Wielki Piątek na dawnych Mazurach
Wielki Piątek na przedwojennych Mazurach była najważniejszym dniem z całego Wielkiego Tygodnia. Mieszkańców już o 5 rano budził dźwięk kołatek.
Ten dźwięk oznaczał, że Jezus umiera na krzyżu i trzeba jak najszybciej iść do kościoła. Spędzało się tam nawet 8 godzin. Tego dnia jadło się tylko obiad, który składał się ze śledzia z cebulą i octem oraz sypkich ziemniaków. Karol Małłek w swoich pamiętnikach pisze, że wszyscy jedli aż im się uszy trzęsły, bo w tym dniu żadnego innego posiłku nie było.
– powiedziała Magdalena Szumska z Muzeum Historycznego w Ełku. Wspomnienia mazurskiego działacza społecznego i nauczyciela Karola Małłka pochodzą z lat 1890 – 1919.
Jak dodał po mazursku dr Piotr Szatkowski z Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk, dawniej na Mazurach o Wielkim Piątku mówiono, że to cichy piątek, bo milkną nawet dzwony w kościele.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: M. Zbrożek/A. Minkiewicz-Zaremba
redakcja: A. Niebojewska























