Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 24 °C pogoda dziś
JUTRO: 23 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Audycje w języku ukraińskim – kwiecień 2024

Audycje w języku ukraińskim nadajemy codziennie, również w święta, o godzinach 10.50 i 18.10. W niedzielę Magazyn Ukraiński emitowany jest o godzinie 20.30. Prezentujemy serwis informacyjny o życiu diaspory ukraińskiej na Warmii i Mazurach i w Polsce oraz wieści z samej Ukrainy. Zamieszczamy też tłumaczenia audycji w języku polskim. Do słuchania zapraszają: Jarosława Chrunik i Hanna Wasilewska. Audycje w języku ukraińskim emitowane są z nadajnika w Miłkach koło Giżycka na 99,6 FM.

30.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, z wami jest Hanna Wasilewska
Rozpoczął się Wielki Tydzień, czas więc przypomnieć rodzime tradycje związane z tym okresem. Właśnie w Niedzielę Palmową, podczas jarmarku wielkanocnego, mieliśmy okazję zapoznać się z kulturą pisanki różnych regionów, w szczególności łemkowskiego, bojkowskiego, huculskiego, podlaskiego itp. Wszystko to dzięki warsztatom z pisankarstwa prowadzonym przez Annę Faranczuk. Artystka oprowadziła prawdziwe zwiedzanie swojego mini muzeum pisanek. Efekty usłyszycie z kilka minut, zapraszamy.
(-)
„Pisanka nie jedno ma oblicze” napisano na dawnej gablocie, która podróżuje po targach wraz z jej właścicielką – Anną Faranczuk. Na jarmarku wielkanocnym w olsztyńskim kościele gablota ta przyciągnęła uwagę gości, którzy pośpieszyli fotografować niezwykłą kolekcję pisanek. Poprosiłam o ekskluzywną wycieczkę z opowieścią rzemieślniczki o cechach regionalnych i technikach wykonania:

– To są różne pisanki, pisanki typowo ukraińskie, malowane pisakiem, kostką, nie pisakiem, tu masz ukraińską pisankę, to są właśnie to te, geometryczne, romby, wiatraczki, to jest to właśnie, ukraiński malunek. Ten malunek jest z Podlasia, to jest tak zwana perła podlaska, to są czarne pisanki, które się daje na groby, na Podlasiu…po prostu.
-Całkiem inny wzór.

-Tak, całkiem inny wzór, to jest typowa łemkowska pisanka. Malunek jest okrągły, ale to jest malowane pisaczkiem, gdzie się stawia takie kreseczki, maleńkie łezki. Tu masz jeszcze pisanki, to jest wzór, który podejrzałam na pisankach litewskich, to jest z Litwy ten wzór.
-Patrzę, że tu są takie maleńkie serduszka.
-Tak malutkie serduszka. To są pisanki, które ja kupuję ja różnych jarmarkach, jak są ludzie z innych regionów, to tu są pisanki, które są w inny sposób malowane, robione, są trypolskie, huculskie, łowickie, kujawskie i słoweńskie ze Słowacji i opolskie z Opola, to jest właśnie z Podlasia innym pisakiem, tu masz Richelieu zrobione.
-Niektóre techniki są dla mnie nowe absolutnie, nigdy nie widziałam zrobionych taką techniką, a czym to jest zrobione?
-To jest sitowie, to jest wyciągany środek z trawy, z sitowia i to później jest właśnie oprawiane i w ten sposób jest klejone i to jest całkiem inna technika i to są kurpiowskie pisanki.
-A to widzę cięta słoma.
-Tak, to jest cięta słoma, to jest słowacka pisanka, to tak samo trzeba słomę szybciej wziąć, wymoczyć, w ciepłym, zimnym, potem ciąć, potem nakleić to naprawdę bardzo długa praca. Tu masz pisankę wyklejaną ziarnem.
-Tak widzę, lniane ziarno i jakie jeszcze i […]
-Chyba tak, ale nie wiem, ale to naprawdę jest bardzo trudna robota, ja to tak samo takie perełki ja ich szukam na jarmarkach.
-A wygląda jak wyklejone jakimiś kamyczkami, tak tak naprawdę niesamowite, tu mamy z koralików zrobione, cała pisanka obłożona, tu masz relief także to jest pisanka obłożona technika na jajku, tu jest kolorowy wosk, tu się nie ściąga wosku on zostaje na jajku, to jest łemkowska pisanka malowana przez moją ciotkę.
-To richelieu, czym to wycinają.
-Nie wiem czym to wycinają.
-Koronkowe jajko.
-Tak, koronkowa robota, że tak powiem, tak że tak powiem, metody są różne.
-A tu obraz, zajączek…
-Tak i to jest wydrapane ostrym nożykiem, więc na zasadzie pokaż mi swoje jajko, a powiem ci skąd jesteś. To jest właśnie litewska, ten wzór sobie zaczerpnęłam do swoich pisanek, one są bardzo fajne.
-Mini muzeum, bezcenna kolekcja.
-Tak, to jest takie mini muzeum.
-Jak często jest wywożone z domu? Bo to drogocenne.
-Taka skrzynka ze mną jeździ na jarmarki, bo ja na jarmarku nie tylko sprzedaję swoje jajka, ale pokazuję jak tobie pokazuję, jaka to jest różnica, jaka bogata kultura jest w jednym jajku ile rzeczy można zrobić z tego jednego małego jajka.
(-)
Anna Faranczuk jest rzemieślniczką ludową, laureatką wielu ogólnopolskich i regionalnych konkursów pisankarskich. Prowadziła warsztaty w sali parafialnej olsztyńskiego kościoła.
[wypowiedź w języku polskim]
-Mama umie coś takiego robić?
-Nie, na pewno, kiedyś w szkole malowaliśmy pisanki.
-Taką techniką?

-Tak, pisaczkami, czerpaliśmy gorący wosk i pisaczkami takimi, a takimi co pokazuje pani Ania dużo lepiej, bo nie trzeba kontrolować ilości tego wosku. Ta metoda bardziej mi się podoba.
(-)
[dźwięki w tle]
…malujesz? Nie malujesz już? To znaczy, że w tym momencie jest już koniec.
Jednak poza warsztatami, na jarmarku wielkanocnym, było wiele ciekawych rzeczy.
-Dzisiaj wszystko na tematykę wielkanocną.
-Tak, byłam przygotowana do polskich świąt, pani Ania nas zaprosiła, ucieszyliśmy się i zgodziliśmy się przyjść, bo mamy gotowe pracy i wianuszki i wianuszki na stoły i świeczki…nasze świeczki…deserowe, aromatyczne.
-Wyglądają smacznie.
-Pachną smacznie.
-Dzieci nie zjadają?
-Był wypadek, mojej koleżanki wnuk bawił się, nie zwrócili uwagi, wziął sobie malinkę, posłodził i zjadł. Ona do mnie dzwoni i mówi – słuchaj, powiesz z czego jest ten wosk, bo mały zjadł malinkę. No ja mówię, że tam żelatyna, gliceryna i oleje mineralne. No no dobra nic mu nie będzie. Po 2 godzinach zaczęłam przeżywać i dzwonić, pytam jak z nim tam, a no nic mu nie jest, siedzi na dywanie i je kabanosy spokojnie.
-Gdzie znaleźliście wierzbę, już nie sezon.
-W cerkwi…z nadzieją, że będzie tam poświęcona wierzba, bo nie zdążyłem przegotować…ale na szczęście w cerkwi była wierzba poświęcona to teraz chodzę i wszystkich pozdrawiam, tak samo i panią…dziękuję to i ja pana pobiję, biję wierzbami za tydzień Wielkanoc.

Dni mijają, zbliża się Wielkanoc, więc życzę wam spokoju. Niech trudy przygotowań do świąt nie przyćmią głównego znaczenia Świąt Wielkanocnych. Wszystkiego dobrego.

30.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Spotykamy się na antenie Radia Olsztyn we wtorek, 30 kwietnia. Wita was Jarosława Chrunik. Trwa Wielki Tydzień, a my już myślimy o Wielkanocy i czasie po Wielkanocy. Właśnie na ten czas po Wielkanocy mamy dla was ciekawą propozycję kulturalną. Dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Jazzu, a w Ukrainie – Dzień Pogranicznika. Tym, którzy bronią granic, życzymy spokojnej służby. Zaczynamy od przeszłości:

(-)

30 kwietnia 1918 r. Mykoła Wasyłenko został mianowany atamanem (Przewodniczącym Rady Ministrów) Państwa Ukraińskiego hetmana Skoropadskiego. Państwo Ukraińskie powstało na miejscu Ukraińskiej Republiki Ludowej wskutek przewrotu hetmańskiego.

(-)

199 r. został otwarty Bykowniański Kompleks Memorialny w miejscu pochówku ofiar masowych represji 1937-1941 r. Teren Państwowego Rezerwatu Historyczno-Memorialnego „Bykowniańskie Mogiły” stanowi prawie 240 ha i jest największym w Ukrainie miejscem pochówku ofiar represji stalinowskich.

(-)

1848 r. urodziła się Ołeksandra Jefymenko – ukraińska historyczka, etnografka; pierwsza kobieta – doktor historii w imperium rosyjskim. Autorka prac, napisanych na gruncie ludowego podejścia do zjawisk historycznych. W jej twórczym dorobku szczególne miejsce zajmuje „Historia narodu ukraińskiego”, w której przedstawiony jest proces historyczny w Ukrainie od najdawniejszych czasów do XIX w.

