Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: -5 °C pogoda dziś
JUTRO: -6 °C pogoda jutro
Logowanie  

Audycje w jęz. ukraińskim – wrzesień 2014

Audycje w języku ukraińskim nadajemy codziennie, również w święta, dwukrotnie: o 10.50 i 18.10. Audycje zawierają bogaty serwis informacyjny o życiu diaspory ukraińskiej na Warmii i Mazurach, a także w Polsce oraz wieści z samej Ukrainy. Po kilku dniach od emisji zamieszczamy też tłumaczenia audycji w języku polskim. Do słuchania audycji zapraszają dziennikarze: Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Audycje w języku ukraińskim emitowane są z nadajnika w Miłkach koło Giżycka na 99,6 FM.

30.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, drodzy słuchacze, we wtorek, 30 września, w ukraińskiej wieczornej audycji Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. Przed nami krótki przegląd wydarzeń. Ukraińcy z Polski podarowali żołnierzom na wschodzie Ukrainy karetkę pogotowia ratunkowego. Ukrainka zwyciężyła w Maratonie Warszawskim. Ponad tysiąc ukraińskich jeńców prorosyjscy separatyści uwolnili na żądanie Kremla. Morążanie zachwycają się ukraińskim festiwalem. Zapraszamy też do wysłuchania kolejnego odcinka powieści Jurija Horlisa-Horskiego „Chołodnyj Jar”.

(-)

Karetkę pogotowia ratunkowego podarowali żołnierzom Ukraińcy w Polsce. – pisze VIDIA, powołując się na Lwowski Obwodowy Komisariat Wojskowy. Ukraińska diaspora postanowiła przekazać na własność Lwowskiemu Batalionowi Obrony Terytorialnej samochód specjalny, wyposażony w kompletny, niezbędny sprzęt medyczny. Oprócz tego lwowska społeczność zebrała pieniądze i kupiła rzeczy i produkty pierwszej potrzeby. Dlatego podarowany samochód nie pojedzie na wschód pusty. Samochód specjalny już w najbliższym czasie dotrze na wyposażenie Lwowskiego Batalionu Obrony Terytorialnej.

W niedzielę w polskiej stolicy odbywał się 36 PZU-Maraton. W zawodach wzięło udział ponad 7 tysięcy osób z 56 krajów świata. Wśród mężczyzn pierwsze miejsce na dystansie 42 km 195 metrów z czasem 2 godziny 9 minut zdobył przedstawiciel Kenii, 27-letni Victor Kipсhirchir. A wśród kobiet triumfowała 38-letnia Ukrainka Switłana Stanko. Jej czas to 2 godziny 33 minuty.

W czasie zawieszenia broni z niewoli do domu powróciło ponad tysiąc Ukraińców. Powiedział o tym prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w wywiadzie dla kanału TV „1+1”:

– Nawet gdyby to były jedyne efekty wstrzymania ognia, można by uważać, że jest to nadzwyczaj ważne zawieszenie broni.

Petro Poroszenko podkreślił, że obecne zawieszenie broni wykorzystywane jest nie tylko do uwolnienia jeńców. W ciągu tego czasu zdążono zbudować należytą linię obrony, aby w razie dalszej agresji rosyjskiej obronić ukraińskie miasta i wsie.

Jeśli zwalenie pomnika Lenina w Charkowie oznacza prawdziwe sympatie mieszkańców, to Rosjanie nie mają tam czego szukać. Tak wspólną akcję narodowców i ultrasów komentuje Piotr Kościński, ekspert polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych. Ekspert zwraca uwagę na to, że sprawa prorosyjskich sympatii na wschodzie Ukrainy nie jest tak jednoznaczna, jak to może się wydawać nam albo Rosjanom:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Ekspert polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych jednak wykazuje ostrożność w ocenie sytuacji – czy nie była to czasem prowokacja. Jeśli taki był przekaz rzeczonego wydarzenia, to z pewnością wkrótce o tym się przekonamy, podsumował polityk:

(-)

Morążanie i goście miasta w ubiegłą niedzielę zabawiali się przy znanych dla każdego Ukraińca, popularnych piosenkach ukraińskich. To już po raz drugi w Morąskim Domu Kultury odbył się festiwal pod nazwą „Jak sobie zaśpiewam”. Wystąpili goście z Ukrainy i ukraińscy wykonawcy z Warmii i Mazur. Błękitnooki ukraiński Wołyń reprezentowali: piosenkarka Tetiana Jaroszyk i zespół muzyczny „Barwy Krainy” pod kierownictwem zasłużonego działacza kultury Mykoły Hnatiuka, których przed chwilą Państwo usłyszeli w piosence „Kuma”. Spośród ukraińskich wykonawców Warmii i Mazur zaśpiewały dwa zespoły z ziemi bartoszyckiej – „Sibed” i „Krzywa Fajera”. Ukraińska społeczność naszej gminy jest bardzo aktywna, – mówi burmistrz Morąga, Tadeusz Sobierajski, który był patronem festiwalu:

(-) Wypowiedź w języku polskim

(-)

A teraz zapraszamy na dalszy ciąg powieści Jurija Horlisa-Horskiego „Chołodnyj Jar”:

– A jak, Marczenku, u was z Bohdanem sprawy stoją?

– My możemy zebrać 70-80 ludzi na koniach i około 200 ludzi na taczankach i podwodach z dobrymi końmi. Bohdan nie lubi walczyć pieszo, a chłopców, którzy maja zbyt wieki szacunek dla śmierci, nie weźmie. Karabinów maszynowych nazbieramy po wsiach ile będzie trzeba. Same wsie u nas są jak wiatr zawieje – jak dobrze dopieką tawariszczi, to wszyscy pójdą. Kto nie ma rusznicy to z kosą czy styliskiem pójdzie. Ale jak się zapali, tak i zgaśnie. Wujkowie u nas są ciężcy, nie odciągniesz go na 2-3 dni od żony i gospodarstwa. Ale jak się rozzłości, to z kosą pójdzie na pojazd pancerny. A zresztą, nie będę mówił jak tam może być z powstaniem. Dobrych chłopców, jak będzie trzeba, to oddział będzie. Bohdan zbierze.

– Co tam słychać we włości Trzyleskiej, towariszcz wojenkom?, – zwrócił się Czuczupaka do Kozaczenki.

– U nas, towariszcz otaman, „wszystko milczy, bo błahodenstwuje” (żyje szczęśliwie – J.Ch.) Wujkowie „rozwiorstkę” dają, aż czupryny trzeszczą. CzK niedaleko, jak coś nie tak – „pod scenku” od razu. Doniósł ktoś, że w ubiegłym roku występowałeś przeciwko czerwonym – zabrali i rozstrzelali. Znaleźli schowany chleb czy broń – rozstrzelali. Uciekł z Armii Czerwonej – rozstrzelali i jeszcze chatę spalili. Płaczą wieśniacy. Ale do jakiejś zorganizowanej akcji włość nie jest zdolna. Po pierwsze – ludzie są już zastraszeni i bez bojowego ducha. Po drugie – wielu jest lokalnych bolszewików, którym dobrze się żyje i teraz, kosztem wieśniaków. I, oczywiście, wywąchają i doniosą o przygotowaniach. Spontaniczny wybuch powstania – bardzo jest możliwy, zwłaszcza, gdyby powstały sąsiednie włości. Ale na razie musimy siedzieć cicho. Świadomego i aktywnego elementu jest dużo, zwłaszcza młodzieży, jednak trzeba być ostrożnym, żeby nie podprowadzić ludzi na rozstrzelanie bez potrzeby. Dla ochrony woł-rew-komu zorganizowałem oddział z 17-tu czerwonoarmijców. Dobrałem naszych, według nastroju chłopaków. Wśród milicji też są swoi. Teraz staram się, żeby dali mi broń i pozwolili sformować oddział na ok. 100 ludzi do walki z dezercją i bandytyzmem. Jak się uda to dobiorę odpowiedni skład, a wiosną woł-rew-kom i partia „czejku” „pod stienku” i poczumakuję do Chołodnego Jaru.

Sytuacja w chołodnojarskich wsiach innych otamanów, którzy bezpośrednio podlegali Czuczupace, było znane i rozmowa przeszła do organizacji władzy na miejscu.

Głos znowu zabrał naczelnik sztabu, Petro Czuczupaka, 35-letni starszyzna o prostej, poważnej twarzy i trochę ponurym spojrzeniem brązowych oczu zupełnie nie był podobny do brata Wasyla – 25-letniego, przystojnego blondyna o błękitno-szarych oczach, w którym było zbyt wiele młodości.

– Jak wam, panowie, wiadomo, w okolicznych rejonach, gdzie pod względem prawnym istnieje już władza radziecka, jest ona bardzo słaba. Organizują tę władzę przysłani komuniści, przeważnie Moskale i Żydzi. Oni za wszelką cenę starają się przyciągnąć do pracy w instytucjach, zwłaszcza zajmujących się zaopatrzeniem w zboże i żywność, miejscowych bolszewików, nie mówiąc już o personelu technicznym i urzędnikach, których muszą wynajmować spośród miejscowych mieszkańców. Przede wszystkim towariszczi potrzebują, żeby chociaż trochę wyglądało, że niby władza radziecka jest prawdziwie ukraińską władzą. Po drugie – żeby opanować sytuację, potrzebni im są ludzie, którzy znają ludność miejscową, uwarunkowania. Oni chętnie przyjmują do siebie i wydają legitymacje partyjne samolubom, którzy pchają się do władzy dla własnego dobrobytu, nie zważając na ich burżuazyjne czy kurkulskie pochodzenie. Bierzcie pod uwagę to, że nawet, jeśli ktoś z nich nie jest ideowym bolszewikiem, to skumawszy się z władzą, krwią i przemocą wobec ludności ukraińskiej, będzie potem zmuszony trzymać się jej, bo w razie naszego zwycięstwa na niego czeka pierwsza kula. Musimy wcisnąć do organów władzy jak najwięcej swoich ludzi. Świadomych celu i oddanych nam. Wtedy będziemy zawczasu dowiadywać się o planach władzy wobec nas. A gdy zacznie się powstanie, będziemy mieli jeszcze aktywna pomoc od środka wrogiego stada.

(-)

Nasz dzisiejszy program dobiega końca; przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jutro będziemy na antenie o g. 10.50. wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

30.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze, we wtorek, 30 września . W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcja Stefana Migusa wita Państwa Jarosława Chrunik. Dzisiaj  z życzeniami imieninowymi spieszymy do Wiry, Nadziei, Luby i Sofiji. Składamy też życzenia jubilatom, obchodzącym urodziny.

W niedzielę w Morągu znowu rozbrzmiewały popularne ukraińskie piosenki. Niemcy nie mogą wykonywać wszystkich swoich zobowiązań, jako członek NATO. Zabitych i tych, którzy zaginęli bez wieści żołnierzy FR, którzy walczą w Donbasie, doliczono się już około 4 tysięcy.  O tym usłyszą Państwo w naszym dzisiejszym porannym programie, którego mottem dzisiaj jest powiedzenie: „Bez ojczyzny nie ma człowieka”.

(-)

Morążanie i goście miasta w ubiegłą niedzielę relaksowali się ostatniej niedzieli przy znanych dla każdego Ukraińca, popularnych piosenkach ukraińskich. To już po raz drugi w Morąskim Domu Kultury odbył się festiwal pod nazwą „Jak sobie zaśpiewam”. Wystąpili goście z Ukrainy i ukraińscy wykonawcy z regionu Warmii i Mazur. Błękitnooki ukraiński Wołyń reprezentowali: piosenkarka Tetiana Jaroszyk i zespół muzyczny „Barwy Krainy” pod kierownictwem zasłużonego działacza kultury Mykoły Hnatiuka. Spośród ukraińskich wykonawców Warmii i Mazur zaśpiewały dwa zespoły z ziemi bartoszyckiej – „Sibed” i „Krzywa Fajera”. Ukraińska społeczność naszej gminy jest bardzo aktywna, – mówi burmistrz Morąga, Tadeusz Sobierajski, który był patronem festiwalu:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Do zapoznania się z festiwalową, morąską atmosferą zapraszamy w dzisiejszej wieczornej audycji.

Z powodu wynikłych problemów ze sprzętem wojskowym, dziś Niemcy nie mogą wykonać wszystkich swoich zobowiązań, jako członek NATO. Takie oświadczenie zrobiła minister obrony kraju Ursula von der Laien podczas rozmowy z wydaniem „Bildt”. Nie zrealizowaliśmy stworzonych rok temu planów w sprawie skompletowania lotnictwa, które w przypadku sytuacji nadzwyczajnej ma być udostępnione Północnoatlantyckiemu Aliansowi w ciągu 180 dni. Są to słowa niemieckiej minister obrony. Przy czym Ursula von der Laien podkreśliła, że Berlin może wykonywać zadania bieżące w ramach NATO i działać w operacjach krótkoterminowych w sytuacjach kryzysowych. Jak reaguje się na te słowa w Niemczech, podaje z Berlina korespondent Polskiego Radia Wojciech Szymański:

(-) Korespondencja w języku polskim

Zabitych i zaginionych bez wieści żołnierzy FR, którzy walczą w Donbasie, jest około 4 tysięcy. Przeważająca część z nich to żołnierze służby zasadniczej. O tym w wywiadzie dla Kanału 5 powiedziała rosyjska obrończyni praw człowieka, Jelena Wasiljewa. Według jej słów, znany jest los 300 poległych rosyjskich żołnierzy w Donbasie. Pozostałych, ponad 3 tysiące uważa się za zaginionych. Pani Wasiljewa zaznacza też, że o wiele trudniej jest ustalić los rannych – ilu ich jest, jaki jest ich los i gdzie oni się znajdują – dowiedzieć się jest prawie niemożliwe. Jak mówi aktywistka, w Rosji jej grożą nieznane osoby, żądają zaprzestania zbierania danych. Jak wiadomo, Wasiljewa założyła w sieci społecznościowej grupę pod nazwą „Ładunek 200”, gdzie zbiera informacje na temat poległych ze strony rosyjskiej.

Deputowani Wołyńskiej Rady Obwodowej większością głosów uchwalili decyzję o nadaniu tytułu Honorowego Obywatela Wołynia znanemu pisarzowi i dziennikarzowi, Wołodymyrowi Łysowi i krajoznawcy z Włodzimierza-Wołyńskiego, Jarosławowi Carukowi. To wysokie odznaczenie wybrańcy terytorialnej społeczności krainy wprowadzili w 2005 roku. Od tamtej pory uhonorowano nim 15 znanych Wołyniaków, którzy mają znaczące osiągnięcia. Wśród nich jest kompozytor Stepan Kryweńkyj; krajoznawca Hryhorij Hurtowyj; deputowany ludowy Ukrainy Andrij Bondarczuk;honorowy rektor Wołyńskiego Seminarium Duchownego, doktor teologii Petro Włodek; pisarz, laureat Państwowej Nagrody Ukrainy im. T. Szewczenki Wasyl Słabczuk; dyrektor, kierownik artystyczny Państwowego Zespołu Pieśni i Tańca Ukrainy „Kołos” Oleksandr Ohorodnyk i inni. Tegorocznymi honorowymi obywatelami Wołynia zostali Wołodymyr Łys, autor powieści „Stulecie Jakuba”, który w konkursie państwowym „Koronacja Słowa” jest najlepszą powieścią dziesięciolecia oraz historyk, krajoznawca Jarosław Caruk, który w ciągu 20 lat niestrudzenie zbierał świadectwa o tragicznych dla narodów polskiego i ukraińskiego z czasów II Wojny Światowej.

(-)

Nasz poranny program już dobiega końca, przygotowali go dla Państwa – Jaroslawa Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem pojawimy się na antenie o godzinie 18.10. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

29.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, drodzy słuchacze, w poniedziałek, 29 września, w ukraińskim programie Radia Olsztyn z cyklu „Kamo hriadeszy”. 27 września chrześcijanie obchodzą jedno z 12 wielkich świąt – Podwyższenie Krzyża Pana. Historycy kościoła uważają, że święto poprzedzały dwa ważne wydarzenia: odnalezienie Krzyża Pańskiego w IV w. i jego powrót z niewoli perskiej w VII w. Tego dnia chrześcijanie przestrzegają postu, nie jedzą ani mlecznych potraw, ani mięsnych. Ale to jest radosne święto, – mówią księża; symbolizuje ono miłość Boga.

Z okazji tego wielkiego święta, które w tym roku obchodziliśmy w sobotę, proponujemy Państwu wysłuchanie homilii arcybiskupa Ihoria Isiczenka na Podwyższenie Krzyża Pańskiego, którą wygłosił w kaplicy Świętego Dymitra w Charkowie. Homilia ta na pewno chociaż trochę pomoże nam zrozumieć istotę i znaczenie tego wielkiego święta.

(-)

– W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

– Na wieki wieków!

– Drodzy bracia i siostry! Ten dzień, Podwyższenie Krzyża Pańskiego, oznaczony jest w typikonie cerkiewnym w szeregu szczególnych obrzędów. W katedralnych soborach na Jutrzni tego święta odbywa się obrzęd Podwyższenia Krzyża Pańskiego, gdy biskup najpierw pochyla się nisko trzymając przed sobą w rekach krzyż, a później podnosi go wysoko ponad głową na wszystkie cztery strony świata. I ten szczególny obrzęd przypomina nam te wydarzenia, które leżą u podstaw dzisiejszego święta. I o odnalezieniu Krzyża Pańskiego podczas wykopalisk w Jerozolimie, przeprowadzonej z inicjatywy carycy Jeleny, i o powrocie Krzyża zniewoli perskiej, kiedy to – aby podkreślić triumf zwycięstwa – archijerej jerozolimski podnosił Krzyż, pokazując go wszystkim ludziom. Ale nawet w samym obrzędzie, o którym wspominam, zawiera się jeszcze jedna sugestia. I to bardzo jasna. Ukazuje się w nim symbolicznie nie tylko triumf Krzyża, który podnosi się na wszystkie strony świata, ale i te upadki, straty, katastrofy, które to poprzedzały. Bo gdy biskup pochyla się z Krzyżem, my możemy przypomnieć sobie te stulecia zapomnienia, które rozciągnęły się między Jezusowym ukrzyżowaniem, a znalezieniem Krzyża. Gdy sama Jerozolima była zmieciona z powierzchni ziemi, została zniszczona świątynia, nawet samemu miastu zmieniono nazwę. I tylko dzięki rozprzestrzenieniu się chrześcijaństwa w innych regionach morza Śródziemnomorskiego, wreszcie powróciło ono do odradzającej się Jerozolimy i znakiem jego powrotu i minionego cienia Jego chwały stał się ten Krzyż, który góruje ponad miastem. I mimo jego powrotu z perskiej niewoli, w tamtym momencie nie mogli nie wspominać mieszkańcy Jerozolimy, którzy spoglądali na uniesiony nad miastem Krzyż, dziesięcioleci perskiego zniewolenia. I może ktoś z nich już przeczuwał niebezpieczeństwo, które nadciągało powoli ze wschodu i powiązane było z przyszłymi stuleciami islamskiego podboju i nowego zniewolenia chrześcijan.

I samo to święto, będąc w swojej historii związane z momentami triumfu, przypomina nam o tym ciężkim doświadczeniu grzechu, który doprowadził Zbawiciela na Krzyż. Bo On zmartwychwstaje po tym, jak umrze. Przychodzi On do nas, żeby odpokutować nasze z wami winy. I dzisiaj nieprzypadkowo wysłuchujemy tej najtrudniejszej w Ewangelii opowieści. O ostatnich chwilach ziemskiego życia Zbawiciela. Słuchamy i porównujemy się do tych, którzy stoją obok niego. Tak byśmy chcieli widzieć siebie w osobie Jana Chrzciciela, młodego ucznia Chrystusowego, który wytrzymał, był przy nim, gdy Chrystusa zaaresztowano i zaprowadzono do namiotu arcykapłana, i wtedy, gdy był torturowany na podwórzu Poncjusza Piłata, i przy Krzyżu ukrzyżowania – razem z Matką Boską. Marzy się nam i to, żebyśmy byli razem z Najświętsza Marią Panną. Pragniemy tego dary czystości w naszym życiu. Pragniemy cudu. I nawet gdy ten cud przychodzi nagle i niezasłużenie. Świadczą o tym te tłumy, które stały w ostatnich dniach w Charkowie, przy całunie Najświętszej Marii Panny, i nieważne, że większość spośród ludzi w tłumie nie do końca wiedziała, do jakiej świętości pragnie dotknąć, ale każda z tych osób pragnęła cudu. I nie bardzo zastanawiali się nad tym, że daleko nie każdy z nich na taki cud zasłużył. My zasłużyliśmy na przyjście Zbawiciela. Zasłużyliśmy przede wszystkim swoimi winami. On przychodzi do nas nie ze względu na naszą prawość, a ze względu na swoją bezgraniczna miłość do Bożego stworzenia. Gdy przekonał się, że sami nie jesteśmy w stanie wyzwolić się z ciężaru grzechu, Bóg śle nam swego Syna Jednorodzonego, żeby pokazał nam drogę do wolności, do wyzwolenia z grzechu. Ta Jego droga jest dla nas darem. Darem dla nas wszystkich są ostatnie chwile Jego cierpienia. I gdy my szukamy swego miejsca, to mamy zastanowić się, czy nie obok Poncjusza Piłata stalibyśmy wówczas. On był z pewnością z natury dobrym człowiekiem, on chciał w jakiś sposób pomóc temu nieznanemu Żydowi, ale on tak bał się opinii społecznej, nie chciał mieć zbędnych kłopotów, wystrzegał się donosów do Rzymu. On zrobiłby dobry uczynek, gdyby to nic go nie kosztowało. Ale on nie był gotów do walki. On nie był gotowy przeżywać jakichś niebezpieczeństw z powodu nieznanego mu innego człowieka. Niech nawet podejrzewał, że to szczególny Człowiek. Może nie wierzył, że to jest Król Żydów, ale odczuwał, że to jest Ktoś szczególny, warto byłoby mu pomóc. „Ale czy nic mi się za to nie stanie?” – i pozostawił Zbawiciela.

Jeszcze jedną lekcję dają nam wersety przeczytanej dzisiaj Ewangelii. Często nie uświadamiamy sobie, jak szybko to wszystko się odbywało. Wydaje się nam, że droga od Poncjusza Piłata, od Jetastratonu, do Golgoty zajmowała długie-długie kilometry i trzeba było iść godzinami. A to stało się bardzo szybko. Wszystko odbywało się prawie natychmiast. Przeczuwając, że zbliża się Pascha i już w tych dniach nie można będzie nic zrobić, a może raptem Chrystus objawi się Żydom, arcykapłani spieszyli się. Spieszyli się, zanim wszyscy wokół nie opamiętali się, nie zastanowili się, oni nawet w środku nocy aresztują Zbawiciela, osadzają go i o świcie – już tam, przed Poncjuszem Piłatem. I już kolo szóstej godziny kończy się sąd, w krótkim czasie, bo tam wszystkiego jest raptem kilkaset metrów, więźnia z krzyżem na ramionach przyprowadzają do miejsca ukrzyżowania i po jakichś trzech godzinach On umiera.

Często też chcą nas ciemne siły, okoliczności ziemskie, nasza własna słabość, postawić wobec takich sytuacji cejknotu. Gdy musimy natychmiast, tu i teraz określić, o wszystkim decydować, ktoś nas pogania i my nie możemy opamiętać się, zastanowić się, a najważniejsze – pomodlić się, aby uwolnić się od tego ciężaru pospiechu. Bardzo często właśnie pospiech naszego wyboru jest naszym podstępnym wrogiem. I my okazujemy się być w tych samych okolicznościach, w których znaleźli się tysiące Żydów, którzy zebrali się na święto Paschy. Oto kilka dni temu witali Chrystusa jak triumfatora i raptem ten niespodziewany obrót wydarzeń zdążył ich przekonać, że On wcale nie jest tym, za kogo oni Go uważali i już wołają: „Ukrzyżuj, ukrzyżuj go!”. Nie wolno pozwalać zaskoczyć się znienacka. Chrystus niejednokrotnie nas poucza: „Nie wiecie, w jakiej godzinie znowu przyjdzie Sędzia. Nie znacie czasu i godziny, kiedy pan młody powróci, na którego mieliście czekać z zapalonymi lampkami”. Dlatego bądźcie czujni i módlcie się. Nie zapominajcie w tym momencie pośpiechu, w momencie jakichś niespodziewanych odkryć, zatrzymać się, pomodlić się, odczuć obecność Chrystusa i poradzić się go. Wówczas nasza decyzja może być całkiem inna, niż ta, którą proponowały nam wszystkie podstępne moce, które narzucały nam pośpiech i presje wokół tego całego pośpiechu.

Dzień Podwyższenia Krzyża Pańskiego przypomina nam o naszych własnych przewinieniach, o tych grzechach, za które Chrystus dał się ukrzyżować. Te grzechy, które doprowadziły do katastrofy Jerozolimy, utraty przez nią świątyni, a później i Krzyża Pańskiego. Ale właśnie podczas odczuwania przez nas naszych przewinień słyszymy właśnie pełen nadziei głos Tego, który idzie do nas. Idzie, obiecując nam zbawienie, mimo wszystkich naszych słabości. O Podwyższenie Krzyża Pańskiego znamionuje nam nasz czas przyszłości: podnieść się z trzęsawiska grzechu. Ale podnieść się nie będąc samotnym, a razem z Chrystusem. Poprzez ten stan, poprzez przebywanie razem z Nim w tych chwilach, gdy Jemu jest najciężej. I najciężej nam. Pamięć o Bogu to dar, który On nam pozostawia, jako cząstkę Jego obrazu i podobizny. Odkrycie Syna Bożego w Jezusie Chrystusie jest tym kluczem do zbawienia, który proponuje nam Bóg w obrazie tego podwyższonego nad całym światem, szlachetnego i dającego żywot, Krzyża. Amen. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

– Na wieki wieków!

(-)

Nasz dzisiejszy program dobiega końca, kolejny pojawi się na antenie jutro o godz. 10.50. a dzisiaj żegnają się z Państwem – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

29.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze, w poniedziałek, 29 września, w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dziś imieniny świętują Ludmiła, Cyprian i Wiktor. Wszystkim im, tak samo jak i jubilatom, którzy przyszli na świat 29 września, składamy jak najlepsze życzenia. I jeszcze – niech im pięknie minie ten dzień.

Wykorzystując wojnę na Ukrainie handlarze narkotyków przebijają nowe szlaki białej śmierci. Zachód nie jest jednomyślny jeśli chodzi o stanowisko w sprawie Rosji. Prorosyjscy separatyści nie wiedzą, co to jest zawieszenie broni. Specjaliści z Pentagonu przybyli do Kijowa uczyć ukraińskich żołnierzy walczyć z bezprawnymi formacjami zbrojnymi. O tym wszystkim usłyszą Państwo w porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

Nieszczęście Ukrainy bezwzględnie wykorzystują handlarze narkotyków. Sytuacja na wschodzie Ukrainy stawia nowe wyzwania również przed polskimi celnikami. Szef Izby Celnej w Białej Podlaskiej Remigiusz Woźniak powiedział IAR, że brak stabilności za wschodnią granica rodzi konieczność śledzenia nowych szlaków handlu narkotykami, które powstają w nowej sytuacji:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Remigiusz Woźniak powiedział też, że największym problemem dla służby celnej nadal pozostaje wielka ilość kontrabandy papierosów z-za wschodniej granicy

(-) Wypowiedź w języku polskim

Remigiusz Woźniak dodał, że działania celników będą skierowane nie tylko z przygranicznym handlem papierosami z kontrabandy, ale też na uświadamianiu potencjalnych klientów, że kupując wyroby tytoniowe, pochodzące z kontrabandy, mogą oni stanąć przed sądem.

Zachód nie demonstruje jednomyślnego stanowiska w sprawie sankcji wobec Rosji. Powiedział o tym Łukasz Wenerski z Instytutu Spraw Publicznych. W taki sposób skomentował on słowa premiera Ukrainy, który kilka dni temu, występując na Zgromadzeniu Parlamentarnym ONZ, prosił, aby Zachód nie łagodził sankcji wobec Rosji. Wystąpienie Arsenija Jaceniuka był wyrażeniem wszystkich obaw, które dotyczą obecnej i przyszłej sytuacji na Ukrainie, – ocenia Łukasz Wenerski:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Łukasz Wenerski nie przypuszcza, aby złagodzenie sankcji nastąpiło w najbliższym czasie:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Jak napisała kilka dni temu rosyjska gazeta „Komiersant”, UE miałaby 30 września, czyli jutro, zweryfikować sankcje wobec Rosji. Tym czasem na wschodzie Ukrainy, mimo trzeciego już zawieszenia broni, prorosyjscy separatyści nadal ostrzeliwują pozycje wojsk ukraińskich, informuje z Kijowa Piotr Pogorzelski:

(-) Korespondencja w języku polskim

W czwartek i piątek do Kijowa przybyli amerykańscy wojskowi, którzy podzielą się z ukraińskimi kolegami sekretem budowania taktyki oraz osobliwościami zbierania informacji w walce z bezprawnymi formacjami zbrojnymi. Poinformowała o tym rzeczniczka prasowa Pentagonu, Elin Lines, – pisze UNIAN, powołując się na Washington Times. Eksperci podziela się na dwie grupy, z których jedna zajmie się oceną potrzeb Ukrainy w sferze bezpieczeństwa, a także określi możliwe sposoby pomocy dla Kijowa ze strony USA. I na koniec – jak żyje się w nowych tworach na wschodzie Ukrainy.

Pracownicy ługańskiego szpitala nr 9 zostali zmuszeni do napisania podań o zwolnienie. Ci, którzy chcą kontynuować pracę, muszą napisać nowe podania, jednak zaznaczając, że są gotowi współpracować z Lubańską Republiką Ludową. Przy czym zadłużenie za lipiec i sierpień wypłacać nie będą. Opowiedziała o tym informatorowi jedna z pielęgniarek. Obecnie otrzymuje ona wypłatę w postaci konserw mięsnych. Wydawana jest jedna puszka dziennie na dwóch pracowników. Jeszcze dawano po garści kaszy. „Jak dalej żyć? Nie wiem…O pieniądzach milczą, a nie ma gdzie się podziać” – skarży się dziewczyna.

W innym miejscu Ługańszczyzny dziecko do przedszkola trzeba przyprowadzać z własna wodą. Przyprowadzając dziecko do przedszkola codziennie trzeba przynosić ze sobą wodę.

W jednym wymaga się 1 litra pitnej, w innym – 5 litrów wody technicznej, – informują lokalni mieszkańcy. Tak oto mieszka się obecnie w Donbasie.

(-)

Nasz poranny program dobiega końca, przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem prosimy słuchać nas o g. 18.10. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

28.09.2014 – godz. 20.30 – Magazyn (opis do dźwięku)


Wita Państwa Magazyn…

(-)

Gdy na Ukrainę runęły moskiewscy najemnicy, a następnie i regularna armia, ukraińskiej armii praktycznie nie było. Rodziła się ona bezpośrednio w walce. A wraz z nią – utalentowani dowódcy. Jednym z nich jest starszy lejtnant Igor Łapin. Bardziej znany z pseudonimu „Zoła”. Dowódca roty „Zachód”, która wchodzi do oddzielnego szturmowego batalionu „Ajdar”. Z legendarnym dowódcą roty „Zachód”, Igorem Łapinym, „Zołą” „Zołą”, rozmawiał Stefan Migus:

– Jest batalion „Ajdar”, to jest batalion, który prowadzi działania zbrojne w Obwodzie Ługańskim, aktualnie posiada status oddzielnego szturmowego batalionu, tak zwany 24 batalion i w tym batalionie jest szturmowy pododdział, jest to rota „Zachód”, to taki mocny pododdział, który faktycznie przeprowadza wszystkie operacje bojowe. Jestem dowódcą tej roty, nazywam się Łapin Igor, mój pseudonim – „Zoła”. Mnie tam z nazwiska mało kto zna, my tam jeden drugiego mało znamy z nazwiska, czyli głównie znamy się z pseudonimów, swoich kolegów i towarzyszy znamy po pseudonimach.

– Jak trafił pan na pierwsza linię frontu?

– Wsiadłem i pojechałem (śmiech). Jako ochotnik, po prostu tak wyszło, że jeden z naszych polityków chciał pojechać, odwiedzić chłopaków. Potrzebna mu była ochrona. Ja mu tę ochronę zorganizowałem, towarzyszyłem mu tam, on tam pobył dzień, pofotografował się (jak zawsze), potem pomogłem mu wydostać się ze strefy działań zbrojnych z powrotem, a sam zostałem z chłopakami.

– Czy do tej pory miał pan coś wspólnego z wojskiem?

– Tak, miałem. Jestem kadrowym wojskowym, na emeryturze od 1996 roku. Zwolniłem się z wojska na podstawie grupy inwalidzkiej. Ale ogólnie odsłużyłem 9 lat, nieco więcej niż 9 lat odsłużyłem. Służyłem jako poborowy, to jeszcze było za czasów ZSRR, po czym ukończyłem uczelnię wojskową i już potem, po ukończeniu uczelni, jako oficer służyłem w Zbrojnych Siłach Ukrainy. Zwalniałem się jako starszy lejtnant.

– A teraz?

– Starszy lejtnant (śmiech). Batalionowi „Ajdar” nagród czemuś nie dają. U nas bataliony milicyjne nagradzają bardzo szybko, tak samo i tytułu rozdają na lewo i na prawo. Batalion „Ajdar” to jedyny batalion, który w tej chwili podporządkowany jest Zbrojnym Siłom Ukrainy, czyli Ministerstwu Obrony. To znaczy tak: my nie przyszliśmy walczyć o nagrody, my przyszliśmy walczyć o niepodległość Ukrainy i to wszystko.

– To są ludzie z Wołynia?

– W naszym batalionie są ludzie z całej Ukrainy, ale kościec szturmowej roty obrony stanowią Wołyniacy. Żadne bojowe operacje nie odbywają się bez nas, o ile jesteśmy pierwszym pododdziałem, podstawowym pododdziałem bojowym naszego batalionu. Czyli są tam struktury tyłowe, które odpowiadają za zabezpieczenie, medycyna, żywność itd., po prostu różne struktury tyłowe. A jest pododdział szturmowy. Jest to rota „Zachód” i jeszcze tam jest pododdział szturmowy, który składa się gównie z żołnierzy-internacjonalistów jeszcze dawnych, afgańczyków tak zwanych. Mają tam jeszcze pluton, który zawsze walczy, można powiedzieć, przyklejony do naszej roty, razem z nami walczy, ot i wszystko. Czyli kościec stanowi ta rota.

– Czyli 8. rota stale jest na pierwszej linii?

– Stale. Bez naszej roty żadna operacja bojowa nie była przeprowadzona, bez naszej roty praktycznie żadne miasto nie było zajęte. Mało tego, powiedziałbym – nie tylko bez naszej roty, w zasadzie tylko naszą rotą (śmiech). Tak będzie dokładniej, chociaż są też inne pododdziały, przyłączone do nas, na przykład jest tam oddział zwiadowczy, czyli po 10-15 osób w drużynach, które w tym wypadku są nam podporządkowane podczas wykonywania operacji bojowej z zasady. Tak się obiektywnie złożyło, że kieruje tymi wszystkimi operacjami, ponieważ to moja rota bezpośrednio je wykonuje. Dowódca batalionu też przyjeżdża, bierze udział w operacjach bojowych, ale on ma też inne zadania, nie tylko z nami po okopach biegać, ale i problemy rozwiązywać – uzbrojenie, dostawy itd.

– Pierwsza linia oznacza też straty.

– No, powiedzmy, tak. Pierwsza linia to największe ofiary, dlatego, że praktycznie wszystkie szturmowe operacje przeprowadzamy my. No, ale… nie wiem jak powiedzieć – wiele czy niewiele; faktycznie w ciągu tych ośmiu podstawowych operacji bojowych, które przeprowadziła rota „Zachód” zginęło sześciu żołnierzy z naszej roty. I jeden ze zwiadu, to z Kamin-Kaszyńska chłopak, czyli siedmiu ludzi, których straciliśmy. A niestety, w ogóle, no, to mówi o tym, że… powiem krótko: my mocno potrafimy walczyć, dlatego staramy się, jak to mówią, no, ja, jako dowódca staram się mocno chronić swój osobowy skład. Powiedzieć, czy jest to dużo, czy mało ofiar nie mogę, dlatego że dla rodziny to wielka strata, dla roty to procent, jak mówią, a dla państwa to statystyka. Dlatego nie chcę akcentować na tym uwagi, tylko staram się maksymalnie chronić swoich ludzi, a to w związku z tym, że mocno potrafimy walczyć, ale za czas ostatnich wydarzeń nasza rota poniosła dość duże straty, ja już byłem w szpitalu. Po Chriaszczuwatym faktycznie wyszliśmy z walk, bardzo wielu było rannych, ale faktycznie maksymalnie został zachowany skład osobowy, a takich, którzy nie byli nigdzie ranni to pozostawało w pododdziale 12 osób i faktycznie resztki tego pododdziału godzinę przed zawieszeniem broni czy już w czasie trwania zawieszenia broni, bo tam niemożliwe jest ustalenie dokładnego czasu, wszyscy zginęli. Oprócz tych, którzy są ranni, niby w niewoli, jak mówią, nie jest mi to wiadome.

– Przeciwko komu walczycie? Rosjanie mówią, że ich tam nie ma, to znaczy armii nie ma; walczycie przeciwko własnym obywatelom, którzy są V kolumną wiadomego sąsiada, czy walczycie z rosyjską armią, która – to już jest fakt, ale fakt, którego nie chce uznać Moskwa z armią rosyjską?

– Na 100 % ja walczę z armią rosyjską, z regularnymi siłami zbrojnymi Federacji Rosyjskiej. To pierwsze. Wcześniej walczyliśmy z rosyjskimi najemnikami. Jeńcy to byli: Stanica Kuszczowska, Kubań, Rostów i tak dalej. Ci jeńcy, którzy nam się trafiali. To był lipiec, faktycznie od lipca my walczymy z Rosjanami, z najemnikami. Stanem na 14 sierpnia, gdy byliśmy w Chriaszczuwatym, to już są obrzeża Ługańska, zgodnie z opowieściami jeńców, których braliśmy, w Ługańsku znajdowało się około 600 ludzi składu osobowego. Na ten moment w Ługańsku jest ponad 15 tysięcy. Oni nie mogli narodzić się znikąd. Czyli Ługańsk do 15 można było wziąć siłami jednego pododdziału, a dzisiaj tam stoją regularne wojska i niech mi tam Rosja uznaje czy nie uznaje – ja wiem, kogo biłem, biję i będę bił.

– Proszę powiedzieć, czy to jednostronne praktycznie zawieszenie broni przez Petra Poroszenkę ma jakiś sens?

– Rozumie pan, już było jednostronne zawieszenie broni – my liczyliśmy poległych i rannych. Teraz wychodzi dokładnie to samo. My coraz więcej i więcej liczymy poległych i rannych, a związku z tym, że tam teraz trwa przegrupowanie sił, formowanie pewnych pięści bojowych, sądzę, że ma sens to jednostronne zawieszenie broni tylko dla oddania państwa. To jest moja subiektywna ocena, dlatego że w danym wypadku… OBWE liczy liczbę nieprzestrzegania, my liczymy liczbę nieprzestrzegania. Ja uważam, że zawieszenie broni to wtedy, gdy ktoś jeden złamał, a dalej można iść. Tak że, oczywiście, jest pragnienie pokoju, tak jak wiele innych ludzi chce pokoju, ale niestety – agresor zatrzymuje się tylko tam gdzie go zatrzymują.

– Proszę powiedzieć, jak pan przewiduje, jak będzie rozwijać się sytuacja?

– Jeśli nasi możnowładcy, nasze kierownictwo, naszego kraju, nie wyda broni ludziom, jak to było podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, to granica może być gdzieś tak w przybliżeniu koło obwodu żytomierskiego. Mówię to panu dlatego że nie wydawać ludziom broni… no, co – wykopali tam, wyryli transzeje koło Mariupola i co? Rozumie pan, w kraju 40-milionowym kraju to są 4 miliony zdrowych mężczyzn, którzy mogą trzymać broń w rękach. Wydajcie im broń i ja chcę popatrzeć tu na agresora, który zechce walczyć z armią na 4 miliony luf.

– Czym wam może pomóc, mam na myśli przede wszystkim zagranicznych Ukraińców, których rozsianych jest po świecie wielu?

– Blokowanie gospodarki rosyjskiej. Takie kraje jak Rosja… Dla Putina nie jest ważne ilu zginie Rosjan czy Ukraińców. On ma dużo pieniędzy i jemu niełatwo jest zaszkodzić. Ale jeśli blokować gospodarkę takimi czy innymi metodami, to wywoła to wewnętrzne wzburzenie w kraju. Rosja to wielka bańka mydlana i czym większy jest jej rozmiar, tym cieńsze ściany. Tak że ona po prostu pęknie.

– A czym żołnierzom, bohaterom, którzy walczą o Ukrainę tam, można pomóc, w takim sensie dosłownym?

– Czym tam można pomóc? Ma się na uwadze…

– Nie wiem – odzież na zimę, buty, takie zabezpieczenie…

– Oczywiście, zabezpieczenie, to jest odzież, buty, ciepłe rzeczy, ale niestety, na daną chwilę najbardziej potrzebujemy kewlarowych hełmów i kamizelek kuloodpornych. Są takie momenty, że środki ochrony, mam na uwadze kamizelki kuloodporne i kewlarowe hełmy, w danej chwili kewlarowe hełmy są najbardziej deficytowym towarem. Chociaż Wołyniacy przygotowali już produkcję własnych, pozostało tylko przejść pewną maszynę biurokratyczną – licencjonowanie, certyfikowanie, ale mam nadzieję, że ją przejdziemy maksymalnie szybko. A w ogóle – wsparcie finansowe, rzeczy, a najważniejsze, czego potrzebujemy to broń o wysokiej dokładności. Bo ciężka broń, no, mało jest w kraju załóg, które mogą kierować czołgami. A nam, piechurom, potrzebna jest broń o wysokiej dokładności, nam czołgi nie są potrzebne. My możemy dywersyjnymi grupami niszczyć wszystko pod rząd.

– Czyli społeczność, cywilne osoby nie bardzo mogą w tym pomóc, ale można gdzieś tam naciskać u góry, żeby kraj z krajem podpisał umowę.

– Oczywiście. Rzecz w tym, że cywilne osoby mogą pomóc tylko na miarę swoich możliwości. Nie mogą załatwić takiej sprawy jak dostawy broni z Polski na Ukrainę. To musi iść na poziomie międzynarodowym i tak dalej. Tym bardziej, że są kraje NATO, które coś tam obiecują. Po prostu już obrzydło słuchanie o zatroskaniu Europy i zaniepokojeniu Ameryki. Tak już obrzydło! Lepiej niech już one nic nie mówią. Rozumie pan? Amerykanie to byli nasi gwaranci. Tak jak i Rosja. Zgodnie z Budapeszteńskim Traktatem. No i Wielka Brytania. Czyli Ameryka, Wielka Brytania i Rosja to nasi gwaranci. I gdzie jest Wielka Brytania, i gdzie jest Ameryka? Tak, one cos tam robią, niestety, nasze kierownictwo – coś ja nie widzę sankcji wobec Rosji na terytorium Ukrainy. ja tego nie mogę zrozumieć, Europa wprowadza jakieś sankcje, Ameryka coś wprowadza. Zresztą nie trzeba wielu sankcji, na dany moment statusu kraju z bronią jądrową Iran już nie ma, oni przecież zrezygnowali ze swoich programów jądrowych. Niech cofną embargo na handel ropą i Rosji nie ma. Cena spada i Wołodia Putin wyjdzie i będzie opowiadał, że on bardzo ceni integralność terytorialną Ukrainy.

– W takim razie powstaje pytanie: po co nam Unia Europejska?

– Widzi pan, EU to nie tylko związki gospodarcze czy polityczne. To przede wszystkim wartości moralne. I one tam są, ale w tejże UE też nie wszystko jest w porządku. Tam też jest swoje kierownictwo, swoja wizja strategiczna. Unia Europejska dzisiaj wprowadzając sankcje nie może wprowadzić ich gwałtownie, bo sam poniesie straty. Chociaż oni idą na pewne ustępstwa, ma się na uwadze – dla swoich przedsiębiorstw, czyli ponoszą straty wprowadzając sankcje wobec Rosji, ale powtarzam: dla mnie UE to bardzie zasady moralne niż gospodarcze czy polityczne.

– No i Ukraina chyba nie ma wyjścia – lepiej do takiej UE, niezdecydowanej, niż do Rosji.

– Rosja w chwili obecnej to tyrania. I to wszystko. A to znaczy, że my tam nie mamy nic do roboty. Chociaż mam wielu krewnych w Rosji, my jeszcze urodziliśmy się w ZSRR, czyli to się na tyle wszystko przeplotło. Ale znowuż… ja powiem jeszcze inaczej: Putin to nie Rosja. Rosja to nie Putin. Ja myślę, że tam też pójdzie ku lepszemu, tam też naród obudzi się wcześniej czy później tak jak na Ukrainie i wszystko.

– Mnie zawsze interesuje i niepokoi problem Czeczeńców, którzy biorą udział w tych walkach. Ceniący wolność naród, który walczył przeciwko Rosji i raptem – czeczeńscy najemnicy. I wielu tam ich jest.

– Rozumie pan, no, cóż mogę powiedzieć? Przede wszystkim: Czeczeńcy – to naród ceniący wolność, a kadyrowcy – to rosyjskie psy wojny. To wszystko. Tam walczą kadyrowcy, a oni walczą za pieniądze. Oni wszędzie walczą za pieniądze. Tyle, ile Putin wali pieniędzy do Czeczenii, między innymi na utrzymanie tego aparatu siłowego Kadyrowa, to za te pieniądze można byłoby wybudować dwie Czeczenie. Tak że to nie Czeczeńcy, to nie jest naród czeczeński, to kadyrowcy. Rzecz w tym, że są i Czeczeńcy, którzy walczą o Ukrainę. Tak że taka jest moja opinia. Oczywiście, ich tam jest mało, jednostki, takich „ideologicznych”, którzy już tu się urodzili, ale pamiętają, ale mogę powiedzieć tylko jedno: kadyrowcy to nie są Czeczeńcy. To kadyrowcy. Czyli są ludzie ceniący wolność i są po prostu pieniądze. Nie wiem jak ich można nazywać, niech ich ludzie nazwą. Dla mnie to po prostu najemnicy. Wie pan, bandyta nie ma narodowości. I to wszystko. To jest moje subiektywne zdanie, ale sądzę, że zgodzi się z nim wielu. Bandyta nie ma ani narodowości, ani rodu-plemienia, to są bandyci, dla nich nie ma nic świętego oprócz pieniędzy.

– Kiedy wraca pan do swoich?

– W tej chwili znajduję się tutaj na leczeniu, na Wołyniu, dopóki trwa tzw. zawieszenie broni. Z chłopakami jestem w kontakcie codziennie, ale jak się zacznie na taką skalę, jak było, to myślę, że tu nie będzie dużo czasu na zastanawianie się. Tym bardziej, że teraz otwierane jest centrum przygotowawcze; Samoobrona Wołynia jest tego inicjatorem – otwiera się Centrum Przygotowania Żołnierzy, znowu jest sporo pracy związanej z tym centrum. Niektórych chłopaków dowództwo postanowiło wysłać po to, żeby przygotowywać żołnierzy-nowobrańców, żeby nie szli oni, jak to się mówi, jak cielęta, żeby trochę ludzie już rozumieli, co to jest wojna, współczesna. Wojna afgańska to zupełnie co innego. Teraz trwa wojna taka, jak kiedyś była ta wielka, ojczyźniana – z czołgami, z artylerią i tak dalej. A w Afganistanie, co: wojska radzieckie ostrzeliwały, artyleria, czołgi jeździły, potem piechota czyściła. Przeciwnik nie miał niczego ciężkiego. W danym wypadku my teraz znaleźliśmy się w takiej samej sytuacji, tylko że mamy jeszcze trochę artylerii i czołgów.

– Ile czasu jeszcze potrzeba na odrodzenie armii ukraińskiej, zniszczonej prawie całkowicie. Ona zaczęła odradzać się po prostu bezpośrednio na linii frontu.

– Powiedzieć ile czasu trzeba na całkowite odrodzenie się ukraińskiej armii? Ukraińska armia musi przede wszystkim odrodzić się w głowach ludzi. Dlaczego bataliony ochotnicze dzielnie walczą, a wojsko regularne – poborowi, kontraktowi (znowuż: kontraktowi – to człowiek walczy za pieniądze). Czyli musi być oprócz tego wszystkiego, co mamy, musi jeszcze przeważać idea, wtedy armia odrodzi się. Bataliony, faktycznie – to jest właśnie nasza armia.

– Dość często można usłyszeć opinię, że bardzo dużo wśród tego wyższego osobowego składu dowódczego jest zdrajców.

– Nawet pan sobie nie wyobraża ilu. Powiem panu tak Iłowajsk. Żywy przykład. Mało tego, że ich tam wysłano. Jak ich wyprowadzano? To jest czystej wody zdrada. Wie pan, dlaczego (chłopcy nie pozwolą mi skłamać) w Chriaszczuwatym mieliśmy minimalne straty, mając na uwadze, że podczas tak ciężkich walk? –Bo nie wykonałem żadnego rozkazu, który otrzymałem. Nie postawiłem posterunku tam, gdzie mi rozkazano, zaznaczono w sztabie na mapie. Przesunąłem go dosłownie o sto metrów i na rano wszyscy zobaczyliśmy, że to była jak najbardziej słuszna decyzja, bo to miejsce, gdzie mieliśmy stać, było po prostu przeorane pociskami. Nie tylko jest ich wielu, zdrajców, ja tak bardzo chcę się dobrać do ich gardła, tych, kto wydaje takie rozkazy, chłopcy moi, ci, którzy ostatnio zginęli, którzy trafili w zasadzkę, to była czystej wody zdrada. Oni dostali rozkaz sprawdzić miejscowość, gdzie już tylko zgliszcza, tam tylko trupy mogły jeszcze być. Tam ludzi nie ma, jest całkowicie zniszczona. Wysyłają ich pod sam Ługańsk. W tym samym czasie wojskom – Poroszenko, podpisując ten protokół pokojowy, w Mińsku; o drugiej podpisano, że od 18-tej następuje zawieszenie broni. Moich chłopców wysyłają naprzód, „Ajdarowców”, a wojskom, ciężkiemu sprzętowi dają rozkaz wycofać się za rzekę. I wszystkie trzy posterunki zostawiają. Chłopcy wracają do domu, a tam stoi rosyjski specnaz, przy czym oni nawet nie zdążyli jeszcze zmienić flag na posterunkach. To nie była zasadzka zaplanowana przez Rosjan, oni dopiero tam wjechali, nie zdążyli tych flag pozdejmować. Ale ktoś przecież wiedział, że „Ajdarowców” tam wysłano, ktoś ich wysylał i on sam mógł dać rozkaz na wycofanie ciężkiego sprzętu z ukraińskich posterunków, regularnej armii. Rozumie pan, co się stało? Tego nie można nazwać brakiem koordynacji rozkazów, dlatego że wszystkie rozkazy wydawane są w jednym miejscu. Ktoś daje rozkaz „Ajdarowcom” iść do przodu, a wojskom – iść do tyłu. W efekcie ginie cały pododdział. I ja uważam, że nie tylko takie przypadki, jak kocioł iłowajski, że tam ma być komisja śledcza przy RN, w takich sprawach też ma pracować komisja śledcza. Jestem przekonany, że wcześniej czy później ja dokopię sie do tej prawdy, kto wydał rozkaz „Ajdarowcom” iść naprzód, a żołnierzom – wycofać się. I ja dobiorę się do gardła tego generała. Wcześniej czy później dobiorę mu się do gardła, dlatego że źle się będę czuł wobec moich poległych chłopców. Tak że zdrajców jest bez liku. Opłaconych, siedzących na pensji FSB – bez liku. Przecież nasz minister obrony to był czynny oficer FSB, to o czym tu jeszcze mówić? Czyli u nas państwo oddawano jako takie. Po prostu oddawano. Ot i wszystko.

(-) Ogłoszenie nadawcy

„Muzyczne Sało”

W studiu – Roman Bodnar. We Lwowie na poligonie Jaworowskim dla składu osobowego znamienitej 24 zmechanizowanej brygady odbył się koncert, który zainicjowali znani ukraińscy artyści: zwycięzca projektu telewizyjnego „Głos Kraju” Pawło Tabakow, skrzypek-wirtuoz Ołeksandr Bożyk oraz piosenkarka Iryna Fedyszyn. W koncercie wzięło też udział ponad 20 malutkich wykonawców dziecięcego studium baletu Iryny Mazur „Żyttia-Smajłyky”. Koncert, trwający ponad godzinę był dla żołnierzy prawdziwą niespodzianką. Publiczność na koncercie stanowiło kilkuset żołnierzy. Z przyjemnością słuchali artystów, podśpiewywali i hojnie nagradzali ich brawami. Obecnie wiele zespołów występuje czy też pisze kompozycje o sytuacji na wschodzie kraju. Do nich zalicza się też zespół „Wertep”, który napisał „Grupę krwi”:

(-)

Proponuję waszej uwadze ukraińskie trio, które pisze o sobie, że wykonuje muzykę pop, elektro, techno, disco i nawet alternatywną. Założycielem tego projektu byli Natalia Dali i Dmytro Kryst. Nazwali wszystko „A banda szejk”. Grupa bardziej popularna jest w Skandynawii, wydali już 3 albumy, a teraz popularyzują swoje nowe kompozycje. Jedna z nich nazywa się „Nie chcę”:

(-)

Ukraiński zespół rockowy rodem z Iwano-Frankowska, założony w 2012 roku przez front-mana i gitarzystę już nieistniejących zespołów „Karma” i „Tak trzeba”. „Karmę” nadawaliśmy w naszej audycji. Grupa długo zastanawiała się nad stylem, w jakim ma zacząć tworzyć piosenki, ale wyszło tak, że „Molfa” – to poszukiwanie, mix różnych stylów muzyki rockowej. Trudno to też nazwać klasycznym alternatywnym rockiem. „Molfa” dla klasycznego słuchacza – to coś swojego, osobliwego, zaczarowanego. No i słuchamy w ich wykonaniu piosenki „Obudź mnie”:

(-)

ZEWIO napisali na razie nieoficjalny hymn 24 Oddzielnej Żelaznej Zmechanizowanej Brygady. Oto co mówi o tej piosence Myrosław Kuwałdin: „Ten hymn został napisany dla 24 Oddzielnej Żelaznej Zmechanizowanej Brygady po tym, jak z wolontariuszami odwiedziliśmy Ługańszczyzne i porozmawialiśmy z żołnierzami. Oficjalna dewiza brygady: „Żelazna wola, żelazny duch i krok żelazny”. Piosenka jest charakterystyczna dla ZEWIO. Na razie nie ma potrzeby myśleć o stylu; wszystko dla frontu, wszystko dla zwycięstwa, reggae może poczekać na lepsze czasy. Tak mówią muzycy, który – przypomnę – na co dzień grają muzykę reggae. No to słuchamy: ZEWIO i „Żelazny duch”:

(-)

Nasz dzisiejszy program już się kończy, kolejny pojawi się na antenie jutro, o godz. 10.50 na 99,6 MHz. Żegnają się z Państwem: Jarosława Chrunik, Roman Bodnar, Marian Dąbrowski i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/as)

27.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze, w sobotę, 27 września. W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa wita Państwa Jarosława Chrunik. A witamy Państwa przysłowiem o kraju ojczystym: „Nie będąc na obczyźnie, nie docenisz prawdziwie ziemi ojczystej”. Dziś imieniny obchodzą Justyna i Wincenty. Składamy życzenia im oraz tym, kto świętuje swoje urodziny.

Jutro w Morągu zabrzmi trombita. Dzisiaj natomiast grekokatolicy i prawosławni Warmii

i Mazur świętują Podwyższenie Krzyża Pańskiego. Sytuacja na wschodzie Ukrainy pozostaje bez zmian i mimo zawieszenia broni, terroryści ostrzeliwują armię ukraińską. Rosyjski prezydent chce przeszkodzić w stowarzyszeniu Ukrainy z UE, dlatego pisze list do przewodniczącego Komisji Europejskiej. O tym wszystkim usłyszą Państwo w porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

W Morągu jutro po raz drugi zabrzmi trombita, otwierając II Festiwal Ukraińskiej Piosenki Popularnej „Jak sobie zaśpiewam”. Pod taką nazwą festiwal odbywa się po raz drugi, ale jego źródeł należy szukać przed 10 laty, gdy Olsztyński Oddział ZUP oraz morąskie Koło Związku zaczęły organizować imprezę pod nazwą „Rodzinne Śpiewanie”. Wśród tegorocznych wykonawców będą ukraińscy artyści z Ukrainy i Polski. Wystąpi m.in. zespół wokalno-muzyczny Mykoły Hnatiuka z Łucka oraz zespoły „Krzywa Fajera” i „Sybed” z Ziemi Bartoszyckiej. Patronatu nad imprezą udzielił burmistrz Morąga, Tadeusz Sobierajski:

(-) Wypowiedź burmistrza w języku polskim

Festiwal odbędzie się jutro w Morąskim Centrum Kultury „Narie”. Poczatek – o g.11:00. Wstęp wolny.

