Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 16 °C pogoda dziś
JUTRO: 17 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Tworzy się nowy zawód w medycynie: asystent lekarza. „Może to przyspieszyć proces leczenia”

Leszek Adadyński, fot. Łukasz Sadlak

Już niedługo przy stołach operacyjnych w całym kraju staną oprócz lekarzy i pielęgniarek także asystenci lekarza. Dziś w Bliższych spotkaniach o asystentach lekarzy – nowym zawodzie, który już niedługo ma pojawić się na rynku.

Dr Leszek Adadyński – ordynator Oddziału Transplantolog i Chirurgii Ogólnej w Wojewódzkim Szpitalu Specjalistycznym w Olsztynie był gościem Izabeli Malewskiej i Maćka Świniarskiego.

M. Świniarski: Na południu Polski pilotażowo już pracuje kilku takich asystentów. Według założeń mają się zająć odciążeniem lekarzy tak, by lekarz mógł leczyć. Faktycznie tyle papierologii jest na co dzień?

L. Adadyński: Strasznie dużo papierologii spada na lekarza. Przychodząc tutaj zastanawiałem się co powiedzieć, jak to nazwać. Mam wrażenie, że 20 lat temu nie leczyliśmy gorzej, może inaczej. Nie mieliśmy dostępu do takiego sprzętu, do takich leków – to na pewno się poprawiło, ale czy ta ilość dokumentacji medycznej, którą musimy zrobić poprawia jakość leczenia pacjenta? Rzeczywiście wielokrotnie jest tak, że nie mamy czasu tego zrobić. Siadamy na dyżurach albo później zostajemy w pracy, żeby to uzupełnić i może taka rola asystenta lekarskiego byłaby potrzebna. Na pewno w gabinetach lekarzy rodzinnych, tam, gdzie tych pacjentów jest bardzo dużo i dokumentacji też, to na pewno ktoś siedzący z boku, robiący pewne rzeczy byłby potrzebny.

I. Malewska: Lekarz bada, asystent notuje, wypisuje na polecenie.

L. Adadyński: Lekarz leczy, mówi co ma być napisane, jakie leki zlecone. Rzeczywiście może by to trochę przyspieszyło proces leczenia.

I. Malewska: Ale tu pojawia się taka informacja, że asystent na sali operacyjnej miałby lekarzowi asystować…

L. Adadyński: I pojawia się pytanie – to jest moja opinia, to nie opinia środowiska – czy powinien być taki ktoś, kto asystuje do operacji, których potem sam nie będzie robić? Czy powinien to być młody lekarz-stażysta, rezydent, który powinien się uczyć, wykorzystać ten czas, żeby potem mógł przejąć naszą funkcję, bo my kiedyś będziemy musieli odejść.

M. Świniarski: Średnia wieku lekarzy specjalistów jest coraz wyższa. Faktycznie brakuje nam chirurgów?

L. Adadyński: Tak brakuje. Będąc pięć lat w Olsztynie dopiero pozyskałem jedną osobę, a jeszcze brakuje mi jednego chirurga. Nie wiem jakie specjalności ludzie młodzi wybierają, czy uciekają za granicę, czy szukają jakichś mniej odpowiedzialnych zawodów, ale chirurgów w Polsce brakuje. Jest to rzeczywiście pokolenie coraz starsze, które będzie musiało odejść, a następców może nie być. Ten asystent może być wspaniały, ale on nie będzie później leczył ludzi. Chyba, że później pójdzie na medycynę.

Podsłuchaj rozmowy

00:00 / 00:00

00:00 / 00:00

00:00 / 00:00

00:00 / 00:00

Fot. Kinga Grabowska

Wczoraj stu polsko i czterdziestu pięciu angielskojęzycznych studentów Wydziału Lekarskiego na Uniwersytecie Warmińsko – Mazurskim odebrało z rąk swoich opiekunów białe fartuchy.

Uroczystość białego fartucha to przejście z teorii do praktyki. Studenci znacznie częściej będą spotykać się z pacjentami.

Konrad Miłaszewski i Marta Parkowska zaznaczają, że z dużą dozą ostrożności będą przechodzić z teorii do praktyki.

Posłuchaj rozmowy

fot. Przemysław Getka

Nie będzie dobrym lekarzem, kto nie jest dobrym człowiekiem” – dr Władysław Biegański.

Prof. Wojciech Maksymowicz – były Dziekan Wydziału Nauk Medycznych na Uniwersytecie Warmińsko – Mazurskim w Olsztynie był gościem Bliższych spotkań.