(-)

Wczoraj wieczorem podczas ataku rakietowego na Odessę zastosowała balistykę z pociskiem kasetowym – poinformował przewodniczący Odeskiej Obwodowej Administracji Wojskowej Ołeh Kiper. „Rosjanie uderzyli w jedno z najpopularniejszych wśród mieszkańców Odessy i gości miasta miejsc, gdzie ludzie wypoczywali z dziećmi, psami, uprawiali sport. Takie pociski stosowane są do rażenia żywej siły i stanowią zagrożenie przede wszystkim dla ludzi, a nie dla sprzętu i budowli”, – napisał w Telegram. W Odessie jest już pięć ofiar śmiertelnych, ranne zostały 32 osoby; 25 z nich znajduje się w szpitalach, w tym kobieta w ciąży i dwoje dzieci. W bardzo ciężkim stanie jest czteroletnia dziewczynka. Również w reanimacji znajduje się sześcioro dorosłych.

Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg powiedział, że miejsce Ukrainy jest w Sojuszu Północnoatlantyckim, a stanie się ona członkiem Sojuszu wtedy, gdy spełnione zostaną „warunki polityczne”. Podczas wizyty w Kijowie, na wspólnej konferencji z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim Jens Stoltenberg mówił, że na tak ważną decyzję trzeba jeszcze poczekać:

– Aby podjąć decyzję w sprawie przyjęcia Ukrainy musimy mieć zgodę sojuszników. Potrzebujemy konsensusu, choć nie większości, ale 32 głosów „za”. Nie spodziewam się, że taka decyzja zapadnie przed szczytem w lipcu, ale mam nadzieję, że będziemy mogli pokazać, że Ukraina zbliża się do zostania członkiem NATO i stanie się to tak szybko, jak to tylko będzie możliwe.

Prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział, że dziś bezpieczeństwo euroatlantyckie wymaga też udziału Ukrainy w zachodnich strukturach obronnych, w tym NATO. Wołodymyr Zełenski mówił, jego kraj ma do odegrania ważną rolę w kwestii bezpieczeństwa Europy:
– Jest rzeczą oczywistą, że Ukraina będzie w Sojuszu, gdyż nie można już sobie wyobrazić bezpieczeństwa Europy i wspólnoty euroatlantyckiej bez skutecznego udziału Ukrainy i gwarancji takiego bezpieczeństwa, które ona daje. To właśnie nasze państwo, nasz naród, nasz potencjał Rosja stara się uczynić swoją trampoliną, trampoliną do dalszej destabilizacji całej przestrzeni europejskiej i euroatlantyckiej.

Jens Stoltenberg zapowiedział, że zwiększone dostawy broni dla Ukrainy są już w drodze. Sekretarz generalny NATO w Kijowie spotkał się z prezydentem Wołodymyrem Zełenskim. O szczegółach Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Księżna Edynburga Zofia jest pierwszym członkiem brytyjskiej rodziny królewskiej, który złożył wizytę w tym kraju od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji. Księżna Zofia spotkała się z parą prezydencką, Wołodymyrem i Ołeną Zełenskimi, a także odwiedziła ONZ-owskie Centrum Pomocy Ofiarom w Kijowie. Mówiła między innymi o konieczności zapewnienia wsparcia osobom potrzebującym, zwłaszcza ofiarom przemocy seksualnej związanej z wojną:

– Działam na rzecz ofiar konfliktów na całym świecie. Prawdą jest, że kobiety i dziewczęta płacą w takich sytuacjach najwyższą cenę. Gwałt jest wykorzystywany do poniżania i niszczenia, dlatego musimy próbować temu zapobiegać. A tam, gdzie nie możemy temu zapobiec, musimy znaleźć sposoby, by wspierać osoby, które padły ofiarą takich przestępstw.

Podczas pobytu w Kijowie księżna Zofia rozmawiała z ofiarami przemocy seksualnej i tortur spotkała się z dziećmi, które udało się sprowadzić na Ukrainę po tym, jak przymusowo rozdzielono je z ich rodzinami. Księżna Zofia jest żoną księcia Edynburga Edwarda, młodszego brata króla Karola III.

Olsztyńskie kino „Awangarda 2” nie po raz pierwszy wychodzi z propozycją do ukraińskiego widza. Po znamienitej „Mawce” teraz zaprezentuje film innego gatunku. „Ja, „pabieda” i Berlin” powstał na podstawie książki ukraińskiego wokalisty i showmana Andrija Kuźmenki. Akcja toczy się wokół starego i sfatygowanego auta marki „Pabieda”, którym prosty chłopak Andrij wraz ze swoim przyjacielem Bartem podróżują do stolicy Niemiec. Samochód Andrij kupił od miejscowego malarza za 200 amerykańskich dolarów, które pożyczył od sąsiadki Oryśki. Ogromnie rozczarował swoją matkę tym zakupem. Młodzieniec przeżywa nie byle jakie przygody, ale prostolinijna pomysłowość pomaga mu wyjść cało z wszelkich kłopotów. W Niemczech chłopakowi udaje się wymienić antykwariat i wrócić do domu cały i nieuszkodzony ze wspomnieniami o dzikich przygodach po drodze. U podstaw tej opowieści leżą przygody z życia samego Andrija Kuźmenki. Na to szczególne spotkanie z ulubieńcem Ukraińców kino „Awangarda 2” zaprasza 10, 11 i 12 maja oraz od 17 do 24 maja. Śledźcie repertuar.

(-)

A nasza audycja dobiega końca; była z wami Jarosława Chrunik. Usłyszymy się jutro o tej samej porze. Usłyszymy się jutro o tej samej porze, a teraz życzę wami miłego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

29.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie” z cyklu „Kamo hriadeszy”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Już tylko niecały tydzień dzieli nas od największego święta chrześcijan – Wielkanocy. Dzisiaj rozpoczął się Wielki Tydzień. Wczoraj była Niedziela Palmowa, która w tym roku zbiegła się też z 77-mą rocznicą początku Akcji „Wisła”. 28 kwietnia 1947 roku pierwsze wsie zaczęły pustoszeć, a ich mieszkańcy nie z własnej woli wyruszyli w ciężką drogę w nieznane.

(-)

Niedziela Palmowa jest świętem, które następuje po Łazarzowej Sobocie – dniu, w którym Jezus wskrzesił z martwych swego przyjaciela – Łazarza. Historycznym wydarzeniem tego dnia jest wjazd Jezusa do Jerozolimy, co zostało opisane we wszystkich czterech Ewangeliach: Mateusza, Marka, Łukasza i Jana. Witały Go wiwatujące tłumy, choć On wiedział, co będzie się działo za kilka dni. O prawdzie i kłamstwie, o znaczeniu poszanowania prawdziwych wartości mówił podczas liturgii bp Arkadiusz Trochanowski. Posłuchajmy obszernego fragmentu tej homilii, zwłaszcza ci, którzy z jakiegoś powodu nie mogli wczoraj być w cerkwi:

– We współczesnym świecie chyba tylko największe znamienitości, znani artyści, politycy, głowy państw i ci, których możemy nazwać ludźmi dużego biznesu czy nauki potrafią zgromadzić wokół siebie tłumy ludzi. Ludzi, którzy przyjdą popatrzeć i posłuchać co oni mówią. I co mogą zaproponować współczesnemu człowiekowi. To też wszelkiego rodzaju wydarzenia kulturalne, które też gromadzą tłumy ludzi. Stosując różne metody osoby te pozwalają sobie na wszystko, żeby tylko zaistnieć w międzynarodowej przestrzeni medialnej. A co tak naprawdę przyciąga ludzi? Czy trzeba zrobić coś oryginalnego, kontrowersyjnego? Czy to wyłącznie autorytet, zdobyty konkretnym działaniem, pracą? W dzisiejszej Ewangelii św. Jana usłyszeliśmy jak tłum ludzi głośno krzyczał: „Hosanna! Błogosławiony, który idzie w imię Pańskie!”. Możemy odczuć, że tymi słowami pewna część narodu izraelskiego bardzo poważała człowieka, który uzdrawiał chorych, głodnych karmił chlebem, zasmuconych pocieszał, w niebezpieczeństwach ratował. A inna grupa ludzi widziała w nim głos Boga. Cuda w imię Boże były tym, co zachwycało ludzi. Ale czy my dzisiaj, w tak niespokojnym świecie, potrafimy zachwycać się Jezusem, żeby mówić tak samo, jak wtedy ci ludzie w Jerozolimie? Zachwycać się Jezusem obecnym w Przenajświętszej Eucharystii? Czy Jego Bożym Słowem, które ma nas, chrześcijan, inspirować? Czy wreszcie potrafimy być ludźmi wiary, którzy mają odwagę bronić wartości chrześcijańskich? Czy widzimy w osobie Jezusa Chrystusa człowieka pokoju? I czy chcemy też żyć tym na co dzień?

