dziękuję, że rozpoczęliście roboczy tydzień z nami. Program przygotowała i przedstawiła Hanna Wasilewska i już zwalniam miejsce dla Jarosławy Chrunik. Jak zawsze w poniedziałek Jarosława będzie

mówiła na tematy religijne w programie „Kamo hriadeszy” o g. 18.10. A ja będę czekała na was w tym studiu równo za dobę ze świeżymi informacjami o Ukraińcach i Ukrainie. Wszystkiego dobrego. Uważajcie na siebie i swoich bliskich.

(jch/as)

25.01.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wita Państwa Magazyn Ukraiński „Od niedzieli do niedzieli”…

(-)

Dobry wieczór, szanowni słuchacze. W programie „Od niedzieli do niedzieli” wita was Hanna Wasilewska.

(-)

 

Posłuchać kolęd i szczodrówek, a także zobaczyć prawdziwy ukraiński wertep można było w minioną sobotę w Węgorzewie, gdzie przy parafii greckokatolickiej odbył się VII węgorzewski Przegląd Kolęd i Wertepów. Nie zważając na mróz, atmosfera była ciepła i przyjazna, a poziom artystów – wysoki, więc jury miało niełatwe zadanie – spośród lepszych wybrać najlepszych. Tak więc zwycięzcami zostali: zespół „Kołosok” z Dobrego Miasta w kategorii kolęd, a najlepszy wertep zaprezentowali uczniowie szkoły podstawowej olsztyńskiej parafii. A wśród poważnego jury był i Sergiusz Petryczenko, przywiózł nam więc wrażenia z imprezy:

(-) Fragment wertepu

– Dobry wieczór, święty wieczór. Witamy waszą chatę, waszych starszych i maluchy.

– Jesteśmy bardzo zaskoczeni, bo przyjechaliśmy tu, żeby pokazać nasz wertep, podzielić się swoją radością, dzieci bardzo chętnie chcą występować i dla nas ta nagroda to duże wyróżnienie, a tym bardziej za ciężką pracę dzieci, które na co dzień nie rozmawiają po ukraińsku. Ich praca nad tekstem była bardzo duża. I to chyba jury zauważyło.

– Jury oceniło zagłębienie się w tradycję, a z drugiej strony – współczesność i innowacyjność – tak jak to zawsze było w wertepach. Skąd te elementy współczesności pojawiły się u was?

– To był wertep Majdanu. Chcieliśmy pokazać, że takich samych Herodów mamy i na Ukrainie, i w Polsce, którzy mając władzę, lubią znęcać się nad innymi. A wiele tekstu Heroda to były słowa złej pamięci eks-prezydenta Janukowycza. I prawie w całości jest to tekst o nim. Jest nawiązanie i do Soczi, i do tego, żeby się znęcać – zabić, posadzić. Każdy aktor, każda osoba, która występowała w tym wertepie – jest to nawiązanie do naszych przemian na Ukrainie.

(-)

– Jak teraz czujecie się w roli zwycięzcy?

– No, bardzo dobrze, Dziewczynki naprawdę pokazały klasę. Były to dwa miesiące wytężonej pracy, ale widać rezultaty tego.

– Ja wam się dzisiaj śpiewało?

– Oj, dobrze, dobrze! Wszystko było dobrze.

– Jak pani myśli, pokazywanie takiego wertepu – czy to ma jeszcze jakieś znaczenie w dzisiejszych czasach?

– No, chyba tak. Bardzo duże ma. Bo to jest tradycja i zachowanie tego, czego ktoś kiedyś nauczył.

– Większość dzieci teraz rozmawia po polsku, a gdy przyjeżdżają tu, to tak się jakoś pilnują, żeby rozmawiać po ukraińsku, tym bardziej, że gdy przygotowują materiały, to poznają tradycję, obrzędy. Niektórzy zostali przygotowani przez rodziców; to też jest fajna sprawa. Myślę, że jest to bardzo, bardzo pożyteczne dla dzieci.

– Te tradycyjne teksty nie giną. Dzieci wiedzą co to jest wertep, jacy bohaterowie są w wertepie, bo widzimy, że tu zachowani są jeszcze ci tradycyjni bohaterowie, nie ma tylko Anioła, Diabła; jest też Herod, są Żydzi, Cyganie, Żołnierze – to jest bardzo ważne, że dzieci wiedzą, jak ma taki tradycyjny wertep wyglądać.

– Nieście tę nowinę. Mówcie o narodzonym w wertepie Synu. Niech przychodzą wszyscy do jaseł, aby Boga poznać, otrzymać błogosławieństwo i z nami śpiewać.

(-)

– Widzi pan, 17 punktów, które wystąpiły, to już jest dużo. Co roku zwieksza się nam liczba uczestników, więc świadczy to o tym, że trzeba to robić i to jest to jedno miejsce, gdzie zachowujemy tę kulturę. Przestali już chodzić po domach kolędować, przestali po wsiach chodzić, więc to znaczy, że tu jest to miejsce, gdzie jeszcze pielęgnuje się tę tradycję, nauczy te dzieci i jest nadzieja na to, że za dwadzieścia lat my jeszcze będziemy istnieli jako Ukraińcy tu, na tych ziemiach.

(-)

Trzecie wielkie święto, wieńczące cykl świąt bożonarodzeniowo-noworocznych, wschodni chrześcijanie obchodzą 19 stycznia. Jest to Jordan albo objawienie Pańskie. Ale nie wszyscy uwierzyli i przyjęli Boga do swego serca. O genezie i istocie święta Objawienia Pańskiego Jarosławie Chrunik opowiedział ks. Mikołaj Kostecki, jeszcze nie tak dawno – wikariusz w greckokatolickiej parafii w Olsztynie:

(-)

Jak i w wigilię Objawienia Pańskiego, spieszymy po wodę jordańską, która ma uzdrawiające własności i nie psuje się. Można powiedzieć, że nam chrześcijanom się poszczęściło

-Naród, który oczekiwał objawienia się Boga, który przez wieki przygotowywał się do tego, naród, który znał proroków, uczonych w piśmie, miał świątynię Boga Jahwe nie rozpoznał Boga, który przychodzi na świat. Wiedzieli o tym: Bogurodzica, Święty Józef, wiedzieli o tym pastuszkowie, trzej mędrcy, królowie ze wschodu, którzy przyszli, żeby oddać pokłon temu, który miał się narodzić. Jak widzimy, prowadziła ich Gwiazda Betlejemska. Te wszystkie znaki na niebie, znaki Kosmosu, które zaprowadziły ich do tego miejsca, gdzie narodził się Jezus Chrystus.

(-)

Istotą święta jest Objawienie Pańskie – objawienie Boga w Trójcy Przenajświętszej, czyli Boga-Ojca, Boga-Syna i Boga-Ducha Świętego. Tylko w wigilię Objawienia i na samo świeto odbywa się obrzęd Wielkiego Święcenia Wody. W cerkwi istnieje jeszcze pojęcie Małego Święcenia Wody, jest to święcenie wody z okazji święta parafii lub z innego powodu. Wielkie święcenie wody na rzekach lub ujęciach wody odbywa się na pamiątkę chrztu Jezusa Chrystusa:

– Jezus Chrystus przychodzi nad Jordan, aby objawić właśnie swój boski charakter. To właśnie dzisiaj On otrzymuje ten „mandat” od Boga Ojca. „Mandat” po to, żeby rozpocząć swoją działalność wśród ludzi. Wtedy widzieliśmy Go jako dziecko, niemowlę, potem bardzo mało wiemy o nim jako o dziecku, wzrastał tak jak każde dziecko, ósmego dnia otrzymał imię poprzez obrzezanie – zgodnie z tradycją narodu wybranego, a dzisiaj staje przed nami jak prawdziwy Bóg. Jest to bardzo ważne święto, bo widzimy w Starym Testamencie, że ludzie nie mogli widzieć Boga. Bóg przemawiał do Abrahama, przemawiał do Mojżesza – czy to poprzez tę błyskawicę, czy poprzez wiatr, poprzez obłok, gorejący krzew, a dzisiaj my, chrześcijanie, możemy ujrzeć oblicze Boga prawdziwego w Osobie Jezusa Chrystusa. Prawdziwego człowieka i Prawdziwego Boga. A jeszcze więcej możemy zobaczyć oczyma swego serca oblicze niewidzialnego Boga Ojca, a także działanie Ducha Świętego, którzy dzisiaj przychodzą nad Jordan, żeby to nam objawić. I na pewno bardzo ciekawa była intuicja, wiara naszych przodków, którzy czy to na wigilię Bożego Narodzenia, czy to na Szczodry wieczór, kładli na stół czy tę prosforę, którą się dzielili (prawda, ten zwyczaj później wszedł do naszej tradycji – dzielenia się prosforą) ale ten chleb kładziono przy świecy, a nawet były dwa chleby, co w jakiś sposób pokazywało nam tę intuicję religijną naszych ludzi – że oni tymi dwoma chlebami chcieli podkreślić tę podwójną naturę Jezusa Chrystusa – i ludzką, i boską.

(-)

 

Jak pokazały święta Bożego Narodzenia, Ukraińcy nie zapomnieli swoich tradycji. Na Warmii i Mazurach liczna diaspora ukraińska szanuje i cerkiew, i zwyczaje ludowe. Dlaczego więc podupada działalność kół ZUP? W czym tkwi przyczyna pasywności nowego pokolenia, przecież i teraz wszyscy z wielka przyjemnością wspominają imprezy UTSK, a następnie ZUP? Czego diaspora ukraińska potrzebuje dzisiaj i o czym współcześni Ukraińcy muszą pamiętać. Takie pytania i rozważania często na naszej antenie. Niedawno rozmawiałam o tym z byłą nauczycielką języka ukraińskiego i dyrektorką szkoły w Głębocku Anną Łogin. Dzisiaj pani Anna wspomina o „kiedyś”, chociaż jest optymistką i cieszy się z każdej chwili życia. Wspomina:

– Koło, gdy przyszłam tu, to było w 1963 roku, gdy przyszłam tu do Jarzenia, to pierwsze co zrobiliśmy – założyliśmy koło. I składki członkowskie, i „Nasze Słowo” – ja tym wszystkim cały czas dalej się zajmuję. Teraz już prawie nie działa, tylko jest na papierze, nie ma ludzi. Kiedyś było bardzo, bardzo dużo ludzi. Prenumeratorów „Naszego Słowa” – gdy wracam, bo mam te sprawozdania, raporty; jak zajrzę, to było 15 prenumeratorów „Naszego Słowa”. Ale to tak – to młodzi wyjechali za pracą, starsi poumierali, no a teraz jest tylko czworo na wsi prenumeratorów „Naszego Słowa”. No, tak się cały czas zmniejsza. Wyludniają się wsie, niestety.

(-)

– Jakie imprezy były organizowane przez UTSK w tamtych czasach, żeby wspierać Ukraińców?

– Główne – „Nasze Słowo”, główne – cerkiew, książki; miałam też tu bibliotekę – ukraińskie i polskie książki i sama kupowałam, niektórzy kupują, to przy cerkwi były sprzedawane książki.

– Książki – to najlepsi przyjaciele ani Anny. Przez całe życie zajmuje się ona samokształceniem. Głęboka wiedza z dziedziny historii Ukrainy bez wyolbrzymienia mnie poraziły. A w jej pięknym języku ukraińskim można się zatopić. chociaż uczyła się go sama. Przygotowując się do naszego spotkania pani Anna przygotowała jedną z najbardziej ulubionych swoich książek. Dlaczego ulubiona? Zaraz zrozumiecie.

– Nasza ludowa werchracka poetka Mychajłyna Pawluk. I ona podarowała mi swoją poezję, czytam jej wiersze. O, do książki 1947 roku. Cmentarz w Werchracie, mogiła, partyzanci, pieśń o mamie, „lubię Piosenkę”, „Moim przyjaciołom”, „Modlitwa”, „Cerkiew”, „Bociany”. O, znalazłam, mam zaznaczone. „Drogi”

Drogi, drogi, drogi,

ile was jest w moim życiu

po terenach nieznajomych,

nieprzychylnych i cudzych.

Tęsknota za rodzinnym i dalekim,

ścieżkami w polu, w zbożu

Tam, gdzie kwitły chabry błękitne

i pachniało siano na łąkach.

i biała chata przy drodze

została jak ta sierota.

Pod oknami kwitły georginie-

Wszystko to widziałam w snach.

i tak pragnęło się powrócić

w te miłe rodzinne strony

I cicho-cicho odpowiedzieć

Zapomnieć moją niedolę.

I minęło już tyle lat,

czemuż więc powracam do tamtych dni?

To pamięć moja nieustanna,

Wszystko mi to przypomina.

Minęło dziesięciolecie i teraz z Anną wspominam aktywne czasy UTSK, imprez było bardzo dużo. I ten tak zwany chór ten nasz, i sztuki, które wystawialiśmy, wyjazdy na wszelkie inne jakieś imprezy, które były w Lelkowie. Bo i „Żurawie” do nas przyjeżdżały, i „Łemkowyna” przyjeżdżała, i „Osławianie”, wyjazdy na wszelki inne takie imprezy. Tak że to jest ważne też. Albo „Spotkania pogranicza” były w Głębocku, teraz są one w Braniewie.

Anna Łogin całe życie poświęciła szkole. Najpierw w Jarzeniu jako nauczycielka języka ukraińskiego, potem w Głębocku i jako dyrektor. Tak jak w gronie pedagogicznym szkół, dobrze układały się relacje między Polakami i Ukraińcami, tak i wśród dzieci – wówczas w większości Ukraińcy czuli się tam komfortowo. Ale ukraińskie dzieci mimo wszystko odróżniały się większymi zdolnościami – z nieukrywaną dumą opowiada była dyrektorka szkoły w Głębocku, Anna Łogin. Ukraińcy wszyscy dobrze uczyli się. To nie są jakieś przechwałki, ale naprawdę tak było. Jak byliśmy w Głębocku, jak były jakieś konkursy z przedmiotów to zawsze byli Ukraińcy i Ukraińcy, naprawdę. To jest taka nasza duma. A grono nauczycielskie było mieszane, nas tam byłi kilku Ukraińców. Tak że oni też mówili: „Naprawdę Ukraińcy są zdolni. I z tego przedmiotu, i z tego, i z owego”. I jak jakieś śpiewy, to naprawdę Ukraińcy zawsze byli górą.

