Olsztyn, Polecane, Aktualności, Aplikacja mobilna, Regiony
Relacje na linii rady osiedli – urząd miasta. Społecznicy liczą na lepszy dialog
Według przepisów to idealny bufor między mieszkańcami a urzędem miasta. Dziś jednak działacze olsztyńskich rad osiedli alarmują, że ten mechanizm po prostu się zaciął. Społecznicy narzekają na brak realnych konsultacji, zablokowane środki i rzucanie kłód pod nogi najaktywniejszym mieszkańcom. Sprawie tych komunikacyjnych zgrzytów przyjrzeliśmy się bliżej, a zgłaszane przez rady osiedli problemy skomentowali na naszej antenie przedstawiciele rady miasta.
Ogólne zainteresowanie działalnością rad osiedli bywa jednak znikome. Choć w mieście nie brakuje prężnie działających i zaangażowanych grup, są też takie, których aktywność pozostaje niemal wyłącznie na papierze. Wynika to nierzadko z przyzwyczajeń samych mieszkańców, którzy rzadko traktują rady osiedli jako pierwszy punkt kontaktu. Gdy pojawia się lokalny problem, Olsztynianie z reguły omijają ten osiedlowy szczebel, woląc zwrócić się ze swoją sprawą bezpośrednio do ratusza, zaalarmować radnych miejskich lub po prostu nagłośnić problem w mediach.
Tymczasem tam, gdzie społecznicy wykazują dużą inicjatywę, pojawiają się przeszkody. Jedną z najpoważniejszych bolączek jest brak konsultacji w sprawach kluczowych inwestycji infrastrukturalnych i komunikacyjnych. Ewelina Pocałujko, przewodnicząca Rady Osiedla Generałów w Olsztynie, nie kryje rozczarowania dotychczasową praktyką urzędu miasta.
Jestem przewodniczącą od 2023 roku i nasza rada od tego czasu nie opiniowała żadnej inwestycji komunikacyjnej. O wielu inwestycjach, które dzieją się na naszym osiedlu, dowiadywaliśmy się z mediów
– relacjonuje przewodnicząca.
Jako przykłady takich działań podaje inwestycje wokół Parku Zacisze oraz budowę pętli zajezdni autobusowej tuż za kościołem przy ulicy Bilitewskiego. Zdaniem osiedlowych radnych, rzetelny dialog pozwoliłby na wspólne kształtowanie przestrzeni miejskiej w sposób odpowiadający realnym potrzebom mieszkańców.
Kolejne zgrzyty pojawiają się przy okazji Olsztyńskiego Budżet Obywatelskiego. Nowe wytyczne, wykluczające członków rad osiedli z możliwości aktywnego zgłaszania projektów pod głosowanie, wywołały oburzenie i są przez wielu uznawane za „kneblowanie ust” najaktywniejszym mieszkańcom Olsztyna. Przeciwko tym zmianom jednoczą się kolejne osiedla, w tym Brzeziny i Kortowo, które podjęły już stosowne uchwały, by skierować wspólny protest do prezydenta miasta.
Społecznicy zwracają też uwagę na inny niepokojący mechanizm – zamiast finansować podstawowe remonty dróg czy chodników bezpośrednio z budżetu Olsztyna, urzędnicy odsyłają mieszkańców do OBO. Tak twierdzi Ewelina Pocałujko, która otwarcie mówiła o tym problemie na antenie Radia Olsztyn.
Uważam, że dochodzi do dystrybucji środków pieniężnych, które powinny pochodzić z budżetu miasta wprost na rozbudowę, remonty infrastruktury, a w momencie, kiedy my dostajemy jasne wytyczne, zwłaszcza od jednostek miejskich, które posiadają dokumentację projektową na zrobienie konkretnej inwestycji, kiedy my dostajemy sygnał, że warto to propagować wśród mieszkańców, no to trochę to się wyklucza, jeżeli chodzi o faktyczne uczestnictwo mieszkańców w życiu miasta
– tłumaczyła Ewelina Pocałujko.
Lokalni działacze muszą również mierzyć się z barierami finansowymi oraz specyficzną polityką kulturalną miasta. Choć dysponują skromnymi budżetami na integrację społeczną, urzędowe obostrzenia drastycznie ograniczają swobodę ich wydatkowania, nakazując przeznaczanie funduszy wyłącznie na usługi. To z kolei – jak twierdzi Pocałujko – paraliżuje organizację festynów, uniemożliwiając zakup, chociażby drobnych nagród rzeczowych dla dzieci biorących udział w konkursach.