Drodzy w Chrystusie! Prorok z Nazaretu – jak nazywali Go miejscowi – nie szukał chwały dla siebie. wjeżdża na oślicy do Jerozolimy. W Piśmie Świętym czytamy, że odchodził w oddalone miejsca, żeby się pomodlić, żeby znaleźć tam dla siebie takie duchowe umocnienie. Jednak wydarzenia z ostatniego okresu Jego życia pokazują, że wokół Niego było bardzo dużo ludzi. Wszyscy przychodzili, bo słyszeli o cudach, których dokonywał. Może i sami chcieli, żeby z nimi uczynił jakiś cud. Co jednym się podobało, to u innych wywoływało zazdrość, nawet nienawiść, bo mieli poczucie, że tracą z Jego powodu sławę, szacunek i dochody. Szukali sposobu, żeby Go zniesławić, ośmieszyć, w końcu – pozbyć się; podstępem wydać na śmierć. Byli instrumentem złego. Ale paradoksalnie to był jednak Boży plan. Boża logika – poniżyć siebie, z pokorą wszystko przyjmować, dlatego, że tym, którzy byli przy nim, głosił, że niesie pokój, że jest Cesarzem Pokoju. Bożej misji na ziemi Jezus dopełnił dwoma doniosłymi aktami, którymi są: właśnie wskrzeszenie Łazarza (które wczoraj obchodziliśmy) i triumfalny wjazd do Jerozolimy, który dzisiaj wspominamy i świętujemy. Świadczą one o Jego posłannictwie i boskości. Naród żydowski chciał widzieć swego Mesjasza w sile i chwale, więc Jezus Chrystus wskrzeszeniem Łazarza i swoim triumfalnym wjazdem do Jerozolimy dowiódł swojej mocy i chwały – ale na Boży sposób. Wszem i wobec pokazał, że jest nie tylko Panem natury żywej i nieożywionej, ale i Panem ludzkich serc. Można stwierdzić, że Jerozolima dawno już nie widziała takiego pochodu. Chwała Jezusowa trwała jednak krótko, bo za nim jak cień szła już zdrada Judasza, zdrada narodu; szedł cień potępienia przez żydowską starszyznę. Cień mąk, Drogi Krzyżowej i ukrzyżowania.

Drodzy w Chrystusie! Jak mamy dzisiaj rozumieć to święto? Co z tego pozostaje? Czy tylko poświęcenie gałązek wierzbowych? Swoim wkroczeniem do Jerozolimy Jezus apeluje do ludzkości: „Uczcie się ode mnie, bo jestem łagodny i pokornego serca”. Chrystus przychodzi i mówi o uczciwości, o prawdzie, o sprawiedliwości, o miłości, o służeniu Panu Bogu. Żeby być ludźmi pokoju. Dzisiaj mówić o służeniu Panu Bogu to wyzwanie. Ale Kościół na to jest powołany, żeby być obecnym w życiu ludzi i przypominać o tym, co niepopularne, ale ważne. O tym, o czym społeczność nawet nie chce słuchać. Pan naucza nie myśląc o zewnętrznej światowej sławie. Nikomu nie chce się przypodobać, bo chce służyć Bogu. Chrystus chce wewnętrznego odrodzenia człowieka w naszym sumieniu. Żeby od naszego sumienia zaczynali przemienienie naszego życia. To oznacza siać pokój, prawdę, dobro, miłość między wszystkimi ludźmi; to wierność i cierpliwość w różnego rodzaju trudnościach.

Dzisiejsze święto przypomina nam, żebyśmy sławili Boga każdego dnia. A nie wypadkowo, od czasu do czasu. Albo wtedy, gdy dzieje się nam krzywda i przychodzimy do Boga, żeby poprosić Go o pomoc. Święto uczy nas, żebyśmy starali się pokazać, że życie z Bogiem to najlepszy sposób życia w prawdzie i pokoju wśród ludzi. Bo kłamstwo zawsze przynosi swoje złe skutki.

(-)

Niedziela Palmowa to ostatnia niedziela przed Wielkanocą. Na pamiątkę wjazdu Jezusa do Jerozolimy święcimy gałązki wierzbowe, często ozdobione wiosennymi kwiatami. Z tym świętem związanych jest wiele tradycji i obrzędów ludowych. Ich celem jest przywołanie zdrowia, bogactwa, dobrobytu, udanego zamążpójścia i szczęśliwego macierzyństwa. Wczoraj wierzbowe palemki w Olsztynie poświęcił bp Arkadiusz Trochanowski:

(-) Fragment obrzędu

W tym roku na Niedzielę Palmową przypadła też 77-ma rocznica początku Akcji „Wisła”, więc odprawiona została też Panachyda w intencji ofiar tej akcji:

(-) Fragment modlitwy

Potem dzieci i młodzież z PNUJ w Olsztynie przygotowały program artystyczny, ale o tym szerzej usłyszycie innym razem. Teraz nasz czas antenowy dobiega końca, więc czas się pożegnać. Była z wami Jarosława Chrunik; zapraszam do radioodbiorników jutro o godz. 10.50. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze!

29.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w poniedziałek, 29 kwietnia. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Ciężki był ubiegły tydzień i podobnie zapowiada się ten, który właśnie rozpoczynamy. Za tydzień – Wielkanoc, a to oznacza, że wchodzimy w Wielki Tydzień, albo „Tydzień Cierpienia”. Zaczniemy jak zazwyczaj – od kalendarza historycznego:

(-)

29 kwietnia 1907 odbyło się pierwsze posiedzenie Ukraińskiego Towarzystwa Naukowego w Kijowie, na czele z Mychajłem Hruszewskim. W Towarzystwie współpracowali wszyscy uczeni z Naddnieprza i niektórzy z Galicji.

(-)

1915 r. rozpoczęły się walki o Górę Makowkę, w których wzięli aktywny udział Ukraińscy Strzelcy Siczowi. W wyniku bohaterskiej obrony Makiwki całkowicie zostały serwane plany dowództwa rosyjskiego.

(-)

1918 r. na sesji Ukraińskiej Centralnej Rady została uchwalona Podstawowa Ustawa Republiki; tego samego dnia Ogólnoukraiński Zjazd Chłopów przy wsparciu Niemców ogłosił Pawła Skoropadskiego hetmanem Ukrainy; i również tego samego dnia Flota Czarnomorska w Sewastopolu wciągnęła flagi ukraińskie.

(-)

1922 r. zmarł Kyryło Stecenko – ukraiński kompozytor, dyrygent chóralny i działacz społeczny; założyciel Republikańskiej Kapeli URL. Swoją twórczością i działanością Stecenko był kontynuatorem narodowego kierunku muzyki ukraińskiej, który zapoczątkował Mykoła Łysenko.

(-)

1971 r. zmarł Mykoła Barabaszow – ukraiński astronom, akademik, rektor Charkowskiego Uniwersytetu Państwowego. Prowadził wielką pracę pedagogiczną i społeczną; jeden z założycieli towarzystwa „Znannia” („Wiedza”) w Charkowie.

(-)

2016 r. zmarł Dmytro Hnatiuk, śpiewak ukraiński, pierwszy wykonawca hitów 1960-tych – piosenek „Dwa kolory”, „Pieśń o ręczniku (wyszywanym)” i „Mój Kijowie”. Łącznie w jego repertuarze koncertowym jest ponad 85 utworów klasyki rodzimej i światowej – od bukowińca Sydora Worobkewycza do Austriaka Józefa Haydna.

(-)

Stany Zjednoczone ogłosiły największy jak dotąd pakiet pomocy wojskowej dla Ukrainy. Jak poinformował amerykański sekretarz obrony Lloyd Austin, wartość zadeklarowanej pomocy to 6 miliardów dolarów. Pakiet będzie obejmował nowe systemy uzbrojenia, w tym dodatkowe pociski do systemów obrony przeciwrakietowej Patriot:

(-)

Kolejny transport apteczek dla walczącej Ukrainy dostarczyła polska Fundacja Dziękujemy za wolność. Łącznie od początku konfliktu polscy wolontariusze przewieźli za naszą wschodnią granicę ponad tysiąc plecaków ratowniczo – medycznych z wyposażeniem i apteczek osobistych. Prezes Fundacji Adam Zawadzki dotarł z transportem do Żytomierza. Działacz podkreślił, że Polacy podczas zbliżającego się majowego wypoczynku nie powinni zapominać o tych, którzy na Ukrainie walczą za wolność:

(-)

Fundacja Dziękujemy za wolność, współpracując z ukraińską fundacją Prawdziwi Ukraińcy, dostarczała także żywność i ubrania dla mieszkańców terenów dotkniętych wojną. Wspierała również Polaków mieszkających na dawnych kresach Rzeczpospolitej. Organizacje przywoziły też karmę dla psów, a nawet przekazały ukraińskim mundurowym psa wyszkolonego do wykrywania min. Informacje na temat możliwości wsparcia można znaleźć na stronie www.ApteczkadlaUkrainy.org.
Natomiast z Ukrainy wróciło trzech wolontariuszy z Olsztyna, którzy cały czas od ponad dwóch lat działają przy cerkwi greckokatolickiej. Przekazali pomoc humanitarną ludziom, gwarantującym, że wszystko dotrze do potrzebujących. Chłopaki od razu myślą o kolejnym wyjeździe, tym razem oprócz uszkodzonych elektrycznych hulajnóg, z których powstają jezdne drony, proszą o dostarczanie także używanych garnków. Potrzebują ich osoby, które gotują posiki dla żołnierzy. Jeśli więc ktoś chciałby je przekazać, to może się skontaktować na messengerze z Marcinem Warmińskim. Jak widzicie – nasze cerkwie podczas wojny stały się nie tylko miejscem kultu religijnego, ale także centrum pomocy dla Ukrainy.
Wczoraj, w Niedzielę Palmową w olsztyńskiej cerkwi uczniowie z PNJU wystąpili z krótkim programem, poświęconym 77-mej rocznicy początku Akcji „Wisła”. Jak czytamy na Wikipedii, Akcja dotknęła mieszkańców południowo-wschodniej Polski, w tym również Polaków z małżeństw mieszanych, oraz inne mniejszości rusińskie – stanowiące większość mieszkańców wielu miejscowości. Akcja „Wisła”, przeprowadzona została przez Grupę Operacyjną „Wisła”, dowodzoną przez gen. Stefana Mossora, rozpoczęła się 28 kwietnia 1947 roku o godzinie 4 nad ranem.