(-)

– No i na koniec poproszę, pani Anno od pani, może jakieś przesłanie do wszystkich Ukraińców tu, do lokalnej diaspory, do Ukraińców Warmii i Mazur, może jakiś apel; co by pani powiedziała. gdyby wszyscy razem zebrali się?

– Trzymać się swego. Swoich korzeni, nie zapominać. Bo jak jakiś mędrzec powiedział – kto nie pamięta swoich korzeni, swojej przeszłości, ten nie jest godzien swojej przyszłości. Nasz język śpiewny… Tak że mamy z czego być dumni. Nasi sławni kozacy walczyli, zatrzymywali turecko-tatarską nawałnicę przed Polską. Trzeba nam być. I trzeba takimi umrzeć. Nasza Ukraina mam nadzieję, kiedyś się odrodzi. Trzymajmy się, Ukraińcy, nie dajmy się.

„Niech żyje, niech żyje wolna Ukraina,

niech żyją, niech żyją nasi kozacy,

niechaj kwitnie, niechaj kwitnie czerwona kalina

Niechaj zginą wrogowie na wieki”

Niech zginą, niech będzie niepodległa, nasi Ukraińcy są oddani. A co jeszcze chcę powiedzieć: powinniśmy brać przykład z Polaków. Jak oni trzymają się! Podzieleni partiami, ale jak jest coś ciężkiego, trudnego – zawsze są razem, solidarni. Bądźmy i my solidarni, razem wszyscy Ukraińcy, trzymajmy się, nie dajmy się, bo jesteśmy tego warci. dziękuję bardzo.

– I ja dziękuję pani.

(-)

Każdy język rozwija się. Rozrasta się skład leksykalny i słowa, które stają się powszechnie używane, daleko nie zawsze są ukraińskie. Używamy wielu słów obcego pochodzenia. O rodzaju takich słów będzie mowa w lekcji języka ukraińskiego. Zapraszam więc do ławek.

(-) Lekcja języka ukraińskiego

W studiu – Roman Bodnar. Kolęduje wielu ludzi; mam nadzieję, bo kiedyś ta tradycja w kulturze ukraińskiej trwała. Warto ją kontynuować. „Dobry wieczór tobie, panie gospodarzu” – to jedna z najbardziej znanych ukraińskich kolęd. Razom z piosenką bożonarodzeniową „Nowa radość nastała” jest znakomitym przykładem ścisłego połączenia religijnej i ludowej tradycji kolędniczej. Kolędę wykonują popularni ukraińscy śpiewacy i zespoły – Rusłana, „Pikardyjska Tercja” czy Igor Netluch:

(-)

Czy pamiętacie piosenkę „Śnieg” z debiutanckiej płyty zespołu „Kozak-System” pod tytułem „Szabla”? Oto muzycy postanowili zrobić swoisty rebranding, dając utworowi nowe życie i wystawiając dla oceny „ludu” do światowej sieci. Nową wersję „Śniegu” wraz z wersją radiową połączono w jeden dwuścieżkowy maxi-singiel „Ten śnieg na długo”. Jeśli się uważnie wsłuchacie, to usłyszycie, że jest tam też głos innych muzyków, nie tylko z zespołu „Kozak System”:

(-)

Chociaż okres świątecznych kłopotów minął, zawsze mamy co robić i o czym porozmyślać. I oczywiście – o czym wam opowiedzieć. Zapraszamy więc serdecznie równo za tydzień na spotkanie tu, na falach Radia Olsztyn w programie „Od niedzieli do niedzieli”. Pracowali dla was: Marian Dąbrowski, Roman Bodnar, Sergiusz Petryczenko, Jarosława Chrunik i Hanna Wasilewska. Dziękujemy za uwagę. Uważajcie na siebie i swoich bliskich.

21.01.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

Na antenie Radia Olsztyn – ukraiński program informacyjny. W studiu – Jarosława Chrunik, witam was w czwartek, 21 stycznia. Zanim przejdziemy do wiadomości, zajrzyjmy w przeszłość – jak ten dzień zaznaczył się w historii.

*21 stycznia 1924 r. w wieku 54 lat z powodu wylewu zmarł Włodzimierz Lenin – rosyjski rewolucjonista, teoretyk marksizmu, jeden z organizatorów bolszewickiej Rewolucji Październikowej 1917 roku.

Natomiast o wiele wcześniej

*21 stycznia 988 roku kniaź Włodzimierz ogłosił o przyjęciu chrześcijaństwa z Bizancjum.

*1187 r. pojawiła się pierwsza wzmianka słowa „Ukraina” w Kijowskim Raporcie Kronikarskim.

1991 roku ogłoszono niepodległość Ukrainy i referendum ogólnonarodowe.

Jeszcze wiele ciekawych wydarzeń miało miejsce 21 stycznia, ale zróbmy miejsce dla innych wiadomości.

Imieniny obchodzą dzisiaj Anton, Wasyłyna, Heorhij oraz Illa. Świętują też ci, kto urodził się 21 stycznia, więc

„Niech siła wiatru do was mknie

na skrzydle żurawim,

niech dusza dziecka żyje w was

i mądrość Matki-Ziemi”

(-)

Jak żyła społeczność ukraińska na Warmii i Mazurach dawniej, a jak żyje teraz? Będzie wspominać pani Anna Łogin z Jarzenia. Dwa ciekawe koncerty odbędą się dzisiaj w Olsztynie i macie szansę być na obydwu, ponieważ odbędą się w różnym czasie. Media ukraińskie zareagowały na słowa premier Polski Beaty Szydło o milionie ukraińskich uchodźców w Polsce. O tym będzie u nas mowa za chwilę.

(-)

Jak pokazały święta Bożego Narodzenia, Ukraińcy nie zapomnieli swoich tradycji. Na Warmii i Mazurach liczna diaspora ukraińska szanuje i cerkiew, i zwyczaje ludowe. Dlaczego więc podupada działalność kół ZUP? W czym tkwi przyczyna pasywności młodego pokolenia, przecież i teraz wszyscy z wielka przyjemnością wspominają imprezy UTSK, a następnie ZUP? Czego diaspora ukraińska potrzebuje dzisiaj i o czym współcześni Ukraińcy muszą pamiętać. Takie pytania i rozważania często na naszej antenie. Z byłą nauczycielką języka ukraińskiego i dyrektorką szkoły w Głębocku Anną Łogin rozmawiała Hanna Wasilewska. Dzisiaj pani Anna wspomina o „kiedyś”, chociaż jest optymistką i cieszy się z każdej chwili życia. Wspomina:

– Koło, gdy przyszłam tu, to było w 1963 roku, gdy przyszłam tu do Jarzenia, to pierwsze co zrobiliśmy – założyliśmy koło. I składki członkowskie, i „Nasze Słowo” – ja tym wszystkim dalej się zajmuję. Teraz już prawie nie działa, tylko jest na papierze, nie ma ludzi. Kiedyś było bardzo, bardzo dużo ludzi. Prenumeratorów „Naszego Słowa” – gdy wracam, bo mam te sprawozdania, raporty; jak zajrzę, to było 15 prenumeratorów „Naszego Słowa”. Ale to tak – to młodzi wyjechali za pracą, starsi poumierali, no a teraz jest tylko czworo na wsi prenumeratorów „Naszego Słowa”. No, tak się cały czas zmniejsza. Wyludniają się wsie, niestety.

(-)

W dzieciństwie pani Anna dostała słuszną radę i została nauczycielką; taką, która pielęgnuje ukraińskość. A teraz przyszła jej kolej udzielać rad nam. O nich usłyszycie w naszym wieczornym programie.

(-)

 

Dzisiaj w olsztyńskim klubie „Andergrant” wystąpią lwowskie batiary, czyli zespół „Joryj Kłoc”, który konsekwentnie podbija serca polskiej publiczności. „Joryj Kłoc” nie ogranicza się do ukraińskiej muzyki tradycyjnej. W ostatnim czasie chłopcy nagrali swój wariant folkowego hitu, znanego choćby z wykonania przez Orkiestrę Świętego Mikołaja, czyli „Siadaj, siadaj”. Lwowskie batiary z zespołu „Joryj Kłoc” – to odkrycie folkowe 2014 roku na Ukrainie. O sobie mówią żartem, że są „ukraińską obrzędową hip-hop-daj-Boże-etno-czort-watahą”. Tak więc wszystkich amatorów ciekawej muzyki zapraszamy do olsztyńskiego „Andergrantu” mniej-więcej na godz. 21.00.

Dzisiaj też, ale trochę wcześniej, a dokładniej – o godz. 18-tej w Kamienicy Naujacka przy ul. Dąbrowszczaków 3, odbędzie się wspólny koncert polskich, ukraińskich i romskich dzieci. Miejski Ośrodek Kultury zaprasza na koncert kolęd i pastorałek w wykonaniu polskiego „Dziecięcego Nieba”, ukraińskiego „Suzirjaczka” i romskiego zespołu „Gaja”. Organizatorzy zachęcają: „Kolędujmy razem”.

 

W Polsce nie ma uchodźców z Ukrainy, a są migranci zarobkowi, którzy oficjalnie przebywają na terenie RP, mają dobrą reputację, pracują na wzrost gospodarki Polski i nie otrzymują żadnej pomocy od polskich władz. W taki sposób ambasador Ukrainy w Polsce Andrij Deszczycia skomentował wypowiedź szefowej polskiego rządu Beaty Szydło podczas dyskusji w Europarlamencie na temat obecności nad Wisłą „prawie miliona uchodźców” z Ukrainy. Na słowa Beaty Szydło zareagowały też media na Ukrainie – informuje z Kijowa Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Czas już się pożegnać. Poranny program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik, a wieczorem będzie tu Hanna Wasilewska. Ja życzę wam miłego dnia i tylko dobrych wiadomości.

Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

 

21.01.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Na antenie Radia Olsztyn – tradycyjny program ukraiński. W studiu – Hanna Wasilewska, witam.

(-)

Po długich, zimowych świętach zostało nam dużo wesołych wspomnień. Nadal zadziwiają nas ukraińskie dzieci swoimi wertepami i koncertami. W minioną sobotę odbył się VII Przegląd Wertepów, Kolęd i Szczodrówek. stamtąd wrócił Sergiusz Petryczenko z niesamowitymi wrażeniami i wszystko to dzięki dobremu przygotowaniu przez ich kierowników. Głównie są to nauczyciele języka ukraińskiego szkół i punktów nauczania. Niskie im ukłony. Taką niezmordowaną aktywistką, nauczycielką języka ukraińskiego była i pozostaje Anna Łogin. Z nią wspominałyśmy początki działalności UTSK na Warmii i Mazurach, Wspomnień bardzo dużo, dlatego dzisiaj posłuchamy tylko pierwszej części rozmowy. A Roman Bodnar zaprasza amatorów współczesnej muzyki ukraińskiej. To wszystko dla was, równo za minutę.

(-)

Posłuchać kolęd i szczodrówek, a także zobaczyć prawdziwy ukraiński wertep można było w minioną sobotę w Węgorzewie, gdzie przy parafii greckokatolickiej odbył się VII Węgorzewski Przegląd Kolęd i Wertepów. Nie zważając na mróz, atmosfera była ciepła i przyjazna, a poziom artystów – wysoki, więc jury miało niełatwe zadanie – spośród lepszych wybrać najlepszych. Tak więc zwycięzcami zostali: zespół „Kołosok” z Dobrego Miasta w kategorii kolęd, a najlepszy wertep zaprezentowali uczniowie szkoły podstawowej olsztyńskiej parafii. A wśród poważnego jury był i Sergiusz Petryczenko, przywiózł nam więc wrażenia z imprezy:

(-) Fragment wertepu

– Dobry wieczór, święty wieczór. Witamy waszą chatę, waszych starszych i maluchy.

– Jesteśmy bardzo zaskoczeni, bo przyjechaliśmy tu, żeby pokazać nasz wertep, podzielić się swoją radością, dzieci bardzo chętnie chcą występować i dla nas ta nagroda to duże wyróżnienie, a tym bardziej za ciężką pracę dzieci, które na co dzień nie rozmawiają po ukraińsku. Ich praca nad tekstem była bardzo duża. I to chyba jury zauważyło.

– Jury oceniło zagłębienie się w tradycję, a z drugiej strony – współczesność i innowacyjność – tak jak to zawsze było w wertepach. Skąd te elementy współczesności pojawiły się u was?

– To był wertep Majdanu. Chcieliśmy pokazać, że takich samych Herodów mamy i na Ukrainie, i w Polsce, którzy mając władzę, lubią znęcać się nad innymi. A wiele tekstu Heroda to były słowa złej pamięci eks-prezydenta Janukowycza. I prawie w całości jest to tekst o nim. Jest nawiązanie i do Soczi, i do tego, żeby się znęcać – zabić, posadzić. Każdy aktor, każda osoba, która występowała w tym wertepie – jest to nawiązanie do naszych przemian na Ukrainie.

(-)

– Jak teraz czujecie się w roli zwycięzcy?

– No, bardzo dobrze, Dziewczynki naprawdę pokazały klasę. Były to dwa miesiące wytężonej pracy, ale widać rezultaty tego.

– Ja wam się dzisiaj śpiewało?

– Oj, dobrze, dobrze! Wszystko było dobrze.

– Jak pani myśli, pokazywanie takiego wertepu – czy to ma jeszcze jakieś znaczenie w dzisiejszych czasach?

– No, chyba tak. Bardzo duże ma. Bo to jest tradycja i zachowanie tego, czego ktoś kiedyś nauczył.

– Większość dzieci teraz rozmawia po polsku, a gdy przyjeżdżają tu, to tak się jakoś pilnują, żeby rozmawiać po ukraińsku, tym bardziej, że gdy przygotowują materiały, to poznają tradycję, obrzędy. Niektórzy zostali przygotowani przez rodziców; to też jest fajna sprawa. Myślę, że jest to bardzo, bardzo pożyteczne dla dzieci.

