Wymagająca służba na „Twardym”: Braniewska brygada uczy, jak ujarzmić kultowy czołg
Choć na poligony wjeżdżają już nowe generacje czołgów, jak K2 czy Abrams, w Braniewie niezmiennie słychać charakterystyczny pomruk PT-91 „Twardy”. To maszyna, która mimo upływu lat nadal budzi respekt swoim brzmieniem, niską sylwetką, grubym pancerzem reaktywnym i wymagającym charakterem.
W 9. Braniewskiej Brygadzie Kawalerii Pancernej trwa pierwszy kurs dla nowych załóg „Twardych”.
To duża, ciężka maszyna. Ten czołg ma swoje lata, dlatego trzeba go naprawdę dobrze znać. Jest potrzebne obejście, znajomość systemów – choćby jak wymienić filtr oleju, jak naprawić usterki w polu czy pracować z gąsienicami. Żołnierze muszą znać wiele aspektów, żeby ujarzmić maszynę ważącą dziesiątki ton
– podkreślał por. Michał Krzeszewski z 3. batalionu czołgów braniewskiej brygady.
Na kursie dowódców załóg instruktorzy kładą nacisk na wszechstronność. – Dowódca musi umieć wszystko i jeszcze więcej od swoich podwładnych – mówił st. kpr. Krzysztof Bauer, instruktor kursu.
Codzienność pancerniaka to nie tylko jazda i strzelanie. To również regularna, często wymagająca fizycznie, obsługa techniczna pojazdu. Bez niej PT-91 nigdzie nie pojedzie. – Służba na czołgach jest bardzo ciężka, ale satysfakcjonująca – dodał por. Krzeszewski.
Dla kursantów to szkoła precyzji, techniki i żołnierskiej determinacji.
Rozwijam umiejętności związane z obsługą automatów, rozkładamy i czyścimy cały sprzęt przygotowywany do wyjazdu
– mówił st. szer. Marcin Kala, czołgista z 9 BBKPanc. Dodał, że zostanie czołgistą to marzenie z dziecięcych lat.
Zawsze chciałem być blisko wojska. „Czterej pancerni” to było moje dzieciństwo. Chciałem służyć i oddać się ojczyźnie
– przyznał st. szer. Kala.
Mimo że na współczesnym polu walki PT-91 ma już konkurencję, jedno pozostaje niezmienne – wytrzymałość, mobilność i charakter, z którego „Twardy” słynie od lat.
Posłuchaj relacji Anety Pastuszki
Autor: A. Pastuszka
Redakcja: M. Rutynowski





























