Brak miejsca i system kaucyjny. Elbląski ZUO szykuje się do historycznej rozbudowy
Zakład Utylizacji Odpadów w Elblągu stoi przed jedną z największych inwestycji w swojej historii. Jak podkreślił dyrektor Adam Jocz, rozbudowa jest konieczna nie tylko ze względu na kończące się miejsce do składowania odpadów, ale także przez zmieniające się przepisy i rosnące wymagania dotyczące recyklingu.
– Użytkowane składowisko wystarczy nam jeszcze na maksymalnie pięć lat – mówił w Porannych Pytaniach elbląskiej redakcji Radia Olsztyn Adam Jocz.
Nowy teren, przekazany wcześniej przez wojsko, ma pozwolić na budowę kolejnej kwatery składowiska, ale również na stworzenie przestrzeni do dalszego przetwarzania odpadów.
Chcemy mieć możliwość lepszego przygotowania surowców do recyklingu. W tej chwili ogranicza nas przede wszystkim brak miejsca
– tłumaczył dyrektor ZUO. Jak zaznaczył, współczesne składowiska znacząco różnią się od tych sprzed lat. Trafiają tam wyłącznie odpady odpowiednio przygotowane i ustabilizowane biologicznie.
W rozmowie poruszono również temat systemu kaucyjnego. Zdaniem Adama Jocza nowe przepisy ograniczą przychody zakładów gospodarowania odpadami.
System kaucyjny zabiera nam najbardziej wartościowe frakcje, przede wszystkim butelki PET, które generowały największe przychody ze sprzedaży surowców
– podkreślał.
Dyrektor przyznał jednocześnie, że obecnie ani miasto, ani zakład nie planują podwyżek opłat za odbiór odpadów. W rozmowie pojawił się także temat segregacji śmieci. Według szefa ZUO mieszkańcy nadal popełniają wiele błędów.
Żaden zakład nie jest w stanie tak dobrze wysortować odpadów, jak mogą to zrobić mieszkańcy u źródła
– zaznaczył Adam Jocz.
Jak dodał, szczególnym problemem pozostają bioodpady trafiające do odpadów zmieszanych, przez co tracą możliwość dalszego wykorzystania.
Posłuchaj rozmowy Anety Pastuszki
Autor: A. Pastuszka
Redakcja: M. Rutynowski




