– Te tradycyjne teksty nie giną. Dzieci wiedzą co to jest wertep, jacy bohaterowie są w wertepie, bo widzimy, że tu zachowani są jeszcze ci tradycyjni bohaterowie, nie ma tylko Anioła, Diabła; jest też Herod, są Żydzi, Cyganie, Żołnierze – to jest bardzo ważne, że dzieci wiedzą, jak ma taki tradycyjny wertep wyglądać.

– Nieście tę nowinę. Mówcie o narodzonym w wertepie Synu. Niech przychodzą wszyscy do jaseł, aby Boga poznać, otrzymać błogosławieństwo i z nami śpiewać.

(-)

– Widzi pan, 17 punktów, które wystąpiły, to już jest dużo. Co roku zwieksza się nam liczba uczestników, więc świadczy to o tym, że trzeba to robić i to jest to jedno miejsce, gdzie zachowujemy tę kulturę. Przestali już chodzić po domach kolędować, przestali po wsiach chodzić, więc to znaczy, że tu jest to miejsce, gdzie jeszcze pielęgnuje się tę tradycję, nauczy te dzieci i jest nadzieja na to, że za dwadzieścia lat my jeszcze będziemy istnieli jako Ukraińcy tu, na tych ziemiach.

(-)

Opowieść Anny Łogin z Jarzenia w gminie Lelkowo, o przesiedleniu podczas Akcji „Wisła” i życiu po, mało czym różni się od innych rodzinnych historii miejscowych Ukraińców. W powojennych czasach,m od razu po przesiedleniu tu Ukraińców, możliwości uczyć się języka ukraińskiego nie było. Chętni uczyli się samodzielnie. Mała Hanusia od dzieciństwa pragnęła nie tylko uczyć się, ale i uczyć innych. Kiedyś – wspomina pani Anna, – otrzymała słuszną radę od ukraińskich partyzantów i będąc dzieckiem przyjęła to jako patriotyczną misję.

– Dlaczego chciałam się uczyć? Bo jeszcze rodzicie nie bardzo to… jeszcze byli tacy biedni, nie dorobili się (ale już konia dorobili się) i jak przychodzili partyzanci, to gdzieś tak 1949 rok, a że my mieszkaliśmy na kolonii i potem dowiedziałam się, że oni zaszli do nas do stodoły, na siano i tam się przechowywali. Gdzieś rodzice o tym wiedzieli, że oni tam są, bo usłyszeli język i wiem, że potem jeden stał na straży, dwóch siedziało (było ich trzech) i tak rozmawialiśmy. I tak nas napominali, żebyśmy nikomu nic nie mówili, bo by nas wszystkich pozabijali. I my nikomu, dzieci, nie przyznaliśmy się i ten partyzant mówi do mnie, do siostry, do dzieci sąsiadów, mówi: „Uczcie się, dzieci, bo nam, Ukraińcom, potrzeba mądrych ludzi; trzeba nauczycieli, lekarzy, nie tylko rolników. No to ja chodziłam do trzeciej klasy i ja to pamiętam do dzisiaj. I tak postanowiłam, że będę nauczycielką, bo to mi się podobało.

 

Najmilsze wspomnienia z lat studenckich Anny Łogin związane są z ukraińskimi imprezami – różnorodnymi koncertami, które odbywały się na Warmii i Mazurach dzięki działalności Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego, którego nieodłączną częścią było „Nasze Słowo”. Jak pomagało wtedy UTSK trzymać się razem i wspierało wszystkich nieobojętnych do ukraińskości, – wspomina Anna Łogin:

– Już było UTSK w 1956 roku i gdy usłyszałam o UTSK, że jest „Nasze Słowo”, kupiłam w kiosku „Nasze Słowo”, chowałam gdzieś tam od innych i tak w łóżku gdzieś pod kołdrą czytałam, bo nauczyłam się w domu czytać. I był występ ukraiński; przyjechał ukraiński, zakarpacki chór wojskowy. I oni w Lidzbarku występowali i my z koleżankami poszłyśmy na ten koncert, bardzo się podobał koncert, była tam piosenka:

(-)

I tak mi się ta piosenka podobała, oni bisowali, napisałam wtedy (nie wiem jak pisałam, czy dobrze, jakie tam słowa, rusko-ukraińskie tam były), żeby oni wydrukowali słowa tej piosenki. I otwieram „Nasze Słowo”, i jest moja piosenka! I jeszcze, że to na moją prośbę podają moją ulubioną piosenkę. Jak ja się odważyłam wtedy wydać, że jestem Ukrainką!? To było coś takiego, jak teraz pomyślę, że się odważyłam. Ta ukraińskość cały czas jest ze mną, a ja z nią. I UTSK wysłało mnie na kurs języka ukraińskiego do Warszawy. To był 1958 rok.

 

Tak UTSK wspierało, pielęgnowało i wychowywało kolejne pokolenie Ukraińców na Warmii i Mazurach. A oni z kolei popularyzowali ukraińskość na swoim terenie. Aktywna była też Anna Łogin, wówczas – nauczycielka języka ukraińskiego w Jarzeniu.

– Cały czas pracowałam artystycznie, prowadziłam chóry i nawet wystawialiśmy spektakle, wyjeżdżaliśmy do innych wsi, tak, tu ze starszymi ludźmi. Przychodzili po dwoje, przeważnie mąż i żona, tak przychodzili – w domu u mnie czy w klasie i my tam jak umieliśmy, tak śpiewaliśmy. Nie było to wysokich lotów, te występy, ale to było ludziom potrzebne. I nawet jeździliśmy na takie festiwale do Koszalina i po różnych wsiach jeździliśmy. Cały czas dopóki ludzie byli, dopóki nie poumierali, bo niewielu już z nas pozostało. Kontynuację tej rozmowy usłyszycie jutro w audycji wieczornej.

(-)

W studiu – Roman Bodnar. Trwa okres bożonarodzeniowo-noworoczny, wielu ludzi kolęduje, mam nadzieję, bo kiedyś ta tradycja w kulturze ukraińskiej trwała i warto ją kontynuować. „Dobry wieczór tobie, panie gospodarzu” – to jedna z najbardziej znanych ukraińskich kolęd. Razom z piosenką bożonarodzeniową „Nowa radość nastała” jest znakomitym przykładem połączenia religijnej i ludowej tradycji kolędniczej. Kolędę wykonują popularni ukraińscy śpiewacy i zespoły – Rusłana, „Pikardyjska Tercja” czy Igor Netluch.

(-)

Na ostatnich nutach naszego programu chcę życzyć wam spokojnego wieczoru i dobrych wiadomości, z którymi jutro tu, w tym studiu, powita was Jarosława Chrunik. Z wami byli: operator dźwięku Marian Dąbrowski i prowadząca program Hanna Wasilewska. Bywajcie!

20.01.2016 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

Spotykamy się z wami, drodzy słuchacze, w środę, 20 stycznia, w porannym przeglądzie wydarzeń na falach Radia Olsztyn. W studiu – Jarosława Chrunik. Na początek zajrzyjmy do kalendarza. Czytamy tam, że 20 stycznia 1918 roku w Kijowie odbyło się posiedzenie Generalnego Sekretariatu, na którym poinformowano, że pokojowa delegacja Ukraińskiej Republiki Ludowej wyjeżdża z Brześcia. Sekretarz Generalny ds. międzynarodowych Ołeksandr Szulhin zdał sprawozdanie o przebiegu rozmów pokojowych w sprawie Chełmszczyzny i Galicji, o tym, że Anglia i Rumunia nadesłały swoich przedstawicieli do Sekretariatu Generalnego.

Tego samego dnia w Kijowie odbył się masowy więc Ukraińców z Austro-Węgier (Galicjan) w celu omówienia aktualnej sytuacji republiki Ukraińskiej. Iwan Łyzaniwski w swoim przemówieniu podkreślił, że chociaż Ukraińcy austro-węgierscy są obywatelami innego kraju, to powinni wziąć udział w obronie Ukraińskiej Republiki, ponieważ tylko ona stanie w obronie galicyjskiej części narodu ukraińskiego i zaapelował do wszystkich Galicjan i Bukowińców o wstępowanie do pułków „Strzelców Siczowych”, które już formują się w Kijowie. Wiec zapisał w rezolucji, aby wszyscy zdolni do trzymania broni w rękach stanęli w obronie URL i wcielili się w szeregi Strzelców Siczowych.

 

20 stycznia 1939 r. w Moskwie Komitet Centralny partii komunistycznej przysłał telegram do struktur partyjnych republik radzieckich i naczelników wydziałów spraw wewnętrznych z pozwoleniem na stosowanie „metod wpływu fizycznego” w odniesieniu do „znanych i zaciekłych wrogów narodu”. Wszyscy wiemy, co to oznaczało w rzeczywistości, więc przejdźmy do spraw przyjemniejszych.

Imieniny obchodzą dziś Jan i Atanazy, więc składamy im najlepsze życzenia i tak samo tym, kto urodził się 20 stycznia:

„Niech lata nie spadają jak liście,

niech kwitną i owocują

jak sady wiosną – bujnym kwieciem

i urodzajem hojnym jesienią.

Niech przynoszą w dom dostatek,

w duszę – radość, w serce – spokój.

Daj wam, Boże, na ziemi długo jeszcze

jasnych dni i szczęśliwych lat.”

(-)

Wczoraj mieliśmy święto Objawienia Pańskiego, które co roku świętujemy uroczyście w naszych cerkwiach. Okres świąt zimowych powoli kończy się. Prawda, szkoda się z nimi żegnać – tyle piękna i duchowości włożył w nie naród ukraiński. Odbywają się „jordańskie” procesje nad rzeki czy inne ujęcia wody, wyciosuje się z lodu krzyż, przy którym odbywa się poświęcenie wody. Prawda, teraz też klimat na to nie pozwala, i w mieście o wiele trudniej zachować tradycje – miasto jednak wiele naszych tradycji wyrugowało – trudniej wyobrazić sobie grupy ukraińskich kolędników w mieście, niż na wsi. A co pozostało do teraz, co na przykład w Olsztynie zachowa się z tych tradycji? Co myśli o tym ks. Mikołaj Kostecki, były wikariusz w parafii olsztyńskiej?

– Uda się nam zachować wszystkie te elementy: Liturgię, poświęcenie wody i przeżycie tego święta, tylko forma ich sprawowania jest trochę inna. Może w jakimś czasie wyjdziemy na cerkiewne podwórze, powstanie dzwonnica i tam będziemy święcić wodę. Tak że jest to możliwe, jak to się dzieje na przykład w Przemyślu, gdy nasz metropolita wraz z metropolitą łacińskim idą nad San i święcą wodę z całą wspólnotą parafialną, katedralną, a także wszystkimi mieszkańcami Przemyśla, niezależnie od wyznania.

(-)

Tak ja wspominał ks. Mikołaj, w Przemyślu odbyły się wczoraj wspólne uroczystości święta Objawienia Pańskiego, popularnie nazywanego Jordanem. Modlitwie przewodniczył metropolita przemysko-warszawski Kościoła greckokatolickiego abp Eugeniusz Popowicz, wraz z seniorem abp. Janem Martyniakiem. Uczestniczył w niej również metropolita przemyski obrządku łacińskiego abp Józef Michalik oraz kapłani i wierni obydwu obrządków.

Również na Ukrainie w cerkwiach prawosławnych i greckokatolickich odprawiane były liturgie święte. Nabożeństwa odprawiono też nad brzegami rzek i jezior. Ważnym elementem obchodów jest święcenie wody. Szczegóły z Kijowa podał wczoraj Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Premier Polski Beata Szydło, mówiąc we wtorek o stosunku Warszawy do europejskiego kryzysu migracyjnego zaznaczyła, że Polska już zetknęła się z tym problemem i oznajmiła, że „Polska przyjęła około miliona uchodźców z Ukrainy”. Z takim oświadczeniem wystąpiła ona w debacie w Parlamencie Europejskim, poświęconej sytuacji w Polsce. Przybyła do Strassburga, żeby przekonać polityków europejskich o tym, że reformy, które przeprowadza jej rząd, nie zagrażają polskiej demokracji.

Polscy obserwatorzy przypuszczają, że przez pomyłkę lub świadomie pomyliła ona pojęcia uchodźców i migrantów zarobkowych.

To nie pierwszy przypadek takiego mylenia pojęć ze strony czołowych polskich urzędników. W sierpniu 2015 roku prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z prezydentem Niemiec Joachimem Gauckiem mówił o potoku „uchodźców”, którzy – według jego słów – przybywają do Polski z Ukrainy. Tym czasem według danych polskiego Urzędu ds. obcokrajowców w latach 2014-2015 (stanem na 13 września 2015 r.) o status uchodźcy w Polsce ubiegało się 4 104 obywateli Ukrainy. Pozytywne odpowiedzi o nadaniu takiego statusu otrzymały 2 osoby, – podaje Radio Svoboda.

(-)

Nasz program poranny już się kończy; przygotowała go i poprowadziła Jarosława Chrunik. Wieczorem spotka się z wami Hanna Wasilewska, więc miłego dnia i do usłyszenia, szanowni słuchacze! Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

19.01.2016 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, szanowni słuchacze. Dziś jest wtorek 19 stycznia. Witamy wszystkich kto świętuje Chrzest Pański razem z nami w ten wspaniały, zimowy dzień. Z wami jest Hanna Wasilewska.

Wszyscy wiedzą, że Jan Chrzciciel ochrzcił naród w Jordanie, czym nawoływał wszystkich do pokajania i oczyszczenia duszy z grzechów. Jezus w wieku 30 lat, będąc bez grzechu, pierwszy przyjął chrzest, w ten sposób uświęcił sobą rzekę Jordan. Na cześć tego wydarzenia święto zostało nazwane Chrztem albo Chrztem Wodą, a potocznie nazywa się je Jordan. Dzień ten znany jest z Objawienia Pańskiego.

Chrzest Wodą ma swoje charakterystyczne tradycje.

dzień przed świętem wierni poszczą, a 18 stycznia obchodzą wigilię Chrztu Pańskiego. Istnieje zwyczaj dla całej rodziny, tak jak na Boże Narodzenie, spotykać się przy stole. Na kolację przygotowuje się postne potrawy, kutię i kompot z suszonych owoców. Główna tradycja, to poświęcenie wody. W ten dzień święci się wodę we wszystkich cerkwiach, poświęceniu podlegają też wszystkie źródła wody, takie jak rzeki, stawy i jeziora – w nich wyrąbuje się przerębel, do którego kapłani opuszczają krzyż.

