Prezes UODO: nasze dane są walutą, zbyt łatwo tracimy nad nimi kontrolę
W erze cyfrowej to nie pieniądze, a dane osobowe coraz częściej stają się walutą. Imię, nazwisko, numer PESEL czy adres e-mail – te informacje potrafimy oddać w zamian za rabat w sklepie czy szybsze założenie konta. Ale jakie są konsekwencje tej pozornej wygody? Mówił o tym prezes UODO Mirosław Wróblewski, który był gościem Porannych Pytań Radia Olsztyn.
Dlaczego warto zachować ostrożność i skąd rosnąca liczba skarg do Urzędu Ochrony Danych Osobowych?
Badania wskazują, że 80 proc. Polaków pytanych, czy oddadzą swoje dane za to, żeby usługa w internecie czy jakiś zakup były tańsze, odpowiada pozytywnie. Dane osobowe są dziś walutą, którą niestety zbyt chętnie wydajemy. A pamiętajmy, że kiedy je udostępnimy, często tracimy nad nimi kontrolę
– podkreślił Mirosław Wróblewski.
W dobie cyfrowej każda informacja o nas może mieć dużą wartość, zwłaszcza gdy zostanie połączona z innymi danymi osobowymi. To właśnie taki zestaw – imię, nazwisko, data urodzenia, adres czy numer PESEL – może zostać wykorzystany przez osoby trzecie do poważnych nadużyć.
Do tego dodajemy jeszcze wizerunek, który może być wykorzystany, przetworzony przez algorytm sztucznej inteligencji do wyprodukowania jakiegoś filmiku, który niekoniecznie postawi nas w dobrym świetle – to już jest problem. Więc im więcej tych danych przekazujemy i tracimy nad nimi kontrolę, tym bardziej poważne mogą być konsekwencje. Dlatego trzeba pamiętać, żeby zawsze czynić to w stosunku do podmiotów odpowiedzialnych, zaufanych i wykazywać się po prostu ostrożnością
– dodał.
W dzisiejszym cyfrowym świecie praktycznie nie da się całkowicie uniknąć udostępniania swoich danych osobowych, zwłaszcza jeśli chcemy korzystać z mediów społecznościowych czy różnych ofert. Jednak możemy świadomie ograniczać ryzyko, kontrolując, co i komu przekazujemy, szczególnie dbając o prywatność naszych dzieci.
Jesteśmy w stanie minimalizować ryzyko. To znaczy nie udostępniać danych w sposób nadmierny, nie wrzucać do sieci całego swojego życia. My jesteśmy dorośli, odpowiadamy za siebie, ale odpowiadamy też za swoje dzieci. To zjawisko sharentingu, w którym się chwalimy wszystkim, co robią dzieci, wrzucamy do sieci ich wizerunki, często z wakacji. Trzeba pamiętać, że one niekoniecznie potem będą nam za to dziękować
– zwraca uwagę ekspert.
Jeżeli mamy wątpliwości co do tego, jak używane są nasze dane osobowe, można zgłaszać skargę do UODO. Swoich praw stara się dochodzić coraz więcej Polaków.
W ubiegłym roku było ich ponad 8 tysięcy. W tym roku już dobrnęliśmy do liczby 10 tysięcy i pewnie będzie ich kilkanaście tysięcy. Świadczy to w dużej mierze o tym, że nasi obywatele są coraz bardziej świadomi swoich praw. I to dobrze. W takich sytuacjach urząd prowadzi postępowania administracyjne i bada każdą sprawę
– poinformował prezes urzędu.
W Olsztynie odbyły się spotkania konsultacyjne i szkolenia z udziałem pracowników UODO. Urząd zapowiada, że planuje być coraz bardziej obecny także w regionach – wszystko po to, by ułatwić kontakt i wspierać w ochronie danych osobowych.
Posłuchaj rozmowy Aleksandry Skrago
Redakcja: A. Niebojewska




