Wczoraj najpierw został wyświetlony krótki film dokumentalny o tej tragedii Ukraińców w Polsce:

– Dokładnie wiadomo jedno: 10 tysięcy etnicznych Ukraińców w jednej chwili straciło absolutniw wszystko co mieli, a najważniejsze – ziemię ojczystą.

Potem dzieci i młodzież wystąpiły z krótkim programem artystycznym:

(-) Wiersz

Następnie wszyscy przeszli do sali parafialnej, gdzie odbywał się już tradycyjny jarmark wielkanocny. Jak co roku można tam było kupić pisanki, wyszywane serwetki wielkanocne do koszyków, ozdobne świeczki, pobudzające apetyt, ponieważ wyglądały jak słodkie desery i wiele innych różności. W Jarmarku wzięli udział nie tylko Ukraińcy, ale każdy, kto jest z naszą społecznością w jakiś sposób związany i miał takie życzenie. Joanna Jarmoła jest Polką, jej mąż – Ukraińcem; w ubiegłych latach Asia wystawiała swoje wyszywane pisanki, a w tym roku:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Tradycyjne pisanki, pisane woskiem można było znaleźć u mistrzyni ludowej, Anny Faranczuk:

– Piszę szpilką, to jest naprawdę… w tym się czuję. I tak samo jeszcze piszę stalówką. Tak że tak jakby się pisało…

– …pisaczkiem?

– Nie! Nie!

– To nie to samo?

– Pisaczek to pisaczek, to jest jeszcze co innego, a stalówka to jest tak jak nas w szkole uczono pisać atramentem.
Jak pisać stalówką nie po kartce, tylko po jajku, Ania Farańczuk opowie nam jeśli nie dziś wieczorem, to na pewno w tygodniu wielkanocnym. Teraz już pora się pożegnać. Była z wami Jarosława Chrunik, a usłyszymy się o godz. 18.10. Miłego dnia, drodzy słuchacze!

28.04.2024 – godz. 20.30 (opis do dźwięku)

Witamy Państwa w Magazynie Ukraińskim „Od niedzieli do niedzieli”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dzisiaj w obrządkach wschodnich jest Niedziela Palmowa inaczej nazywana też Kwietną lub Wierzbową. W tym roku zbiegła się ona także z 77-mą rocznicą początku Akcji „Wisła”; w Olsztynie też o tym nie zapomniano. Ukraińskie konsulaty wstrzymały świadczenie usług dla mężczyzn w wieku 18-60 lat. O tym powiemy krótko, a szerzej usłyszą Państwo o konkursie wiedzy o Ukrainie, który niedawno odbył się w Olsztynie.
(-)
Konsulaty Ukrainy wstrzymały świadczenie usług dla mężczyzn w wieku 18-60 lat. Ma to związek z uchwaloną niedawno ustawą dotyczącą m.in. mobilizacji, która rozszerza krąg potencjalnych rekrutów i nakłada bardziej surowe obowiązki na Ukraińców przebywających za granicą i nie kwapiących się do powrotu do ojczyzny. Maciej Jastrzębski:

(-) Korespondencja w języku polskim

28 kwietnia 1947 roku rozpoczęła się Akcja „Wisła”. Z ziem południowo-wschodnich najpierw ok. pół miliona Ukraińców wywieziono ro ZSRR, a pozostałe ponad 150 tysięcy – na Ziemie Odzyskane. Akcja odbywała się przymusowo, a jej głównym zadaniem było nie tyle zniszczenie UPA (ponieważ m.in. objęła ona również obszary, gdzie UPA w ogóle nie działała), ale czystka etniczna wymierzona przeciwko niepolskiej ludności zamieszkującej tereny Polski południowo-wschodniej. Określa ją mianem czystki etnicznej, przeprowadzonej przez władze komunistyczne Polski. Dzisiaj w olsztyńskiej została odprawiona „Panachyda” w intencji ofiar Akcji „Wisła”:

(-) Fragment modlitwy

Następnie uczniowie z PNJU w Olsztynie zaprezentowali krótki program artystyczny, poświęcony tej smutnej rocznicy.
Dzisiaj jest Niedziela Palmowa, po niej zaczyna się Wielki Tydzień, a w następną niedzielę – Wielkanoc. Gdy Jezus wjeżdżał do do Jerozolimy, tłumy ludzi witały Go radośnie, rzucając mu gałązki palmowe pod nogi. Wielu z tych ludzi kilka dni później krzyczało z nienawiścią „Ukrzyżuj go!”. Ale my na pamiątkę tamtego wydarzenia, co roku w ostatnią niedzielę przed Wielkanocą święcimy wierzbowe gałązki. Nie inaczej było i dzisiaj; w Olsztynie symboliczne palmy poświęcił biskup Arkadiusz Trochanowski:

(-)

A po liturgii wierni licznie przeszli do Sali parafialnej, gdzie można było kupić najróżnorodniejsze przedmioty, czasami związane z Wielkanocą dość alegorycznie. Nie mogło się jednak obejść bez pisanek. Bez wątpienia pisankarską mistrzynią jest olsztynianka Anna Farańczuk, która przyniosła pisanki o najróżniejszych wzorach i rozmiarach:

– To już są gęsie jaja?
– I gęsie, i kurze – różne mam jaja. Jakie chcesz.
– Oczywiście, przeważają łemkowskie, ale chyba nie tylko – z innych regionów też masz?
– No, tak! Świat jest wielki, mamy internet, mamy już XXI wiek, dlatego nie można już stać tylko przy swoich, łemkowskich. Ale tak, ja lubię moje łemkowskie, są i ukraińskie.
– Łemkowskie to też ukraińskie, tylko inne regiony.
– Tak, zależy jaki region. Bo te są już pisane innym pisakiem, tak że to jest różnica właśnie pisania.

O wszystkim, co działo się dzisiaj w olsztyńskiej cerkwi usłyszycie jutro o godz. 18.10 w naszej audycji na 99,6 MHz. A teraz powróćmy do II Wojewódzkiego Konkursu Wiedzy o Ukrainie pod nazwą „Poznaj swój kraj”, który 19 kwietnia odbył się w Olsztynie w SP nr 2 im. Jarosława Dąbrowskiego. W tej właśnie szkole mieści się międzyszkolny punkt nauczania języka ukraińskiego. do udziału w konkursie zgłosiło się około trzydziestu uczniów z regionu. Zostali oni podzieleni na dwie kategorie wiekowe (klasy V-VI i VII-VIII) oraz dodatkowo na uczniów szkół z ukraińskim językiem nauczania i PNJU. Jak odbywały się przygotowania do konkursu, opowiada nauczyciel języka ukraińskiego w punktach w Świątkach, Dobrym Mieście i Lidzbarku Warmińskim, a jednocześnie – przewodniczący komisji konkursowej, Piotr Tabaka:

– Wcześniej, już jesienią, wysłaliśmy im wszystkie materiały, całą tematykę naszego konkursu…
– Rozumiem, że nie – test i odpowiedzi.
– Nie, nie, nie! Wszystkie materiały! Były to i linki do stron w internecie, były to filmiki na youtube, a także kserokopie ze „Switanku” z „Naszego Słowa” i innych gazet i książek. Dzieci otrzymały to na maila, pracowały przez kilka miesięcy, osoba z zewnątrz na podstawie tych materiałów układała zadania…
– Czyli nie nauczyciele, którzy uczą tych uczniów.
– To nie byli nauczyciele z województwa warmińsko-mazurskiego, osoba z zewnątrz układała testy. Były tam pytania otwarte i zamknięte, i dzisiaj poznamy rezultaty tego konkursu.

Warto nadmienić, że uczniowie czasami pochodzą z mieszanych, polsko-ukraińskich rodzin. Po przeniesieniu swojej wiedzy na przygotowane karty z zadaniami, uczniowie wychodzili z sali. Emocje albo były na zewnątrz, albo ukryte. Z Giżycka przyjechała Lena i Piotr:
– Dobrze, stresowałam się trochę na początku, a tak to było dobrze.
– Co było najtrudniejsze, a co najłatwiejsze?
– Trudno mi teraz powiedzieć.
– Ale wszystko napisałaś?
– Tak, tak.
– Dlaczego nie chcesz?
– Nie lubię.
– Wszystko napisałeś, czy czegoś zabrakło?
– Zabrakło.
– O czym?
– Jakie rzeki wpadają do Dniepru.
– A z czego byłeś zadowolony, jak przeczytałeś?
– O bajce o „Lisie Mykycie”.

Lena z Olsztyna, Ania z Bartoszyc i Krzysztof z Galin mieli nadzieję, ale nie byli zbyt pewni siebie:
– Mam nadzieję, że dobrze. Napisałam na wszystko, ale nie wiem czy dobrze.
– A o rzekach wiedziałaś?
– Nie!
– Średnio.
– Wszystko napisałaś, czy znowu nie wiedziałaś jakie rzeki?
– Nie wiedziałam.
– Średnio na jeża!
– A ten jeż – kłujący?
– Tak!