W dzień Chrztu wierni pragną wykąpać się w przeręblu żeby wyleczyć sie z chorób. Taka tradycja istnieje w wielu krajach. Księża i wierni idą do wcześniej przygotowanego przerębla, która kojarzy się im z Jordanem. Po tym, jak ksiądz poświęci wodę w przeręblu, trzykrotnie zanurzając krzyż, zapalając płomień i odmawiając modlitwę, chętni zanurzają się w wodzie z głową trzykrotnie, żegnając się i wypowiadając modlitwę. Tak więc każdy wybiera sam, jak świętować to wspaniałe święto, które kończy cykl świąt Bożego Narodzenia.

A my proponujemy dobry nastrój i porcję świeżych wiadomości ukraińskich. Dokładnie za minutę. Doczekajcie się.

(-)

Wczoraj dyplomaci Ambasady Ukrainy w Polsce spotkali się z dziećmi poległych bohaterów ATO.

Prezydent Andrzej Duda oczekuje na wykonanie Porozumień Mińskich o wstrzymaniu ognia na Donbasie.

Ukraina coraz częściej staje się przedmiotem ataków cybernetycznych.

Szerzej na te tematy porozmawiamy już za chwilę.

(-)

Trzecie wielkie święto, wieńczące cykl świąt bożonarodzeniowo-noworocznych, wschodni chrześcijanie obchodzą 19 stycznia. Jest to Jordan albo objawienie Pańskie. Ale nie wszyscy uwierzyli i przyjęli Boga do swego serca. O genezie i istocie święta Objawienia Pańskiego Jarosławie Chrunik opowiedział ks. Mikołaj Kostecki, jeszcze nie tak dawno – wikariusz w greckokatolickiej parafii w Olsztynie:

(-)

Istotą święta jest Objawienie Pańskie – objawienie się Boga w Trójcy Przenajświętszej, czyli w trzech Osobach: Boga Ojca, Boga Syna i Boga Ducha Świętego. Tylko w wigilię Objawienia Pańskiego 18 stycznia i w samo święto, 19 stycznia odbywa się wielkie poświęcenie wody. W cerkwi istnieje jeszcze pojęcie małego poświecenia wody. Odbywa się to na święto parafii lub z jakiegoś innego powodu. Wielkie świecenie wody 19 stycznia nad rzeką czy ujęciem wody, odbywa się na pamiątkę chrztu Jezusa Chrystusa:

– Jezus Chrystus przychodzi nad Jordan, aby objawić właśnie swój boski charakter. To właśnie dzisiaj On otrzymuje ten „mandat” od Boga Ojca. „Mandat” po to, żeby rozpocząć swoją działalność wśród ludzi. Wtedy widzieliśmy Go jako dziecko, niemowlę, potem bardzo mało wiemy o nim jako o dziecku, wzrastał tak jak każde dziecko, ósmego dnia otrzymał imię poprzez obrzezanie – zgodnie z tradycją narodu wybranego, a dzisiaj staje przed nami jak prawdziwy Bóg. Jest to bardzo ważne święto, bo widzimy w Starym Testamencie, że ludzie nie mogli widzieć Boga. Bóg przemawiał do Abrahama, przemawiał do Mojżesza – czy to poprzez tę błyskawicę, czy poprzez wiatr, poprzez obłok, gorejący krzew, a dzisiaj my, chrześcijanie, możemy ujrzeć oblicze Boga prawdziwego w Osobie Jezusa Chrystusa. Prawdziwego człowieka i Prawdziwego Boga. A jeszcze więcej możemy zobaczyć oczyma swego serca oblicze niewidzialnego Boga Ojca, a także działanie Ducha Świętego, którzy dzisiaj przychodzą nad Jordan, żeby to nam objawić.

(-)

Więcej o Objawieniu Pańskim ks. Mikołaj Kostecki opowie w naszym wieczornym programie.

(-)

Wczoraj dyplomaci Ambasady Ukrainy w Polsce spotkali się z dziećmi poległych bohaterów ATO i z rodzin wielodzietnych, które ucierpiały wskutek agresji rosyjskiej na wschodzie Ukrainy. Razem z matkami dzieci przez tydzień przechodzą rehabilitacje psychologiczną w Warszawie i Krakowie dzięki programowi „Jedność” ukraińskiego funduszu charytatywnego „Instytutu Dobroczynności”, a także dzięki wsparciu ministerstwa polityki społecznej Ukrainy. W imieniu ambasadora dzieci i organizatorów wizyty powitali: radca-poseł Wasyl Zwarycz, kierownik wydziału konsularnego ambasady Switłana Krysa, pierwsza sekretarz Natala Żytariuk i trzeci sekretarz Wasyl Jordan. Podczas spotkania prowadzone były rozmowy o dalszych projektach w dziedzinie polityki społecznej i możliwości zorganizowania kolejnych wyjazdów dla dzieci z Ukrainy do Polski. W ramach pierwszej w tym roku wizyty rehabilitację psychologiczna w Polsce przeszło 35 osób ze wschodu Ukrainy. Organizatorzy wyjazdu wraz z jego uczestnikami spotkali się też z przedstawicielami ministerstwa rodziny, pracy i polityki społecznej Polski, a także polskich organizacji społecznych.

Prezydent Andrzej Duda apeluje o wypełnienie porozumienia o zawieszeniu broni na Ukrainie. Na konferencji prasowej po spotkaniu z szefem Rady Europejskiej Donaldem Tuskiem w Brukseli podkreślał, że prawo międzynarodowe musi być przestrzegane.

Prezydent powiedział, że sytuacja na Ukrainie jest dla Polski bardzo ważna i dodał, że liczy na wsparcie szefa Rady Europejskiej na unijnym forum:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Ukraina coraz częściej podlega cyberatakom. Hakerzy próbują destabilizować działanie ważnych strategicznie obiektów. Złośliwe oprogramowanie znaleziono w systemie głównego kijowskiego lotniska.

(-) Korespondencja w języku polskim

Na tym nasz blok informacyjny został wyczerpany. Program przygotowali: Marian Dąbrowski i Hanna Wasilewska. Będę tu czekać na was o 18.10. Usłyszycie więcej o świętowaniu Chrztu Pańskiego od Jarosławy Chrunik. Życzenia z okazji święta, drodzy słuchacze! Uważajcie na siebie i swoich bliskich.

(jch/as)

19.01.2016 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

 

Witam was, drodzy słuchacze, w ten wyjątkowy, poniedziałkowy wieczór 18 stycznia na antenie Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Z pewnością wielu z was zebrało się w tym momencie przy świątecznym stole przy jeszcze jednej kolacji wigilijnej, bo przecież dzisiaj jest „Szczodry wieczór” – wigilia Objawienia Pańskiego. Będziemy więc świętować razem. W piątek zwierzchnik naszej cerkwi greckokatolickiej w Polsce odwiedził nasz region. O tej wizycie też usłyszycie w naszej audycji. Będziemy też mieli okazje posłuchać ukraińskich „szczodrówek”, które odróżniają się od tradycyjnych kolęd głównie treścią, bo o ile kolędy opowiadają o narodzinach Jezusa, to szczodrówki wspominają Chrzest Pański i Nowy Rok – w wielu z nich zawarte są życzenia dobrego roku dla gospodarzy. Bądźmy więc razem.

(-)

Dzisiaj wieczorem znowu zbieramy się przy wspólnym stole, żeby wspominać kolejny etap życia Jezusa Chrystusa. Dziś bowiem jest wigilia Objawienia Pańskiego. Po wigilii wszyscy pójdą do cerkwi, gdzie odbędzie się świecenie wody. Tam, gdzie odbywa się to nad rzeką czy jeziorem, z cerkwi wyrusza tak zwana „jordańska procesja”. Po poświęceniu wody i modlitwie wierni obmywają się nią symbolicznie, biorą ją do domów, a co odważniejsi – kąpią się w rzece wierząc w uzdrawiającą moc święconej wody.

 

„Jordańska woda” – to świętość, która powinna być w każdym chrześcijańskim domu. Przechowywana jest w pobliżu ikon, na honorowym miejscu.

 

Do święta Objawienia Pańskiego tradycyjnie przygotowujemy się prawie tak samo, jak do wigilii Bożego Narodzenia. Mówi ksiądz Mikołaj Kostecki, były proboszcz greckokatolickiej parafii w Olsztynie:

– Dzisiaj przygotowujemy się do świętowania Objawienia Pańskiego – Teofanii. W życiu religijnym jest to bardzo ważne święto, ponieważ widzimy jak ważne w tym naszym dialogu z Bogiem jest to Boże Objawienie, w którym Pan Bóg wychodzi z inicjatywą do człowieka. Wychodzi z inicjatywą swego dialogu. Dialogu nie zwyczajnego, dialogu, w którym chce nie tylko zaprosić do rozmowy z sobą, ale także chce coś ofiarować człowiekowi: chce podarować człowiekowi zbawienie. I właśnie tę prawdę objawiają nam święta i Bożego Narodzenia i święto Objawienia Pańskiego – Teofania, albo możemy je nazwać Jordan. Bliskość i podobieństwo tych świąt mówi nam o tym, że w jakiś sposób dopełniają one jedno drugie. Dzisiaj przeżywamy wigilię Objawienia Pańskiego. Mówimy jeszcze „Szczodry wieczór”. Podobnie było w wigilie Bożego Narodzenia, gdy rodzina zbierała się przy stole, żeby swoja wspólną modlitwą, swoja wspólną wieczerzą, wysławiać Jezusa Chrystusa, który przychodzi na świat. Dzisiaj także zbieramy się przy stole, ale ma to już trochę inne, możemy powiedzieć, teologiczne znaczenie. O ile zbieraliśmy się przy stole i wysławialiśmy narodzonego Jezusa Chrystusa, a jego symbolem był tam wtedy ten chleb, ta prosfora, to dzisiaj zbieramy się, żeby także wysławiać Jezusa Chrystusa i także na stole znajdzie się 12 potraw, również znajdzie się chleb, również będzie świeca – symbol światła, obecności Jezusa Chrystusa, ale tym innym elementem będzie już woda jordańska, którą rozpoczniemy ten Szczodry wieczór. Bo w pierwszym przypadku – w wigilię Narodzenia Chrystusa – w jakiś sposób uświadamialiśmy sobie to, że Jezus Chrystus, Syn Boga Żywego przychodzi na świat i staje się człowiekiem. Przejawia się to Jego największe człowieczeństwo, to, że jest On prawdziwym człowiekiem. A dzisiaj , w wigilię Objawienia widzimy, że ten Pan, który przychodzi na świat, również jest prawdziwym Bogiem. I to akurat potwierdzają te Osoby, które biorą udział w tym wydarzeniu, a są to: Bóg-Ojciec, a także Duch Święty.

Tradycje jednak czasami trochę się różnią. Na przykład przed Objawieniem był taki zwyczaj, że już nie wszędzie ludzie dzielili się prosforą.

– W wielu miejscowościach w Galicji jest tak do teraz. Nie dzielą się prosforą. Kładzie się tylko na obrus, pod którym jest siano, dwa chleby, zapala się świecę, a także stawia się tych dwanaście i więcej potraw.

– Ja z kolei czytałam, że na dzisiejszy wieczór przygotowuje się nie dwanaście, a trzy-cztery potrawy. Dlatego mówią, że jest to „głodna kutia”.

– Jest taka wersja tej interpretacji, ale wie pani jakie było życie naszych ludzi w XVIII-XiX ww. Ta wigilia święta była z pewnością jedyną taką bogatą wieczerzą, chociaż postną. Także świątecznym śniadaniem było to wielkanocne śniadanie i inne święta. Ale tak naprawdę ludzie nie mogli sobie kiedyś pozwolić na jedno po drugim święta; takie duże gościny. I może to stąd się bierze, że tę drugą wieczerzę nazywa się bardziej prostą, skromniejszą wieczerzą. Przeważnie jest dwanaście potraw i te same, powtarzają się.

(-)

Metropolita Przemysko-Warszawski, abp Eugeniusz w piątek odwiedził Warmię. Najpierw spotkał się z Metropolitą Archidiecezji Warmińskiej, arcybiskupem Wojciechem Ziębą, a następnie z marszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego Gustawem Markiem Brzezinem. Na naszą prośbę Jego Ekscelencja Eugeniusz opowiedział o swojej wizycie w naszym regionie:

 

– Chrystus się narodził! Nie jest to moja pierwsza wizyta, tylko kolejna, ale dzisiaj chciałem oficjalnie złożyć wizytę – wizytę kurtuazyjną i w Urzędzie Marszałkowskim, i tutejszemu Arcybiskupowi Rzymskokatolickiemu, który zwłaszcza od długiego czasu zna nas wszystkich, zna naszego Arcybiskupa Jana i bardzo, bardzo życzliwie odnosi się do naszego Kościoła. I on, i cała Archidiecezja Warmińska obrządku łacińskiego. Tak że chciałem najpierw odwiedzić samego Arcybiskupa i Metropolitę Ziębę, złożyć mu życzenia noworoczne i tak w ogóle porozmawiać o tym wszystkim, co wspólnie mamy tu do wykonania, gdzie nasze parafie w jakiejś mierze stykają się z ich parafiami, bo tak właśnie jest.

Odwiedziłem też urząd marszałka, miałem wizytę u pana marszałka. Byli ze mną nasi księża – ks. mitrat Jan Łajkosz, nasz dziekan tutejszy, olsztyński i nasz ks. Jan Hałuszka, proboszcz miejscowy w Olsztynie. Również u pana marszałka wizyta miała charakter kurtuazyjny, gdzie chciałem po raz pierwszy, jako nowo mianowany arcybiskup, metropolita przemysko-warszawski złożyć wizytę grzecznościową dla tego urzędu, na terytorium którego w istocie znajduje się połowa naszych parafii.

– No, właśnie, połowa. To ilu nas tu jest, grekokatolików na Warmii i Mazurach?

