Rynek nordycki okiem praktyków. Wymiana doświadczeń podczas regionalnego forum
Możliwości rozwoju polskiego biznesu w krajach skandynawskich i różnice kulturowe w podejściu do przedsiębiorczości. Te i inne tematy zdominowały 14. edycję spotkania „Otwarci na Skandynawię”.
Przedstawiciele firm z regionu warmińsko-mazurskiego oraz krajów nordyckich spotkali się, by w praktyce sprawdzić potencjał współpracy i nawiązać relacje biznesowe. Tomasz Hamielec, współwłaściciel działającej w Norwegii firmy budowlanej, recenzuje norweski model przedsiębiorczości:
Trudny, ciężki, specyficzny, ponieważ my, jako Polacy, mamy w ogóle inne nastawienie do biznesu, do decyzyjności. W Norwegii to wszystko trwa dłużej. Wysyłamy ofertę na wykonanie danej pracy i oczekujemy odpowiedzi tego samego dnia. Tam to trwa 2–3 tygodnie
– powiedział.
Zdaniem przedsiębiorcy podstawą udanych kontaktów w Skandynawii jest profesjonalne przygotowanie do wykonania pracy.
Tam patrzą na to, jak pracownik przyjeżdża wyposażony, czy ma odpowiednie narzędzia, jak one wyglądają, jak jest ubrany – nie może wyglądać byle jak. Musi nosić odpowiedni, bezpieczny ubiór. Pracownik musi być bezpieczny. Musi też być przeszkolony. Bezpieczeństwo jest tam najważniejsze
– dodał Hamielec.
W spotkaniu wziął udział między innymi Przemysław Piela z firmy zajmującej się wprowadzaniem firm nordyckich na rynek polski. Zdaniem eksperta niezbędne jest rzetelne przygotowanie do negocjacji z przedsiębiorcami ze Skandynawii, zwłaszcza jeśli chodzi o liczne różnice kulturowe.
Na płaszczyźnie polsko-skandynawskiej jest całkiem sporo różnic. To, co działa w Polsce, jest w Skandynawii kontrproduktywne. Trzeba zupełnie inaczej podejść do tamtego rynku. Coś, co w Polsce jest sygnałem braku zainteresowania ze strony klienta, w Skandynawii oznacza, że informacje są procesowane i nie wypadamy z gry
– przyznał.
Piela podkreślił również, że dla przedsiębiorców skandynawskich priorytetem jest wysoka jakość towarów i usług, zazwyczaj potwierdzona stosownym certyfikatem.
Rynki skandynawskie są trochę bardziej hermetyczne pod tym względem, że mają również swoje wymagania i standardy, które produkty importowane z zagranicy muszą również spełniać. Jeżeli polski przedsiębiorca nie odrobi lekcji i nie sprawdzi, jakie są wymagania w jego branży na dany produkt, nie ma czego szukać na tamtejszych rynkach
– mówił.
Zdaniem Piotra Burczyka, dyrektora Departamentu Koordynacji Promocji Urzędu Marszałkowskiego w Olsztynie, zainteresowanie współpracą gospodarczą Polski i krajów nordyckich systematycznie rośnie.
Co roku do tych wydarzeń zgłasza się grupa przedsiębiorców ze Skandynawii czy z krajów nordyckich. Jest to kilkanaście firm szukających w naszym regionie dobrej jakości, zawsze tę jakość znajdujących, szukających polskich przedsiębiorców. Po naszej stronie w ogóle jest to około 50–60 przedsiębiorców, którzy na to wezwanie, na to zapytanie reagują
– powiedział.
Według Burczyka polscy przedsiębiorcy, chcąc prowadzić interesy w Skandynawii, muszą pamiętać, że tamtejszy biznes ma często zupełnie inne priorytety.
Jedną z różnic, o których musimy pamiętać, jest to, że nie można grać ceną na rynku skandynawskim. Cena, co często jest przez nas podnoszone, nie jest właściwym kierunkiem. Strona skandynawska mówi: stać nas na jakość
– dodał.
Organizowane od 2013 roku wydarzenie zgromadziło dotychczas ponad 1100 uczestników, w tym kilkudziesięciu przedsiębiorców ze Skandynawii.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: A. Pawlik
Redakcja: M. Rutynowski





