Jeszcze jeden olsztynianin czekał na wyniki prac komisji:
– Jarema, jak poszło?
– Mam nadzieję, że dobrze, ale nie wiem.
– Na wszystko napisałeś?
– Na trzy pytania nie odpowiedziałem.
– Jakie?
– Nie pamiętam, ale było jedno pytanie – jakie rzeki wpływają do Dniepru.
– To nie ty jeden, powiem ci. Ale ogólnie jesteś zadowolony?
– Tak.

Jak się okazało, całkowicie słusznie: Jarema Bodnar z Olsztyna zajął pierwsze miejsce w swojej kategorii – klas V-VI:
– Co, Jarema? Spodziewałeś się?
– Nnnie! Myślałem, że dostanę wyróżnienie.
– Ale nie było wyróżnienia!
– Nie, zająłem pierwsze miejsce!
– No właśnie! I tylko ty jeden, reszta to było drugie, trzecie i wyróżnienia.
– Tak.
– Były zadania, na które można było dać różne odpowiedzi, bo pytania były niedokładne, prawda?
– Uhm. To było z tymi rysunkami, gdzie trzeba było napisać, co jest na tych rysunkach. Na przykład tam trzeba było napisać, z mojego punktu widzenia, ja tam widziałem tryzub, kozaka… dwa tryzuby tam były, jeden hetman i kozak. Ale nie wiem czy to było dobrze.
– Czyli więcej powinni popracować i pomyśleć ci, którzy układają zadania, bo na pewno uczniowie z Ukrainy pracują inaczej, niż uczniowie z Polski.
– No, tak. Bo to nie bardzo wiadomo jak to zrobić.

A dalej komisja stanęła przed nie byle jakim zadaniem: Lena Dąbrowska i Natalia Hnat z Giżycka oraz Lena Melnyk z Olsztyna – wszystkie trzy zdobyły jednakową liczbę punktów, a więc zajęły drugie miejsce ex aequo. Trzecie miejsce zajęła Aleksandra Golec ze Świątek. W kategorii klas V-VI szkół z ukraińskim językiem nauczania pierwsze miejsce zdobyła Anna Poniewozik z Bartoszyc, drugie – Grzegorz Stec z Górowa Iławeckiego, trzecie – Nadzieja Broniek z Bartoszyc, a wyróżnienie – Krzysztof Kapanajko ze szkoły w Bartoszycach. W kategorii klas VII-VIII pierwsze miejsce zajął Jakub Farańczuk z Olsztyna, drugie – Marina Siekierzycka z Bartoszyc, trzecie – Oliwier Bakalarz z Bartoszyc i wyróżnienie – Zofia Czepil z Olsztyna. Jakub Farańczuk powstrzymywał emocje, ale radość było po nim widać:
– Spodziewałeś się, że zwyciężysz?
– Nie! Nie spodziewałem się że zwyciężę.
– Warto było uczyć się?
– Warto było uczyć się!
– A co było najtrudniejsze? Bo myślę, że były jakieś zadania, gdzie nie było tak łatwo.
– Na pewno znaczenie symboli – roślinnych i innych takich.
– A dlaczego roślinnych?
– Tam jest ich tyle, że trudno rozróżnić.
– Szczęśliwy?
– Szczęśliwy!
– Co było najłatwiejsze?
– Najłatwiejsze było kozactwo.
– Interesujesz się tą epoką?
– Na pewno ciekawy temat.
Nauczyciele oceniali poziom konkursu wiedzy o Ukrainie, swoimi refleksjami podzieliła się Natalia Oryńczak, która przyjechała z uczniami z Węgorzewa:
– Ode mnie było dwoje uczniów z VI klasy i mam takie odczucia, że w tym roku test był ułożony tak, że było bardzo dużo detali, takich drobiazgów, tak jak na przykład trzeba było podać dokładny rok, kiedy była nawała mongolska, zrujnowanie Kijowa. Widziałam, że tego niektóre dzieci nie napisały. Było też dużo pytań otwartych. Też takie ciekawe było na przykład: napisać, jak połączymy łupiny cebuli z czymś tam, to jaki wyjdzie kolor. To była taka wiedza encyklopedyczna. Mało było pytań o samego Iwana Frankę i o bajkę „Lis Mykyta”, bardziej skupiono się właśnie na tych szczegółach z artykułów, które trzeba było przeczytać; na przykład: ile razy wspominał słowo „kalina” Taras Szewczenko. Takie było pytanie, proszę sobie wyobrazić. Albo trzeba było napisać szczegółowo co tam jest przedstawione, tam była pieczęć herbu URL, była pieczęć Wojska Zaporoskiego i moneta księcia Włodzimierza Wielkiego. Widziałam, że prawie żadne dziecko tego nie napisało co to jest dokładnie, tylko dzieci podpisywały, że to jest moneta, herb itp.
– Sądzę, że wnioski powinni wyciągnąć nie tylko uczniowie, którzy zrozumieją, że nie wszystko napisali, ale też i nauczyciele, a przede wszystkim ci, którzy układają zadania, bo na podstawie tego co pani mówi, wydaje mi się, że była to osoba z Ukrainy, która nie czuje niuansów mniejszości.
– Nie odczuwa na pewno, a tu trzeba brać pod uwagę to, że dzieci przychodzą na lekcje, a to jest mniejszość, to nie jest taka dokładna wiedza i nie mamy tyle czasu, żeby się tego wszystkiego nauczyć. Chociaż ja jestem zadowolona ze swoich uczniów. Jak patrzyłam, jak oni pisali to widziałam, że dobrze się nauczyli, dużo zapamiętali, tak że powiem, że jest super.

Nagrody wręczał między innymi wicedyrektor szkoły Marcin Dłuski:

(-) Wypowiedź w języku polskim

I po tylu wrażeniach pora odetchnąć przy muzyce, głos ma Roman Bodnar:

(-) Hit-Parad

Dzisiaj byli z wami: Roman Bodnar, Marian Dąbrowski i Jarosława Chrunik. Życzymy wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

27.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

28 kwietnia Ukraińcy w Polsce uczczą pamięć ofiar Akcji Wisła w 77. rocznicę tragedii. Kosze wiklinowe, haftowane ręczniki, wyjątkowe pisanki, pisanki i wiele więcej będzie można kupić już jutro na Jarmarku Wielkanocnym w Olsztynie. Od początku ataku na Ukrainie Rosja zabiła ponad 600 dzieci. Białorusini są po stronie Ukrainy – stwierdziła w specjalnym wywiadzie dla Polskiego Radia liderka białoruskiej opozycji Swietłana Cichanouska. Dziś jest sobota 27 kwietnia. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
W niedzielę 28 kwietnia Ukraińcy w Polsce uczczą pamięć ofiar Akcji Wisła w 77. rocznicę tragedii. We wszystkich kościołach greckokatolickich naszego regionu odbędzie się wspólna modlitwa. Po niedzielnym nabożeństwie parafia katedralna w Olsztynie zaprasza na koncert pt. „Mała zaginiona Ojczyzna – Zakerzonnie”.
(-)
Koszyki wiklinowe, haftowane ręczniki, unikatowe pisanki, pisanki i wiele więcej będzie można kupić już jutro na Jarmarku Wielkanocnym w Olsztynie.
W tym dniu chrześcijanie obrządku wschodniego będą obchodzić Niedzielę Palmową. Dlatego na tydzień przed Wielkanocą w cerkwi greckokatolickiej przy ulicy Lubelskiej odbędzie się tradycyjny jarmark wielkanocny.
Kateryna Mazur z obwodu żytomierskiego zaoferuje tradycyjne hafty ukraińskie: ręczniki i serwetki
[niska jakość telefoniczna]

Ręczniczki przeznaczone do wielkanocnego koszyka [niezrozumiałe] przeważnie [na nich] motywy wielkanocne, pisanki [niezrozumiałe]…robiłam mereżki na ręczniczkach; każdy krzyżyk [ma] swój symbol na tym wyszytym ręczniku, każdy wizerunek i każdy krzyżyk można nazwać symbolem.
W programie wydarzenia przewidziano także kursy pisankarskie, które w godzinach 12:00 – 17:00 poprowadzi rzemieślniczka ludowa Anna Faranczuk. Jarmark potrwa od 10:00 do 18:00.
(-)
Według raportu UNICEF od 1 stycznia do 31 marca 2024 r. na Ukrainie w wyniku rosyjskiej inwazji zginęło 25 dzieci. Poinformowano również, że w pierwszych trzech tygodniach kwietnia zginęło dziewięcioro kolejnych dzieci. Najmłodsza z ofiar, która zginęła w wyniku rosyjskiej inwazji na Ukrainę, miała zaledwie dwa miesiące – podał UNICEF. W pierwszym kwartale tego roku na Ukrainie zginęło o 40% więcej dzieci niż w tym samym okresie ubiegłego roku. Według UNICEF w wyniku rosyjskiej agresji zginęło już co najmniej 600 dzieci, a ponad 1350 zostało rannych. Jednocześnie zwraca się uwagę, że rzeczywista liczba najmłodszych ofiar jest prawdopodobnie znacznie wyższa. „Każdy atak spowalnia wysiłki na rzecz odbudowy, przedłużając pogorszenie jakości życia dzieci. Z niepokojem obserwuję dalsze ataki w całym kraju, niszczące szkoły, ośrodki medyczne i budynki mieszkalne. Nigdzie nie jest bezpiecznie dla dzieci” – powiedziała Regina De Dominicis, dyrektor regionalna UNICEF na Europę i Azję Środkową.
Autorzy raportu podają, że w pierwszych trzech miesiącach roku uszkodzonych lub zniszczonych zostało tysiące domów, 36 placówek służby zdrowia i 140 placówek oświatowych, z tej infrastruktury korzystają także dzieci. Ataki na infrastrukturę krytyczną, z którymi Ukraina spotyka się niemal codziennie, jeszcze bardziej zagrażają życiu i dobru dzieci. Innym zagrożeniem dla dzieci, na które zwracają uwagę autorzy raportu, są niewybuchy pozostawione na terenach objętych działaniami wojennymi.
(-)
Białorusini są po stronie Ukrainy – stwierdziła w specjalnym wywiadzie dla Polskiego Radia liderka białoruskiej opozycji Swietłana Cichanouska. W jej ocenie, nawet gdyby Aleksander Łukaszenka polecił armii wkroczenie na Ukrainę, to wojskowi nie wykonaliby tego rozkazu. Więcej na ten temat Maciej Jastrzębski:

[korespondencja w języku polskim]
(-)
Ta informacja kończy nasze wydanie, więc dziękujemy za uwagę i życzymy udanego weekendu.

