Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: -1 °C pogoda dziś
JUTRO: 8 °C pogoda jutro
Logowanie  

Mikołajki pierwsze z informacją o Czarnobylu. 40 lat od atomowej chmury nad Polską

Elektrownia atomowa w Czarnobylu po wybuchu reaktora, zdjęcie archiwalne

Dokładnie 40 lat temu pracownicy stacji IMGW w Mikołajkach – Stanisław Leszczyński oraz Ewa i Jacek Maliszewscy – jako pierwsi odkryli, że nad Polską znajduje się radioaktywna chmura. Po latach Leszczyński przyznał, że początkowo sądził, iż skażenie spowodowane jest zgubieniem bomby atomowej przez przelatujący samolot.

Choć do awarii reaktora w elektrowni jądrowej w Czarnobylu doszło w nocy z 25 na 26 kwietnia 1986 roku, to właśnie w Mikołajkach 28 kwietnia jako pierwszy w kraju Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej odnotował niebezpieczny wzrost promieniowania. Stanisław Leszczyński, ówczesny szef stacji, w filmie zrealizowanym przez Internetową Telewizję Mikołajek wspominał, że natychmiast powiadomiono centralę IMGW w Warszawie oraz Centralne Laboratorium Ochrony Radiologicznej. Mimo to przez wiele godzin ówczesne władze nie informowały obywateli o zagrożeniu.

Do godziny 20 w poniedziałek nie wiedziałem, jaka jest przyczyna tego promieniowania. W radiu na żadnym paśmie nie było informacji. Podejrzewałem, że samolot zgubił bombę atomową albo nastąpiła jakaś eksplozja

– opowiadał Leszczyński.

Dopiero o godzinie 19 radio podało informację o wycieku z reaktora w Szwecji. Leszczyński od razu wiedział, że to fałszywy trop, ponieważ masy powietrza napływały nad Polskę z południowego wschodu.

Historia odkrycia ma też wymiar osobisty i lokalny.

Pojechałem do księdza proboszcza i mówię mu, że trzeba bić w dzwony. A on: po co? Odpowiedziałem, żeby ludzie się zgromadzili. Doszliśmy jednak do wniosku, że lepiej się modlić, by Pan Bóg od nas odegnał ten dym. Pomyśleliśmy, że to pójdzie nad inne obszary, więc bicie w dzwony nie wydawało się dobrym wyjściem

– wspominał na nagraniu.

Pracownicy stacji wiedzieli, że powinni założyć maski przeciwgazowe, ale nie zrobili tego – mieli ich za mało. Choć był to ciepły, słoneczny dzień, a mieszkańcy pracowali na działkach, nikomu nie przekazali informacji. – To była sprawa poufna, wyniki pomiarów były tajne – tłumaczył po latach Leszczyński.

Gdy świat dowiedział się o skażeniu, na Mikołajki nastąpił szturm dziennikarzy. Leszczyński wspominał manipulację jednego z włoskich korespondentów, który opublikował zdjęcie pustego mikołajskiego rynku z informacją, że miasto wysiedlono.

Łobuz zrobił zdjęcie o świcie, co było widać po długich cieniach. To była z jego strony tylko pogoń za sensacją, nie chęć pomocy, a jedynie podgrzewanie atmosfery

– mówił Leszczyński, dodając, że załoga stacji konsekwentnie odmawiała rozmów z prasą. – Nie przespaliśmy tej sytuacji, polski rząd dowiedział się o skażeniu od polskiej służby meteorologicznej – podkreślił.

Rutynowe badania skażenia atmosfery prowadzono w Mikołajkach od 1958 roku, co miało związek z próbami jądrowymi przeprowadzanymi przez mocarstwa takie jak USA czy ZSRR. Zazwyczaj ślady takich testów docierały nad Polskę po około trzech tygodniach.

Katastrofa w Czarnobylu, do której doszło 26 kwietnia 1986 roku o godzinie 1:23 czasu lokalnego (0:23 czasu polskiego), była największą w historii energetyki jądrowej. Skażeniu uległ obszar 146 tys. km2 na pograniczu Białorusi, Ukrainy i Rosji. Ewakuowano ponad 350 tys. osób, a liczba ofiar (bezpośrednich i zmarłych na chorobę popromienną) szacowana jest, zależnie od źródeł, od 4 tysięcy do nawet 200 tysięcy osób.

Źródło: PAP
Redakcja: M. Rutynowski

Więcej w Czarnobyl, Czarnobylska Elektrownia Atomowa, awaria reaktora, radioaktywna chmura
Rosyjskie wojsko opuściło teren elektrowni w Czarnobylu

Rosyjscy żołnierze, którzy opuścili Czarnobylską Elektrownię Atomową, zabrali ze sobą strażników z ukraińskiej Gwardii Narodowej, przetrzymywanych przez nich w charakterze zakładników od początku wtargnięcia 24 lutego...

Zamknij
RadioOlsztynTV