– No, jak tak może powiedziałem – połowa naszych parafii. Tu, na Warmii i Mazurach, w granicach województwa warmińsko-mazurskiego mamy ponad 30 parafii. Pracuje 26 księży, tak że to jest wielka siła. A ilu wiernych jest? Zgodnie z tym, co podają, to będzie to moim zdaniem około 20 000 grekokatolików, oficjalnie przypisanych do naszych parafii, nie licząc tych, którzy nie są przypisani, albo tych, którzy w ostatnim czasie przyjechali z Ukrainy; nie mamy ich jeszcze w naszych rejestrach. Tak że nie jest to mała grupa wiernych.

 

Po spotkaniu w Olsztynie zwierzchnik UCGR w Polsce spotkał się w Lidzbarku Warmińskim z przedstawicielami Rad Parafialnych trzech dekanatów: węgorzewskiego, olsztyńskiego i elbląskiego. Do tego tematu będziemy jeszcze wracać w naszych kolejnych programach.

(-)

Nasz czas antenowy powoli kończy się. Życzę wam spokojnego świętowania, doświadczenia uzdrawiającej mocy jordańskiej wody, a dla odważnych – przyjemnej kąpieli w rzece! Kolejny nasz program pojawi się w eterze jutro o g. 10.50. Program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik.

Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

18.01.2016 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

 

Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

 

Witam was, drodzy słuchacze, w poniedziałek 18 stycznia, w przeglądzie ukraińskich wydarzeń na falach Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Jak ten dzień zaznaczył się w historii? Otóż:

 

*18 stycznia 1654 roku w Perejasławiu odbyła się złej sławy Perejasławska Rada, czyli rada zwierzchników kozackich, na której generalna starszyzna z Bohdanem Chmielnickim na czele, a także pułkownicy i setnicy opowiedzieli się za przejściem Ukrainy pod zwierzchnictwo cara moskiewskiego.

 

* 2000 r. — zmarł Wiktor Ikonnyk, dyrygent chóralny, kierownik Kijowskiego Chóru Kameralnego im. Borysa Latoszyńskiego.

 

Dzień Anioła mają dziś Grzegorzowie, więc wszystkim Grzegorzom i tym, kto urodził się 18 stycznia

Życzymy zdrowia z czystych źródeł,

A szczęścia od własnego losu,

Żebyście długo i radośnie Żyli w dostatku

I trwogi nigdy nie zaznali.

(-)

 

Powoli zbliża się do zakończenia okresu zimowych świąt; jutro będziemy obchodzili jedno z największych świąt w roku – Objawienie Pańskie. Objawienie poprzedza „Naweczirja”, którego nabożeństwo podobne jest do „Naweczirja” Bożego Narodzenia (czyli: wielkie czasy cesarskie, liturgia z nabożeństwem wieczornym. Na koniec nabożeństwa dokonuje się pierwsze poświęcenie wody. Ten dawny obrzęd tradycja chrześcijańska ściśle wiązała z sakramentem Eucharystii. Poświęcona woda, po grecku nosi nazwę „Agiasma”, czyli „Wielka świątynia”. Wodą wszystko się obmywa i nasyca, oczyszcza i zrasza. Cudownych właściwości zaznają tylko te osoby, które ją spożywają z żywą wiarą w obietnice Boga i siłę modlitwy ; ci, którzy mają czystą i szczerą chęć zmienić swoje życie, pokajać się i zbawić się. Uświęcające i życiodajne działanie rozpowszechnia się zarówno na ciało i duszę człowieka, jak i na wszystkie przedmioty, służące jego duchowego i cielesnego życia. Święta woda gasi płomień namiętności, odpędza złe duchy – oto dlaczego skrapia się świętą wodą mieszkania i wszelkie przedmioty, które się poświęca. Taką moc woda uzyskuje poprzez modlitewne wezwanie Bożego błogosławieństwa. O „Naweczirju” Objawienia opowiada ks. Mikołaj Kostecki, były wikariusz cerkwi greckokatolickiej w Olsztynie:

 

– Dzisiaj przeżywamy wigilię Objawienia. Jeszcze mówimy Szczodry wieczór. Podobnie było w wigilię Bożego Narodzenia, gdy rodzina zbierała się przy stole, swoją wspólną modlitwą, swoją wspólną kolacją wysławiać Jezusa Chrystusa, który przychodzi na świat. dzisiaj również zbieramy się przy stole, ale ma to już trochę inne, możemy powiedzieć, znaczenie teologiczne. O ile zbieraliśmy się przy stole i wysławialiśmy narodzonego Jezusa Chrystusa, a jego symbolem był tam wtedy ten chleb, ta prosfora, to dzisiaj zbieramy się, żeby także wysławiać Jezusa Chrystusa i także na stole znajdzie się 12 potraw, również znajdzie się chleb, również będzie świeca – symbol światła, obecności Jezusa Chrystusa, ale tym innym elementem będzie już woda jordańska, którą rozpoczniemy ten Szczodry wieczór.

 

Podobnie jak w wigilię Bożego Narodzenia, wierni przygotowują się do święta Objawienia poprzez ścisły post i udziałem w licznych nabożeństwach. Tego dnia gospodarz przynosi z cerkwi święconą wodę, którą skrapia dom i obejście. zwyczaj ten odzwierciedla tradycje biblijną: ojciec rodziny jakby pełni rolę kapłana, który ma obowiązek nauczać i błogosławić swoich bliskich. Wieczór ten w tradycji ukraińskiej nazywany jest szczodrym wieczorem, bo już się nie kolęduje, a „szczodruje”. W szczodrówkach przedstawiono wiele pogańskich, przedchrześcijańskich zwyczajów.

 

W sobotę w Węgorzewie odbył się VII Przegląd Ukraińskich Kolęd i Wertepów. W imprezie wzięło udział 17 grup: 6 z wertepami, 11 z kolędami; razem – 252 uczniów і 17 opiekunów:

 

(-) Fragment występu

 

Był to fragment wertepu w wykonaniu olsztyńskiego „Suzirjaczka”, które otrzymało grand-prix przeglądu. Nasz kolega Sergiusz Petryczenko był w jury, więc od niego będziemy oczekiwać szerszej relacji o tym wydarzeniu.

 

Sytuacja na Ukrainie jest jednym z tematów dzisiejszego spotkania w Brukseli ministrów spraw zagranicznych państw Unii Europejskiej. Szefowie resortów omówią postępy władz w Kijowie w reformowaniu kraju i możliwości przyspieszenia tego procesu.

Dotychczas rozmowy ministrów na temat Ukrainy były poświęcone głównie sytuacji na wschodzie kraju. Podczas dzisiejszych obrad szefowie resortów mają zaś skupić się na reformach, jakie Kijów wprowadza w ramach zbliżenia z Unią. Chodzi m.in. o walkę z korupcją, usprawnienie administracji, wymiaru sprawiedliwości czy zarządzania publicznymi pieniędzmi. Podstawą do dyskusji będzie pismo przygotowane przez dziewięć krajów – w tym Danię, Szwecję i Polskę. Czytamy w nim o konieczności odpowiedniej koordynacji reform w ukraińskim rządzie i wyraźnego wsparcia ze strony Unii Europejskiej. W tym kontekście sugeruje się m.in. regularne wizyty w Kijowie przedstawicieli państw członkowskich i instytucji unijnych, by pokazać, że Unia monitoruje proces reform i jest gotowa w nim pomagać. Od 2014 roku Wspólnota i europejskie instytucje finansowe udostępniły władzom w Kijowie łącznie ponad 7 miliardów euro. Na początku grudnia zeszłego roku przyjęto program wart prawie 100 milionów euro, przeznaczony na działania związane z decentralizacją władzy. Pieniądze pochodzą z unijnego budżetu, a także z dodatkowych wpłat Niemiec i Polski.

 

Nasz antenowy czas szybko minął; program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Spotkamy się znowu wieczorem o g. 18.10. Życzę wam nie tylko udanego poniedziałku, ale i całego tygodnia.

Chrystus się narodził! Chwalmy Go!

18.01.2016 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, szanowni radiosłuchacze! w programie „Od niedzieli do niedzieli” z wami jest Hanna Wasilewska. w środę obchodziliśmy święto Melanii (Małanki), a w czwartek – Bazylego (Wasyla). Oboje są wybitnymi chrześcijańskimi świętymi. należne oddaje się im w świątyniach, czcząc ich z wielką nabożnością. Ale gdy ludzie wychodzą z cerkwi, chcą się weselić, więc do tych religijnych świąt dodano niemało zwyczajów i obrzędów ludowych. O niektórych z nich, dotyczących Małanki i Wasyla opowie dzisiaj Jarosława Chrunik:

(-)

Naród wkładał zawsze swoją, pogańską treść w święto Małanki. tak zgodnie z istniejącą tradycją nazywa się główną postać – chłopaka przebranego w żeński strój ludowy danej miejscowości. W towarzystwie „riadżenych” – Dziada, Baby, Wasyla (za którego często przebiera się dziewczyna), Kozy, Niedźwiedzia, Konika, Czarta, a czasami Cygana z batem, młotkiem i w masce, razem z muzykantami i tłumem widzów, Małanka podróżuje po wsi przez całą noc. W niektórych wsiach szczególną rolę rozrywkową odgrywał Cygan, który podkuwał młotkiem wszystkich napotkanych i żądał za to zapłaty. A gdy ktoś nie chciał skorzystać z „usług” tego Cygana, to mógł popróbować bata.

Wyjątkowy zachwyt, połączony z wesołym strachem, wywoływał taki „riadżeny” Cygan wśród dziatwy. Wywoływał wesoły wrzask wśród chłopców i dziewcząt, zauważony już z daleka w swoim wywróconym na lewą stronę i dlatego włochatym kożuchu, w masce z różnokolorowymi wstążkami, które romantycznie rozwijały się na zimowym wietrze.

Pod oknami chat, zwłaszcza tam, gdzie są niezamężne dziewczęta, procesja wykonuje tradycyjne pieśni o młodej gospodyni, a na zakończenia wygłaszane są noworoczne wierszowane życzenia:

(-)

Prosimy Cię, królu, Niebieski Włodarzu,

Daruj szczęście i zdrowie temu gospodarzowi.

 

Temu gospodarzowi, jego gospodyni,

Daruj lata szczęśliwe całej jego rodzinie!

(-)

Ukraińskie, polskie, niemieckie i czeskie kolędy rozbrzmiewały w sali ZSzUJN w Górowie Iławeckim. Wykonali je uczniowie Szkoły Muzycznej I Stopnia w Lidzbarku Warmińskim i Górowie Iławeckim. O tym, jak powstała miejscowa szkoła muzyczna opowiedziała Sergiuszowi Petryczence jej dyrektorka, Maria Olga Sycz:

(-)

– Skąd taki pomysł, żeby połączyć siły waszego liceum i szkoły muzycznej.

– Już od kilku lat był taki pomysł w mojej głowie i nie tylko, żeby stworzyć tu u nas, w Górowie filię szkoły państwowej. Najbliższa szkoła to Lidzbark Warmiński. Podjęliśmy takie działania, żeby to zorganizować i muszę powiedzieć, że włożyliśmy w to bardzo dużo pracy, bo nie było to proste, ale udało się i już od trzech lat mamy Państwową Szk0ołę Muzyczną I stopnia, właśnie filię Lidzbarka Warmińskiego. I dzisiaj można było usłyszeć taki wspólny koncert tych dwóch szkół muzycznych.

– Orkiestra funkcjonuje drugi rok i jest to już nasz drugi koncert tu, w naszej szkole.

– To jest niełatwa praca, muszę powiedzieć, bo żeby połączyć to z nauczaniem, gdy do południa są lekcje, a po południu szkoła muzyczna, to jest to wielki wysiłek takiego młodego człowieka. Ale dla zdolnych, dla tych, którzy chcą, którzy są pracowici, wszystko jest możliwe i myślę, że dzisiaj usłyszał pan przepiękny koncert i wielką pracę i tych młodych ludzi, i ich nauczycieli.

(-)

Olsztyńskie „Suzirjaczko” koncertuje wszędzie, ale zazwyczaj przed społecznością ukraińską. W minioną niedzielę natomiast zespół zawitał z koncertem bożonarodzeniowym do kościoła:

(-)

Mówi się, że do cudzego klasztoru nie idzie się ze swoimi obyczajami. Ale skoro was tam zapraszają, i jeszcze proszą, żeby się swoim podzielić, to czemu nie? Dziecięcy zespół „Suzirjaczko” dał koncert ukraińskich kolęd

w kościele Najświętszego Serca Jezusa. po świątecznej mszy, koncertowały nasze dzieci – ukraińskie „Suzirjaczko”. Pół godzinny program dzieci zaśpiewały jednym tchem, więc uśmiech nie schodził z twarzy kierownika, a nawet nie obawiam się powiedzieć – ojca zespołu, Andrzeja Ciupy. Tyle miłości do maleńkich gwiazdeczek jest w sercu tego człowieka:

 

– Mamy ten repertuar już drugi rok w naszym programie, zrobione kolędy, jest nagrana płyta na bazie tych kolęd, jakie dziś zaprezentowaliśmy. Tak jak one śpiewają, to ja sam po prostu się cieszę.

– Dało się słyszeć, że doszlifowane, dzieci sercem śpiewały.

– Zgadzam się. Każdy wokalista musi całym ciałem przeżywać piosenkę, bo inaczej ta piosenka nie ma takiego znaczenia. Każda piosenka to jest nie tylko muzyka, a przede wszystkim słowo i znaczenie tych słów, które w tej piosence się śpiewa. To jest najważniejsze.

(-)

– 2015 rok był znowu, jak każdy rok, wypełniony, ponieważ staramy się, aby dzieci koncertowały, bo to jest – jak w każdym zespole – praktyka, a to są dzieci. One się uczą, my uczymy się razem z dziećmi. Było dużo koncertów w rocznicę Szewczenki, potem braliśmy udział w przeglądzie zespołów dziecięcych w Koszalinie, w Elblągu. To jest program każdego roku. Ponadto – bardzo owocna współpraca z polskim zespołem „Dziecięce Niebo”; wspólne koncerty, tak samo jak i teraz 21 stycznia będzie koncert w MOK-u, będzie taki wspólny koncert kolęd. Kolędy będzie wykonywać „Dziecięce Niebo”, będzie „Suzirjaczko”, a także będzie zespół romski. Tak że też serdecznie zapraszam.