Dziś jest wielkie święto chrześcijańskie – Podwyższenie Krzyża Pańskiego, a inaczej – „dwanadesiate” święto. Chrześcijanie obrządku bizantyjskiego obchodzą święto właśnie 27 września. To święto należy do 12 wielkich świąt Kościoła Wschodniego i ma 1 dzień przed i 7 dni poświąteczne. Historycy Kościoła Wschodniego uważają, że przede wszystkim dwa wydarzenia leżą u podstaw tego święta, a mianowicie: odnalezienie w IV w. Krzyża, na którym ukrzyżowany był Chrystus oraz powrót tego Krzyża z Persji do Jerozolimy w VII w. Samo słowo „Wozdwyżennia” oznacza podniesienie, czyli uroczysty obrzęd uczczenia i wysławiania Krzyża Pańskiego. Początek świętu Podwyższenia dało poświęcenie świątyni Zmartwychwstania Pańskiego, którą zbudował święty Konstanty Wielki na Golgocie w Jerozolimie. Poświęcenie świątyni odbyło się za czasów Biskupa Jerozolimskiego Makarego w 335 roku. Innym ważnym wydarzeniem, które uczyniło to święto ogólnym na Wschodzie i na Zachodzie stał się powrót Krzyża Pańskiego do Jerozolimy – po tym, jak w 614 roku cesarz perski Chosroes, po zdobyciu Jerozolimy zabrał Krzyż do stolicy Persji Ktesyfonu, przywrócił Krzyż Pański do Jerozolimy imperator Herakliusz w 628 roku, po zwycięstwie nad Persami. Ponieważ święto Podwyższenia przypominało ukrzyżowanie Chrystusa i śmierć, i było porównywane do Wielkiego Piątku, to do tradycji weszło przestrzeganie ścisłego postu w tym dniu.

Mimo zawieszenia broni o sytuacji na wschodzie Ukrainy codziennie słychać: bez zmian. Oznacza to, że ukraińskie pododdziały wojskowe codziennie znajdują się pod obstrzałem żołnierzy rosyjskich i ich popleczników z Ukrainy, informuje Polskie Radio:

(-) Korespondencja w języku polskim

Rzeczniczka przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barroso, Pia Ahrenkilde Hansen, potwierdziła informację ŚMP, że komisja otrzymała list od prezydenta RF Władimira Putina, w którym żąda on zmiany tekstu umowy stowarzyszeniowej z Ukrainą. „Potwierdzam, że Barroso otrzymał list od prezydenta Putina i podejmuje decyzję, jak udzielić odpowiedzi w najlepszy sposób,” – oświadczyła rzeczniczka szefa UE podczas briefingu w Brukseli. Rzeczniczka szefa Komisji Europejskiej potwierdziła też, że w liście mowa jest o żądaniach FR w sprawie rezygnacji Ukrainy i UE z wykonania założeń, dotyczących stowarzyszenia, chociaż nie cytowała przykładów z korespondencji dyplomatycznej, – pisze „Europejska Prawda”. Przypomnijmy, że wcześniej tezy z tego listu opublikowała gazeta „Financial Times”. Pia Ahrenkilde Hansen twierdzi, że Rosja nie otrzyma zgody Brukseli w sprawie zmiany tekstu umowy. Przy tym, Moskwa w ogóle nie ma prawa wpływania na ten dokument. Stowarzyszenie – to umowa dwustronna, dlatego dla jej zmiany, tak samo jak i dla zmiany jakiegokolwiek dokumentu dwustronnego, wymagane jest, aby jedna ze stron sygnatariuszy zaproponowała takie zmiany, a druga wyraziła na nie zgodę. UE w żaden sposób nie odczuwa potrzeby takich zmian. Ukraina, oczywiście, jest całkowicie wolna w tym, jakie będzie miała życzenia, – oświadczyła rzeczniczka pana Barrosu. Wiadomo również, że w liście tym Putin uprzedził Brukselę, że jakikolwiek krok w sprawie zmiany ukraińskiego prawodawstwa w celu jego adaptacji do prawa UE, spowoduje kontr-działania ze strony Rosji. Oficjalnie stanowisko UE w tej sprawie zostanie przedstawione Rosji później, gdy UE zakończy wewnętrzną procedurę przygotowań do zastosowania umowy. Po tym, jak odroczenie zostanie zatwierdzone przez kraje członkowskie, będziemy prowadzili rozmowy z FR, – zaznaczyła Ahrenkilde Hansen. Oczekuje się, że Rada UE podejmie niezbędną decyzję w poniedziałek, 29 września.

(-) Ogłoszenie nadawcy

Nasza dzisiejsza audycja dobiega końca, prosimy nas słuchać jutro, o g. 20.30, a teraz żegnają się już z Państwem Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego, szanowni słuchacze. (jch/as)

26.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! W piątek, 26 września, w ukraińskim programie Radia Olsztyn pod redakcją Stefana Migusa, wita Państwa prowadząca – Jarosława Chrunik. Około 1,5 tysiąca Ukraińców stara się otrzymać Polsce status uchodźcy. Powstaje pytanie: przed kim, lub przed czym uciekają? Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk wystąpił na sesji Zgromadzenia Parlamentarnego ONZ, a prezydent Petro Poroszenko wystąpił w Kongresie amerykańskim. Zaprezentujemy też państwu program „Od A do Z”, a w nim m.in. mowa będzie o wydarzeniach w bartoszyckiej alma mater, prosimy więc o pozostanie z nami.

(-)

W tym roku już 1551 Ukraińców złożyło wniosek w sprawie otrzymania statusu uchodźcy w Polsce, jednak większość z nich nie ma żadnych szans, aby go otrzymać. Nawet gdyby im się to udało, życie w Polsce byłoby skomplikowane, bo uciekinierom w kraju nad Wisłą nie żyje się łatwo. Jak podkreśla Witold Klaus z organizacji Towarzystwo Interwencji Prawnej, obywatele Ukrainy, mimo, iż ich domostwa znalazły się na terytoriach ogarniętych konfliktem, najprawdopodobniej nie otrzymają statusu uchodźcy w Polsce. Prawnik wyjaśnia, że normy prawne pozwalają nadawać status uchodźcy tym osobom, które nie mogą otrzymać schronienia w swoim kraju. Jednocześnie, jak zaznacza Witold Klaus, uchodźcy z Ługańska, Doniecka czy Krymu mogą spokojnie osiąść w innych miejscowościach czy regionach Ukrainy. Witold Klaus podkreśla, że ci, którym udało się otrzymać status uchodźcy, praktycznie zostali pozostawieni sami sobie. Wiele rodzin znajduje się w dramatycznej sytuacji. Jak mówi, uchodźcy po otrzymaniu oficjalnego statusu, przez rok mogą liczyć na pomoc finansową od Polski, a następnie pozostaje tylko mizerny zasiłek pomocy socjalnej. Problemy z poszukiwaniem pracy i taniego mieszkania dotyczą uchodźców wyjątkowo mocno. Jak podkreśla Witold Klaus, zdarza się, że w jednopokojowym mieszkaniu mieszka po kilka rodzin uchodźców. Według danych Wydziału ds. obcokrajowców, najwięcej podań w sprawie otrzymania statusu uchodźcy złożyli w tym roku obywatele Rosji. Takich osób było aż 1582, przede wszystkim są to uchodźcy z republik kaukaskich, które wchodzą w skład Rosji – Czeczenii, Inguszetii i Dagestanu.

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk zaapelował do krajów świata o nieskasowywanie sankcji wobec Rosji dopóty, dopóki Kijów nie odzyska kontroli nad całym terytorium kraju, włącznie z Krymem. Jaceniuk powiedział o tym na Zgromadzeniu Parlamentarnym ONZ, – informuje Radio Svoboda. Jaceniuk żąda, aby Rosja wyprowadziła swoje wojska ze wschodu Ukrainy, zaprzestała dostarczania kierowanych przez siebie terrorystów i rozpoczęła realne rozmowy pokojowe. Ukraiński premier dodał, że Rosja ma przestrzegać wszystkich 12 punktów podpisanego w Mińsku 5 września dokumentu o zaprzestaniu ognia, a nie wybierać wisienkę z menu. Proszę pozwolić mi bezpośrednio zwrócić się do rosyjskiego prezydenta: panie Putin, pan może pokonać armię, ale pan nigdy nie pokona narodu – zjednoczonego, ukraińskiego narodu! – powiedział Arsenij Jaceniuk.

Ukraiński premier występował na krótko po wystąpieniu prezydenta USA Baracka Obamy, który powiedział, że Waszyngton może złagodzić sankcje, jeśli Moskwa będzie przestrzegać porozumienia o wstrzymaniu ognia.

Rosja zaprzecza swemu bezpośredniemu udziałowi w konflikcie na wschodzie Ukrainy, w tym także – wysyłaniu na Ukrainę swoich regularnych wojsk. A o wystąpieniu prezydenta Petra Poroszenki w Kongresie USA, prosimy o wysłuchanie materiału „Głosu Ameryki”:

Przed tym, zanim spotkać się z Barackiem Obamą, Petro Poroszenko wystąpił przed wspólną sesją Kongresu USA. Prezydent Poroszenko zaapelował do USA o przejęcie liderstwa w zakończeniu konfliktu z Rosją, a także o pomoc dla Ukrainy – wojskową i gospodarczą. Przemówienia Petra Poroszenki uważnie wysłuchała Jaryna Matwijczuk:

„Na Ukrainie wy nie budujecie demokracji, ona już jest – wy jej bronicie”. Ten cytat Petra Poroszenki, jak i z dziesięć innych, wzbudziła falę emocji w Kongresie amerykańskim. Ukraiński prezydent zaapelował do Stanów Zjednoczonych o obronę Ukrainy przed rosyjskim agresorem. Według oficjalnych danych, od początku konfliktu na Ukrainie, USA wysłały armii ukraińskiej nieśmiercionośną pomoc na kwotę 291 mln $, jednak – noktowizorami, kocami wojny nie można wygrać, – przypomina Amerykanom Petro Poroszenko.

„Żołnierzom ukraińskim potrzeba więcej sprzętu wojskowego – śmiercionośnego i nieśmiercionośnego. Bardzo tego potrzebują. Proszę mnie dobrze zrozumieć: koce, noktowizory – te rzeczy są ważne, ale kocem nie da się wygrać wojny. Co więcej – nie można utrzymać pokoju kocem”.

Zapewnić Ukrainie bezpieczeństwo, które USA zagwarantowały w Memorandum Budapeszteńskim, może nadanie Ukrainie statusu sojusznika bez członkostwa w NATO – proponuje ukraiński prezydent:

„Ja stanowczo zachęcam USA do nadania Ukrainie specjalnego statusu bezpieczeństwa i obrony, który odzwierciedla najwyższy poziom współdziałania z krajem niebędącym członkiem NATO”. Nie poskąpił też uwagi problemowi odbudowy ukraińskich regionów po wojnie i zreformowaniu rządu w celu przejścia do gospodarki wolnorynkowej. „Ukraina potrzebuje przeprowadzenia wielu reform, wykorzenienia korupcji, zbudowania społeczeństwa obywatelskiego, a także różnych know how i nowych technologii, a do tego potrzebne są pieniądze. Poprosiłem Kongres o stworzenie specjalnego funduszu, w który amerykańskie firmy inwestowałyby pieniądze, skierowane na reformowanie gospodarki ukraińskiej i systemu sądowniczego. Gwarantuję, że cała otrzymana od Zachodu pomoc trafi do rąk nieskorumpowanej organizacji i nowa generacja urzędników dopilnuje, aby wszystkie pieniądze zostały wykorzystane efektywnie”. Petro Poroszenko wyraził pewność, że pokój przyjdzie na Ukrainę szybko. Nie zważając na obecne zerwane tzw. zawieszenie broni, Petro Poroszenko gotów jest do rozmów z separatystami – pod warunkiem, że stawką nie będzie terytorialna integralność i niepodległość, powiedział ukraiński gwarant (konstytucji):

– „Żyjcie wolni lub umrzyjcie za wolność”- z tymi słowami Ukraina wychodzi z wojny. – Tak kończy swoje wystąpienie w Kongresie ukraiński prezydent. Całe swoje przemówienie wygłaszał w języku angielskim, oprócz dwóch słów:

– Dziękuję! Chwała Ukrainie!

– Chwała bohaterom! – słychać w murach Kongresu amerykańskiego.

Jaryna Matwijczuk, „Głos Ameryki”.

(-)

Teraz na kilka minut oddajemy mikrofon młodym radiowcom z Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Bartoszycach. Zawitają oni na naszą antenę po raz pierwszy w tym roku szkolnym:

– Dzień dobry, drodzy słuchacze! Po długiej, wakacyjnej przerwie witają Państwa uczniowie ukraińskiej szkoły w Bartoszycach. W tym roku szkolnym na antenie Radia Olsztyn będą emitowane audycje o ciekawych wydarzeniach z naszej szkoły. Audycje będą redagować: Natalia Pawłowska, Kacper Walczak, Marijka Tchir i ja, Andrij Osypowycz. Jeszcze na chwilę powrócimy do wydarzeń wakacyjnych. W połowie lipca na Warmii i Mazurach wypoczywały dzieci bohaterów Majdanu oraz operacji antyterrorystycznej, która prowadzona jest na wschodzie Ukrainy. W Bartoszycach letnią kanikułę spędziło aż 70 dzieci z Obwodu Kołomyjskiego i Wołyńskiego. Dzieci poznawały historię i kulturę regionu, odwiedzały ciekawe miejsca. A jakie są ich wrażenia – posłuchajmy:

Nazywam się Adam, jestem mieszkańcem miasta Manewyczi. Bardzo mi się tu podoba; to, co mi się podoba najbardziej, to codzienne podróżowanie. Chciałbym przyjechać tu jeszcze raz.

Mnie w Polsce podoba się to, jak mnie tu traktują, jak szanują Ukrainę, budują tu szkoły ukraińskie i cerkwie.

Nazywam się Andrij, mam 16 lat. Bardzo mi się podoba w Polsce. Bardzo ciepło nas tu przyjmują, właściwie – jak swoich rodaków. Cenią to, że my przyjeżdżamy i też się z nimi liczymy.

Nazywam się Dasza, jestem z Łucka. Bardzo mi się spodobało w Polsce, jestem tu nie po raz pierwszy; przyjmują nas bardzo dobrze, karmią bardzo dobrze, byliśmy na wielu wycieczkach, widzieliśmy różną architekturę, zabytki historyczne i mam nadzieję, że jeszcze nie raz będę w Polsce.

Nazywam się Jula, jestem z Kowela, szkoła nr 13. W Polsce jestem po raz pierwszy, wszystko mi się tu spodobało. Nie spodziewałam się, że będzie tu tak pięknie, tak wspaniale, bowiem każdy dzień był wypełniony, zwiedzaliśmy różne miejsca, jeździliśmy nad morze, prawie codziennie chodziliśmy na basen. Nie przypuszczałam, że będzie tak ciekawie, tak zachwycająco.

Z wydarzeń szkolnych:

Rok szkolny rozpoczął się bardzo aktywnie. Nasze zespoły artystyczne już od pierwszych dni nauki chętnie włączały się do realizacji różnych projektów. Trzeciego września trio „Wesełynka” oraz solistka Mariczka Sycz dały ładny koncert dla dzieci w ramach przedsięwzięcia, organizowanego przez biuro turystyczne HLO w celu wsparcia rodzin wielodzietnych. Obecne dzieci uważnie słuchały opowieści o ukraińskich rówieśnikach i chętnie uczyły się piosenki o cudach.

(-)

14 września chór „Lisowa pisnia”, trio „Wesełynka” i zespół „Wodohraj”wzięły udział w święcie pod nazwą „Krakowiaczek-spacerniaczek”. Nasi artyści ładnie zaprezentowały ukraińską sztukę muzyczną licznie zgromadzonej publiczności – uczestnikami Jesiennego Jarmarku sztuki Ludowej.

Natomiast tydzień później, 21 września, nasi artyści ukraińska piosenka wzięli udział w koncercie charytatywnym, zorganizowanym w celu wsparcia dwóch bardzo chorych chłopców z Bartoszyc. Po raz kolejny dowiedliśmy, że piosenką możemy przynieść radość, uśmiech i szczęście wszystkim, kto nas słucha.

Na tym żegnamy się z Państwem piosenką:

(-)

W Morągu wkrótce po raz drugi zabrzmi trombita górali, otwierając II Festiwal Ukraińskiej Piosenki Popularnej „Jak sobie zaśpiewam”. Festiwal pod tą nazwą odbędzie się po raz drugi, ale jego źródeł należy szukać przed dziesięciu laty, kiedy to Olsztyński Oddział ZUwP oraz morąskie koło zaczęły organizować imprezę pod nazwą „Rodzinne śpiewanie”. Wśród tegorocznych będą ukraińscy artyści z Ukrainy i z Polski. Wystąpi m.in. zespół wokalno-instrumentalny Mykoły Hnatiuka z Łucka oraz grupy „Krzywa Fajera” i „Sibed” z ziemi bartoszyckiej. Festiwal odbędzie się 28 września w Morąskim Centrum Kultury „Narie”. Początek – o g. 11:00, wstęp wolny.

(-) Ogłoszenie nadawcy

Nasz dzisiejszy program dobiega końca, przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jutro pojawimy się na antenie o godz. 10.50. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (dw/as)

26.09.2014 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Witamy naszych słuchaczy w piątek, 26 września. W porannym przeglądzie wydarzeń wita Państwa Jaroslawa Chrunik. Dziś jest dzień Kornylia, Iwana oraz Kosmy i Damiana. Składamy życzenia im, oraz tym, kto urodził się 26 września.

Międzynarodowa Anakonda pręży się w Polsce. Świat jest świadomy bogactwa rosyjskiego arsenału nerwów. Rosjanie i ich najemnicy udają, że odprowadzają ciężki sprzęt ze strefy konfliktu, a otrzymują zimowe umundurowanie. O tym uslyszą Państwo w naszym porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

W polskiej armii trwają największe manewry wojskowe, „Anakonda-2014”. Są to cykliczne ćwiczenia, odbywające się co dwa lata. W tym roku mają one charakter międzynarodowy. Razem z żołnierzami polskimi, przygotowanie przechodzi kilkuset żołnierzy z innych krajów NATO. ”Ze względu na sytuację na ukraińsko-rosyjskiej granicy, zatwierdzono kilka nowych rodzajów przygotowań”. – powiedział wicepremier i minister obrony Polski, Tomasz Siemoniak po oficjalnym otwarciu „Anakondy”:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Na szpaltach wydania „Gazeta Wyborcza” czytamy o arsenale rosyjskiej wojny nerwów. Jak pisze brytyjski dziennikarz Edward Lucas, Zachód nie najgorzej ocenia potencjał rosyjskiej armii. Jednak, dodaje, jak to widzimy na przykładzie Ukrainy i od niedawna krajów bałtyckich, w arsenale Kremla regularne wojsko odgrywa niewielką rolę. Głównym zadaniem rosyjskich sił zbrojnych nie jest prawdziwa walka, lecz prowokowanie, zastraszanie i poniżanie. Polega to choćby na naruszaniu cudzej przestrzeni powietrznej, tak jak w ubiegłym tygodniu w Szwecji. Inną taktyką wojenną Rosji pozostaje presja ekonomiczna, – zauważa Lucas. Może ona polegać na odcięciu dostępu do rynku rosyjskiego, jak na przykład polskich jabłek czy litewskiego mleka. Broń, która dziala zawsze – to energia. Teoretycznie biznes powinien szanować zwierzchność prawa, – pisze Brytyjczyk, ale w praktyce trudno się oprzeć pokusie współpracy z ludźmi, którzy w dłuższej perspektywie, co prawda, zrujnują twój kraj, ale w krótkiej – gwarantują nie byle jakie zyski. Dlatego Rosja macha dziś marchewką taniego gazu, który będzie dostarczany gazociągiem „Południowy Strumień”, a osły w Austrii, Bułgarii, Chorwacji, na Węgrzech, w Serbii i Słowenii z przyjemnością tę marchewkę chrupią. Inna broń Rosji – to przekupstwo. Po co zajmować jakiś kraj, skoro można finansować partie polityczne, które wykonają to, czego się od nich wymaga? – pyta Eduard Lucas. Wszystkie te metody w jedną całość łączy machina rosyjskiej propagandy: jest to lawina zaprzeczeń, klamstw i fałszu. Jak uważa brytyjski dziennikarz, każda z tych metod oddzielnie nie gwarantuje Rosji zwycięstwa, ale przecież Rosj prowadzi wojnę hybrydową, na którą Zachód na razie nie potrafi odpowiedzieć hybrydową ochroną, – czytamy w „Gazecie Wyborczej”.

Bojownicy nie wyprowadzają ciężkiego sprzętu z Ukrainy, a tylko przemieszczają go z linii starć z wojskami OAT w głąb terytorium, które kontrolują. Sytuacja w strefie konfliktu na Donbasie nie pozwala sądzić, że wojska rosyjsko-terrorystyczne wojska zdecydowane są na wykonanie porozumień pokojowych, pisze inicjator „Informacyjnego oporu”, Dmytro Tymczuk. Ciężki sprzęt i artyleria kalibru ponad 100 mm, wcześniej wyprowadzone przez bojowników i rosyjskich żołnierzy na pewnych odcinkach linii starć z armią ukraińską w obwodzie donieckim, po prostu została przerzucona na inne odcinki, przede wszystkim w rejon Doniecka i Awdijewki, – informuje. Oprócz tego, jak podaje, w obwodzie donieckim oddziały bojowników DRL zaczęły otrzymywać z Rosji zimowe umundurowanie. Walerij Czałyj, zastępca przewodniczącego Administracji Prezydenta Ukrainy, wyraża przekonanie, że takie ofensywne działania wkrótce zakończą się:

– Odnoszę takie wrażenie, że ktoś chce w ostatnim momencie zrobić wszystko to, co zaplanowano. To w zasadzie jest normalna praktyka przechodzenia z wojny do pokoju, gdzie wszystkie strony starają się i wzmocnić swoją pozycję do rozmów, i zdobyć więcej pozycji do dalszego rozwoju.

Prezydent Petro Poroszenko polecił Gabinetowi Ministrów opracować projekt ustawy w sprawie rezygnacji z pozablokowego statusu Ukrainy. Dekretem z 24 września wprowadziłl w działanie postanowienie RBNO Ukrainy z dnia 28 sierpnia b.r. o natychmiastowych działaniach w sprawie obrony Ukrainy i uzmocnienia jej zdolności obronnych. Część tego dekretu, jak i postanowienie RBNO, jest utajniona,– informuje „Ukraińska Prawda”.

(-) Informator – Morąg

(-) Ogłoszenie nadawcy

Nasz poranny program dobiega końca, przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem będziemy na antenie o g. 18.10. wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (dw/as)

25.09.2014 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, szanowni słuchacze, w czwartek, 25 września w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”.

Polska nie powinna ulegać naciskom Rosji – twierdzi Lech Wałęsa. Kremlowski wódz pisze listy z pogróżkami do ukraińskiego prezydenta. W Tarnopolu dzisiaj pożegnano jeszcze jednego bohatera Ukrainy. Takie będą wiadomości, o których za chwilę opowiemy Państwu szerzej, a potem będzie dalsza część rozmowy z legendarnym dowódcą „Ajdaru”, Igorem Łapinym, czyli „Zołą”. Zapraszamy też na „Wesoly Jarmark”.

(-)

Polska nie powinna ulegać naciskom Rosji. Jeśli Putin straszy nas bronią jądrową, to dlaczego nie mielibyśmy mieć swego arsenału? – pyta retorycznie Lech Wałęsa. „Rzeczpospolita” publikuje wywiad z bylym prezydentem Polski, legendarnym liderem „Solidarności”. Lech Wałęsa jest przekonany, że nie można pokazywać Rosji swojej słabości. Na odwrót – powinniśmy pokazać Putinowi, że jeśli noga choćby jednego rosyjskigo żołnierza stanie na polskiej ziemi bez zaproszenia, – uderzymy. Lider „Solidarności” apeluje o do UE o solidarność i pomoc dla Ukrainy.

Rosja grozi całkowitym zerwaniem stosunków handlowych. Tak wynika z listu, ktory miał nadesłać do prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki  kremlowski lider, Władimir Putin. List został wysłany  17 września, jednak ujawniono go niedawno – najpierw agencja Reuters, a następnie rosyjskie ŚMP. Rzecznik Kremla nie potwierdził istnienia takiego listu, ale i nie zaprzeczył:

(-) Korespondencja w języku polskim

Dzisiaj do Tarnopola przybył kondukt z trumną poległego podczas operacji antyterrorystycznej, jeszcze jednego bohatera Ukrainy – Stepana Stefuraka. Pożegnano się z 19-letnim młodzieńcem w budynku jego rodzinnej uczelni – Tarnopolskim Państwowym Uniwersytecie Technicznym. Chłopak studiował na III roku wydziału ekonomii i przedsiębiorczości. Na uniwersytecie odbyło się nabożeństwo żałobne. Pożegnać się zukraińskim bohaterem przyszli przyjaciele, znajomi, koledzy z roku, towarzysze broni oraz nieobojętni Tarnopolanie.  Następnie, przy skandowanych hasłach „Bohaterowie nie umierają!”, kondukt żałobny wyruszył do rodzinnej wsi Stepana Stefuraka – Horodenky w Obwodzie Iwanofrankowskim. Tam chłopak zostanie pochowany. „Bohaterowie nie umierają! Ich duch bojowy, dążenie do wolności i do niepodległości, ich życie trwa w ich przyjaciołach i we wszystkich, którzy za ich przykładem kontynuują walkę.”  – powiedział wicemer Tarnopola Iwan Chimejczuk. Stepan Stefurak zginął 22 września we wsi Piaski na Doniecczyźnie podczas wykonywania zadania bojowego. Chłopak byl aktywnym uczestnikiem Euromajdanu, a wiosną poszedł walczyć na Wschód. Służył w batalionie Ukraińskiego Korpusu Ochotniczego „Prawy Sektor”.

(-)

Teraz proponujemy Państwu trzecią, ostatnią część  rozmowy Stefana Migusa z legendarnym dowódcą roty „Zachód” Igorem Łapinym, czyli „Zołą”, który walczy na wschodzie Ukrainy z rosyjskimi agresorami, którym pomagają też Czeczeńcy-kadyrowcy.

– Mnie zawsze interesuje i  niepokoi problem Czeczeńców, którzy biorą udział w tych walkach. Ceniący wolność naród, który walczył przeciwko Rosji i raptem – czeczeńscy najemnicy. I wielu tam ich jest.

– Rozumie pan, no, cóż mogę powiedzieć? Przede wszystkim: Czeczeńcy – to naród ceniący wolność, a kadyrowcy – to rosyjskie psy wojny. To wszystko. Tam walczą kadyrowcy, a oni walczą za pieniądze. Oni wszędzie walczą za pieniądze. Tyle, ile Putin wali pieniędzy do Czeczenii, między innymi na utrzymanie tego aparatu siłowego Kadyrowa, to za te pieniądze można byłoby wybudować dwie Czeczenie. Tak że to nie Czeczeńcy, to nie jest naród czeczeńcki, to kadyrowcy. Rzecz w tym, że są i Czeczeńcy, którzy walczą o Ukrainę. Tak że taka jest moja opinia. Oczywiście, ich tam jest mało, jednostki,  takich „ideologicznych”, którzy już tu się urodzili, ale pamiętają, ale mogę powiedzieć tylko jedno: kadyrowcy to nie są Czeczeńcy. To kadyrowcy. Czyli są ludzie ceniący wolność i są po prostu pieniądze. Nie wiem jak ich można nazywać, niech ich ludzie nazwą. Dla mnie to po prostu najemnicy. Wie pan, bandyta nie ma narodowości. I to wszystko. To jest moje subiektywne zdanie, ale sądzę, że zgodzi się z nim wielu. Bandyta nie ma ani narodowości, ani rodu-plemienia, to są bandyci, dla nich nie ma nic świętego oprócz pieniędzy.

– Kiedy wraca pan do swoich?

– W tej chwili znajduję się tutaj na leczeniu, na Wołyniu, dopóki trwa tzw. zawieszenie broni. Z chłopakami jestem w kontakcie codziennie, ale jak się zacznie na taką skalę, jak było, to myślę, że tu nie będzie dużo czasu na zastanawianie się. Tym bardziej, że teraz otwierane jest centrum przygotowawcze; Samoobrona Wołynia jest tego inicjatorem – otwiera się Centrum Przygotowania Żołnierzy, znowu jest sporo pracy związanej z tym centrum. Niektórych chłopaków dowództwo postanowiło wysłać po to, żeby przygotowywać żołnierzy-nowobrańców, żeby nie szli oni, jak to się mówi, jak cielęta, żeby trochę ludzie juz rozumieli co to jest wojna, współczesna. Wojna afgańska to zupełnie co innego. Teraz trwa wojna taka, jak kiedyś była ta wielka, ojczyźniana – z czołgami, z artylerią i tak dalej. A w Afganistanie, co: wojska radzieckie ostrzeliwały, artyleria, czołgi jeździły, potem piechota czyściła. Przeciwnik nie mial niczego ciężkiego. W danym wypadku my teraz znaleźliśmy sie w takiej samej sytuacji, tylko że mamy jeszcze trochę artylerii i czołgów.

– Ile czasu jeszcze potrzeba na odrodzenie armii ukraińskiej, zniszczonej prawie całkowicie. Ona zaczęła odradzać się po prostu bezpośrednio na linii frontu.

– Powiedzieć ile czasu trzeba na całlkowite odrodzenie się ukraińskiej armii? Ukraińska armia musi przede wszystkim odrodzić się w głowach ludzi. Dlaczego bataliony ochotnicze dzielnie walczą, a wojsko regularne – poborowi, kontraktowi (znowuż: kontraktowi – to człowiek walczy za pieniądze). Czyli musi być oprócz tego wszystkiego, co mamy, musi jeszcze przeważać idea, wtedy armia odrodzi się. Bataliony, faktycznie – to jest właśnie nasza armia.

– Dość często można usłyszeć opinię, że bardzo dużo wśród tego wyższego osobowego składu dowódczego jest zdrajców.

– Nawet pan sobie nie wyobraża ilu. Powiem panu tak Iłowajsk. Żywy przykład. Małlo tego, że ich tam wysłano. Jak ich wyprowadzano? To jest czystej wody zdrada. Wie pan dlaczego (chłopcy nie pozwolą mi skłamać) w Chriaszczuwatym mieliśmy minimalne straty, mając na uwadze, że podczas tak ciężkich walk? –Bo nie wykonałem żadnego rozkazu, który otrzymałem. Nie postawiłem posterunku tam, gdzie mi rozkazano, zaznaczono w sztabie na mapie. Przesunąłem go dosłownie o sto metrów i na rano wszyscy zobaczyliśmy, że to była jak najbardziej słuszna decyzja, bo to miejsce, gdzie miliśmy stać, było po prostu przeorane pociskami. Nie tylko jest ich wielu, zdrajców, ja tak bardzo chcę się dobrać do ich gardła, tych, kto wydaje takie rozkazy, chlopcy moi, ci, którzy ostatnio zginęli, ktorzy trafili w zasadzkę, to była czystej wody zdrada. Oni dostali rozkaz sprawdzić miejscowość, gdzie już tylko zgliszcza, tam tylko trupy mogły jeszcze być. Tam ludzi nie ma, jest całkowicie zniszczona. Wysyłają ich pod sam Ługańsk. W tym samym czasie wojskom – Poroszenko, podpisując ten protokół pokojowy, w Mińsku; o drugiej podpisano, że od 18-tej następuje zawieszenie broni. Moich chłopców wysyłają naprzód, „Ajdarowców”, a wojskom, ciężkiemu sprzętowi dają rozkaz wycofać się za rzekę. I wszystkie trzy posterunki zostawiają. Chłopcy wracaja do domu, a tam stoi rosyjski specnaz, przy czym oni nawet nie zdążyli jeszcze zmienić flag na posterunkach. To nie była zasadzka zaplanowana przez Rosjan, oni dopiero tam wjechali, nie zdążyli tych flag pozdejmować. Ale ktoś przecież wiedział, że „Ajdarowców” tam wysłano, ktoś ich wysylał i on sam mógł dać rozkaz na wycofanie ciężkiego sprzętu z ukraińskich posterunków, regularnej armii. Rozumie pan, co się stało? Tego nie można nazwać brakiem koordynacji rozkazów, dlatego że wszystkie rozkazy wydawane są w jednym miejscu. Ktoś daje rozkaz „Ajdarowcom” iść do przodu, a wojskom – iść do tyłu.  W efekcie ginie cały pododdział. I ja uważam, że nie tylko takie przypadki, jak kocioł iłowajski, że tam ma być komisja śledcza przy RN, w takich sprawach też ma pracować komisja śledcza. Jestem przekonany, że wcześniej czy później ja dokopię sie do tej prawdy, kto wydał rozkaz „Ajdarowcom” iść naprzód, a żołnierzom – wycofać się. I ja dobiorę się do gardła tego generała. Wcześniejnczy później dobiorę mu się do gardła, dlatego że źle się będę czuł wobec moich poległych chłopców. Tak że zdrajców jest bez liku. Opłaconych, siedzących na pensji FSB – bez liku. Przecież nasz minister obrony to był czynny oficer FSB, to oczym tu jeszcze mówić? Czyli u nas państwo oddawano jako takie. Po prostu oddawano. Ot i wszystko.

(-)

Po takiej nad wyraz poważnej rozmowie czas rozładować trochę napięcie. A najlepiej zrobi to Hryć Drapak.

– O, teraz już sobie wszyscy w przybliżeniu wyobrażacie, co to takiego jest winda. Słusznie, winda – to jest taka wygodna szafa, która w ciągu kilka chwil zawiezie was na potrzebne piętro. Jeśli winda działa. I ot, w ciagu tych kilku chwil mozecie otrzymać  całą masę najróżniejszych informacji. Możecie obejrzeć rysunki erotyczne z podpisem: „Tu był Zenek”. Dowiecie się, że Wańka spod 33 to „kozioł”, a Stiopa – „byk”. Wierka spod 48 – „skończona dura”. I oto postanowiłem tę windę sprywatyzować. Tym bardziej, że w ciągu ostatnich 15 lat działała tylko trzy razy: pierwszy raz – jeszcze gdy w Moskwie odbywał się pucz, drugi raz – gdy pierwszy ukraiński kosmonauta Kadeniuk poleciał w kosmos i trzeci raz – gdy Monika Lewiński oznajmiła na cały świat, że weszła w jakieś stosunki z Billem Clintonem. Po czterech miesiącach zbierania różnych zaświadczeń, pieczęci, pieczątek, zdjęć rentgenowskich, winda została sprywatyzowana. Dwaj dawni starzy muzykanci Watman i Kulman, za 25 hrywien zrobili remont windy i zapewnili mnie, że „da, niech rzucą w nas kamniem, jesli kto-to skażet, że to nie euroremont”. Kabina windy została pokropiona wodą kolońska „Russkij lies”. Pierwszego dnia, pamiętając, że reklama jest dźwignią progresu, wszystkich woziłem bezpłatnie. I częstowałem gumą do żucia „Orbit”. Ale bez cukru. A następnego ranka zaczęło się! Wraz z pierwszymi promieniami słońca przyjechali przedstawiciele inspekcji skarbowej i dali mi mandat za to, że w windzie nie ma kasy fiskalnej. Po kolejnej godzinie przyjechał sanepid i zapłacilem mandat za to, że w windzie nie ma apteczki, szyn medycznych, gipsu i tabletek antykoncepcyjnych. Po kolejnej godzinie przyjechali strażacy i zapłaciłem mandat za to, że w windzie nie ma gaśnicy, beczki z wodą i skrzyni z piaskiem. Gdzieś tak koło południa Partia Zielonych oświadczyla, że składa przeciwko mnie pozew do Trybunału Konstytucyjnego za to, że w windzie pachnie – chociaż russkim, ale mimo wszystko – „liessom”, a fauna i flora granic nie zna. Po obiedzie do naszego bydunku zajechał super-jeep i łysi chłopcy z „Orbitem” w zębach uszczęśliwili mnie: „Czuwak, blin, wsio klowo. Od dzisiaj za określoną „mzdę” jetseśmy twoim dachem”. I to bym wytrzymał. Ale gdy przyjechała drogówka i na każdym piętrze postawili znak „40” i „zakaz wyprzedzania”, a przy klatce schodowej postawili starszyznę Petrenkę z radarem, to „mój dach pojechał”.

(-)

W Morągu w krótce po raz drugi zabrzmi trombita, otwierając II Festiwal Ukraińskiej Piosenki Popularnej „Jak sobie zaśpiewam”. Festiwal pod taka nazwą odbywa się po raz drugi, ale jego źródeł należy szukać przed 10 laty, gdy Olsztyński Oddział ZUP i morąskie koło związku rozpoczęły organizowanie przedsięwzięcia pod nazwą „Rodzinne śpiewanie”. Wśród tegorocznych wykonawców będą ukraińscy artyści z Ukrainy i Polski. Wystapi m.in. wokalno-muzyczny zespół Mykoły Hnatiuka z Łucka i „Krzywa Fajera” i „Sibed” z ziemi Bartoszyckiej. Festiwal odbędzie się 22 września w Morąskim Centrum Kultury „Narie”. Poczatek o godz. 10:00, wstęp wolny.

(-) Ogloszenie nadawcy

Nasz dzisiejszy program dobiega końca.przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jutro pojawimy się na antenie o g. 10.50. wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

25.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze, w czwartek, 25 września. W porannym przglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa wita Państwa Jarosława Chrunik. A witamy Państwa przysłowiem: „Człowiek bez ojczyzny – jak słowik bez piosenki”. To tak, żeby przypomnieć Państwu o naszym dzisiejszym wieczornym spotkaniu z dowódcą szturmowej roty batalionu „Ajdar” Igorem Łapinym. Składamy życzenia dzisiejszym solenizantom: Antonomom, Feodorom, Julianom, Władysławom oraz Aureliom,  a także jubilatom, którzy obchodzą urodziny.

Górnicy wstrzymali potok rosyjskiego węgla do Polski. Aluzja Putina o szybkim zdobyciu Warszawy jest realna, jeśli się mu nie przeszkodzi. Ukraińska armia nie spieszy się z wyprowadzaniem ciężkiego sprzętu wojskowego.

(-)

Polscy górnicy zablokowali wczoraj przejście na granicy z obwodem kaliningradzkim  w punkcie Braniewo-Mamonowo. Jak wyjaśnił Stanisław Kłyś, zastępca filii krajowej związku zawodowego „Solidarność”, akcja miała na celu uniemożliwienie wjazdu do Polski transportu z węglem z Rosji. Członkowie związków zablokowali pięć torów, a służba kolejowa wstrzymała ruch pociągów.  Jest to akcja nieposłuszeństwa obywatelskiego przeciwko nadmiernemu importowi węgla z Rosji, – wyjaśnił szef Śląsko-Dąbrowskiej „Solidarności”. Dominik Kolorz przypomniał, że jeszcze w kwietniu, gdy rząd prowadził rozmowy z górnikami o problemach w tej branży, członkowie związków uprzedzali, że wezmą sprawy w swoje ręce. „Obiecano nam wprowadzenie koncesji na węgiel, obiecano wydanie certyfikatów, ale nic z tego nie wykonano”, – skarży się Dominik Kolorz.

(-) Korespondencja w języku polskim

Justyna Szubstarska z warmińsko-mazurskiej Straży Granicznej powiedziała, że na przejściu granicznym było około 200 mityngujących.

Aluzja Władimira Putina o zdobyciu Warszawy czy Wilna w ciągu dwóch dni to nie przesada. Armia rosyjska przywraca swoją, dawniej utraconą, efektywność, – przekonuje tygodnik Polityka”, który analizuje stan armii rosyjskiej. Jak pisze wydanie, od 2007 r. budżet obronny FR podwoił się. Co roku Moskwa przeznacza na armię 4% swego PKB, czyli w 2013 roku było to 87,7 mld dolarów. Dla porównania, USA na cele obronne przeznaczyły 640 mld, a Chiny 188 mld. Polska – 9 mld dolarów. „W Rosji znowu opłaca sie zostać wojskowym” – czytamy na szpaltach tygodnika „Polityka”. Rosyjski oficer zarabia jepiej, niż jego polski odpowiednik. Jak informuje wydanie, do 2017 roku w armii rosyjskiej będzie slużylo pół miliona żołnierzy. Chętnych nie brakuje, dlatego szanse zostania rekrutem ma najwartościowszy materiał. – pisze publicysta tygodnika Jędrzej Winiecki i dodaje, że branża wojskowa w Rosji należy do najnowocześniejszych i ma najnowsze technologie. A po co to wszystko? Rosja chce, żeby świat był wielowektorowy, a ona w nim – jednym z wektorów”, – czytamy na szpaltach wydania „Polityki”.

Armia ukraińska nie chce jako pierwsza wycofywać swego ciężkiego sprzętu wojskowego na tyły. Kijów oczekuje, że pierwsi uczynią to terroryści. Rzecznik RNBO Andrij Łysenko poinformował, że armia gotowa jest zabrać ciężki sprzęt z frontu i przygotowala na to miejsce, jednak Ukraińcy tego nie zrobią dopóki nie wycofają swego ciężkiego sprzętu nielegalne bandyckie formacje.

(-) Korespondencja w języku polskim

Tekst ustawy o szczególnym porządku samorządu lokalnego w niektórych rejonach obwodów donieckiego i ługańskiego znowu zostal zmieniony na stronie RN – informuje „Ukraińska Prawda”. Odmienność polega na pierwszym artykule ustawy. W ustawie znowu określa się, że na 3 lata od dnia wejścia w życie tej ustawy wprowadza się szczególny porządek samorządu lokalnego w niektórych rejonach obwodu donieckiego i ługańskiego, do których należą miasta i wsie, które określa decyzja RN Ukrainy. Wcześniej, już po głosowaniu, na stronie RN został zmieniony podmiot, ktory ma prawo zmieniać terytoria, na których wprowadza się ten system. Według redakcji, która pojawiła się na stronie RN po głosowaniu, a teraz zmieniła się jeszcze raz, miał to robić szef Centrum Antyterrorystycznego. Jak wiadomo, dokument przygotowywany jest teraz na podpis przewodniczącego RN. Opowiada za to komitet profilowy ds. Budownictwa państwowego i samorządu lokalnego.

(-) Ogłoszenie nadawcy

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jeszcze dzisiaj, o godz. 18.10 wyjdzie nasz kolejny program w języku ukraińskim, więc wszystkiego i do usłyszenia, drodzy słuchacze! (jchr/łw)

24.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, drodzy słuchacze, w środę, 24 września, w ukraińskim programie Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. Kochają ojczyznę nie za to, że jest wielka, a za to, że jest własna. Tak lubił mawiać wielki filozof Seneka. Pamiętajmy o tym i my w trudny dla naszej duchowej ojczyzny czas. Putinowi zależy na destabilizacji Ukrainy – tak uważa ukraiński politolog z Wrocławia. Czy Warszawa zamierza przyjąć bardziej powściągliwe stanowisko w sprawie Ukrainy? Rosję zmęczyła walka na sankcje. O tym opowiemy Państwu na początek naszego programu, a potem proponujemy dalszą część rozmowy z legendarnym dowódcą „Ajdaru” Igorem Łapinym, czyli „Zołą”.

(-)

W Białymstoku zakończył się I Wschodni Kongres Gospodarczy. Inicjator spotkania, Wojciech Kuśpik, uważa, że konflikt między Ukrainą a Rosją miał wpływ na liczbę uczestników z-za wschodniej granicy:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Jednym z najważniejszych punktów programu była wizyta prezydenta RP Bronisława Komorowskiego. Wojciech Kuśpik w rozmowie z IAR-em zaznaczył, że zainteresowanie głowy państwa jest bardzo cenne dla przedsiębiorców.

(-) Wypowiedź w języku polskim

Mimo oficjalnego zawieszenia broni na Wschodniej Ukrainie nadal trwa ostrzał wojsk ukraińskich przez prorosyjskich separatystów. Ukrainiec z pochodzenia, Ołeh Połehkyj, politolog z Uniwersytetu Wrocławskiego twierdzi, że zarówno jedni jak i drudzy przegrupowują się i dozbrajają się:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Zdaniem politologa wojna na Ukrainie zakończy się tylko w dwóch przypadkach – jeśli Rosja osiągnie cel, albo jeśli nie będzie możliwości na szybkie rozwiązanie konfliktu, dlatego Rosja zwróciła się w kierunku wojny propagandowej:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Jak podkreślił Ołeksij Połehkyj w Polskim Radiu, Putin będzie dążył do całkowitej destabilizacji sytuacji na Ukrainie:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Sądząc z pierwszych wypowiedzi Ewy Kopacz, Warszawa zamierza zająć bardziej powściągliwe stanowisko w sprawie kryzysu na Ukrainie – pisze wydanie „Komersant” o nowym rządzie Polski. Rosyjska gazeta podkreśla, że dzięki dobrym rezultatom PO w majowych wyborach do PE, większość ministrów z koalicyjnego gabinetu PO i PSL zachowała swoje posady. Niespodzianka według „Komersanta” polega na powołaniu na ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny, byłego marszałka Sejmu i szefa ministerstwa spraw wewnętrznych, a obecnie szefa komisji parlamentarnej ds.,. polityki zagranicznej. Powołując się na ekspertów, moskiewskie wydanie informuje, że Schetyna jest dobrym organizatorem i doświadczonym graczem politycznym. W przeszłości był najpopularniejszym politykiem PO. Jednak na pewien czas odszedł w cień przed Donaldem Tuskiem, – zauważa „Komersant”. Gazeta pisze, że zamiana Sikorskiego na Schetynę jest sygnałem, że Warszawa zamierza zająć bardziej powściągliwe stanowisko w sprawie Ukrainy. gazeta ocenia, że nowy szef polskiego MSZ, chociaż był w Kijowie w składzie delegacji parlamentarnej, to jednak nie ma realnego doświadczenia w sprawach międzynarodowych.

(-)

Gdy na Ukrainę runęła wroga orda, czyli moskiewscy najemnicy, a następnie i regularna armia, ukraińskiej armii praktycznie nie było. Rodziła się ona bezpośrednio w walce. A wraz z nią – utalentowani dowódcy. Jednym z nich jest starszy lejtnant Igor Łapin. Bardziej znany z pseudonimu „Zoła”. Dowódca roty „Zachód”, która wchodzi do oddzielnego szturmowego batalionu „Ajdar”. Proponujemy dziś Państwu drugą część rozmowy z legendarnym dowódcą „Zołą”, z którym rozmawiał Stefan Migus. Rozmowa zaczyna się stwierdzeniem, że rota stale znajduje się na pierwszej linii:

– Pierwsza linia oznacza też straty.

– No, powiedzmy, tak. Pierwsza linia to największe ofiary, dlatego, że praktycznie wszystkie szturmowe operacje przeprowadzamy my. No, ale… nie wiem jak powiedzieć – wiele czy niewiele; faktycznie w ciągu tych ośmiu podstawowych operacji bojowych, które przeprowadziła rota „Zachód” zginęło sześciu żołnierzy z naszej roty. I jeden ze zwiadu, to z Kamin-Kaszyńska chłopak, czyli siedmiu ludzi, których straciliśmy. A niestety, w ogóle, no, to mówi o tym, że… powiem krótko: my mocno potrafimy walczyć, dlatego staramy się, jak to mówią, no, ja, jako dowódca staram się mocno chronić swój osobowy skład. Powiedzieć, czy jest to dużo, czy mało ofiar nie mogę, dlatego że dla rodziny to wielka strata, dla roty to procent, jak mówią, a dla państwa to statystyka. Dlatego nie chcę akcentować na tym uwagi, tylko staram się maksymalnie chronić swoich ludzi, a to w związku z tym, że mocno potrafimy walczyć, ale za czas ostatnich wydarzeń nasza rota poniosła dość duże straty, ja już byłem w szpitalu. Po Chriaszczuwatym faktycznie wyszliśmy z walk, bardzo wielu było rannych, ale faktycznie maksymalnie został zachowany skład osobowy, a takich, którzy nie byli nigdzie ranni to pozostawało w pododdziale 12 osób i faktycznie resztki tego pododdziału godzinę przed zawieszeniem broni czy już w czasie trwania zawieszenia broni, bo tam niemożliwe jest ustalenie dokładnego czasu, wszyscy zginęli. Oprócz tych, którzy są ranni, niby w niewoli, jak mówią, nie jest mi to wiadome.

– Przeciwko komu walczycie? Rosjanie mówią, że ich tam nie ma, to znaczy armii nie ma; walczycie przeciwko własnym obywatelom, którzy są V kolumną wiadomego sąsiada, czy walczycie z rosyjską armią, która – to już jest fakt, ale fakt, którego nie chce uznać Moskwa z armią rosyjską?

– Na 100 % ja walczę z armią rosyjską, z regularnymi siłami zbrojnymi Federacji Rosyjskiej. To pierwsze. Wcześniej walczyliśmy z rosyjskimi najemnikami. Jeńcy to byli ze stanicy łuszczowskiej, Kubań, Rostów i tak dalej. Ci jeńcy, którzy nam się trafiali. To był lipiec, faktycznie od lipca my walczymy z Rosjanami, z najemnikami. Stanem na 14 sierpnia, gdy byliśmy w Chriaszczuwatym, to już są obrzeża Łużańska, zgodnie z opowieściami jeńców, których braliśmy, w Ługańsku znajdowało się około 600 ludzi składu osobowego. Na ten moment w Ługańsku jest ponad 15 tysięcy. Oni nie mogli narodzić się znikąd. Czyli Ługańsk do 15-go można było wziąć siłami jednego pododdziału, a dzisiaj tam stoją regularne wojska i niech mi tam Rosja uznaje czy nie uznaje – ja wiem, kogo biłem, biję i będę bił.

– Proszę powiedzieć, czy to jednostronne praktycznie zawieszenie broni przez Petra Poroszenkę ma jakiś sens?

– Rozumie pan, już było jednostronne zawieszenie broni – my liczyliśmy poległych i rannych. Teraz wychodzi dokładnie to samo. My coraz więcej i więcej liczymy poległych i rannych, a związku z tym, że tam teraz trwa przegrupowanie sił, formowanie pewnych pięści bojowych, sądzę, że ma sens to jednostronne zawieszenie broni tylko dla oddania państwa. To jest moja subiektywna ocena, dlatego że w danym wypadku… OBWE liczy liczbę nieprzestrzegania, my liczymy liczbę nieprzestrzegania. Ja uważam, że zawieszenie broni to wtedy, gdy ktoś jeden złamał, a dalej można iść. Tak że, oczywiście, jest pragnienie pokoju, tak jak wiele innych ludzi chce pokoju, ale niestety – agresor zatrzymuje się tylko tam gdzie go zatrzymują.

– Proszę powiedzieć, jak pan przewiduje, jak będzie rozwijać się sytuacja?

– Jeśli nasi możnowładcy, nasze kierownictwo, naszego kraju, nie wyda broni ludziom, jak to było podczas Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, to granica może być gdzieś tak w przybliżeniu koło obwodu żytomierskiego. Mówię to panu dlatego że nie wydawać ludziom broni… no, co – wykopali tam, wyryli transzeje koło Mariupola i co? Rozumie pan, w kraju 40-milionowym kraju to są 4 miliony zdrowych mężczyzn, którzy mogą trzymać broń w rękach. Wydajcie im broń i ja chcę popatrzeć tu na agresora, który zechce walczyć z armią na 4 miliony luf.

– Czym wam może pomóc, mam na myśli przede wszystkim zagranicznych Ukraińców, których rozsianych jest po świecie wielu?

– Blokowanie gospodarki rosyjskiej. Takie kraje jak Rosja… Dla Putina nie jest ważne ilu zginie Rosjan czy Ukraińców. On ma dużo pieniędzy i jemu niełatwo jest zaszkodzić. Ale jeśli blokować gospodarkę takimi czy innymi metodami, to wywoła to wewnętrzne wzburzenie w kraju. Rosja to wielka bańka mydlana i czym większy jest jej rozmiar, tym cieńsze ściany. Tak że ona po prostu pęknie.

– A czym żołnierzom, bohaterom, którzy walczą o Ukrainę tam, można pomóc, w takim sensie dosłownym?

– Czym tam można pomóc? Ma się na uwadze…

– Nie wiem – odzież na zimę, buty, takie zabezpieczenie…

– Oczywiście, zabezpieczenie, to jest odzież, buty, ciepłe rzeczy, ale niestety, na daną chwilę najbardziej potrzebujemy kewlarowych hełmów i kamizelek kuloodpornych. Są takie momenty, że środki ochrony, mam na uwadze kamizelki kuloodporne i kewlarowe hełmy, w danej chwili kewlarowe hełmy są najbardziej deficytowym towarem. Chociaż Wołyniacy przygotowali już produkcję własnych, pozostało tylko przejść pewną maszynę biurokratyczną – licencjonowanie, certyfikowanie, ale mam nadzieję, że ją przejdziemy maksymalnie szybko. A w ogóle – wsparcie finansowe, rzeczy, a najważniejsze, czego potrzebujemy to broń o wysokiej dokładności. Bo ciężka broń, no, mało jest w kraju załóg, które mogą kierować czołgami. A nam, piechurom, potrzebna jest broń o wysokiej dokładności, nam czołgi nie są potrzebne. My możemy dywersyjnymi grupami niszczyć wszystko pod rząd.

– Czyli społeczność, cywilne osoby nie bardzo mogą w tym pomóc, ale można gdzieś tam naciskać u góry, żeby kraj z krajem podpisał umowę.

– Oczywiście. Rzecz w tym, że cywilne osoby mogą pomóc tylko na miarę swoich możliwości. Nie mogą załatwić takiej sprawy jak dostawy broni z Polski na Ukrainę. To musi iść na poziomie międzynarodowym i tak dalej. Tym bardziej, że są kraje NATO, które cos tam obiecują. Po prostu już obrzydło słuchanie o zatroskaniu Europy i zaniepokojeniu Ameryki. Tak już obrzydło! Lepiej niech już one nic nie mówią. Rozumie pan? Amerykanie to byli nasi gwaranci. Tak jak i Rosja. Zgodnie z Budapeszteńskim Traktatem. No i Wielka Brytania. Czyli Ameryka, Wielka Brytania i Rosja to nasi gwaranci. I gdzie jest Wielka Brytania, i gdzie jest Ameryka? Tak, one cos tam robią, niestety, nasze kierownictwo – coś ja nie widzę sankcji wobec Rosji na terytorium Ukrainy. ja tego nie mogę zrozumieć, Europa wprowadza jakieś sankcje, Ameryka coś wprowadza. Zresztą nie trzeba wielu sankcji, na dany moment statusu kraju z bronią jądrową Iran już nie ma, oni przecież zrezygnowali ze swoich programów jądrowych. Niech cofną embargo na handel ropą i Rosji nie ma. Cena spada i Wołodia Putin wyjdzie i będzie opowiadał, że on bardzo ceni integralność terytorialną Ukrainy.

– W takim razie powstaje pytanie: po co nam Unia Europejska?

– Widzi pan, EU to nie tylko związki gospodarcze czy polityczne. To przede wszystkim wartości moralne. I one tam są, ale w tejże UE też nie wszystko jest w porządku. Tam też jest swoje kierownictwo, swoja wizja strategiczna. Unia Europejska dzisiaj wprowadzając sankcje nie może wprowadzić ich gwałtownie, bo sam poniesie straty. Chociaż oni idą na pewne ustępstwa, ma się na uwadze – dla swoich przedsiębiorstw, czyli ponoszą straty wprowadzając sankcje wobec Rosji, ale powtarzam: dla mnie UE to bardzie zasady moralne niż gospodarcze czy polityczne.

– No i Ukraina chyba nie ma wyjścia – lepiej do takiej UE, niezdecydowanej, niż do Rosji.

– Rosja w chwili obecnej to tyrania. I to wszystko. A to znaczy, że my tam nie mamy nic do roboty. Chociaż mam wielu krewnych w Rosji, my jeszcze urodziliśmy się w ZSRR, czyli to się na tyle wszystko przeplotło. Ale znowuż… ja powiem jeszcze inaczej: Putin to nie Rosja. Rosja to nie Putin. Ja myślę, że tam też pójdzie ku lepszemu, tam też naród obudzi się wcześniej czy później tak jak na Ukrainie i wszystko.

