Elbląg, Aktualności, Aplikacja mobilna, Radio Elbląg, Region, Regiony
Czy uda się rozwiązać problem dzikich psów? Elbląg szuka sposobu
Od lat służby próbują uporać się z problemem wałęsających się zdziczałych psów w północnej części Elbląga. Dotychczasowe działania nie przyniosły oczekiwanego efektu, dlatego władze miasta zdecydowały się na kolejny krok. Czy tym razem uda się opanować sytuację?
Dzikie psy regularnie pojawiają się w rejonie ulicy Mazurskiej, w pobliżu Zakładu Utylizacji Odpadów oraz na terenach między Rubnem Wielkim a Próchnikiem.
Nieraz było tak, że szliśmy na spacer i te psy ujadały. Człowiek nie wie, co ma robić. Szybko wracamy do domu, bo jest strach
– powiedziała mieszkanka Rubna Wielkiego.
Wszystkie próby odłowienia zwierząt zakończyły się niepowodzeniem. Nie pomogła także interwencja weterynarza wyposażonego w broń Palmera z nabojami usypiającymi. Równolegle miasto starało się uzyskać zgodę na odstrzał zdziczałych psów, jednak Sejmik Województwa Warmińsko-Mazurskiego nie wyraził na to zgody. Gdy ta droga została zamknięta, samorządowcy zaczęli szukać innego rozwiązania.
Wynajęliśmy specjalistę. To osoba kompetentna i doświadczona w zakresie odławiania psów. Zawarliśmy z nią umowę i udało się już jednego odłowić. To pies przewodnik, który prowadził to stado
– poinformował dyrektor Departamentu Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego Urzędu Miejskiego w Elblągu, Jarosław Gryciuk.
Zwierzę przebywa obecnie w schronisku OTOZ Animals w Elblągu. Choć nie jest agresywne wobec ludzi, czeka je jeszcze złożony proces adaptacji do nowego otoczenia.
Przede wszystkim trzeba pokazać psu, że ręka i obecność człowieka nie stanowią zagrożenia. To długotrwały proces. Polega na podawaniu psu jedzenia z ręki, spokojnym przechodzeniu obok niego, unikaniu kontaktu wzrokowego i poruszaniu się bokiem. Chodzi o to, by pies zrozumiał, że nie chcemy mu zrobić krzywdy
– wyjaśniła specjalistka ds. adopcji i behawiorystka Klementyna Jachimowicz.
Dokładna liczba wałęsających się psów nie jest znana. Miasto mówi o dwóch zwierzętach, które wciąż pozostają na wolności, jednak mieszkańcy przekonują, że stado może być znacznie większe. Urzędnicy zapowiadają kolejne próby odłowienia.
Nie składamy broni. Jesteśmy w kontakcie z przedstawicielami nadleśnictwa, schroniska dla zwierząt, ZUO oraz osobami, które widziały te zwierzęta. Jeśli się pojawią, odławianie będzie kontynuowany w rejonie Rubna i Zakładu Utylizacji Odpadów w Elblągu
– dodał Jarosław Gryciuk.
Koszt odłowienia jednego psa to ponad 2 tysiące złotych. Za przeprowadzoną akcję zapłacił Zakład Utylizacji Odpadów. Władze miasta deklarują, że kolejne działania będą finansowane już z budżetu samorządu.
Posłuchaj relacji Michaliny Gazdy
Autor: M. Gazda
Redakcja: A. Niebojewska




