(-)

– Po prostu moje marzenie jest takie, żeby jak najwięcej dzieci ukraińskich brało udział właśnie w takich zespołach, dlatego że dziecko w takim zespole nie tylko uspołecznia się, że wszystkie dzieci przebywają razem, powiem na „starym” „Suzirji” – taki prosty przykład: w ciągu tych siedmiu lat, 10 lat wspólnej pracy ze „starym” „Suzirjam”, mamy cztery pary, męża i żonę, którzy pobrali się, a poznali się właśnie w „Suzirji”. My nie mówimy o małych dzieciach, że tak to ma się odbywać, ale chodzi też na przykład o naukę języka ukraińskiego, dlatego że dzieci poprzez piosenkę jak najlepiej poznają język ukraiński, ukraińską kulturę. To wszystko wchodzi wewnątrz, poprzez muzykę, dziecko po prostu nasyca się tym całe i potem poniesie to przez całe życie i będzie przekazywać następnemu pokoleniu.

(-)

Oczywiście, życzymy dla „Suzirjaczka” sukcesów, natchnienia i rozkwitu. Dziękujemy za twórczość. Sto lat i szczodrego wieczoru!

(-)

 

Naturalnym zjawiskiem, występującym we wszystkich językach jest powstanie nowych dialektów. Czasami te dialekty tak bardzo różnią się od języka literackiego, że mieszkańcom różnych regionów trudno się porozumieć. Jakich słów, charakterystycznych dla lokalnego języka ukraińskiego, nie zrozumieją nosiciele literackiego języka ukraińskiego, dowiecie się już zaraz.

(-) Lekcja języka ukraińskiego

(-) Hit-Parad Romana Bodnara

(-)

I czas już się pożegnać. Nad programem pracowali: Marian Dąbrowski, Sergiusz Petryczenko, Roman Bodnar, Jarosława Chrunik i Hanna Wasilewska. Życzymy wszystkiego najlepszego z okazji Nowego Roku. Niech Nowy Rok przyniesie mocne zdrowie i fantastyczne sukcesy. Życzę znajdowania zawsze właściwych dróg i pozostawiać po sobie zauważalny ślad. Wszystkiego dobrego! Uważajcie na siebie i swoich bliskich.

16.01.2016 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Chrystus się narodził! Сhwalmy Go!

O przedpołudniowej porze, 16 stycznia, w porannym przegladzie wiadomości na falach Radia Olsztyn wita was Jarosława Chrunik. Na przestrzeni lat 16 dnia stycznia odbywało się wiele ciekawych wydarzeń i tak:

• 1918 roku Centralna Rada przyjęła ustawę o stworzeniu ochotniczej armii ukraińskiej.

• 1919 roku Ukraińska Dyrektoria wypowiedziała wojnę Rosji bolszewickiej.

• 1991 roku papież Jan Paweł II stworzył na Ukrainie hierarchię greckokatolicką. Jest to jeden z dwudziestu trzech Wschodnich Kościołów Katolickich, zachowujących swoje prawo, uznający zwierzchnictwo papieża Rzymu i zachowujący konstantynopolską (bizantyjską) tradycję liturgiczną. Pod względem liczby wiernych (ponad 5,5 mln osób) jest największym na świecie spośród wszystkich Wschodnich Kościołów Katolickich i odpowiednio – drugim po Rzymskokatolickim Kościele.

• 1884 roku urodził się Pawło Czubiński, ukraiński etnograf, poeta, działacz społeczny, autor słów ukraińskiego hymnu.

• 1892 roku urodził się Pawło Kociuba – pisarz ukraiński z grona „Rozstrzelanego Odrodzenia”.

Imieniny obchodzą dzisiaj Malachiasz i Hordij, więc im oraz tym, kto urodził się 16 stycznia, życzymy wszystkiego najlepszego:

„Żeby życie kwitło jak delikatna przylaszczka,

Bujała wiosną w duszy dobroć.

Miłości, dobra i czystego nieba

i zwyczajnego, ludzkiego ciepła”

(-)

Dzisiaj w naszym programie „z troską radość się objęły”. W Kętrzynie społeczność ukraińska żegna w ostatnią drogę znanego działacza, Stefana Sydora. Warmię i Mazury odwiedza Metropolita Przemysko-Warszawski, abp Eugeniusz. W Węgorzewie odbywa się VII Przegląd Ukraińskich Kolęd i Wertepów. Świąteczne festiwale odbywają się też na Ukrainie. Usłyszycie o tym więcej za chwilę.

(-)

Dzisiaj, akurat o tej porze, odbywają się uroczystości pożegnania w ostatnią

drogę znanego działacza ukraińskiego, kętrzynianina Stefana Sydora. Całym swoim jestestwem oddany ukraińskim sprawom, do ostatnich swoich dni był przewodniczącym Koła ZUP w Gęsikach, członkiem Rady Olsztyńskiego Oddziału Związku. Przejmował się przyszłością społeczności ukraińskiej:

(-)

Pożegnalna liturgia rozpoczęła się przed g. 10-tą w cerkwi greckokatolickiej w Kętrzynie, po czym ciało zostanie pochowane na cmentarzu w Barcianach. Stefan Sydor urodził się we wsi Ulhówek w powiecie Tomaszów Lubelski. Jako mały chłopiec wraz z rodziną został przesiedlony wskutek akcji „Wisła”, tak jak i tysiące innych Ukraińców. Wieczny odpoczynek!

 

Metropolita Przemysko-Warszawski, abp Eugeniusz odwiedza Warmię i Mazury. Wczoraj najpierw spotkał się z Metropolitą Archidiecezji Warmińskiej arcybiskupem Wojciechem Ziębą, nastepnie z marszałkiem województwa warmińsko-mazurskiego Gustawem Markiem Brzezinem. Na nasza prośbę Jego Ekscelencja Eugeniusz opowiedział o swojej wizycie w naszym regionie:

 

– Nie jest to moja pierwsza wizyta, tylko kolejna, ale dzisiaj chciałem oficjalnie złożyć wizytę – wizytę kurtuazyjną i w Urzędzie Marszałkowskim, i tutejszemu Arcybiskupowi Rzymskokatolickiemu, który zwłaszcza od długiego czasu zna nas wszystkich, zna naszego Arcybiskupa Jana i bardzo, bardzo życzliwie odnosi się do naszego Kościoła. I on, i cała Archidiecezja Warmińska obrządku łacińskiego. Tak że chciałem najpierw odwiedzić samego Arcybiskupa i Metropolitę Ziębę, złożyć mu życzenia noworoczne i tak w ogóle porozmawiać o tym wszystkim, co wspólnie mamy tu do wykonania, gdzie nasze parafie w jakiejś mierze stykają się z ich parafiami, bo tak właśnie jest.

 

Po spotkaniu w Olsztynie zwierzchnik UCGR w Polsce spotkał się w Lidzbarku Warmińskim z przedstawicielami Rad Parafialnych trzech dekanatów: węgorzewskiego, olsztyńskiego i elbląskiego.

 

Dzisiaj w Węgorzwie odbywa się VII Przegląd Ukraińskich Kolęd i Wertepów.

Do udziału zgłosiło się 17 grup: 6 z wertepami i 11 z kolędami. Jury będzie oceniało wykonawców w dwóch kategoriach dzieci z punktów nauczania języka ukraińskiego i religii. Do udziału zgłosiły się między innymi: „Suzirjaczko” z Olsztyna, grupa Natalii Szelest z ZSzUJN w Bartoszycach, grupa z Bań Mazurskich, Giżycka, Buder; łącznie – 252 uczniów i 17 opiekunów. Wydarzenie rozpoczęło się o g. 10-tej w cerkwi greckokatolickiej w Węgorzewie. Warto też dodać, że również będą występowały dzieci, które przygotowywane są przez samych rodziców. O szczegółach imprezy będziemy

opowiadali w naszych kolejnych programach.

 

Na Rówieńszczyźnie odbędzie XVIII Słowiański festiwal folklorystyczny „Kolęda”. Będzie miał miejsce 19 stycznia w Centrum Kulturalno-Archeologicznym „Peresopnycia”. Festiwal organizowany jest co roku od 2012 roku. Podczas imprezy odbędzie się między innymi świąteczna liturgia w cerkwi Świętego Mikołaja, karnawałowy przemarsz uczestników festiwalu od Muzeum „Peresopnyckiej Ewangelii” od cerkwi Świętego Mikołaja na brzeg rzeki Stubły, Święcenie Wody na rzece Stuble wraz z rytuałem poświęcenia wody, kolędowania przy ognisku, kąpieli w rzece. Następnie na uczestników imprezy czeka konkursowy program kolędowy dla uczestników festiwalu «Oj na rzece, na Jordanie» – odbędzie się to w Muzeum Ewangelii Peresopnyckiej. Warto przypomnieć, że dyrektorem festiwalu jest Mykoła Fedoryszyn, który niejednokrotnie odwiedzał Warmię i Mazury, na przykład, gdy przywoził zespoły muzyczne z Rówieńszczyzny choćby na jarmark folklorystyczny „Z malowanej skrzyni” w Kętrzynie.

 

Nasz czas antenowy dobiega końca. program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Jutro o g. 20.30 Hanna Wasilewska podsumuje miniony tydzień; ja życzę wam udanego weekendu.

Chrystus się narodził! Сhwalmy Go!

10.01.2016 – godz. 20.30 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, szanowni słuchacze! Dziś jest sobota, 9 stycznia. W eterze -ukraiński program informacyjny. Ale nie zwyczajny, bo razem ze wszystkimi Ukraińcami dalej świętujemy Boże Narodzenie. W studiu – Hanna Wasilewska, serdecznie witam.

Dzisiaj, trzeciego dnia Bożego Narodzenia, wspominamy pierwszego męczennika i acydiakona – Stefana. Starannie pomagając apostołom w obdarowywaniu potrzebujących ubogim chrześcijanom jałmużny i zaspokajaniu ich podstawowych potrzeb, święty Stefan, albo po ukraińsku „Stepan”, pełen wiary i siły ducha, czynił wśród ludu wielkie znaki i cuda. Uzdrawiał chorych, niewidomym przywracał wzrok, chromych czynił zdolnymi do chodzenia. Błogosławieństwo Ducha Świętego wabiła go miłością do utwierdzania wiary. Tak więc wszystkim Stefanom składamy życzenia z okazji imienin. Niech w waszym domu zawsze będzie i wiara, i nadzieja, i miłość.

(-)

Nasze zwyczaje bożonarodzeniowe są nadzwyczaj bogate i różnorodne. Często bywa tak, że w różnych regionach one się od siebie trochę różnią. Dzisiaj chcemy wam opowiedzieć, jak świętowano koło Przemyśla. Swoimi wspomnieniami o przygotowaniach do Bożego Narodzenia podzieliła się z Sergiuszem Petryczenką pani Daria Jakymeć, nauczycielka z Bartoszyc.

(-)

– Jak przygotowywano się do Bożego Narodzenia?

– Do Bożego Narodzenia przygotowywali się tak, że przede wszystkim trzeba było być w cerkwi – spowiedź, trzeba było wysłuchać co najmniej jednego kazania, przed Bożym Narodzeniem. Do Bożego Narodzenia trzeba było przygotować siano, bo musiało być; każdy miał… my dzieci mieliśmy przygotować, odnowić – bo tata zrobił nam taką gwiazdę, a my mieliśmy ją tylko odnowić. W tym adwencie żeby odnowić, żeby pójść z kolędą już na Boże Narodzenie. To był taki obowiązek, trzeba było wymyślić, co tam zrobić, jak ją odnowić, żeby ładnie wyglądała, żeby można było pójść. Wtedy było fajnie, jak sobie przypominam, to wtedy zima była taka prawdziwa i my tak brnęliśmy w śniegu tak mocno, po pas. I tak szliśmy do swoich z kolędą. Była taka wielka radość i ludzie tak czekali na tę kolędę, żeby przyjść i im zakolędować.

(-)

– Odgrywaliście jakieś scenki czy tylko śpiewaliście?

– Nie, tylko śpiewaliśmy. To znaczy, szliśmy z kolędą, z gwiazdą. Gwiazda w środku miała światło i świeciła, kręciła się. Ale my chodziliśmy do tych naszych sąsiadów, to nie wchodziliśmy do chaty, tylko pod oknem kolędowaliśmy. Ale potem prosili nas do chaty, tak że tak to było i miło to wspominam, to był taki bardzo piękny zwyczaj.

– A gdzie pani kolędowała – tam, gdzie mieszkaliście, czy już tu, na tych terenach?

– Tu, jak tu przyjechaliśmy. Bo tam, gdzie mieszkałam, to miałam osiem lat, to myśmy tylko do babci chodzili.

– A skąd pani pochodzi?

– Spod Przemyśla, sześć kilometrów, z Kniażyc. To jest: Przemyśl, Pikulice, Horochowce i Kniażyce.

– Czyli jak przyjechaliście tu, to pani miała osiem lat?

– Tak. Z domu pamiętam tylko to, że na Boże Narodzenie rodzice szykowali, żeby w koszyku były orzechy. Bo tak było, że nie każdego roku był urodzaj na orzechy, to trzeba gdzieś było o nie się postarać, żeby na Boże Narodzenie były, bo tata mówił, że to bogactwo i to musi być. Miło wspominam jeszcze słomę, która musiała być w chacie. To znaczy w domu, bo tu już nie. Tu tata już nie przynosił, bo jak wstawił nową podłogę, to już nie chciał, tak że słomy już nie przynosił. Tylko na stół siano obowiązkowo żeby było pod obrusem.

(-)

Styczeń – to miesiąc świąt. Zdaje się, że powietrze przesycone jest aromatami: korzennymi, miodowymi, orzechowymi. Wiele uciech świętowanie przynosi dzieciom, bo przecież nie za darmo jedzą one świąteczne kołacze swoich rodziców. Ukraińskie dzieci aktywnie i z wielką radością przygotowują dla dorosłych bożonarodzeniowe spektakle – wertepy, podkreśla Piotr Tabaka, nauczyciel języka ukraińskiego i kierownik zespołu „Kołosok” z Dobrego Miasta. Czego więc mogą oczekiwać tamtejsi Ukraińcy opowie sam organizator:

– No, wkrótce „Małanka”, Chrzest Pański, dlatego przygotowujemy już wertepy w Lidzbarku Warmińskim i w Dobrym Mieście, na które zapraszamy.