Jutro znowu wrócimy do rozmowy z legendarnym dowódcą Igorem Łapinym.

(-) Ogłoszenie nadawcy

Nasz wieczorny program kończy się już, przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jutro pojawimy się na antenie o g. 10.50. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

24.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, szanowni słuchacze! Witamy Państwa o przedpołudniowej porze w środę, 24 września. W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa wita Państwa Jarosława Chrunik. Dziś są imieniny Syłuana, Feodory, czy też Teodory, Gerarda i Tekli. Składamy życzenia im oraz tym, kto obchodzi urodziny.

We Włodzimierzu-Wołyńskim wczoraj urządzono pogrzeb Ukraińców i Polaków – ofiar NKWD. Ambasada RP w Kijowie czeka na prace konkursowe o Jerzym Giedroyciu. Ukraińska armia odchodzi, a prorosyjscy bandyci szykują się do ataku. O tym wszystkim usłyszą Państwo w porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

We Włodzimierzu-Wołyńskim na Wołyniu wczoraj pochowano szczątki 1494 ofiar NKWD. W uroczystościach udział wzięli m.in. sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Polski Andrzej Kunert, wiceminister obrony Polski Maciej Jankowski. Ukraińską stronę reprezentowały władze obwodu wołyńskiego. Szczątki ofiar zostały odnalezione dzięki współpracy polsko-ukraińskiej. Maciej Dancewicz z ROPWiM Polski powiedział Polskiemu Radiu, że szczątki – to Ukraińcy i Polacy:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Jak jest przekonany Maciej Dancewicz, zbrodni ludobójstwa dokonali – jak powiedział – sowieci:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Po wczorajszym pogrzebie na cmentarzu we Włodzimierzu-Wołyńskim spoczywa około 2700 ofiar NKWD a także Niemców.

Ambasada RP na Ukrainie ogłosiła konkurs na najlepsze prace dyplomowe, magisterskie i doktorskie, poświęcone współczesności i historii Polski, a także stosunkom polsko-ukraińskim. Warunki VIII konkursu 2013-2014 są następujące:

– należy przysłać pracę, poświęconą historii i współczesności Polski, lub stosunkom polsko-ukraińskim w wersji elektronicznej i drukowanej

– krótką treść pracy

– resume lub referat autorski oraz

– CV autora na adres Ambasady RP w Kijowie do 3 października b.r. Przyjmowane będą tylko te prace, których obrona odbyła się w ciągu roku 2013-2014. Oceniać je będzie międzynarodowe polsko-ukraińskie jury. Przewidziano po trzy nagrody w dwóch kategoriach: dla prac dyplomowych lub magisterskich oraz dla doktorskich. W konkursie mogą brać udział tylko obywatele Ukrainy. osoba do kontaktu to Anna Kuźma, radca Ambasady RP na Ukrainie, kierownik sektora nauki i oświaty.

Armia ukraińska rozpoczęła proces wycofywania ciężkiego sprzętu z 30-kilometrowej strefy przyfrontowej. Takie bowiem jest uzgodnienie w sprawie demilitaryzacji Donieczcyzny, osiągnięte między stronami w Mińsku. Zdaniem rzecznika RBNO Ukrainy, Andrija Łysenki, Ukraińcy robią to aktywniej, niż separatyści formacji prorosyjskich. Nie oznacza to jednak całkowitego wycofania armii ukraińskiej ze strefy operacji antyterrorystycznej, na przykład z Doniecka czy Debalcewa.

– Odchodzi ciężka artyleria, która ma kaliber 100 i więcej mm. Aktualnie prowadzimy działania przygotowawcze, przygotowywane są rejony do wycofania tego sprzętu, ponieważ pośród pola nie można go pozostawić. Mamy informację, że u nich faktycznie rozpoczął się ruch, ale nie taki masowy, jak można było oczekiwać i mamy nadzieję, że wezmą przykład z armii ukraińskiej.

Tymczasem separatyści na wschodzie Ukrainy nie przestrzegają zasad zawieszenia broni i szykują się do ataku. Najtrudniejsza sytuacja pozostaje w okolicach Doniecka, Debalcewa i Mariupola. Tam armie ukraińską stale ostrzeliwują separatyści prorosyjscy:

(-) Korespondencja w języku polskim

W Morągu wkrótce po raz drugi zabrzmi trombita górali, otwierając II Festiwal Ukraińskiej Piosenki Popularnej „Jak sobie zaśpiewam”. Festiwal pod tą nazwą odbędzie się po raz drugi, ale jego źródeł należy szukać przed dziesięciu laty, kiedy to Olsztyński Oddział ZUwP oraz morąskie koło zaczęły organizować imprezę pod nazwą „Rodzinne śpiewanie”. Wśród tegorocznych będą ukraińscy artyści z Ukrainy i z Polski. Wystąpi m.in. zespół wokalno-instrumentalny Mykoły Hnatiuka z Łucka oraz grupy „Krzywa Fajera” i „Sibed” z ziemi bartoszyckiej. Festiwal odbędzie się 28 września w Morąskim Centrum Kultury „Narie”. Początek – o g. 11:00, wstęp wolny.

(-) Ogłoszenie nadawcy

Nasz poranny program dobiega końca, przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem wyjdziemy na antenę o g. 18.10. wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

23.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa we wtorek, 23 września, w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. Czy nowy rząd Polski mniej będzie interesował się losem Ukrainy, a bardziej skłaniał się ku Rosji? Takie wnioski można było wyciągnąć ze słów nowej premier Ewy Kopacz. Premier rządu Ukrainy twierdzi, że Rosja nie może szantażować wprowadzeniem ceł na ukraińskie towary, bo odpowiedź będzie taka sama. Ameryka udziela Ukrainie gwarancji finansowych; oby nie takich, jak kiedyś wojskowych. „Ojczyzna – to matka, umiej stanąć w jej obronie!”. Dowódca „Zoła” cały czas walczy na pierwszej linii frontu. O tym usłyszą Państwo w naszym programie; zapraszamy też na kolejny odcinek powieści Jurija Horlisa-Horskiego „Chołodnyj Jar”.

(-)

Polscy obserwatorzy polityczni, zajmujący się sprawami Ukrainy, maja nadzieję, że wypowiedź nowej premier rządu polskiego Ewy Kopacz o tym, że Polska nie będzie w awangardzie krajów, wymagających dostaw broni na Ukrainę, to brak taktu. Premier powiedziała jeszcze, że nowy rząd będzie jak kobieta, nie będzie ryzykowała i forsowała swojej pozycji. Ekspert Grzegorz Gromadzki podkreślił w Polskim Radiu, że byłoby źle, gdyby Polska zrezygnowała ze swojego aktywnego udziału w polityce wschodniej:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Grzegorz Gromadzki jednak podkreślił, że gdyby jednak słowa Ewy Kopacz stanowiły ogłoszenie nowej polityki wschodniej Polski, to oznaczałoby to, że Polska zbliża się do takich stosunków z Rosją, jak choćby Węgry, Czechy czy Słowacja.

(-) Wypowiedź w języku polskim

Premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk uważa, że Rosja nie może szantażować Ukrainy cłami na ukraińskie towary. Takie pogróżki wygłosił niedawno premier Rosji Dmitrij Miedwiediew:

(-) Korespondencja w języku polskim

Ukraina otrzyma gwarancje finansowe ze strony USA na 1mld $. Oznacza to, że Ameryka staje się gwarantem spłaty pożyczki, udzielonej Ukrainie:

(-) Korespondencja w języku polskim

Gdy na Ukrainę runęły moskiewscy najemnicy, a następnie i regularna armia, ukraińskiej armii praktycznie nie było. Rodziła się ona bezpośrednio w walce. A wraz z nią – utalentowani dowódcy. Jednym z nich jest starszy lejtnant Igor Łapin. Bardziej znany z pseudonimu „Zoła”. Dowódca roty „Zachód”, która wchodzi do oddzielnego szturmowego batalionu „Ajdar”. Proponujemy dziś Państwu pierwszą część rozmowy z legendarnym dowódcą „Zołą”, z którym rozmawiał Stefan Migus:

– Jest batalion „Ajdar”, to jest batalion, który prowadzi działania zbrojne w Obwodzie Ługańskim, aktualnie posiada status oddzielnego szturmowego batalionu, tak zwany 24 batalion i w tym batalionie jest szturmowy pododdział, jest to rota „Zachód”, to taki mocny pododdział, który faktycznie przeprowadza wszystkie operacje bojowe. Jestem dowódcą tej roty, nazywam się Łapin Igor, mój pseudonim – „Zoła”. Mnie tam z nazwiska mało kto zna, my tam jeden drugiego mało znamy z nazwiska, czyli głównie znamy się z pseudonimów, swoich kolegów i towarzyszy znamy po pseudonimach.

– Jak trafił pan na pierwsza linię frontu?

– Wsiadłem i pojechałem (śmiech). Jako ochotnik, po prostu tak wyszło, że jeden z naszych polityków chciał pojechać, odwiedzić chłopaków. Potrzebna mu była ochrona. Ja mu tę ochronę zorganizowałem, towarzyszyłem mu tam, on tam pobył dzień, pofotografował się (jak zawsze), potem pomogłem mu wydostać się ze strefy działań zbrojnych z powrotem, a sam zostałem z chłopakami.

– Czy do tej pory miał pan cos wspólnego z wojskiem?

– Tak, miałem. Jestem kadrowym wojskowym, na emeryturze od 1996 roku. Zwolniłem się z wojska na podstawie grupy inwalidzkiej. Ale ogólnie odsłużyłem 9 lat, nieco więcej niż 9 lat odsłużyłem. Służyłem jako poborowy, to jeszcze było za czasów ZSRR, po czym ukończyłem uczelnię wojskową i już potem, po ukończeniu uczelni, jako oficer służyłem w Zbrojnych Siłach Ukrainy. Zwalniałem się jako starszy lejtnant.

– A teraz?

– Starszy lejtnant (śmiech). Batalionowi „Ajdar” nagród czemuś nie dają. U nas bataliony milicyjne nagradzają bardzo szybko, tak samo i tytułu rozdają na lewo i na prawo. Batalion „Ajdar” to jedyny batalion, który w tej chwili podporządkowany jest Zbrojnym Siłom Ukrainy, czyli Ministerstwu Obrony. To znaczy tak: my nie przyszliśmy walczyć o nagrody, my przyszliśmy walczyć o niepodległość Ukrainy i to wszystko.

– To są ludzie z Wołynia?

– W naszym batalionie są ludzie z całej Ukrainy, ale kościec szturmowej roty obrony stanowią Wołyniach. Żadne bojowe operacje nie odbywają się bez nas, o ile jesteśmy pierwszym pododdziałem, podstawowym pododdziałem bojowym naszego batalionu. Czyli są tam struktury tyłowe, które odpowiadają za zabezpieczenie, medycyna, żywność itd., po prostu różne struktury tyłowe. A jest pododdział szturmowy. Jest to rota „Zachód” i jeszcze tam jest pododdział szturmowy, który składa się gównie z żołnierzy-internacjonalistów jeszcze dawnych, afgańczyków tak zwanych. Mają tam jeszcze pluton, który zawsze walczy, można powiedzieć, przyklejony do naszej roty, razem z nami walczy, ot i wszystko. Czyli kościec stanowi ta rota.

– Czyli 8. rota stale jest na pierwszej linii?

– Stale. Bez naszej roty żadna operacja bojowa nie była przeprowadzona, bez naszej roty praktycznie żadne miasto nie było zajęte. Mało tego, powiedziałbym – nie tylko bez naszej roty, w zasadzie tylko naszą rotą (śmiech). Tak będzie dokładniej, chociaż są też inne pododdziały, przyłączone do nas, na przykład jest tam oddział zwiadowczy, czyli po 10-15 osób w drużynach, które w tym wypadku są nam podporządkowane podczas wykonywania operacji bojowej z zasady. Tak się obiektywnie złożyło, że kieruje tymi wszystkimi operacjami, ponieważ to moja rota bezpośrednio je wykonuje. Dowódca batalionu też przyjeżdża, bierze udział w operacjach bojowych, ale on ma też inne zadania, nie tylko z nami po okopach biegać, ale i problemy rozwiązywać – uzbrojenie, dostawy itd.

Jutro będzie dalsza część rozmowy z dowódcą Igorem Łapinym.

(-)

A teraz czas na kolejny fragment powieści Jurija Horlisa-Horskiego „Chołodnyj Jar”:

– Konnych ilu możesz dać? – zapytał Czornota.

– Ani dobrych koni, ani siodeł nie mamy. Nas widzisz, bardziej Dniepr hoduje, niż piaszczysta ziemia. A rybakowi koń do niczego nie jest potrzebny. Dużych łodzi – ze dwie setki możemy wystawić.

– No, na Carogród się nie wybieramy, – z niezadowoleniem burknął pod nosem Andrij. Jak u pana sprawy, panie Mamaj?

Mamaj niewysokiego wzrostu, człowiek w średnim wieku, ze starannie zaczesaną bródką komicznie rozłożył ręce.

– U mnie, panowie, jak sami wiecie, sezon zimowy. Dniepr zamarzł, statki nie chodzą, „odzierać” nie ma kogo, strzelać też nie ma do kogo. Chłopaki wyplatają siatkę na ryby i lisy w tatarakach łapią. Liczbę ludzi, którzy pójdą na powstanie i ilość broni – trudno określić. Na wyspie mamy schowaną armatę. Zamek i naboje zabraliśmy do wsi, bo podczas powodzi to miejsce może zalać woda.

– Dobry to znak, że wieśniacy gromadzą broń, jeżdżą do Abłeberdy, na połtawską stronę, kupować rusznice. Na Boże Narodzenie w Szabelnikach kupili karabin maszynowy. W tym tygodniu na jarmarku wymienili ryby na karabin maszynowy. Kolt bez zamka. Na wiosnę wyprowadzę 200-300 ludzi. Będziemy powstrzymywać czerwone statki. A w międzyczasie można zajmować się swoją sprawą – łowić ryby. W razie potrzeby kureń Białego Jaru w składzie od 200 do 500 ludzi przy trzech karabinach przyprowadzę do Chłodnego Jaru. Konnicy nie ma. Armatę mamy bez kół, zdjętą z lawety. Przystosowaliśmy ją wyłącznie do strzelania z zatoki, do statków i do pochodu zupełnie się nie nadaje.

– Jak tam pod Czarnym Lasem? – zapytał Czuczupaka Chmarę.

– Ja nie mam statków, natomiast konie – prawie wszystkie dobre. Na złym koniu z dwustu wiorst z garnkami nie pojedziesz. Jest wystarczająco wierzchowców, niemieckich i denikinowskich, są zapasowe siodła. Obecnie mam na koniach około 70 ludzi, dla których przebywanie w domu jest niebezpieczne. Kręcimy się do wiosny po chutorach. W Czarnym Lesie mamy wykopane ziemianki dla siebie i dla koni, a na wiosnę, jak zacznie się jakaś walka, czarnoleski pułk konny może zwiększyć się do 300 jeźdźców.

– Posłuchaj, Pilipie, – przerwał mu Czarnota. – a czy to prawda, że wy w tych ziemiankach produkty, wodę i owies dla koni w garnkach na dwa arszyny trzymacie?

Chmara uśmiechnął się.

– W dwóch nie dwóch, a narobili chłopcy takich garnuszków, że w każdym paru komisarzy można ugotować. Kulomioty nasze wozimy tylko lekkie. A przy potrzebie postawimy 5-6 karabinów maszynowych na taczanki. Co do samej wsi, to broni wystarcza., ale wpływa bliskość Znamianki i Cebulowego z koleją. Na powszechne powstanie wieś może pójść albo jak bardzo już dopieką, albo gdyby ktoś gnał już czerwonych z Ukrainy.

Podczas rozmowy przyglądałem się czarnoleskiemu pułkownikowi

(Uwaga opracowującego: Jurij Horlis-Horski bierze „Płkownik” w cudzysłów. Bo chmarę nazywano pułkownikiem nie według stopnia, a za zasługi, jak otamana pułku czarnoleskiego)

Był to smukły, mocno zbudowany człowiek w wieku 28-30 lat. Ubrany był w ciemnozieloną czumarkę kroju czerkieskiego, z drogą, srebrną szablą. Jak się potem dowiedziałem, był to doświadczony starszyzna-kawalerzysta, oddany narodowiec, dość dobry organizator i dowódca, chociaż na każdym miejscu wyczuwało się brak wykształcenia.

(Uwaga autora: nie mylić Pyłypa Chmary z Semenem Charczenką-Charczukiem, który operował na Podolu pod pseudonimem „Chmara”)

Odezwał się otaman Iwan Petrenko, inteligentny wieśniak, starszyzna, który w swojej kireji z wyłogiem nie odróżniał się od miejscowych wieśniaków.

– W Prusach i Mychajłówce nie ma obowiązkowej służby wojskowej, jak w Melnykach i powiedzieć ilu wystąpi do boju nie trudno: może ze trzystu ludzi, bardziej świadomych, a może i do trzech tysięcy zebrać się. To będzie zależało od okoliczności. Jeśli „towariszczi” wiosną mocno dadzą się we znaki, to pójdzie więcej. Jak armia ukraińska poprowadzi z zachodu udany atak – pójdą wszyscy. Najważniejsze, żeby wieśniacy zobaczyli, że sprawa idzie do zwycięstwa. Wtedy ich nie utrzymasz. A w sytuacji niejasnej – więcej znajdzie się chętnych wziąć broń i czmychnąć do Chłodnego Jaru, niż występować na miejscu. Kolej jest blisko i wsie nie raz zaznawały nieszczęść. Od bolszewików, od denikinowców za przedwczesne wystąpienia w ubiegłym roku. Broni jest niemało. Mamy sześć sprawnych karabinów maszynowych, zakopaną armatę, dwa miotacze min. Konnicy będzie około 30 ludzi. Bobryńskie CzK ustanowiło już po wsiach swoją agenturę, do której wcisnęło się też kilku naszych ludzi. Wszystkich „seksotów” już znamy i jak tylko rozpocznie się jakiś ruch – anulujemy.

(-) Ogłoszenie nadawcy

Nasz dzisiejszy program dobiega końca, przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jutro prosimy słuchać nas o godz. 10.50. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

23.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze, we wtorek, 23 września. W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa wita Państwa Jarosława Chrunik. Dziś imieniny obchodzą Paweł, Mynodora, Mytrodora, Tekla i Bogusław. Składamy życzenia im oraz tym, którzy obchodzą urodziny. W najbliższą niedziele w Morągu znowu zabrzmi ukraińska popularna piosenka. Polska, Ukraina i Litwa będą miały wspólną brygadę z dowództwem w Lublinie. Ukraińska armia i jej dowódcy rodzą się w boju. Tak więc radzimy dziś zapamiętać: Ojczyzna – to matka, umiej stanąć w jej obronie. O tym wszystkim usłyszą Państwo w porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

W Morągu wkrótce po raz drugi zabrzmi trombita górali, otwierając II Festiwal Ukraińskiej Piosenki Popularnej „Jak sobie zaśpiewam”. Festiwal pod tą nazwą odbędzie się po raz drugi, ale jego źródeł należy szukać przed dziesięciu laty, kiedy to Olsztyński Oddział ZUwP oraz morąskie koło zaczęły organizować imprezę pod nazwą „Rodzinne śpiewanie”. Wśród tegorocznych będą ukraińscy artyści z Ukrainy i z Polski. Wystąpi m.in. zespół wokalno-instrumentalny Mykoły Hnatiuka z Łucka oraz grupy „Krzywa Fajera” i „Sibed” z ziemi bartoszyckiej. A tak na ubiegłorocznym festiwalu śpiewał zespół „Spektrum” z Kandyt.

(-)

Festiwal odbędzie się 28 września w Morąskim Centrum Kultury „Narie”. Początek – o g. 11.00.

Jak już informowaliśmy, Polska, Ukraina i Litwa będą miały wspólną jednostkę wojskową z dowództwem w Lublinie. Minister obrony Ukrainy, gen. Wałerij Hełetej, który niedawni podpisał dokument w imieniu Ukrainy, podkreślił wagę tego momentu:

– „Litewsko-polsko-ukraińska brygada rodzi się w niezwykle trudny czas dla naszego kraju, dla świata. Ukraina po raz pierwszy za czas niepodległości stanęła przed realnym zagrożeniem oraz faktem zbrojnej napaści naszego północnego sąsiada, Federacji Rosyjskiej, rosyjskich sił zbrojnych”.

Prezydent RP Bronisław Komorowski oświadczył, że brygada pojawiła się zbyt późno, informuje Polskie Radio:

(-) Korespondencja w języku polskim

Gdy na Ukrainę runęły moskiewscy najemnicy, a następnie i regularna armia, ukraińskiej armii praktycznie nie było. Rodziła się ona bezpośrednio w walce. A wraz z nią – utalentowani dowódcy. Jednym z nich jest starszy lejtnant Igor Łapin. Bardziej znany z pseudonimu „Zoła”. Dowódca roty „Zachód”, która wchodzi do oddzielnego szturmowego batalionu „Ajdar”:

– Jest batalion „Ajdar”, to jest batalion, który prowadzi działania zbrojne w Obwodzie Ługańskim, aktualnie posiada status oddzielnego szturmowego batalionu, tak zwany 24 batalion i w tym batalionie jest szturmowy pododdział, jest to rota „Zachód”, to taki mocny pododdział, który faktycznie przeprowadza wszystkie operacje bojowe. Jestem dowódcą tej roty, nazywam się Łapin Igor, mój pseudonim – „Zoła”. Mnie tam z nazwiska mało kto zna, my tam jeden drugiego mało znamy z nazwiska, czyli głównie znamy się z pseudonimów.

W naszym dzisiejszym wieczornym programie proponujemy wysłuchanie pierwszej części rozmowy Stefana Migusa z Igorem Łapinym o pseudonimie „Zoła”. Zapraszamy!

UE i NATO mają niepodważalne dowody na to, że na Ukrainę została wprowadzona armia rosyjska, chociaż władze rosyjskie zaprzeczają temu. O wprowadzeniu wojsk powiedział europoseł z Niderlandów Johanes Kornelis Van Baalen w wywiadzie dla „Deutsche Welle”.

– „Oczywiście, mamy dowody, mamy zdjęcia satelitarne. Z Kremla słyszeliśmy już: „Nie ma wojsk rosyjskich na Krymie”. A teraz nie ma ich na Wschodzie Ukrainy. jednak wszyscy wiedzą, że to łgarstwo. UE ma dowody, NATO ma dowody” – oznajmił. „Chociaż, skoro nie ma wojsk rosyjskich na Ukrainie, to skąd się biorą ciała zabitych rosyjskich żołnierzy? Skąd przybywają ranni do szpitali wojskowych rostowa i Sankt Petersburga? To nonsens!” – oburzył się. „To najczystszej wody kłamstwo oraz propaganda agitacyjna, w którą niestety, wielu wierzy. I Putin nadal będzie robił to, co się mu podoba – wysyłać wojsko, czy je odwoływać. Nie wolno mu wierzyć” – dodał Van Baalem. Uważa on też, że USA i UE maja pomóc Ukrainie w rozmowach z Moskwą.

– I USA, i KE powinny rozmawiać z prezydentem Ukrainy, Petrem Poroszenką na zasadach konfidencyjności i ustalać z nim czego chce sama Ukraina i jak mogą jej w tym pomóc, ponieważ kompromisy z rosyjskim prezydentem Putinem będą oznaczały, że Putin zwyciężył” – uważa europoseł. Powiedział też, że UE diametralnie zmieniła podejście do Rosji i ma nawet plan „B” na wypadek odłączenia przez Moskwę gazu zimą.

(-)

Nasz poranny program dobiega końca, przygotowali go – Stefan Migus i Jarosława Chrunik. Jeszcze dziś, o godz. 18.10 pojawi się nasz wieczorny program „Z dnia na dzień”, więc – wszystkiego dobrego i do usłyszenia, drodzy słuchacze! (jch/łw)

22.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, drodzy słuchacze, w poniedziałek, 22 września, w ukraińskim programie Radia Olsztyn z cyklu „Kamo hriadeszy”. Wczoraj, 21 września, obchodziliśmy święto Narodzenia NMP. Oto co o tym wydarzeniu czytamy na stronie kyrios.org.ua:

W niewielkim galilejskim mieście Nazaret mieszkała starsza para małżeńska – Joakim i Anna. Oboje byli prawi i czcigodni. Święte małżeństwo Joakim i Anna, przez długi czas było bezdzietne. I płakało z tego powodu, że nie miało dzieci.

Pewnego razu, w wielkie święto, Joakim przyniósł do świątyni jerozolimskiej dary Panu Bogu. Jednak kapłan nie zechciał przyjąć darów Joakima, dlatego, że był bezdzietny, a dzieci były uważane za Boże błogosławieństwo. W tym czasie jego żona, która pozostała w domu, też usłyszała, że ksiądz w świątyni odmówił przyjęcia darów z powodu ich bezdzietności. Dowiedziała się też, że jej mąż, zasmucony i płaczący, poszedł w odosobnione miejsce i sama zapłakała. Anna poszła do swego sadu, usiadła pod laurowym drzewem, westchnęła, i spojrzała w niebo pełnymi łez oczami. Zobaczyła na drzewie, w górze, gniazdo, w którym piszczały małe ptaszątka. „Nawet ptaki mają dzieci, a my nie mamy takiego szczęścia na starość” – pomyślała Anna.

Nagle Annie pojawił się anioł Boży. Powiedział: „Poczniesz i urodzisz córkę – błogosławioną, wyżej ponad wszystkich. Dzięki niej otrzymają Boże błogosławieństwo również wszystkie ziemskie narody. Dzięki niej wszyscy ludzie otrzymają zbawienie. Jej imię będzie – Maria.”

W tym samym czasie anioł zjawił się też w pustelni Joakimowi. Powiedział: Joakimie, Bóg wysłuchał twojej modlitwy i podaruje ci swoje błogosławieństwo. Twoja żona Anna pocznie i urodzi ci córkę, która będzie radością dla całego świata. A oto znak, że mówię prawdę: idź do świątyni, do Jerozolimy i tam, koło Złotej Bramy spotkasz swoją żonę Annę, której powiedziałem to samo.” Zdziwiony Jakim, dziękując z całego serca Bogu, z radością, pospiesznie wyruszył do Jerozolimy, do świątyni. Tam, tak powiedział mu anioł, ujrzał Annę, która modliła się do Boga przy Złotej Bramie i opowiedział jej o aniele. Ona też opowiedziała mężowi wszystko co widziała i usłyszała o narodzinach córeczki.

Pomodliwszy się Bogu i pokłoniwszy się Mu w świątyni, małżeństwo powróciło do domu. Po 9-ciu miesiącach Anna urodziła córeczkę – najczystszą i najbardziej błogosławioną, przewyższającą wszystko, co zostało dotychczas stworzone; początek naszego zbawienia, nasza modlitewna orędowniczka przed Bogiem. Z Jej narodzin cieszyło się Niebo i Ziemia. Z okazji jej narodzin Jakim przyniósł Bogu wielkie dary i ofiarę. Otrzymał błogosławieństwo arcykapłana, kapłanów i wszystkich ludzi z tego powodu, że dostąpił błogosławieństwa Bożego. Następnie urządził w swoim ogrodzie wielki bankiet. Wszyscy weselili się o wysławiali Boga.

(-)

Jakie znaczenie dla nas, ponad 2000 lat później, mają Narodziny NMP? Proponujemy Państwu wysłuchanie homilii Arcybiskupa Charkowskiego i Połtawskiego Igora, na święcie parafii Narodzenia NMP we wsi Hłuszkiwka rejonu kupiańskiego, obwodu charkowskiego. Arcybiskup Charkowski i Połtawski Igor Isiczenko to wybitny syn narodu ukraińskiego, wielki patriota, działacz społeczny i cerkiewny, Arcybiskup Eparchii Charkowsko-Połtawskiej Ukraińskiej Cerkwi Autokefalicznej. Naukowiec, pisarz. Jego ród wywodzi się z Ukraińców Prawobrzeża, który osiadł na Słobożańszczyźnie. Postrzyżyny zakonne z imieniem Igora przyjął 12 marca 1992 roku w klasztorze Świętego Michała w Kijowie, potajemnie. Specjalizuje się w badaniach historii literatury ukraińskiej X-XVIII w., Szewczenkoznawstwie, współoddziaływaniu literatury i religii, historii chrześcijaństwa.

(-)

– W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

– Na wieki wieków!

– Na pierwszy rzut oka wydaje się być niedorzecznym w ten świąteczny dzień, święta parafii, słuchać przypominania Ewangelii o tym, o ile wyższym jest postrzeganie życia na podstawie działania. Bo przecież u nas, w życiu codziennym, najczęściej święto wiąże się nie tyle z modlitwą, ile z biesiadowaniem, przyjęciem gości, z kłopotami, które spadają na większą część kobiet w naszej parafii. Ale może akurat w tym czasie, w ten pierwszy świąteczny dzień kalendarza cerkiewnego, jak nigdy sensownym jest przypominanie o tym, po co my tak naprawdę przychodzimy do cerkwi. Bardzo często zdarza się nam w cerkwi jak i na modlitwie skupiać się na świecie zewnętrznym – gdzie lepiej położyć krzyż, gdzie i jak postawić świecę, gdzie prawidłowo stanąć. Jednak tak naprawdę sensem naszego przebywania na modlitwie, naszej rozmowy z Bogiem, jest słuchanie Go. Nie po prostu chóru, nie po prostu kapłana, a słuchanie Boga. Bo każde słowo Ewangelii, wszystkie psalmy są wypowiedzianą do nas frazą, którą zwraca się do nas Bóg za pośrednictwem naszego ludzkiego języka. Z pośrednictwem tych ludzi, którzy kiedyś zapisali to słowo. On do nas przemawia i najczęściej my nie potrafimy przyjąć Go całym sercem. Ale czyż nie bywało tak, że jedno i to samo słowo wiele razy, może dziesiątki razy, słyszeliśmy i ono przechodziło obok naszego serca? I oto pewnego razu trafiło ono do głębi naszej istoty i ją wywróciło. Jak maja wywracać nas słowa, gdy my w modlitwie, takiej zwyczajnej, codziennej modlitwie, rozpoczynamy rozmowę z Bogiem słowami: „Ojcze nasz”. To przecież nie jest taki zwyczajny, honorowy tytuł. To jest przypominanie nam, że wszyscy jesteśmy Jego dziećmi. A On nas kocha. On jest naszym wspólnym Ojcem i z nas wszystkich czyni jedną rodzinę. I my powinniśmy w naszym codziennym życiu pamiętać o tych swoich rodzinnych stosunkach. Umieć je cenić. I umieć naprawdę odnosić się do siebie jak brat do siostry czy siostra do brata.

Dzisiejszy dzień to dzień przypominania o wielkiej tragedii ludzi z przeszłości – prawych rodziców Bogurodzicy. Ileż to lat oni przeżywają tragedię bezdzietności! Dla człowieka tamtych czasów to była naprawdę tragedia. Najcięższa kara. Oni nie mogą zrozumieć, dlaczego, za co to ich spotkało. I wydawałoby się, że wszystko w ich życiu nastraja ich na rozpacz, na odejście od Boga, na bunt. Bo przecież faktycznie – oni niczym nie zawinili i w tym samym czasie z nich śmieją się ludzie, ich nawet kapłan nie dopuszcza do przyniesienia ofiary. Uważa on, że Bóg się od nich odwrócił. I w tym właśnie czasie, w czasie ciężkiej próby, oni nie wierzą w niesprawiedliwość Boga. Oni wciąż wierzą, że Bóg zdoła im to wynagrodzić. I po zdaniu tego egzaminu, otrzymują nagrodę – nie tylko długo oczekiwane dziecko, a najdoskonalszą spośród wszystkich ludzi. Tę, na którą przez stulecia, tysiąclecia oczekiwała ludzkość – Najświętszą Dziewicę, która urodzi Bożego Syna. Oto ona, Najświętsza Dziewica, daje nam wieczny przykład cichej, pokornej, głębokiej modlitwy. Takiego słuchania Boga, którego nam brakuje. I gdy wysłuchaliśmy tej przypowieści o dwóch kobietach, które w tak różny sposób przyjmowały Chrystusa, nie przypadkowo dane jest nam od razu usłyszeć ten zdziwiony i zachwycony okrzyk, który mogła wydać tylko kobieta. Bo chyba tylko kobieta mogła, słysząc to niezwykłe, głębokie słowo Chrystusa, pomyśleć o tej, która Go urodziła. „Błogosławione łono, które Cię nosiło, błogosławione piersi, które Cię karmiły!” Oto, co ona myśli. Ona myśli nie tylko o Chrystusie, ale i o tej, dzięki której On przyszedł na świat.

I to zmusza nas dzisiaj znowu i znowu pomyśleć o wyjątkowej misji kobiety-matki. Ileż to razy narzekamy na nieposłuszną młodzież! Na pijaństwo, rozpustę, na różne choroby społeczne, które są wokół nas. I za każdym razem, gdy na nich narzekamy, powinniśmy pomyśleć: „A kim były ich matki?” Czy Cu ludzie, którzy są w więzieniach, są przestępcami, którzy okradają nas, zabierając wypłatę czy emeryturę, czy mieli oni zacisze domowe? Czy odczuwali oni miłość? Bo misja kobiety-matki polega właśnie na tym, żeby podarować dziecku przede wszystkim doświadczenie miłości. Ona daje dziecku to doświadczenie, aby z czasem uzyskać je z powrotem. I my możemy liczyć na zaciszną starość, na troskę i miłość dzieci wtedy, gdy zdołaliśmy być dla nich dobrym wzorcem. A ten nasz wzorzec zaczyna się od naszego stosunku nie do samego dziecka, a do Boda, bo stąd bierzemy niewyczerpane źródło doświadczenia. Naszej miłości, dobroci, łagodności, naszego stosunku do innych ludzi. Bierzemy pokój – to, czego tak brakuje w naszym życiu. Bo jak często my chowamy się przed obecnością Boga, przed pokojem, w którym Bóg przebywa za bezmiarem naszych drobnych i wielkich spraw. Ileż to razy podczas modlitwy przypomniało się nam, że gdzieś trzeba biec, wyłączyć gaz, zamknąć kury, nakarmić bydło… Ile takich myśli pojawia się, które rujnują naszą rozmowę z Bogiem! Zajmują nas i zanurzają w wir codzienności. A my potrzebujemy jednego. Jednego – tej błogiej cząstki, którą wybrała Maria. Ona też miała mnóstwo trosk, do nich przyszedł Nauczyciel ze swoimi uczniami. Trzeba było nakrywać do stołu, wyobraźcie sobie, co to znaczy nakarmić gości, którzy przyszli znienacka, których jest ponad dziesięciu. A ona raptem zapomniał o wszystkim. Usiadła i słucha, bo wie, że spotkanie z Nauczycielem dane jest nie po to, aby ona coś robiła, biegała, troszczyła się o Niego, ale żeby to ona od Niego otrzymała. Otrzymała od Niego unikalną naukę – naukę wiary i miłosierdzia. I gdy przychodzi niedziela, gdy nadchodzi święto parafii, albo jakiekolwiek inne święto naszego roku cerkiewnego, kiedy wreszcie stajemy na modlitwie, pamiętajmy o tym doświadczeniu Marii. Doświadczenie Przenajświętszej Bogurodzicy: umiejętność bycia w pokoju i słuchania. Bo właśnie przebywając w pokoju możemy usłyszeć głos Boga. I właśnie stąd możemy wziąć być może to, czego nam brakuje na świecie – właśnie tego spokojnego, łagodnego odnoszenia się do otoczenia, gdy możemy działać łagodząco na nasze dzieci i wnuki. Gdy każdy z nas zdolny jest stać się siewcą pokoju. Tym siewcą pokoju i miłości, którym jest dla nas na zawsze Przenajświętsza Matka Boża. Amen. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus!

– Na wieki wieków!

Nasz dzisiejszy program dobiega końca. Jutro będziemy na antenie o godz. 10.50. a dzisiaj żegnają się już z Państwem – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

22.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, drodzy słuchacze, w poniedziałek, 21 września, w ukraińskim porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa na falach Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Na kartce w moim kalendarzu widnieje dziś tylko jedno imię: Marija, tak więc wszystkim Marijom składamy jak najlepsze życzenia i wszystkim tym, kto urodził się 21 września. To, że tylko Marija obchodzi dziś imieniny, nie dziwi, bowiem właśnie dziś, 21 września, świętujemy Narodziny NMP. To będzie jeden z tematów naszego przeglądu wydarzeń, a dalej – rodziny niemieckich rodzin malezyjskiego samolotu będą pozywać Ukrainę. W Polsce politycy na ogół sceptycznie oceniają osiągnięte w Mińsku porozumienie.

(-)

Dzisiaj, 21 września, świętujemy Narodziny NMP. Oto, co o tym wydarzeniu czytamy na stronie kyrios.org.ua:

W niewielkim galilejskim mieście Nazaret mieszkała starsza para małżeńska – Joakim i Anna. Oboje byli prawi i czcigodni. Święte małżeństwo Joakim i Anna, przez długi czas było bezdzietne. I płakało z tego powodu, że nie miało dzieci.

Pewnego razu, w wielkie święto, Joakim przyniósł do świątyni jerozolimskiej dary Panu Bogu. Jednak ksiądz nie zechciał przyjąć darów Joakima, dlatego, że był bezdzietny, a dzieci były uważane za Boże błogosławieństwo. W tym czasie jego żona, która pozostała w domu, też usłyszała, że ksiądz w świątyni odmówił przyjęcia darów z powodu ich bezdzietności. Dowiedziała się też, że jej mąż, zasmucony i płaczący, poszedł w odosobnione miejsce i sama zapłakała. Anna poszła do swego sadu, usiadła pod laurowym drzewem, westchnęła, i spojrzała w niebo pełnymi łez oczami. Zobaczyła na drzewie, w górze, gniazdo, w którym piszczały małe ptaszątka. „Nawet ptaki mają dzieci, a my nie mamy takiego szczęścia na starość”.

Annie pojawił się anioł Boży. Powiedział: „Poczniesz i urodzisz córkę – błogosławioną, wyżej ponad wszystkich. Dzięki niej otrzymają Boże błogosławieństwo również wszystkie ziemskie narody. Dzięki niej wszyscy ludzie otrzymają zbawienie. Jej imię będzie – Maria.”

Po 9 miesiącach Anna urodziła córeczkę – najczystszą i najbardziej błogosławioną. Więcej o tym święcie prosimy słuchać w naszym wieczornym programie.

Rodziny niemieckich ofiar katastrofy malezyjskiego Boeinga oskarżają władze Ukrainy o to, że dopuściły do tej tragedii. Będą one pozywać Ukrainę do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Z Berlina informuje korespondent Polskiego Radia, Wojciech Szymański:

(-) Korespondencja w języku polskim

Jak informuje RBNO Ukrainy, na razie nie można mówić o wprowadzaniu w życie porozumienia z Mińska. Separatyści nie przestrzegają nawet pierwszego jego punktu, czyli zawieszenia broni, informuje z Kijowa Piotr Pogorzelski:

(-) Korespondencja w języku polskim

Kolejny rozejm na Ukrainie to fikcja – oceniają zgodnie politycy wszystkich partii z polskiego parlamentu. W nocy z piątku na sobotę podpisano porozumienie, na mocy którego ustanowiono między innymi 30-kilometrową strefę zdemilitaryzowaną. Jak podaje Polskie Radio, prezydencki doradca profesor Tomasz Nałęcz uważa, że rozejm nie oznacza zwrotu w politycy imperialnej Rosji.

(-) Wypowiedź w języku polskim

Europoseł PiS Ryszard Czarnecki komentuje sprawę ostro: nie ma rozejmu na Ukrainie, bo cały czas giną tam ludzie:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Z kolei szef klubu parlamentarnego Sprawiedliwa Polska Jarosław Gowin zwraca uwagę, że na Ukrainie nie było i nie ma rozejmu. Jest za to de facto aneksja części tego kraju przez Rosję:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Nieco łagodniej porozumienie zawarte między władzami Ukrainy a separatystami ocenia Andrzej Rozenek z Twojego Ruchu. Jego zdaniem to co podpisano niedawno to „kruchy rozejm, ale jednak rozejm”:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Natomiast sekretarz generalny SLD Krzysztof Gawkowski w rozejmie widzi nadzieję na dalszą poprawę i powolną stabilizację na ukraińsko-rosyjskim pograniczu:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Trzy dni temu negocjatorzy z Ukrainy i prorosyjscy separatyści podpisali w Mińsku wstępne porozumienie o demilitaryzacji strefy przyfrontowej. Na początku września obie strony konfliktu na Ukrainie również podpisały rozejm, мimo to nadal ginęli po tym porozumieniu cywile i żołnierze.

(-)

Nasz poranny program dobiega końca, przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem pojawimy się na antenie o godz. 18.10. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

20.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa w sobotę, 20 września, na falach Radia Olsztyn, w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dziś mamy następujących solenizantów: Jan, Makar i Łukasz. Nie wiem, szanowni słuchacze, czy zgodzicie się ze mną, ale odnoszę takie wrażenie, że panowie Janowie obchodzą imieniny prawie codziennie. Jednak ile razy by ich nie obchodzili, zawsze spieszymy do nich z najlepszymi życzeniami. Tak samo jak i do jubilatów – dziś są nimi ci, którzy urodzili się właśnie 20 września. A o czym będziemy mówić w naszym przeglądzie wydarzeń?

W Górowie Iławeckim w ubiegłym tygodniu odbyło się sareptańskie spotkanie młodzieży. Polski prezydent Bronisław Komorowski chce ograniczenia prawa Rosji w Radzie Bezpieczeństwa ONZ ze względu na agresywną politykę Kremla wobec Ukrainy. Polsko-ukraińsko-litewska brygada powoli staje się rzeczywistością. Rosja nie przynosi na Ukrainę pokoju, lecz niesie krew i śmierć. O tym wszystkim usłyszą Państwo za chwilę.

(-)

W ubiegły weekend, 12-14 września, w Górowie Iławeckim odbywała się Sarepta po wakacjach. Jest to odnowienie sareptańskich spotkań formacyjnych, które mają się odbywać w ciągu roku szkolnego. Organizatorami przedsięwzięcia byli: ks. Jan Łajkosz (proboszcz Górowa) i seminarzysta Igor Hubacz. Na spotkanie przybyło 13 młodych osób, mieszkały one w internacie przy Zespole Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania. Czas ten wypełniony był modlitwą i rozmyślaniami nad sensem życia ludzkiego, a jednocześnie program był niezwykle nasycony. Na przykład – w sobotę po Liturgii Świętej i śniadaniu ks. Jan Łajkosz przeprowadził konferencję na temat sensu święta Złożenia Pasa NMP, które wypadło akurat tego dnia. Następnie obyło się spotkanie sareptan z młodzieżą w internacie. Uczniowie szkoły opowiadali o szkole ukraińskiej w Górowie Iławeckim w nadziei, że ktoś z sareptan, być może, wybierze ją do swojej nauki, natomiast sareptanie opowiadali o tym, czym jest Sarepta, dlaczego na nią jeżdżą i starali się zachęcić swoich rówieśników do udziału w niej. Spotkanie zakończyło się wspólną modlitwą.

Było też wiele innych zajęć, zwiedzanie miejscowości, a także przegląd filmów na tematy religijne. Na zakończenie Sarepty młodzież podziękowała księżom, seminarzystom oraz wszystkim parafianom za wspólnie spędzony czas i modlitwę. Wszyscy zgodnie stwierdzili, że warto organizować takie spotkania i że z niecierpliwością będą oczekiwać na następne.

Prezydent Polski Bronisław Komorowski ma zamiar zaapelować do ONZ o ograniczenie możliwości dla FR nakładania weto na decyzje Rady Bezpieczeństwa w sprawie regionu Europy Wschodniej. Do takiej decyzji skłoniło prezydenta rozczarowanie pasywną reakcją ONZ na rosyjską agresję na Ukrainę, – pisze New York Times.

„Moja główna wiadomość jest taka, że – być może – ONZ powinno być zreformowane, żeby być w stanie zażegnywać te zagrożenia, które dziś realnie istnieją”, – powiedział Bronisław Komorowski w wywiadzie w tym tygodniu, w przeddzień swojej wizyty na posiedzenie ONZ w Nowym Jorku, które odbędzie się w przyszłym tygodniu.

„Sądzę, że blokowanie decyzji Rady Bezpieczeństwa w sprawie Ukrainy jest symptomem ogólnej słabości ONZ”, – zaznaczył. Jak zaznacza wydanie, wypowiedzi Komorowskiego świadczą o zaniepokojeniu Polski z powodu międzynarodowej reakcji na sytuację na Ukrainie, a także o coraz bardziej zauważalnej roli tego kraju w UE oraz NATO, zwłaszcza w sprawie pytań, które dotyczą Europy Wschodniej.

Obawy prezydenta Komorowskiego nie są bezpodstawne, bowiem rosyjski prezydent Władimir Putin otwarcie powiedział, że może wprowadzić wojska do Warszawy, Wilna oraz szeregu innych stolic krajów UE i NATO. Jest o tym mowa w krótkim wykładzie służb polityki zewnętrznej UE, pisze niemiecka gazeta „Süddetsche Zeitung”.

Jak informuje wydanie, Putin powiedział to w oczy prezydentowi Ukrainy Petrowi Poroszence. Poroszenko z kolei przekazał treść rozmowy przewodniczącemu Komisji Europejskiej Jose Manuelowi Barrosu. „Gdybym chciał, to w ciągu dwóch dni wprowadziłbym wojska nie tylko do Kijowa, ale i do Rygi, Wilna, Tallina, Warszawy i Bukaresztu,” – oznajmił Putin Poroszence. Ponadto, jak informuje niemieckie wydawnictwo, Putin poradził Poroszence „nie bardzo liczyć na UE”, ponieważ on – jeśli będzie chciał – może „wpłynąć i zablokować przyjęcie postanowienia na poziomie Rady Europejskiej”, – informuje „Europejska Prawda”.

Polska, Litwa i Ukraina będą miały wspólną jednostkę wojskową. Wczoraj w Warszawie w Belwederze została podpisana umowa trójstronna o utworzeniu litewsko-polsko-ukraińskiej brygady, której dowództwo będzie się mieściło w Lublinie. W uroczystości wziął udział prezydent Polski Bronisław Komorowski, a także ministrowie obrony trzech zaangażowanych krajów. Pomysł utworzenia wspólnej polsko-litewsko-ukraińskiej brygady zrodził się kilka lat temu, wstępna umowa została podpisana w 2009 roku, ale rozmowy przeciągnęły się i długo nie można było zrealizować tego projektu. Przyspieszenie nastąpiło po zmianie sytuacji politycznej w kraju. Tymczasem w Lublinie zakończyły się międzynarodowe manewry wojskowe pod nazwą MAPLE ARCH-14. Gospodarzem była bazowana w Lublinie – w polskiej jednostce – Brygada Wielonarodowa – mówi jej dowódca, pułkownik Dariusz Sobotka:

(-) Wypowiedź w języku polskim

W manewrach wzięło udział około 250 żołnierzy, w tym około 40 z Kanady, Litwy i Ukrainy.

Rosyjscy żołnierze i terroryści w strefie operacji antyterrorystycznej (OAT) nie przestrzegają zawieszenia broni. „W ciągu ostatniej doby utraciliśmy dwóch żołnierzy ukraińskich, trzech zostało rannych i sześciu zaginęło bez wieści”, – powiedział wczoraj rzecznik Centrum Informacyjno-Analitycznego Rady Bezpieczeństwa i Obrony Narodowej Andrij Łysenko.

„Terroryści i żołnierze rosyjscy kontynuują ostrzeliwanie pozycji sił OAT. I tak, w ciągu doby terroryści dokonali ostrzału pozycji sił OAT w obwodzie donieckim, w rejonie zamieszkałych punktów Wuhłehirsk, Marjinka, Debalcewe, Nyżnia Krynka, Doniecki, Troickie, Krasnohoriwka, Starohnatiwka, Hranitne, Peremożne, Pisky, Małoorliwka oraz portu lotniczego Donieck. Niespokojnie jest także w innych miastach wschodniej Ukrainy – powiedział wczoraj w Kijowie korespondent Polskiego Radia, Piotr Pogorzelski:

(-) Korespondencja w języku polskim

Nasz dzisiejszy program dobiega końca, przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jutro pojawimy się na antenie o g. 20.30. Powodzenia, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

19.09.2014 – 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy naszych słuchaczy w piątek, 19 września, w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. Nie wiem ile wody upłynęło w Czeremoszu w ciągu doby, od wczorajszego programu, ale wtedy obiecaliśmy Państwu kontynuacje opowieści o węgorzewskim Zespole Tańca Ludowego „Czeremosz”. I słowa dotrzymamy. A jeszcze – na naszą antenę powracają uczniowie zespołów szkół z ukraińskim językiem nauczania naszego regionu. Dziś słowo mają uczniowie z Górowa Iławeckiego.

(-)

Mniej więcej po rocznym istnieniu nowego „Czeremosza”, czyli Zespołu Ukraińskiego Tańca Ludowego w Węgorzewie, jego kierownik, Włodzimierz Deneka odczuł, że zespołowi robi się ciasno i że sam nie będzie mógł istnieć.

Z doświadczenia lwowskiego Włodzimierzowi Denece zapamiętało się, na ile ważną sprawą jest przyłączenie tego czy innego zespołu do ważnego, stałego, własnoręcznie realizowanego wydarzenia – festiwalu, przeglądu, konkursu, a nie wyłącznie oczekiwanie na zaproszenia.

– Poczułem, że jest nam ciasno. Sami nie będziemy mogli istnieć. We Lwowie, jako kierownik, jeździłem dużo po festiwalach i uważałem, że jak będziesz miał festiwal, to będzie to wsparcie dla „Czeremosza”. I wtedy rzuciłem hasło, że może warto nam stworzyć jakiś… bo był Jarmark Folkloru, wielkie święto, które rozwijało się i rozwija się do dzisiaj, to ogromny drugi Kazimierz Dolny, natomiast tu do muzeum przyjeżdżało wtedy dużo ludzi, wtedy było jakoś nie tak, jak teraz. Powiedziałbym, że ten dziki kapitalizm pożera trochę tę naszą kulturę ludową; nie tylko ukraińską, polską kulturę też. Dziki kapitalizm pożera, bo liczą się tylko pieniądze, a już nic więcej żywego się nie liczy, porządnego.

I oto wtedy zacząłem szukać jakiejś formuły, jakby tu coś zrobić. I wtedy pierwszy raz zetknąłem się z takim ciekawym… pojechałem wtedy do województwa suwalskiego (to wtedy było nasze), poszedłem do wydziału kultury, wydziału oświaty i tak dalej. No, chciałem stworzyć ukraiński festiwal, a powiedziano: „Nie zrozumieją cię. Rób wszystko – Łemkowie, Bojkowie, Hucułowie, tylko nie ukraiński. Z jakiegoś powodu wtedy jeszcze było takie podejście – To Ukraińcy! I jak diametralnie teraz się zmieniło, minęło 20 lat. Teraz – proszę, rób, twórz! A tu już nawet takiej energii nie ma w ludziach i tej takiej emocji nie ma. Może już nawet tego patriotyzmu w miejscowych Ukraińcach nie ma – on już tak po cichutku wygasa. Wtedy był on ogromny.

O, wtedy można było, ale wtedy państwo nie pozwalało robić ukraińskich. „Rób bukowińskie”… nie będę mówił, bo to i nie trzeba nawet tego wspominać.

I wymyśliliśmy wtedy formułę, zdaje się, że podpowiedział mi wtedy, jeśli się nie mylę, ówczesny naczelnik wydziału kultury, mówi: „Może byśmy zrobili, bo tam u was w Węgorzewie są i Polscy, i Ukraińcy, i Niemcy, i Białorusinów trochę, i Litwini – może by zrobić mniejszości narodowych?” I wtedy pomyśleliśmy, że może faktycznie tak, żeby tu zrobić, bo mamy tu wielokulturowość, bo nie ma takiego festiwalu. Zrobiliśmy w 95-tym roku Festiwal Kultur Narodowych. Folklorystyczny festiwal. Wydaje mi się, że był to strzał w dziesiątkę; i polskie władze nas wsparły, i Ukraińcy nasi nas poparli, bo wtedy społeczność była silna, zwarta i my w 95-tym roku zaczęliśmy ten festiwal. Gdy zaczęli do nas przyjeżdżać, to my zaczęliśmy zapraszać zespoły z Ukrainy i nasze dzieci zobaczyły, jaki jest poziom na Ukrainie. To było stymulatorem do rozwoju naszego „Czeremosza”. I tak się zaczęło. Festiwal to festiwal, „Czeremosz”, nowe dzieci, nowe grupy, stworzyliśmy już potem w Węgorzewie dwie grupy, bo uważam, że jak jest starsza grupa i młodsza, bo to niemożliwe, żeby nie było, bo wtedy nie będzie wymiany; musi nadchodzić narybek, podciągać starszych, deptać po piętach. I tak poszło, poszło, poszło.

W międzyczasie w Srokowie grupa rozleciała się , bo my tam zajmowaliśmy się, ale – o ile mnie pamięć nie myli, my tam nawet nie doszliśmy do pierwszego koncertu w Srokowie, natomiast w Kruklankach bardzo ładnie rozwinął się zespół „Czeremoszki”, małe dzieci, 1-5,6 klasa. Przepięknie. I „Czeremoszki” na pewnym etapie były już na wyższym poziomie niż „Czeremosz”, tak szło falą, sinusoidą idzie – to uniesienie, jak przyjdą takie dzieciaczki, jak była pierwsza grupa, jak Bogdan Iwaniura, Orest Oryńczak, Piotr Feszak, dwaj bracia Lewko – i śpiewali przepięknie chłopcy, i tańczyli, Asia Makowska, Kornelia, Ania Płatosz, Ania Oryńczak – o, to były naprawdę wspaniałe dzieciaczki, które chciały, które przeżywały, a ja im zawsze jeszcze pokazywałem video studium Wirskiego, jak trzeba tańczyć, to one były… Piotr Hajdasz, Adam Kaczmar, wielu, wielu, to kilka pokoleń przeszło, to już chyba czwarte pokolenie w „Czeremoszu” tańczy. Powiedziałbym tak – czwarta grupa dzieci. I one, gdy patrzyły na Wirskiego, to był to ich etalon i one do niego dążyły. A potem, powiem, po dwóch latach chyba nie byłoby takiego wysokiego poziomu „Czeremoszu”, gdyby nie mój serdeczny przyjaciel, który w tym czasie też wyjechał do Polski, mój były bajanista, jak Bóg dał, mówię, jak nas los zetknął. On pracował jako akompaniator w „Czeremoszu” lwowskim i jeszcze miałem w Zwenyhori, tam gdzie byłem wicedyrektorem szkoły, to my tam założyliśmy dwa zespoły. I on nam tam akompaniował. A tu – do Białego Boru, gdzie też miałem być. Gdy mnie zapraszali do Białego Boru, to mi akurat ojciec zmarł.

A wtedy przyszedł inny, zaproponowałem na swoje miejsce innego chłopaka.

I Stepanek tam. Dzwonię do niego, mówię, „Stepan, czy ty mógłbyś w piątki, soboty przyjeżdżać do nas?” I ot, Stepan Kozak w ciągu trzech czy czterech lat przyjeżdżał w piątki, soboty i niedziele do Węgorzewa. To jest 600 km. To jest coś! Gdybym teraz komuś powiedział – bez żadnego grosza, myśmy mu zwracali koszty podróży i to, że tu dwie dawne członkinie „Czeremosza”, Anna Biłas i Anna Perstynak, pierogi nam gotowały, bo ja byłem sam, on tu mieszkał, miał oddzielne mieszkanie – i myśmy wtedy ze Stepankiem podnieśli już naszą grupę taneczną. To były gdzieś lata 97, 98, 99; myśmy postanowili wtedy na 5-lecie, wypuściliśmy te cegiełki „Czeremosz był, jest i będzie”.

Nigdy nie zapomnę, jak na drugim festiwalu podszedłem, wtedy burmistrzem był pan Anchim Władysław i, zdaje się, dyrektor szpitala psychiatrycznego, on był wtedy, zdaje się, przewodniczącym rady. Mówię: „Wy tak politycy dużo mówicie, a może byście pomogli jakoś konkretnie Czeremoszowi?”. Tak sobie zażartowałem: „Pan, panie burmistrzu, niech kupi prawy but, a pan Tadeusz Ciborski lewy.” „Ile to kosztuje?” „700 złotych, co to dla was jest?” – mówię.