M. Świniarski: Już jedenaście lat kształcimy lekarzy w Olsztynie. Patrząc na pierwsze roczniki oraz na obecne, jest rosnące zainteresowanie takimi studiami?

W. Maksymowicz: Liczbowo wygląda to dosyć podobnie, w zasadzie każda nowa szkoła, która kształci lekarzy natychmiast spotyka się z zainteresowaniem. Wiadomo, że teraz jest konkurs wyników matur i każdy absolwent, który myśli o medycynie zwykle składa kilka podań do kilku uczelni. Natomiast obserwujemy trochę inny dobór. Widzimy po punktach, że do nas trafiają ci, którzy mają wyższe punktacje niż na początku to bywało, co nie zawsze odzwierciedla, czy są na pewno lepszymi ludźmi. Różnie to bywa. Nie mamy takiego kryterium społecznego, ludzkiego. Ono jest niebywale trudne.

I. Malewska: Zainteresowanie kierunkiem medycznym w Olsztynie jest ogromne, ale i sukcesy wcale są nie mniejsze. Ci, którzy skończyli kierunek medyczny osiągają najlepsze wyniki podczas egzaminów końcowych. I to nie przypadek, bo to się powtarza co roku?

W. Maksymowicz: Tak, to prawda. Jak rozmawiam z kolegami profesorami z innych wydziałów, to muszę tłumaczyć, o co chodzi. Państwo powszechnie też nie wiecie, że to jest jedyny taki kierunek studiów, gdzie jest obowiązkowa kwalifikacja. Tak jak matury są w tym samym czasie, o tej samej godzinie, ten sam zestaw pytań – w naszym przypadku jest podobnie. Tylko zestaw pytań jest ogromy, bo to kilkugodzinny testowy egzamin. Dokładnie o tej samej porze wszyscy absolwenci medycyny zdają państwowy egzamin lekarski. I niewątpliwie wynik jest jakimś weryfikatorem jakości kształcenia. Jesteśmy dumni z tego, że od początku jesteśmy w czołówce. Mieliśmy i pierwszą pozycję, a nie dalej niż czwartą. Na dwanaście uczelni, które są kwalifikowane zawsze jesteśmy w czołówce i tak jak za pierwszym razem, koledzy rektorzy z innych uczelni powątpiewali, za drugim razem już przestali, a teraz z dużym szacunkiem podchodzą do naszej dydaktyki.

M. Świniarski: W poprzedniej godzinie mówiliśmy o tym, kogo brakuje na lekarskim rynku pracy – chirurgów. Czy faktycznie przyszli młodzi lekarze obawiają się tak odpowiedzialnych zadań?

W. Maksymowicz:Obserwujemy coraz częściej, że wybierając specjalizację kierują się tym, czy nie będzie tam dużej odpowiedzialności, czy nie będzie ryzyka ciągłych przesłuchań – czasami procesów. Niestety to jest od 20 lat narastająca sprawa.

I. Malewska: Mamy lekarzy, mamy pielęgniarki, a niedługo być może będziemy mieli asystenta lekarza.

M. Świniarski: Czy taki zawód jak asystent lekarza sprawdziłby się?

W. Maksymowicz: Sprawdza się w innych krajach, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. Zobaczyłem to na własne oczy dwa miesiące temu w USA i zupełnie mnie zaskoczyło, jak to się stało powszechne. Tam lekarz nie wyobraża sobie nie korzystać ze swojego asystenta – lekarza. Jest to oddzielny zawód. Okres kształcenia jest dość krótki, porównywalny z naszym licencjatem. Na tym zawodzie nie ciąży taka odpowiedzialność, jak na lekarzu. W zasadzie w ogóle nie ma odpowiedzialności własnej. Jest to odpowiedzialność lekarza, że korzysta z osoby, która została przez niego wyuczona w danych czynnościach.

Posłuchaj rozmowy

 

Redakcja: A. Chmielewska/A. Dybcio za D. Kucharzewska

ZOBACZ TAKŻE

Więcej w medycyna, lekarz, prof. Wojciech Maksymowicz, asystent lekarza
Nowatorska operacja pacjentki chorej na nowotwór zakończyła się sukcesem

Sukcesem zakończyła się pierwsza w Olsztynie nowatorska operacja usunięcia węzłów chłonnych u 46-letniej pacjentki chorej na nowotwór macicy. Operacja, która trwała pięć godzin, została przeprowadzona metodą...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV