Egzotyczny most naukowy. Jak wyglądają media w „najszczęśliwszym kraju na świecie”?

Fot. Sz. Żyliński
Himalajscy goście na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim. Olsztyńską uczelnię odwiedziły przedstawicielki bhutańskiego świata nauki, z którymi badacze UWM rozwijają współpracę akademicką.
Głównym tematem wizyty delegacji z Królestwa Bhutanu – himalajskiego państwa, które słynie z mierzenia poziomu szczęścia swoich obywateli – oraz dyskusji ze studentami była fascynująca ewolucja tamtejszego systemu medialnego.
Za budową tego niecodziennego, naukowego mostu stoi doktor Szymon Żyliński z Instytutu Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej UWM, który zaprosił do Olsztyna przedstawicielki pierwszej prywatnej uczelni w tamtym regionie – Royal Thimphu College. Jak przyznał, jego naukowa fascynacja Bhutanem zaczęła się kilkanaście lat temu, podczas pracy nad habilitacją.
Szukałem kraju, który byłby fascynujący, do którego byłoby trudno dojechać, a w którym media byłyby po angielsku. W Bhutanie media są w języku angielskim, więc ten kraj spełnia wszystkie te wymogi
– mówił naukowiec z UWM.
Choć na razie brakuje silnych więzi gospodarczych między naszymi krajami, wymiana akademicka w ramach unijnego programu Erasmus+ kwitnie.
W świecie sztucznej inteligencji nic nie zastąpi kontaktu face to face. Z takich spotkań niezobowiązujących następują największe projekty
– dodał Szymon Żyliński.
Jest co badać, ponieważ historia bhutańskich mediów to ewenement na skalę światową. Królestwo zalegalizowało telewizję i dostęp do internetu w 1999 roku.
Mówi się, że Bhutan przeskoczył ze średniowiecza do XXI wieku w ciągu kilku dekad
– zauważył.
Dziś obywatele swobodnie korzystają ze smartfonów, Tik Toka i Instagrama, jednak samo dziennikarstwo zachowało swój unikalny, zakorzeniony w tradycji charakter.
Doktor Żyliński nazywa to dziennikarstwem buddyjskim.
Idą drogą środka, nie ma tam treści tabloidowych, czy treści, które specjalnie są pompowane pod zasięgi, pod kliknięcia. Konsumując bhutańskie media, można ponownie uwierzyć w ludzkość
– ocenił badacz.
Tezę tę potwierdził doktor Rachel Jacob z Royal Thimphu College. W Bhutanie nie uświadczymy agresywnego dziennikarstwa śledczego, znanego z krajów zachodnich.
Media skupiają się na modelu odpowiedzialności społecznej. Priorytetem jest dobrostan ludzi. To reportaż pełen empatii i współczucia. Uważam, że ma to silny związek z religią kraju, buddyzmem, który opiera się na drodze środka
– tłumaczyła badaczka.
Dziennikarstwo działa tam z poszanowaniem autorytetów, skupiając się na przekazywaniu rzetelnych informacji wspierających rozwój państwa.
Rynek medialny w tym niespełna 700-tysięcznym, górzystym kraju opiera się w dużej mierze na podmiotach państwowych lub z udziałem rządu. Jak wylicza doktor Jacob, głównymi filarami są w 51 procentach państwowa gazeta „Kuensel” oraz telewizja „Bhutan Broadcasting Service”.
Istnieją również tytuły prywatne, takie jak „The Bhutanese” czy „Business Bhutan”, jednak tamtejszy rynek zmaga się z globalnymi problemami.
Podobnie jak w innych krajach, branża medialna przeżywa kryzys. Zmagają się z dużą rotacją pracowników, redakcje powoli się zamykają lub przenoszą się do platform internetowych w poszukiwaniu zrównoważonego modelu finansowania
– przyznała doktor Jacob.
Błyskawiczna, cyfrowa rewolucja niesie ze sobą również wyzwania na poziomie społecznym. Ugyen Wangmo, reprezentująca dział usług studenckich w Royal Thimphu College, zwracała uwagę na problem wykluczenia cyfrowego starszych pokoleń.
Nasz system wciąż się rozwija. Telewizja dotarła do Bhutanu bardzo późno i nasi rodzice, w większości niewykształceni, nie potrafili z niej korzystać
– opowiadała.
Dziś wielkim wyzwaniem jest dla nich zderzenie z nowoczesnymi technologiami oraz barierą językową.
Dlatego media wykonują dobrą pracę, produkując treści zarówno w naszym języku narodowym, jak i po angielsku, aby zapewnić szerszy zasięg i właściwe rozpowszechnianie informacji
– dodała Wangmo. Mimo tych trudności bhutańskie media ocenia bardzo pozytywnie, nazywając je uczciwym pomostem między głosem obywateli a rządem.
Wizyta delegacji z Himalajów to nie tylko akademickie dyskusje o przekazie informacji, ale też lekcja różnic kulturowych. Spotkanie na UWM pozwoliło przełamać wiele stereotypów po obu stronach. Ugyen Wangmo, zapytana o swoje pierwsze wrażenia z pobytu w Polsce, podzieliła się szczerą i nieco zabawną obserwacją.
Pierwsze wrażenie jest bardzo mylące. Polacy wydają się bardzo poważni, wręcz smutni, nie tak radośni i gościnni jak Bhutańczycy. Ale kiedy się ich pozna, okazują się bardzo szczerymi i miłymi ludźmi
– podsumowała z uśmiechem, dodając, że zdążyła już zakochać się w Olsztynie i z przyjemnością wróci tu w przyszłości.
Określenie „najszczęśliwszy kraj świata” nie jest w przypadku Bhutanu jedynie chwytliwym sloganem turystycznym, lecz fundamentem polityki państwa.
Himalajskie królestwo – jako jedyne na świecie – zrezygnowało z oceny swojego rozwoju wyłącznie przez pryzmat Produktu Krajowego Brutto (PKB). Zamiast tego, od lat 70. ubiegłego wieku, władze kierują się wskaźnikiem Szczęścia Narodowego Brutto (Gross National Happiness – GNH). Ta unikalna filozofia rozwoju opiera się na czterech równorzędnych filarach: sprawiedliwym i zrównoważonym rozwoju społeczno-gospodarczym, rygorystycznej ochronie środowiska naturalnego, pielęgnowaniu dziedzictwa kulturowego oraz dobrym zarządzaniu.
Posłuchaj wypowiedzi

Fot. Sz. Żyliński

Fot. Sz. Żyliński

Fot. Sz. Żyliński

Fot. Sz. Żyliński

Fot. Sz. Żyliński
Autor: M. Lewiński
Redakcja: B. Świerkowska-Chromy

