I tak się stało! Dali pieniądze, kupili i pojechaliśmy – wtedy podpisaliśmy umowę o współpracy z miastem Jaworowem – i pojechaliśmy na Ukrainę, zamówiłem już kostiumy, ja nawet nic burmistrzowi nie mówiłem, że wiozę kostiumy przez granicę, to była kontrabanda, przepraszam, ja nie wiem, czy można to nagrywać, czy nie. Ale my uszyliśmy kostiumy na koszt rodziców i burmistrz, i przewodniczący rady dali na prawy i lewy but i myśmy kupili wtedy za pieniądze prawie 10 par butów na Ukrainie, bo wtedy była kolosalna różnica, można było wtedy kupić pięć czy sześć razy taniej, niż w Polsce. Tak samo jak teraz jest 1:4 tak samo i wtedy kurs stał wysoko. I to można było faktycznie za bezcen kupić kostiumy i nam się poszczęściło. My tak właśnie pierwsze kostiumy kupiliśmy, przywieźliśmy tu, buty kupiliśmy, wszystko to, co teraz mamy, co ma „Czeremosz”, bo potem nauczyliśmy się pisać projekty, na projekty zostały wydzielone pieniądze i my już poprzez projekty kupiliśmy nasze obecne, nowsze kostiumy. A tamto to można powiedzieć, że to był taki zryw narodowy, całego Węgorzewa – rodziców, dzieci i tak się to składało grosz do grosza i tak do dzisiaj tańczymy, jeszcze do dzisiaj mamy te pierwsze kostiumy ukraińskie. Ukrainę Centralną, przypominam sobie, kupiliśmy, potem już niektóre szyliśmy sami, rodzice, kto umiał, ten szył – spodnie zakarpackie, to pamiętam, Zakarpacie uszyliśmy tu, własnym kosztem, kupiliśmy materiał i uszyliśmy, szarawary rodzice nawet sami szyli, tak że różnie to było.

(-)

Ogólnie rzecz biorąc postęp cywilizacyjny postrzegany jest jak ułatwienie codziennego życia, tymczasem Włodzimierz Deneka upatruje zagrożenie istnieniu i wysokiemu poziomowi „Czeremosza” w komputerach i Internecie.

A i upływ czasu niekorzystnie oddziałuje na „Czeremosz”.

– Nasze dzieci są wspaniałe, tylko trzeba umieć z nimi pracować i trzeba je zawsze motywować, trzeba im zaszczepiać to zamiłowanie do tańca ukraińskiego tańca, do ukraińskiej kultury, do ukraińskiego narodu. Udaje się nam, jakoś udawało się i udaje się, ale powiem teraz – czy to mi lata mijają, już ku jesieni skłaniają się, czy to już znużenie, bo 20 lat to jest jednak 20 lat. I wiek też już podpowiada swoje. A dzieci też zmieniają się, era komputerowa trochę zmienia światopogląd naszych dzieci i już toczy się walka, ja nie mam już takiej grupy, jak miałem kiedyś – 1-3 klasa, 4-7 i potem licealiści, czyli szedł nieustanny potok, to teraz mam tylko starszą grupę i malutką grupę przygotowawczą, jakieś pięć par. Ale to mało. Ja uważam, że to mało. Bo mają tu w małych miasteczkach piłkę, to jest podstawowa sprawa i tak dalej, ale najgorsza to jest era komputerów. Ja mówię wszystkim rodzicom, że komputer to jest zaraza, to jest choroba, już zaczynają się choroby komputerowe, że dzieci należy dawać tu, żeby dzieci miały fizyczne zajęcia. Niech to będzie sport, czy niech to będzie muzyka, czy to będzie taniec, czy to będzie śpiew, ale żeby oderwać dzieci od tego komputera. To też jest jeden z naszych celów. Innym celem „Czeremosza” jest pamiętać mimo wszystko, że jesteśmy Ukraińcami.

W ostatnim czasie przychodzi do nas dużo dzieci z polskich rodzin. Nasza kultura jest dla nich do przyjęcia. I teraz, przez pryzmat 20-lecia, powiedziałbym tak: my, „Czeremoszem” zmieniliśmy opinię o Ukraińcach tu, w Węgorzewie i w okolicy. I nie tylko „Czeremosz”, ale powiedziałbym tak – i „Horpyna”, i „Berkut”, i „Dumka”, „Enej” i „Hopak”. Bo te nasze zespoły zmieniają… jasna sprawa, że to idzie powoli, bo te stare stereotypy sowieckie, komunistyczne, narzucone nam przez naszych wrogów, to bardzo trudno jest je zmienić. Ale tak ostatnio po cichutku, po cichutku, tam pojawił się wspaniały zespół, tam, tam, tam i o nas, Ukraińcach… a teraz jeszcze widzę, że Polaków zjednoczyło nieszczęście, które teraz mamy od tego wschodniego, ogromnego sąsiada-niedźwiedzia, który nie licząc się z niczym prowadzi swoją imperialistyczną politykę, to jest akurat na czasie i dla nas to jest miłe. Ja myślę, że jesteśmy na dobrej drodze, myślę, że na 20-lecie to będzie podsumowanie pewnej takiej działalności, takiej pełnoletniej działalności, gdzie już w swoim repertuarze oprócz ukraińskich – tak jak kiedyś mieliśmy tylko ukraińskie tańce – teraz pokażemy i polskie tańce też, licząc się z tą polską młodzieżą, która jest w naszym zespole.

W ciągu tego czasu praktycznie zjeździliśmy całą Europę. Zorganizowaliśmy już 19 festiwali na bazie „Czeremosza”, jest to festiwal mniejszości narodowych, który co roku, cyklicznie odbywa się w Węgorzewie. To jest też ogromna zasługa, to wszystko trzyma się na rodzicach przede wszystkim i na dzieciach naszego „Czeremosza”. Bo faktycznie objechaliśmy tak, poczynając od południa: Włochy, Francja, Niemcy, Rosja, Litwa, Estonia, Łotwa, Ukraina. Mieliśmy jechać do Gruzji. Jeszcze nie byliśmy w Anglii i Hiszpanii, w dwóch krajach, to w następnym roku chcemy, jeśli się uda, to może planujemy Hiszpanię. To też, można powiedzieć, jesteśmy takimi ambasadorami i ukraińskiej kultury, i polskiej kultury, bo tak: jak my jedziemy na przykład do Włoch, to o nas nikt nie powie, że jesteśmy Ukraińcami. Czasami w niektórych krajach, co ciekawe, dają nam flagę ukraińską, bo „jesteście Ukraińcami”, ale jesteśmy z Polski. Czasami mówią: „Jesteście Polakami” i tu w większości wypadków wiedzą, że przyjechaliśmy z Polski i nam nie mówią, że jesteśmy Ukraińcami, tylko Polakami. A gdy już zaczynamy wychodzić na scenę, wtedy: – oj, Polacy jakoś inaczej tańczą. Czyli ludzie znają się. Tak samo Polaka poznasz po polonezie, Ukraińca poznasz po hopaku. Gruzina poznasz po lezhińcu, a Mołdawianina poznasz po Żoku, czy Włochów po taranteli; ot, każdy z narodów ma taki złoty fundusz, takie złote tańce.

(-)

Teraz oddajemy głos naszym młodym kolegom z Zespołu Szkół z Ukraińskim Językiem Nauczania w Górowie Iławeckim:

Dzień dobry, nasi drodzy słuchacze! Z wami znowu jest nasz fajny zespół. Dzisiaj opowiemy wam o ostatnich wydarzeniach w naszej szkole. Już drugi rok w naszej szkole pracuje filia Szkoły Muzycznej I stopnia w Lidzbarku Warmińskim. W tym roku w naszej szkole została otwarta klasa śpiewu solowego, którą prowadzi pani Aleksandra Gudzio. Jej uczennicami zostały Ludmiła Marusiak i Bohdana Hajewa z klasy Ib liceum. Warto powiedzieć, że taka klasa została otwarta, jako pierwsza w Polsce na poziomie I stopnia.

8 września w naszej szkole odbyły się otrzęsiny, podczas których nowi uczniowie zostali „poświęceni” do naszego zespołu. W tym roku gimnazjaliści mieli przebrać się za bohaterów bajek, a licealiści – za bohaterów filmów animowanych.

Pierwsze klasy liceum walczyły ze sobą w różnorodnych konkursach. Najpierw trzeba było, trzymając łyżkę w ustach, a na łyżce jajko, przenieść je 20 metrów. Następnie dziewczęta musiały zrobić chłopakom pedicure. I jeszcze jednym z wielu konkursów była rywalizacja, gdzie trzeba było wyjąć z miski z wodą świeże jabłko. Walka była mocna i zawzięta, ale wygrał silniejszy, którym okazała się klasa Ib liceum. W nagrodę ta klasa nie musiała sprzątać terytorium.

Wybrano też króla i królową tegorocznych otrzęsin. Zostali nimi Płużnyk Ołeksandr i Ziniuk Marjana. Po otrzęsinach odbyła się dyskoteka. Pod koniec hucznych zabaw i konkursów dyrekcja powitała uczniów, po czym mieli oni złożyć przysięgę. Posłuchajmy opinii uczniów o otrzęsinach:

– Wiktorio, podziel się, proszę, swoimi wrażeniami z otrzęsin.

– Moim zdaniem otrzęsiny udały się świetnie, wszyscy z klasy ubrali się w śmieszne kostiumy, oryginalne konkursy, śmieszne żarty, bardzo przypominało to dom. A ta atmosfera jest bardzo ciepła i już nie tęsknisz za Ukrainą. Jak twój dom, to bardzo pomogło wtopić się w zespół, bo jesteś już w domu, masz drugi dom i to nie tak, jak na Ukrainie, to już jak druga ojczyzna, do której chcesz jechać i przyjeżdżać znowu i znowu.

– Aniu, czy spodobały ci się otrzęsiny?

– Tak, bardzo spodobały mi się otrzęsiny, dlatego że jest bardzo wesoło i takie świetne konkursy, w ogóle – znakomicie!

15-16 września odbyła się wycieczka do Poznania w ramach projektu realizowanego przez nasza szkołę. Na początku pierwszego dnia odwiedziliśmy park dinozaurów. Tam pokazano nam i szczegółowo opowiedziano o nich, a także mieliśmy możliwość zrobić sobie kilka zdjęć na pamiątkę. Drugiego dnia pojechaliśmy do ZOO, zajmującego prawie 130 hektarów. Tam widzieliśmy najróżniejsze zwierzęta, praktycznie z całego świata. Dowiedzieliśmy się wiele ciekawego o nich. A następna wycieczka w ramach projektu odbędzie się we wtorek, 23 września. Uczniowie naszej szkoły pojadą do Olsztyna, odwiedzą m.in. Planetarium i Muzeum Przyrody.

Chcemy was poinformować, że ten rok szkolny jest eksperymentalny, zwłaszcza dla III klas liceum, którzy będą zdawać egzaminy według nowych zasad. Przede wszystkim zmienia się forma egzaminu ustnego z języka polskiego i ukraińskiego. Do tej pory maturzyści przygotowywali tak zwane prezentacje. A teraz absolwenci będą losowali kartki z pytaniami, na które będą odpowiadać. Do tego każdy absolwent zobowiązany jest do składania jednego dodatkowego przedmiotu na poziomie rozszerzonym. Tak więc od teraz trzymamy za nich kciuki i życzymy sukcesów w nauce i na maturze.

16 września odbył się nabór do naszego zespołu pieśni i tańca „Dumka”. Bardzo dużo młodzieży chętnie przyszło na pierwszą próbę. To bardzo potrzebne, ponieważ w lipcu odbędzie się Festiwal Kultury Ukraińskiej w Sopocie, dlatego nasz zespół będzie wtedy silny.

Już drugi rok latem odbywają się warsztaty, na które zjeżdżają się zespoły z całej Polski i razem przygotowują wspólny taniec, który potem będą tańczyć na festiwalu w Sopocie. Mamy nadzieję, że zobaczycie nas na tym ukraińskim święcie.

I to już wszystko, drodzy przyjaciele, za tydzień słuchajcie naszych kolegów z Bartoszyc. A my spotkamy się z wami za dwa tygodnie. I jeszcze: niech problemy i niezgody nie robią wam w życiu pogody! Do usłyszenia! (jch/bsc)

19.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze, w piątek, 19 września, w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa. Na falach Radia Olsztyn wita Państwa Jarosława Chrunik. Dziś wybieramy się w gości do solenizantów: Archypa, Kyryła, Makara, Mychajła oraz Iwana. Wesoło powinno być też u jubilatów, którzy urodzili się 19 września. Wszystkim im życzymy spełnienia najskrytszych marzeń.

Uczniowie już przywykli do nowego roku szkolnego, powracają też ich audycje radiowe na naszej antenie. Dziś w Warszawie ma być podpisana umowa o utworzeniu wspólnej polsko-litewsko-ukraińskiej brygady. Kreml wykopał rów nienawiści między Ukraińcami a Rosjanami, – tak uważa prezydent Bronisław Komorowski. Prezydent Petro Poroszenko zaapelował do Kongresu USA o niepozostawianie Ukrainy sam na sam z agresją Rosji. Ukraińscy artyści zapoczątkowali nową akcję „Urodzeni w soroczce” dla wsparcia obrońców ojczyzny. O tym usłyszą Państwo w porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

Od dzisiaj ponawiamy prezentację programów radiowych, które przygotowują nasi młodzi koledzy z zespołów szkół z ukraińskim językiem nauczania w Górowie Iławeckim i w Bartoszycach. W pierwszej w tym roku szkolnym audycji górowscy radiowcy zwrócili m.in. uwagę na to, ze w maju maturzyści będą składali egzaminy maturalne według nowych zasad:

– Chcemy was poinformować, że ten rok szkolny jest eksperymentalny, zwłaszcza dla III klas liceum, którzy będą składali egzaminy maturalne według nowych zasad. Przede wszystkim zmienia się format egzaminu ustnego z języka polskiego i ukraińskiego. Do tej pory maturzyści przygotowywali tzw. prezentacje, a teraz absolwenci będą losowali karty z pytaniami, na które będą odpowiadać. Do tego każdy absolwent zobowiązany jest zdawać jeden dodatkowy przedmiot na poziomie rozszerzonym. Tak więc od teraz trzymamy za nich kciuki i życzymy sukcesów w nauce i na egzaminach maturalnych.

Zachęcamy do słuchania nas wieczorem o g. 18.10, gdy usłyszą Państwo program uczniów górowoiławeckich w całości.

Ministrowie obrony Ukrainy, Polski i Litwy dzisiaj w Warszawie podpiszą umowę o utworzeniu wspólnej wojskowej brygady – Lit-Pol-Ukr-Bryg. Poinformowało o tym w czwartek Biuro Prasowe Prezydenta RP. Umowa zostanie podpisana w rezydencji polskiego prezydenta z jego udziałem. Przypomnijmy, że pomysł utworzenia ukraińsko-polsko-litewskiej brygady przeciwdziałania sytuacjom kryzysowym, Lit-Pol-Ukr-Bryg, zrodził się w 2007 roku. Ministrowie obrony trzech krajów podpisali list intencyjny o utworzeniu takiej brygady, między innymi do udziału w misjach pokojowych UE i NATO w listopadzie 2009 roku, oznajmiając o zamiarach osiągnięcia jej pełnej gotowości operacyjnej w 2013 roku. Zgodnie ze wstępnym porozumieniem, strona ukraińska planowała wydzielić do wspólnego pododdziału 545 żołnierzy, w tym – 18 oficerów do dowództwa brygady, a także sprzęt wojskowy, – informuje UNIAN.

Kreml popełnił ogromny błąd, kopić głęboki rów między Rosjanami a Ukraińcami. O tym na antenie Radio TokFM oznajmił prezydent Polski, Bronisław Komorowski, – podaje Ukrinform.

„Rosja dopuściła się strasznego błędu z punktu widzenia własnych interesów. Wykopała rów, do tego wypełniając go krwią, negatywnym stosunkiem, nienawiścią, poczuciem Ukraińców wyrządzonej krzywdy. Jeszcze długo żaden Ukrainiec nie będzie przyjmował słów Rosjan o bratnim narodzie, – zaznaczył Bronisław Komorowski. Według niego Polska normalnie przyjmuje decyzję o odłożenie na rok wprowadzenia w życie umowy o strefie wolnego handlu Ukrainy z UE, ponieważ to odbyło się z inicjatywy Kijowa. Polski prezydent podkreślił, że Warszawa powinna robić wszystko, żeby zbliżać Ukrainę do świata zachodniego.

„Powinniśmy działać, mając świadomość, że wielka bitwa o prawo Ukrainy do pójścia na Zachód, a nie być skazaną na wschód, jeszcze się nie skończyła, tak jak nie skończyła się o terytorialną integralność Ukrainy, – konstatował Bronisław Komorowski.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko występując na wspólnym posiedzeniu obydwu izb USA, zaapelował, aby nie pozostawiać Ukrainy sam na sam z agresją rosyjską. Przypomniał on, że 20 lat emu został podpisany Traktat Budapeszteński, dający Ukrainie gwarancja bezpieczeństwa, w związku z jej przyłączeniem się do umowy o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Gwarantami bezpieczeństwa i terytorialnej integralności Ukrainy były OSA, Wielka Brytania i Rosja. Następnie do tego traktatu przyłączyły się jeszcze Francja i Chiny, – podkreślił ukraiński prezydent. I co otrzymaliśmy od Rosji? W 2009 roku wojska rosyjskie okupowały Abchazje i Osetię Południową, teraz wtargnęły na Ukrainę. Prawo ochrony Rosjan i nawet rosyjskojęzycznych stało się podstawą do tego, aby rozpocząć wojnę. Oprócz Ukrainy rosyjskojęzyczni na razie mieszkają w Mołdawii, Gruzji, Kazachstanie, krajach bałtyckich, Polski, nawet w Niemczech. Mołdawia, Gruzja, Ukraina, – kto następny? – pytał ukraiński prezydent. Co może przynieść nam pokój i co może nas wesprzeć? Zwyczajne wartości” współpraca, liderstwo i odpowiedzialność. To są sprawy, mogące zapewnić bezpieczeństwo globalne.

„Apeluję do Was – nie pozostawiajcie Ukrainy sam na sam z agresją rosyjską, – podkreślił Ptero Poroszenko.

Ukraiński prezydent wczoraj przebywał w USA. Oprócz wystąpienia w Kongresie amerykańskim, spotkał się też z amerykańskim prezydentem, Barackiem Obamą.

Znani Ukraińcy sprzedają wyszywanki, aby zebrać pieniądze na operację antyterrorystyczną. Wolontariusze zbierają pieniądze dla 9 Pułku Gwardii Narodowej:

– Dzień dobry, Ukraino, dzień dobry, chłopcy! Z przyjemnością biorę udział w akcji „Urodzeni w soroczce” Ukraińska wyszywanka z dawien-dawna nie była jedynie zwyczajnym elementem ubioru, od dawien-dawna uważa się, że wyszywanka chroni od złych sił zewnętrznych. Z przyjemnością zamienię moją własną na tę wyszywankę, która będzie na licytacji; która była wszędzie, czyli na wszystkich częściach ciała. Zamienię wyszywankę na kamizelkę kuloodporną. Niech ona chroni naszych żołnierzy. Dla tych ludzi, którzy bronią mojego życia. Pomóżmy chłopcom, którzy walczą w strefie OAT, bronią naszej ziemi, nas z wami. Zdrowia wam! Czekamy na was w domu. Chcę aby wrócili szczęśliwie, żeby uszczęśliwili swoje rodziny, swoje dzieci. Mam nadzieję, że w naszym kraju wkrótce zapanuje pokój. Niech słońce w naszym niebie i życie bez wojny dla wszystkich będzie zbawieniem!

Ludowa Artystka Ukrainy, Nina Matwijenko, piłkarze: Ołeksandr Szowkowśkyj i Władysław Waszczuk, działaczka społeczna Włada Łytowczenko, wokaliści zespołu „Antyciała” oraz inne gwiazdy ojczyźniane sprzedadzą swoje wyszywanki na aukcji i kupią za otrzymane pieniądze kamizelki kuloodporne dla żołnierzy.

(-)

Nasz poranny program dobiega końca; przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem będziemy na antenie o g. 18.10. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

18.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, drodzy słuchacze, w czwartek, 18 września, w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. „A Czeremosz płynie, a Czeremosz się wije, a Czeremosz śpieszy się w dal…”- tak śpiewa się w jednej z piosenek o tej czarującej, ukraińskiej rzece. A my opowiemy dziś Państwu o innym Czeremoszu, któremu „upłynęło” już 20 lat. Mowa będzie o Zespole Ukraińskiego Tańca Ludowego „Czeremosz” z Węgorzewa.

(-)

Minęło już 20 lat od pierwszego wyjścia na scenę Zespołu Tańca Ukraińskiego „Czeremosz”, który rozpoczynał, a tak naprawdę – kontynuował swoją drogę twórczą nad węgorzewska rzeką, Węgorapą w województwie warmińsko-mazurskim. Słowo „kontynuował” nie jest tu przypadkowe, bowiem obecny „Czeremosz” praktycznie przejął tradycje pielęgnowania kultury ukraińskiej na ziemiach dawnych Prus Wschodnich swego poprzednika – Ludowego Zespołu Pieśni i Tańca „Czeremosz”. Tamten zespół został stworzony i opierał się na entuzjazmie oraz patriotyzmie wyrwanych z praojcowskich ziem Ukraińców.

I tu, paradoksalnie, pojawia się, ale już w znaczeniu pejoratywnym, kolejna nazwa jeszcze jednej rzeki – Wisła. Jednak górski „Czeremosz” okazał się silniejszy. Świadomy tej siły założyciel, kierownik artystyczny i choreograf odnowionego, węgorzewskiego „Czeremosza” Włodzimierz Deneka, nie bez powodu jeździ z nowymi członkami swego 20-letniego dzisiaj „Czeremosza” do prastarej rzeki Czeremosz na Podkarpaciu, gdzie przechodzą symboliczne „poświęcenie” i stają się pełnoprawnymi członkami zespołu. To już stało się tradycją tego zespołu. Wcześniej Lwowianinowi, Włodzimierzowi Denece, wykwalifikowanemu specjaliście-choreografowi w żadnych snach nie jawiło się Węgorzewo, ani tym bardziej – Czeremosz nad rzeką Węgorapą. A gdy już ktoś przy okazji wspomniał mu o potrzebie pomocy Ukraińcom na ziemi węgorzewskiej w zachowaniu zespołu „Czeremosz”, pomyślał: „Czemu nie pomóc?” Okazało się jednak, że wcale nie od razu, przyznał choreograf w rozmowie ze Stefanem Migusem:

– Wiem, że trafiłem tu przez przypadek do Węgorzewa. To był akurat 94. rok, gdy będąc zastępcą dyrektora ds. nauczania w Zwenyhorodskiej Szkole Średniej, napisałem podanie o zwolnienie ponieważ przenosiłem się do Lwowa. Akurat znajdowałem się w takim okresie przejściowym, przechodziłem do pracy do Lwowa. I tu przyjeżdża, już śp. mój były kierownik Ukraińskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Czeremosz”. Mówi: Ja przyjechałem, Włodku, z Polski, tam jest taka wielka diaspora ukraińska, rozmawiałem z przewodniczącym okręgowego oddziału Ukraińców, nie pamiętam nazwiska, rozmawiałem z panią dyrektor, tam tak czekają na choreografa, tam kiedyś był Zespół Pieśni i Tańca „Czeremosz”. A mi się coś obiło, bo dokładnie rok wcześniej, w 90-tym roku spotkałem się z członkami, tylko nie pamiętam kto to był. W Koszalinie, gdy przyjechaliśmy z Zespołem Pieśni i Tańca „Czeremosz” lwowskim, do Koszalina na ten festiwal dziecięcy, podeszli do mnie uczestnicy tego właśnie węgorzewskiego Zespołu Pieśni i Tańca „Czeremosz”: „Czy można przyjechać do was na próby?”. A ja już byłem kierownikiem lwowskiego „Czeremosza”. Mówię: „Czemu nie?”. I tak się umówiliśmy, że oni przyjeżdżają. Ale tam tak złożyła się sytuacja, że gdy oni przyjechali do Lwowa, znowu się z nimi rozminąłem, bo przyjechali dokładnie w dniu, gdy u mnie w domu stała się tragedia, w 90-tym roku tata mój zmarł, więc było mi nie do „Czeremosza” i tak dalej.

(-)

Nieco później Włodzimierz Deneka przypomniał sobie o apelu węgorzewskich Ukraińców:

– Tak zainteresowała mnie ta propozycja, tym bardziej, że nie trzeba było zwalniać się z pracy, a tu są wolne miejsca, więc… nie będę ukrywał, że zaproponowano mi wtedy płacę 10-krotnie wyższą niż na Ukrainie, nie będę ukrywał; no kto by się nie skusił, tym bardziej, że powiedziano, że to na rok czasu. Reaktywować i na tym koniec. Dobrze. Skontaktowaliśmy się telefonicznie, ja wtedy pięć czy sześć razy dzwoniłem do pani Chudzińskiej, to jest matka chrzestna tego „Czeremosza”, dyrektor Muzeum Kultury Ludowej tu u nas w Węgorzewie. Tak, ona potwierdziła, „panie Włodzimierzu, czekamy na pana w Węgorzewie, chcemy żeby tu był zespół itd.” Ja wtedy pytam, czy podtrzymujecie te wszystkie warunki? Tak! Telefonicznie wszystko było potwierdzone. Niestety, później, gdy przyjechałem, sytuacja okazała się zupełnie inna. Myślałem, że tu jest chociaż cokolwiek, a tu było tylko, o ile pamięć mnie nie zawodzi około 50 dzieci. W wieku od klasy pierwszej gdzieś tak do jedenastej, jeśli brać pod uwagę, jak u nas była szkoła dziesięciolatka, to do klasy 11. Czyli szkoła podstawowa, liceum, bo tu wtedy było 12-letnie kształcenie w Polsce. przyszedłem na pierwszą próbę, nie znając dobrze języka polskiego i mówią, jak dzisiaj pamiętam, pani Hutnikowa i mówi: „Panie Włodzimierzu, to nasz były „Czeremosz”. Ja mówię, pytam: „A wy tańczyliście już” „Tak!” „A pokażcie coś”. No, tu nikt niczego nie tańczył, bo tu już później, jak zacząłem pracować, tamten „Czeremosz” rozpadł się, jak pamiętam, w 89-tym roku, z przyczyn finansowych, zaprzestano finansowania, bo to był taki okres przejściowy, okrągłe stoły i wtedy – nie ma pieniędzy, nie ma zespołu. Ale tradycje były silne, tradycje były silne i ludzie tego pragnęli i chcieli, aby to się odrodziło. Tu starali się, wiem, że był tu jakiś choreograf z Odessy, rok przepracował, ale czemuś nie zdał egzaminu, po roku pojechał na Ukrainę i przez dwa lata niczego nie było. I zacząłem ja. Przyprowadzili 50 czy 60 dzieci i mówią: „To jest pana „Czeremosz”.

Ciężko było. Popatrzyłem na te dzieci, a dzieci pojęcia nie miały co to znaczy taniec, w ogóle jak się tańczy, ani kroków, nic. Jasne, że płakał mój pierwszy rok, bo w ciągu roku stworzyć zespół taneczny to bardzo ciężko, rzecz jasna. Chociaż miałem już wtedy ogromne doświadczenie i nauczania w instytucie kulturalno-oświatowym i na wydziale choreografii, potem i praca taneczna w „Junosti” i w „Czeremoszu” – i jako repetytor, i jako kierownik, ale to jest bardzo ciężko. Wycieńczające, ale wtedy byłem młody, ambitny, mówię, „to po co tu przyjechałeś”? I płakała ta płaca, którą mi obiecano, a dano mi jeszcze mniejszą płacę, niż miałem na Ukrainie. Cisnęły mi się łzy do oczu i było smutno. Wstyd mi było przyznać się swoim dzieciom tam, na Ukrainie, żonie, że trafiłem tak jak trafiłem. Wstyd mi było przed przyjaciółmi, bo oni myśleli, jak zawsze (i do dzisiaj tak uważają), że jestem milionerem, bo tak się zachowuję, bo ja nigdy nie pokazuję po sobie, nikt nie wie ile zarabiam bo i nie ma czym się chwalić. Ale moje ambicje, moje ego było wyższe, niż płaca, niż to wszystko, co mi tu zaproponowano, ja po prostu byłem… był taki czas, że ja nie miałem za co jechać na Ukrainę i ja dzisiaj przypomnę, że ludzie składali się, żebym mógł pojechać do dzieci i je zobaczyć.

(-)

I to wszystko tak się mełło, mełło. Dalej, w ciągu roku – czego to my nie zrobimy z „Czeremoszem”, zanim nauczyłem dzieci to minęło pół roku, a tam potem znowu zdarzyło się nieszczęście, miałem wodę w kolanie, na miesiąc wypadłem z pracy, bo kolano takie obrzęknięte, nawet gdzieś mam zdjęcie. No, w ciągu pół roku, czyli od września 1994 roku do maja 1995 roku ja mimo wszystko stworzyłem zespól i daliśmy pierwszy koncert na Dzień Matki. Na Dzień matki, bo wtedy „Dziennik Węgorzewski” był bardzo zainteresowany reaktywowaniem naszego węgorzewskiego „Czeremosza” i pytali mnie ciągle: „Panie Włodku, no kiedy będzie ”Czeremosz?” i nawet przygotowaliśmy „cegiełki”: „Czeremosz był, jest i będzie”. Cegiełki były przygotowane dla naszego „Czeremosza” bo nie ma strojów. Ja nigdy nie zapomnę, jak ludzie

z poprzedniego „Czeremosza” przynieśli mi buty całe w błocie. Mówię: „Co? Ziemniaki w nich zbieraliście?” „A co? Dobrze w nich się zbiera ziemniaki!”

I ot, butów nie ma, stroje – wiem, że poprzedni „Czeremosz”, Zespół Pieśni i Tańca, ludzie, to co mieli w babcinych skrzyniach, wyciągali i to mieli. Nikt im strojów nie kupował. Nie wiem, tam jakąś kartotekę przekazał mi śp. Woronko, ale co z tego? Kartoteka była zrobiona wzorcowo, tylko że ta kartoteka nie miała pokrycia. Jakieś tam tylko stare stroje były w muzeum, inne w prywatnych rękach, czyli zaczynaliśmy wszystko od zera. Wiem, że prosiłem, gdy zrobiłem zebranie rodziców, mówiłem, że może my nie będziemy nazywać się „Czeremosz”, a przyjmiemy inną nazwę, bo już nie jest to Zespół Pieśni i Tańca „Czeremosz”. Po pierwsze: ja nie pociągnę zespołu, bo zespół pieśni i tańca to jest wokalna grupa, grupa chóralna, to jest grupa taneczna i to jest grupa orkiestrowa. A ja jestem jeden, jako choreograf i bez bajanisty. I to był problem. Ile ja się nachodziłem po Węgorzewie! „Damy ci bajanistę, damy bajanistę”. Szukaliśmy, szukaliśmy, na koniec właśnie odezwał się i to taki, który grał ze słuchu, Włodzimierz Hnap, były członek starego „Czeremosza”, wokalista, miał przepiękny głos, jak mówił: „Panie Włodku, ja gram jednym palcem”, ja mówię: „Niech pan gra jednym palcem, żebym tylko nie był sam, bo ja muszę dzieci nauczyć słuchać rytmu, muzyki. I ot, tak z nim zaczynaliśmy. „Czeremosz”, on tak gdzieś od października zaczął ze mną grać, pan Włodek Hnap i my tak po cichutku, po cichutku, po cichutku, po cichutku, zdaje mi się, że w listopadzie jeszcze zaproponowały Kruklanki, pani Anna Całka: „Może by pan jeszcze zrobił tu grupę i tam grupę?” Ja mówię: „Czemu nie? Nam wszystko jedno, bo ja jestem wolny, czasu mam dużo i stworzyliśmy jeszcze drugą grupę „Czeremoszki” nazwaliśmy go. To był satelita zespołu. Mieliśmy wtedy ogromne plany – w Kruklankach miały być „Czeremoszki”, w Węgorzewie „Czeremosz”, a już w Srokowie miał być dorosły „Czeremosz”, planowaliśmy go z tych byłych uczestników. Andrzej Szczucki wtedy był przewodniczącym i już też na drugi rok, w 1995 roku zacząłem zajęcia tam. Było tam 6 par. 6 par dorosłych, tych którzy już pokończyli szkoły i zdaje się, dwóch synów pana Andrzeja Szczuckiego. I tak to ciągnęliśmy. Po cichutku, po cichutku, no gdy daliśmy pierwszy koncert, jak dzisiaj pamiętam, wtedy zaprosiliśmy gości, z 73 Szkoły Bandurzystów, wtedy był przewodniczącym Związku Ukraińców w Polsce, Oddział Suwalski pan Jan Kupicz, mówi, może byśmy coś zrobili? Ja mówię – dobrze, przygotujmy coś na Dzień Matki. Właśnie na Dzień Matki daliśmy pierwszy koncert w klubie u pana, klub już nie istnieje, teraz jest tam urząd powiatowy, przyjechali do nas bandurzyści ze Lwowa, z 73 szkoły i nasi pierwsi uczestnicy, daliśmy dwa tańce, jak dziś pamiętam, „Rakiwczanka” i „Hucułka”. Dwa tańce, które były pierwsze na Dzień Matki w 1995 roku.
O, tak zaczął się „Czeremosz”.

Kontynuację opowieści o węgorzewskim „Czeremoszu” usłyszą Państwo jutro, a teraz już na dwie minuty oddamy antenę Ihorowi Kyrylukowi, który opowie o anatomii ukraińskiego humoru:

(-)

Żarty to też sprawa niełatwa, ale chcę wam powiedzieć, że u nas na Ukrainie żarty lubią i rozumieją od najwcześniejszego dzieciństwa. Dziecko dopiero co się urodziło, jeszcze leży w kołysce, ale już słyszy żarty swoich rodziców:

– Mężu! Mężu, słyszysz? Dziecko płacze. Wstań i pokołysz, przecież dziecko jest twoje. No i moje, w połowie.

– To ty kołysz swoją połowę, a moja niech płacze.

Potem dziecko podrasta i stawia takie pytania:

– Tato, a czemu ty się ożeniłeś z mamą?

– O, widzisz, moja droga? Nawet dziecko nie może tego zrozumieć.

Rośnie takie dziecko, rośnie i – jak mówią – po przyswojeniu sobie abc od swoich rodziców, zaczyna żartować samodzielnie. Ojciec mówi do syna:

– Jak śmiałeś powiedzieć wujkowi, że jest durniem, co? Natychmiast proś o wybaczenie!

– Wujku, wybacz mi, proszę, że jesteś durniem!

I oto nasz maluch poszedł po raz pierwszy do szkoły, matka pyta go:

– No, synku, czego cię tam nauczyli?

– A, niczego. Powiedzieli, żebym jutro znowu przyszedł.

A następnego dnia nauczyciel pyta go:

– Powiedz, czemu ryby nie mówią?

A on mówi:

– A niech pan spróbuje wsadzić głowę pod wodę, zobaczymy jak pan zacznie mówić.

Dzieci udzielają też bardzo mądrych porad. Syn przeczytał bajkę ludową i mówi:

– Ja swemu tacie radziłbym zapuścić wąsy i brodę.

– Dlaczego?

– A, bo jak będzie pił wódkę, to żeby po brodzie ciekła, a do gęby nie trafiała.

(-)

Nasz wieczorny program już się kończy. Żegnają się z Państwem do jutra, do godz. 10.50 tradycyjnie – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

18.09.2014 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Witamy naszych słuchaczy w czwartek, 18 września, w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa na falach Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dzisiaj „Dzień Anioła” obchodzą: Afanasij, Donat, Mojsej, Robert, Fedir i Julian. Świętują i ci, którzy urodzili się 18 września, a wszystkim im składamy jak najlepsze życzenia.

Węgorzewski zespół Tańca Ludowego „Czeremosz” świętuje 20-letni jubileusz. Ćwiczenia wojskowe odbywają się na Lwowszczyźnie z udziałem NATO, odbywają się też w Polsce z udziałem ukraińskich żołnierzy. Rosja musi w praktyce udowodnić światu, że realizuje plan pokojowy na wschodzie Ukrainy. Miedzy innymi o tym usłyszą Państwo w naszym porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

W sobotę, 13 września, swoje 20-lecie obchodził Zespół Ukraińskiego Tańca Ludowego „Czeremosz” z Węgorzewa, z którym tyle samo lat niestrudzenie pracuje jego założyciel, kierownik artystyczny i choreograf, Włodzimierz Deneka:

– Przyprowadzili 50 czy 60 dzieci i mówią: „To jest pana „Czeremosz”.

Ciężko było. Popatrzyłem na te dzieci, a dzieci pojęcia nie miały co to znaczy taniec, w ogóle jak się tańczy, ani kroków, nic. Jasne, że płakał mój pierwszy rok, bo w ciągu roku stworzyć zespół taneczny to bardzo ciężko, rzecz jasna. Chociaż miałem już wtedy ogromne doświadczenie i nauczania w instytucie kulturalno-oświatowym i na wydziale choreografii, potem i praca taneczna w „Junosti” i w „Czeremoszu” – i jako repetytor, i jako kierownik, ale to jest bardzo ciężko. Wycieńczające, ale wtedy byłem młody, ambitny, mówię, „to po co tu przyjechałeś”? I płakała ta płaca, którą mi obiecano, a dano mi jeszcze mniejszą płacę, niż miałem na Ukrainie. Cisnęły mi się łzy do oczu i było smutno. Wstyd mi było przyznać się swoim dzieciom tam, na Ukrainie…

Do węgorzewskiego Centrum Kultury i Promocji przyszło w sobotę z życzeniami kilkaset jego zwolenników. Jedni – jak senator Marek Konopka, poseł Miron Sycz, wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego Jarosław Słoma, przedstawiciele samorządów, organizacji pozarządowych, zespołów artystycznych (nie tylko ukraińskich) darowali dobre słowo i prezenty. Inni – jak ługański „Barwinek”, jaworowska „Horłycia”, górowoiławecka „Żurawka” z solistą Dawidem Lijką, baniemazurski „Zorepad”, olsztyńska „Horpyna” pozdrawiali pieśniami i tańcami. Szczególnie ciepłe i wzruszające były muzyczno-wokalne życzenia od pierwszych członków istniejącego „Czeremosza”: Ewy Proć i Arka Krawla, a także – Anny Perstynak i Anny Biłas, „czeremoszanek” z poprzedniego zespołu pieśni i tańca, który pozostawił obecnemu „Czeremoszowi” nie tylko nazwę, ale i wierność praojcowskim korzeniom. Zakończył kilkugodzinny koncert Ihor Huła, akompaniator zespołu, który zaśpiewał piosenkę „A Czeremosz płynie”. Przed koncertem jubileuszowym w węgorzewskim Centrum Kultury i Promocji została otwarta wystawa o zespole: „A Czeremosz płynie. 20 lat”. Następnego dnia, w niedzielę, otwierając drugie dwudziestolecie „Czeremosz” wziął już udział w święcie urodzaju w sąsiedniej gminie Budry.

Materiał o 20-leciu „Czeremosza”, który nagrał Stefan Migus, proponujemy Państwa uwadze w naszej dzisiejszej wieczornej audycji.

Na jaworowskim poligonie na Lwowszczyźnie trwają ćwiczenia misji pokojowej „Rapid Trident” z udziałem żołnierzy NATO. A o wiele bliżej do Lwowszczyzny, w Polsce, startowały ćwiczenia „Maple Arch”, które też już stały się tradycyjne i angażują wspólny polsko-ukraińsko-litewski batalion. Już 15 lat w trenowaniu jego synchroniczności pomaga Kanada. Jak podaje BBC Ukraina, na ćwiczenia do Polski przyjechali ukraińscy desantowcy 80 oddzielnej brygady aeromobilnej – ci sami, którzy brali udział w działaniach zbrojnych w Kramatorsku, Słowiańsku, w porcie lotniczym Ługańska. Wszystkie te szkolenia pozwalają ukraińskim żołnierzom zdobywać doświadczenie także w składzie wielonarodowych sił. Żadnych preferencji do wstąpienia do NATO nie daje to Ukrainie. Jednak z innej strony, zdolność do takich zunifikowanych działań, a nie jakaś broń czy wspominany przez niektórych polityków nieistniejący, jednolity, NATO-wski krój mundurów, akurat jest tym standardem, który łączy siły różnych krajów Aliansu i ich partnerów w celu odbicia agresji, informuje, – informuje BBC Ukraina.

Rosja musi w praktyce pokazać jak realizowany jest plan pokojowego uregulowania na Ukrainie. Od tego będzie zależało albo wstrzymanie, albo nasilenie sankcji, – podkreślił komisarz ds. rozszerzenia, Stefan Fülle podczas debat w Europarlamencie, poświęconych sytuacji na Ukrainie. Informuje o tym polskie Radio:

(-) Korespondencja w języku polskim

Rada Najwyższa podczas zamkniętego posiedzenia przyjęła uchwały, dotyczące szczególnego statusu niektórych regionów Donbasu oraz amnestii dla separatystów. Chodzi o tereny, które dziś kontrolują wspierani przez Moskwę terroryści. Informuje Piotr Pogorzelski z Polskiego Radia:

(-) Korespondencja w języku polskim

Nasz poranny program dobiega końca; żegnają się z Państwem do wieczora, do g. 18.10 Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

17.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, drodzy słuchacze, w środę, 17 września, w wieczornej audycji ukraińskiej Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. W dzisiejszym naszym programie mamy dla Państwa informacje – chociaż o wojnie, to jednak – chociaż trochę dające nadzieję. Na Lwowszczyźnie wspólnie szkolą się żołnierze z 15-tu krajów świata. Kreml nie przełknie Ukrainy – tak uważa ekspert rosyjski. A sankcje wobec Rosji jednak przynoszą efekt. I właśnie o tym usłyszą Państwo w naszym programie.

(-)

W poniedziałek o g. 9-tej na jaworowskim poligonie, w Międzynarodowym Centrum Misji Pokojowych i Bezpieczeństwa wybrzmiały hymny Ukrainy i USA – krajów-współorganizatorów międzynarodowych ćwiczeń wojskowych „Rapid Trident”, czyli „Błyskawiczny Trójząb”. Na placu centralnego miasteczka poligonu ustawili się do uroczystej inauguracji ćwiczeń żołnierze 15 krajów świata: Ukrainy, USA, Wielkiej Brytanii, Kanady, Polski, Bułgarii, Azerbejdżanu, Łotwy, Litwy, Gruzji, Niemiec, Mołdawii, Norwegii, Rumunii oraz Hiszpanii, – informuje Piotr Pogorzelski z Polskiego Radia:

(-) Korespondencja w języku polskim

Ćwiczenia potrwają do 26 września. Rozmawiając z dziennikarzami, przedstawiciele armii zagranicznych chętnie opowiadali o własnym doświadczeniu bojowym, ale kategorycznie odmawiali odpowiedzi na pytanie o ocenę ukraińsko-rosyjskiego konfliktu zbrojnego. Hiszpański kapitan Chiita, gdy zapytano go o to, co myśli o rosyjskiej agresji na Ukrainę, odpowiedział: „Jest to trudny problem polityczny. Jestem żołnierzem, przyjechałem na Ukrainę uczyć się współpracy w operacjach pokojowych.” Mjr David z pododdziału kanadyjskiego w odpowiedzi na identyczne pytanie, przypomniał, że rząd Kanady wyraził poparcie dla Ukrainy, a co dotyczy jego osobiście, zauważył oficer, to jego sprawą jest nie omawianie sytuacji społeczno-politycznej, a nauczyć jego ukraińskich kolegów rozminowywania ładunków wybuchowych domowej produkcji. Wielkie doświadczenie w tej dziedzinie major zdobył w Afganistanie. Ukraińscy oficerowie przypominali też, że tegoroczne szkolenia wojskowe misji pokojowych są planowe, a to oznacza, że w żaden sposób nie odnoszą się do wydarzeń na wschodzie Ukrainy.

Jednak legenda, czyli plan, według którego odbywają się ćwiczenia na poligonie jaworowskim, jest nazbyt wymowna, a mianowicie: między dwoma sąsiednimi krajami rozpoczął się konflikt zbrojny z powodu prowincji „Jaworów”, w której władzę przejęli uzbrojeni separatyści. Gdy zaczęła przelewać się krew ludności cywilnej, społeczność międzynarodowa skierowała do strefy konfliktu międzynarodowy kontyngent wojskowy, który ma zaprowadzić pokój. Takie oto są międzynarodowe ćwiczenia wojskowe na poligonie jaworowskim. Największą grupę ćwiczeń międzynarodowych stanowią Ukraińcy – 591 żołnierzy to kursanci Lwowskiej Akademii Wojsk Lądowych im. Petra Sahajdacznego, żołnierze Gwardii Narodowej i pododdział piechoty morskiej. Drugi pod względem liczby to pododdział amerykański – 156 żołnierzy, przede wszystkim 173 desantowo-spadochronowej brygady armii USA, bazujący się w Europie.

Na placu amerykańscy desantowcy ustawili się ramię w ramię z ukraińskimi morskimi piechurami. I zostało to przyjęte bardzo symbolicznie.

Putin nie jest w stanie zapewnić okupacji na pełną skalę choćby nawet częściowej okupacji Ukrainy, – oznajmił politolog rosyjski Stanisław Biełkowski, podaje wydanie „Gławnoje”, na które powołuje się ZIK. Do tego potrzebne jest przede wszystkim wielotysięczne wojsko, a po drugie – lojalność ludności miejscowej. FR nie ma ani jednego, ani drugiego. Co więcej – konflikt w Doniecku i Ługańsku pokazał, że sam tak zwany południowy wschód Ukrainy był nie więcej niż mitem i bleffem. I właśnie żaden region, od Charkowa do Odessy, nie pragnie przyłączenia do Rosji, – powiedział Biełkowski. Zaznaczył, że większość mieszkańców tych regionów popiera obecność w składzie Ukrainy, co byłoby też i z Donieckiem, i z Ługańskim, gdyby nie sztucznie narzucona tym obwodom wojna. Zadaniem Putina jest zmuszenie Zachodu do rozmów, porozumieć się z USA, jako globalnym hegemonem wszystkiego i UE jako podstawowym gospodarczo-politycznym partnerem Ukrainy. Rosja ma swoje prawa na terytorium post-radzieckim poza granicami kraju. i w sensie tworzenia stref buforowych, i w sensie zapobiegania wstępowaniu pewnych krajów, w pierwszej kolejności, Ukrainy – do NATO. I oczywiście w sensie faktycznej, chociaż formalnie nie uznanej, aneksji Krymu; jak minimum w sensie zapewnienia funkcjonowania Krymu, – powiedział politolog.

(-)

Prezydent FR Władimir Putin twierdzi, że sankcje wobec jego kraju nie są efektywne, ale Zachód nadal twierdzi, że gospodarka rosyjska już płaci wysoką cenę za kremlowską agresję na Ukrainie. Izolacja Rosji będzie trwała dopóty, dopóki jej działania będą rozmijały się z prawdą. Jak informuje Radio Svoboda, wzrost gospodarczy FR dorównał zeru. Wzrasta inflacja i pogarsza się sytuacja na rynku finansowym, – oznajmił, ogłaszając nowe sankcje USA minister finansów Jacob Liu. Jego opinię potwierdził też ambasador USA na Ukrainie Jeffrey Payett.

„Mam nadzieję, że tym razem sankcje zadziałają. One nie są wprowadzane po to, aby wyrządzić komuś krzywdę, lecz po to, aby wpłynąć na politykę Rosji i zachęcić Kreml do powrotu do dyplomatycznych metod rozwiązywania problemów. Właśnie dlatego proponujemy poprzeć pokojowy plan prezydenta Poroszenki. Rozwiązanie problemu znajduje się w Moskwie i Władimir Putin mógłby zakończyć wojnę jednym telefonem. Jednak do tej pory tego nie zrobił.

„Ukraina nie ma iluzji co do nowych sankcji Zachodu wobec Rosji, ale ma nadzieję, że nowe ograniczenia wpłyną na Kreml,” – oznajmił stały przedstawiciel Ukrainy w ONZ Jurij Serhijew. Podczas briefingu w Nowym Jorku opowiedział zagranicznym dziennikarzom, dlaczego Rosja stara się zamrozić konflikt na wschodzie Ukrainy i na jaką pomoc Zachodu liczy Kijów. Dalej opowiada Iryna Matwijczuk:

Wcześniejsze dwie tury sankcji zademonstrowały, że nie tak łatwo jest zatrzymać Putina, powiedział stały przedstawiciel Ukrainy w ONZ, Jurij Serhijew:

„My nie mamy iluzji co do efektywności sankcji, ale mamy nadzieję, że pod naciskiem Zachodu Rosja się cofnie i to doprowadzi do dialogu między Rosja a Zachodem i powstrzyma politykę rosyjską wobec Ukrainy. zobaczymy, bo Rosja nie zareagowała na wcześniejsze sankcje.”

Jednocześnie Serhijew przypuszcza, że kolejna fala sankcji może boleśnie uderzyć w gospodarkę rosyjską, ponieważ teraz banki rosyjskie maja ograniczenia w kredytowaniu z-za granicy. Jak powiedział Serhijew, skuteczna pomocą Zachodu byłoby udostępnienie Ukrainie skutecznego, nowoczesnego uzbrojenia:

„Czego potrzebujemy od Zachodu? Pomocy w reformowaniu armii. Nasza armia nie była w stanie przeciwstawić się rosyjskiej agresji i rosyjskim prowokacjom, ale w ciągu ostatnich miesięcy zademonstrowaliśmy, że możemy stawić opór wojsku rosyjskiemu i wiemy jak to robić. Od Zachodu potrzebujemy broni atakującej o wysokiej dokładności, dlatego że właśnie z takim uzbrojeniem atakują nas ze stron rosyjskiej.”

Przedstawiciel Ukrainy w NATO zauważył, że kraje NATO-wskie kontynuują i zwiększają wysyłanie tak zwanej nie śmiertelnej broni na Ukrainę. W sprawie innej broni trwają rozmowy na wysokim szczeblu:

„Rozmowy trwają, ja nie mogę powiedzieć wam z jakimi krajami, ponieważ wcześniej niektóre kraje zaproponowały, a następnie zaprzeczyły, że takie rozmowy miały miejsce. Tym niemniej rozmowy trwają i my czekamy na to wsparcie.”

Sprawa dostarczania broni Ukrainie, oczywiście, będzie poruszana w Waszyngtonie, gdzie prezydent Petro Poroszenko w następnym tygodniu spotka się z Barackiem Obamą oraz innymi przedstawicielami władzy USA.

Jaryna Matwijczuk, „Głos Ameryki”

(-)

Nasz wieczorny program dobiegł końca. Ponownie spotkamy się z Państwem jutro, o g. 10.50, a tymczasem żegnają się z Państwem – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

17.09.2014 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, drodzy słuchacze, w środę, 17 września, w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa na falach Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Z życzeniami spieszymy dziś do następujących solenizantów: Wasyłysa, Jefym, Iwan, Kostiantyn, Petro, Charyton, a także do jubilatów, którzy świętują dziś urodziny.

Polacy stale pomagają Ukrainie. Na Ukrainie i w pe nareszcie została ratyfikowana umowa stowarzyszeniowa. Rosjanie razem z separatystami ostrzeliwują ukraińskich żołnierzy. O tym usłyszą Państwo w porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

W sobotę z Równego wróciła delegacja medyków z województwa warmińsko-mazurskiego, którzy określali wraz z rówieńskimi kolegami jakiej pomocy medycznej można udzielić Ukraińcom, zwłaszcza rannym w strefie operacji antyterrorystycznej. A w tym samym dniu inni Polacy przywieźli do Równego pomoc humanitarną dla ukraińskich żołnierzy. W ciągu półtora miesiąca mieszkańcy miasta Szczuczyn zbierali pieniądze i rzeczy dla ukraińskich żołnierzy. Do Równego to wszystko przywiózł burmistrz, Artur Kuczyński. Pomoc przyjęli aktywiści „Prawego Sektora” i społeczność. Prawi, w podziękowaniu, podarowali polskiemu burmistrzowi ukraińską ludową wyszywankę.

We wtorek RN Ukrainy i PE synchronicznie ratyfikowały umowę stowarzyszeniową. Jak podaje BBC Ukraina, prezydent Poroszenko i przewodniczący RN Ołeksandr Turczynow nazwali ten dzień historycznym. „Za” projekt o ratyfikacji zagłosowało 355 deputowanych parlamentu ukraińskiego.

„Od czasów II Wojny Światowej żaden naród za pragnienie być Europejczykami nie płaciła tak wysokiej ceny,” – podkreślił prezydent Ukrainy Petro Poroszenko w RN przed głosowaniem. Jak powiedział ukraiński przywódca, za tę decyzje zapłacili życiem „Niebiańska Sotnia’ i 882 ukraińskich żołnierzy w strefie OAT. „Eurointegracja stała się ideą narodową Ukrainy”, – podkreślił Petro Poroszenko. Ratyfikacja została przyspieszona, aby uciąć spekulacje o możliwych próbach ingerencji w proces zatwierdzenia dokumentu. Obie instytucje – ukraińska RN i EP – połączone były telemostem, żeby wzajemnie widzieć wyniki głosowania:

(-) Korespondencja w języku polskim

Ratyfikacja umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE ma ważne symboliczne znaczenie. Tak uważa europoseł z Polski Jacek Saryusz-Wolski. Powiedział on I Programowi Radia Olsztyn, że umowa ta politycznie zbliża Ukrainę do UE.

(-) Wypowiedź w języku polskim

Tymczasowe wprowadzenie umowy w życie ma się rozpocząć 1 listopada. Powiedział europoseł. Oświadczył, że jest propozycja, aby na półtora roku odłożyć wprowadzenie w życie umowy o wolnym handlu. Wymaga tego Rosja, która twierdzi, że umowa ta jej zagraża, dodaje Jacek Saryusz-Wolski:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Jacek Saryusz-Wolski dodał też, że w ciągu roku wartość koncesji handlowych otwarcia rynków unijnych dla towarów ukraińskich stanowi 1 mld euro. Poseł z PO dodał, że istnieje wielka szansa na to, że Euromajdan zostanie tegorocznym laureatem nagrody Sacharowa. Nagrodę tę Europarlament co roku wręcza osobom lub organizacjom za nieprzeciętne osiągnięcia w walce o wolność słowa oraz podstawowe wolności.

Odroczenie implementacji handlowej części umowy stowarzyszeniowej z UE, to zła wiadomość. Nasz wschodni sąsiad potrzebuje szybkich reform, a to ich potem zablokuje. Tak uważa inny polski europoseł, Witold Waszczykowski, gość II Programu PR. Implementację postanowień handlowej części umowy stowarzyszeniowej odroczono do 31 grudnia 2015 roku. Zdaniem posła Pis, to jest niebezpieczne, dlatego że skutkiem tego może być kolejny wybuch społeczny:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Poseł Pis zaznaczył, że odroczenia prawdopodobnie chcieli sami Ukraińcy. W ten sposób, jego zdaniem, zrobili oni ogromny błąd:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Decyzja została podjęta podczas spotkania z udziałem przedstawicieli KE, Ukrainy i Rosji.

Mimo zawieszenia broni, na wschodzie Ukrainy nadal kontynuowane są ataki wojsk rosyjskich wojsk i separatystów na pozycje ukraińskie. Najgorsza sytuacja jest w Doniecku, – informuje Polskie Radio:

(-) Korespondencja w języku polskim

Nasz poranny program już się kończy, przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem proszę nas słuchać o g. 18.10. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

16.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze, witamy Państwa we wtorek, 16 września, w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dzisiaj dzień anioła obchodzą Wasyłysa, Jefym, Iwan, Kostiantyn, Petro i Charyton. A oprócz nich z życzeniami spieszymy jeszcze do jubilatów, którzy obchodzą urodziny.

Polscy i ukraińscy medycy razem będą się uczyć, jak działać w sytuacji konfliktu zbrojnego, a więc – w przypadku dużej liczby rannych. Austria wesprze Ukrainę aparatami bezzałogowymi. Dla NATO Rosja nie jest już partnerem tylko wrogiem, a Moskwa już drapieżnym okiem patrzy na kraje nadbałtyckie. O tym usłyszą Państwo w naszym porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

Polscy medycy będą się uczyć razem z rówieńskimi leczyć rannych, a jednocześnie będą szukać wspólnego finansowania z UE. Takie są plany na najbliższą przyszłość. Pod koniec ubiegłego tygodnia Rówieńszczyznę odwiedziła delegacja z województwa warmińsko-mazurskiego: dyrektor Departamentu Zdrowia Urzędu Marszałkowskiego Ryszard Wasiński oraz dyrektor Centrum Rehabilitacyjnego w Ameryce, Roman Lewandowski. Rówieńscy urzędnicy poprosili polskich kolegów o pomoc, bo z taką liczbą rannych nie dają sobie rady. Nikt nie przygotowywał się do takich skutków wojny, – powiedział wiceprzewodniczący Rówieńskiej Obwodowej Administracji Państwowej Ołeksandr Sawczuk. Ani Polska, ani Ukraina jeszcze nie miała do czynienia z takim charakterem obrażeń. Będziemy radzi pracować z wami nad pomocą rannym, Aby zminimalizować ryzyko udzielenia pomocy medycznej niskiej jakości, – powiedział. Zgodził się z nim i dyrektor Wasiński:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Dyrektor polskiego centrum rehabilitacji Roman Lewandowski zaznaczył, że nikt w Polsce nie wie jak sobie radzić z taką liczbą rannych, bowiem z czasów II Wojny Światowej żaden kraj europejski nie zetknął się z podobną sytuacją. Dlatego Polacy zainteresowani są, Aby razem z Ukraińcami opracować schemat działań na wypadek , gdy przybywa dużo osób ciężko rannych. Polscy medycy odwiedzili Rówieński Szpital Wojskowy, Szpital Obwodowy i Miejski, a także Centrum Pogotowia Ratunkowego. Wspólne działania będą kontynuowane. Polska strona powiedziała m.in., że chce uzyskać od UE tzw. „lekkich pieniędzy” gdy pewny program medyczny będzie w 90% finansowała UE, a w 10% – obwód rówieński i województwo warmińsko-mazurskie.