26.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, z wami jest Hanna Wasilewska.
Po decyzji Ministerstwa Spraw Zagranicznych Ukrainy o zawieszeniu usług konsularnych dla mężczyzn w wieku poborowym, Ukraińcy za granicą zaczęli się buntować, a nawet zablokowali służbę paszportową. Część z nich deklaruje, że nie zamierza stawać na komisję wojskową i wracać do ojczyzny. W UE pojawiają się już oświadczenia o gotowości udzielenia Ukrainie pomocy w kwestii mobilizacji, a także o tym, że do przedłużenia legalnego pobytu nie będzie potrzebny paszport. Chodzi o Niemcy. Jednak na razie nic nie jest pewne na 100 procent i ważne jest, aby zachować spokój. Aby lepiej zrozumieć sytuację, zwróciłem się do prawnika, specjalisty ds. migracji i legalizacji Oleksandra Wasyłyszyna. Posłuchajcie nas zaraz po przerwie muzycznej
(-)
Od 23 kwietnia wszystkie konsulaty Ukrainy tymczasowo wstrzymały obsługę obywateli płci męskiej w wieku poborowym. Oznacza to, że obecnie mężczyźni nie mogą faktycznie uzyskać paszportów ani ubiegać się o nowe, z wyjątkiem załatwienia dokumentów związanych z powrotem na Ukrainę. Jak wyjaśniło Ministerstwo Spraw Zagranicznych, wszystko to wynika z faktu, że 18 maja wejdzie w życie nowa ustawa o mobilizacji i konieczne stało się rozwiązanie kwestii rejestracji wojskowej mężczyzn w wieku mobilizacyjnym przebywających za granicą. Po wejściu w życie ustawy mobilizacyjnej proces przyjmowania i rozpatrywania wniosków zostanie wznowiony z uwzględnieniem nowych wymogów ustawy.
Ponadto 24 kwietnia wiadomo, że uchwałą nr 443 Gabinet Ministrów zakazał wysyłania za granicę paszportów zagranicznych i paszportów obywateli Ukrainy mężczyznom w wieku poborowym. Oznacza to, że teraz mężczyźni mogą uzyskać dokumenty tylko na Ukrainie.
Decyzja Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie na żarty rozgniewała społeczeństwo ukraińskie. Co możemy powiedzieć o tych mężczyznach, którzy w ostatniej chwili przyjechali do zagranicznych instytucji, gdzie musieli złożyć dokumenty w celu odnowienia paszportu lub wyrobienia nowego. Przed centrami paszportowymi gromadziły się kolejki mężczyzn i ich rodzin, a pracownicy tych ośrodków nie potrafili nic wyjaśnić.
O wyjaśnienie sytuacji zwróciłam się więc do specjalisty. Prawnik, specjalista ds. migracji i legalizacji Oleksandr Wasyłyszyn. Jak zareagować na oświadczenie ministra Dmytra Kuleby i decyzję Rady Ministrów, odpowiada
[jakość telefoniczna]

Takiego rodzaju rozporządzenie ministra spraw zagranicznych Ukrainy trudno nazwać dyplomatycznym oświadczeniem, to bardziej emocjonalne oświadczenie, które obliczone jest na to, żeby po raz kolejny podzielić ukraińskie społeczeństwo. Już wcześniej pokazywali migrantów w takim świetle i wyśmiewali przez podobne jak w [niezrozumiałe] takim sposobem, ze migranci są grupą takich niezdatnych do przeskoczenia ponad coś więcej niż zbieranie truskawek, czy czyszczenie łazienek. Bardzo smutno mi słuchać takiego oświadczenia ministra spraw zagranicznych, który nazwał cały szereg obywateli, migrantów, którzy wypełniają budżet Ukrainy, wyrażająca faktywne wsparcie sił zbrojnych Ukrainy teraz w tym momencie, nazwał ich tymi ludźmi, którzy chcą przeczekać za granicą, póki ktoś, cytuję go, walczy za państwo ukraińskie. Chce się od razu przypomnieć tym ludziom [władzy] którzy nas uważają za tych ludzi w swoich oświadczeniach…, że my migranci tu znaleźliśmy się nie tylko w ostatnich latach, migrowaliśmy tu dziesiątki lat temu…i proszę mi powiedzieć…że w danym momencie zabronione jest otrzymanie podstawowych usług konsularnych od jednostek dyplomatycznych za granicą dla obywateli Ukrainy, w tym w wieku [poborowym]. Jak odnosi się Dmytro Kuleba np. do rodziny, która wyjechała w 2017 roku, wyobraźmy sobie i już znajduje się tu długi czas.
-Warto zaznaczyć, że tu uogólniono wszystkich mężczyzn w wieku poborowym i tych, którzy wyjechali do pełnowymiarowego ataku, ja nie mówię, że wyjechali wiele lat temu, mają karty rezydenta, a karty rezydenta jakiegokolwiek kraju zachodniego nie są ważne bez ukraińskiego paszportu.
-Chciałbym rozwiać wątpliwości i poinformować o tym, że jeśli mamy dokument z terminem ważności np. 2027 roku, to możemy w ten sposób legitymować się tym dokumentem, to może być karta pobytu sama czy może być karta rezydenta, nawet jeśli traci ważność paszport. Faktycznie tego typu oświadczenie należy do oświadczenia samego ministra, nie jest przyjęta na poziomie prawodawczym i tu trzeba zaznaczyć, że być może odbywa się pewne badanie nastrojów, taka wrzutka informacyjna jest obliczona na to, żeby sprawdzić reakcję społeczeństwa; na ile jest podzielone, na może się zebrać żeby wyrazić swój brak zgody na tę inicjatywę ministra. Jeśli wykażemy teraz odpowiednią aktywność, możemy nawet poprzez sieci społecznościowe, poprzez osobistą obecność pod konsulatami Ukrainy, wyrazić odpowiednią niezgodę z danym rozporządzenie, to może ono nie zyska mocy. Będzie zmienione…dlatego poinformowano, że ograniczenie jest wprowadzone tymczasowo…patrzą na naszą reakcję, jeśli jej nie będzie, to będzie zatwierdzone naruszenie konstytucji na poziomie ustawodawczym, będzie rzecz w tym, że w Europie pojawi się dziesiątki, setki tysięcy ludzi z nieważnymi paszportami.

