Tomasz Branicki o planach ZNP: jeśli rząd nie zareaguje, rozwiązaniem może być strajk
Nauczyciele domagają się wyższych wynagrodzeń, poprawy prestiżu zawodu i rzeczywistego dialogu z rządem. Jeśli ich postulaty nie zostaną spełnione, nie wykluczają ogólnopolskiego strajku jeszcze w tym roku. O planowanych protestach mówił w Porannych Pytaniach Radia Olsztyn prezes olsztyńskiego oddziału Związku Nauczycielstwa Polskiego Tomasz Branicki.
31 sierpnia przed Kancelarią Premiera w Warszawie odbędzie się ogólnokrajowa manifestacja nauczycieli organizowana przez ZNP. Jak podkreślał Tomasz Branicki, decyzja o proteście jest efektem rozczarowania polityką płacową państwa wobec pracowników oświaty. Dysproporcja między finansowaniem sektora zdrowotnego i edukacyjnego doprowadziła do rosnącego niezadowolenia i poczucia niesprawiedliwości w gronie nauczycieli.
Dwa resorty, całkowicie finansowane przez państwo, resort zdrowia i resort edukacji. Tam podwyżki coroczne o 9%, nasze podwyżki o 3%. Nauczyciel stażysta zarabia około 5200 zł brutto zasadniczych, lekarz stażysta 11200 zł. Coś jest nie halo. Oczywiście druga strona może powiedzieć, że trzeba było się kształcić na lekarza – tylko przypominam, że jeśli nie byłoby nauczycieli, nie byłoby lekarzy
– zaznaczył.
Szef olsztyńskiego ZNP przypomniał również o obywatelskim projekcie ustawy zakładającym powiązanie nauczycielskich wynagrodzeń ze średnim wynagrodzeniem w gospodarce. Projekt trafił do Sejmu jeszcze w poprzedniej kadencji, jednak – jak zaznaczył – nie został uchwalony.
W rozmowie poruszono także temat prestiżu zawodu nauczyciela. Zdaniem Branickiego jest on obecnie bardzo niski, a jednym z powodów jest zmieniająca się rola szkoły i coraz częstsze ingerencje rodziców w pracę nauczycieli. Wskazał również, że postępowanie rodziców w rozmowach z nauczycielami zaburza szacunek, jakim dzieci powinny darzyć swoich wykładowców.
Sposób nauczania, sposób oceniania, to się oczywiście też odbija na zachowaniach dzieci. Dzieci mają przykład swoich rodziców. Skoro rodzic potrafi przyjść do szkoły na lekcje i zwracać uwagę w sposób nieelegancki, że tak powiem, nauczycielowi przy dzieciach, to znaczy, że ten uczeń powie – „to ja też mogę”. O tym prestiżu mówimy, ale to są rozwiązania systemowe. Mówimy o tym, ale jakoś nikt nas nie słucha
– powiedział Tomasz Branicki.
Prezes ZNP krytycznie odniósł się też do sposobu wprowadzania zmian w systemie edukacji. Jako przykład podał edukację zdrowotną oraz rozwiązania zawarte w nowelizacji prawa oświatowego. W zeszłym roku przedmiot ten pojawił się jako dobrowolny, natomiast teraz planowany jest jako obowiązkowy – z zaznaczeniem, iż niektóre treści mogą być poruszane wyłącznie za zgodą rodziców. Wspomniano również o funkcji rzeczników praw uczniowskich.
To są pomysły, które wypływają w ministerstwie, być może od rzecznika praw dziecka, ale nikt nie rozmawiał z nami, z nauczycielami, jak to praktycznie wygląda. Czy na pewno taki rzecznik powinien być? Oczywiście, ale powinien zajmować się sprawami ważnymi, dotyczącymi kwestii edukacji, zakresu, w jakim uczymy, może organizacji pracy szkoły, ale wnioskujemy z praktyki wieloletniej, że to będzie się ograniczało do sytuacji, że nauczyciel źle nauczał, nauczyciel wystawił złą ocenę. Obawiamy się tego, ale my o tym nie wiemy, z nami nikt o tym nie rozmawia
– wyjaśnił.
Według Branickiego problemem nie jest brak absolwentów kierunków nauczycielskich, lecz to, że coraz mniej z nich chce pracować w szkołach. Powodem mają być niskie zarobki i malejąca atrakcyjność zawodu.
Jeśli po manifestacji rząd nie podejmie rozmów i nie przedstawi satysfakcjonujących rozwiązań, ZNP zapowiada możliwość przeprowadzenia ogólnopolskiego strajku. Duże zainteresowanie wśród nauczycieli manifestacją planowaną na 31 sierpnia wskazuje, że problem jest znaczący, a nauczyciele oczekują wysłuchania i konkretnych rozwiązań.
Posłuchaj rozmowy Wojciecha Chromego
Autor: W. Chromy
Redakcja: P. Grzymska




























