Między wielkimi planami a codziennymi problemami. Burmistrz Fromborka o rozwoju miasta
Frombork kusi turystów dziedzictwem Mikołaja Kopernika i marzy o pełnym statusie uzdrowiska, ale na drodze do sukcesu staje wielka geopolityka oraz brak kluczowych inwestorów. O zderzeniu śmiałych, „kosmicznych” wizji z prozaicznymi problemami mieszkańców i niewykorzystanym potencjale zmodernizowanego portu mówił Damian Krasiński. Burmistrz Fromborka był gościem Porannych Pytań Radia Olsztyn.
Gmina dysponuje blisko stoma hektarami strefy ochrony uzdrowiskowej. Posiada potwierdzone właściwości klimatyczne oraz złoża wód solankowych. Niedawno oddano do użytku miejską tężnię. To jednak wciąż za mało. By dorównać takim ośrodkom jak np. Lidzbark Warmiński, który wybudował swój obiekt i z sukcesem ściąga kuracjuszy, Frombork potrzebuje ogromnych nakładów finansowych, których gmina samodzielnie nie udźwignie.
Zakład lecznictwa uzdrowiskowego Strefa A. To jest warunek konieczny, żebyśmy mogli stać się uzdrowiskiem
– podkreślił w Radiu Olsztyn burmistrz Damian Krasiński, zaznaczając, że kluczem jest znalezienie prywatnego inwestora. Samorząd miał już opracowane plany zagospodarowania przestrzennego, a fromborskimi terenami interesowali się duzi gracze z polskiej branży hotelarskiej. Niestety – jak twierdzi burmistrz – seria globalnych kryzysów skutecznie zamroziła te negocjacje. Najpierw wybuchła pandemia COVID-19, a chwilę później pełnoskalowa wojna w Ukrainie. Perspektywa budowy luksusowych obiektów tuż nad Zalewem Wiślanym, zaledwie kilkanaście kilometrów od obwodu królewieckiego, stała się dla inwestorów zbyt ryzykowna.
Mieliśmy takie rozmowy i przyszła pandemia. (…) Później wróciliśmy do tych rozmów i wybuchła wojna. Niestety dla inwestora jednak ta bliskość granicy ma znaczenie
– przyznał samorządowiec.
Efektem braku rozbudowanej bazy noclegowej oraz całorocznych obiektów spa i wellness jest zjawisko drenażu turystycznego. Odwiedzający miasto najczęściej traktują Frombork jako krótki przystanek. Zamiast zostawiać w gminie pieniądze przez kilka dni, po zwiedzeniu Wzgórza Katedralnego i zjedzeniu obiadu wracają na nocleg do Trójmiasta, Elbląga, Olsztyna lub na Mierzeję Wiślaną.
Takie powiedzenie we Fromborku jest, że (…) turysta, który zostaje na 3 godziny, to jest taki słaby turysta, a lepiej, żeby został 3 dni. To wszystko wtedy gospodarczo się zaczyna spinać
– podsumował włodarz Fromborka.
Niewykorzystany potencjał komunikacyjny
Zakończona niedawno przez Urząd Morski w Gdyni przebudowa fromborskiego portu rybackiego i pasażerskiego kosztowała ponad 22 miliony złotych z budżetu państwa. Mimo nowoczesnej infrastruktury, oferta rejsów po Zalewie Wiślanym wciąż pozostaje skromna. Co więcej, w obecnym sezonie zawieszono popularne w ubiegłych latach połączenie tramwajem wodnym na Mierzeję Wiślaną do miejscowości Piaski. Turyści zostali odcięci od bezpośredniego transportu na plaże nad Zatoką Gdańską, ale – jak tłumaczą władze miasta – problem nie leży po stronie Fromborka.
„Jest problem z wejściem do portu [w Piaskach – red.]. I tutaj już poszły oficjalne także pisma do Urzędu Morskiego, żeby to jak najszybciej zostało przywrócone i armator mógł wrócić na trasę
– wyjaśnił burmistrz, zapowiadając walkę o to, by w przyszłym roku statki z turystami wróciły na stałe.
Równie skomplikowana sytuacja dotyczy reaktywacji Kolei Nadzalewowej (Linii 254). Od prawie 20 lat lokalni działacze i samorządowcy podejmują próby przywrócenia ruchu na tej malowniczej trasie. Mimo licznych, optymistycznych deklaracji i uchwał intencyjnych przyjmowanych m.in. zaledwie pięć lat temu, na tory wciąż nie wyjechał żaden pociąg turystyczny. Gigantyczne koszty modernizacji linii skutecznie blokują inwestycję.