-Co możemy zrobić z punktu widzenia prawa, a nie tylko się oburzać?
-Jednym z wariantów jest odwołanie się do Europejskiego Sądu Praw Człowieka w sprawie naruszenia artykułu 24 konstytucji, która gwarantuje nam prawo do…wyboru miejsca pobytu, no i faktycznie domagać się zmiany nie tylko na poziomie ukraińskiego prawodawstwa, a możliwe i stworzenia 3 kategorii tzw. szarych paszportów, paszportów uchodźców, dzięki którym człowiek będzie mógł legitymować się na terenie Unii Europejskiej…
-Wszystko to związane jest z nową ustawą o mobilizacji, który nabierze mocy 18 maja. Natomiast w konsulacie powiedziano, że dotąd nie wiadomo kiedy będą świadczyć te usługi mężczyznom w wieku poborowym, natomiast sami mężczyźni z Ukrainy mówią, że boją się nie odnowienia danych w systemie mobilizacji, a boją się tego, że będą rozdawać wezwania przy konsulatach; co pan o tym wie? Czy mają takie prawo, czy mogą wezwania [mobilizacyjne] mężczyznom ukraińskim dawać przy konsulatach?
– Wliczając to, że teraz widzimy naruszenie konstytucji Ukrainy, to możemy się spodziewać jakichkolwiek działań, bezprawnych działań ze strony władzy ukraińskiej w stosunku do społeczeństwa. W tej sytuacji mam…może lepiej dam radę, że nam potrzeba maksymalnie uniemożliwiać wpływ władzy na nas jako obywateli. Jeśli mamy jeszcze jakiś czas ważny paszport, to koniecznie trzeba zadbać o to, żebyśmy otrzymali odpowiedni dokument na terenie Unii Europejskiej; złożyć dokumenty na kartę pobytu, na rezydenta i niezależnie od kończącego się terminu paszportu możemy legitymować się lokalnym dokumentem, kartą pobytu, w terminie na jaki została wydana. To samo dotyczy i nieruchomości na terenie Ukrainie, absolutnie możliwe jest to, że pan Dmytro Kuleba zainspirował się prezydentem Białorusi, który we wrześniu 2023 roku wydał podobną ustawę, którą uniemożliwiał obywatelom Białorusi poprzez placówki dyplomatyczne odnowienie swojego paszportu, przedłużenie jego terminu ważności, czy realizować czynności związane z nieruchomością, dlatego musimy zadbać, żeby nasza nieruchomość była przepisana na osoby płci żeńskiej, żonę, matkę, córkę, robić to trzeba u polskiego notariusza, póki jest to jeszcze możliwe, spróbować zrobić tak, żebyśmy byli nieosiągalni przez władzę ukraińską. Nie kontaktować się z placówkami dyplomatycznymi na tyle, na ile jest to możliwe. Aktualne jest też pytanie praw jazdy i ludzie tak samo pytają, jeśli są złożone dokumenty na wymianę prawa jazdy, czy placówka konsularna udzieli odpowiedź, czy uprawnienia kierowcy są zarejestrowane w bazach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. W tym momencie nie wiadomo, jak to będzie odbywać się w praktyce, minie miesiąc, drugi, będziemy śledzić jak to się odbywa w praktyce i na koniec uważam, że w tym momencie ukraińska władza zamiast tego, by ludziom udzielić prawdziwej pomocy, żeby dać im chociaż by wirtualnego przewodnika, który pomógłby ludziom zorientować się za granicą, osiągnąć pewien sukces, zdobyć europejską mentalność i żeby oczekiwać, kiedy ludzie wrócą z pieniędzmi i inwestycjami intelektualnymi odbudowywać kraj, robi wszystko, by Ukraińcy odwrócili się od swojego kraju, niestety stajemy się świadkami ludobójstwa, które odbywa się w centrum Europy w XXI wieku; obowiązkowo skupić się i walczyć ze złymi zamiarami władzy w taki sposób, w jaki możemy, nie milczcie obywatele, nie milczcie.
Na razie to wszystko, co wiadomo. W międzyczasie będziemy nadal monitorować sytuację i informować Państwa na bieżąco. Zmiany można śledzić także na stronie projektu „Kompas Migracyjny” na Facebooku, gdzie Oleksandr Wasyłyszyn oferuje najlepsze rozwiązania problemów z legalizacją i natychmiast reaguje na aktualizacje przepisów.
To już koniec dorosłych tematów w naszym programie, proponuję posłuchać ukraińskiej bajki i uwierzyć, że dobro zawsze zwycięża zło.
(-)
To wszystko na dziś. Dziękujemy, że byliście z nami. Życzę spokojnego wieczoru. Do usłyszenia.

25.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Oddziały Przedsiębiorstwa Państwowego „Dokument” w Polsce, w tym w Gdańsku, zaprzestały wydawania gotowych paszportów dla osób dorosłych. Sytuacja, która powstała po oświadczeniu Ministra Spraw Zagranicznych Ukrainy o nieświadczeniu usług konsularnych obywatelom Ukrainy w wieku poborowym, zwiększyła stopień napięcia w społeczeństwie ukraińskim. Jeśli Zachód nie będzie zjednoczony, do Ukraina wojny nie wygra – przekonuje Donald Tusk. Prezydent Joe Biden podpisał pakiet wsparcia Ukrainy i innych sojuszników Stanów Zjednoczonych. Dzisiaj czwartek 25 kwietnia. Z wmai jest Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Oddziały Przedsiębiorstwa Państwowego „Dokument” w Polsce, w tym w Gdańsku, zaprzestały wydawania gotowych paszportów dla osób dorosłych.
Wyjaśnia się „przyczynami technicznymi”, ale bez szczegółów. Wydawanie paszportów w przedsiębiorstwie państwowym „Dokument” możliwe jest obecnie wyłącznie dla dzieci do lat 12 ze względu na brak weryfikacji biometrycznej.
Przedsiębiorstwo Państwowe „Dokument”, którego przedstawicielstwa znajdują się na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, wchodzi w skład kierownictwa Państwowej Służby Migracyjnej Ukrainy, ale nie wchodzi w skład systemu organów służby dyplomatycznej i nie jest podporządkowne Ministrowi Spraw Zagranicznych Ukrainy ani Ambasadzie Ukrainy w Rzeczypospolitej Polskiej.
Sytuacja, która powstała po oświadczeniu Ministra Spraw Zagranicznych Ukrainy o nieświadczeniu usług konsularnych obywatelom Ukrainy w wieku poborowym, zwiększyła poziom napięcia w społeczeństwie ukraińskim. Przez ostatnie dwa dni konsulat Ukrainy nie wydał gotowych dokumentów, pomimo oświadczenia ambasady, że wszyscy obywatele Ukrainy, którzy do 23 kwietnia 2024 r. złożyli wnioski o wydanie paszportu obywatela Ukrainy, do instytucji konsularnej Ukrainy na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej, będą mogli otrzymać przedstawione dokumenty po ich doręczeniu do tej instytucji. W rzeczywistości nie jest to realizowane i stanowi naruszenie praw obywatelskich – uważa prawnik, specjalista ds. praw migrantów Oleksandr Wasyłyszyn:
[jakość telefoniczna]

Takiego rodzaju rozporządzenie ministra spraw zagranicznych Ukrainy trudno nazwać dyplomatycznym oświadczeniem, to bardziej emocjonalne oświadczenie, które obliczone jest na to, żeby po raz kolejny podzielić ukraińskie społeczeństwo. Bardzo smutno mi słuchać takiego oświadczenia ministra spraw zagranicznych, który nazwał cały szereg obywateli, migrantów, którzy wypełniają budżet Ukrainy, wyrażająca faktywne wsparcie sił zbrojnych Ukrainy teraz w tym momencie, nazwał ich tymi ludźmi, którzy chcą przeczekać za granicą, póki ktoś, cytuję go, walczy za państwo ukraińskie. Chce się od razu przypomnieć tym ludziom…którzy nas uważają za tych ludzi w swoich oświadczeniach…, że my migranci tu znaleźliśmy się nie tylko w ostatnich latach, migrowaliśmy tu dziesiątki lat temu…i proszę mi powiedzieć…że w danym momencie zabronione jest otrzymanie podstawowych usług konsularnych od jednostek dyplomatycznych za granicą dla obywateli Ukrainy, w tym w wieku [poborowym]. Jak odnosi się Dmytro Kuleba np. do rodziny, która wyjechała w 2017 roku, wyobraźmy sobie i już znajduje się tu długi czas. Naruszany jest artykuł 24 konstytucji, która gwarantuje nam wybór miejsca do życia.

Prawnik Oleksandr Wasyłyszyn opowie w piątek o 18:10, jak w obecnej sytuacji powinni zachować się obywatele Ukrainy przebywający za granicą.
(-)
Jesli Zachód nie będzie zjednoczony, to Ukraina wojny nie wygra. Tak mówił Donald Tusk podczas Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej, która odbyła się w Warszawie. Premier położył nacisk na znaczenie wyborów do Parlamentu Europejskiego. Zaznaczył, że mając do czynienia ze słabą i podzieloną Europą, Rosjanie nie zatrzymają się na Ukrainie:
(-)
Premier powiedział, że PiS i Konfederacja, w sposób mniej lub bardziej ukryty, tak naprawdę chcą wyprowadzenia Polski z Unii Europejskiej. Jego zdaniem, politycy tych ugrupowań będą szukali każdego dowolnego pretekstu, żeby osłabić jedność europejską.
(-)

Jedna z najważniejszych decyzji dla Ukrainy i całej Europy w końcu przyjęta. Prezydent Joe Biden podpisał pakiet wsparcia Ukrainy i innych sojuszników Stanów Zjednoczonych. W pakiecie przewidziano 61 miliardów dolarów dla Kijowa. Biden zapowiedział, że transport amerykańskiego uzbrojenia na Ukrainę rozpocznie się natychmiast.
(-)
Tym kończymy nasz program. Dziękuję za uwagę i życzę dobrego dnia.

22.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

„Razem dla Nazara”. Caritas eparchii olsztyńsko-gdańskiej UKGK informuje o zbiórce na rzecz rannego w wojnie ukraińskiego bohatera. Ukraina liczy na szybkie wejście w życie amerykańskiego pakietu pomocowego o wartości 61 miliardów dolarów.

Miniona doba okazała się jedną z najczarniejszych dla rosyjskiego agresora. W kalendarzu poniedziałek 22 kwietnia. W studiu Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
„Razem dla Nazara”. Caritas eparchii olsztyńsko-gdańskiej UKGK informuje o zbiórce na rzecz rannego w wojnie ukraińskiego bohatera.
„Dziękujemy wszystkim, kto wsparł zbiórkę na protezy, leczenie i rehabilitację naszego Bohatera Nazara

Caritas eparchii olsztyńsko-gdańskiej przekazał kwotę 21 tys złotych” – czytamy na stronie organizacji na FB. Można tam także zobaczyć samego Nazara, który obecnie przechodzi rehabilitację.
Nazar to niezłomny i kochający życie chłopak, szczególny człowiek – mówi dyrektor Caritas eparchii olsztyńsko-gdańskiej UKGK ojciec Bohdan Sytczyk.

