Zagrożenie powodziowe w Tolkmicku. Potrzebna współpraca instytucji

Fot. UMiG Tolkmicko
Tolkmicko zabiega o inwestycje, które mają poprawić bezpieczeństwo przeciwpowodziowe mieszkańców. Kluczowe znaczenie ma udrożnienie rzeki Stradanki oraz jej ujścia do Zalewu Wiślanego.
Jak podkreślił burmistrz Józef Zamojcin, problemem jest brak współpracy między instytucjami odpowiedzialnymi za różne odcinki cieku.
Kończy się rzeka i zaczynają się wewnętrzne wody morskie i zarządzającym jest dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni. Nigdy nie widziałem, żeby ktoś przyjechał tutaj. Razem z Wodami Polskimi spotkalibyśmy się przy ujściu i zrobili coś wspólnie. Bez tego nie będzie dobrego działania przeciwpowodziowego, czyli szybkiego odpływu rzeki Stradanki do Zalewu Wiślanego. Musi być udrożniona i część śródlądowa i część morska
– stwierdził.
Samorząd zabiega także o regularne utrzymanie koryta rzeki.
Wody Polskie mówią o tym, żebyśmy podpisali porozumienie i przekazali na realizację pewną kwotę i wtedy będą zobligowani do tego, żeby chociaż cztery razy w roku konserwować koryto głównie rzeki Stradanki. Gdy podejmuję rozmowę odnośnie innych cieków spływających z Wysoczyzny Elbląskiej do Zalewu Wiślanego to te rozmowy są już coraz trudniejsze, ponieważ twierdzą że nie ma środków i nie ma ludzi do tego
– dodał burmistrz.
Władze Tolkmicka wskazują, że bez ścisłej współpracy instytucji odpowiedzialnych za wody śródlądowe i morskie skuteczna ochrona przeciwpowodziowa nie będzie możliwa.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: A. Pastuszka
Redakcja: B. Świerkowska-Chromy


























