Lód gruby nawet na 50 centymetrów, ale nie wszędzie. MOPR ostrzega przed kanałami
Na Mazurach panują zimowe warunki, a na niektórych akwenach Wielkich Jezior Mazurskich pokrywa lodowa osiąga nawet pół metra grubości. Mimo to ratownicy Mazurskiego Ochotniczego Pogotowia Ratunkowego apelują o rozwagę i przestrzegają przed nadmierną pewnością siebie.
Jak podkreślają służby, szczególnie niebezpieczne pozostają kanały, które w wielu miejscach wciąż nie zamarzły. Zagrożenie stanowią także pęknięcia lodu przysypane śniegiem oraz brawura osób wchodzących na taflę bez odpowiedniego przygotowania. Na jeziorze Śniardwy doszło już do skrajnie ryzykownej sytuacji — ktoś urządził tam prowizoryczny tor samochodowy. Z kolei w rejonie Giżycka odnotowano pierwszy groźny wypadek na lodzie.
Choć gruba warstwa lodu przyciąga wędkarzy, bojerowców i miłośników łyżwiarstwa, ratownicy MOPR regularnie monitorują stan jezior i przypominają, że nawet solidnie wyglądająca tafla nigdy nie daje stuprocentowej gwarancji bezpieczeństwa.
Jakub Mikielewicz, ratownik wodny, podał szczegółowe dane dotyczące grubości pokrywy lodowej na poszczególnych akwenach.
Jezioro Śniardwy (ok. Dziubieli): od 30 do nawet 51 cm
Jezioro Tałty: od 25 do 42 cm
Jezioro Ryńskie i Bełdany: od 20 do 41 cm
Jezioro Roś i Niegocin: od 20/30 do 40 cm
Jezioro Dargin i Święcejty: ok. 30-33 cm
Jezioro Mikołajskie: od 15 do 35 cm
Pułapka na kanałach
Mimo solidnej pokrywy na środku jezior, newralgiczne punkty szlaku Wielkich Jezior Mazurskich pozostają niebezpieczne. Ratownicy ze stacji w Mikołajkach alarmują, że kanały nie są zamarznięte lub lód jest tam bardzo cienki.
Takimi przykładami jest Kanał Tałcki, Lelecki czy Szymoński. W Mikołajkach przy kładce dla pieszych również tego lodu nie mamy
– powiedział Jakub Mikielewicz.
Dodatkowym zagrożeniem jest śnieg (od 2 do 10 cm), który przykrywa taflę. Miejscami pod śniegiem znajduje się jednolity lód, ale w innych miejscach jest to tzw. śniegolód, który ma znacznie mniejszą wytrzymałość. Na Niegocinie widoczne są też niebezpieczne szczeliny i wypiętrzenia.
Samochody na lodzie i pierwszy wypadek
Ratownicy z niepokojem obserwują zachowania niektórych osób. W miejscowości Nowe Guty na jeziorze Śniardwy powstał dziki tor do jazdy samochodami.
My jako ratownicy nie popieramy takich rzeczy. Nie możemy nikomu zabronić wchodzenia na lód, bo każdy robi to na własną odpowiedzialność, ale lód nigdy nie jest bezpieczny. W każdym miejscu może być inny, pojawiają się odparzenia
– ostrzegł Mikielewicz.
Brak wyobraźni lub odpowiedniego sprzętu może skończyć się tragicznie. W miniony weekend w Giżycku doszło do niebezpiecznego zdarzenia – kobieta poślizgnęła się na lodzie, doznając urazu głowy. Konieczna była hospitalizacja.
Jak bezpiecznie wejść na lód?
MOPR przypomina o „niezbędniku” każdego, kto decyduje się wejść na zamarznięty akwen. Zwykłe ubranie to za mało.
Kolce lodowe – zawieszone na szyi, umożliwiają samodzielne wydostanie się z przerębla.
Kamizelka asekuracyjna – zapewnia wyporność w razie załamania lodu.
Raczki/nakładki antypoślizgowe – zapobiegają upadkom na śliskiej tafli.
Kask – chroni głowę podczas upadku (kluczowe dla łyżwiarzy).
Lina asekuracyjna – niezbędna, gdy idziemy w grupie.
Ratownicy apelują również o informowanie bliskich o planowanej trasie i godzinie powrotu. Należy ustalić „godzinę alarmową”, po której – w razie braku kontaktu – rodzina powiadomi służby ratunkowe.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: F. Tomkiel
Redakcja: P. Jaguszewski



