Austria przekaże misji OBWE 10 bezzałogowców do monitorowania przygranicznych z Rosją terytoriach Ukrainy. Powiedział o tym minister spraw zagranicznych Austrii, Sebastian Kurtz, podczas spotkania z prezydentem Ukrainy, Petrem Poroszenką, – informuje biuro prasowe prezydenta Ukrainy:

– „Naszą misją jest nie tylko poparcie dla pokojowego uregulowania drogą wysłania austriackich obserwatorów w ramach OBWE, ale i wysłanie austriackich samolotów bezzałogowych dla misji OBWE, które pozwolą kontrolować sporne terytorium w celu przyspieszenia procesu pokojowego uregulowania”.

NATO nie zdołało nawiązać kontaktów z FR, poinformował o tym sekretarz generalny Anders Vogh Rassmussen. Powiedział on, że Rosja nadal traktuje NATO jak przeciwnika, a nie jak partnera. Długo staraliśmy się zbudować partnerskie kontakty z Rosją, odpowiednio do spraw bezpieczeństwa, prawa międzynarodowego i norm. Niestety, Rosja odrzuciła wszystkie nasze próby. Jednocześnie chcę podkreślić, że drzwi NATO pozostają otwarte dla możliwego wstąpienia nowych członków i żaden kraj nie ma prawa nakładać weto na przystąpienie jakiegokolwiek kraju do aliansu.

Jakby na potwierdzenie tych słów, MSZ Rosji oświadczyło: „Godzić się z pełzającym atakiem na język rosyjski w krajach nadbałtyckich nie będziemy”. Tak więc, prawdopodobnie powtórzy się sytuacja z Ukrainy. Rosyjskie ministerstwo apeluje do wspólnoty międzynarodowej, aby zapobiec „brutalnemu prześladowaniu praw mieszkańców rosyjskojęzycznych w krajach nadbałtyckich. Oznajmił to pełnomocnik rosyjskiego MSZ ds. Praw Człowieka, demokracji i Praworządności, Kostantin Dołgow na konferencji regionalnej rosyjskich rodaków Łotwy, Litwy i Estonii, – dowiadujemy się ze strony MSZ Rosji. Nie będziemy godzić się z pełzającym atakiem na język rosyjski, który obserwujemy w krajach nadbałtyckich. Uważamy wiadomy krok władzy łotewskiej i estońskiej, skierowany na uciski statusu i stanowiska zwłaszcza języka rosyjskiego brutalnym naruszeniem podstawowych, uniwersalnych norm w dziedzinie praw człowieka – oznajmił Dołgow. Jak powiedział, wspólnota międzynarodowa powinna zdecydowanie przeszkodzić w dalszym brutalnym ucisku praw rosyjskojęzycznych mieszkańców w krajach bałtyckich, narastaniu upolitycznionej rusofobii, która i bez tego jest powszechna. Jak oznajmił Dołgow, w Rosji uważa się za ostry problem masowej bezpaństwowości na Łotwie i w Estonii: „Uważamy za nie do przyjęcia sytuację, gdy znaczna część społeczeństwa tych krajów nie posiada podstawowych politycznych i społeczno-gospodarczych praw, – powiedział przedstawiciel MSZ Rosji. Zaapelował on do wspólnoty międzynarodowej, Aby wpłynąć na władze łotewskie i estońskie po to, aby to „haniebne zjawisko” zostało na zawsze wykorzenione z Europy. O uciskach mniejszości narodowych w Rosji MSZ Rosji nie wspomniało ani słowem.

Członkowie NATO mają zjednoczyć się w walce z zagrożeniami ze strony IPIL i Rosji. Poinformował o tym sekretarz generalny Aliansu Anders Vogh Rassmussen. Występując w Centrum Carnegie w Brukseli Rassmussen powiedział, że NATO musi mocno stać, jako siła zdolna do zapewnienia wolności i być gotowe do zastosowania siły. Niestety, Rosja odrzuciła nasze wysiłki skierowane na pokojowe uregulowanie sytuacji. Natomiast Moskwa uważa NATO i Zachód za przeciwników szerokim sensie. Rosja zlekceważyła wszystkie zasady i wymogi co do zapewnienia pokoju w Europie, które sprawdzały się od czasów zimnej wojny, – zaznaczył Anders Vogh Rassmussen. Był on przez 5 lat sekretarzem generalnym NATO; jego pełnomocnictwo kończy się 30 września. Jak oznajmił Anders Vogh Rassmussen, spolegliwość nie prowadzi do pokoju, a na odwrót: prowokuje tyranię. Według słów Rassmussena, członkowie NATO powinni uświadomić sobie nowe wyzwania dotyczące bezpieczeństwa, które na razie Ida ze strony Rosji i Państwa Islamskiego.

(-)

Nasz poranny program dobiega końca; przygotowali go – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem prosimy słuchać nas o godz. 18.10. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/łw)

15.09.2014 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór szanowni radiosłuchacze w piątek, 15 sierpnia, w audycji ukraińskiej Radia Olsztyn.
Wita Państwa prowadząca Jarosława Chrunik.

Dla Was nadajemy program „z dnia na dzień” z cyklu od A do Я pod redakcją Stefana Migusa. Zapraszamy do wysłuchania informacji, w których szczególne miejsce poświecimy otwarciu ukraińskiego sezonu kulturalnego w Srokowie. Ukraińcy Portugalii oczekują od portugalskiego parlamentu, uznania tak zwanych: Doniecką i Ługańską Republikę Narodową za organizacje terrorystyczne. A na Ukrainie siły antyterrorystyczne prowadzą aktywne, postępujące działania w okolicach Ługańska. O tym usłyszą Państwo w naszym programie wieczornym.

– informacja w języku polskim –

Pół godziny temu, w Srokowie rozpoczęły się międzynarodowe uroczystości z okazji otwarcia XIX sezonu Ukraińców Warmii i Mazur. Na placu przed Ośrodkiem Kultury w Srokowie zbierają się ludzie. Naprawdę warto. Wystąpił już zespół pieśni i tańca „Ranok” z Podlasia, który po oficjalnej części otwarcia sezonu zawładnie sceną jeszcze raz. A dzisiaj, o 21 wystąpi jeszcze zespół wokalno-instrumentalny „Hajdamaky” z Ukrainy. O 23 wokalno-instrumentalny zespół „Cherson” z Olsztyna.

Szczerze zaprasza na dzisiejsze i jutrzejsze wieczory, przewodniczący koła Srokowskiego Związku Ukraińców w Polsce Andrzej Szczucki:

– ”Chcę Państwa zaprosić, tym bardziej, że jesteśmy tu żyjącymi Ukraińcami i solidaryzujemy się z Ukraińcami na Ukrainie, wspieramy nienaruszalność granic i niezawisłość państwa ukraińskiego”.

Więc nie zastanawiajcie się drodzy radiosłuchacze i wyruszajcie dziś do Srokowa, jutro także. Ukraińcy w Portugalii przeprowadzili spotkanie pod murami portugalskiego parlamentu i przekazali petycję skierowaną do deputowanych z prośbą o uznanie tzw: Donieckiej i Ługańskiej Republiki Narodowej za organizacje terrorystyczne – informacja pochodzi z portalu http://vidia.org/ i została przekazana przez biuro prasowe Zjednoczenia Ukraińców w Portugalii.

W piśmie mówi się także, że po zestrzeleniu pasażerskiego samolotu malezyjskich linii lotniczych próby zagarnięcia przez Rosję wschodnich i południowych terytoriów Ukrainy wyszły poza ramy lokalnego, dwustronnego konfliktu. Aneksję Krymu i ogłoszenie Donieckiej i Ługańskiej Republiki Narodowej Moskwa oficjalnie określa mianem nie wewnętrznego ukraińskiego konfliktu, ale walką geopolitycznych interesów UE i USA przeciwko Rosji. Podobny scenariusz Rosja stosowała w kampaniach na Przydniestrzu, Czeczenii i w Gruzji czytamy w piśmie. Oprócz tego, dowiedziono, nie tylko przy pomocy ukraińskich, ale i zachodnich służb specjalnych, że ciężka broń dociera do terrorystów z Rosji, a ugrupowaniami (terrorystycznymi) kierują agenci rosyjskich służb specjalnych. Wśród bojowników organizacji terrorystycznych znajdują się ludzie pochodzenia rosyjskiego, czeczeńskiego i serbskiego, co nie związku z konfliktem etnicznym na Ukrainie – przekonują portugalskich deputowanych Ukraińcy mieszkający w Portugalii.

Siły antyterrorystyczne prowadzą aktywne, postępujące działania w okolicach Ługańska. O tym powiadomił rzecznik Centrum Informacyjnego Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy Andrij Łysenko – za www.unian.net. Poinformował też, że niebawem Ługańsk będzie wolny od bojowników: „…jak wspomniałem, teraz zaciska się pierścień otaczający terrorystów. Starają się oni wszelkimi siłami doprowadzić do tego, żeby ludność ukraińska nienawidziła ukraińskich wojskowych. Powtarzam po raz kolejny, że nie prowadzimy ostrzału cywilnych części miasta, ale o tym mieszkańcy wiedzą i informują nas o takich działaniach (ostrzału cywilnych części miasta – przyp.tł). W najbliższym czasie Ługańsk będzie wolny od terrorystów” – podkreślił Andrij Łysenko.

– Z dnia na dzień –

Honorowy konsulat w Zielonej Górze zainicjował akcję „Napisz list ukraińskim żołnierzom na froncie” zachęcając dzieci do wkładania rysunków w koperty. Wśród organizatorów akcji jest urodzona na Warmii i Mazurach, aktualna pracownica honorowego konsulatu, Stefania Jawornicka – jak informuje Jana Stępiniewicz, dziennikarka ukraińskiego biura prasowego Polskiego Radia.

Honorowy konsulat w Zielonej Górze zainicjował akcję „Napisz list ukraińskim żołnierzom na froncie”. Wcale nie trzeba mieć talentu pisarskiego, żeby wesprzeć słowem ukraińskich żołnierzy – przekonują w mediach społecznościowych organizatorzy akcji. Wystarczy wziąć do ręki długopis i zacząć, a potem list wysłać do Zielonej Góry. Dzieci zachęcamy dołączać do listów rysunki. Ale jak mówi Stefania Jawornicka z Honorowego Konsulatu w Zielonej Górze, akcja skierowana jest nie tylko do dzieci, ale do nich przede wszystkim.

– „My nie ograniczamy. Zwracamy się do dzieci. To takie patriotyczne wychowanie, ale też zwrócenie uwagi na tych, którzy na froncie ryzykują i ofiarowują swoje życie. Niech mają świadomość, że to poświecenie nie idzie na marne, że to dla tych dzieci, które będą żyć na wolnej Ukrainie.”

To nie pierwsza solidarna akcja pomocy Ukrainie w Zielonej Górze – jak mówi Stefania Jawornicka – wszystko zaczęło się jesienią kiedy w Kijowie ludzie wyszli na „majdan”. „Kiedy Euromajdan miał miejsce w Kijowie i skłoniły mnie do tego kontakty z Ukrainą, szczególnie moje kontakty z miastami czy obwodami partnerskimi Zielonej Góry i województwa Lubuskiego. Kiedy rozmawiałam z moim partnerem Panem Raczenkiem (niewyraźnie), który dawniej był dyrektorem departamentu współpracy z Ukrainą, kiedy zaczęłam mu opowiadać, że my tu w Zielonej Górze pod Teatrem Poezji robimy Euromajdan, to on zapytał >>macie Państwo jakąś dokumentację? Nam to jest bardzo potrzebne<< i to był taki impuls, który zachęcił mnie, żeby robić coś nie tylko materialnego – choć to też bardzo potrzebne – ale też coś duchowego. I zaczęliśmy. W grudniu Rada Miasta Zielonej Góry na nasz wniosek, żeby Rada Miejska, do której obywatelka Ukrainy wystąpiła z wnioskiem, z prośbą do Rady Miejskiej, żeby podjęła decyzję o wsparciu, że Euromajdan to słuszna rzecz. I Rada Miasta, jednogłośnie bez wątpliwości, przyszliśmy tam z flagami Ukrainy, na Zielonogórskim ratuszu wisiał Trójząb. Zwróciliśmy uwagę Polaków, że jest problem, że to nasi sąsiedzi”. I od tego momentu rozpoczęła się akcja zbierania pieniędzy przeznaczonych na pomoc Ukrainie. „My także przeprowadzamy zbiórki „materialne”. Współpracujemy z Warszawą, jest tu lekarz z Ukrainy. Bardzo wiele osób przyłącza się. Starsi ludzie także, nawet bardzo starzy. W grudniu przyszedł do mnie 86 letni staruszek i powiedział: <<Proszę Pani ja mam 1000 dolarów, wierzę Pani, te pieniądze mają trafić na „majdan”, Euromajdan>>. Po miesiącu on znowu przychodzi z taką sumą i mówi <<Niech pani przekaże>> (te sumę. przyp. tł)

– Z dnia na dzień –

Na wschodzie Ukrainy trwa regularna wojna, a terroryści, przeciwko jakim staje ukraińska armia, nie przestrzegają żadnych zasad. Słowo „honor” jest im zupełnie obce. Nie możemy wyobrazić sobie co tam się dzieje. Posłuchajmy więc, co o tym mówi naoczny świadek tych zdarzeń, przewodniczący ługańskiej „Prosvity” w rozmowie z Ostapem Drozdowym z kanału telewizyjnego ZІК

– U nas w studio Iwan Mychajłowycz Zacharczenko – etnograf, weteran (niezrozumiałe), a także przewodniczący Stowarzyszenia „Prosvita” w Obwodzie Antracytiwskim.
– Czemu oni nie przyjmują naszych jak wyzwolicieli?

– Boją się

– Boją się?

– Boją się. Bardzo boją się

– A czego się boją? Że oni są obcy? Że to bandziory?

– Tak, tak, oni mówili, że to banderowcy, że mordują, że strzelają, że to nie ludzie. Opowiadali co oni robili w czasie wojny. Chociaż moja żona jest historykiem i uczyła historii i dzieci wiedzą kto to Bandera, ale nie.

– A u dorosłych istnieje taki stereotyp, że to nienawistni ludzie, że rozstrzeliwali, wieszali itd. Wielu sympatyków ukrywa się. Oni boją się i nie wiedzą kiedy to wszystko zakończy się. А jak przyjdą separatyści, jak będą przeszukiwać tak jak w czasie wojny członkowie organizacji SMERSZ (ros. СМЕРШ — skrót od Смерть шпионам — śmierć szpiegom; przyp. tł), którzy szli pierwsi i szukali zdrajców. I dla tego się boją. A takich otwartych, na przykład w naszej wsi, w której głosowano za Ługańską Republiką Narodową, tylko 30 osób było przeciw

– A z jakiej ilości osób? 30 przeciw, a za ile?

– A za 800

– 800, Boże

– А we wsi Djakowo mieszkańców 3000, a połowa nie przyszła, zignorowała i około 1000 osób głosowało za 80…

– A ludzie szczerze głosowali za?

– Nie

– A jak to było?

– Oni nie rozumieli czego dotyczy głosowanie

– Ale za to, żeby odciąć się od Kijowa, bo tam junta

– Tak, odciąć się od Kijowa – tak im powiedzieli – będziecie żyć lepiej. Że Donbas karmi zachód (Ukrainy-przyp.tł). A to, że ogromne dotacje idą na Donbas, tego nie rozumieją. Ja im tłumaczyłem, że jak to? Obwód stanie się państwem? A gdzie potencjał? Gdzie to wszystko co potrzebne do samodzielnego istnienia państwa? A nas Rosja weźmie pod swoje skrzydła. Krym już wzięła.

– Jasne

– O taki nastrój. Wszystko się zmienia, w Djakowie cały czas stoi lotnicza brygada z Mykołajewa. Kiedy po raz pierwszy ich zobaczyli, powiedzieli <<popatrz, oni mówią po ukraińsku, my myśleliśmy, że banderowcy będą do nas strzelać, a to tacy ładni chłopcy>>. Jestem skłonny myśleć, że w 91 roku za niepodległością Ukrainy głosowało prawie 90% mieszkańców tych terenów, a potem pomyśleli „co nam dała ta Ukraina? Nic nie dała. A w Rosji wynagrodzenia wyższe i poziom życia wyższy”

– Tak ludzie mówią między sobą?

– Tak, tak

– A jak Pan teraz widzi rozwój spraw? Co teraz (niezrozumiałe). Tu zaczyna się zima, oznacza to straszny problem. Lato odchodzi, zaraz pierwsze mrozy, jak to wszystko będzie wyglądać.

– Jak ja myślę? Im otworzą się oczy jeszcze bardziej. Sklepy są niezaopatrzone, puste. Pójdą na wieś i dojdzie do rabunku. Zaczną grabić. I ja skłaniam się ku myśli: niech zabierają, żeby zrozumieli co to za ludzie, po co oni przyszli (dwie osoby mówią naraz, prowadzący powtarza: ci separatyści). Myślę, że ich nauczą.

– A jaki procent miejscowej ludności reprezentują ci, którzy prezentują antyukraińskie nastawienie? Takich, którzy są przeciw Ukrainie i milczą, a faktycznie chowają urazę i złość, niezależnie od tego co by nie zrobić. Są tacy ludzie?

– Jest pewna część takich ludzi i myślę, że nie da się ich wyłowić z tego całego motłochu. To tak jak z komunistycznymi ideami, które mają się tam zupełnie dobrze. Tam za każdym razem głosują na komunistów. Można mówić ilu było represjonowanych, ale nie, to nie działa, jak mówi się, że za komunizmu była tak albo tak.

– A ja pytam, co z takimi ludźmi trzeba zrobić? Przecież oni dalej będą obywatelami Ukrainy, dalej będą chodzić na wybory.

– Jak oni będą żyć? Przystosują się. Ja dawałbym im emerytury, ale w niższej wysokości. Żadnych ulg, korzyści.

– To niesprawiedliwe.

– Niesprawiedliwe

– (dwie osoby mówią jednocześnie) jak mówi Jaceniuk, tutaj są pieniądze. A oni do tego wbiją nóż w plecy państwu ukraińskiemu, a do tego czasu państwo powinno im pomagać. I oburzają się, że nie wypłacają im świadczeń na czas. A co mnie dotyka do żywego, chociaż jestem stąd to to,że wymagalną jeszcze jakichś ulg, pomocy, dobrego mieszkania, a swoich synów, dzieci i mężów nie wysyłają tam gdzie giną lwowianie…

– Pan o tym powiedział, a u nas teraz rozwinęła się taka dyskusja na ten temat, że nawet jeśli spojrzy się statystycznie to centralna i zachodnia Ukrainy walczy za Donbas. Realnie tak jest.

– Ja chciałbym powiedzieć zachodnim mieszkańcom Ukrainy, że oni walczą za Ukrainę, a nie za ten bałagan jakiego u nas nie brakuje. Bo jak nie obronimy Donbasu to Rosja posunie się dalej, do Obwodu Dniepropietrowskiego i Charkowskiego i Poleskiego. Walczymy za spójną Ukrainę. Niech oni to zrozumieją.

– Oni to rozumieją, ale ci ludzie, którzy tutaj żyją, ich to nie urządza. Nasi chłopcy giną tutaj, a tam dalej (na wschodzie – przyp.tł) nazywają ich banderowcami, wyzywają, łają.

– No tak, ja powiem, nie będę oszukiwać, ale nasze dowództwo, ani Sztab Generalny, ani Ministerstwo Obrony nie wyposażyło żołnierzy w mapy. Co tu mówić, Zełene Pole i tragedia pod Zełenym Polem. Miejscowości oni (żołnierze) nie znają. Zwrócili się więc do mnie, ja im wszystko opowiedziałem o ludności i historii. Poprosili mnie o mapy i ja im je dałem. Mapę Obwodu Ługańskiego.

– To chłopcy, którzy tam walczą brali od Pana mapy?

– Tak, dawałem im mapy, bo nie ma map miejscowości. A mapy wydane w Kijowie, a teraz już nie ma Związku Radzieckiego, a mapa zdjęta z topograficznej mapy Sztabu Generalnego.

– To straszne

– Tak, ja nie chwalę się tym, zaznaczyłem im tam budynek poczty, skąd oni (separatyści-przyp. tł) strzelają, gdzie ich stanowiska ogniowe.

– A strzelają ci z Rosji, mówmy otwarcie?

– Strzelają z Rosji. I tam zdarzyła się tak rzecz: Stacjonują nasi chłopcy na granicy, ostrzał dokonywany jest z terytorium Rosji i strzelają separatyści. I żona rozpłakała się, bo my znamy tych chłopców, rozmawialiśmy z nimi, to nasze dzieci – ja sam mam dwóch synów – żal ich. Ostrzeliwują ich. Niedaleko jest las i w tym lesie separatyści pobudowali kaponiery (prawdopodobnie chodzi o okopy i fortyfikacje ziemne – przyp. tł), w których chowają broń, a te okopy zbudowali im górnicy. Kto chciał, pozwolono mu przyjechać, dano narzędzia i w twardym gruncie budowali okopy. I ja im powiedziałem, chłopcy okrążyć ich. Rzucili się. Zapasów nie ma, wody nie ma, żywności nie ma. Chwała Bogu doszło do Poroszenki i (niezrozumiałe) zapasy zostały uzupełnione, ale to wojskowa tajemnica.

– Straszne, że tak się dzieje.

– Straszne, ale niestety tak jest, i nasi też przy granicy walczą, o tak to. Chwała Bogu (niezrozumiałe) wzgórze, dominuje nad stepem 19 kilometrów (niezrozumiałe) Ługańsk i Donieck odbili, ale oni znowu chcą…(wypowiedź urwana). W okresie wojny to też był punkt strategiczny, Rozumie Pan, wszystko się powtarza.

Nasz dzisiejszy program już dobiega końca, przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jutro słuchajcie na o g. 10.50. wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (dw/bsc)

15.09.2014 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa, drodzy słuchacze, w poniedziałek, 15 września, w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcja Stefana Migusa na falach Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dziś imieniny obchodzą sami mężczyźni: Anton, Iwan, Leonid, Fedor, Pyły, Julian. Wszystkim składamy najlepsze życzenia, tak samo jak i jubilatom i jubilatkom, które obchodzą dziś urodziny.

Kolumna polskiej pomocy humanitarnej pojechał do strefy operacji antyterrorystycznej. Na Ukrainę przybywa misja ekspertów międzynarodowych, która oceni szanse Ukrainy na bezwizowy ruch z UE. Rosja walczy nie z Ukrainą, a z Zachodem, Ukraina w tej sytuacji po prostu znalazła się na drodze – oświadcza przedstawiciel FR. I o tym będziemy mówić w porannym przeglądzie wydarzeń.

(-)

W niedzielę, 14 września, proboszcz parafii grecko-katolickiej w Kętrzynie, ks. Mikołaj Kozicki poświęcił przycerkiewny parking. W uroczystości wzięli udział: burmistrz Kętrzyna Krzysztof Hećman, wiceburmistrz Andrzej Degórski oraz miejscowi parafianie, informuje nasz kętrzyński korespondent Andrij Sydor:

– Nowy parking został zbudowany dzięki finansowemu wsparciu Rady Miasta przy znaczącej pomocy burmistrza Krzysztofa Hećmana. Ks. Mikołaj Kozicki wraz z przewodniczącym rady parafialnej Sławomirem Cwaniurą podziękował gościom za udzieloną pomoc. A to nie pierwszy taki gest Krzysztofa Hećmana. Należy przypomnieć, że burmistrz finansował oświetlenie świątyni, a także wspierał Rewolucję Pomarańczową oraz ostatnie wydarzenia na kijowskim Majdanie. W ciągu wielu lat pomaga też w organizowaniu wydarzeń kulturalnych, odbywających się w Kętrzynie.

Kolejna kolumna pomocy humanitarnej, której udzieliła polska strona, w sobotę wyruszył do strefy OAT. „Wysyłamy kolejną dużą kolumnę na pierwszą linię frontu, aby pomóc tym wszystkim chłopcom, którzy ryzykując własnym życiem, bronią Ukrainy, – powiedział szef samoobrony Majdanu, eks-sekretarz RBNO Andrij Parubij na Placu św. Michała w sobotę. To tam odbyło się przekazanie pomocy stronie ukraińskiej, – podaje Interfax Ukraina. Koordynator współpracy miedzy Polską a Ukrainą Andrij Habrow opowiedział dziennikarzom, że w Polsce prowadzona była akcja „Ja, Polak, pomagam Ukrainie”. Podczas akcji wszyscy nieobojętni Polacy wpłacali pieniądze na rachunki, a także udzielali innej pomocy, niezbędnej ukraińskim żołnierzom. Za zebrane pieniądze – jak powiedział – zostały zakupione leki, żywność, bieliznę termoaktywną i namioty polowe. Stanowi to jakieś 8-10 ton. Pomoc powiezie ok. 16-18 samochodów, – powiedział koordynator. Jak powiedział Habrow, Polacy przekazali też stronie ukraińskiej 5 samochodów dla batalionów ochotniczych. Fundacja „Pokolenie” od samego początku aktywnie pomagała i pomaga teraz. To oni są inicjatorami akcji, która nadal trwa. Zakupiono karetkę pogotowia ratunkowego, która w najbliższym czasie zostanie przekazana do Kijowa, a następnie do jednego z batalionów, który tego potrzebuje. A może też trafić do szpitala, – opowiedział Andrij Habrow. Część pomocy, jak wyjaśnił, przekazana zostanie mieszkańcom cywilnym, którzy znajdują się aktualnie w jednym z centrów dla uchodźców na wschodzie kraju.

Na Ukrainę w tym tygodniu przybędzie misja ekspertów europejskich, która oceni wykonanie drugiej fazy planu działań, mających na celu liberalizację systemu wizowego z UE. Poinformował otym prezydent, Petro Poroszenko – podaje Interfax.

„Już w poniedziałek, czyli dzisiaj, przyjeżdża do nas misja, która sprawdzi stan wykonania zobowiązań Ukrainy, dotyczących wprowadzenia planu systemu bezwizowego,” – poinformował w piątek na konferencji Petro Poroszenko po spotkaniu w Kijowie z przewodniczącym Komisji Europejskiej Jose Manuelem Barrosu. Przypomniał, że Ukraina wykonała pierwszą fazę działań – ustawodawczą – i rozpoczęła drugi etap, czyli implementacyjny.

UE przedłuży jednostronne preferencje dla Ukrainy do 31 grudnia następnego roku. O tym powiedział komisarz ds. handlu, Carl de Gücht, na podstawie spotkania trójstronnego w Brukseli, – podaje „Europrawda”. Z tego powodu to oznacza, że umowa stowarzyszeniowa w części dotyczącej wolnego handlu nie będzie stosowana. Jednocześnie UE przedłuży jednostronne preferencje handlowe dla Ukrainy na ten okres. W praktyce to oznacza, że towary ukraińskie będą dostarczane na rynek europejski bez cła, podczas gdy cło na towary europejskie zostanie zachowane. MSZ Ukrainy również potwierdziło takie uzgodnienia na swojej stronie na Twitterze. Przyczyna takiej decyzji, jak powiedział eurokomisarz, jest bardzo ciężki stan gospodarki Ukrainy.

Rosja walczy nie z Ukrainą, a z Zachodem, Ukraina w danej sytuacji po prostu znalazła się na drodze. Powiedział o tym podczas konferencji YES przedstawiciel FR, przewodniczący Instytutu Rozwoju Współczesnego Igor Jurgens, a informuje o tym „Ukraińska Prawda”, powołując się na Kanał 5.

„Ukraina po prostu stanęła na drodze, Rosja nie tyle walczy z Ukrainą, jest to konflikt między FR a Zachodem. W tę sytuację Ukraina trafiła wskutek położenia geograficznego, – oświadczył. Europejscy goście konferencji nie zareagowali na to oświadczenie. Ze swej strony eurokomisarz Stefan Füle powiedział, że nie zważając na przyczyny, dlaczego Rosja prowadzi niewypowiedziana wojnę wobec Ukrainy, FR nigdy nie stanie się pełnoprawnym członkiem rozmów Ukrainy i UE w sprawie eurointegracji. Poza tym, jak informuje Kanał 5, szef MSZ Ukrainy, Pawło Klimkin oznajmił, że obecności przedstawicieli FR podczas omawiania umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a UE wymagała Komisja Europejska. Zgodnie z informacją udział w takich rozmowach Rosja bierze jeszcze od lipca i na to nalegała KE. Jak powiedział Klimkin, taka obecność przedstawicieli FR jest tylko techniczna i znaczącego wpływu na umowę rosyjscy specjaliści nie mają.

(-)

Kończy się już nasz poranny program, żegnają się z Państwem – Jarosława Chrunik oraz Stefan Migus. Wieczorem prosimy słuchać nas o g. 18.10, tak więc – wszystkiego dobrego i do usłyszenia! (jch/bsc)

14.09.2014 – godz. 20.30 – Magazyn (opis do dźwięku)

[wstęp w języku polskim]

Stało się to co dzieje się wtedy, kiedy wycina się stary las, a na miejscu drzew powstaje zagajnik. Dzieje się to z jakże ważnym tym, co jest w naszym wewnętrznym świecie. Współcześnie stan istnienia cywilizacji wyznacza gonitwa za nowościami, szybkość, różnorodność i pęd we wszystkich sferach życia. Informacyjny atak i pojawienie się mnóstwa możliwości wyboru, ale faktycznie bez wyboru, zdeterminowane szybkim technicznym postępem. Udoskonalane są procesy zbierania, gromadzenia, opracowania i przekazywania informacji. Po tysiącach lat powolnego jej gromadzenia zasięg wiedzy człowieka szybko się rozrasta, jak kula śniegu, która toczy się ze stromej góry. Żyjemy w świecie, gdzie większość informacji ma mniej niż 15 lat, a ze wzrostem tempa życia nie daje sobie rady psychika człowieka – oderwana od źródła. Nieznane choroby, stres, rozstrojenie nerwowe, niepokój, szybkie zmęczenie to tylko kropla w morzu cywilizacyjnych problemów. Proponuję, na chwilę, uciec od problemów cywilizacji i schować się przed nimi a skupić się na bożym świecie i przyrodzie, która leczy samą sobą. Mówimy o trzech stworzeniach prezentujących trzy terapie, trzy symbole – znane, ale nie całkiem. Ciekawe i niezwykłe. Owi, Hipo, Apis: owca, koń i pszczoła. Nasza podróż w Karpaty do tych starych przyjaciół człowieka.

Wieś Kosmacz w Obwodzie Iwano-Frankowskim – jedna z najstarszych i największych huculskich wsi. Jedno z centrów sztuki i rzemiosła regionu. Nasz pierwszy przystanek. W gospodarstwie Romana i Parazki Bojczuków wiele mnóstwo zwierząt – krowy, egzotyczne prosięta, niemniej egzotyczne kury, bażanty i wiele owiec. Co do ostatnich to gospodarz opowiedział mi historię.

Przyjechał do mojego kolegi, takiego prostego chłopa, ale on majster, budowniczy, przyjechał wujek, dobry człowiek [niezrozumiałe] rejonu. I jak to nasi Huculi lubią pochwalić się i u mnie jest koń, dwie krowy, kury. A on tak stanął, pomyślał i powiedział: wszystko fajnie Wasylku, tylko ty nie jesteś Hucułem. Ale czemu nie Hucuł wujku? A bo ty nie masz owcy. Jak nie masz owcy, znaczy, że nie jesteś Hucułem. I po tym powiedział, że musi postarać się choćby o parę owiec, żeby pokazać, że też jest Hucułem.

A Roman i Parazka postanowili odrodzić dawną huculską terapię, a jej współczesna nazwa „Owi-terapia” czyli leczenie owcami. Owca to symbol prostoty i niewinności, szczególnie nastawione do złego. Żywe wcielenie przeciwstawienia złu. Symbolem Jezusa Chrystusa, który nigdy nie odpowiadał złem na zło stało się jagnię albo Baranek Boży – według ewangelii. Owca jest błogosławiona za to, że swoją wełną przykrywała Jezusa, kiedy ten ukrywał się przed poganami i Żydami. Poprzez swój spokojny i pokojowy charakter owca nie może i nie pragnie być przewodnikiem [w stadzie] wręcz odwrotnie, słucha się i pokornie idzie za przewodnikiem.

Ale na czym polega owcza terapia? Z tym pytaniem zwracamy się do gospodarza Romana Bojczuka.

U nas na huculszczyźnie owce nazywają [niezrozumiałe]. Chodzi o to, że owca daje wszystko co potrzebne w domu. Zaczynając od ubrania, kożuchy, czapka i koszula. Oprócz tego dzięki owcy jest ser i tak zwany „budz”, a z tego robią „wyrdę’ [rodzaj sera] . Oprócz tego, właściwości lecznicze ma masło owcze, lecznicze właściwości ma także wełna, a to dla tego, że w wełnie występuje naturalna siarka. Lecznicze właściwości ma także tłuszcz owczy, który my nazywamy „lij”. Prócz tego, owca daje pozytywną energię – jestem o tym przekonany – kiedy człowiek cierpi na stres, lub jest z nim coś nie tak psychicznie albo fizycznie i potrzebuje regeneracji i pozytywnej energii, to obecność owiec, obcowanie z nimi czy nawet wzięcie na ręce powoduje odczucie „zdjęcia” zmęczenia i całkiem wracają siły.

I na tym faktycznie polega ta owcza terapia?

Tak to jest dowiedzione. Mogę stwierdzić, że żywność , produkty z wełny mogą służyć do leczenia ludzi. A jeśli jeszcze człowiek w to wierzy…

Gospodyni Parazka Bojczuk przewodniczy ludowemu zespołowi tanecznemu. Razem z mężem wychowali troje dzieci, z czego dwójka została lekarzami. Zajmowanie się takim gospodarstwem uważa nie tylko za materialną potrzebę, ale i duchową. A wszystko zaczynało się, jak zwykle, od czegoś niewielkiego.

Był taki pomysł żeby kupić jagnię, [niezrozumiałe], a potem z trzech zrobiło się sześć i dziewięć i doszło do takiej ilości.

Tutaj pani pracuje i kieruje artystyczną grupą, starczy czasu na to wszystko?

Czasu wystarcza, można mniej pospać, na wszystko znajduje się wolny czas, jest z tego jakaś przyjemność i czeka gospodarstwo i z tego jest, przede wszystkim duchowa korzyść.

Taką korzyść ma niewielu Hucułów. Na karpackich pastwiskach jeszcze 20 – 30 lat temu wypasano 40 tysięcy owiec, a dzisiaj 30krotnie mniej. Zaniedbane pastwiska porastają lasem i ulegają degradacji, a zioła i charakterystyczna roślinność nie rośnie już w tych miejscach. Przesuwa się też granica lasu, co stanowi problem ekologiczny. Zniknięcie ukraińskiej górskiej, karpackiej owcy zagraża ludowemu huculskiemu rzemieślnictwu — produkcji koców z owczej wełny. Unikalna owca ze specjalnym rodzajem grubego i długiego runa, w przeciwieństwie do tych tańszych – mołdawskich – z krótką i cienką wełną, znacznie upraszcza wykonanie dobrych wełnianych koców.

Terapia, o której będziemy mówić jest bardziej znana. Na Ukrainie istnieją miejsca, w których sukcesywnie wprowadza się ten rodzaj terapii. Chodzi o hipoterapię – leczenie poprzez kontakt z końmi.

Hodowla koni od zawsze była tradycyjnym elementem pracy na roli. O ile surowy i wilgotny klimat, górskie tereny i niewielka ilość ziemi ornej nie sprzyjały rozwojowi upraw. Jednak w ciągu ostatnich lat, liczba i tych zwierząt uległa znacznemu zmniejszeniu. A brak programów rozwoju spowodowała, że to dobro naturalne, które jest bardzo popularne w krajach Europy zachodniej, na Ukrainie ulega degradacji. Dzisiaj hodowlą czysto huculskich koni na Ukrainie zajmuje się mało osób. A koni jest nie więcej niż 1000. Zastępca dyrektora Narodowego Przyrodniczego Parku Huculszczyna, doktor nauk biologicznych i naukowiec i współpracownik Iwano-Frankowskiego instytutu agroprzemysłu Jurij Steforak od 20 lat pracuje nad problemem zaniku owiec, krów, pszczół i koni huculskich w Karpatach. A już kilka lat z rzędu realizuje programy stołecznego instytutu rozwoju i genetyki zwierząt i charkowskiego instytutu rozwoju zwierząt i zachowania i reaktywacji huculskich koni. Mówi o podstawach hipoterapii.

Uczeni dowiedli, że konie mają pozytywną bioenergię, rozbudowują u człowieka dobroć, rozsądek. Są też choroby, które można leczyć z pomocą koni, terapia odbywa się w różnych formach – aktywnej albo pasywnej. Przeważnie to rehabilitacyjne placówki leczą dzieci z porażeń przy pomocy hipoterapii. Na Ukrainie, na Zakarpaciu jest takie centrum, w którym do hipoterapii wykorzystuje się huculskie konie. A ten typ koni nadaje się właśnie do tego, one są niskie i wygodne dla dzieci, a do tego są spokojne i łagodne, dobre dla dzieci. Jak już wspomniałem jest terapia aktywna i pasywna, kiedy dziecko siedzi na koniu, jest to o tyle dobre, że temperatura ciała konia jest wyższa o 1 – 2 stopnie, dobre jest to dla dzieci z przykurczami. Ruch konia powoduje, że aparat ruchowy dziecka porusza się w tym samym kierunku. Aktywna hipoterapia polega na tym, że dziecko oprócz jazdy na koniu wykonuje dodatkowe ćwiczenia przy pomocy instruktora. Na Zakarpaciu jest kilka ośrodków zajmujących się hipoterapią, kilka miejsc jest też w Obwodzie iwano-frankowskim. Jest też stadnina w miejscowości Lisna Swobidka, w której to stadninie zajmują się hodowaniem huculskich koni, są tam specjaliści tacy jak Witalij Antoniuk, który skończył naukę w Mikołajewie właśnie w tym kierunku [hipoterapii]. Tam właśnie świadczą usługi tego typu i chcą poważnie zająć się tym typem terapii – jazda wierzchem, w bryczkach. Program jest także istotny, a dodatkowo potrzebny jest program i wsparcie państwowe dotyczące zachowania i rozrodu huculskich koni. W wielu europejskich krajach, szczególnie w Rumunii, Polsce, Austrii, Słowacji zajmują się [niezrozumiałe]hipoterapią. Takie usługi świadczą też osoby prywatne, dlatego, że jest to szczególnie interesujące dla dzieci. Jest wiele ośrodków, w których odbywa się właśnie hipoterapia. Czym to jest? Koń pracuje w gospodarstwie i w naszych górskich okolicznościach przyrody można zrobić trasy trwające godzinę, dwie, dzień. A to wszystko można zorganizować na huculskich koniach w tych górskich warunkach. Koniec huculskie są przystosowane do takiej pracy anatomicznie i im łatwo pokonywać wzniesienia, kamieniste tereny itd. Są dane, że huculski koń z ciężarem 50 km może przebyć drogę nawet do 100 km dziennie. Nie potrzeba niczego dodatkowego, bo w trasie koń może paść się na pastwiskach i łąkach.

Przyjaźń i szczególne uczucie do konia Huculi mają we krwi. Stulecia na koniu pracowali, walczyli, podróżowali i jeździli gdzieś daleko. Kto wie kiedy rozpoczęła się historia mieszkańców gór i tego stworzenia? Legenda mówi, że dawno, kiedy jednego dnia na Olimpie zmienili się bogowie. Nowi gospodarze wprowadzili nowe porządki i w swoich stajniach znaleźli dziwnego, skrzydlatego konia. Pozbawiono go skrzydeł i odprawiono gdzieś na koniec świata w góry, a tam spotkał ludzi, którzy nazywali siebie Hucułami. I tak został z nimi w Karpatach, gdzie został przyjęty i pokochany. Chciałoby się by było tak zawsze, żeby stara sława tych zwierząt narodziła się na nowo w Karpatach, a nie gdzieś tam w Europie.

Nasz następny „lekarz” ma zdolność uchylania się od padających kropel deszczu i zawsze zdąży bezpiecznie wrócić do domu. Pszczoła, nazywają ją jeszcze bożym owadem, albo bożą muchą bo ona realizuje bożą wolę. Pszczeli produkt – miód niesie w sobie siłę słońca i wody. Pszczoła jest symbolem początku świata i nieśmiertelności, czystości duszy, twórczej działalności, pracowitości i wytrwałości. Karpackie pszczoły są najproduktywniejsze na Ukrainie. W surowym górskim klimacie, gdzie pogoda zmienia się często, krótkie lato, chodna zima to wszystko spowodowało, że pszczoły rozwinęły w sobie takie właściwości, które pozwalają im pracować produktywnie w takich warunkach – w tym czasie, kiedy pszczoły masowo giną. Infekcje, kleszcze, pasożyty, telefony komórkowe – pszczoły mają wielu wrogów, ale korzyści, które niesie ten mały owad trudno przecenić. Miód i produkty pszczelarskie to jedynie 10% tych korzyści, a najważniejsza misja pszczoły to zapylenie roślin. Dowiedziałam się o jeszcze jednym. Wieś Smodna, także na Kosiwszczynie w niskim kurortowym regionie w dolinie rzeki Rybnycia w południowo-wschodniej części Karpat. Tu dowiedziałam się o terapii pszczołami – Apiterapii. Do maleńkiej, cichej chatki, która okazała się być pasieką, a nawet mini pasieką o bajkowej nazwie Pszczeli Raj Iwanny Balasz, zaprosili mnie gościnni gospodarze: ojciec Mykoła, córka Iwanna i wnuczek Mykołka. W niewielkim drewnianym pokoju znajdują się tylko łóżka nakryte prześcieradłami. Mykoła Iwanowycz wyjaśnia:

Znajdujemy się w mini-pasiece [40 uli – niezrozumiałe] wlatują z zewnątrz i tu oddają na swoje lecznicze usługi. To jest element apiterapii – można spać na ulach. Apiterapia to leczenie za pomocą pszczelich produktów. Z tych wszystkich produktów, które wykorzystuję, to ostatnią nowością jest właśnie sen na ulach.

Co się tym leczy?

Choroby psychiczne, depresję, odnawia potencjał biologiczny. Zmęczony człowiek prześpi się pół godziny [na ulach].

Sauna ,masaż, miodowy masaż, okładanie propolisem i sen na ulach. [powoduje] pełne odnowienie biologicznego potencjału.

A to jest bolesne?

Nie, w ogóle niebolesne. Pszczoły nie żądlą. One są oddzielone. Śpi się na deskach i prześcieradle i biologiczny potencjał pszczół przenika. Ta metoda pojawiła się 11 lat temu w Obwodzie sumskim u jednego artysty. Żona pracowała w ogrodzie i narzekała na plecy, podchodziła wtedy do ula, pół godziny posiedziała, zdrzemnęła się i ból przechodził. I ten człowiek położył skrzynkę na niej dwa ule i na tych ulach zaczął sypiać. Zaczęli wszyscy leczyć się w ten sposób. Potem mój brat przeszedł wylew i teraz całe lato śpi na ulach już tak 5 lat.

Chciałam powiedzieć, że dzieci, które są trochę nadpobudliwe, to jedno takie już 3 tygodnie u mnie śpi [na ulach] i zasypia bardzo szybko, w ciągu 3 minut, bez bajek, bez niczego. Uspokaja się i jest zupełni inny niż wcześniej.

Takiego systemu jak mamy my, nie ma nigdzie. Czemu nigdzie? U nas szczególne rozmieszczenie pszczół. Mamy szerokie łóżka 80 cm, jest dużo miejsca, można spokojnie przewrócić się na drugi bok.

Pachnie ładnie, a jakie to drewno?

Sosna, modrzew, świerk. Kiedy wieczorem wraca się z pola tu panuje tu taki przyjemny [niezrozumiałe] i to działa uspokajająco.

Pszczoły nie cierpią na tym?

Nie nie cierpią, a nawet lepiej w tym miejscu pracują.

Ale ten kompleks o którym mówicie, sauna, masaż miodowy, to wszystko macie tutaj?

Tak i wszystko czego używamy do leczenia jest naturalne, bez chemii.

Prowadzicie to już tak rodzinnie?

Ja przejąłem to wszystko od ojca chrzestnego, a przejmie ode mnie to wszystko [wnuk – niezrozumiałe]. Ma swój sprzęt, swoje ubranie i patrzy jak ja pracuję i śpi na tych ulach.

A ja pszczółki lubię i jem [niezrozumiałe] z miodem.

I śpisz na pszczółkach.

Tak.

Będziesz pszczelarzem?

Tak

Owi, Hipo, Apis – owce, konie, pszczoły. Ratunek przed zgubnymi skutkami cywilizacji. Powrót do korzeni, do pierwotnego. Wędrówkę po Karpatach odbyła z wami Halyna Cwiteń. Do zobaczenia.

Witam w studio Roman Bodnar i rozpoczynamy nasze muzyczne spotkanie od zespołu AntyKiła, a piosenka nazywa się „Nowyny na zawtra”.

Ukraińscy muzycy z różnych miast Ukrainy połączyli się w jednym muzycznym projekcie by dowieść, że Ukraina jest jednością. Inicjatorem projektu jest Wiktor Pawlik, piosenkę „Daj nam Boże” wykonali muzycy z Kijowa, Iwano-Frankowska, Doniecka, Ługańska, Symferopola, Zaporoża, Tarnopola, Odessy, Winnicy, Lwowa i wielu innych miast. Oprócz nich do projektu przyłączyli się muzycy z Nowego Jorku, Baku, Erewania, Batumi i Mińska. Teraz wszyscy chcą pokoju, jedności i przyjacielskiego ciepła i pojawiła się taka idea, żeby stworzyć kompozycję w której występowałby fragment każdego miasta Ukrainy. Bardzo dziękuję wszystkim muzykom, którzy wzięli w tym udział. Każdy artysta przedstawia swoje rodzinne miasto. Ukraina jest jedna dla wszystkich – mówi Wiktor Pawlik. Piosenkę można znaleźć w internecie, a u nas – zapraszam, można posłuchać. Chór ukraińskich wykonawców i piosenka „Daj nam Boże”.

Piosenka „Zemla” to opowieść o tym co dzieje się teraz na Ukrainie, o żołnierzy, którzy bronią Ukrainy, o prawdziwych bohaterach. Miesiąc temu przedstawiciel Ministerstwa Obrony Ukrainy zwrócił się z prośbą o napisanie piosenki dla chłopców, którzy walczą w rejonie operacji antyterrorystycznej. Zgodziliśmy się i wspólnie z Saszką Położyńskim napisaliśmy piosenkę „Zemla”, a w najbliższym czasie planujemy stworzyć klip. Powiedział Andrij Riffmaster Antonenko autor muzyki i słów do tej kompozycji. Słuchamy Riffmaster razem z Szaką Położyńskim „Zemla”.

Siostry Telniuk i Kozak System nagrali piosenkę dla żołnierzy obszaru operacji antyterrorystycznej. Wspólna kompozycja „Powertajsia żywym” poświęcona współczesnym bohaterom Ukrainy. Te dwa muzyczne zespoły połączyły swoje siły w celu stworzenia kompozycji dla żołnierzy. Podstawą piosenki jest wiersz Iryny Cyłyk, który bardzo pasuje do nastroju utworu. My ciągle poszukujemy właściwych i silnych słów, które mają pomóc wspierać tych, którzy są na pierwszej linii. Wiersz Iryny Cyłyk, który był podstawą stworzenia przez oba zespoły piosenki, wyrażony jest tymi słowami, słowami modlitwy, wiary, siły. Czytamy w relacji prasowej. Więc słuchamy „Powertajsia żywym”.

Nasz dzisiejszy program kończy się. Przygotowali go: Jarosława Chrunik, Roman Bodnar, Marian Dąbrowski i Stefan Migus. Jutro pojawimy się w eterze o 10:50 na falach 99,6 MHz. Wszystkiego dobrego drodzy przyjaciele. (dw/bsc)

13.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni radiosłuchacze, w sobotę 13 września w porannym programie Radia Olsztyn.

Dzisiaj wyjątkowo, zamiast przeglądu wydarzeń proponujemy posłuchać jeszcze jednego słuchowiska, które zostało przysłano na konkurs telewizyjno-radiowego „Kalinowe mosty”. Kto z nas nie słyszał o złej sławie konotopskiej wiedźmy. A czym jest ten Konotop? Skąd ta nazwa? Dowiecie się jeśli posłuchacie programu pt. Konotopski cud państwowej obwodowej telewizyjno – radiowej kompanii w Sumach.

Państwowa obwodowa telewizyjno – radiowa kompania w Sumach Swoboda FM przedstawia. Legendy ziemi sumskiej.

Niektórzy historycy uważają, że Konotop istniał jeszcze do czasów tatarskiej nawały. Legenda mówi, że w czasie, kiedy przechodziła tatarska konnica, w tym miejscu pełnym błota, którego nie można przejść potopiło się wielu tatarów i ich koni. I z tego powodu miejscowość zaczęto nazywać Konotop [od potopionych koni]. Inna legenda mówi, że nazwa Konotop powiązana jest z incydentem związanym z carycą Katarzyną II. Kareta i eskorta carycy zakopała się w błocie. Carycę uratowano, ale eskorta i skarby w błocie utonęły. Uratowana caryca powiedziała:

– Co to za miejsce, gdzie konie toną!

I stąd wzięła się nazwa – Konotop.

O konotopskiej wiedźmie wiadomo dużo. Kwitka-Osnowjanenko natrudził się, żeby uwiecznić to miasto. A czy wszyscy wiedzą o konotopskim cudzie?

Historia Konotopu to historia walki między Polską a Moskwą o ukraińską ziemię. 1640 rok między dwoma rzekami Jezucz i Konotopka, zgodnie z rozporządzeniem starosty Piaseczyńskiego zbudowano potężną fortecę. Zbudowana była na planie kwadratu, miała wały, a ściany wzmocnione drewnem. Długość każdej ze ścian fortecy wynosiła około 100 sążni, a do jej wnętrza prowadziły trzy pary wrót. Kijowskie, Putowskie i Rzymskie. W ciągu trzech lat otworzono punkt poboru myta w Konotopie.

Zatrzymać!

Panie, ja chcę tylko przejechać, niedaleko do krewnych, jechałem zawsze prosto.

Chcesz jechać, zapłać cło.

Na swojej ziemi i darmo nie przejedziesz.

Jedne za drugimi, unie, rozmowy. Konotopska sotnia to ochraniała polskie obozy, to witała rosyjskie poselstwo, które prowadziło rozmowy z Bohdanem Chmielnickim. Zdawało się, że ten nieporządek skończy się po bitwie pod Batohem. Wojsko Polaków i najemni Niemcy zostali doszczętnie rozbici przez kozaków. Do namiotu Chmielnickiego przyniesiono nabitą na pikę, siwą głowę hetmana polnego Marcina Kalinowskiego. Ukraina zwyciężyła, a Polska zamarła. Szlachta uciekała za granicę, a wszyscy bali się wtargnięcia kozackiego wojska. Czekał na to i starosta konotopski – Sosnowski.

No i co Lasze? Chciałeś fortecę swoim oddać? Myślałeś, że pod twoją komendę przyjdą wolni kozacy?

Błagam cię, zrób ze mną co chcesz, ale nie dotykaj żony i dzieci.

Nikogo żywego stąd nie wypuścimy, żeby innym nie zachciało się znów tu wrócić. Żebyście pamiętali z kim macie do czynienia. Dawaj ich tutaj!

Błagam, nie zabijajcie ich!

Co?! Narządziłeś się!

Kozacy nie oszczędzili nikogo. Zabili starostę, jego żonę i pięcioro dzieci.

Zakopać!

Gdzie? Ziemię naszą hańbić? Tu Polacy studnie wykopali, tylko im Bóg wody nie dał. Tam wrzućcie. Niech tam gniją.

Po trzech miesiącach przyszło święto Podwyższenia Krzyża Pańskiego, święto związane z różnymi legendami, i chyba wtedy doszło do cudu w Konotopie.

Ludzie, chodźcie tam coś się dzieje.

Co się stało? Kto tobie pozwolił zrywać się w czasie…

Ludzie, tam w studni woda się pojawiła. Sosnowski i jego dzieci…wszyscy we wodzie. Pobiegli wszyscy do studni i zobaczyli skąd wzięła się woda. Napełniła studnię i ciała zabitych wypłynęły.

Boże, oni nawet nieruszeni…

Jakby spali. Ludzie, jak to tak?

Na twarzach mieszkańców Konotopu pojawił się strach. Ot Bóg nam nasze błędy pokazuje. Pochować ich trzeba tak, jak innych chowamy, po chrześcijańsku. Tu, przy studni. Wyciągajcie. A gdy już zabitych wyciągnięto ze studni – Patrzcie! Woda wróciła na swoje miejsce. Studnia znowu była pusta, a widziało to wiele ludzi.

Oj, co tam? Natknąłem się na szkielet?! Wołaj Petra Serhejewicza. Petro Serhejewiczu, szybciej tutaj!

A co tam jest? Popatrz! Znowu Saszko na coś ciekawego trafił.

Co tam chłopcy?

A Saszko na szkielet trafił.

A skąd tu szkielet wziął się? No, delikatnie, ostrożnie.

1998 podczas wykopalisk archeologicznych w Konotopie znaleziono, na miejscu fortecy, dwa żeńskie szkielety. Prawdopodobne jest to, że to potwierdzenie legendy o konotopskim cudzie.

To były legendy ziemi sumskiej w Swobodzie FM. Karty przeszłości przeglądali z wami: autor słuchowiska Ołeksandr Baburow i dziennikarze radia Swoboda FM. 2013

Legendy ziemi sumskiej.

Nasz dzisiejszy program kończy się. Do jutra do 10:50 żegna się z Państwem Jarosłąwa Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego szanowni słuchacze. (dw/bsc)

12.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy naszych radiosłuchaczy w piątek 12 września w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn z cyklu „Z dnia na dzień”.

We środę i czwartek przedstawiliśmy prace, które nadeszły na 5 konkurs ukraińsko-polskiego telewizyjno-radiowego konkursu „Kalinowe mosty”. Dzisiaj przedstawimy tę przygotowaną przez państwową obwodową telewizyjno – radiową kompanię w Połtawie: „Ukraina – Karpaty – Prawdziwe”.

Stało się to co dzieje się wtedy, kiedy wycina się stary las, a na miejscu drzew powstaje zagajnik. Dzieje się to z jakże ważnym tym, co jest w naszym wewnętrznym świecie. Współcześnie stan istnienia cywilizacji wyznacza gonitwa za nowościami, szybkość, różnorodność i pęd we wszystkich sferach życia. Informacyjny atak i pojawienie się mnóstwa możliwości wyboru, ale faktycznie bez wyboru, zdeterminowane szybkim technicznym postępem. Udoskonalane są procesy zbierania, gromadzenia, opracowania i przekazywania informacji. Po tysiącach lat powolnego jej gromadzenia zasięg wiedzy człowieka szybko się rozrasta, jak kula śniegu, która toczy się ze stromej góry. Żyjemy w świecie, gdzie większość informacji ma mniej niż 15 lat, a ze wzrostem tempa życia nie daje sobie rady psychika człowieka – oderwana od źródła. Nieznane choroby, stres, rozstrojenie nerwowe, niepokój, szybkie zmęczenie to tylko kropla w morzu cywilizacyjnych problemów. Proponuję, na chwilę, uciec od problemów cywilizacji i schować się przed nimi a skupić się na bożym świecie i przyrodzie, która leczy samą sobą. Mówimy o trzech stworzeniach prezentujących trzy terapie, trzy symbole – znane, ale nie całkiem. Ciekawe i niezwykłe. Owi, Hipo, Apis: owca, koń i pszczoła. Nasza podróż w Karpaty do tych starych przyjaciół człowieka.