– Co w tych wertepach będzie nowego, co nadzwyczajnego? I jak dzieci, w jakim nastroju szykują się do tego?

– dzieci są zadowolone. Zawsze chętnie przygotowują wertep, sami przygotowują stroje – pastuszków, śmierci, Żyda…

– Czyli postacie tradycyjne.

– Tradycyjne, tak, ludowe. To jest piękny okres i trzeba się cieszyć, być razem i obowiązkowo z rodziną.

– A dokąd pan zaprasza? Gdzie to wszystko można będzie zobaczyć?

– Nasze wertepy można zobaczyć w Lidzbarku Warmińskim i w Dobrym Mieście pod koniec stycznia. Serdecznie zapraszamy!

(-) Przyszliśmy do was z wertepem i z tą kolędą

żeby pozdrowić was wszystkich z jasną gwiazdą,

bo narodzony Jezus szczerze nas wita,

w serca radość wam z nieba posyła,

żeby na naszej Ukrainie niwy zakwitały,

żeby w tym roku nikt z was nie zaznał biedy,

żeby dużo nas było, żebyśmy pracowali,

naszą sławę ukraińską na cały świat rozesłali;

więc zwyczajów swoich nie zapominajcie,

razem z nami do wertepu dzisiaj zawitajcie!

Chrystus się rodzi! Chwalmy Go!

(-)

Z niecierpliwością będziemy czekać na wertep i na niewielki koncert „Kołoska” w Dobrym Mieście, który odbędzie się 24 stycznia.

(-)

Na tym postawimy kropkę. Program przygotowali: Marian Dąbrowski, Sergiusz Petryczenko i Hanna Wasilewska. Usłyszymy się na tej antenie w następnym tygodniu. Uważajcie na siebie i swoich bliskich!
(jch/as)

08.01.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Chrystus się narodził! Chwalmy go!

(-)

Witam was, szanowni słuchacze, w czwartek, 7 stycznia w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Na falach Radia Olsztyn jest z wami, w świątecznym nastroju, Jarosława Chrunik. Mam nadzieję, że spędzacie ten czas w ciepłym, rodzinnym gronie. Jest to najlepszy czas, żeby zebrać się razem – porozmawiać, posiedzieć przy świątecznym stole i pokolędować. Jakaż to siła, gdy cała rodzina kolęduje razem! Jakie to szczęście, gdy rodzina może spotkać się przynajmniej w trzy pokolenia. Bardzo ważne jest, aby zachować te chwile w pamięci – na przyszłość, i jak dobrze, gdy jest możliwość utrwalenia tego – na pamiątkę. Zrobiła to nasza radiowa koleżanka Roksana Tchórz w swoim domu, więc zawitajmy do nich w gości:

(-)

Boże Narodzenie zajmuje honorowe miejsce wśród świąt chrześcijańskich. Jest to jedno z najbardziej zagadkowych, najbardziej czarownych świąt. Z Bożym Narodzeniem związanych jest wiele tradycji. Chciałabym, abyście dzisiaj odczuli nastrój świąt, który panował kiedyś. Będzie opowiadała pani Stefania Tchórz, która młodość spędziła we wsi Żohatyn.

(-)

– Słońce zaszło za górę, jak już robił się wieczór, noc, to tata przyniósł wiązankę słomy, która była w stodole, potem w szopie; mówi: „Wilija już jest w szopie”, „Wilija już jest za progiem”, „Wilija już jest w sieni”. Jak już kolacja była gotowa, tata przychodził z tą słomą: „Chrystus się rodzi!” „Chwalmy Go!” Ten snop nazywał się „połaźnik”. Ten „połaźnik” postawili w kącie i tak miał być cały tydzień, do Bożego Narodzenia. Wiązankę tej słomy rozrzucili na podłodze i my wszyscy spaliśmy na podłodze. Jeden drugiego ściągaliśmy, przykrywaliśmy słomą; już na łóżku nikt nie chciał spać, wszystkim pasowało spać na słomie. W trzeci dzień świąt, na Stefana, tę słomę wiązali i wynosili do sadu, o świcie i wiązali powrósła i tymi powrósłami przewiązywali drzewa, żeby był dobry urodzaj.

Na Wigilię czekaliśmy cały tydzień. W makutrze natłukliśmy jednej kaszy z prosa, pęczak jęczmiennego też tłukliśmy, i owsianej. 12 potraw trzeba było gotować. I kartofle, kopytka. Kasza, ryż, kapusta, kisiel owsiany, taki barszcz… Tak już pilnowaliśmy żeby jeść kolację, jak tylko zaświeciła się pierwsza gwiazda. Już siadaliśmy do stołu, odmówiliśmy modlitwę, za tych, co odeszli, za rodzinę, i o swoje zdrowie. A ze wszystkich potraw po trochę musieliśmy iść i zwierzętom domowym dać, żeby zwierzęta jadły kolację wtedy, co i my. I za chwilę szliśmy wszyscy pokrzykiwać: „hop-hoop! hop-hoop!” – skąd się głos odezwie, stamtąd kawaler ma przyjść. To na gwiazdy patrzyliśmy, czy wszystkie gwiazdy jasno świecą. A chłopaczyska tylko: „hop-hoop! Stefcia na łóżku top-toop!”. A Żyd był w sąsiedztwie, zamówiliśmy go, żeby przyszedł rano, o świcie, raniutko na Boże Narodzenie jako „połaźnik”, żeby pierwszy mężczyzna przyszedł do chaty, a jeszcze że to Żyd, to ma być dobry interes! I Żyd też nie miał spania, przychodził. Dał nam po 10 groszy, mama czymś tam go poczęstowała, posiedział chwilę i potem poszedł. Ale przychodził zawsze na Boże Narodzenie do nas. I przez wszystkie trzy dni kolędowaliśmy:

(-)

W drugi dzień już kolędnicy chodzili. Chłopcy przebierali się za pasterzy, i Trzej Królowie szli. Tacy pastuszkowie i trzej Królowie mieli swoje stroje, a pastuszkowie mieli takie pasy i przychodzili, stukali do okna zaraz na Boże Narodzenie, w drugi dzień świąt i w trzeci dzień. Kolędników było dużo, parę groszy trzeba im było dać. I Żyd i Żydówka była przebrana; stukali w okno: ‚Hej, gospodarzu, pozwalacie nam chatę rozweselić, czy rozwalić?” „No, rozwalić nie, tylko rozweselić!”. A Żyd miał kamyki w torbie i tak nam podsuwał, mówi: „to prezent, to prezent dla was!”, podsuwając nam te kamyki. My „biliśmy” go tak po plecach, a on jakichś chwastów nazbierał, jakiejś pokrzywy i nam te „prezenty” podsuwał. A my powaliliśmy go na te słomę, sprawiliśmy mu „lanie”, poprzewalaliśmy się po nim…

– Ja wam winszuję jako Żyd, niech was się wszystko trzyma – Żyto, pszenica, a na piecu dzieci kopa!”

(-)

Chrystus się narodził! Pokój temu domowi!

Przyszliśmy wam opowiedzieć o dziwnej świętej nowinie,

którą niosą w Ukrainę pasterze i dobrzy ludzie.

Dobry wieczór, dobrzy ludzie! Niech miłość wśród was będzie.

Wbiegliśmy tu na chwilę opowiedzieć dobrą nowinę.

Tej nocy przy stadzie mieliśmy wartę w parze.

Pod pagórkiem posiadaliśmy i na pewno się zdrzemnęliśmy.

Aż tu raptem przed nami światło zajaśniało,

oczy nasze oślepia i anioł do nas przemawia:

„Nie bójcie się, pasterze, to nie stajenka płonie;

nowa gwiazda z nieba lśni i całemu światu ogłasza,

że dzisiaj narodził się i przyjął ciało od Maryji

sam Jezus, święty Mesjasz; biednych, skrzywdzonych nadzieja.

Idźcie do miasta, nie ociągajcie się!

Tam Dzieciątku się pokłońcie.

Radujcie się, pospieszajcie i wszystkim powiadajcie,

niech się raduje świat i ludzie,

niechaj miłość między wami będzie.

Po tych słowach, w chmurze zeszło na ziemię dużo aniołów

i śpiewem wychwalało Boże Narodzenie.

(-)

Życzę wam, aby nowo narodzony Jezus tchnął w wasze serca miłość, pokój i dobroć. I szczególnie w tym czasie pamiętajmy o ludziach samotnych. Obdarujmy ich miłością i dobrocią przez cały rok.

Chrystus się rodzi!

(-)

Chwalmy Go! Zbierajmy się więc razem, dzielmy się radością i dobrem, opowiadajmy młodszym, jak to było dawniej, żeby i oni wzrastali bogatymi w nasze tradycje. Niech przejmują duchowe dziedzictwo naszego narodu.

(-)

Nasz dzisiejszy świąteczny wieczór na antenie Radia Olsztyn dobiega końca. Żegnają się z wami – Roksana Tchórz i Jarosława Chrunik. Jutro o 10.50 powita was Hanna Wasilewska, a wy dzisiaj jeszcze trochę pokolędujcie! Chrystus się narodził! Chwalmy Go!
(jch/as)

06.01.2016 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam was, szanowni słuchacze, w mroźny, wtorkowy wieczór, 5 stycznia, w naszym wieczornym programie „Z dnia na dzień”. Dzień za dniem niezauważenie mija i już doszliśmy do świąt Bożego Narodzenia. Jutro wschodni chrześcijanie – ci, którzy pozostali wierni tradycjom swoich przodków – zasiądą do świątecznej kolacji.

Ale to będzie jutro, a dzisiaj nasza uwaga jeszcze będzie się koncentrowała na codzienności. Segiusz Petryczenko odwiedził w szpitalu w Górowie Iławeckim majora Saszka Petrakiwskiego, który został ciężko ranny i leczy się już drugi rok. Niestety, on sam nie może jeszcze rozmawiać, więc rozmowa odbyła się tylko z jego rodzicami.

W drugiej części naszego programu też będzie o prawach wojskowych – posłuchamy dalszej części powieści Jurija Horlis-Horskiego „Chołodnyj Jar”. Pozostańcie z nami.

(-)

Leczenie bohatera Ukrainy majora Ołeksandra Petrakiwskiego w Szpitalu Rehabilitacyjnym w Górowie Iławeckim powoli dobiega końca. W czasie, który upłynął od kwietnia ubiegłego roku, stan majora Petrakiwskiego znacznie się polepszył. Dzięki staraniom górowoiławeckich medyków pacjent przybrał na wadze, zniknęły odleżyny. Jednak pełnego kontaktu z nim jeszcze nie ma. Potrzebne jest leczenie w specjalnej klinice neurologicznej, a tego szpital w Górowie nie może zapewnić. Takie kliniki są za granicą, m.in. w USA, ale na to potrzebne są duże pieniądze, które może wydzielić tylko rząd ukraiński. Niestety, do tej pory ciężko jest przebić się przez mur, który tworzy ukraińska machina biurokratyczna. O tym z rodzicami bohatera, A TAKŻE Z Mirosławem Maliniakiem z fundacji „Razem z Ukrainą” rozmawiał Sergiusz Petryczenko:

(-)

– Jakie prognozy robią lekarze?

– Niedawno zrobili MRT, rezonans magnetyczny i byliśmy w Olsztynie u profesora Maksymowicza, on patrzył i mówił, że jest poprawa. Jednocześnie podkreślił, że konieczna jest bardzo dobra rehabilitacja. Poczynając od rąk do głowy. Trzeba żeby to robili fachowcy, którzy leczą syndrom apaliczny. Tu jest neurologia. Gimnastykę robią, żeby nie zesztywniały ręce, nogi.

– To jakieś masaże?

– Masaże, tak, masaże robią.

– Dwie godziny się masuje. Dwie osoby masują ręce i dwie nogi. Najpierw przez minutę, potem przez trzy minuty. I każdy masaż ma swoje działanie po kolei i my już wiemy co mamy robić, jak już trochę dłużej przychodzimy. Jedna pani trzyma komendę, co po kolei, ile czasu i tak robimy.

– Widzicie jakąś różnicę od czasu jak zaczynaliście do teraz?

– Tak, wydaje mi się, że teraz bardziej reaguje niż na początku. I jęknie po swojemu, i uśmiechnie się, i oczami pokaże, i krzyknie, i ma już takie swoje ruchy nerwowe, tak że to już widać.

– Mówią, że wymawia „mama”, tak?

– Tak, rodzice mówili, że mówi „mama”. Jak coś takiego się dzieje, to podnosi to człowieka na duchu, cieszy, że można bardziej się udzielać.

– Ale są jeszcze specjalne masaże, których tu nie robią. Mamy wielką nadzieję, że trafimy do USA. Złożyliśmy też zapytanie do Japonii. Mieliśmy taką rozmowę z japońskim profesorem, dał nam wizytówkę. Złożyliśmy od razu zapytanie, nasze dokumenty przyszły, oni je teraz rozpatrują i podejmą jakieś leczenie. I wreszcie mamy nadzieję… widzi pan… i nasz prezydent, dałby Bóg, żeby mimo wszystko o nas nie zapomniał, dlatego że praktycznie cały ciężar spoczywa na tacie i na mamie. A wie pan, że gdzie by on nie był, wydatki są wielkie. Oczywiście, nam tu na początku pomagano, tu jest wielu Ukraińców; teraz tu, w Górowie Iławeckim.

– Powiedz o tym, że jak przyjechaliśmy tu do Górowa Iławeckiego, pan Maliniak „Razem z Ukrainą”, oni nam bardzo pomagali. W takim bardzo istotnym czasie. Oczywiście, na ile mogli. Ja już mówiłam i w TV, gdy przyjeżdżała, i teraz przy okazji chcę podziękować panu Maliniakowi i wszystkim za wsparcie – materialne, moralne. Tu i ks. Jan przychodzi, i nasi Ukraińcy, bardzo dużo… tu jest duża diaspora, myśmy nawet o tym nie wiedzieli. Odwiedzają nas codziennie.

