Feminatywy w języku polskim: od prasłowiańszczyzny po współczesność

Żeńskie formy nazw zawodów, tytułów i funkcji, budzą dziś żywe dyskusje w Polsce. Choć niektórzy uważają je za nowość, sięgają znacznie dalej niż współczesny język polski.
Historia feminatywów sięga języka prasłowiańskiego, a wciąż rozwija się w gwarach i codziennym użyciu. Rada Języka Polskiego potwierdziła, że formy żeńskie są poprawne i naturalne.
Istniały już w języku prasłowiańskim. Był sobie debeluch, czyli człowiek otyły, i była debelucha, czyli kobieta otyła. Pojawiało się to już od najdawniejszych czasów. Kobieta jednak różni się od mężczyzny i te różnice były zauważalne
– wyjaśnił profesor Zenon Lica, językoznawca z Uniwersytetu Gdańskiego.
Feminatywy występowały również w lokalnych gwarach.
Musita ziedzieć, co kobieta po naszemu to albo bziałka, albo kobzieta. No chyba że jesce nie doźrała, chłopa nie miała, tedy to dziewcak, dziewcyna, albo frejlenka. Ale tyż i w robocie parę nazwisków dla bziałki dało, jak był chłop redaktur, w cejtunku albo radziu, to i mogła być ta moja redakturka, tak jak prazie pisał Karol Małłek do Biedrawziny w swoich poziastkach
– dodał po mazursku doktor Piotr Szatkowski z Instytutu Slawistyki Polskiej Akademii Nauk.
W 2019 roku Rada Języka Polskiego uznała, że żeńskie formy zawodów i tytułów są poprawne, naturalne i zgodne z zasadami polskiej gramatyki. Rada zaznaczyła jednocześnie, że prawo do ich stosowania należy pozostawić użytkownikom języka.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: A. Minkiewicz-Zaremba
Redakcja: B. Świerkowska-Chromy

