Wieś Kosmacz w Obwodzie Iwano-Frankowskim – jedna z najstarszych i największych huculskich wsi. Jedno z centrów sztuki i rzemiosła regionu. Nasz pierwszy przystanek. W gospodarstwie Romana i Parazki Bojczuków wiele mnóstwo zwierząt – krowy, egzotyczne prosięta, niemniej egzotyczne kury, bażanty i wiele owiec. Co do ostatnich to gospodarz opowiedział mi historię.

Przyjechał do mojego kolegi, takiego prostego chłopa, ale on majster, budowniczy, przyjechał wujek, dobry człowiek [niezrozumiałe] rejonu. I jak to nasi Huculi lubią pochwalić się i u mnie jest koń, dwie krowy, kury. A on tak stanął, pomyślał i powiedział: wszystko fajnie Wasylku, tylko ty nie jesteś Hucułem. Ale czemu nie Hucuł wujku? A bo ty nie masz owcy. Jak nie masz owcy, znaczy, że nie jesteś Hucułem. I po tym powiedział, że musi postarać się choćby o parę owiec, żeby pokazać, że też jest Hucułem.

A Roman i Parazka postanowili odrodzić dawną huculską terapię, a jej współczesna nazwa „Owi-terapia” czyli leczenie owcami. Owca to symbol prostoty i niewinności, szczególnie nastawione do złego. Żywe wcielenie przeciwstawienia złu. Symbolem Jezusa Chrystusa, który nigdy nie odpowiadał złem na zło stało się jagnię albo Baranek Boży – według ewangelii. Owca jest błogosławiona za to, że swoją wełną przykrywała Jezusa, kiedy ten ukrywał się przed poganami i Żydami. Poprzez swój spokojny i pokojowy charakter owca nie może i nie pragnie być przewodnikiem [w stadzie] wręcz odwrotnie, słucha się i pokornie idzie za przewodnikiem.

Ale na czym polega owcza terapia? Z tym pytaniem zwracamy się do gospodarza Romana Bojczuka.

U nas na huculszczyźnie owce nazywają [niezrozumiałe]. Chodzi o to, że owca daje wszystko co potrzebne w domu. Zaczynając od ubrania, kożuchy, czapka i koszula. Oprócz tego dzięki owcy jest ser i tak zwany „budz”, a z tego robią „wyrdę’ [rodzaj sera] . Oprócz tego, właściwości lecznicze ma masło owcze, lecznicze właściwości ma także wełna, a to dla tego, że w wełnie występuje naturalna siarka. Lecznicze właściwości ma także tłuszcz owczy, który my nazywamy „lij”. Prócz tego, owca daje pozytywną energię – jestem o tym przekonany – kiedy człowiek cierpi na stres, lub jest z nim coś nie tak psychicznie albo fizycznie i potrzebuje regeneracji i pozytywnej energii, to obecność owiec, obcowanie z nimi czy nawet wzięcie na ręce powoduje odczucie „zdjęcia” zmęczenia i całkiem wracają siły.

I na tym faktycznie polega ta owcza terapia?

Tak to jest dowiedzione. Mogę stwierdzić, że żywność , produkty z wełny mogą służyć do leczenia ludzi. A jeśli jeszcze człowiek w to wierzy…

Gospodyni Parazka Bojczuk przewodniczy ludowemu zespołowi tanecznemu. Razem z mężem wychowali troje dzieci, z czego dwójka została lekarzami. Zajmowanie się takim gospodarstwem uważa nie tylko za materialną potrzebę, ale i duchową. A wszystko zaczynało się, jak zwykle, od czegoś niewielkiego.

Był taki pomysł żeby kupić jagnię, [niezrozumiałe], a potem z trzech zrobiło się sześć i dziewięć i doszło do takiej ilości.

Tutaj pani pracuje i kieruje artystyczną grupą, starczy czasu na to wszystko?

Czasu wystarcza, można mniej pospać, na wszystko znajduje się wolny czas, jest z tego jakaś przyjemność i czeka gospodarstwo i z tego jest, przede wszystkim duchowa korzyść.

Taką korzyść ma niewielu Hucułów. Na karpackich pastwiskach jeszcze 20 – 30 lat temu wypasano 40 tysięcy owiec, a dzisiaj 30krotnie mniej. Zaniedbane pastwiska porastają lasem i ulegają degradacji, a zioła i charakterystyczna roślinność nie rośnie już w tych miejscach. Przesuwa się też granica lasu, co stanowi problem ekologiczny. Zniknięcie ukraińskiej górskiej, karpackiej owcy zagraża ludowemu huculskiemu rzemieślnictwu — produkcji koców z owczej wełny. Unikalna owca ze specjalnym rodzajem grubego i długiego runa, w przeciwieństwie do tych tańszych – mołdawskich – z krótką i cienką wełną, znacznie upraszcza wykonanie dobrych wełnianych koców.

Terapia, o której będziemy mówić jest bardziej znana. Na Ukrainie istnieją miejsca, w których sukcesywnie wprowadza się ten rodzaj terapii. Chodzi o hipoterapię – leczenie poprzez kontakt z końmi.

Hodowla koni od zawsze była tradycyjnym elementem pracy na roli. O ile surowy i wilgotny klimat, górskie tereny i niewielka ilość ziemi ornej nie sprzyjały rozwojowi upraw. Jednak w ciągu ostatnich lat, liczba i tych zwierząt uległa znacznemu zmniejszeniu. A brak programów rozwoju spowodowała, że to dobro naturalne, które jest bardzo popularne w krajach Europy zachodniej, na Ukrainie ulega degradacji. Dzisiaj hodowlą czysto huculskich koni na Ukrainie zajmuje się mało osób. A koni jest nie więcej niż 1000. Zastępca dyrektora Narodowego Przyrodniczego Parku Huculszczyna, doktor nauk biologicznych i naukowiec i współpracownik Iwano-Frankowskiego instytutu agroprzemysłu Jurij Steforak od 20 lat pracuje nad problemem zaniku owiec, krów, pszczół i koni huculskich w Karpatach. A już kilka lat z rzędu realizuje programy stołecznego instytutu rozwoju i genetyki zwierząt i charkowskiego instytutu rozwoju zwierząt i zachowania i reaktywacji huculskich koni. Mówi o podstawach hipoterapii.

Uczeni dowiedli, że konie mają pozytywną bioenergię, rozbudowują u człowieka dobroć, rozsądek. Są też choroby, które można leczyć z pomocą koni, terapia odbywa się w różnych formach – aktywnej albo pasywnej. Przeważnie to rehabilitacyjne placówki leczą dzieci z porażeń przy pomocy hipoterapii. Na Ukrainie, na Zakarpaciu jest takie centrum, w którym do hipoterapii wykorzystuje się huculskie konie. A ten typ koni nadaje się właśnie do tego, one są niskie i wygodne dla dzieci, a do tego są spokojne i łagodne, dobre dla dzieci. Jak już wspomniałem jest terapia aktywna i pasywna, kiedy dziecko siedzi na koniu, jest to o tyle dobre, że temperatura ciała konia jest wyższa o 1 – 2 stopnie, dobre jest to dla dzieci z przykurczami. Ruch konia powoduje, że aparat ruchowy dziecka porusza się w tym samym kierunku. Aktywna hipoterapia polega na tym, że dziecko oprócz jazdy na koniu wykonuje dodatkowe ćwiczenia przy pomocy instruktora. Na Zakarpaciu jest kilka ośrodków zajmujących się hipoterapią, kilka miejsc jest też w Obwodzie iwano-frankowskim. Jest też stadnina w miejscowości Lisna Swobidka, w której to stadninie zajmują się hodowaniem huculskich koni, są tam specjaliści tacy jak Witalij Antoniuk, który skończył naukę w Mikołajewie właśnie w tym kierunku [hipoterapii]. Tam właśnie świadczą usługi tego typu i chcą poważnie zająć się tym typem terapii – jazda wierzchem, w bryczkach. Program jest także istotny, a dodatkowo potrzebny jest program i wsparcie państwowe dotyczące zachowania i rozrodu huculskich koni. W wielu europejskich krajach, szczególnie w Rumunii, Polsce, Austrii, Słowacji zajmują się [niezrozumiałe]hipoterapią. Takie usługi świadczą też osoby prywatne, dlatego, że jest to szczególnie interesujące dla dzieci. Jest wiele ośrodków, w których odbywa się właśnie hipoterapia. Czym to jest? Koń pracuje w gospodarstwie i w naszych górskich okolicznościach przyrody można zrobić trasy trwające godzinę, dwie, dzień. A to wszystko można zorganizować na huculskich koniach w tych górskich warunkach. Koniec huculskie są przystosowane do takiej pracy anatomicznie i im łatwo pokonywać wzniesienia, kamieniste tereny itd. Są dane, że huculski koń z ciężarem 50 km może przebyć drogę nawet do 100 km dziennie. Nie potrzeba niczego dodatkowego, bo w trasie koń może paść się na pastwiskach i łąkach.

Przyjaźń i szczególne uczucie do konia Huculi mają we krwi. Stulecia na koniu pracowali, walczyli, podróżowali i jeździli gdzieś daleko. Kto wie kiedy rozpoczęła się historia mieszkańców gór i tego stworzenia? Legenda mówi, że dawno, kiedy jednego dnia na Olimpie zmienili się bogowie. Nowi gospodarze wprowadzili nowe porządki i w swoich stajniach znaleźli dziwnego, skrzydlatego konia. Pozbawiono go skrzydeł i odprawiono gdzieś na koniec świata w góry, a tam spotkał ludzi, którzy nazywali siebie Hucułami. I tak został z nimi w Karpatach, gdzie został przyjęty i pokochany. Chciałoby się by było tak zawsze, żeby stara sława tych zwierząt narodziła się na nowo w Karpatach, a nie gdzieś tam w Europie.

Nasz następny „lekarz” ma zdolność uchylania się od padających kropel deszczu i zawsze zdąży bezpiecznie wrócić do domu. Pszczoła, nazywają ją jeszcze bożym owadem, albo bożą muchą bo ona realizuje bożą wolę. Pszczeli produkt – miód niesie w sobie siłę słońca i wody. Pszczoła jest symbolem początku świata i nieśmiertelności, czystości duszy, twórczej działalności, pracowitości i wytrwałości. Karpackie pszczoły są najproduktywniejsze na Ukrainie. W surowym górskim klimacie, gdzie pogoda zmienia się często, krótkie lato, chodna zima to wszystko spowodowało, że pszczoły rozwinęły w sobie takie właściwości, które pozwalają im pracować produktywnie w takich warunkach – w tym czasie, kiedy pszczoły masowo giną. Infekcje, kleszcze, pasożyty, telefony komórkowe – pszczoły mają wielu wrogów, ale korzyści, które niesie ten mały owad trudno przecenić. Miód i produkty pszczelarskie to jedynie 10% tych korzyści, a najważniejsza misja pszczoły to zapylenie roślin. Dowiedziałam się o jeszcze jednym. Wieś Smodna, także na Kosiwszczynie w niskim kurortowym regionie w dolinie rzeki Rybnycia w południowo-wschodniej części Karpat. Tu dowiedziałam się o terapii pszczołami – Apiterapii. Do maleńkiej, cichej chatki, która okazała się być pasieką, a nawet mini pasieką o bajkowej nazwie Pszczeli Raj Iwanny Balasz, zaprosili mnie gościnni gospodarze: ojciec Mykoła, córka Iwanna i wnuczek Mykołka. W niewielkim drewnianym pokoju znajdują się tylko łóżka nakryte prześcieradłami. Mykoła Iwanowycz wyjaśnia:

– Znajdujemy się w mini-pasiece [40 uli – niezrozumiałe] wlatują z zewnątrz i tu oddają na swoje lecznicze usługi. To jest element apiterapii – można spać na ulach. Apiterapia to leczenie za pomocą pszczelich produktów. Z tych wszystkich produktów, które wykorzystuję, to ostatnią nowością jest właśnie sen na ulach.

– Co się tym leczy?

– Choroby psychiczne, depresję, odnawia potencjał biologiczny. Zmęczony człowiek prześpi się pół godziny [na ulach].

– Sauna, masaż, miodowy masaż, okładanie propolisem i sen na ulach. [powoduje] pełne odnowienie biologicznego potencjału.

– A to jest bolesne?

– Nie, w ogóle niebolesne. Pszczoły nie żądlą. One są oddzielone. Śpi się na deskach i prześcieradle i biologiczny potencjał pszczół przenika. Ta metoda pojawiła się 11 lat temu w Obwodzie sumskim u jednego artysty. Żona pracowała w ogrodzie i narzekała na plecy, podchodziła wtedy do ula, pół godziny posiedziała, zdrzemnęła się i ból przechodził. I ten człowiek położył skrzynkę na niej dwa ule i na tych ulach zaczął sypiać. Zaczęli wszyscy leczyć się w ten sposób. Potem mój brat przeszedł wylew i teraz całe lato śpi na ulach już tak 5 lat.

– Chciałam powiedzieć, że dzieci, które są trochę nadpobudliwe, to jedno takie już 3 tygodnie u mnie śpi [na ulach] i zasypia bardzo szybko, w ciągu 3 minut, bez bajek, bez niczego. Uspokaja się i jest zupełni inny niż wcześniej.

– Takiego systemu jak mamy my, nie ma nigdzie. Czemu nigdzie? U nas szczególne rozmieszczenie pszczół. Mamy szerokie łóżka 80 cm, jest dużo miejsca, można spokojnie przewrócić się na drugi bok.

– Pachnie ładnie, a jakie to drewno?

– Sosna, modrzew, świerk. Kiedy wieczorem wraca się z pola tu panuje tu taki przyjemny [niezrozumiałe] i to działa uspokajająco.

– Pszczoły nie cierpią na tym?

– Nie nie cierpią, a nawet lepiej w tym miejscu pracują.

– Ale ten kompleks o którym mówicie, sauna, masaż miodowy, to wszystko macie tutaj?

– Tak i wszystko czego używamy do leczenia jest naturalne, bez chemii.

– Prowadzicie to już tak rodzinnie?

– Ja przejąłem to wszystko od ojca chrzestnego, a przejmie ode mnie to wszystko [wnuk – niezrozumiałe]. Ma swój sprzęt, swoje ubranie i patrzy jak ja pracuję i śpi na tych ulach.

– A ja pszczółki lubię i jem [niezrozumiałe] z miodem.

– I śpisz na pszczółkach?

– Tak.

– Będziesz pszczelarzem?

– Tak

Owi, Hipo, Apis – owce, konie, pszczoły. Ratunek przed zgubnymi skutkami cywilizacji. Powrót do korzeni, do pierwotnego. Wędrówkę po Karpatach odbyła z wami Halyna Cwiteń. Do zobaczenia.

Nasz dzisiejszy wieczorny program zbliża się ku końcowi. Do jutra do 10:50 żegna się z Państwem Jarosłąwa Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego szanowni słuchacze. (dw/bsc)

12.09.2014 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Witamy was szanowni radiosłuchacze, w piątek 12 września w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa, na falach Radia Olsztyn. Przed mikrofonem Jarosława Chrunik. Wczoraj imieniny świętowała jedna osoba, a dzisiaj jest ich aż 11, to Amalija, Wiktoria, Albert, Hawryło, Grzegorz, Daniel, Denis, Leonid, Makary, Paweł i Jakub, a jeszcze jubilaci, któzy świętują urodziny. Wszystkim im składamy jak najlepsze życzenia.

Delegacja Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Marszałkowskiego przebywa w Obwodzie rówieńskim. Aktywiści „Samoobrony Wołynia” pojechali do Niemiec. Na Ukrainie poszukiwaniem ciał zabitych w rejonie antyterrorystycznej operacji, zajmuje się nie tylko armia. Świat chce wiedzieć, co stało się 17 lipca z malezyjskim samolotem nad Ukrainą.

W Obwodzie rówieńskim przebywa delegacja przedstawicieli ochrony zdrowia Warmińsko-Mazurskiego Urzędu Marszałkowskiego. Delegacja spotyka się z przedstawicielami miejscowej władzy, a także wizytuje w rówieńskim szpitalu wojskowym i centralnym miejskim i obwodowym klinicznym szpitalu, gdzie leczeni są ranni z obszaru działań antyterrorystycznych. Rezultatem wizyty ma być poprawa opieki medycznej uczestników operacji antyterrorystycznej, a także ich rehabilitacja. Delegacja wróci do kraju jutro.

Aktywiści „Samoobrony Wołynia” z wolontariuszami odbywają tygodniowy rajd przez Polskę i Niemcy pod hasłem „Pomóż Ukrainie – obroń Europę”. Informacja o tym znajduje się na stronie Samoobrony majdanu Wołynia. W nocy z 7 na 8 września, kolumna 3 samochodów z bagażami i 12 uczestnikami, wyruszyła do Polski i Niemiec, żeby zebrać pieniądze na pomoc ukraińskiej armii, poinformować Europejczyków o tym co dzieje się na wschodzie i sprostować, rozpowszechniane przy pomocy rosyjskiej propagandy, mity o Ukrainie. Ta propaganda jest popularna w europejskich mass mediach. We wtorek rajd zatrzymał się w Olsztynie. Głównie chcemy zebrać fundusze. W każdym mieście są tacy [ludzie], którzy chcą przekazać pomoc. W ten sposób planujemy zebrać maksymalnie dużo funduszy. Powiedział koordynator rajdu Bohdan Kłymczuk, dodając, że aktywiści chcą otworzyć oczy Europejczykom.

Poprzez ten rajd staramy się zwrócić uwagę obywateli Europy, że trzeba przestać być tylko zatrwożonym. Jeśli Europa będzie dalej zachowywać się w taki sposób, to [wojsko] Putina będzie maszerować i polskimi ulicami.

Uczestnicy rajdu przywiozą do Łucka 3 karetki pogotowia. Dwie z nich zostaną w mieście, a jedna przekazana Łuckiemu miejskiemu szpitalowi. – dzięki „Spółce nawiązania dialogu z Ukrainą”

Na Ukrainie poszukiwaniem ciał zabitych zajmuje się nie tylko armia, ale także niepubliczne organizacje, które współpracują z armią. Władza w Kijowie nie upublicznia dokładnej liczby zaginionych. Ukraińskie organizacje, które kiedyś zajmowały się poszukiwaniem ciał zabitych podczas II wojny światowej, teraz szukają tych wojskowych, którzy zaginęli na terytorium operacji antyterrorystycznej. 12 ekspertów przeprowadziło pierwszą swoją akcję niedaleko “Sawur-Mohyly”. Tam znaleźli 18 ciał poległych. Kolejne poszukiwania mają odbyć się pod Iłowajskiem. Jarosław Żyłkin, który kieruje grupą, powiedział, że bez przerwy spływają informacje dotyczące zabitych.

Telefonują dowódcy i każą szukać tam, bo szli tą drogą i tam do nich strzelano. Prywatne osoby też zwracają się z prośbą o pomoc. Pytamy także miejscowej ludności.

Miejscowi pomaga też nawiązać kontakt z separatystami, którzy kontrolują terytorium, na którym mogą znajdować się ciała poległych. Dzięki temu udaje się wywieźć ciała. Oficjalnie, w trwającym od wiosny konflikcie, zaginęło 720 ukraińskich wojskowych. Do momentu ogłoszonego w piątek zawieszenia broni co dnia ginęło od kilku do kilkudziesięciu ukraińskich wojskowych. Teraz ta liczba znacznie spadła. Przedstawiciele ukraińskiej władzy twierdzą, że rosyjskie wojsko i terroryści nie przestrzegają zawieszenia broni.

Ukraińska władza jest zadowolona z pierwszego holenderskiego sprawozdania dotyczącego strąconego malezyjskiego Boeinga. Raport ten potwierdza ukraińskie wnioski.

[wypowiedź w języku polskim]

Ten samolot został zestrzelony przez Rosjan – tak mówią świadkowie, na których powołuje się BBC. W programie telewizyjnym Panorama przedstawiono reportaż, w którym trzech mieszkańców okolicznych miejscowości mówi, że wyrzutnia rakiet BUK znajdowała się na Ukrainie przed tym, jak malezyjski Boeing 777 zniknął z radarów. Według nich, osoby obsługujące wyrzutnie mówiły z rosyjskim akcentem. O Szczegółach mówi Adam Dąbrowski z PR.

[wypowiedź w języku polskim]

Stanowisko Rosji jest jasne – naszych ludzi nie było na terytorium Ukrainy. Separatyści twierdzą, że nie dysponują technicznymi możliwościami na to, by stracić samolot, który leci tak wysoko.

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa: Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem pojawimy się w eterze o 18:10. Wszystkiego dobrego przyjaciele. (dw/bsc)

11.09.2014 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Witamy naszych radiosłuchaczy we czwartek 11 września w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn z cyklu „Z dnia na dzień”.

Przypominamy wam, szanowni radiosłuchacze, że w czerwcu w naszym województwie odbył się 5 ukraińsko-polski festiwal telewizyjno-radiowy „Kalinowe mosty”. W ciągu tygodnia dziennikarze z 17 obwodów Ukrainy, od Lwowa do Doniecka, a także z Białorusi rozmawiali z Ukraińcami mieszkającymi w Polsce, z przedstawicielami polskiej władzy, poznawali turystyczne, oświatowe i ekologiczne programy, realizowane w województwie Warmińsko-Mazurskim przy pomocy UE. Festiwal zorganizowany był przez olsztyński oddział Związku Ukraińców w Polsce, Radio Olsztyn i państwową obwodową telewizyjno – radiową kompanię w Równem.

Ukraińscy dziennikarze na konkurs przywieźli prace przygotowane na Ukrainie. Dzisiaj prezentujemy kolejny materiał, państwowej telewizyjno – radiowej kompanii w Sumach: Iwan Franko „Moja zbrodnia”.

Państwowa telewizyjno – radiowej kompania w Sumach „Swoboda FM” przedstawia:

Ujawniono tajne zrzeszenie socjalistów. Wszyscy członkowie zaaresztowani. Ujawniono tajne zrzeszenie socjalistów…

Zatrzymaj się. Chłopcze, podejdź.

Kupujcie gazetę.

Wezmę. Wio!

…szkoła malunku, od teraz w miejskim ratuszu.

Iwan Franko „Moja zbrodnia”.

Nie, nie wytrzymam. Nie mogę dłużej wytrzymać. Muszę publicznie przyznać się do grzechu, chociaż wiem, że będzie mi od tego na duszy lżej. Wiem, że zadośćuczynienie tu nie jest możliwy, bo i co może zrekompensować niewinnie przelaną krew, zwrócić zabrane życie?

Straszne to, kiedy to całe nieszczęsne zdarzenie, ze wszystkimi szczegółami wyryła się w mojej pamięci. Od tego czasu minęło wiele lat. Byłem wtedy małym, wiejskim chłopcem. Biegałem po lasach i polach mojej rodzinnej wsi.

Iwanku, chodź z nami!

Idę!

Nadeszła wiosna i jeden z pierwszych ciepłych dni. Po długiej zimie w ciasnych dusznych chatach wybiegliśmy na łąkę. Tylko gdzieniegdzie wyglądała z ziemi świeża zieleń. Nad nami dźwigało się ciemne, niebieskie sklepienie nieba, uśmiechało się słońce. Chodziliśmy, skakaliśmy i podskakiwaliśmy i odwiedzaliśmy wszystkich naszych znajomych. Stary silny dąb na skraju lasu, po którego silnych gałęziach odbywaliśmy latem wyścigi z wiewiórkami.

Dawajcie kto pierwszy i kto wyżej!

Dalej ciche źródła w leśnej gęstwinie, gdzie my, schowawszy się za grubym jaworem albo wiązem, nie raz przyglądaliśmy się lisom, borsukom i dzikom, które przychodziły tu pić.

Popatrz, świniak jaki!

Ech ty, jeszcze się rzuci!

I w końcu czyste, głębokie stawki, gdzie z haczykami czatowaliśmy na szczupaki, a kiedy przypiekło słońce to z krzykiem i rechotem kąpaliśmy się w czystej, chłodnej wodzie.

Patrz!

Co tam jest?

Ptak! Nie widzisz go?

Gdzie? Gdzie?

O tu, w pniu!Pobiegł!

Takiego jeszcze nie widzieliśmy, nie lata, tylko biega.

Ostrożnie odgarnąłem gęste gałązki i zobaczyłem niewielkiego ptaszka, który schował się w suchej trawie. Nie wiem czy on był osłabiony, czy wystraszony, a zobaczywszy mnie nad sobą ani nie pobiegł, ani nie poleciał. I po chwili miałem go w dłoni.

Ach! Jaki piękny!

Takiego ptaszka jeszcze nie widziałem.

Popatrz tylko na jego oczy!

A jakie piórka!

To był maleńki bagienny ptaszek, który w naszej okolicy pojawia się wyjątkowo rzadko. Jego piórka były popielato-szare z lekkim perłowym połyskiem. Dziób cienki, ciemnozielony i długie cienkie nóżki. Siedział cicho wtulony w moją dłoń. Nie trząsł się, nie drapał i nie dziobał, jak to robią inne dzikie ptaki, kiedy złapie się je w rękę.

Co będziesz z nim robić?

Zaniosę do domu.

Upieczesz go?

Abo ja wiem. Będę go karmić

A wiesz co on je?

Zobaczę. Jeśli nie zechce jeść chleba, to może zje muchy, jeśli nie to robaki, jak nie robaki to ślimaki, albo kaszę. Już coś mu znajdę.

Zaniosłem małego, pięknego ptaszka do domu i wsadziłem go nie do klatki, a pomiędzy podwójne okno, gdzie miał więcej miejsca do biegania, więcej światła i powietrza. Ptaszek nie latał i nie furczał. Biegał tylko wzdłuż okna, patrzył na szeroki świat, to tu, to tam, raz po raz postukując w szybę swoim cienkim dziobem, to przechylił głowę i nagłym ruchem podnosił ją tak, że widać było tylko jedno oko, które błądziło po gałęziach jabłoni. Jakby chciał powiedzieć:

Ach tam na dworze tak pięknie i ciepło i moja wiosna przepadła. Jestem uwięziony.

Coś mnie jakby ukuło w serce, kiedy przez kilka chwil patrzyłem na ptaszka. Mnie samemu zrobiło się smutno.

Wypuść go! Po co go będziesz więzić! – powiedział mój wewnętrzny głos

Ale on taki piękny! I ja go złapałem! – odpowiedział uparcie ten sam głos – Może on przywyknie. Gdybym tylko wiedział, czym go karmić.

Pobiegłem na pastwisko. Nazbierałem różnych drobnych ślimaków, robaków i przyniosłem wszystko mojemu jeńcowi. Nawet nie zwrócił uwagi, kiedy przyniosłem mu to wszystko i położyłem ten cały dostatek przed nim. Nie pokazał ani strachu ani najmniejszej ciekawości, ani apetytu na te cuda. Wydawało się, że tylko słońce i ciepło i wiosna za oknem zajmuje całą jego uwagę.

Spokojnie pozwolił wziąć siebie i popatrzył na mnie tymi samymi smutnymi oczami, którymi patrzył się przez szybę na słońce. Raz nawet potaknął głową, jakby chciał powiedzieć:

Tak, tak wiem gdzie mnie niosą. Moja wiosna przepadła. Od dawna wiedziałem, że dojdzie do tego.

Wyniosłem go na dwór. Siedział spokojnie w mojej dłoni. Czułem jego miękkie pióra i ciepłe ciało.

Smaczne musi być jego mięso. A co, jakby go zabić i upiec?

Puść go, puść!. Widzisz jaki on malutki? Nawet nie warto tracić czasu, żeby go upiec.

Ale to szkoda wypuścić! Złowiłem go!

Wypuść! Jest słaby i głodny!

A co tam! – zabrzmiała dziecięca upartość i w jednej chwili ukręciłem głowę małemu, ładnemu ptaszkowi. Wkręciłem głowę małemu, ładnemu ptaszkowi. On zamachał raz czy dwa swoimi małymi, chudymi nóżkami, a z szyi wypłynęły dwie czy trzy krople krwi i nie było małego, ładnego ptaszka.

I nagle zniknęła cała moja upartość, zawziętość i samolubstwo. I zrozumiałem, że tu, na wolnym Bożym świecie, przed jasnym, ciepłym, wiosennym słońcem, wydałem niczym nieumotywowany, twardy wyrok śmierci. A tego biednego ptaszka nie mogę ani oskubać, ani zjeść. Nie miałem siły nawet na niego spojrzeć. Wypuściłem go z dłoni i zawstydzony, zmartwiony, przygnębiony i zmieszany pobiegłem gdzieś daleko od niego. Żeby tylko nie widzieć, żeby zatrzeć go w pamięci.

Ale maleńki, ładny ptaszek leżał na mojej duszy i mi zdawało się, że on parzy na mnie swoimi niewymownie smutnymi oczami, potakuje głową i szepce:

Ach, wiedziałem, że przepadła wiosna, że będę w niewoli i umrę.

Po dwóch, trzech dniach zapomniałem i o ptaszku i o jego losie. A pamięć o mojej zbrodni zaszyła się gdzieś głęboko w duszy i z czasem przysłoniły je inne wrażenia i inne wspomnienia. Ale ono nie umarło. I teraz, kiedy uderzył mnie silny cios losu, kiedy młody, z sercem pełnym strachu, chęcią życia i miłości wśród tego cudownego lata usycham w więzieniu i czuje jak rozpadają się wszystkie moje nadzieje, jak wszystko co uważałem za najważniejsze, rozpada się. Cichymi nocami ja słyszę, jak ten ptaszek cicho, cichutko stuka dziobem o szybę. I ja zrywam się ze snu, a zdaje mi się, że ja jestem nim. Maleńki, słaby, głodny. Czuje, że jakaś uparta, zawzięta i bezmyślna siła trzyma mnie i pokazuje nieuchwytną wolność i szczęście i w każdej chwili może bez celu skrócić mnie o głowę.

Ach, moja wiosna przepadła, jestem w niewoli. Wiem już wiem, czym to skończy się.

Autor inscenizacji, reżyser i wykonawca: Ołeksandr Baburow

Muzyka: Walentyna Sylwestrwa

W epizodach: aktorzy Ludowego Teatru w Sumach і dziennikarze Swobody FM

Nasz wieczorny program dobiega końca. Do jutra do 10:50 żegna się Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dw/łw)

11.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni radiosłuchacze, we czwartek 11 września w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa, na falach Radio Olsztyn. Przed mikrofonem Jarosława Chrunik. Dzisiaj życzenia składamy wrześniowemu Janowi i jubilatom, którzy świętują urodziny.

Delegacja z Warmińsko – Mazurskiego Urzędu Marszałkowskiego odwiedza Obwód rówieński. Holenderska Rada Bezpieczeństwa opublikowała pierwsze sprawozdanie dotyczące strącenia malezyjskiego samolotu na terytorium wschodniej Ukrainy. Inicjatywna grupa „1 grudnia” oświadczyła, że Rosja rozpoczęła burzenie światowego porządku. O tym usłyszą Państwo w naszym porannym programie.

Polscy lekarze odwiedzają szpital wojskowy w Równem. Dzisiaj i jutro w Obwodzie rówieńskim przebywa z wizytą delegacja Warmińsko – Mazurskiego Urzędu Marszałkowskiego. Obwód wizytują lekarze i fachowcy ochrony zdrowia Urzędu Marszałkowskiego. Delegacja spotyka się z miejscową władzą, a także wizytuje w rówieńskim szpitalu wojskowym i centralnym miejskim i obwodowym klinicznym szpitalu. Rezultatem wizyty ma być poprawa opieki medycznej uczestników operacji antyterrorystycznej, a także ich rehabilitacja.

Okupacja Krymu to dla Rosji koszt 35 mld euro – powiedział tak minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski – pisze o tym Gazeta Wyborcza. Obliczyliśmy, że koszty okupacji Krymu wyniosą od 30 do 50 mld euro w ciągu 5 lat. Jeśli dodać do tego utrzymanie Donbasu to wydatki będą jeszcze wyższe. – powiedział Radosław Sikorski. Według niego zachodnie państwa, regularnie nie nadążają za zdarzeniami [na Ukrainie]. Na każdym etapie tego kryzysu zrobiliśmy mniej, niż minimum, żeby wpłynąć na zachowanie prezydenta Putina. – zauważył Sikorski. Polska przedstawiła swoje argumenty, ale UE składa się nie tylko z Polski. Komentując rozpowszechnione w internecie słowa Putina o możliwości zajęcia Kijowa we 2 tygodnie, Sikorski powiedział, że odpowiedź Europy była niedostateczna. Spodziewam się, że nowi europejscy liderzy przygotują poważną odpowiedź w tej sprawie. – powiedział minister spraw zagranicznych Polski.

Inicjatywna grupa „1 grudnia” w swoim apelu do międzynarodowych liderów i mieszkańców podkreśla, że Rosja rozpoczęła burzenie światowego porządku, a to może przynieść katastroficzne skutki całej cywilizacji. Krok za krokiem, z przerażającą dokładnością powtarza się scenariusz III rzeszy. Jesteśmy zobowiązani i mamy możliwość zatrzymać agresora. To nie jest lokalna wojna od jakiej świat może się odciąć – podkreślono w apelu. Kluczem do bezpieczeństwa każdego europejskiego kraju nie jest chowanie głowy w piasek, czy rozmowy z agresorem, a solidarne bronienie wartości, które stanowią podstawę cywilizacji europejskiej – podkreślają członkowie grupy inicjatywnej. Wobec tego prosimy naszych zagranicznych partnerów, by zauważyli, że każde ich twierdzenie dotyczące niemożności zastosowania siły wojskowej prowadzi do kolejnego zagrożenia związanego z agresją ze strony Rosji – akcentują członkowie grupy dodając, że każdy kolejny „pokojowy” dialog z agresorem kończy się dla Ukrainy nowymi tragediami na polu boju. Wzywamy światowych liderów i społeczeństwo do rewizji dotychczasowej polityki dotyczącej konfliktu rosyjsko-ukraińskiego i uświadomienia sobie, że głównym źródłem wojny i agresji jest polityka prezydenta Putina. Wszechogarniająca i twarda izolacja tej polityki to niezbędne działanie, które trzeba wykonać, aby ochronić ludzkość przed powtórką II wojny światowej. – mowa w apelu inicjatywnej grupy „1 grudnia”.

Duża ilość zewnętrznych obiektów o dużej szybkości, doprowadziła do katastrofy malezyjskiego Boeinga w lipcu. Poinformowała o tym holenderska Rada Bezpieczeństwa. Polscy eksperci mówią, że to tylko początek ujawniania wszystkich warunków tragedii, która miała miejsce na Ukrainie. Informuje Aleksander Pszoniak z PR.

[wypowiedź w języku polskim]

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali ją: Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem słuchajcie nas o 18:10. Wszystkiego dobrego drodzy przyjaciele. (dw/łw)

10.09.2014 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Witamy was drodzy radiosłuchacze we środę 10 września w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn z cyklu „Z dnia na dzień”.

Jeśli słuchają nas państwo często, to zapewne wiecie, że w czerwcu odbył się 5 jubileuszowy ukraińsko-polski festiwal telewizyjno-radiowy „Kalinowe mosty”. Zorganizowany był przez olsztyński oddział Związku Ukraińców w Polsce, Radio Olsztyn i równeńską państwową telewizyjno – radiową kompanię. Jednym z wymagań festiwalu jest to, że w ciągu roku – do kolejnego festiwalu – mam prezentować dzieła uczestników festiwalu, co z przyjemnością czynimy. Dzisiaj przedstawimy pracę połtawskiej okręgowej państwowej telewizyjno-radiowej kompanii „Pożyczony los”.

Połtwaska okręgowa państwowa telewizyjno-radiowa kompania, na 5 międzynarodowy festiwal telewizyjnych i radiowych programów „Kalinowe mosty” przedstawia słuchowisko „Pożyczony los”. Przed mikrofonem Iryna Filonenko.

Pierwszy raz stało się to jeszcze tam w Rotenturmie. Siedziałam przy ogniu i pocierałam rękoma obciągnięte satynowym materiałem kolana, aby móc zasnąć mimo bólu zziębniętych palców. Kiedy już sen zmorzy, to choćby z armaty strzelali – nie obudzisz się. Strzelanina…jak w dzień przemarzniesz to zasypiasz jak kamień, ciesząc się, że pracy jest tyle ile zwykle, nie więcej. A tu ogrzać się, tak jakby napić się wody, chociaż niedobra jest tu, ale innej nie ma. Podźwignęłam się do szklanki i jeszcze ogrzaną ręką nie zdążyłam ruszyć i nagle trzask…roztrzaskało się cienkie szkoło o podłogę, a woda za nim, każda kropla oddzielnie. Nim posprzątałam, nim wszystko ogarnęłam, nie tle co pić, a żyć się odechciało.  A kiedy zasypiałam zrozumiałam, że upadająca szklanka zwiastuje kłopoty i tak, prócz kubków, nie kupuj niczego. A śniły mi się walonki, piękne białe, zgrabne i pachnące mrozem i czymś takim dobrym, świeżym jak w ogrodzie. I te walonki mama przywiozła z Kobylak i pomagała wkładać. A kiedy kładłam się spać, to kładłam walonki obok poduszki, aby przez sen dotknąć tylko dłonią i przekonać się, że nie śni mi się to piękno. A naprawdę jutro pod nimi śnieg będzie skrzypieć. Rankiem śniegu nawiało, ale kto się z  tego nie cieszył. Ech i woda tu inna niż w domu. Oleksandra Kasjanenko i dotąd nie wie czemu tak. Choć pamięta każdy dzień u niewoli, tak jak pożyczkę od sąsiadki i teraz póki nie odda, nie będzie spokojnie spać. A spotkała by w rejonie kobylackim tego Niemca, którego widziała w Austrii to oddałaby długi wszystkich dziewcząt, z którymi tam trafiła.

U Panów ja pracowałam najpierw [niezrozumiałe] całą zimę byłam ni [niezrozumiałe] ni spódnicy, ni z długim rękawem. Tak ja w śniegu i w las dziad mnie wywiózł. I ja tam drzewo przecinałam, on pojechał do domu, zostawił mnie i ja sama to drzewo porąbałam, poprzecinałam, przewiozłam do domu i jeszcze porąbałam i tak pierwszej zimy 1943 roku. A wtedy śnieg był [niezrozumiałe] ostry [niezrozumiałe]. Ja odsuwam śnieg, a Niemiec podchodzi i patrzy się na mnie, a ja patrze się na niego i widzę, że on stoi w walonkach, w czapce. [niezrozumiałe], a skarpetki dała baba…Stoję tak i patrze się na walonki, na które się patrzyłam to [takie same] dostałam jak chodziłam do szkoły, mama w Kobylakach je dostałam. One były na mnie za duże, ale chodziłam w nich 5 lat. Stoję i patrzę na te jego walonki, a on stał i stał i postawił Kobylaki, Kobylaki? A ja mówię, co? Kobylaki. Tak, tak Kobylaki. A on powiedział, jak ty z Kobylaków [niezrozumiałe], a ja mu mówię, że tego nie wiem i on tak postał, popatrzył się i pomachał mi palcem i poszedł. To tak.

Teraz tak, żeby każdemu pożyczyć. Myślą, że mam pieniądze, że niby Niemcy płacili, a los swój pożyczysz? Za wszystkie pieniądze. Jak odwdzięczali się za krzywdy, mówili rekompensata – mówili, ale wziąć było strach. Aleksandra Mykolaiwna pamięta jak płacą.

Płacili, ja zbierałam [pieniądze], a ona mi zabierała. Tak, że od pierwszych [panów] niczego nie miałam, a drudzy płacili 25 szylingów [niezrozumiałe] dawali nam [niezrozumiałe] ładne. Oni nie byli bogaci, ale od nich wszyscy i dzieci, pracowali w SS. I jak nas brali, tak na ten punkt przyjechała ich córka i zabrała nas wszystkich i Wierę i mnie i Mariję i jeszcze i ona brała dziewczęta, a te dziewczęta nie wiem gdzie się podziały. A Marija i ja i Wiera zostałyśmy tutaj we wsi przez jesień i zimę, w czerwcu jakoś wzięli i po wiośnie wcześnie najęłam się [niezrozumiałe] i koń był i jedna krowa, ale tej krowy nie dawali mi doić, ale w końcu kazali mi jeździć do ludzi i woziłam kamień, piasek, glinę, pokaże gdzie [niezrozumiałe] u tych pierwszych państwa. U tych pierwszych państwa [niezrozumiałe] pieczone ziemniaki, czarnego [niezrozumiała] naleje, kawałek chleba utnie. A spałam zimą na strychu, chodziłam rozebrana [niezrozumiałe].

Szklanka z wodą spadła ze stołu. Zobaczyłam nim przyszłam do kuchni. Niemka nawet nie robiła wyrzutów. Zdziwiona podniosła brwi zebrała cienkie szkło i nie rozumiała, jakże to się stało. Nikt nie dotykał. Tym razem wiedziałam, że coś się stanie. I tym razem, jakby nie obiecywali, jakby nie grozili i jakby nie karali na dwór nie wyszła. Szukała schronienia od cudzej ziemi od cudzego losu.

Raz jeden mnie zostawił, żebym konia [niezrozumiałe] napoić, a na dworze [niezrozumiałe] ja nie chciałam. A on [niezrozumiałe]. Mówię, że nie chcę, na dworze ślisko [niezrozumiałe]. A on ze złości uderzył ją i jak upadła tak złamała nogę. I zobaczyli, że ona nie chodzi, więc ją zabili [klacz] i dali mi kawałek mięsa, a ja popatrzyłam na ten kawałek – on był taki piękny. A oni jedz, jedz to dobre [niezrozumiałe].

A gdzie jego zobaczysz? To chyba się nie śni. To chyba przywidzenie. I kto wie, co to za pożyczony los. Czy tam w austriackim Rottenturmie czy już po nim. Czy może do niego? Tak już być może i było. Objechać wszędzie, nałapać wszelkiego licha i nie dowiedzieć się co komu kto życzył. Czy dla siebie, czy swój los cudzym, a czy ktoś odda co jest dłużny, tego nawet szklanka co czasem upada, a woda strużką, każda kropla po kropli. To tylko wspomnienia niby kawałki cienkiego szkła wbijają się we wnętrze, gdzieś za skórę i powodują krwotok, ale nie na zewnątrz, ale przez serce przez duszę.

Do 1942 chodziliśmy do [szkoły], ja 10 klasę skończyłam, a potem samolot upadł [niezrozumiałe] i poszliśmy z lekcji i już nie chodziliśmy [na lekcje] bo wszędzie byli Niemcy. I nauczycielka była i nauczyciel, którzy [uczyli] rosyjskiego – oni przeszli na stronę Niemców. I my tak zostaliśmy. Pognali nas do [niezrozumiałe] kopać okopy. Kopaliśmy tam okopy i wtedy, tam gdzie nocowaliśmy, w gospodarstwie, zaczęły spadać bomby. Jacyś chłopcy i dziewczęta zebrali się i ja dołączyłam do nich i szliśmy, nie drogą i tak przez trzy dni. A jak przyszłam do domu, a mieszkaliśmy w centrum [niezrozumiałe] policja, milicja i od razu oni [niezrozumiałe] na step – tam był step. I my tam pracowaliśmy [w fabryce]. Miałam taką koleżankę [niezrozumiałe] a w stepie można było spotkać tylko Niemca i psa i ona z nimi idzie [koleżanka]. Przyjdzie do mnie i [niezrozumiałe] i ona [koleżanka] z nim porozmawia z pomocą słownika i tak my rozeszłyśmy się. [niezrozumiałe] i ja zachorowałam i zrobiły mi się takie strupy jak pszenica i trochę podleczyłam się w domu, a od razu 17 czerwca zabrali mnie do Niemiec i tak jak zabrali, tak w 1947 roku 18 czerwca wróciłam do domu.

Czy ktoś pali mosty, którymi uciekały w wydrążonych, drewnianych chodakach ukraińskie dziewczęta. Czy gasi kto ogień austriacki. I gdzie chować się od popiołu, który szarymi łapami zasłania oczy. Nie tym, którzy zza rogu sapią z zazdrości, albo niechże im usta zalepi.

Wszyscy ludzie byli [niezrozumiałe], że nasi tutaj [sprzedawani byli] już ich nie ma. Sprzedawali tam, sprzedali mnie i tu

A co, kraj wtedy był wielki. Jak już z Austrii trafiłam do domu to i nigdzie w domu schować się.

[niezrozumiałe] w Niemczech, w Niemczech, nie mów bo on słyszy, że [niezrozumiałe] i  pojechała.

Czemu staje się tak zimno kiedy satynową sukienkę ubierasz, aż mróz przenika do kości niby i pończochy ciepłe i chustka i sweter, a wiatr taki ostry,taki zimny a choćby i w lipcowy upał i ten reumatyzm. Ileż to lat minęło jak w satynę się ubrać, wszystko jedno jakby obrosnąć lodem. 65 lat jak jeden dzień. Nie zakładałam i walonek od tego czasu, a gdy je tylko widziałam – przed oczami Niemiec. Chwali się przed dziewczętami dwudziestoletnimi, w krótkiej spódnicy, tańczy odrzucając śnieg. Patrz, jakież one, z Ukrainy, z Połtawszczyny, z Kobylak, bez walonek, a z oczu aż bije mróz. I śpiewać czegoś nie chce. I co z tego, że szklanka z wodą znowu – trzask – upadła, rozpadła się na kawałki a woda z nią. Kropla za kroplą. To wspomnienia przyszły z przeszłości, z austriackiego Rotenturmu. Chodzić walonkami po zaśnieżonym losie, suszyć sukienkę z łez, a jakże ich nazbierało się, a ja nie płakałam, żeby nie pokazać jak boli ten cudzy los na cudzej ziemi. Ciekawe czy wśród gości ktoś pamięta o Aleksandrę Kasjanenko z ukraińskich Kobylak. Tak, w Rottenturmie, być może i nikt.

Nasz czas antenowy skończył się. Do jutra żegna się z wami Jarosława Chrunik i Stefan Migus. A jutro pojawimy się na antenie o 10:50. Wszystkiego dobrego szanowni słuchacze. (dw/łw)

10.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni radiosłuchacze, we środę 10 września w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa, na falach Radio Olsztyn. Przed mikrofonem Jarosława Chrunik. Dzisiaj imieniny obchodzą: Anna, Anatol, Arseniusz. Składamy im życzenia imieninowe. Życzenia składamy także tym, którzy urodzili się 10 września.

W porannym przeglądzie wydarzeń będziemy mówić o akcji „Pomóż Ukrainie – obroń Europę”. Na szczycie NATO członkowie rozmawiali o dostarczaniu broni Ukrainie, ale nie letalnej. UE przygotowała sankcje wobec Rosji, ale zwleka z ich wprowadzeniem.

„Pomóż Ukrainie – obroń Europę” pod takim hasłem grupa Ukraińców odwiedza Polskę i Niemcy. Uczestnicy rajdu informują mieszkańców odwiedzanych miast o sytuacji w Donbasie. Rozdają foldery, prezentują nagrania z mieszkańcami wschodnich terenów Ukrainy, a Natalia Panczenko z fundacji „Otwarty dialog” przekazuje agencji PR, że spotkania mają także inny cel niż tylko informacyjny.

[wypowiedź w języku polskim]

Zespół rajdu liczy 12 osób. Między nimi jest Serhij Czurykow z Łukcka – uczestnik majdanu. Według niego, rajd jest najlepszym sposobem na upowszechnienie informacji [dotyczących Ukrainy] wśród najbliższych sąsiadów.

[wypowiedź w języku polskim]

Wczoraj zespół rajdu odwiedził Olsztyn. Najpierw odbyło się spotkanie z dziennikarzami i przedstawicielami władz miasta w hotelu Relax. Potem aktywiści znaleźli się na placu Solidarności, a stamtąd akcja przeniosła się na plac przed ratuszem, gdzie było więcej zainteresowanych rajdem.

Na szczycie NATO 4 i 5 września, członkowie sojuszu potwierdziły swoją gotowość do wsparcia Ukrainy w walce z Rosją. [W formie wsparcia] zostanie dostarczona nieletalna broń. O tym poinformował prezydent Bronisław Komorowski w wywiadzie dla TVN24Bis. Ukraina może liczyć na pomoc różnego typu, [pomoc] adresowana jest także do ukraińskiej armii, ale jednoznaczne jest to, że [pomoc] nie może obejmować śmiercionośnej broni. O tych warunkach Ukrainia wie – powiedział prezydent. Bronisław Komorowski podkreślił, że ta sytuacja może ulec zmianie, tym bardziej, że Ukraina może kupować broń na rynkach międzynarodowych. Prezydent podkreślił także, że w czasie szczytu NATO polscy przedstawiciele byli w tej grupie, która była za bardziej zdecydowanym wsparciem Ukrainy, w warunkach konfliktu z Rosją, ale NATO podjęło taką a nie inną decyzję. Według słów Bronisława Komorowskiego, Ukraina może liczyć na polityczne wsparcie zachodu, szczególnie w sprawie wprowadzenia nowych sankcji UE przeciwko Rosji. Przypominamy, że w Mariupolu prezydent Ukrainy Petro Poroszenko mówił, ze z częścią państw NATO udało się ustalić dostawy broni na Ukrainę – informuje Unian.

Sankcje UE przeciwko Rosji będą opublikowane i wprowadzone za kilka dni. Powiedziała o tym rzeczniczka Eurokomisji Pia Arenhilde Hansen. UE uchwaliła sankcje przeciw Rosji w poniedziałek i mają one być wprowadzone w ciągu kilku dni. Przed tym 8 września, UE odłożyła procedurę wprowadzenia nowych sankcji. Zmusiło to europejskich urzędników do zorganizowania spotkania, w którym mówiło się o wprowadzeniu nowych ograniczeń. W poniedziałek, premier Finlandii Alexander Stubb wyraził zaniepokojenie co do kolejnej serii sankcji UE przeciwko Rosji – miało to miejsce na spotkaniu urzędników UE w poniedziałek w Brukseli.  Sankcje przeciwko Rosji nie mogą być wprowadzone, jeśli chociaż jeden członek UE nie zgadza się z nimi. Natomiast na w czasie szczytu NATO w Walii 5 września, liderzy byli zgodni co do sankcji. UE zapowiedziała, że sankcje mogą być cofnięte jeśli Moskwa będzie przestrzegać zawieszenia broni w Donbasie i wycofa swoje wojska z terytorium Ukrainy. Z kolei MSZ Rosji zagroziło reakcją, jeśli UE wprowadzi kolejne sankcje. 5 września w Mińsku, grupa kontaktowa podpisała dokument dotyczący natychmiastowego zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy od godziny 18 czasu kijowskiego.  Dokument ma 12 punktów i przewiduje, między innymi, wymianę jeńców, pomoc humanitarną i monitorowanie przestrzegania zawieszenia broni na granicy.

Eksperci uważają, że UE zdecydowała odłożyć wprowadzenie nowych sankcji, w związku z dwoma decydującymi czynnikami. Jakimi? O tym mówi Katarzyna Ingram z PR.

[wypowiedź w języku polskim]

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali go: Jarosłąwa Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem pojawimy się w eterze o 18:10. Wszystkiego dobrego drodzy przyjaciele. (dw/łw)

09.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy was drodzy radiosłuchacze we wtorek 9 września w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn z cyklu „Z dnia na dzień”. Przed nami krótki przegląd informacji.

Najpierw w krótkim przeglądzie wydarzeń powiemy o ratyfikacji umowy stowarzyszeniowej między Ukrainą a UE. O wczorajszej wizycie prezydenta Petra Poroszenki w Mariupolu i o tym jak Kreml sprawdza siłę NATO. Potem usłyszą Państwo o Irynie Dowhań, którą rosyjscy terroryści zmusili do stania przy słupie w Doniecku, by wszyscy, którzy chcieli i byli zachęcani mogli znęcać się nad nią za to, że jest Ukrainą i pomagała Ukraińcom. I jak co wtorek zapraszamy na ciąg dalszy powieści „Chołodnyj jar”

Za tydzień, we wtorek 16 września na posiedzeniu Europarlamentu ratyfikowana będzie umowa stowarzyszeniowa z Ukrainą. O tym zdecydowali eurodeputowani z komisji spraw zagranicznych. Chcą, żeby odbyło się w tym samym czasie, kiedy ratyfikację będzie przegłosowywać ukraiński parlament. Za było 49 eurodeputowanych, 8 było przeciw, a 4 wstrzymało się od głosu. Powiadomił przewodniczący komisji eurodeputowany Elmar Brok.

Uważam, że to silny sygnał dla wszystkich zainteresowanych stron, ale przede wszystkim dla ukraińskiego narodu. Europarlament tak samo jak UE dotrzyma swoich obietnic, które dotyczą podpisanej umowy.

Pierwotnie głosowanie dotyczące ratyfikacji miało odbyć się w listopadzie, ale z politycznych przesłanek decyzję przyspieszono i ma się to zbiec z głosowaniem na Ukrainie. Żeby umowa stowarzyszeniowa była ważna, muszą ją ratyfikować wszyscy członkowie UE. Dotąd dokonała tego Rumunia, Litwa, Łotwa i Bułgaria. Słowacja planuje ratyfikację jeszcze w tym miesiącu a Irlandia i Wielka Brytania do końca roku.

Prezydent Ukrainy Petro Poroszenko poinformował, że dzięki rozejmowi udało się uwolnić 1200 zakładników, których przetrzymywali terroryści. Poroszenko odwiedził wczoraj Mariupol – miasto, które znajduje się blisko frontu. Mówi Piotr Pogorzelski – korespondent PR.

[wypowiedź w języku polskim]

Kreml wypróbowuje siłę [spokoju] NATO. Rosjanie twierdzą, że był agentem, Estończycy, że porwali go Rosjanie. Rosyjski sąd nakazał aresztowanie estońskiego agenta służb specjalnych Estona Kohvera. Aresztowanie estońskiego oficera na 2 miesiące to nie przypadek. – twierdzi w rozmowie z PR analityk Instytutu Stosunków Międzynarodowych Jewhen Worobiow.

[wypowiedź w języku polskim]

Według Jewhena Worobiowa, zaaresztowanie estońskiego funkcjonariusza to niebezpieczny sygnał.

[wypowiedź w języku polskim]

Jak twierdzi analityk, Moskwa może wykorzystać tę sytuację.

[wypowiedź w języku polskim]

Oficer pełnił służbę na granicy estońsko-rosyjskiej, gdzie został zatrzymany. Rosyjska Federalna Służba Bezpieczeństwa twierdzi, że został zatrzymany na terytorium Rosji.

Ubraną w ukraińską flagę, bili, poniżali i obrażali mieszkańcy Doniecka. Nagranie z uczestnictwem Iryny Dowhań pod koniec sierpnia obiegł świat. Prorosyjscy terroryści posądzali ją o współpracę z ukraińską armią. Postawiono ją przy słupie i zachęcano przechodniów do bicia, a na koniec zainscenizowano egzekucję. Dzięki staraniom dziennikarzy Irynę Dowhań uwolniono i przebywa razem z rodziną w Kijowie. Dwa tygodnie po „słupie hańby”, opowiedziała Polskiemu Radio dla zagranicy, że terroryści nie mają litości dla zatrzymanych przez nich osób.

Potraktowali mnie jak jakiś przedmiot, a najgorsze było prześladowanie na tle seksualnym. Naciskali na mnie [na tle seksualnym], mówiąc co mi zrobią, jeśli nie powiem tego, co chcą usłyszeć. Przemoc fizyczna i uderzenia, mimo tego, że były dostatecznie mocne, to na tle nacisków seksualnych nie było aż takie straszne.

Iryna Dowhań mówi, że Ługańsku czy Doniecku jest łatwo zostać zaaresztowanym. Opowiedziała historię mężczyzny, o jakim przez telefon powiedziano, że niby demoralizuje dzieci. Po 15-20 minutach terroryści wieźli go do aresztu.

Ja wszystko słyszałam, jak bili tego mężczyznę. On tak strasznie krzyczał. Słyszałam, jak zaczęli go rozbierać i mówili o dokonaniu na nim gwałtu. Ja z ogromnego strachu krzyczałam razem z nim. Nie możecie sobie wyobrazić, nie będąc tam, jakie bezprawie i barbarzyństwo tam panuje.

Jak mówi Iryna Dowhań, wielu tych nieludzi to Osetyjczycy albo Czeczeni – mieszkańcy kaukaskich republik, które wchodzą w skład Rosyjskiej Federacji. Po języku udało się też poznać Rosjanina.

Zapraszamy na ciąg dalszy powieści Jurija Horlisa-Horskiego „Cholodnyj Jar”

Teraz bolszewicy mają na Ukrainie dużo więcej zbrojnych sił, niż w zeszłym roku. Po walkach z denikinowcami my nie mieliśmy z „towarzyszami” większych potyczek. Ale kiedy przyciągniemy ich uwagę, to możemy nie dać im rady tak, jak w zeszłym roku, kiedy przeciwko nam musieli ściągać posiłki z frontu. Żeby zapobiec likwidacji, musimy sami „zlikwidować się”, zamaskować się tak, żebyśmy nie różnili się od innych rejonów. A nasze wsie i tak zanadto już „rozkozaczyły się”. Do sąsiada – z karabinem, do dziewczyny – z karabinem, a jeszcze by szablę przyczepić, ze wsi do koscioła z karabinem. W Medwedowce na jarmarku kupują i sprzedają naboje, broń jak za dobrych hetmańskich czasów.

