Rolnicy biją na alarm. Coraz więcej gospodarstw rezygnuje z hodowli trzody chlewnej
Trudna sytuacja na rynku wieprzowiny, także w regionie – rozmawiali o tym rolnicy i hodowcy podczas konferencji zorganizowanej przez Warmińsko-Mazurską Izbę Rolniczą.
Z produkcji trzody musiał zrezygnować Zenon Iwanowski ze Staświn koło Giżycka.
Wcześniej to była duża produkcja trzody chlewnej w cyklu zamkniętym. Trzymaliśmy ok. 140 loch. W związku z tym, że produkcja trzody chlewnej stała się drastycznie nieopłacalna, zlikwidowaliśmy stado z przyczyn ekonomicznych
– powiedział.
Pogłowie trzody spada, mimo że jest ciągłe zapotrzebowanie społeczeństwa, o czym mówił Jerzy Salitra z zarządu izby, rolnik z powiatu braniewskiego.
Jednak spożycie wieprzowiny, pomimo że troszeczkę spadło, nadal jest w naszym kraju. Każdy lubi zjeść dobrego schabowego z dobrej wieprzowiny, jaką w Polsce produkujemy. Fakt, teraz są zawirowania na rynku trzody, ta cena spadła. Spadła również na rynku niemieckim, do którego tutaj my się bardzo mocno odnosimy. Rolnik do każdego kilograma, do każdego tucznika, jeżeli go sprzedaje, dopłaca
– przyznał.
Podczas tej konferencji zwołano także walne zgromadzenie, które przyjęło dwa stanowiska.
Odnośnie ustawy o zakazie hodowli zwierząt futerkowych. W tym stanowisku absolutnie sprzeciwiamy się jakiemukolwiek zakazowi hodowli. Dzisiaj jest zakaz hodowli zwierząt futerkowych, a jutro czy pojutrze, czy za dwa lata ktoś wymyśli zakaz może produkcji innego działu. I drugie stanowisko przyjęliśmy odnośnie aktualnej sytuacji w rolnictwie. Oczekujemy jakichś działań konkretnych ze strony rządu, bo bez tego nie da rady. Za pszenicę nam się proponuje 700 zł. 10 lat temu sprzedawaliśmy drożej
– dodał Salitra.
Konferencja Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej odbyła się w Starych Jabłonkach.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: M. Kwiatkowska
Redakcja: M. Rutynowski





























