Przetarg na Nowobałtycką pod lupą. Czy ratusz dopuścił się błędów?
– Postępowanie przetargowe w sprawie budowy ulicy Nowobałtyckiej w Olsztynie budzi poważne obawy – tak uważa olsztyński radny Adam Andrasz z Prawa i Sprawiedliwości.
Zdaniem radnego Adama Andrasza w przygotowaniach do tej inwestycji, popełniono fundamentalne błędy projektowe, które mogą skutkować niekontrolowanym wzrostem jej kosztów.
Skopiowano specyfikację techniczną z innych inwestycji np. z przebudowy drogi wojewódzkiej koło Gołdapi, z drogi krajowej nr 51. Dokumenty z tymi tytułami, odnoszącymi się do innych dróg, zostały dopuszczone do przetargu. Opublikowano specyfikację dot. elementów, które w ogóle nie będą wykonywane w ramach Nowobałtyckiej. Natomiast zabrakło kilkunastu specyfikacji, które dotyczyłyby elementów, które będą wykonywane w ramach tej inwestycji
– powiedział.
Radny Andrasz uważa, że w dokumentacji pominięto elementy o wartości setek tysięcy złotych, np. poręcz o długości 2,5 kilometra. Są też rozbieżności w ilości robót w obrębie wiaduktu, które są szacowane na około 250 tysięcy złotych.
Ok. 200 z 800 pytań, które zadały firmy na etapie przetargu, dotyczyło właśnie niejasności co do ilości prac i elementów do wykonania. Jeżeli firmy nie wiedzą, co jest do zrobienia i w jakiej ilości, to jak mają precyzyjnie oszacować koszty budowy Nowobałtyckiej?
– pytał.
Olsztyński ratusz odpowiada, że do przetargu na budowę Nowobałtyckiej wpłynęło 10 ofert, z czego 8 opiewa na kwoty niższe niż miasto planuje przeznaczyć na tę inwestycję. Rzecznik prezydenta miasta Patryk Pulikowski powiedział, że ratusz nie ma sobie nic do zarzucenia, jeżeli chodzi o przygotowaną dokumentację, a sama inwestycja powinna być zrealizowana zgodnie z założeniami do końca 2027 roku.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: W. Chromy
Redakcja: M. Rutynowski





