Więc obnoszenie się z bronią trzeba powstrzymać. Podział na sotnie zlikwidować. Nie robić żadnych spotkań bez potrzeby. Wszystkich kozaków z Motrynnego Monastyra przewieziemy w najbliższym czasie do wsi i chutorów i rozmieścimy po wsiach jako „swoich”. Chodzenie w mundurach i jazda na osiodłanych koniach teraz tylko zaszkodzi.

Jeśli przyjdą „czerwoni” – nie czynić oporu. Robotnicy i miejscowi aktywiści mają zabrać broń i zniknąć w lesie i obserwować wroga. Jeśli „towarzysze” nie będą mieli zbyt wysokich wymagań to dostaną we wsi co im potrzebne i niech sobie idą. Jeśli jednak zechcą zbyt wiele, możemy wtedy zaatakować ich z lasu i przegonić, ale wszelkich zbrojnych działań do momentu wyjaśnienia ogólnej sytuacji należy unikać.

Honor walki z „czerwonymi” na razie odstąpimy dawnemu „czerwonemu” Kocurowi, a to stanie się niechybnie, bo mamy informacje, że wciągnąwszy czarne proporce, nie ma zamiaru ruszyć się ze swoją gwardią z Czehrynia. Wiemy także, że wpływ Kocura na wsie znacznie osłabł, a po „przewrocie” osłabnie jeszcze bardziej. Bezsprzecznie, w każdej „jego” wsi znajdą się ludzie, którzy będą pod jego sztandarem bić się z bolszewikami, a to też dla nas dobre. Dzięki im, „towarzysze” kiedyś zapanują w tych wsiach po swojemu i wycisną z mieszkańców resztki „czerwonego ducha”. W każdym razie, poważnych sił do walki Kocur już nie zbierze.

Jeśli bolszewicy zechcą przeprowadzić natarcie na Czehryń przez nasze wsie – pozwolimy im to zrobić bez oporu. A jeśli dadzą dobrą broń – to my damy im kilkuset „ochotników”, którzy dobrze znają okolice, a którzy potem wrócą do nas z bronią.

Kiedy pozbędziemy się Kocura, to po pierwsze pozbędziemy się niebezpiecznego wroga pod naszym nosem, a po drugie Nowoselycia, Subotiw, Czehryń, Stepiwka i wszystkie wsie Kocura, które posmakują bolszewickiej władzy, bez oporów przyłączą się do nas. Wtedy cała ziemia czehryńska, będzie w naszych rękach i w przypadku powstania na Ukrainie przejdziemy Dniepr, dwie linie kolejowe i ruszymy na Kijów, albo tam, gdzie będzie trzeba. A kiedy na zachodzie odnowi się front, to zadamy „towarzyszom” cios w plecy.

Póki co niezbędnym jest wysłanie łącznika, który odszuka nasze dowództwo i dowiedział się na co mamy czekać i czego spodziewać się. Potrzebne nam radzieckie papiery dostanie Kozaczenko. A łącznikiem zrobimy Chanenka (setnika)

Czornota pokręcił głową.

– Gorąca głowa!

– Odrobinę, ale my go znamy i jesteśmy pewni, że w razie wpadki czerwoni nawet ogniem z niego niczego nie wyciągną.

Kilku obecnych, którzy dobrze znali Chanenka potwierdziło słowa atamana, jednak po omówieniu sprawy postanowiono odłożyć wysłanie łącznika, tak by przywiózł instrukcje wiosną.

– Co dotyczy łączności między nami – kontynuował ataman – to jest to rozwiązane dobrze za wyjątkiem łączności między wsiami po tej stronie linii kolejowej i połtawskim brzegiem. O tym jednak porozmawiamy osobno z Czornym. Teraz musimy ustalić, kto z was jaki może siły wystawić w przypadku powstania. Ty, Sołońko, co możesz dać?

– Ciężko policzyć, bo nie mamy lasu, a jak nie ma powstania każdy ukrywa i broń i własne myśli, szczególnie we wsiach blisko Czerkas, gdzie CzK ma swoich szpiegów. Sama Borowycia może wystawić 700 strzelb, cztery ciężkie działa, no i para Louisów się znajdzie.

Nasz dzisiejszy wieczorny program zbliża się ku końcowi. Do jutra do 10:50 żegna się z Państwem Jarosłąwa Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego szanowni słuchacze. (jch/bsc)

09.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni radiosłuchacze, we wtorek 9 września. Przed mikrofonem Jarosława Chrunik. Dzisiaj imieniny obchodzi Sabas. Spieszymy do niego z życzeniami, tak samo jak do tych, którzy obchodzą urodziny.

Rajd z Ukrainy przez Polskę kieruje się do Niemiec. Dzisiaj jest w Olsztynie. Ukraina potrzebuje broni, ale skąd ją wziąć? Ukraińskiego systemu przesyłu gazu nie może kupić Rosja. A na koniec kuriozum dotyczący związku Boga i Putina.

Z województwa lubelskiego wystartował wczoraj rajd „Chroń życie – uratuj świat”. Przedstawiciele „Samoobrony Wołynia” z Łucka w ciągu tygodnia będą zatrzymywać się w kilku polskich, a potem niemieckich miastach żeby informować o tym, co naprawdę dzieje się na wschodzie Ukrainy. Mówi Bohdan Klymczuk zastępca koordynatora „Samoobrony Wołynia”

Poprzez ten rajd staramy się zwrócić uwagę obywateli Europy, że trzeba przestać być tylko zatrwożonym. Jeśli Europa będzie dalej zachowywać się w taki sposób, to [wojsko] Putina będzie maszerować i polskimi ulicami.

Jeszcze wczoraj po wyjeździe z Lublina o 18 uczestnicy rajdu zatrzymali się w Warszawie, a dzisiaj o tej godzinie będą kończyć akcję w Olsztynie na pl. Solidarności. Rano uczestnicy spotkali się z władzami miasta i dziennikarzami. W Polsce zatrzymają się jeszcze w Toruniu i Szczecinie, a potem trasa będzie wiodła przez Niemcy.

Ukraina potrzebuje broni. Z takim apelem przyjechała do Europarlamentu śpiewaczka i aktywistka Rusłana. Przekonywała, że Rosji nie zależy na pokojowym rozwiązaniu konfliktu, a armia ukraińska nie jest gotowa na militarną konfrontację z rosyjską. O szczegółach mówiła, jeszcze wczoraj, Magdalena Skajewska z Polskiego Radia.

[wypowiedź w języku polskim]

Tymczasem NATO nie zajmuje się sprawami związanymi ze sprzedażą broni Ukrainie – powiedział informacyjnej agencji Tomasz Siemoniak minister obrony narodowej. Stanowczo zaprzeczył, że podczas szczytu NATO w Newport, jego uczestniczy przyjęli takie rozwiązanie.

W niedzielę Jurij Łucenko doradca prezydenta Ukrainy Petra Poroszenki napisał na swoim blogu, że kilka państw, w tym Polska, będzie dostarczać Ukrainie broń. Łucenko powoływał się na rozmowy, które odbyły się podczas szczytu NATO w Walii. Szczyt zakończył się w zeszły piątek.

[wypowiedź w języku polskim]

Minister Siemoniak, którego zapytano o możliwość sprzedaży przez Polskę broni Ukrainie, powiedział, że Ukraina znakomicie zna potencjał Polski.

[wypowiedź w języku polskim]

Polska w ramach pomocy Ukrainie przekazała 2 tys. kamizelek kuloodpornych 320 ton pomocy humanitarnej od koców po namioty. Według Łucenka, broń Ukrainie, oprócz Polski, miałby dostarczyć jeszcze USA, Norwegia, Francja i Włochy.

Petro Poroszenko podpisał ustawę, która przewiduje reformę sieci przesyłu gazu na Ukrainie. Informacja pochodzi ze strony Rady Najwyższej – pisze RBK Ukraina. 14 sierpnia 2014 roku Rada Najwyższa 222 głosami przyjęła bez uwag projekt ustawy. Zgodnie z nią funkcje operatywno-technologicznego zarządzanie systemu przesyłu gazu przekazuje się operatorowi jedynego systemu przesyłu, który wskazywany jest przez centralny organ władzy wykonawczej, który realizuje państwową politykę naftową i gazową. Zagraniczne firmy, które zechcą kupić część Ukraińskiego HTS zobowiązani są do opublikowania informacji dotyczących swoich udziałowców.

I na koniec wspomniane kuriozum. 7 września w niedzielę w Moskwie przeprowadzono wykład i rozmowy, w czasie którego prezentowano związek Boga i rosyjskiego prezydenta W. Putina. Pisze gazeta „Wysokyj zamok”. Takie wieści pojawiły się w rosyjskich gazetach w poniedziałek – podaje EspressoTV powołując się na sieci społecznościowe. Cytuje „Wysokyj zamok”. Na wykładzie poruszane były takie zagadnienia: Czy nasz prezydent W. Putin jest pobłogosławiony przez Boga, czy będzie mieć wszystko co Bóg-twórca oprócz obcowania w sensie Jego istoty. Drugie: Czy wola Władimira Władimirowicza jest równa woli Boga i osiągnie niezachwiane dobro? Trzecie: Czy narodowy lider Rosji będzie nieskończenie poznawać nieskończonego Boga, zagłębiając się w Bogu? Mówiono także: „Czy Władimir Włodymirowicz jest Bogiem, czy dopiero się nim stanie?” i „Czy można pokłonić się Władymirowi Władymirowiczowi jako Bogu na ziemi?”

Szanowni słuchacze. Komentujcie to jak chcecie.

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa: Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem pojawimy się w eterze o 18:10. Wszystkiego dobrego przyjaciele. (jch/bsc)

08.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy was drodzy radiosłuchacze w poniedziałek 8 września w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn z cyklu „Kamo hrjadeszy”.

W zeszły poniedziałek, w naszym programie rozmawialiśmy  rektorem Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie ojcem profesorem Bohdanem Prachem. Dzisiaj ponownie wrócimy od tego spotkania. Jeszcze jeden uczestnik tej rozmowy, aktualny duchowny parafii Grecko-katolickiej w Olsztynie ojciec Pawło Potocznyj zadał ojcu prof. ciekawe pytanie. I od tego pytania rozpocznie się rozmowa.

–        Ojcze Bohdanie, wracając jeszcze do tematu jedności. Wspominając informacje z majdanu, kiedy na scenie znaleźli się kierujący Kościołami, tłum krzyczał „zjednoczcie się”. Jakie są możliwości na Ukrainie, dzisiaj, żeby Cerkiew na Ukrainie stała się jednością?

–        Modlitwa może się do tego przyczynić, ale proces postępuję. Rozmawiamy teraz w dwóch kontekstach. Z chrześcijańskich kościołów mamy zachodni i wschodni. To znaczy wschodnie tradycje kościoła, mówimy o trzech konkretnych kościołach i rzymskokatolicki Kościół – zachodni. O protestanckich [wspólnotach], które szybko rozwijają się na Ukrainie jeszcze nie mówimy. Utrzymujemy całkiem dobre relacje. Pytanie dotyczy braku dialogu, jeszcze. I teraz trzeba pomyśleć nad formą dialogu. Istnieje też pytanie dotyczące ich konkurencji [protestantów] między sobą. I teraz, z kim prowadzić dialog? To jest bardzo ważne. To samo było trudne do osiągnięcia z kościołami prawosławnymi na Ukrainie. Z tej przyczyny, że one [kościoły] konkurowały między sobą.

–        Ale to też dotyczyło spraw majątku.

–        Ale one praktycznie zniknęły.

–        Tak myślę.

–        Ale tu chodzi o to, że jak zaczęliśmy rozmawiać z Patriarchatem Kijowskim to Patriarchat Moskiewski był zazdrosny i zaczął dawać negatywne sygnały. [niezrozumiałe] nie ma dzisiaj dialogu bo ona [cerkiew] znika i rozpada się w ogóle.

–        Teraz część [wiernych] chodzi do grekokatolików, a część do [Patriarchatu Moskiewskiego]

–        Duchowni do nas, że tak powiem, zbliżają się, chcą być u nas i [do biskupów]. Każdy żyje w swoim świecie. I ich nie ma ani tu, ani tam. Niby są autokefaliczni, ale między sobą nie współpracują. To jest ich problem.

–        Każdy z nich jest autokefaliczny – jednoznacznie.

–        Chciałam powiedzieć to samo.

–        W każdym razie, jeśli mówi się o dwóch głównych kościołach [wschodnich] Kijowskiego Patriarchatu i Moskiewskiego Patriarchatu to dialog między nimi jest dobry, ale patriarcha Cyryl robi wszystko, żeby ten dialog był  [gra słowna ze słowem: ekumeniczny – chodź kumie do mnie] – w ten sposób, żeby on nie był równy i otwarty, ale jednostronny. Ale Kijowski Patriarchat [niezrozumiałe] bardzo silny między nami a nimi do majdanu dialog był bardzo dobry i wydawało się, że tak będzie dalej. Co zrobił majdan? Troszkę majdan…to tak samo jak majdan i po nim doprowadził do zmian. Patriarcha Filaret świetnie rozumie, że on wyszedł skąd? No z tego postradzieckiego, politycznego świata. I chciał zrobić na tym interes, zaczął wchodzić na scenę z rozmachem, na scenę polityczną, medialną i inną. Podobno w pewnych kręgach udało mu się to zrobić, ale w cerkiewnym kontekście spowodował niewielkie szkody i stracił. I teraz trzeba będzie to odbudować. Ja nie wiem co to było i na co on liczył, ale wiedział, że jego czas życia na ziemi powoli dobiega końca, a faktycznie skutków jeszcze nie ma – u nas też nie było, ale Bóg…

–        Wie co robić?

–        U nas nie było takiej konkurencji, mieliśmy większy duchowny związek w episkopacie. Tam odbywa się to jednak inaczej. Dlaczego? Dlatego, że silnie działa moskiewska agentura moskiewskiej Cerkwi, oni pracują nad każdym biskupem, żeby oderwać jak najwięcej biskupów i księży.

–        A Cyryl przejął się tym, że mnisi z Atonu obłożyli go ekskomuniką?

–        Nic o tym nie słyszałem. Nie wiem, czy pani coś słyszała, ja nie.

–        W każdym razie, co do kościołów, ja myślę, że teraz jest ten moment, kiedy dialog będzie przeformatowany i wielu biskupów i księży Patriarchatu Moskiewskiego na Ukrainie zrozumiało jaka jest faktyczna wizja Ukrainy i Cerkwi Moskwy [Moskiewskiego Patriarchatu]. Oni wystraszyli się – wszyscy, w całej hierarchii – można powiedzieć i teraz szukają swojego miejsca. Patriarchat Kijowski na to czeka i tak szybko i łapczywie chce znaleźć tych niezadowolonych. Czy między nami i nimi będzie lepszy dialog, ja myślę, że on nastąpi wtedy, kiedy tam wszyscy znajdą swoje miejsce. W tym momencie nikt nie wie jak i z kim ma rozmawiać. Oni są zajęci czym innym, a nami jak dotąd nie, ale powiem tak, dialog jest, powiem więcej, nasz kierunek [niezrozumiałe], włączony jest w to dekanat, w różnego rodzaju programy spotkań – jak dotąd na banalne tematy, np. wspólna ekologia, jakieś zagadnienia z etologii i inne. Takie rzeczy, które są neutralne, ale spotykamy się.

–        Najdłuższa droga zaczyna się od pierwszego kroku.

–        Ale my poznajemy samych siebie, każdy każdego i to jest bardzo ważne.

–        Podobna sytuacja ma miejsce w Ukraińskiej Radzie Cerkwi. Wszystkie głowy kościołów [wschodnich] spotykają się, wydają wspólne komunikaty, listy i ten dialog faktycznie postępuje.

–        Tak, faktycznie gdyby nie Ukraińska Rada Cerkwi, to myślę, że na majdanie byłoby znacznie gorzej. Ofiar byłoby znacznie więcej. Ja powiem to co wiem, ale byłem obecny w Kijowie bardzo często i wtedy w najbardziej gorącym czasie. I my staraliśmy się wpływać na otoczenie Janukowycza, kiedy już widzieliśmy co się dzieje i staraliśmy się doprowadzić do tego, żeby Janukowycz czym szybciej spotkał się z Radą Cerkwi. I przed każdym silnym atakiem odbywało się spotkanie z Radą Cerkwi. Powietrze zeszło. I znowu coś się zaczynało dziać i znowu spotkanie z prezydentem, albo posyłaliśmy Filareta i spadało napięcie. Powiem tak, Janukowycz nie wytrzymał tego napięcia, a my go naciskaliśmy ze wszystkich stron, żeby nie miał krwi na rękach.

–        Czy to był jego pomysł żeby zdelegalizować na Ukrainie Kościół greckokatolicki?

–        Nie sądzę, żeby to był jego bezpośredni pomysł, chociaż to trudno stwierdzić. Z drugiej strony, czy ktoś mógłby podjąć taką decyzję, dokonać takiego kroku?

–        Ministerstwo kultury.

–        Ja myślę, że oni szukali możliwości jak nas [uciszyć], ale za nami stawili się wszyscy i Żydzi i prawosławni i oni zobaczyli, że my tworzymy jedność i na tę jedność nie mogli znaleźć sposobu. To była ich porażka. I póki będziemy razem, wspólnie pracować nie znajdą sposobu [na nas]. I na uniwersytecie pracujemy nad tym. Teraz przyjęliśmy do pracy muzułmanów, pracują u nas dwóch.

–        Czym oni zajmują się?

–        Przyjechali jako wykładowcy z Krymu i wykładają kulturę Tatarów, historię Tataró, żeby nasi studenci wiedzieli czym to jest.

–        To jest bardzo ważne, bo Tatarzy krymscy powinni żyć na Krymie, powinni być rdzenną i panującą ludnością. Ale to co zrobił z nimi Stalin, a teraz robi Putin no to nie mieści się w głowie. I sądzę, że to jest dobra rzecz [praca wykładowców]. Ogólnie majdan był bardzo obecny na Uniwersytecie Katolickim, wszak straciliście jednego wykładowcę.

–        Tak

Nasz dzisiejszy program dobiega końca. Do jutra, do 10:50 żegna się Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dw/łw)

08.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni radiosłuchacze, w poniedziałek 8 września. Witamy, na falach Radia Olsztyn, w porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa. Przed mikrofonem Jarosława Chrunik. Z życzeniami imieninowymi spieszymy dzisiaj do Adrianów i Natalii, a także do tych urodzonych 8 września.

Jutro w Olsztynie zatrzymają się uczestnicy rajdu „Chroń życie – uratuj świat”. Zgoda na zawieszenie broni to słuszny krok Kijowa – uważa polski ekspert. Niedaleko Ługańska dostrzeżono kolumnę wojsk Federacji Rosyjskiej z nowoczesną bronią. Kolumna zmierzała na południe – informują o tym ukraińskie mass media. Właśnie o tym usłyszą Państwo w naszym przeglądzie wydarzeń.

Na początek prosimy uważnie wysłuchać apelu przewodniczącego, olsztyńskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce, który zwraca się do nas wszystkich. Serdecznie proszę o pomoc w zbiórce pieniędzy na lekarstwa dla rannych ukraińskich żołnierzy, a także w celu pomocy ukraińskim żołnierzom i ich rodzinom. We wtorek 9 września w Olsztynie zatrzymają się uczestnicy międzynarodowego rajdu „Chroń życie – uratuj świat”. Organizuje go organizacja obywatelska Samoobrona Wołynia przy pomocy Rady Miejskiej w Łucku. Pieniądze będzie można przekazać uczestnikom rajdu we wtorek 9 września od 9 do 11 na Pl. Solidarności przy Al. Piłsudskiego w Olsztynie. Właśnie tam odbędzie się spotkanie z 12 osobową grupą uczestników rajdu z Wołynia. Jeśli ktoś będzie chciał [przekazać pieniądze] w poniedziałek, zapraszam do siedziby olsztyńskiego oddziału ZUwP przy ul. Wyzwolenia 2/8. Tam będzie można zapoznać się także ze szczegółami rajdu. Zachęcam do ofiarności, to będzie nasz wkład, dzięki któremu odwdzięczymy się ukraińskim bohaterom, którzy bronią naszej duchowej ojczyzny przed rosyjskimi najeźdźcami. Z poważaniem, przewodniczący olsztyńskiego oddziału ZUwP Stefan Migus.

Ukraińcy postępują słusznie starając się nie rozniecać konfliktu na wschodzie Ukrainy. Powiedział europeista Jerzy Andrzej Wojciechowski w Polskim Radio 24. Skomentował w ten sposób podpisane w piątek zawieszenie broni z separatystami. Ekspert podkreślił, ze w wojnie z Rosją to Ukraina może stracić więcej i z tej przyczyny musi zgodzić się na kompromisy, chociażby dotyczące zawieszenia broni.

[wypowiedź w języku polskim]

Jak wyjaśnił J.A Wojciechowski Kijów wie, że w sporze z Moskwą, nie ma dużych szans na zwycięstwo i dlatego godzi się na kompromisy. W kolejnych latach, władza powinna skupiać się na umacnianiu swojej pozycji na arenie międzynarodowej.

[wypowiedź w języku polskim]

Według słów prof. Wojciechowskiego Europa nadto szybko zapomniał, jak niebezpieczna może być Rosja. W ciągu wielu lat – podkreślił gość PR24 – lekceważono temat zbrojeń i modernizacji armii.

[wypowiedź w języku polskim]

Rosja nie jest nie tylko niebezpieczna, ale też nie przestrzega żadnych zasad. W piątek osiągnięto porozumienie w sprawie zawieszenia broni, a już wczoraj dotarła informacja, że kolumna rosyjskiego wojska zmierzała na południe Obwodu ługańskiego. O tym na spotkaniu powiedział rzecznik analityczno-informacyjnego centrum Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Wołodymyr Polowyj – informuje Dzerkało Tyżnia.

W Obwodzie ługańskim na północny wschód od wsi Piwnicznyj spostrzeżono kolumny wojskowego sprzętu i wojskowych ciężarówek, w tym rosyjskie czołgi T72BM, wyrzutnie rakietowe Striła10 i nowe przeciwlotnicze wyrzutnie rakietowe. – powiedział Polowyj. Tylko naiwni mogą sądzić, że [kolumna wojsk] wybiera się na wycieczkę.

To co robi prezydent Putin świadczy o tym, że został opętany przez diabła – mówi o tym w swojej odezwie patriarcha Kijowa i całej  Rusi-Ukrainy Filaret. Odezwa opublikowana jest na oficjalnej stronie UPC Kijowskiego Patriarchatu. – informuje UNN. I z wielkim żalem muszę powiedzieć, że wśród rządzących tego świata, którzy poprzez chrzest należą do Kościoła Prawosławnego, pojawił się nowy, prawdziwy Kain – nie poprzez imię, ale poprzez uczynki. Uczynki te świadczą, że ów rządzący, jak pierwszy w historii bratobójca Kain, jest pod wpływem diabła – powiedział Filaret. Patriarcha Filaret podkreślił, że to na Putinie spoczywa największa wina za śmierć ludzi na wschodzie Ukrainy i obwinił prezydenta Rosyjskiej Federacji o dwa wielkie grzechy: zabójstwo i kłamstwo.  W jego władzy i woli jest możliwość powstrzymania śmierci i przelewu krwi, ale on w swojej pysze pozwala na eskalację zła – powiedział patriarcha. Filaret przypomniał, że już wielokrotnie do Putina i jego popleczników, publicznie zwracano się z wezwaniem opamiętania się, powstrzymania zła, pokajania, ale niczego to nie zmieniło.

Holenderski tłumacz Hans Boland, znany z przekładów Puszkina, Achmatowej i Dostojewskiego odmówił przyjęcia orderu z rąk prezydenta Rosji. Jak pisze Nowaja Gazeta, 26 sierpnia otrzymał od Fedora Woronina attache kulturalnego przy ambasadzie rosyjskiej uroczyste zaproszenie na Kreml na ceremonię wręczenia nagrody i medalu imienia Aleksandra Puszkina z rąk prezydenta Rosji Władimira Putina – infomruje Espresso TV. Ceremonia powinna odbyć się 4 listopada, jednak tłumacz odmówił przyjęcia nagrody. Z wielką wdzięcznością przyjąłbym ten honor, gdyby nie wasz prezydent. Jego zachowaniem gardzę. [Putin] przedstawia ogromne zagrożenie dla wolności i świata naszej planety. Daj Boże, żeby jego ideały w najbliższym czasie legły w gruzach. Jakikolwiek związek między nim, a mną, jego imieniem i imieniem Puszkina jest dla mnie obrzydliwy i ohydny – napisał Hans Boland w liście do Woronina.

Nasz poranny program dobiega końca, przygotowali go: Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem pojawimy się w eterze o 18:10. Wszystkiego dobrego drodzy przyjaciele. (dw/łw)

07.09.2014 – godz. 20.30 – Magazyn (opis do dźwięku)

W piątek wszyscy oczekiwali z niecierpliwością wiadomości z Mińska, gdzie prowadzono rozmowy dotyczące rozwiązania konfliktu na Ukrainie. I nadeszły – dwuznaczne. Prezydent Poroszenko dał rozkaz wstrzymania ognia od godziny 18 czasu Kijowskiego tego samego dnia. Z tej okazji prezydent napisał, że zawieszenia broni strzec będzie Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie – informuje Polskie Radio.

[wypowiedź w języku polskim]

To dobry sygnał, ale musimy być ostrożni. Tak – podpisanie porozumienie zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy, między prorosyjskimi separatystami, a ukraińską armią – skomentował polski premier Donald Tusk. Aktualny przewodniczący rady UE tę wiadomość przyjął z umiarkowanym optymizmem.

[wypowiedź w języku polskim]

Premier podkreślił, że niedawno rozmawiał z Petrem Poroszenkiem, który zapewniał go o tym, że Ukraina dąży do pokoju.

[wypowiedź w języku polskim]

Rozmowy tzw. „grupy kontaktowej” prowadzone są w białoruskiej stolicy – Mińsku. Protokół porozumienia zawiera 12 punktów, a najważniejszy mówi o zawieszeniu broni. Rzecznik prasowy Putina Dmitro Pieskow powiedział, że prezydent Federacji Rosyjskiej W. Putin i prezydent Ukrainy P. Poroszenko nie doszli do porozumienia w sprawie zawieszenia broni, bo Federacja Rosyjska nie jest stroną konfliktu. – informują RiaNovosti. Według jego słów, strony rozmawiały [o tym] jak rozwiązać konflikt. Putin i Poroszenko omówili kroki, które sprzyjałby wstrzymaniu ognia między bojownikami i ukraińskimi siłami. Mówić o zawieszeniu broni Rosja nie może, bo fizycznie nie jest stroną konfliktu – cynicznie powiedział Pieskow.

NATO musi przestać być klubem demokratycznym i stać się prawdziwym wojskowym związkiem. Taką myśl podczas wywiadu w Radio Swoboda, wyraził amerykański filozof i ekonomista polityczny Francis Fukuyama. Uważa on, że W. Putin wybierając częściową interwencję na Ukrainie gra w podwójną grę. Teraz, uważa Fukuyama, zachód powinien przekazać Ukrainie wojskowe wyposażenie.

Putin gra w podwójną grę, wybierając częściowa interwencję, która nie przyciąga wielkiej uwagi  zachodu. Udało mu się tego dokonać z sukcesem. Wiemy, że on nie chce przegrać, ale musimy się liczyć z tym, że może szybciej zwiększyć eskalację. W pewnym sensie, granica po przekroczeniu, której odwrót był łatwy, została już przekroczona. Teraz wszyscy myślą, że problem dotyczy tylko wschodu Ukrainy i trzeba bronić korytarza do Krymu czy czegoś innego. Ale on może iść dalej, powiedział, że może zdobyć Kijów w ciągu 2 tygodni. Myślę jednak, że nikt poważnie nie przyjmuje takiego scenariusza, ale sądzę, że powinniśmy myśleć i o tym.

Jest dobry czas, żeby myśleć o tym jak pomóc Ukrainie i dostarczyć jej sprzęt bojowy. Sądzę, że zarówno Niemcy jak i USA będą zwlekać, ale jestem pewien, że to już najwyższy czas by to zrobić.

Francis Fukuyama nie jest jedynym, który patrzy podejrzliwie na Rosję i jej prezydenta. Nie zważając na zapewnienia liderów zachodnich państw dotyczących wsparcia Ukrainy, eksperci pozostają sceptyczni. Ukraina nie może spodziewać się wsparcia NATO czy UE, musi liczyć na siebie samą. Tak uważa James Kirchick amerykański badacz Analitycznego Centrum Inicjatyw Polityki Zagranicznej. Z ekspertem rozmawiał Ołekzij Kuzmenko z Głosu Ameryki.

W wywiadzie Głosu Ameryki, znany krytyk Kremla zaznaczył, że nie widzi podstaw do zmian zachowania Europy, uważa, że kolejny zwodniczy manewr Putina tzw. plan pokojowy opóźni reakcję na rosyjską agresję.

Zważając na to, co robi Europa w ciągu ostatnich miesięcy wiemy, że ta nie odważy się przekazać broni Ukrainie, bo to byłoby sprowokowanie Rosji. Można tylko żałować z tego powodu. Europejczycy muszą albo potwierdzić swoje słowa i dać Ukraińcom broń, albo wezwać Ukrainę do poddania się, a potem będzie tylko gorzej. To niehonorowe zachowanie Europy – drażnić Ukrainę czczymi deklaracjami.

Kirchick pokazuje podobieństwo dzisiejszej sytuacji do podziału Europy na zachodnią i wschodnią w Jałcie w 1945 roku. Istnieje stara tendencja wśród zachodnich intelektualistów i polityków, tendencja, która pojawiła się jeszcze w czasie konferencji jałtańskiej w 1945 roku. Wtedy pozwoliliśmy Stalinowi zagarnąć Europę wschodnią. To bardzo niepoważne podejście, które wynika z tego, że jakiekolwiek rozmowy o Ukrainie – swobodnym i niepodległym państwie – mają odbywać się bez jej uczestnictwa. To niehonorowe. Oczywiste jest to, że tego konfliktu nie można rozwiązać bez obecności Ukrainy.

Czy NATO pomoże Ukrainie, czy może powtórzy się jałtański scenariusz, przekonamy się o tym i to szybko. Ołeksandr Kuzmenko Głos Ameryki.

Proszę o uważne wysłuchanie apelu przewodniczącego, olsztyńskiego oddziału Związku Ukraińców w Polsce, który zwraca się do nas wszystkich. Serdecznie proszę o pomoc w zbiórce pieniędzy na lekarstwa dla rannych ukraińskich żołnierzy, a także w celu pomocy ukraińskim żołnierzom i ich rodzinom. We wtorek 9 września w Olsztynie zatrzymają się uczestnicy międzynarodowego rajdu „Chroń życie – uratuj świat”. Organizuje go organizacja obywatelska Samoobrona Wołynia przy pomocy Rady Miejskiej w Łucku. Pieniądze będzie można przekazać uczestnikom rajdu we wtorek 9 września od 9 do 11 na Pl. Solidarności przy Al. Piłsudskiego w Olsztynie. Właśnie tam odbędzie się spotkanie z 12 osobową grupą uczestników rajdu z Wołynia. Jeśli ktoś będzie chciał [przekazać pieniądze] w poniedziałek, zapraszam do siedziby olsztyńskiego oddziału ZUwP przy ul. Wyzwolenia 2/8. Tam będzie można zapoznać się także ze szczegółami rajdu. Zachęcam do ofiarności, to będzie nasz wkład, dzięki któremu odwdzięczymy się ukraińskim bohaterom, którzy bronią naszej duchowej ojczyzny przed rosyjskimi najeźdźcami. Z poważaniem, przewodniczący olsztyńskiego oddziału ZUwP Stefan Migus.

W tym roku obchody Dnia Niepodległości Ukrainy były bardziej dostojne niż radosne.  Bo czy wypada cieszyć się kiedy na wschodzie Ukrainy giną najlepsi synowie i córki Ukrainy. Z tego powodu, każdy Ukrainiec uczcił ten dzień z dziwnym uczuciem w sercu. Nie inaczej było w Olsztynie, gdzie w tutejszym amfiteatrze występowały olsztyńskie ukraińskie grupy: Suzirjaczko, Tuhaj-bej i Berkut, a gwiazdą był znany zespół Kolos z Wołynia, który wiele piosenek poświęcił tym, którzy walczą o wolność Ukrainy.

Ładnie zaprezentowało się też olsztyńskie Suzirjaczko.

W studio Roman Bodnar. Kocham muzykę, chociaż ta pojawiła się w moim już dorosłym życiu. Tak, jak to mówią – nigdy nie jest za późno. Piszę własne piosenki, wykonuję covery znanych piosenek, występuję gdzie tego potrzebują. Kocham to co robię. Mam nadzieję, że spodoba się wam. Jeśli zechcecie mnie zobaczyć na swoim świecie – piszcie, dzwońcie. Pisze o sobie na FB Jura Połockyj ze Lwowa. A występuje pod pseudonimem Bajura. Posłuchamy jego jednej piosenki „Netwereze obłyczczja”.

Jutro „Braty Hajdyuki” udostępnią nowy album „Made in Ukraine” do bezpłatnego pobrania na odnowionej stronie. Zrobią to w celu pomocy wolontariuszom. „Braty Hajdyuki” wspierają grupę wolontariuszy „Wolonterska Sotnia”. Wszyscy zainteresowani będą mogli pobrać nowy album i przekazać pieniądze na rannych; przesiedleńców z Krymu i wschodu Ukrainy. [taka pomoc] jest przedmiotem działalności grupy [„Wolonterska Sotnia”]. Informacja o albumie: Nazywa się „Made in Ukraine” tak jak jedna z piosenek, [album] składa się z 16 piosenek. Fani mogą oczekiwać spotkania z doroślejszymi „Braćmi”, ale z dotychczasową manierą – wykonaniem i nasyconym, różnobarwnym dźwiękiem. Album będzie utrzymany w najlepszych tradycjach grupy [składających się] z ukraińskiego bluesu, reggae, lwowskiego chansonu i mocnych, aktualnych tekstów. A teraz kolejny kawałek z tego albumu „Żaba”.

Teraz coś co krąży w ukraińskich rozgłośniach, w ramach audycji dla żołnierzy. Na Ukrainie odbyła się premiera piosenki „Powertajsja żywym” [Wróć żywy]. Wzruszająca kompozycja. To historia zwykłego żołnierza i jednoczesny krzyk duszy matek, żon i wszystkich kobiet Ukrainy, które dzisiaj marzą tylko o jednym, żeby ich mężczyźni wrócili do domu żywi. Celem utworu jest wsparcie ukraińskich żołnierzy i ich rodzin. Twórcy „Powertajsja żywym” skupiają się na głównym sensie piosenki. Wszystko co chcieliśmy przekazać usłyszycie w piosence – wszystko co prawdziwe. Jeśli piosenka przypadnie do gustu i jeśli chcecie pomóc ocalić [czyjeś] życie – wystarczy wysłać sms lub zadzwonić – zgodnie z powiadomieniem. Więcej informacji o projekcie w internecie, a teraz słuchamy piosenki i projektu  „Powertajsja żywym”

Żegnam się z wami. Do kolejnego spotkania. Pozostawiam was ze znaną kompozycją – powiem tak – prawie Pink Floyd, może a nawet i lepsze niż Pink Floyd. Oto nowa piosenka. „Russia go home”. Ihor Netliuch, Serhij Hapszij, Bohdan Iwaniszyn, autor Rusłan Lotockyj, projekt Ihora Nestliucha, zapis w studio „Zabawa Records”. Piosenkę można posłuchać dziś, a także bezpłatnie pobrać z internetu. (dw/łw)

06.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witamy was szanowni radiosłuchacze, w sobotę 6 września. W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa na falach Radia Olsztyn. Dzisiaj imieniny obchodzą: Arseniusz, Piotr, Eutychian i Grzegorz. Składamy im jak najlepsze życzenia, a także tym, którzy urodzili się 6 września.

Na ziemi lwowskiej Polacy i Ukraińcy uczcili pamięć tragedii spalanej wsi Huta Pieniacka. Niemcy, Dania i Polska zwiększają ilość wojskowych w Szczecinie. NATO powinno przestać być klubem demokratycznym i stać się prawdziwym wojskowym związkiem. A ogólnie eksperci uważają, że Ukraina powinna liczyć sama na siebie. O tym usłyszą Państwo w porannym przeglądzie wydarzeń.

Przy pomniku na miejscu dawnej wsi Huta Pieniacka na terytorium sołectwa Hołubyckiego w rejonie Brodawskim w Obwodzie lwowskim, z inicjatywy Stowarzyszenia Huta Pieniacka we czwartek, 4 września, odbyły się uroczystości z okazji uczczenia pamięci ofiar tragicznych zdarzeń lutego 1944 roku. Blisko 1 tys. mieszkańców tej polskiej wsi zabili faszyści, a następnie wieś spalono.

Na uroczystości związane z tym zdarzeniem przybyli członkowie Stowarzyszenia Huta Pieniacka, świadkowie tragedii, którym udało się przeżyć i ich potomkowie, a także przedstawiciele innych organizacji z Polski. Przedstawiciele generalnego konsulatu Polski we Lwowie i generalny konsul Jarosław Drozd.

Uroczystości odbyły się przy obecności miejscowej władzy, lokalnej ludności i młodzieży. Także, przy uczczeniu pamięci, obecni byli uczestnicy zlotu rowerowego Huta Pieniacka z Polski, którzy co roku dołączają się do akcji sprzątania miejsc pamięci.

Uroczystości rozpoczęły się od wykonania hymnów narodowych Polski i Ukrainy – informuje korespondent agencji informacyjnej ZIK. Przewodniczący Stowarzyszenia Huta Pieniacka Małgorzata Guśniowska przypomniała historię tragedii, która zdarzyła się 28 lutego w tym miejscu i podkreśliła, że w zawiązku z tragicznymi zdarzeniami na Ukrainie w lutym tego roku nie mogli przybyć na jubileuszowe uroczystości.

Na znak pamięci przy pomniku odprawiono ekumeniczną panichidę przy obecności katolickich księży, duchownych Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego, Ukraińskiego Kościoła Greckokatolickiego i Ukraińskiej Prawosławnej Autokefalicznej Cerkwi. Zapalono świece pamięci i położono kwiaty pod pomnikiem niewinnych, pomordowanych mieszkańców Huty Pieniackiej.

Przewodniczący rejonowej państwowej administracji Rusłan Szyszka podziękował polskim przedstawicielom państwowym i społeczności, za wsparcie aktywistów Euromajdanu, ukraińskiego wojska, za reprezentowanie ukraińskich interesów w UE. Przewodnicząca Stowarzyszenia Huta Pieniacka Małgorzata Guśniowska wręczyła pamiątkowe medale z wizerunkiem ikony ze spalonego kościoła w Hucie Pieniackiej. Medale te otrzymali wolontariusze i cykliści, którzy przyczyniają się do ochrony miejsc pochówku Polaków.

W odpowiedzi na kryzys na Ukrainie, Niemcy, Dania i Polska zwiększają liczbę wojskowych w polskim Szczecinie. O tym pisze Frankfurter Allgemeine Zeitung, a odwołuje się do niego Ukraińska Prawda. Teraz w Szczecinie przebywa 200 żołnierzy, którzy wchodzą w skład tzw. wielonarodowego korpusu północny wschód, który powinien osiągnąć gotowość bojową w ciągu 6 miesięcy. W przyszłości, czas przygotowań powinien zmniejszyć się do 3 miesięcy, a ilość żołnierzy zwiększy się do 400. Powinien to być gest solidarności – pisze gazeta. Tym sposobem, ilość wojskowych Bundeswehry wzrośnie z 30 osób do 60.

Podniesienie stopnia gotowości sztabu wpłynie pozytywnie na możliwość reagowania na zagrożenia w przyszłości. – podkreśla Federalne Ministerstwo Obrony Niemiec.

NATO musi przestać być klubem demokratycznym i stać się prawdziwym wojskowym związkiem. Taką myśl podczas wywiadu w Radio Swoboda, wyraził amerykański filozof i ekonomista polityczny Francis Fukuyama. Uważa on, że W. Putin wybierając częściową interwencję na Ukrainie gra w podwójną grę. Teraz, uważa Fukuyama, zachód powinien przekazać Ukrainie wojskowe wyposażenie.

Putin gra w podwójną grę, wybierając częściowa interwencję, która nie przyciąga wielkiej uwagi zachodu. Udało mu się tego dokonać z sukcesem. Wiemy, że on nie chce przegrać, ale musimy się liczyć z tym, że może szybciej zwiększyć eskalację. W pewnym sensie, granica po przekroczeniu, której odwrót był łatwy, została już przekroczona. Teraz wszyscy myślą, że problem dotyczy tylko wschodu Ukrainy i trzeba bronić korytarza do Krymu czy czegoś innego. Ale on może iść dalej, powiedział, że może zdobyć Kijów w ciągu 2 tygodni. Myślę jednak, że nikt poważnie nie przyjmuje takiego scenariusza, ale sądzę, że powinniśmy myśleć i o tym.

Do dobry czas, żeby myśleć o tym jak pomóc Ukrainie i dostarczyć jej sprzęt bojowy. Sądzę, że zarówno Niemcy jak i USA będą zwlekać, ale jestem pewien, że to już najwyższy czas by to zrobić.

Francis Fukuyama nie jest jedynym, który patrzy podejrzliwie na Rosję i jej prezydenta. Nie zważając na zapewnienia liderów zachodnich państw dotyczących wsparcia Ukrainy, eksperci pozostają sceptyczni. Ukraina nie może spodziewać się wsparcia NATO czy UE, musi liczyć na siebie samą. Tak uważa James Kirchick amerykański badacz Analitycznego Centrum Inicjatyw Polityki Zagranicznej. Z ekspertem rozmawiał Ołekzij Kuzmenko z Głosu Ameryki.

W wywiadzie Głosu Ameryki, znany krytyk Kremla zaznaczył, że nie widzi podstaw do zmian zachowania Europy, uważa, że kolejny zwodniczy manewr Putina tzw. plan pokojowy opóźni reakcję na rosyjską agresję.

Zważając na to, co robi Europa w ciągu ostatnich miesięcy wiemy, że ta nie odważy się przekazać broni Ukrainie, bo to byłoby sprowokowanie Rosji. Można tylko żałować z tego powodu. Europejczycy muszą albo potwierdzić swoje słowa i dać Ukraińcom broń, albo wezwać Ukrainę do poddania się, a potem będzie tylko gorzej. To niehonorowe zachowanie Europy – drażnić Ukrainę czczymi deklaracjami.

Kirchick pokazuje podobieństwo dzisiejszej sytuacji do podziału Europy na zachodnią i wschodnią w Jałcie w 1945 roku. Istnieje stara tendencja wśród zachodnich intelektualistów i polityków, tendencja, która pojawiła się jeszcze w czasie konferencji jałtańskiej w 1945 roku. Wtedy pozwoliliśmy Stalinowi zagarnąć Europę wschodnią. To bardzo niepoważne podejście, które wynika z tego, że jakiekolwiek rozmowy o Ukrainie – swobodnym i niepodległym państwie – mają odbywać się bez jej uczestnictwa. To niehonorowe. Oczywiste jest to, że tego konfliktu nie można rozwiązać bez obecności Ukrainy.

Czy NATO pomoże Ukrainie, czy może powtórzy się jałtański scenariusz, przekonamy się o tym i to szybko. Ołeksandr Kuzmenko Głos Ameryki.

Nasz dzisiejszy program dobiega końca. Żegnają się – do jutra do 20.30 – Jarosłąwa Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego drodzy przyjaciele. (dw/łw)

05.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy was drodzy radiosłuchacze w piątek, 5 września, w wieczornej audycji ukraińskiej Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. Jak zakończą się rozmowy w Mińsku o pokoju na wschodzie Ukrainy? Niestety, rosyjska armia jest o wiele silniejsza niż ukraińska i, jak pokazuje życie, nie przestrzega żadnych zasad. O tym powiemy na początku naszego programu, a potem jeszcze raz przywołamy atmosferę koncertu z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy, [koncertu] który odbył się sierpnia w Olsztynie.

Dzisiaj oczekiwano powiadomień z Mińska, gdzie rozmawiano o wojnie na Ukrainie. I nadeszły – dwuznaczne. Prezydent Poroszenko dał rozkaz wstrzymania ognia od godziny 17 czasu Warszawskiego. Z tej okazji prezydent napisał, że zawieszenia broni strzec będzie Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie – informuje Polskie Radio.

[wypowiedź w języku polskim]

To dobry sygnał, ale musimy być ostrożni. Tak – podpisanie porozumienie zawieszenia broni na wschodzie Ukrainy między prorosyjskimi separatystami a ukraińską armią – skomentował polski premier Donald Tusk. Aktualny przewodniczący rady UE tę wiadomość przyjął z umiarkowanym optymizmem.

[wypowiedź w języku polskim]

Premier podkreślił, że niedawno rozmawiał z Petrem Poroszenkiem, który zapewniał go o tym, że Ukraina dąży do pokoju.

[wypowiedź w języku polskim]

Zawieszenie broni między armią ukraińską a terrorystami, których wspiera Rosja obowiązuje od godziny. Rozmowy tzw. „grupy kontaktowej” prowadzone są w białoruskiej stolicy – Mińsku. Protokół porozumienia zawiera 12 punktów, a najważniejszy mówi o zawieszeniu broni.

Rzecznik prasowy Putina Dmitro Pieskow powiedział, że prezydent Federacji Rosyjskiej W. Putin i prezydent Ukrainy P. Poroszenko nie doszli do porozumienia w sprawie zawieszenia broni, bo Federacja Rosyjska nie jest stroną konfliktu. – informują RiaNovosti. Według jego słów, strony rozmawiały [o tym] jak rozwiązać konflikt. Putin i Poroszenko omówili kroki, które sprzyjałby wstrzymaniu ognia między bojownikami i ukraińskimi siłami. Mówić o zawieszeniu broni Rosja nie może, bo fizycznie nie jest stroną konfliktu – cynicznie powiedział Pieskow. Dodatkowo rzecznik prasowy nie skomentował możliwości nowych kontaktów między głowami obu państw. Jak wiadomo biuro prasowe Poroszenki powiadomiło, że w podczas telefonicznej rozmowy z prezydentem Federacji Rosyjskiej W. Putinem porozumiano się w sprawie stałego zawieszenia broni w Donbasie, a w tzw. Donieckiej Republice Ludowej już zapowiedziano, że do zawieszenia broni nie dojdzie, póki znajdują się tam ukraińskie wojska.

Tymczasem trwa obrona Mariupola – portowego miasta na wschodzie Ukrainy. Miasto nadal znajduje się pod kontrolą armii ukraińskiej – informuje współpracownik Polskiego Radio Paweł Pieniążek, który znajduje się w Mariupolu. Wcześniej terroryści poinformowali, że rosyjskie wojska zajęły miasto. W rozmowie z agencją Polskiego Radia Paweł Pieniążek sprostowuje tę informację.

[wypowiedź w języku polskim]

Paweł Pieniążek dodaje, że mieszkańcy okolic Mariupola próbują dostać się do miasta.

W tym roku obchody Dnia Niepodległości Ukrainy nie były wesołe, ale dostojne i uroczyste. Trudno cieszyć się kiedy na wschodzie giną najlepsi synowie i córki Ukrainy. Jednak Dzień Niepodległości Ukraińcy uczcili godnie. Tak samo było w olsztyńskim amfiteatrze. Słyszeliście już państwo jak występował w amfiteatrze ukraiński Kolos, olsztyńskie Suzirjaczko, a dzisiaj proponujemy posłuchać olsztyńskiego Berkuta. (dw/łw)

05.09.2014 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry drodzy radiosłuchacze, w piątek 5 września na falach Radia Olsztyn. W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa wita Jarosława Chrunik. Dzisiaj imieniny obchodzą: Hanna i Witalij. Składamy im życzenia, a także tym, którzy świętują urodziny.

Uczniowie „Szaszkiewiczówki” w Przemyślu rozpoczęli nowy rok szkolny od nabożeństwa. Ukraińcy i Polacy pokonają rowerem 278 km z Brodów do Rzeszowa. W Niżankiwcach pojutrze, Polacy z Ukraińcami będą modlić się o pokój. Większość polskich senatorów jest za przekazaniem broni Ukrainie. O tym usłyszą Państwo w naszym porannym programie.

Wakacje dobiegły końca i uczniowie muszą powrócić do szkolnych ławek, nie tylko ciałem, ale także duchem. Uczniowie ZSO nr 2 im. Markiana Szszkewicza w Przemyślu swój rok szkolny 2014/2015 rozpoczęli od nabożeństwa w Soborze Archikatedralnym. Nabożeństwo było przeznaczone właśnie dla uczniów. Po nabożeństwie wszyscy udali się do szkoły, gdzie odbyła się uroczysta inauguracja roku szkolnego. W tym roku w „Szaszkiewiczówce” naukę rozpoczęło 190 uczniów, 18 przyjechało z Ukrainy, a naukę w zerówce rozpoczęło 24 uczniów.

Od soboty trwa promocyjna trasa rowerowa z miasta Brody do Rzeszowa. Podczas trasu uczestnicy-wolontariusze przeprowadzą rozmowy z miejscowymi aktywistami – poinformowali o tym agencję ZIK organizatorzy zdarzenia. W zdarzeniu uczestniczy 16 wolontariuszy po 8 z polskiej i ukraińskiej strony. 3 września organizatorzy przybyli do Brodów i następnego dnia rano wyruszyli w trasę. Młodzieżowe organizacje turystyczne skierowały swoje siły na realizację mikro projektu „Promocja możliwości rozwoju młodzieżowej turystyki na terenach przygranicznych Ukrainy i Polski” w ramach projektu współfinansowanego przez UE „Transgraniczna współpraca PL-BU-UA”. Ze strony Ukraińskiej wykonawcą projektu jest Zrzeszenie Młodzieżowej Turystyki ze Lwowa, a z Polskiej Stowarzyszenie Kreatywne Podlasie z Białegostoku. Podczas spotkań z aktywistami, zaplanowano prezentację przebiegu projektu i rozdawania materiałów jego dotyczących. Dyski, mapy, proporczyki i inne. Trasą będzie podążać samochód, który transportuje rzeczy osobiste, a dodatkowo da możliwość odpoczynku [w jego wnętrzu]. O szczegółach i warunkach projektu można dowiedzieć się na stronie internetowej albo na stronie Związku. Trasa zakończy się w niedzielę 7 września.

W tę samą niedzielę Polacy i Ukraińcy będą modlić się za pokój i poległych w imię wolności. W kościele Najświętszej Trójcy w Niżankowicach na Ukrainie o godzinie 12 odbędzie się nabożeństwo za Ukrainę. Potem, o godzinie 13 w greckokatolickiej cerkwi odbędzie się modlitwa za poległych w walce na wschodzie Ukrainy. A tak samo, pół godziny później, chętni będą mogli modlić się w cerkwi prawosławnej. W związku z tym, na przejściu granicznym Malhowice – Niżankowice będzie można przekroczyć granicę od godziny 10 do 18 na uproszczonych zasadach.

Musimy wysłać broń na Ukrainę, która walczy. Tak uważa większość senatorów koalicji i opozycji – po niejawnym posiedzeniu senackiej komisji obrony i spraw zagranicznych. Senatorowie wysłuchali informacji dotyczących sytuacji za wschodnią granicą Polski. Jak informuje Polskie Radio – senator PO Bogdan Klich uważa, że Polska powinna zaangażować się w dozbrojenie Ukrainy i przekonać do tego NATO w czasie szczytu w Newport.

[wypowiedź w języku polskim]

Bogdan Pęk z PiS podkreśla, że w tej sprawie partie są zgodne. Takie stanowisko Polski podczas szczytu NATO ma poparcie większości sił politycznych w Polsce.

[wypowiedź w języku polskim]

Bogdan Pęk dodał, że Polska w aktualnej międzynarodowej sytuacji musi przeanalizować zagadnienia dotyczące bezpieczeństwa energetycznego.

Na terytorium Ukrainy przebywa kilka tysięcy rosyjskich żołnierzy, setki czołgów i transporterów. O tym, w czasie szczytu NATO, w kuluarach, powiadomił oficer NATO, który chce zachować anonimowość. – informuje za Reutersem Ukraińska Prawda. Wcześniej w NATO rozmawiano o rosyjskich żołnierzach, którzy aktywnie działają wewnątrz Ukrainy. Dotąd widzimy kilka tysięcy rosyjskich wojskowych wyposażonych w setki czołgów i wojskową technikę. Nie doszło do żadnych zmian związanych z przebywaniem rosyjskich sił na Ukrainie – powiedział oficer NATO. Powiedział również, że jeszcze 20 tys. rosyjskich żołnierzy znajduje się przy granicy rosyjsko-ukraińskiej.

Jak wiadomo, wczoraj sekretarz generalny NATO Rasmussen powiedział, że Rosja kontynuuje ataki na Ukrainę i destabilizuje w ten sposób sytuację [na Ukrainie]. Mówi się o otwartej, wojskowej agresji.

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem słuchajcie nas o 18:10. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dw/łw)

04.09.2014 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Witamy was drodzy radiosłuchacze we czwartek, 4 września, w wieczornej audycji ukraińskiej Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. Dzisiaj najważniejszym tematem, przynajmniej w Europie, jest pierwszy dzień szczytu NATO i uczestnictwo w nim ukraińskiego prezydenta. O tym usłyszą państwo w naszym programie, a potem podarujemy cotygodniową humoreskę. Potem znów powrócimy do koncertu, który odbył się w Olsztynie z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy.

W mieście Newport w Walii rozpoczął się 2 dniowy szczyt NATO, który nazywają najważniejszym od momentu zakończenia Zimnej Wojny. Korespondent BBC Ukraina na szczycie – Andrij Krawec – opowiada o wyzwaniach przed jakimi stają państwa NATO w związku z działaniami Rosji na Ukrainie, a które prezydent USA Barack Obama otwarcie nazwał rosyjską agresją przeciw suwerennemu europejskiemu państwu.

Właśnie tutaj na terytorium kurortu Celtic Manor, na polach golfowych spotyka się blisko 60 głów państw i urzędów. Przyjechali tutaj na kolejny szczyt NATO. Wprowadzono specjalne zasady bezpieczeństwa w miasteczku Newport na południu Walii, gdzie spotyka 28 członków sojuszu, a także zaproszeni goście i partnerzy. Cieniem na szczyt położył się konflikt na Ukrainie, który spowodował najgłębszy kryzys od czasów Zimnej Wojny. Pierwsze zadanie sojuszu to przekonać i uspokoić swoich członków i sąsiadów Rosji, że nikt nie zostawi ich w przypadku agresji ze strony Rosji. Przedstawiciele Moskwy, którzy nie zostali zaproszeni na szczyt nazywają to wszystko bezpodstawnymi fantazjami, ale zaniepokojenie jednak wzrasta. Szczególnie w krajach nadbałtyckich i w Polsce. I właśnie teraz NATO chce stworzyć siły szybkiego reagowania, które mógłby bronić partnerów na wschodzie Europy. Omawiane są tu także kwestie zwiększenia wydatków na obronę i działań związanych ze stworzeniem nowych baz w Europie wschodniej. Na szczyt przyjechał także prezydent Ukrainy Petro Poroszenko. NATO niejednokrotnie informowało, że wyklucza wojskową pomoc Ukrainie, ale teraz trzeba ustalić, jakie sygnały należy dać Rosji, żeby Moskwa nie oceniła tego niewłaściwie.

Ukraina spotkała się z agresją ze strony Rosji – o tym wspomniał amerykański prezydent Barack Obama. Powiedział, że rosyjskie wojska, które znalazły się na Ukrainie nie są ani pokojową, ani humanitarną misją, jak stara się przedstawić to Kreml. Oprócz tego, prezydent USA powiedział, że członkowie NATO powinni dać wyraźny sygnał wsparcia Ukrainy.

To cyniczny atak na terytorialną spójność Ukrainy – niezależnego, suwerennego, europejskiego państwa. To wezwanie do [przestrzegania] głównej zasady międzynarodowej zasady, która mówi, że nie można doprowadzać do zmian granic przy pomocy karabinu. Państwa mają prawo decydować o swojej przyszłości. To [czego dopuściła się Rosja] niszczy międzynarodowy porządek, który broniony jest przez prawo międzynarodowe i nikt nie może tych praw, być pozbawiony siłą, a do czego dochodzi teraz na Ukrainie.

