Polecane, Aktualności, Aplikacja mobilna
Wzrost zakażeń na wirusowe zapalenie wątroby. Sanepid ostrzega i przypomina o profilaktyce
Wirusowe zapalenie wątroby typu A, potocznie nazywane chorobą brudnych rąk, znów stanowi poważne zagrożenie. Alarmujące dane z całej Polski niestety znajdują potwierdzenie także na Warmii i Mazurach.
W ubiegłym roku liczba zachorowań w kraju wzrosła ponad trzykrotnie, a w zestawieniu z minioną dekadą mówimy o wskaźnikach wyższych aż jedenastokrotnie. Problem przestał być wyłącznie pamiątką z egzotycznych wakacji, a wirus rozprzestrzenia się we wszystkich grupach społecznych.
Sprzyja temu wysoka mobilność, epidemie u naszych południowych sąsiadów, takich jak Czechy, ale przede wszystkim relatywnie niski poziom higieny i unikanie szczepień. Sytuacja dotyczy bezpośrednio naszego regionu, gdzie służby sanitarne notują kolejne przypadki zakażeń. Jak zaznaczają specjaliści, największym problemem w opanowaniu wirusa jest jego niezwykle długa inkubacja.
Lokalne ogniska już mamy i mieliśmy ich kilka. Część to była kwestia importowanych przypadków – ktoś przyjeżdżający z kraju, gdzie występowanie tego WZW jest często. Mieliśmy już 2-3 ogniska, w których nie dało się zidentyfikować źródła. Problem polega na tym, że czas wylęgania żółtaczki typu A jest dosyć długi. Statystycznie to 30 dni. Ogromnie trudno przeanalizować nasze zachowania czy nasze artykuły żywnościowe, które spożywaliśmy 30 dni wcześniej
– tłumaczy Janusz Dzisko, Wojewódzki Inspektor Sanitarny.
Zakażony pacjent staje się zagrożeniem dla innych na długo przed tym, zanim sam poczuje, że jest chory. Wirus wydala się z organizmu i zakaża otoczenie nawet 2 tygodnie przed pierwszymi objawami. Co więcej, klasyczny obraz choroby z podręczników medycznych coraz rzadziej sprawdza się w rzeczywistości, usypiając czujność pacjentów i lekarzy pierwszego kontaktu.
Wszyscy przyzwyczaili się do tego, że jeżeli ktoś choruje na żółtaczkę, to musi mieć zażółcone spojówki i zmienia mu się kolor skóry. U wielu osób ta żółtaczka przebiega tylko z objawami gastrycznymi, czyli nudności, biegunka, bez zażółcenia powłok i śluzówek – szczególnie u młodych ludzi
– dodał Dzisko.
Z najnowszych badań wynika, że mamy ogromny problem z podstawową profilaktyką. Choć po pandemii większość z nas deklaruje częstsze korzystanie z mydła, statystyki bywają bezlitosne. Co trzeci Polak zapomina o umyciu rąk po wyjściu z toalety, a blisko połowa omija łazienkę po powrocie do domu. Co gorsza, co ósmy z nas siada z brudnymi dłońmi do posiłku. Nawet jeśli myjemy ręce, robimy to stanowczo zbyt krótko, często poniżej 10 sekund, podczas gdy prawidłowa technika wymaga co najmniej pół minuty. To o tyle niebezpieczne, że przez dotyk przenosi się aż 80 procent wszystkich chorób zakaźnych.
Eksperci medyczni są absolutnie zgodni, że w walce z powracającym zagrożeniem najpotężniejszą i najpewniejszą tarczą pozostają szczepienia ochronne. Od sierpnia ubiegłego roku dorośli pacjenci mogą całkowicie za darmo przejść kwalifikację i przyjąć preparat bezpośrednio w aptekach mających umowę z Narodowym Funduszem Zdrowia. Choć standardowo pełen cykl szczepienia kosztuje od 200 do 400 złotych za dawkę, osoby z grup ryzyka, przewlekle chorzy oraz seniorzy mogą liczyć na częściową lub nawet całkowitą refundację.
Posłuchaj relacji Marka Lewińskiego
Autor: M. Lewiński
Redakcja: M. Rutynowski




























