Milion złotych na szali. Czy powiat braniewski straci środki na ochronę ludności?
Powiat braniewski może stracić blisko milion złotych na inwestycje związane z bezpieczeństwem mieszkańców. Chodzi o środki z rządowego programu ochrony ludności i obrony cywilnej. Radni nie zgodzili się na zmiany w budżecie, które umożliwiały ich pozyskanie.
Za te pieniądze planowano m.in. zakup sprzętu dla służb ratowniczych oraz przygotowanie miejsc schronienia. Wśród propozycji znalazły się m.in. dron z kamerą termowizyjną, zestaw łączności satelitarnej, namiot kwatermistrzowski czy łódź ratunkowa.
Chcemy mieć łódź, którą można ewakuować ludzi. Łódź płaskodenna pozwala na ewakuację nie dwóch – trzech osób, ale większej ich liczby. Służyłaby też w sytuacjach, gdy trzeba dowieźć zaopatrzenie do gospodarstw odciętych przez wodę
– powiedział starosta braniewski Leszek Dziąg.
Radni, którzy odrzucili zmiany budżetowe, podkreślają, że nie sprzeciwiają się samej idei programu, ale mają zastrzeżenia do sposobu wydatkowania pieniędzy.
Namiot pneumatyczny – komu ma służyć? Zbiornik na paliwo – potrzebny, ale na jakie paliwo? Mamy szereg wątpliwości i chcemy je wyjaśnić z zarządem, żeby kupić rzeczy naprawdę potrzebne mieszkańcom
– mówił przewodniczący rady powiatu Krzysztof Kowalski.
Podobnie argumentował wiceprzewodniczący rady Łukasz Korneluk.
Pieniądze są potrzebne, ale muszą być wydane rozsądnie. Nie na zbyt rozdrobnione zakupy, bo to może powodować chaos administracyjny
– podkreślił.
Zarząd powiatu ostrzega, że brak decyzji może oznaczać utratę środków, które inne samorządy już wykorzystują.
Wszystkie samorządy w Polsce starają się o te pieniądze. My mamy możliwości budżetowe, żeby dodać wkład własny. Takie zakupy są potrzebne dla bezpieczeństwa mieszkańców
– mówił członek zarządu powiatu Dominik Kunc.
Do wątpliwości radnych dotyczących konkretnych zakupów odniósł się też starosta.
Gdzie karetka zatankuje, jak dystrybutory nie będą działać? To miał być awaryjny zbiornik na paliwo. Jeżeli padnie sieć telefonii komórkowej, zaplanowaliśmy zakup łączności satelitarnej
– tłumaczy Leszek Dziąg.
Podczas sesji pojawił się także spór o to, kto i na jakich zasadach określa kierunki wydatków.
Dostajemy wytyczne i sprawdzamy, jakie są możliwości zakupu sprzętu. Wytyczne przychodzą z MON i MSWiA, a wojewoda wskazuje kierunki
– mówił starosta.
Z tym stanowiskiem nie zgodził się wiceprzewodniczący rady.
To nieprawda, że MON narzuca wytyczne. Jest tabela dofinansowań, a wojewoda i ministerstwa jedynie opiniują
– odpowiedział Łukasz Korneluk.
Jeśli radni nie zmienią decyzji podczas kolejnej sesji, powiat może stracić blisko milion złotych na inwestycje związane z bezpieczeństwem mieszkańców i przygotowaniem na sytuacje kryzysowe. Starosta zapowiada ponowne zwołanie sesji i jeszcze jedną próbę przegłosowania zmian w budżecie.
Posłuchaj relacji Anety Pastuszki
Autor: A. Pastuszka
Redakcja: A. Niebojewska

