Moskwa wielokrotnie zaprzeczała, że jej wojska biorą udział w bojach na wschodzie Ukrainy. Kryzys ukraiński stał się jednym z głównych tematów szczytu w Walii. Prezydent Ukrainy, w ramach szczytu NATO, spotkał się z premierem Wielkiej Brytanii Davidem Cameronem, prezydentem USA Barackiem Obamą, kanclerzem Niemiec Angelą Merkel, premierem Włoch Matteo Renzi i prezydentem Francji Francoisem Hollandem. Informacja pochodzi z Twittera Poroszenka. Później, rzecznik Poroszenka Swiatosław Cychołko poinformował, że Poroszenko spotyka się z Obamą bez względu na zaplanowaną na 18 września wizytę.

Wesoły Jarmark

W związku z tym, że chcemy przedstawić dzisiaj dużą część koncertu nagranego 24 sierpnia w olsztyńskim amfiteatrze, to na humoreskę zapraszamy już teraz. Skończyły się wakacje, dzieci wróciły do szkoły. Oto i Hryc’ Drapak odwiedził klasę w ukraińskiej wiejskiej szkole.

Na lekcji w pierwszej klasie nauczycielka pyta. Od 5 odjąć 3, no mówcie? Kto wie? W klasie cisza. Śmielej! Powiedz ty – Hryciu. Będzie 3. Siadaj! Nie wiesz, stawiam 1. No a co Wasylko powie? Od 5 odjąć 3. Będzie 8! Też nie wiesz, siadaj głupku. Co za dzieci, jak to można nie wiedzieć. Powiedz Kola od 5, 3 odjąć. Kola płacze, ja nie wiem. Jedynka! Jutro czekam na was z rodzicami. Czego was uczyli w przedszkolu i rodzice?! Tak krzyczy, że aż zsiniała. I każe nauczycielka wstać jeszcze jednemu dziecku. I rysuje taki obrazek. Iwanku, po rzece płynęło pięć kaczek, ile zostało jeśli trzy z nich utopiło się? A Iwanko krzyknął – jeszcze jedno zadanie! Proszę nie pleść bzdur! Jak może utopić się kaczka?!

Trudno było w tym roku radośnie świętować Dzień Niepodległości Ukrainy, kiedy najlepsi jej synowie znów przelewają za nią krew i oddają życie. Jednak obchody były godne. Nie inaczej było w olsztyńskim amfiteatrze. Obchody Dnia Niepodległości w Olsztynie, Kętrzynie i Górowie Iławeckim były poświęcone właśnie ukraińskim bohaterom. Wśród występujących był także Zasłużony Zespół Pieśni i Tańca Kolos z Wołynia, który bohaterom Ukrainy dedykował wiele piosenek. Wczoraj i przedwczoraj wysłuchaliście państwo koncertu Kolosa, a dzisiaj proponujemy posłuchać młodych Ukraińców z Olsztyna z zespołu Suzirjaczko. Koncert nagrał Stefan Migus.

Nasz dzisiejszy program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jutro słuchajcie nas 10:50. Wszystkiego dobrego drodzy przyjaciele. (dw/bsc)

04.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry drodzy radiosłuchacze, we czwartek 4 września na falach Radia Olsztyn. W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa wita Jarosława Chrunik. Dzisiaj imieniny obchodzą: Anfisa, Róża, Ariadna, Atanazy i Feliks. Składamy im życzenia, a także tym, którzy urodzili się 4 września.

Dzień Niepodległości w Baniach Mazurskich obchodzono godnie. Dwa groby polskich żołnierzy, sprzed 75 lat, znaleziono koło Radywyłowa na Ukrainie. Prezydent USA przekonuje swoich partnerów NATO w Europie. Komisarz Europejski ds. energetyki dotąd nie może uwierzyć w to, jak znakomicie Putin oszukuje Świat. Usłyszą państwo o tym w naszym porannym przeglądzie wydarzeń.

W dzień 23 rocznicy Niepodległości Ukrainy, zgodnie z informacją na stronie grekokatolicybaniemazurskie.pl, wierni greckokatolickiej cerkwi Św. Mikołaja w Baniach Mazurskich w modlitwie do wszystkich Świętych ukraińskiego narodu i w czasie nabożeństwa prosili o wolną i niezależną ojczyznę. Dziękowali Bogu za dar wolności i prosili, by ten dar pozwolił im utrzymać.

Po obiedzie o 16 spotkali się przy ognisku by rozmyślać i lepiej zrozumieć co oznacza dla nas dar wolności i niepodległości, godności i życia. Mimo tego, że pogoda odpowiadała zdarzeniom na Ukrainie, to nie stanowiła żadnej przeszkody w spotkaniu i rozmowach o wierze i Ukrainie.

Dwa groby polskich żołnierzy odnaleziono w ukraińskiej miejscowości Hajky niedaleko Radywyłowa. Spoczywały tam szczątki 15 osób, które zginęły w wyniku niemieckich nalotów przeprowadzonych we wrześniu 1939 roku. Odkrycia dokonali polscy archeologowie, którzy na co dzień pracują we Włodzimierzu Wołyńskim. O grobach poinformowano polski konsulat w Łucku. Nie ma wątpliwości, że pochowano tam Polaków – w rozmowie z Polskim Radio powiedział naczelnik oddziału Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Maciej Dancewicz.

[wypowiedź w języku polskim]

Odnalezione szczątki będą przetransportowane na cmentarz w ukraińskiej miejscowości Brody – dodaje Maciej Dancewicz.

[wypowiedź w języku polskim]

Pochowanie szczątków w nowym miejscu zaplanowano na 25 września.

Prezydent USA Brack Obama zapewnił rząd Estonii o ważności amerykańskich zobowiązań związanych z zabezpieczeniem i obroną przed niebezpieczeństwem partnerów NATO. Jak informuje ZIK – we środę, na konferencji prasowej w Tallinie, w której uczestniczył prezydent USA i prezydent Estonii, amerykański lider wspomniał o rosyjskiej agresji na Ukrainę. Podkreślił, ze rola Rosji w konflikcie na wschodzie Ukrainy pozwala uświadomić sobie wagę wsparcia i [konieczność] wzmocnienia obronności państw NATO. Estoński prezydent z kolei powiedział, że Rosja powinna określić się jako strona ukraińskiego konfliktu i wykonać faktyczne kroki związane ze zmniejszeniem eskalacji kryzysu. Po dwustronnych rozmowach Obamy i Ilvesa [prezydenta Estonii] planowano spotkanie z prezydentami Łotwy i Litwy. Wizyta Obamy w Estonii zorganizowana została w przeddzień szczytu NATO. Moskwa nie przyznaje się do wspomagania terrorystów oraz do obecności swoich wojsk na Ukrainie. Wcześniej prezydent Estonii Toomas Hendrik Ilves wspomniał, że jego kraj oczekuje stworzenia stałej bazy NATO na jego terytorium do obrony w przypadku potencjalnego ataku Rosji.

Komisarz Europejski ds. energetyki Gunter Ettinger ostro skrytykował politykę Putina związaną z konfliktem ukraińskim. To czego dokonuje pan Putin przy pomocy fałszywszych informacji, kłamstw i broni trudno pojąć rozumem. Wobec tego, nie wykluczam nawet najgorszych scenariuszy rozwoju sytuacji. Powiedział we wtorek w Brukseli. Jednym z takich scenariuszy, według Ettingera, jest atak separatystów ze wschodu Ukrainy na miasto Mariupol, z zamiarem stworzenia rosyjskiego korytarza do Krymu i mołdawskiego Przydniestrza. W takiej sytuacji Ukraina zostałaby odcięta od Morza Czarnego – powiedział.

W sprawie zabezpieczenia dostaw gazu, oprócz UE do procesu [zabezpieczenia dostaw] mają być dołączona Ukraina, Mołdawia i kraje nadbałtyckie. – uważa Ettinger. Zarzucił także niemieckim obywatelom, że ci nie zajmują dostatecznie jasnego stanowiska w związku z kryzysem na Ukrainie. Według Ettingera, ten kryzys warto wykorzystać by zwiększyć stopień zjednoczenia w UE – pisze Deutsche Welle.

I jeszcze jedna informacja, która dotyczy Ukrainy nie do końca bezpośrednio. Bojówkarze ugrupowania „państwo islamskie” opublikowali w internecie nagranie, w którym grożą wojną na Kaukazie, konkretniej w Czeczenii. Przesłanie adresowane było bezpośrednio do Putina, jako sojusznika prezydenta Syrii Baszara-al-Asada. Rosja dostarcza [Syrii] broń i sprzęt wojskowy. – informuje o tym arabski satelitarny kanał telewizyjny Al Arabia. To przesłanie do ciebie W. Putinie. Samoloty, które ty przysłałeś Baszarowi my, z pomocą Allaha, skierujemy przeciw tobie. Pamiętaj o tym. I my dzięki Allahowi wyzwolimy Czeczenię i cały Kaukaz. Islamskie państwo jest i będzie i ono rozrasta się dzięki woli Allaha. – powiedział jeden z bojówkarzy. Twój tron już się chwieje, jest zagrożony i upadnie, kiedy przybędziemy. Zwracając się do Putina bojówkarz powiedział. Jesteśmy już w drodze dzięki Allahowi – zakończył [bojówkarz]. Nagranie zawiera rosyjskie napisy. Nagranie zostało zrealizowane na przejętym w Iraku wojskowym pasie startowym w rejonie Tabakka w syryjskiej prowincji Rakka. Bojówkarze z ugrupowania „państwo islamskie” aktywnie działają w Syrii i stanowią jedną z większych grup wojskowych sprzeciwiających się rządom Baszara-al-Asada. Rozpoczęli sukcesywną ofensywę w Iraku zdobywając kilka miejscowości na północy i zachodzie państwa, zbliżając się do Bagdadu i zagrażają państwom, które graniczą z Irakiem. W walkach bojówkarzy „państwa islamskiego” Iraku i Lewantu z siłami bezpieczeństwa Iraku, tylko w lipcu zginęło 1700 osób, z czego 2/3 to cywile.

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Pojawimy się w eterze dzisiaj o 18:10. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze, ładnego dnia. (dw/bsc)

03.09.2014 – godz.18.10 (opis do dźwięku)

Witamy was drodzy radiosłuchacze we środę, 3 września, w wieczornej audycji ukraińskiej Radia Olsztyn „Z dnia na dzień”. Wczoraj obiecaliśmy, że wrócimy do koncertu, który z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy odbył się w olsztyńskim amfiteatrze, ale zanim do tego dojdzie podamy trochę informacji dotyczących Ukrainy i tych, które Ukrainy dotyczą. Szczególnie powiemy o tym, że dzisiaj prezydent USA Barack Obama gości w Estonii.

Ukraina rozpoczęła rewers gazu ze Słowacji i stworzy realną ścianę, która oddzieli ją od Rosji. Polscy intelektualiści wzywają europejskie urzędy i mieszkańców UE. by ci wszelkimi możliwymi sposobami wspierali Ukrainę. O tym wszystkim usłyszą Państwo w naszym programie.

Prezydent USA Barack Obama wezwał dzisiaj NATO do pomocy we wzmocnieniu sił zbrojnych Ukrainy. W wystąpieniu w stolicy Estonii – Talinie – nazwał działania Rosji aroganckim zamachem na spójność Ukrainy – suwerennego i europejskiego państwa. To nie władze w Kijowie destabilizowały sytuacje, robili to prorosyjscy separatyści, których Rosja zachęca, szkoli, finansuje i uzbraja. Natomiast rosyjskie wojska które wkroczyły na Ukrainę nie są misją pokojową, ani humanitarną – to bojowe jednostki, z rosyjskimi żołnierzami i bronią w rosyjskich czołgach. To są niewątpliwe fakty i one mogą być dowiedzione. Oprócz tego wspomniał, że tak jak nigdy nie uznano okupacji i bezprawnej aneksji państw bałtyckich, tak nie uznamy rosyjskiej okupacji i bezprawnej aneksji Krymu lub innej części państwa. Prezydent USA wspomniał też o sankcjach skierowanych przeciwko Rosji, a wynikających z próby destabilizowania sytuacji na Ukrainie. Bezsporne jest to, że Rosja płaci pewną cenę, bo to co dzieje się na Ukrainie osłabia Rosję, działania Rosji szkodzą jej narodowi – powiedział prezydent. Występując w przeddzień szczytu NATO, który odbędzie się jutro i pojutrze w Walii w Wielkiej Brytanii Barak Obama powiedział – NATO musi dać Ukrainie bezsprzeczny sygnał poparcia. W Wali spotkamy się z prezydentem Petro Poroszenko, żeby zaświadczyć, że 27 naszych państw zgadza się z tym, że Ukraina ma prawo bronić swojej niepodległości i własnego terytorium. Powiedział o planowanym, w czasie szczytu, spotkaniu z Poroszenkiem. Obama zwrócił uwagę także, że NATO pomaga także innym swoim partnerom – szczególnie Gruzji i Mołdawii – wzmocnić swoją obronność. W Kijowie premier Jaceniuk powiedział, że Ukraina w czasie szczytu NATO w Walii – 4 i 5 września – spodziewa się otrzymać status specjalnego partnera sojuszu, a także kluczowego sojusznika USA.

Ukraina rozpoczęła rewers gazu ze Słowacji – powiadomił na swoim FB Andrij Kobolew przewodniczący NAK Naftohazu Ukrainy. We wtorek uczestniczył w otwarciu gazociągu Wojany – Użhorod, który zabezpieczy rewersowe dostawy gazu na Ukrainę. – informuje ZIK. Potrzeba jeszcze wiele, ale to ważny krok – dodał Kobolew. O rewersie gazu powiadomiła na swojej stronie na FB rzecznik prasowy premiera Jaceniuka Olha Łappo. Przemierzy Słowacji i Ukrainy zainicjowali rewers gazu na Ukrainę – napisała rzecznik. Wcześniej przewodniczący Naftohazu powiadomił o zakończonym sukcesem testowym przesyłaniu gazu nowym gazociągiem Wojany – Użhorod z planowym rozmiarem przesyłu wynoszącym 27 mln m2 na dobę. W kwietniu ukraińska i słowacka strona podpisały memorandum dotyczące porozumienia w sprawie zabezpieczenia rewersowych dostaw gazu ze Słowacji na Ukrainę.

Ukraina zamierza budować umocnienia na granicy z Rosją. Poinformował o tym dzisiaj na posiedzeniu premier Arsenij Jaceniuk. – za UkrInform. Rozpoczynamy projekt „ściana” którego celem będzie budowa realnej zapory między Ukrainą a Federacją Rosyjską. – powiedział Jaceniuk. W komentarzu pod tą informacją, użytkownik Andrij Kolodij napisał radę: do budowy trzeba zaprosić Chińczyków – oni mają w tym doświadczenie. Przypominamy, że wcześniej przewodniczący dniepropietrowskiej administracji obwodu, Ihor Kołomojskyj zaproponował prezydentowi Poroszence natychmiastowo rozpoczęcia prac związanych z budową umocnień wzdłuż granicy z Rosją na terytorium Obwodów ługańskiego, donieckiego i charkowskiego. Według obliczeń mogłoby to kosztować blisko 100 mln euro.

W okolicach Sniżnoho zabito dzisiaj ponad 100 rosyjskich najemników – informacja pochodzi z centrum prasowego operacji antyterrorystycznej, stan operacyjny na dzisiejszy poranek. W powiadomieniu poinformowano: według potwierdzonych informacji, podczas wycofywania się z rejonu pasa startowego w Ługańsku nasi chłopcy zniszczyli 7 transporterów, 2 czołgi, moździerze i [zabili] blisko 100 terrorystów. Po skierowaniu ognia na bazę wojskową w rejonie Sniżnego [zabito] 100 rosyjskich najemników. – powiadamia centrum prasowe ATO.

Wrogie siły w Obwodzie donieckim starają się opanować terytorium od Doniecka do Mariupola. Znaczną część oddziałów przerzucają do ważnego węzła transportowego Wołnowachа – informuje o tym koordynator ruchu „Informacijnyj sprotyw” Dmytro Tymczuk.

Polscy intelektualiści wzywają europejskie urzędy i mieszkańców UE. by ci wszelkimi możliwymi sposobami wspierali Ukrainę w powstrzymaniu rosyjskiego agresora. – informuje Ukrainska Prawda. Mowa o tym w apelu podpisanym przez 20 znanych polskich działaczy. W Putin stosuje nowy typ agresji, spuszczając z łańcucha psy wojny. Zrobił z Ukrainy poligon tak, jak podczas wojny domowej w Hiszpanii, gdzie faszyści wspierani przez nazistowskie Niemcy atakowali republikę. – czytamy w apelu. Ten kto nie powie Putinowi no pasaran ten wystawi UE i europejskie wartości na pośmiewisko i da zgodę na zniszczenie światowego porządku. Ostrzega polska inteligencja. Podpisani wspominają, że 75 lat temu Francja i Wielka Brytania pobudziły dyktatora Niemiec. Egoistyczna i krótkowzroczna polityka europejczyków w stosunku do agresora nie może się powtórzyć. – ostrzegają Polacy. Szczególnie zwracają się do prezydenta Francji Francois’a Hollande’a, by ten nie poddał się pokusie zrobienia „kroku w tył”, co byłoby jeszcze gorsze niż brak reakcji ze strony Francji w 1939. [oczekuje się, że Francja odmówi dostaw okrętów typu Mistral do Rosji]. Francja zgodziła się produkować okręty w roku 2010 i ten fakt już wtedy wywoływał protesty. Poprzedni prezydent Francji Nicolas Sarkozy regularnie mówił, że zimna wojna już jest za nami. Teraz rozpoczyna się gorąca wojna, tym sposobem nie ma podstawy do realizowania starej umowy. [dot. okrętów] – uważają Polacy. Jeśli prezydent Hollande nie zmieni swojego stanowiska, obywatele Europy powinni przekonać go bojkotem francuskich towarów – napisano w apelu.

W ostatnim czasem rosyjskie kompanie i kompanie rosyjskich oligarchów zapuściły głębokie korzenie w Niemczech, począwszy od sektora energetycznego i biznesu związanego z piłką nożną a na turystyce zakończywszy. Niemcy powinni uciąć takie relacje, które powiązane są z politycznym wpływem – apeluje inteligencja. Zgodnie z ich słowami, wszyscy Europejczycy i każde państwo powinno wesprzeć Ukrainę. Podkreśla się, że Ukraina ma prawo bronić swojego terytorium i swoich obywateli przed agresją z zewnątrz, wykorzystując do tego policję i armię. Także w regionach przygranicznych [na granicy z Rosją]. Pod dokumentem podpisali się: Władysław Bartoszewski; Jacek Dehnel; Inga Iwasiów; Ignacy Karpowicz; Wojciech Kuczok ;Dorota Masłowska; Zbigniew Mentzel; Tomasz Różycki; Janusz Rudnicki; Piotr Sommer; Andrzej Stasiuk Olga Tokarczuk; Eugeniusz Tkaczyszyn-Dycki; Magdalena Tulli; Agata Tuszyńska; Szczepan Twardoch; Andrzej Wajda; Kazimierz Wóycicki; Krystyna Zachwatowicz.

Z dnia na dzień.

Ukraińcy Warmii i Mazur godnie uczcili 23 rocznicę niepodległości Ukrainy. Na to wielkie święto, krwawym cieniem kładą się zdarzenia na wschodzie Ukrainy, gdzie giną najlepsi synowie i córki narodu. Bronią niepodległości przed Rosją. Obchody Dnia Niepodległości w Olsztynie, Kętrzynie i Górowie Iławeckim były poświęcone właśnie ukraińskim bohaterom. Wśród występujących był także Zasłużony Zespół Pieśni i Tańca Kolos z Wołynia, który bohaterom Ukrainy dedykował piosenki. Wczoraj słuchaliście pierwszej części koncertu Kolosa, a dzisiaj zapraszamy na drugą. A jutro będziemy kontynuować prezentację uczestników obchodów w olsztyńskim amfiteatrze. Koncert nagrał Stefan Migus.

Nasz dzisiejszy program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Spotkamy się jutro o 10:50. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dw/bsc)

03.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry drodzy radiosłuchacze w przedobiedniej porze, we środę 3 września. W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa wita Jarosława Chrunik. Dzisiaj imieniny obchodzą: Izabella, Tadeusz, Wassy, Abraham i Grzegorz. Tradycyjnie składamy im i jubilatom życzenia.

Nie może dojść do powtórki zdarzeń sprzed 75 lat – powiedział Donald Tusk w rocznicę wybuchu II Wojny światowej. Polscy intelektualiści wzywają europejskie urzędy i mieszkańców UE. by ci wszelkimi możliwymi sposobami wspierali Ukrainę. Prezydent Petro Poroszenko mówi o głębokich zmianach w ukraińskiej armii. Do Kijowa przybył przewodniczący senackiego komitetu ds sił zbrojnych USA Carl Levin. A na terytorium operacji antyterrorystycznej na wschodniej Ukrainie terroryści rabują co tylko mogą. O tym usłyszą Państwo w porannym przeglądzie zdarzeń.

Stanowisko UE w sprawie konfliktu na Ukrainie powinno być odważne, ale nie radykalne. Tak ocenił premier Donald Tusk, którego w sobotę wybrano na przewodniczącego Rady UE.

[wypowiedź w języku polskim]

Polityk dodał, że UE, jeśli będzie podzielona – przegra, nie tylko w kontekście ukraińsko-rosyjskiego konfliktu, ale i innych konfliktów w Europie. Donald Tusk oficjalnie obejmie stanowisko przewodniczącego Rady UE 1 grudnia i pokieruje Radą przez 2,5 roku.

Polscy intelektualiści wzywają europejskie urzędy i mieszkańców UE, by ci wszelkimi możliwymi sposobami wspierali Ukrainę w powstrzymaniu rosyjskiego agresora. – informuje Ukrainska Prawda. Mowa o tym w apelu podpisanym przez 20 znanych polskich działaczy. W. Putin stosuje nowy typ agresji, spuszczając z łańcucha psy wojny. Zrobił z Ukrainy poligon tak, jak podczas wojny domowej w Hiszpanii, gdzie faszyści wspierani przez nazistowskie Niemcy atakowali republikę. – czytamy w apelu. Ten kto nie powie Putinowi no pasaran ten wystawi UE i europejskie wartości na pośmiewisko i da zgodę na zniszczenie światowego porządku. Ostrzega polska inteligencja. Podpisani wspominają, że 75 lat temu Francja i Wielka Brytania pobudziły dyktatora Niemiec. Egoistyczna i krótkowzroczna polityka europejczyków w stosunku do agresora nie może się powtórzyć. – ostrzegają Polacy. Więcej o tym usłyszą Państwo w naszym wieczornym programie.

Prezydent Petro Poroszenko mówi o głębokich zmianach w ukraińskiej armii. Według głównodowodzącego, w ostatnich dniach sytuacja na froncie uległa skomplikowaniu. Ukraińcy utracili Nowoazowsk, a żołnierze w Iłowajsku zostali otoczeni. W wielu miejscach, przeciwko Ukrainie, otwarcie walczą rosyjscy żołnierze.

Sytuacja w ciągu ostatnich dni zaostrzyła się jeszcze bardziej. Przeciw Ukrainie rozpoczęła się bezpośrednia agresja ze strony sąsiedniego państwa. Tym sposobem, zmienia się sytuacja na terenie działań wojennych. Powstają nowe, trudniejsze zadania przed naszymi wojskowymi strukturami.

Przewodniczący senackiego komitetu ds sił zbrojnych USA Carl Milton Levin przyjechał we wtorek z wizytą do Kijowa. O przybyciu Carla Miltona poinformował na Twitterze ambasador USA na Ukrainie. – informuje InterFaks Ukraina. Mało co robi większe wrażenie niż S17. Witam przewodniczącego senackiego komitetu ds sił zbrojnych, senatora Levina w Kijowie. – napisał ambasador USA na Twitterze.

W Ministerstwie Spraw Zagranicznych Ukrainy oficjalnych informacji dotyczących wizyty senatora brak. Według danych z ogólnodostępnych źródeł – członek demokratycznej partii senator Carl Levin 22 lipca w liście do Baracka Obamy, zaproponował uznać Doniecką i Ługańską Republikę Ludową za organizacje terrorystyczne i wprowadzić sankcje skierowane przeciw Federacji Rosyjskiej.

Tymczasem na obszarze antyterrorystycznej operacji na wschodzie Ukrainy terroryści dopuszczają się rabunku w kopalniach i wywożą węgiel do Rosji. O tym poinformował we wtorek w czasie konferencji prasowej, przewodniczący Związków Zawodowych górników Mykoła Wołynec. – pisze urkinform.

Z kopalni Antracyt i w sąsiednich kopalniach bojówkarze ukradli 15 tys ton węgla. Węgiel wywożono także z kopalni Czerwonyj Partyzan. Kolumnami ciężarówek węgiel transportowany jest do Rosji. Jak podkreślił ekspert, w rejonach, których nie kontrolują rosyjscy wojskowi, terroryści bez problemów wywożą węgiel z przedsiębiorstw i nie trafiają na opór. Uzbrojeni ludzie podjeżdżają samochodami wyposażonymi w odpowiednią technikę, dzięki której załadowują pojazdy i to wszystko wysyłane jest do Rosji. Odbywa się to nie tylko nocą, ale i dniem, zarówno w prywatnych i państwowych kopalniach. – dodał Mychajło Wołynec.

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Pojawimy się w eterze dzisiaj o 18:10. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dw/bsc)

02.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy was drodzy radiosłuchacze we wtorek 2 września w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn z cyklu „Z dnia na dzień”. Przed nami krótki przegląd informacji.

Polska Akcja Humanitarna pomaga mieszkańcom Obwodów donieckiego i ługańskiego. 75 lat temu Europa nie pomogła Polsce, a dzisiaj to samo dzieje się z Ukrainą. Rosja dokonuje otwartej ofensywy na Ukrainie. Powiemy także o uczczeniu Dnia Niepodległości Ukrainy w olsztyńskim amfiteatrze i zapraszamy do wysłuchania dalszego ciągu powieści Jurija Horlis-Horskiego „Cholodnyj jar”.

Niepubliczna organizacja Polska Akcja Humanitarna wzywa do pomocy cywilom na wschodzie Ukrainy. Organizacja niesie pomoc szpitalom i ludziom, którzy zmuszeni byli porzucić swoje domy uciekając z rejonu działań wojennych. Justyna Stępień mówi, że przedstawiciele PAH już tam pracują, niosą pomoc i badają potrzeby.

[wypowiedź w języku polskim]

Przedstawicielka PAH podkreśla, że wszystkie produkty i leki, które stanowią pomoc, będą kupowane na Ukrainie. Chodzi o to, żeby uniknąć kosztów transportu i problemów formalnych w związku z tym, że granica Polski stanowi jednocześnie granicę UE.

[wypowiedź w języku polskim]

Na początku II Wojny światowej alianci zdradzili Polskę i nie wykonali, jako sojusznicy, swoich zobowiązań – co stało się jedną z ważniejszych przyczyn porażki Polski – uważa polski historyk Andrzej Paczkowski. Uważa on, że Polska, mimo tego, że była znacznie słabsza od agresora, mogła bronić się dłużej.

[wypowiedź w języku polskim]

Sytuacja sprzed 75 lat przypomina to, co dzieje się dzisiaj na Ukrainie. Okupant po kawałku zdobywa Ukrainę, a Europę stać tylko na kolejne sankcje, które nie dają skutku. Europa  wyraża [za to] 157 zaniepokojenie sytuacją na wschodzie. Nie realizuje też zapisów umowy wyszehradzkiej, która zobowiązała państwa ją podpisujące do zabezpieczenia Ukrainy po jej rezygnacji z broni atomowej.

A teraz czas na kolejną część powieści Jurija Horlis-Horskiego „Cholodnyj jar”.

– No, a do mnie tripolscy i jego płynęli! – kiwnął Sołońko na Czornoho.

Uwaga. Ze wsi Trypol pochodził Ataman Zełenyj, Danyło Terpiło, a chodziło o zabitych komunistów, ciała których z Trypola płynęły do Dniepru

Petro Czuczupaka naczelnik sztabu podniósł się.

-No, Panowie jesteśmy wszyscy – można przystąpić do działania. Przede wszystkim, może ktoś z was nie wie, że przedwczoraj w Czehryniu doszło do niewielkiej zmiany. Z Kijowa do Kocura przysłano komisarza rewolucyjnego, przewodniczącego organizacji partyjnej, CzK, wojennego komisarza, w sumie dziewięciu partyjnych. No a Kocur ma swój rewolucyjny komitet. Po wspólnym posiedzeniu obu komisarzy rewolucyjnych, wszyscy przysłani, z rozkazu Kocura, zostali utopieni w studni, a nad sztabem zamiast czerwonego sztandaru zawisł czarny – symbol anarchii. Dla nas znaczenie ma to, że Kocur wszedł na wojenną ścieżkę z moskiewskimi bolszewikami, a i nam nie przyjdzie się z nimi godzić.

Członkowie komitetu, Ukraińcy Ilczenko, Satana, Chweszczuk, przysłali do nas list, w którym proponują, wspólnymi siłami, skrócić Kocura o głowę i  wciągnąć nad Czehryń narodową flagę. Tego jednak nie będziemy teraz omawiać.

Druga sprawa to konieczność przejścia do podziemia i tymczasowa likwidacja wojennego ośrodka w Motrońskim Monasterze – wymaga tego sytuacja Ukrainy

Trzecia sprawa – konsolidacja naszych sił przy nowej formie organizacji.

Czwarta – przygotowanie kontaktu z głównym sztabem naszej armii, bo dotąd nie wiemy gdzie nasza armia i co z nią się dzieje.

Piąta – póki sowiecka władza jeszcze nie okrzepła, trzeba nam obsadzić rejon swoimi ludźmi. Najpierw bolszewicy muszą zorganizować milicję w Kamieńcu na stacji, a my zdecydowaliśmy, że z Andrija Czornoty będzie niezły „czerwony naczelnik”

Głos zabrał ataman Vasyl Czuczupaka

– Ja, panowie, specjalnie zaprosiłem was, żeby wspólnie omówić naszą sytuację i możliwie najlepiej przystosować się do niej. Niestety, nie dotarł ataman Otomanenko, ani nikt z Bowtyszki i Iwanohorodu, ale z nimi skontaktujemy się później. Zresztą, wsie po tej stronie linii kolejowej, wobec zaistniałych warunków, zrobiły to co i nam trzeba zrobić.

Jak dotąd nie mamy dokładniejszych wiadomości o ogólnej sytuacji na Ukrainie, coś więcej będziemy wiedzieć, kiedy wróci z Kijowa Derkacz – mój zastępca.

Jedno jest jasne. Aktualnie bolszewicy nie prowadzą działań na frontach na Ukrainie. Co dzieje się z denikinowcami na północy –  można przypuszczać, że po rozgromieniu nie szybko się otrząsną, o ile w ogóle się otrząsną i dadzą radę rozpoczynać jakiekolwiek akcje. Mamy informację, że w stronę Krymu nie są posyłane już wojska, a przybywające jednostki rzucają do walki na „wewnętrznym froncie” żeby powstrzymać ruchy powstańcze, „pozyskiwać” broń i chleb na wsiach. Ogólnie by umocnić swoją władzę na Ukrainie, co może wynikać z przewidywań ewentualnego, poważnego zagrożenia na frontach zewnętrznych.

Co dzieje się na zachodzie, co dzieje się z armią ukraińską, czy może odnowić front w stronę którego możemy się kierować – nie wiadomo.

Dostaliśmy także informację – od garncarzy, że Cwitnej, że partyzancka część naszej armii, która niedawno przechodziła przez nasz wsie, stoczyła z sukcesem kilka walk z czerwonymi. Krążą pogłoski, że przyłączyła się do niej znaczna część armii galickiej – ale to nie jest jeszcze front.

Uwaga autora. We wsi Cwitni, z którego pochodził Pilip Chmara, rozwinął się przemysł garncarski. A mieszkańcy wsi rozwozili końmi swoje wyroby na sprzedaż do Guberni kijowskiej, chersońskiej, połtawskiej i docierali aż na Podole – wykonując tym samym pracę zwiadowców. Któryś z nich przywiózł pogłoski dotyczące zimowego pochodu, do którego przyłączyła się cała armia galicka i kubańscy kozacy, którzy uciekli od Denikina. Pogłoska ta stała się bardo popularna podnosząc morale powstańców.

Chodzą pogłoski, że wiosną bolszewicy będą walczyć z Polską i Rumunią, ale to tylko pogłoski. Wiecie, ze wśród ludzi panuje przekonanie, że na Ukrainie działa jakaś tajemnicza organizacja, a wiosną padnie hasło, na dźwięk którego cała Ukraina powstanie i zniszczy wszystkich wrogów. U nas w Melnykach mówi się, że to hasło, ten „trzeci kur” ma doprowadzić do czegoś nadzwyczajnego.

Według mnie, kontynuował Czupaka, to jest spotęgowane wrażenie – wynikające z plotek – bo gdyby działo się coś takiego faktycznie, to ktoś przyszedłby z tym do nas także.

Jednak jest to dobre, bo podtrzymuje we wsiach nadzieję i ducha, ale rzeczywistość nie jest taka różowa. Teraz bolszewicy mają na Ukrainie dużo więcej zbrojnych sił, niż w zeszłym roku. Po walkach z denikinowcami my nie mieliśmy z „towarzyszami” większych potyczek. Ale kiedy przyciągniemy ich uwagę, to możemy nie dać im rady tak, jak w zeszłym roku, kiedy przeciwko nam musieli ściągać posiłki z frontu. Żeby zapobiec likwidacji, musimy sami „zlikwidować się”, zamaskować się tak, żebyśmy nie różnili się od innych rejonów. A nasze wsie i tak zanadto już „rozkozaczyły się”.

[-]

Ukraińcy Warmii i Mazur godnie uczcili 23 rocznicę niepodległości Ukrainy. Na to wielkie święto, krwawym cieniem kładą się zdarzenia na wschodzie Ukrainy, gdzie giną najlepsi synowie i córki narodu. Bronią niepodległości przed Rosją. Obchody Dnia Niepodległości w Olsztynie, Kętrzynie i Górowie Iławeckim były poświęcone właśnie ukraińskim bohaterom. Wśród występujących był także Zasłużony Zespół Pieśni i Tańca Kolos z Wołynia, który bohaterom Ukrainy dedykował piosenki.

Jutro będziemy kontynuować przedstawianie uczestników koncertu z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy w olsztyńskim amfiteatrze. Koncert nagrał Stefan Migus.

Nasz dzisiejszy program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dw/łw)

02.09.2014 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry drodzy radiosłuchacze, we wtorek 2 września. W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa wita Jarosława Chrunik. Dzisiaj imieniny obchodzą: Samojił, Sewеr, Memnon, Leonid, Stefan i Julian.  Im i świętującym urodziny składamy życzenia.

Wczoraj rozpoczął się kolejny rok szkolny. Około 1,5 tys dzieci z Warmii i Mazur uczy się języka ukraińskiego. Ostatniej niedzieli na południu i wschodzie Polski zakończyło się kilka prestiżowych ukraińskich festiwali. Putin szantażuje Ukrainę w celu zagarnięcia Obwodów donieckiego i ługańskiego. Minister obrony [Ukrainy] potwierdził, że regularne wojsko rosyjskie jest obecne na Ukrainie. O tym wszystkim usłyszą Państwo w porannym przeglądzie wydarzeń.

Ponad 1,5 tysiąca ukraińskich dzieci Warmii i Mazur rozpoczęło wczoraj nowy rok szkolny w dwóch szkołach – w Bartoszycach i Górowie Iławeckim oraz w 45 punktach nauki języka ukraińskiego. Szkoła z językiem ukraińskim w Bartoszycach przyjęła największą możliwą ilość uczniów. Mówi dyrektor Lubomira Tchir.

[niezrozumiałe] nie zmniejsza się, a co roku wzrasta. Naukę rozpoczęło 130 uczniów. [niezrozumiałe] to znaczy 5-6 latki [niezrozumiałe] uczyć się ukraińskiej kultury i języka [niezrozumiałe]. Naukę w pierwszej klasie rozpoczęło 13 dzieci, a w gimnazjum 12. Mamy taką tradycję [niezrozumiałe], że nauczyciele z uczniami wykonują hymn Polski i Ukrainy, a potem odbywa się rozpoczęcie roku szkolnego, z dyrektorem i gośćmi. Uroczyste rozpoczęcie roku szkolnego kończy się hymnem szkoły.

W Górowie Iławeckim w Zespole Szkół z językiem ukraińskim naukę rozpoczęło 169 uczniów. W liceum ogólnokształcącym uczy się 109 chłopców i dziewcząt, a w gimnazjum 60. Po raz pierwszy szkolny dzwonek wezwał do nauki 45 nowy licealistów i 26 gimnazjalistów, z czego dwoje do drugiej klasy. Mówi dyrektorka Maria Olha-Sycz.

Cieszę się, że przybyło do nas wielu uczniów, faktycznie mamy komplet. Bardzo cieszę się że od kilku lat przyjeżdżają do nas uczniowie z Ukrainy i będzie ich w naszej szkole 54. Kilkoro uczniów mamy z mniejszości ukraińskiej z Obwodu kaliningradzkiego. W tym roku, z Kaliningradu i okolic będzie uczyć się 13 dzieci. [W zeszłym roku] w naszej placówce rozpoczęła funkcjonowanie szkoła muzyczna, a od tego roku, pierwsza eksperymentalna klasa „solowego śpiewu”. Realizujemy także wielki projekt [niezrozumiałe] – to jest 44 dodatkowe godziny tygodniowo, po zajęciach.

W niedzielę zakończył się trzeci etap europejskich dni dobrosąsiedztwa, które prowadzone są wspólnie przez Polaków i Ukraińców,- sąsiadów. Rozdziela ich granica, ale chcą, żeby między ich miejscowościami były otwarte przejścia graniczne.

Już 11 rok wierni katolicy, prawosławni i grekokatolicy, na granicy w miejscowościach Korczmyn w woj. lubelskim i Stajiwka  w Obwodzie lwowskim prowadzą wspólne nabożeństwo. Wierni w szczególności modlili się za tych, którzy oddają swoje życie za Ukrainę.

Tymczasem, po Lublinie i Rzeszowie w Białymstoku w ramach tegorocznej akcji polskiego Ministerstwa Kultury „Wschód kultury” zakończył się czterodniowy festiwal Inny Wymiar. W Rzeszowie zakończył się festiwal „Barwy pogranicza” – który łączy współczesne rytmy z folkową tradycją Polaków i Ukraińców.  To inicjatywa 3 miast, Rzeszowa w Polsce, Łucka i Iwano-Frankowska na Ukrainie. W tych dniach [festiwalu] widzowie zobaczyli filmy, szczególnie klasyczne filmy ukraińskie, wystawy, wzięli udział w koncertach. [Wystąpiło] polsko-ukraińskie trio Dagadana, grupy Kulbaba i Koralli. A w Krakowie i Lwowie w niedzielę kończą się dwa muzyczne festiwale. W obu brali udział soliści i zespoły z Polski i Ukrainy.

Bezwstydność rosyjskiego satrapy Putina sięga nieba. Dyktator, którego nie może zatrzymać ani Europa ani USA oczekuje określenia państwowego statusu południowej Ukrainy, którą nazywa Noworosją. W rozmowie na 1 kanale rosyjskiej telewizji [Putin] powiedział, że ustalił z prezydentem Ukrainy, że sytuacja na Ukrainie będzie rozwiązywana przy pomocy pokojowych środków podczas negocjacji – informuje z Moskwy Polskie Radio.

[wypowiedź w języku polskim]

Minister Obrony Ukrainy Walerij Heletej wspomniał o wejściu rosyjskich wojsk do Doniecka. Powiedział o tym w kanale telewizyjnym Inter – informują Ukrainski Nowyny i Polskie Radio.

Jest to odpowiednie postępowanie, są pozycje, które pozwalają nam kontrolować tę część terytorium Obwodu donieckiego i ługańskiego i przy tym nie uszczuplając składu osobowego, a także pozwoli na zatrzymanie możliwości przesunięcia zbrojnych sił Rosji i Donieckiej Republiki Ludowej.

Walerij Heletej podkreślił, że sytuacja w Obwodzie donieckim i Ługańskim jest skomplikowana, ale pod kontrolą. Jak wiadomo Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony informowała wcześniej, że siły zbrojne Rosji kontynuują koncentrację broni, wojskowej techniki i artylerii w Nowoazowsku i jego przedmieściach.

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Jeszcze dzisiaj wieczorem 18:10 usłyszą Państwo nasz wieczorny program Ukraińcy na Świecie, Świat o Ukrainie. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dw/łw)

01.09.2014 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witamy was drodzy radiosłuchacze w poniedziałek 1 września w ukraińskim wieczornym programie Radia Olsztyn z cyklu „Kamo hrjadeszy”

W naszych poniedziałkowych programach staramy się rozmawiać o naszych cerkiewnych świętach,objaśniać ich pochodzenie, istotę, ale oprócz świąt mówimy także na inne tematy dotyczące życia cerkiewno-społecznego. Dzisiaj przypomnimy rozmowę z rektorem Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie ojcem Bohdanem Prahem – to właśnie dlatego, że na tle aktualnej agresji na Ukrainę można popaść w rozpacz. I dlatego proponujemy wam słuchacze, zwrócić uwagę na to co ojciec Bohdan mówi o dobru i złu. Ojciec Bohdan odwiedził nas w drugiej połowie kwietnia.

– Mówiąc jeszcze o otwartości, to był taki nasz leitmotiv tej naszej rozmowy o uniwersytecie katolickim. Mirosław Marynowycz poprowadził wykład na tema „Współczesny kościoł katolicki poszukuje dodatkowych wartości w innych religiach” to też jest, ja myślę znamienne, że mówi się wiele o ekumenizmie, ale żeby on był taki szczerzy, rzeczywisty, otwarty. My chyba go tak nie spostrzegamy, zdaje się mi – może się mylę, ale było tak, że: my pokazujemy innym co jest u nas, patrzymy co mają inni, ale i tak pozostaje pewnego rodzaju bariera. A dzisiaj dochodzi do większej otwartości i porozumienia. Zaczyna się prawdziwa rozmowa. Mam rację czy nie?

 – Zapewne ma Pani rację, dużo racji, chociażbym taki kontekst historyczny dodał, jak do tego doszło. Faktycznie, w latach 90 obserwowaliśmy między konfesyjne duże napięcie na Ukrainie, między naszymi tradycyjnymi religiami i do tego przyłączył się taki syndrom międzyreligijny, napięcie międzyreligijne, chociaż nie było ono aż tak duże. Kiedy mówimy o międzyreligijnym [napięciu] to mamy na myśli muzułmanów, bo takich większych grup religijnych nie ma. Ale między konfesyjne napięcie było bardzo silne. Między prawosławnym MPC, [niezrozumiałe], między grekokatolikami, różne takie znaczne napięcia były. Faktycznie te napięcia zaczęły znikać po Pomarańczowej Rewolucji. Pomarańczowa Rewolucja otworzyła nam oczy na to, że jesteśmy jednym ukraińskim narodem i rozpoczął się prawdziwy harmonijny dialog. Powiem tak, znaleźć tyle miłości ile dali sobie wzajemnie Ukraińcy.

– W roku 2004…

– Tak, podczas i od razu po Pomarańczowej Rewolucji, zastanawiamy się, czy jakiś naród doświadczył czegoś podobnego. Tam trzeba było być i to zobaczyć.

– Ja byłam, widziałam i potwierdzam.

– Więc, to było fantastyczne i od tego momentu między konfesyjne nieporozumienia i napięcia faktycznie zeszły na drugi plan i tak jest do dziś. Były pojedyncze osoby, np. Metropolita Kijowskiej Cerkwi Patriarchatu Moskiewskiego we Lwowie, taki Augustyn, który dolewał oliwy do ognia, a jak przyszedł na jego miejsce inny biskup wszystko uspokoił się i nie ma tego napięcia. Faktycznie nie ma pretensji i nie ma pytań. No i są dwie wielkie religie oprócz chrześcijaństwa na terytorium Ukrainy, to jest judaizm i islam. Z nimi dialog też jest dobry. Mam fotografie z rabinem Rajchem czy innymi duchownymi najważniejszymi osobami na Ukrainie. Spotykamy się na Ukrainie, ostatnio spotkaliśmy się w Nowym Jorku, wystąpiliśmy przed Amerykanami wspólnie i wspólnie broniliśmy Ukrainy i to jest też fantastyczne.

– No właśnie.

– My teraz czerpiemy z siebie wzajemnie.

– Wychodząc od samego początku, na początku było słowo więc Bóg jest jeden dla wszystkich. Jedni tak go nazywają, inni inaczej, ale Bóg jest jeden. Ale teraz jak odnaleźć siebie w tej propagandzie, takiej strasznej rosyjskiej propagandzie, że aż ręce opadają: że na Ukrainie prześladują Żydów, że są faszystowskie nastroje antyżydowskie. Czy to nie wynika z tego, że dialog odbywa się bardzo dobrze?

– I dochodzimy do sedna sprawy.

– Kto miesza?

– Ja bym zadał to pytanie tak, czemu dzisiaj zło jest takie silne i orężem jest kłamstwo. Dlatego, że zaczęło się dziać dobrze. Zawsze tam, gdzie dzieje się dobrze tam zło musi…to są już ostatnie podrygi tego zła, tak mi się wydaje.

– Spodziewam się i mam nadzieję.

– Ja na Ukrainie jestem już 18 lat i widzę procesy, które tu zachodzą. Mało tego, byłem w samym środku tych procesów, bo będąc na wysokich cerkiewnych stanowiskach zawsze byłem w centrum tych zdarzeń. Kiedy na majdanie coś się działo, ja byłem w Kijowie, blisko Janukowycza, byłem blisko prezydenta i tych ludzi, czułem nastrój i widziałem jak to zło chce nad wszystkim zapanować. I my walczyliśmy, siedzieliśmy jak ci szaleni i broniliśmy tego dobra , a to było bardzo trudne.

– Wierzę. Zło jest aroganckie

– Tak jest bardzo aroganckie, zawsze…

– I ono nie przyjmuje argumentów.

– Zawsze jest hałaśliwe, Ukraina stała się dzisiaj miejscem takiej walki między dobrem a złem. Nie w eschatologicznym kontekście, ale w takim prawdziwym i realnym. Wystarczyło wczoraj poczytać Ławrowa – co powiedział, że NATO, Ameryka i Europa już za daleko się posunęły i Rosja nie pozwoli, żeby Ukraina mogła samodzielnie decydować o sobie. Przepraszam, ale takie wielkie państwo i on nie pozwoli na to? Musi być tak jak Rosja mówi, bo oni żyją takim przekonaniem, że mają panować w tej części świata . No a kto chce panować? Zawsze zło chce panować. Bóg nikomu nie mówi – ja chcę nad tobą panować – On daje wolną wolą i możliwość działania z tym co ma się w sercu. A zło mówi – nie ja chcę nad tobą panować – to jest dominacja czy próba dominacji zła nad dobrem. Ile tam dobra było i ono dalej rozpowszechnia się i zło nie może wytrzymać tego, że dobro tam jest.

Do rozmowy z rektorem Katolickiego Uniwersytetu we Lwowie ojcem Prahom, wrócimy po krótkiej przerwie na piosenkę.

– Ilu my księży mamy nowych proszę sobie wyobrazić. Ja przez 10 lat byłem rektorem seminarium i ja wychowałem ponad 300 księży. Jak przyjechałem na Ukrainę, to nie wiem czy było więcej jak 300 – 400 księży. Teraz mamy ponad 2,5 tysiąca naszych duchownych, oni pracują na całej Ukrainie. Nowo uformowani duszpasterze, proszę mi uwierzyć. Może jest jakiś odsetek tych, którzy pracują niedoskonale. Ale większość wykonuje swoją pracę fantastycznie. Ja jestem z nich dumny, proszę mi uwierzyć, jestem z nich dumny. I oni czynią dobro, budują się nowe cerkwie, powstają nowe.

– Jak grzyby po deszczu.

– Tak, tak i tego zło nie może znieść.

– Chodzi o to, żeby ludziom dać więcej nadziei.

– My mamy sami w sobie nadzieję, my wiemy gdzie jest problem. Jak tylko będziemy razem to zwyciężymy. I prawosławni, katolicy i Żydzi i muzułmanie, a jak nas zaczną różnić od dołu – a tylko o tym marzą – to będzie wszystko. I dlatego my z Żydami działamy wspólnie. Wczoraj będąc w Olsztynie podpisałem nocą jeden dokument o tym, że chcemy stworzyć na uniwersytecie takie trzy główne centra badań kultury żydowskiej, islamskiej i centrum badania Zakerzonia. I ja wczoraj, za pomocą podpisu elektronicznego, podpisałem się na takim dokumencie. Dokumenty te zostały wysłane i wrócą po niedzieli. Będzie można pracować, mamy już nawet kierowników tych centrów i chcemy możliwe szybko je uruchomić, żeby w kontekście rozwoju czy badań nad ukraińską kulturą, historią tak samo z tego czerpali, z judaizmu, ze świata muzułmańskiego. Żeby pokazać, jak to wszystko harmonijnie może działać.

– Właśnie my kiedyś z ojcem Pawłem rozmawialiśmy o naszych cerkiewnych sprawach i on zwrócił uwagę na to, że my nie wiemy nic o tym jak dawniej Żydzi wychowywali dzieci. Bo chodziło to to, że Józef i Maryja zgubili tego małego, 12 Jezusa i potem znaleźli go w świątyni. I ojciec powiedział, że później był takim grzecznym, słuchającym się chłopcem. I rzeczywiście my nie wiemy nic o kulturze żydowskiej. Podoba nam się muzyka, może trochę teatr żydowski, ale tak poza tym nie wiemy. Np w Czerniwcach posadzono „Biblijny sad”. Bardzo podoba mi się taka idea – bo to też współpraca z Izraelem. Przywieźli statąd sadzonki, posadzili i ten sad będzie rósł. Według mnie pomysł bardzo dobry. I rzeczywiście my powinniśmy tak wychodzić [do nich] nie powinniśmy zamykać się [na nich] i tak samo oni. Potrzebny nam ten dialog, żebyśmy zrozumieli się wzajemnie i wtedy zobaczymy swoje wspólne cechy.

Nasz dzisiejszy program dobiega końca. Do jutra, do 10:50 żegna się Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dw/bsc)

01.09.2014 – godz.10.50 (opis do dźwięku)

Witamy was drodzy radiosłuchacze, w poniedziałek 1 września. W porannym przeglądzie wydarzeń pod redakcją Stefana Migusa wita Jarosława Chrunik. Dzisiaj świętują noszący imiona: Tekla, Andrzej, Tymoteusz i urodzeni 1 września. Wszystkim im składamy najlepsze życzenia.

1 września to początek nauki. Ukraińska mniejszość Warmii i Mazur pożegnała się z latem podczas wielu ciekawych imprez. Polski premier Donald Tusk został przewodniczącym Komisji Europejskiej. Czechy, Słowacja, Węgry i Cypr pomagają Rosji. O tym usłyszą Państwo w naszym porannym przeglądzie wydarzeń.

Dzisiaj zaczyna się nowy rok szkolny. Jak i gdzie rozpoczną ten rok dzieci z Donbasu? Na znacznej części Donbasu rok szkolny rozpocznie się tradycyjnie – takiego zdania jest minister oświaty Serhij Kwit. Dodał także, że w miejscach, w których trwają działania wojskowe, rok szkolny rozpocznie się wtedy, kiedy szkoły i uczelnie będą mogły go rozpocząć. Decyzję dotyczące rozpoczęcia nauki będą podejmować miejscowe organy władzy, a na uniwersytetach jego władze.

We Lwowie dzieci najpierw udadzą się z rodzicami do cerkwi, a potem na rozpoczęcie roku szkolnego.

W wielu cerkwiach na Warmii i Mazurach nowy rok szkolny także rozpocznie się liturgiami, ale po rozpoczęciu roku szkolnego. Np w Olsztynie o 17 odbędzie się spowiedź dla dzieci i młodzieży szkolnej, a o 18 rozpocznie się nabożeństwo.

W ostatni weekend odbyło się w naszym regionie wiele imprez kulturalnych. W sobotę w maleńkich Asunach w gminie Barciany rozpoczęły się ludowe uroczystości, na które najwięcej ludzi zwabiła olsztyńska Horpyna. Zabawa z soboty płynnie przeszła na niedzielę.

Tego samego dnia w sobotę w Pasłęku rozpoczęła się 12 Uczta Kultur Wschodu, która też cieszy się popularnością. Nowością była I konferencja dotycząca kultur wschodnich, w sobotę konferencją zaczęła się uczta, która trwała do niedzieli włącznie.

A w niedzielę wierni grecko-katolickiej parafii w Pieniężnie, na stadionie leśny, nabożeństwem podziękowali Bogu i ludziom za tegoroczny urodzaj. Potem rozpoczęła się tradycyjna zabawa z muzyką.

Wybór polskiego premiera na przewodniczącego Rady Europy na tle ukraińsko-rosyjskiej wojny ma znaczenie symboliczne. Powiedziała PR Agnieszka Łada z Instytutu Spraw Publicznych. Ekspert wyjaśnia, że wybór [Tuska] nie zadowala Rosji, a wybór Tuska oznacza, że Europa nie boi się przyjmować niewygodne dla Rosji decyzje.

[wypowiedź w języku polskim]

W Brukseli wybrano także nowego przewodniczącego europejskiej dyplomacji – włoszkę Federica Mogherini, o której mówią, że bardzo delikatnie podchodzi do spraw dyplomatycznych związanych z Rosją. Jednak jak wyjaśnia Agnieszka Łada, mimo różnych poglądów Tusk i Mogherini tworzą dobry tandem.

[wypowiedź w języku polskim]

Wiele będzie zależeć od samej Rosji – dodaje ekspert.

[wypowiedź w języku polskim]

Czechy, Słowacja, Węgry i Cypr sprzeciwiają się większym sankcjom przeciwko Rosji. Podczas szczytu UE te cztery kraje nie zgodziły się na rozszerzenie sankcji. Prawdopodobnie z tego powodu UE nie wprowadziła ostatnim czasem nowych sankcji, a decyzję w tej sprawie odłożono o tydzień. Informuje o tym Financial Times, na które powołuje się Ukraińska Prawda. Mimo tego, że oczywistym jest fakt działania rosyjskiej armii na wschodzie Ukrainy, UE wydaje się być podzielona sprawą dotyczącą zaostrzenia sankcji – podkreśla się w artykule opublikowanym na podstawie podsumowania szczytu.

Financial Times odwołuje się do źródła dyplomatycznego, które stwierdza, że cztery państwa Czechy, Słowacja, Węgry i Cypr są zaniepokojone chęcią wprowadzenia surowszego embarga. To jest wystarczające do odstąpienia od sankcji [w ogóle]. Gazeta podkreśla, że do podjęcia takiej decyzji potrzebna jest jednogłośna decyzja wszystkich państw członkowski UE. Identyczne dane przekazuje Inter Faks Ukraina. Można było zauważyć, że Czechy, Słowacja, Węgry i Cypr mają swoje uwagi dotyczące rozszerzenia sankcji – poinformowała agencja powołując się na europejskiego dyplomatę.

Słowacki premier osobiście potwierdził informacje dotyczące jego państwa. – informuje Reuters. Zostawiam sobie prawo veta w sprawie sankcji jeśli one przyniosą szkodę interesom Słowacji – powiedział premier. Uważam sankcje za bezsensowne i nieproduktywne. Do czasu, kiedy nie zobaczymy efektu wprowadzonych już sankcji, nie ma najmniejszego sensu wprowadzać kolejnych – powiedział premier.

Jak wiadomo rządzący Słowacją, Węgrami i Cypru często biorą stronę Rosji. Premier Czech całkiem niedawno powiedział, że na Ukrainie trwa wojna domowa, a „majdan” był skupiskiem sił banderowców.

I na koniec coś weselszego.

Rosyjskie sankcje dotknęły i barszcz ukraiński. Teraz w restauracjach moskiewskich ukraińska potrawa nazywa się „zupą z buraka po rosyjsku” – informuje o tym strona dusiatelekrytyka.ua powołując się na Twitter rosyjskiej aktywistki Nadiji Tolokonnikowoj. Ukraiński barszcz podadzą, jeśli zamówisz „zupę z buraka po rosyjsku”

Nasz poranny program dobiega końca. Przygotowali go dla Państwa – Jarosława Chrunik i Stefan Migus. Wieczorem pojawimy się w eterze o 18:10. Wszystkiego dobrego drodzy słuchacze. (dw/bsc)

 

Przeczytaj poprzedni wpis:
SLD kompletuje listy kandydatów do samorządów

Sojusz Lewicy Demokratycznej na Warmii i Mazurach pełną parą szykuje się do wyborów samorządowych - poinformował na konferencji prasowej warmińsko-mazurski poseł SLD Tadeusz Iwiński. Jak zapowiedział...

Zamknij
RadioOlsztynTV