Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: -5 °C pogoda dziś
JUTRO: -6 °C pogoda jutro
Logowanie  

Drogie dzieci

Małe dzieci mały kłopot, duże dzieci duży kłopot – to prawda. Tymczasem powiedzenie to nijak nie odnosi się do wydatków na periodyczne uroczystości, odbywające się na cześć naszych pociech. Mniej więcej co pięć lat czeka nas drenaż portfela.

Każdy rodzic wie ile kosztuje wyprawienie chrztu, komunii, o weselu nie wspomnę. Ale także takie imprezy jak bal gimnazjalny, osiemnastka, czy studniówka mogą nieźle uderzyć po kieszeni. I obojętne, czy posiadamy córkę, czy syna. A gorzej, gdy w kolejce czeka cała gromadka rodzeństwa. Gubimy się w świecie popytu i podaży, a wolny rynek kusi nas niezliczoną liczbą towarów i usług.

Wiem coś o tym, bo w ciągu 18-letniego macierzyństwa przeszłam kilka drenujących konto uroczystości. Oczywiście nie żałuję ani złotóweczki, bo emocje przeżywane podczas takich imprez są bezcenne. Jedyne refleksje, które mnie nachodzą, to możliwość odłożenia choćby połowy tej sumy na studia, czy strat życiowy dziecka. Ale takie są czasy, a i powiedzenie: „zastaw się, a postaw się” jest wiecznie żywe w narodzie. Przecież co by powiedziała ciotka Eulalia, gdyby przyszło jej spędzić komunię w ciasnym mieszkaniu przy śledziku i kaszance, skoro w kopercie wniosła całkiem przyzwoity ekwiwalent pieniężny.

Chrzest, komunia, bierzmowanie, okrągłe urodziny, bal gimnazjalny mam już za sobą. Przede mną teraz studniówka. Pierwszy, dorosły bal. Niemal jak bal debiutantów we Wiedniu!

Na początek lokal. Szkolna sala gimnastyczna nie wchodzi w grę, bo to obciach i siara. A poza tym bal w szkole? To się źle kojarzy. Lokal musi być najmodniejszy, najlepiej ten nad jeziorem. Ale zgrzyt. Nie ma już terminu. Wszystkie trzy sale zapchane na maxa. Więc następują gorączkowe poszukiwania innego, też prestiżowego. W końcu jest. Hotel. Szkoda, ale może być.

Teraz menu. Musi być wykwintne. A przynajmniej nazwy potraw brzmiące „egzotycznie”, jak np. Sepia cannelloni, ricotta, suszone pomidory. I co z tego, że największym powodzeniem cieszą się potem frytki.

I teraz najgorsze. Wieczny dylemat kobiet – w co się ubrać? O ile chłopcy nie mają z tym problemu, bo tradycja narzuciła im sztywne ramy, o tyle dziewczęta mają wielkie pole do popisu. Nie będę pisać, że „za moich czasów…”, bo nie chcę wyjść na starego ramola, ale to co dzieje się obecnie, przyprawia o zawrót głowy. Wolna amerykanka. Wszystko dozwolone. A im bardziej sexy, tym lepiej. Nikogo już nie dziwią: ledwo zakrywające pupę kolorowe sukienki, mocno wykrojone dekolty, gorsety, gołe plecy, czy buty na niebotycznych szpilkach. Obowiązkowym atrybutem są czerwone podwiązki, które chłopcy wykorzystują później ( w miarę upływu czasu i napojów wyskokowych) jako procy, czy indiańskiej przepaski. Ważne, by wyglądać, jak to mówią, zaje…

Ale to nie koniec wydatków. Do balu należy zacząć przygotowania kilka tygodni wcześniej. Obowiązkowo trzeba zażyć co najmniej 5 kąpieli słonecznych na solarium, zaliczyć przynajmniej jedną wizytę u kosmetyczki, w celu zlikwidowania pryszczy, wypróbować u wizażystki makijaż, a u fryzjerki fryzurę. Przed balem koniecznie nałożyć trzeba sztuczne krogulce, wymalowane niczym dzieło impresjonisty. Nie wspomnę już o liposukcjach i botoksach, bo takie rzeczy też się zdarzają.

Na szczęście wszystkie te ekstremalne rzeczy mnie ominęły i dumna jestem z córki, że zaoszczędziła mi zdrowia i pieniędzy (choć nie żałowałam). Nasze szaleństwo po podsumowaniu wszystkich wydatków, nadszarpnęło moją kieszeń, ale zdaję sobie sprawę z tego, że nie była to wcale wygórowana kwota.

Zapraszam do posłuchania felietonu na ten temat


Przeczytaj poprzedni wpis:
Zapraszam do strefy… Strefy kultury. Monika Szczygło

Co się dzieje w lokalnych domach kultury? A jaki jest repertuar teatrów, co warto zobaczyć w kinie? Gdzie odbędzie się wernisaż wystawy lub inne wydarzenie artystyczne?...

Zamknij
RadioOlsztynTV