Codzienność pełna wyzwań i szczęścia. Życie w rodzinie zastępczej
Bycie rodziną zastępczą to ogromna odpowiedzialność, ale też wielka satysfakcja. O swoim doświadczeniu opowiedziała nam Agnieszka Szkudlarek, która wraz z mężem wychowuje ośmioro dzieci, w tym kilkoro ze specjalnymi potrzebami.
Po powrocie z zagranicy mieliśmy tylko jednego syna biologicznego i nasz dom wydawał się pusty. Poznaliśmy dzieci, które potrzebowały zaopiekowania. Przeszliśmy wszystkie kursy, szkolenia i tak pojawiły się u nas pierwsze dzieci
– wspominała pani Agnieszka.
Rodzina prowadzi zawodową rodzinę zastępczą specjalistyczną, a w codzienności mierzy się z różnorodnymi wyzwaniami – od chorób przewlekłych, przez autyzm, po zespół FAS.
Najtrudniejsza jest niemoc. W momencie, kiedy chcemy działać, a nie możemy albo nasze działania nie przynoszą skutku. Trudne są też chwile, gdy rodzice odpuszczają walkę o swoje dziecko
– przyznała.
Mimo trudności radości nie brakuje. To przede wszystkim adopcje dzieci, które znalazły kochające rodziny, a także codzienne, małe momenty – uśmiechy, wspólne poranki i wieczory.- Codzienność tak naprawdę jest radością. Chwilą szczęścia jest każdy dzień, gdy możemy być spokojni – mówiła nasza rozmówczyni.
Pani Agnieszka podkreślała, że jednym z największych wyzwań jest wychowywanie Gabriela – trzylatka z FAS (Płodowym Zespołem Alkoholowym).
Gabriel mimo tego, że jest trzylatkiem, rozwinięty jest na poziomie półtorarocznego dziecka. Każda czynność wymaga od niego i od nas podwójnej pracy
– wyjaśniała.
Na koniec rozmowy skierowała ważny apel.
Nie ma możliwości spożywania żadnej dawki alkoholu w ciąży. Kieliszek wina może doprowadzić do tego, że dziecko będzie tak obciążone jak Gabriel. Ten apel powinien być kierowany nie tylko do kobiet w ciąży, ale też do młodzieży – już w szkołach podstawowych i średnich
– podkreśliła Agnieszka Szkudlarek.
Posłuchaj rozmowy Anety Pastuszki
Autor: A. Pastuszka
Redakcja: M. Rutynowski



