W nowym programowaniu unijnym [ważne jest], żeby to zadanie jako Kolej Nadzalewowa było wpisane jako zadanie subregionu. (…) Na razie są to hipotezy i marzenia. Takie jest moje zdanie
– ocenił sprawę z chłodnym pragmatyzmem Krasiński.
Wielkie wizje kontra dziurawe chodniki
Frombork to gmina kontrastów. Z jednej strony turystów przyciągają potężne rewitalizacje zabytków, na czele z odnawianym za dziesiątki milionów złotych Wzgórzem Katedralnym, z drugiej – sami mieszkańcy muszą na co dzień borykać się z niedofinansowaną infrastrukturą drogową. Budżet gminy, w którym lwią część pochłaniają wydatki bieżące oraz wielomilionowe projekty wodno-kanalizacyjne, nie pozwala na szybkie załatanie wszystkich dziur. Burmistrz przyznaje jednak, że miasto musi nieco zmienić wektory inwestycyjne.
Czasami zwykłe, kilkudziesięciotysięczne czy kilkusettysięczne inwestycje sprawiają więcej przyjemności mieszkańcom, niż wielomilionowe, bardzo mocno efektowne inwestycje
– zauważył Krasiński, obiecując przygotowanie projektów pod przyszłe remonty nawierzchni w mieście i sołectwach.
Na samorządowej codzienności cieniem kładzie się również geopolityka. Funkcjonowanie w pasie przygranicznym, z widokiem na obwód królewiecki, wymusza na władzach realne przygotowanie infrastruktury na sytuacje kryzysowe. Zamiast budowania atmosfery strachu, miasto stawia na pragmatyzm i sięga po wsparcie w ramach programów tzw. podwójnego zastosowania (dual-use), co ma zabezpieczyć zarówno cywilów, jak i usprawnić pracę lokalnych strażaków-ochotników.
Tegoroczne środki z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej przeznaczamy na opracowanie dokumentacji magazynu, w którym chcielibyśmy mieć przynajmniej podstawowe wyposażenie niezbędne do zabezpieczenia naszych działań
– zaznaczył gość Porannych Pytań.
Z Kopernikiem w smartfonie i z okiem w czyste niebo
Dziedzictwo Mikołaja Kopernika to wciąż największy magnes przyciągający gości na Warmię. Władze miasta zdają sobie jednak sprawę, że w trzy lata po hucznych obchodach 550. rocznicy urodzin astronoma, tradycyjne pomniki i wystawy nie wystarczą, by zadowolić młodego turystę. Potrzebna jest cyfryzacja lokalnej historii.
Rozmyślaliśmy i rozmawialiśmy już na takie tematy wewnętrznie w urzędzie, żeby spróbować zrobić aplikację, która oprowadzałaby po mieście w takiej formie, gdzieś wystającego z boku ekranu komórkowego telefonu Mikołaja Kopernika
– zdradził plany urzędu Krasiński.
Aplikacje to jednak tylko dodatek do naturalnego bogactwa regionu. Frombork, posiadający Park Astronomiczny, ma ogromne szanse bycia ogólnopolską stolicą astroturystyki. By pasjonaci chcieli tu jednak rozstawiać swoje teleskopy, konieczna jest walka z tzw. zanieczyszczeniem świetlnym, które utrudnia nocne obserwacje. Receptą ma być modernizacja sieci latarni ulicznych i nadanie miastu unikalnego statusu.
Jesteśmy też z naszym prywatnym partnerem (…) na etapie starania się o status takiego czystego nieba, co pozwoli na to, żeby obserwacje astronomiczne były jeszcze ciekawsze
– zapowiedział burmistrz.
Rozwój naukowy Fromborka ma przypieczętować potężna inwestycja planowana przez samorząd województwa we współpracy z lokalnym muzealnictwem. Niedawne wmurowanie kamienia węgielnego daje nadzieję, że turystyka wokół Wzgórza Katedralnego wzniesie się na wyższy poziom.
Sama nazwa Europejskie Centrum Copernicus to już jest bardzo zachęcające do tego, żeby przyjechać właśnie do Fromborka
– podsumował optymistycznie Damian Krasiński, widząc w nim przyszłą arenę wielkich, międzynarodowych kongresów astronomicznych.
Zakończenie realizacji projektu i otwarcie Europejskiego Centrum Copernicus we Fromborku planowane jest na koniec grudnia 2027 roku (w niektórych strategicznych harmonogramach regionalnych pojawia się także perspektywa rozciągnięta do 2029 roku).
Posłuchaj rozmowy Marka Lewińskiego
Autor: M. Lewiński
Redakcja: A. Niebojewska


























