Żuławy zagrożone zatorami. Trzy lodołamacze pracują na Wiśle

Lodołamacze na Wiśle
Na wodach dolnej Wisły rozpoczęła się akcja kruszenia lodu. Lodołamanie było konieczne ze względu na tworzący się na rzece zator.
W rejonie mostu w Kiezmarku lód przestał się samodzielnie przemieszczać i zaczął się gromadzić.
Pojawiło się zagrożenie utworzenia zatoru lodowego. Lód się zatrzymał, przestał się przemieszczać korytem rzeki i zaczął się gromadzić. Za polem lodowym woda zaczęła się podnosić, więc ewidentnie było ograniczenie przepływu wody
– powiedział Bogusław Pinkiewicz z gdańskiego oddziału Wód Polskich.
Z bazy w Przegalinie na rzekę wypłynęły trzy jednostki: Puma, Tygrys i Rekin. Lodołamacze będą kruszyć lód na odcinku około 18 kilometrów – od Kiezmarka do Tczewa.
Akcja prowadzona jest zgodnie z obowiązującymi instrukcjami lodołamania. Dwie jednostki płyną na czele, wycinając rynnę w stojącym lodzie, trzecia rozdrabnia pozostałe fragmenty.
Puma i Tygrys będą płynęły na początku, wycinając rynnę w stojącym lodzie. Z tyłu Rekin będzie poprawiał to, co one rozdrobniły. To typowa taktyka lodołamania. Przy dużych zatorach stosuje się trzy liniowe lodołamacze. W tym przypadku wystarcza jeden z tyłu jeden
– dodał Bogusław Pinkiewicz.
Kruszenie lodu na dolnej Wiśle ma bezpośredni związek z zabezpieczeniem przeciwpowodziowym Żuław. Tworzące się zatory lodowe ograniczają przepływ wody, co może doprowadzić do jej wystąpienia z koryta rzeki.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: A. Pastuszka
Redakcja: B. Świerkowska-Chromy


