(-)

– Potrzebni są medycy, neurochirurdzy, inni; sama rehabilitacja za dużo tu nie pomoże, to go tylko podtrzymuje. No, tu zrobili co mogli, w tym szpitalu. Ale teraz potrzebni są neurochirurdzy, którzy zajrzą do mózgu i powiedzą co można zrobić i jak to zrobić. Jak tego nie będzie, to trudno. Tak to utrzymywać można. Ale trzeba zrobić coś więcej, trzeba leczyć. Ten szpital nie będzie tu leczył, bo ten szpital nie ma warunków do leczenia. Myślę, że do USA, to jest proste, bo to jest jeden kraj, który ciągle prowadzi wojnę i ma takich ludzi, bo musi swoich leczyć. I ma taktykę, tam mają takie kliniki.

– Czy jest szansa, że on pojedzie do Ameryki na leczenie?

– Sądzę, że szansa będzie wtedy, gdy rząd Ukrainy zechce, żeby on tam poleciał. Sami rodzice i wolontariusze nie dadzą rady zebrać takiej sumy pieniędzy, jaka tam jest potrzebna. Bez rządu nic się nie zrobi. To jest taka przykra prawda. I przykro jest nam, diasporze, wolontariuszom; wszystkim jest przykro, że Ukraina nie dba o swoich bohaterów.

– Czyli dalej kwitnie biurokracja?

– Kwitnie i to jest przykre. Wszyscy mówią o tym, ze Ukraina zmienia się, wszystko idzie ku dobremu, a jak się rozmawia z Ukraińcami, czy wojskowymi, rannymi, którzy leczą się w Polsce, to jest inaczej. To nie jest tak, jak się mówi w telewizji.

(-)

Mam nadzieję, że z nie mniejszym zainteresowaniem wysłuchacie kolejnego fragmentu powieści „Chołodnyj Jar” Jurija Horlis-Horskiego. Jako ciekawostkę podam, że nie tylko my słuchamy jej wspólnie: tak samo w latach 30-tych wspólne czytania odbywały się w przepełnionych czytelniach „Proswity” w Galicji. Kontynuujemy więc dobre tradycje:

(-)

Wieczorem ośmiu chłopaków pod dowództwem Tiny poszło polować na Kramarenkę. Zdrajcę pojmali w chacie jego wspólnika „seksota” akurat w tym czasie, gdy pisali do CzK raport o miejscowych powstańcach, którzy przechowywali się w lasach. Grupa CzK, przy której był Kramarenko, poszła wykonywać jakieś zadania pod Stawidła, a jego pozostawili szpiegować nas. Rano bagno połknęło jeszcze dwóch żywcem.

Następnego wieczoru cała grupa wyruszyła spod Gródka pod Sosnówkę. Zapasy żywności oddali na przechowanie leśnikowi. Przewodnikiem była Tina. Przeszedłszy jakieś dziesięć wiorst lasem i polami, podeszliśmy do kilku chat w pobliżu mostu. Tina wpatrywała się w ciemność.

– O, ta, największa chata pod blachą. Gospodarzy wygonili, rozgościli się sami. Psów nie ma, wszystkie wystrzelali. Wartownik albo siedzi na ganku, albo chodzi koło chaty. Płotu nie ma, spalili. O północy zmienili wartę na moście i pewnie wszyscy śpią. Gdyby wartownika sprzątnąć bez hałasu, to można po prostu wskoczyć do chaty i nie dać się im opamiętać. Zaczekajcie! Kto pójdzie ze mną? Zaraz wartownik będzie nasz. A reszta niech się położy i czeka. Jak zapalimy zapałkę, wtedy – prosto do chaty!

Szturcham łokciem Otamanenkę:

– Chodźmy!

Gdy podeszliśmy do stogu z tyłu posterunku wartownika, Tina szepnęła:

– Schowajcie się za słomą i czekajcie. Zaraz go tu przyprowadzę. Jak się trochę przeciągnie, to nic. Zaproszę go, żeby się przejść. Ale chwytajcie go od razu za gardło, żeby nie krzyknął.

Tina zniknęła w ciemności. Wkrótce od strony chaty zaczęła przybliżać się przytłumiona moskiewska gwara:

– Słysz, tylko ciszej, żeby dowódca nie słyszał. Słysz, ja widziałem cię, jak wczoraj przynosiłaś nam olej, żeby wymienić na sól. Dowódca cały czas podwalał się do ciebie. Słysz, ty mu nie wierz. On jest żonaty. A ja, gdy cię zobaczyłem, od razu się zakochałem. Wot, jej Bogu, zakochałem się. Pójdziemy, słysz, posiedzimy na słomie.

Tina wstydliwie odmawiała. Podszedłszy do stogu kacapczuk pociągnął ją, żeby usiadła, ale ona szarpnęła się, żeby podprowadzić go bliżej do rowu, za którym przyczailiśmy się my. Pomyślawszy, że dziewczyna chce uciekać, „tawariszcz” rzucił karabin i chwyciwszy Tinę wpół, rzucił ją na słomę:

– Milcz, ścierwo, bo zasztyletuję!

Zanim on, rozpalony, szykował się do ataku, Otamanenko zacisnął na jego szyi pasek. Tina, zerwała się ze słomy, chwyciła myśliwski nóż, który wisiał przy moim pasie i trzykrotnie ugodziła w pierś czerwonoarmistę.

– Wot, jej Bogu, ja się w tobie od razu zakochałam! – wyszeptała z wściekłością. Oddała mi nóż i wyciągnęła z-za pazuchy rewolwer.

– Zapalcie zapałkę. I idźmy do drzwi, żeby nikt nie wyskoczył na dwór!

Wchodzimy na ganek i stajemy po obu stronach otwartych do sieni drzwi. Z chaty rozlega się chrapanie. W ciemności zamajaczyły postacie chłopaków. Po kilku minutach w chacie pod ścianami siedziało 27 rozbrojonych czerwonoarmistów. Dwudziestu chłopaków z Otamanenką pobiegło w dół do mostu, gdzie stała warta – trzech ludzi z karabinem. Na moście rozległa się strzelanina. Zabraliśmy jeńców i wyszliśmy przez dworzec w pole. Koło mostu ucichło, a więc wszystko w porządku. Po 10-15 minutach z doliny zaczęły zbliżać się postacie naszych. W tym czasie rozległ się wybuch. W krótkim rozbłysku światła mignęło przęsło mostu. Wyszedłszy na drogę, odprowadzamy w odwrotną do naszego marszu stronę i zrzucamy do rowu 27 trupów. Na moście jednego zabili, a dwóch uciekło, porzuciwszy karabin. Otamanenko martwi się, czy dobrze udał się wybuch, bo trochę się pośpieszyli, gdy zakładali miny.

Żegnamy się z dziadkiem Szewczenką i Tiną, którzy wracają do domu i wyruszamy w kierunku Wowtyszki. Dziadek macha nam czapką:

– Bywajcie, chłopaki! Jak jeszcze zawitacie w nasze strony, dajcie znać. Od razu będę znowu karmił was czym bóg ześle. A gdy… ten… to my was z córką znajdziemy w Chołodnym Jarze.

(-)

Zanim się pożegnam, przypomnę, że jutro o g. 22.05 na życzliwej antenie Radia Olsztyn będzie transmitowane „Wełyke Poweczirja” z cerkwi pw. Narodzin NMP w Pasłęku. Dlatego wszystkich, kto z różnych przyczyn nie będzie mógł przyjść do cerkwi, zapraszamy do radioodbiorników na g. 22.05. Dzisiejszy program przygotowali: Sergiusz Petryczenko i Jarosława Chrunik. Do usłyszenia jutro o g. 18 10 i później 22.05, a rano będzie z wami Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego!

(jchr/łw)

05.01.2016 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, szanowni słuchacze, we wtorek, 5 stycznia. W porannym przeglądzie wydarzeń na antenie Radia Olsztyn wita was Jarosława Chrunik. Jutro już jest wigilia Bożego Narodzenia według kalendarza Juliańskiego, ale dzisiaj jeszcze osobiste święto obchodzą: Wasyl, Paweł, Ewa i Zuzanna, a także ci, którzy przyszli na świat 5 stycznia. Życzymy wam, aby spełniły się wszystkie wasze marzenia, abyście zawsze byli szczęśliwi i abyście życie przeżyli tak, żeby później chciało się je przeżyć znowu tak samo. Niech się wam szczęści!

(-)

5 stycznia w historii Ukrainy zaznaczył się kilkoma ważnymi wydarzeniami i tak:

1870 r. – rozpoczął się strajk lwowskich drukarzy. Był to pierwszy robotniczy strajk w zachodniej Ukrainie.

1918 r.- URL wypuściła do obiegu pierwsze ukraińskie banknoty.

1977 r. – zostali zaaresztowani członkowie ukraińskiej Grupy Helsińskiej Mykoła Rudenko i Ołeksa Tychyj.

Być może dzisiaj tez będą miały miejsce wydarzenia, o których będą pamiętali potomni, ale to dopiero oceni historia. Na razie wiadomo nam o tym, że w niedzielę w kościele Najświętszego Serca Jezusa w Olsztynie odbędzie się koncert polskich i ukraińskich kolęd. Ukraiński bohater major Ołeksandr Petrakiwski już wkrótce zakończy leczenie w Szpitalu Rehabilitacyjnym w Górowie Iławeckim. Co dalej robić z Donbasem? Rosja zablokowała tranzyt ukraińskich towarów. O tym za chwilę usłyszycie szerzej.

(-)

W najbliższą niedzielę, 10 stycznia, w kościele Najświętszego Serca Jezusa w Olsztynie odbędzie się koncert polskich i ukraińskich kolęd w wykonaniu olsztyńskiego ukraińskiego zespołu dziecięcego „Suzirjaczko”. „Suzirjaczko” powstało w 2011 roku i wykonuje ukraińskie piosenki ludowe, religijne, patriotyczne, estradowe i poetyckie. W 2014 roku zespół wydał CD z kolędami ukraińskimi „Ce Isus narodywsia” („To Chrystus się narodził”). Tak więc w najbliższą niedzielę, 10 stycznia, o g. 17-tej w kościele rozpocznie się koncert kolęd, na który zapraszają młodzi artyści, ich kierownik artystyczny Andrzej Ciupa oraz proboszcz kościoła Najświętszego Serca Jezusa.

Leczenie bohatera Ukrainy majora Ołeksandra Petrakiwskiego w Szpitalu Rehabilitacyjnym w Górowie Iławeckim powoli dobiega końca. W czasie, który upłynął od kwietnia ubiegłego roku, stan majora Petrakiwskiego znacznie się polepszył. Dzięki staraniom górowoiławeckich medyków pacjent przybrał na wadze, zniknęły odleżyny. Jednak pełnego kontaktu z nim jeszcze nie ma. Potrzebne jest leczenie w specjalnej klinice neurologicznej, a tego szpital w Górowie nie może zapewnić. Takie kliniki są za granicą, m.in. w USA, ale na to potrzebne są duże pieniądze, które może wydzielić tylko rząd ukraiński. Niestety, do tej pory ciężko jest przebić się przez mur, który tworzy ukraińska machina biurokratyczna. O tym z rodzicami bohatera, a także z Mirosławem Maliniakiem z fundacji „Razem z Ukrainą” rozmawiał Sergiusz Petryczenko:

(-)

– Jakie prognozy robią lekarze?

– Niedawno zrobili MRT, rezonans magnetyczny i byliśmy w Olsztynie u profesora Maksymowicza, on patrzył i mówił, że jest poprawa. Jednocześnie podkreślił, że konieczna jest bardzo dobra rehabilitacja. Poczynając od rąk do głowy. Trzeba żeby to robili fachowcy, którzy leczą syndrom apaliczny. Tu jest neurologia. Gimnastykę robią, żeby nie zesztywniały ręce, nogi.

– To jakieś masaże?

– Masaże, tak, masaże robią.

– Dwie godziny się masuje. Dwie osoby masują ręce i dwie nogi. Najpierw przez minutę, potem przez trzy minuty. I każdy masaż ma swoje działanie po kolei i my już wiemy co mamy robić, jak już trochę dłużej przychodzimy. Jedna pani trzyma komendę, co po kolei, ile czasu i tak robimy.

– Widzicie jakąś różnicę od czasu jak zaczynaliście do teraz?

– Tak, wydaje mi się, że teraz bardziej reaguje niż na początku. I jęknie po swojemu, i uśmiechnie się, i oczami pokaże, i krzyknie, i ma już takie swoje ruchy nerwowe, tak że to już widać.

– Ale są jeszcze specjalne masaże, których tu nie robią. Mamy wielką nadzieję, że trafimy do USA. I wreszcie mamy nadzieję… widzi pan… i nasz prezydent, dałby Bóg, żeby mimo wszystko o nas nie zapomniał, dlatego że praktycznie cały ciężar spoczywa na tacie i na mamie.

Do tematu powrócimy wieczorem.

Nie wiadomo, jak rozwinie się sytuacja w Donbasie. Mimo zeszłorocznych spotkań na wysokim szczeblu, los terenów zajętych przez prorosyjskich separatystów pozostaje niejasny. Realizacja mińskich uzgodnień również utknęła w martwym punkcie. O szczegółach z Kijowa – Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Rosja zablokowała ukraiński tranzyt. Jak informuje ukraińskie ministerstwo handlu towary, które miały być przewożone przez terytorium Federacji Rosyjskiej, wróciły na Ukrainę. Od początku roku Rosja wprowadziła również cła na ukraińskie towary, część z nich objęła embargiem. O szczegółach z Kijowa jeszcze raz opowiada Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

(-) Na tym kończymy poranne spotkanie z wami. Informacje przygotowali – Srgiusz Petryczenko i Jarosława Chrunik. Wieczorem zapraszamy do radioodbiorników o g. 18.10. Miłego dnia!

(jchr/łw)

05.01.2016 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

 

 

ZOBACZ TAKŻE

Przeczytaj poprzedni wpis:
Wodolotem z Elbląga do Krynicy Morskiej?

Jest szansa, że w tym roku po latach wrócą rejsy z Elbląga do Krynicy Morskiej. Prywatny inwestor, który na razie nie chce się ujawnić, kupił używany...

Zamknij
RadioOlsztynTV