Poszukiwania zakończone. Wąż-uciekinier sam wrócił do mieszkania
Zakończyły się poszukiwania najbardziej „śliskiego” lokatora w Elblągu. Po ponad dwóch tygodniach wąż… sam uznał, że czas wracać do domu.
Akcja poszukiwawcza węża zbożowego – choć pełna napięcia – ostatecznie… spełzła na niczym. Przez ponad dwa tygodnie gad skutecznie unikał odnalezienia, jakby bawił się ze służbami w chowanego.
Historia zaczęła się 6 marca wieczorem, gdy jeden z mieszkańców bloku przy ulicy płk. Dąbka natknął się w łazience na nieproszonego, metrowego gościa. Na miejsce ruszyli policjanci i weterynarz, a zagadka szybko się wyjaśniła – to wąż zbożowy, niejadowity, choć zdecydowanie ruchliwy. Prawdopodobnie uciekł właścicielowi i – korzystając z podziemnych „autostrad” – postanowił pozwiedzać sąsiedztwo. Gdy już wydawało się, że zostanie złapany, wykonał zwinny manewr i… zniknął w odpływie.
Strażnicy razem z właścicielem wywiesili ogłoszenia na klatce i chodzili od mieszkania do mieszkania, informując o wężu uciekinierze. Przez dwa tygodnie nie udało się go złapać. Nie pojawiał się nigdzie, a jeśli już, to tak, że nikt go nie widział. Ostatecznie sam wrócił, o czym poinformował właściciel
– powiedziała Iwona Łojewska ze Straży Miejskiej w Elblągu.
Wąż zrobił sobie wycieczkę życia, ale zatęsknił za własnym kątem. Najwyraźniej uznał, że nawet najlepsze rury nie zastąpią domowego terrarium. Właściciel dostał od strażników krótką, choć treściwą lekcję odpowiedzialności. Usłyszał, że na węże trzeba mieć oko, bo jak widać – wystarczy chwila nieuwagi i zwierzak znów może się „wyślizgnąć” z domu.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: A. Pastuszka
Redakcja: A. Niebojewska
Metrowy wąż w łazience. Zaskakujące zgłoszenie mieszkańca Elbląga


