Dodatkowo osiedla czują się pomijane przez Miejski Ośrodek Kultury, który – w ocenie rad – skupia swoją aktywność głównie w centrum Olsztyna. Próby negocjacji i ściągnięcia plenerowych imprez do wielkich sypialni miasta kończą się fiaskiem, a urzędnicy argumentują to chęcią przyciągnięcia ludzi do Śródmieścia.
W tle tych wszystkich problemów nieustannie przewija się wątek polityczny, który zdaniem społeczników niszczy ideę bezinteresownej pracy na rzecz miasta. Ewelina Pocałujko pytana o to, czy jej ostra krytyka ratusza nie wynika z osobistych aspiracji politycznych i chęci zrobienia kariery w olsztyńskim samorządzie, stanowczo zaprzecza takim spekulacjom.
Zakładam, że takie są zarzuty, ponieważ spotkałam się z takimi zarzutami. Osobiście nie mam takich aspiracji ani takich potrzeb. Społecznikiem byłam od początku, jeżeli chodzi o swoje dorosłe życie. Mam na tyle poukładaną karierę zawodową, że nie mam potrzeby, ażeby iść w kierunku władz miasta. Uważam, że kontakt bezpośredni z mieszkańcami jest tysiąckroć lepszy i ważniejszy aniżeli piastowanie stołka na górze
– zadeklarowała przewodnicząca Rady Osiedla Generałów.
Podkreśliła przy tym, że kluczem do sukcesu jest partnerski dialog, w którym obie strony chowają swoje uprzedzenia polityczne i zależności.
Do zarzutów stawianych przez osiedlowych społeczników odnieśli się na antenie Radia Olsztyn w audycji „Jeden na Jednego” miejscy radni, prezentując skrajnie odmienne spojrzenie na relacje urzędu z mieszkańcami.
Piotr Pancer, reprezentujący rządzącą miastem Koalicję Obywatelską, kategorycznie stwierdził, że nigdy nie widział sytuacji, w której rola jakiejkolwiek rady osiedla byłaby marginalizowana. Urzędową ścianę, o którą rozbijają się społecznicy, tłumaczy skomplikowanymi ramami prawnymi oraz nadmiernym zapałem samych mieszkańców.
Dzisiaj rozbijamy się o problem polegający na ambitnym podejściu mieszkańców Olsztyna. Mieszkańcy chcą tworzyć i chcą tworzyć dużo, dziś te ramy są wąskie
– przekonywał na antenie radny Pancer.
Dodał również, że rady posiadają pełną obsługę finansową i administracyjną ze strony Biura Rady Miasta, a ich ograniczone możliwości działania wynikają naturalnie z braku osobowości prawnej, a nie ze złej woli urzędników.
Zgoła odmienne stanowisko zajmuje miejska opozycja, która w pełni podziela obawy i krytykę płynącą ze strony osiedli. Przemysław Bałdyga, radny Prawa i Sprawiedliwości, podkreśla, że w strukturach rad osiedli drzemie olbrzymi potencjał ludzki, który przez obecne władze miasta jest marnowany i sprowadzany wyłącznie do fasadowej roli opiniodawczej. W jego ocenie prestiż rad jest systematycznie niszczony, co przekłada się na drastycznie niską frekwencję w wyborach osiedlowych. Aby uzdrowić tę sytuację, proponuje konkretne zmiany organizacyjne w strukturach magistratu.
Rozwiązaniem, które będę postulował, byłoby powołanie malutkiej komórki w urzędzie, może to być nawet jedna osoba, która będzie desygnowana tylko i wyłącznie do obsługi rad osiedli
– zadeklarował na antenie Radia Olsztyn Przemysław Bałdyga, wskazując, że taki urzędnik stałby się realnym pomostem ułatwiającym społecznikom przebrnięcie przez skomplikowane biurokratyczne procedury.
Ewelina Pocałujko z Rady Osiedla Generałów w Olsztynie powiedziała na antenie Radia Olsztyn, że obecnie trwają zaawansowane prace nad przygotowaniem wspólnego, oficjalnego apelu, który ma trafić bezpośrednio na biurko prezydenta Olsztyna oraz przewodniczącego rady miasta.
Posłuchaj relacji Marka Lewińskiego
Autor: M. Lewiński
Redakcja: P. Jaguszewski
Jeden na Jednego: problem z e-korespondencją w ratuszu i relacje z radami osiedli



