30-letni Nazar służył jako dowódca na kierunku chersońskim, a później na kierunek bachmuckim, gdzie został ciężko ranny. Rana od wybuchu miny stała się przyczyną amputacji nogi i ręki. Nazar przeszedł już 9 operacji i jest gotowy do dalszej walki o normalne życie. Chłopak marzy o zwycięstwie Ukrainy i swoim doświadczeniem chce podzielić się z braćmi:

-Nazar, to można powiedzieć jednym słowem, nasz bohater. Wielu dzisiaj jest bohaterów na Ukrainie, ale to młody chłopak, urodzony w 1994 roku, w obwodzie lwowskim, w miejscowości Busk; w 2014 roku zdecydował się pójść walczyć jako ochotnik, od tego czasu czuł potrzebę obrony Ukrainy

Caritas zbiera środki na protezy i rehabilitację dla ukraińskiego żołnierza. Darowizny przeznaczone dla Nazara należy wpłacać na konto Caritas eparchii olsztyńsko-gdańskiej UKGK. W nazwie przelewu należy wpisać NAZAR.
Dajcie szansę powrotu do życia obrońcy Ukrainy, który w imię naszego bezpieczeństwa dobrowolnie oddał swoje zdrowie. Ogromne podziękowania dla wszystkich, którzy przyłączyli się do zbiórki.
(-)

Ukraina liczy na szybkie wejście w życie amerykańskiego pakietu pomocowego o wartości 61 miliardów dolarów. Przyjęty przez Izbę Reprezentantów pakiet będzie teraz przedmiotem głosowania w Senacie.
O szybkie przegłosowanie i przekazanie ustawy do podpisu prezydentowi Joe Bidenowi stara się ukraińska dyplomacja. Prezydent Wołodymyr Zełenski powiedział w popołudniowym wystąpieniu, że priorytetem jest uzyskanie nowoczesnych systemów obrony powietrznej:
„Czas pomiędzy decyzjami politycznymi a zadaniem wrogowi strat na froncie, pomiędzy zatwierdzeniem pakietu a wzmocnieniem naszych żołnierzy, powinien być jak najkrótszy. I to wzmocnienie może zmienić sytuację. Obrona powietrzna frontu jest tak samo potrzebna jak obrona naszych miast i wsi. Broń dalekosiężna i artyleria to zdolność do poszerzenia obszaru, który kontrolujemy”.
W wywiadzie dla amerykańskiej telewizji NBC Wołodymyr Zełenski powiedział, że Ukraina nie może pozwolić sobie na kolejne sześć oczekiwania na amerykańską pomoc. Prezydent Ukrainy dodał, że jego państwo ponosi duże straty, które mogą zostać ograniczone dzięki szybkim dostawom broni. Podkreślił również, że polityczny impas, który opóźnił nowy pakiet amerykańskiej pomocy, doprowadził do porażek na kilku odcinkach frontu.
Miniona doba okazała się jedną z najczarniejszych dla rosyjskiego agresora. Jak podała agencja UNIAN, w ciągu ostatnich 24 godzin Rosja straciła na froncie 950 żołnierzy. W tym czasie rosyjska armia przeprowadziła 115 nieudanych natarć, głównie w Donbasie i zaatakowała ukraińskie miasta z powietrza rakietami, dronami i za pomocą artylerii.
Maciej Jastrzębski:
[korespondencja w języku polskim]
(-)
Była to ostatnia informacja wydania. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro o 10:50. Wszystkiego dobrego.

18.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór drodzy przyjaciele, przy mikrofonie Hanna Wasilewska.

Już niedługo będziemy obchodzić Wielkanoc, dlatego nie radzę odkładać przygotowań na później. Takie rzeczy jak łemkowska pisanka wymagają czasu, uwagi i możliwości. Niezwykłą okazję do pomalowania swojej wyjątkowej pisanki będziecie mieli już 28 kwietnia podczas świątecznego Jarmarku Wielkanocnego w sali parafialnej cerkwi greckokatolickiej przy ulicy Lubelskiej 12 w Olsztynie.
Wielka duma parafii olsztyńskiej, mistrzyni pisankarstwa Anna Faranczuk poprowadzi kurs mistrzowski z łemkowskiego pisankarstwa..

Anna Faranczuk jest laureatką wielu ogólnopolskich konkursów pisankarskich. W ubiegłym roku pani Ania zdobyła srebrny medal, rywalizując z innymi twórcami ludowymi na festiwalu folklorystycznym „Jawor u źródeł kultury” w Lidzbarku Warmińskim. A w tym roku pisanki Anny Faranczuk zaprezentowano na jarmarku podczas festiwalu Kaziuki-Wilniuki w Filharmonii Olsztyńskiej. Magiczny świat pisanek fascynuje, a jednocześnie przypomina o dawnych tradycjach i korzeniach. Będzie o tym mowa w dzisiejszym programie. Zapraszam

(-)
Odkąd pamiętam Pani Anna Faranczuk z Olsztyna pojawiała się wszędzie z piórem i woskiem i z wielką cierpliwością pomagała opanować tajniki malowania łemkowskiej pisanki. Jej uczniami były osoby w różnym wieku i o różnym statusie – Pani Ania do każdego podchodzi z otwartym sercem i uśmiechem. Swoim uśmiechem uświetniła także festiwal folklorystyczny „Jawor u źródeł kultury” w Lidzbarku Warmińskim:
[wypowiedź w języku polskim]
-Pani Anna w swoim żywiole.
-Tak, mój żywioł.

-Bardzo ładne, czy jest zainteresowanie, ludzie podchodzą, pytają?
-Tak, podchodzą, pytają o technikę. To nie jest takie proste, także technikę wymieniamy sobie, jak zrobić, żeby było lepsze i ciekawsze. Jest zainteresowanie.
-Okrągły rok pani maluje pisanki, czy kiedyś to pani brzydnie?
-Nie, za każdym razem jakiś inny pomysł, inna kreska, coś nowego wychodzi. No tak, ciekawe jest.
-Twórczość, ale i uspokaja.
-Tak, stres można rozładować.
[wypowiedź w języku polskim]
-No i dzisiaj otoczenie jest ładne, warunki. Jest pani przy scenie, czy to przeszkadza, czy tworzy nastrój?
-Nie, to jest właśnie fajne, ze można i słuchać i każdy podchodzi i jest tak samo ciekawo, dzieci przychodzą są zainteresowane, próbują.
-Spacerowała para Bojków. Podchodzili?
-Tak, tak; wymieniali swoje doświadczenia o pisankach. Łemkowszczyzna i bojkowszczyzna obok siebie, niedaleko, o dwie góry.
-Takie cenne, zachowanie kultury łemkowskiej, która jest prawie utracona przez przesiedlenie. Poza pisankami coś pani zachowuje? Wspomnienia rodziny?
-Ojoj Aniu, mam wyszywanki, obrazy wyszywane krzyżykiem, zbieram różne stare rzeczy. Mam jeszcze stary kufer chyba z XVIII wieku, mam kilka perełek, które były w naszej rodzinie długo, długo. Jak brałam jarzmo od wujka, miał wtedy 89 lat, to powiedział, że jak był maleńki, to ono już było stare. Takie rzeczy mam w domu. Tak jakoś inaczej.
-Wasze dzieci to znają?
-Znają, wiedzą, teraz już i wnuki wiedzą; wnuczka ma 3,5 roku i swoje pierwsze pisanki już malowała. Tak.

-Tak Łemkowie żyją już które pokolenie po Akcji Wisła. W pani rodzinie są jakieś szczególne tradycje upamiętniania ofiar przesiedlonych po Akcji Wisła?

-Przede wszystkim to język, cały czas nie można było mówić po swojemu, że tak powiem po łemkowsku i to było kultywowane w domu, na ulicę się wychodziło i trzeba było mówić po polsku, ale w domu po łemkowsku i to było w każdym domu moich znajomych, także tak, i to było tak samo ważne…czy pierogi się robiło, czy święta po swojemu że tak powiem, nie wolno było mówić, że po łemkowsku, żeby ktoś słyszał, ale mówiło się – po swojemu, tak trochę było inaczej
Na koniec pracowitego świątecznego dnia czas na miłe niespodzianki i nagrody. W konkursie festiwalowym pani Anna Faranczuk dostała:

[wypowiedź w języku polskim]
-Panie Andriju serdecznie gratuluję, duma?
-Na pewno tak,
-Żona na podium.
-Jestem bardzo zdziwiony, nie oczekiwała, ale bardzo mocno się martwiła, przezywała, no wiadomo że było to dla niej bardzo ważne.
-Według mnie zasłużyła na tę nagrodę, bo całe życie poświęciła tym pisankom, to dla niej więcej niż rzemiosło.
-Zdecydowanie tak i stara się to przekazać najmłodszym, było widać jakie wielkie zainteresowanie, żeby każdy włożył tę szpileczkę i na pisankę naniósł wosk, także myślę, że tak trzeba robić.
-Wygrała półtora tysiąca złotych, na co wyda żona, jak pan myśli?
-Nie wiem.
-Nawet się pan nie domyśla?
-Nie wiem, trzeb ją zapytać.
-Wielkie emocje, drugie miejsce.
-Oczekiwała pani?
-No po to przyjechałam tu, żeby wygrać…
-To znaczy, że pan Andrij nie o wszystkim wiedział, dla niego to nieoczekiwane.
-Pytałam na co wyda pani półtora tysiąca złotych?
-Pewnie kupię sobie nowe pisanki, nowe farby.
-Tak myślałam.
-Pasja życia to nie jest zarobek.
-…ładny dyplom. To jest takie fajne i miłe, że można tu być, się pobawić, popatrzeć, dzieci pomalowały pisanki, naprawdę jest taka bardzo miła atmosfera.
-Gratuję serdecznie.
-Dziękuję.
Serdecznie gratulujemy i jesteśmy z Pani dumni, pani Aniu. To zasłużona nagroda za wspieranie łemkowskiej kultury ludowej. Inspiruje pani nas wszystkich swoim przykładem. Życzymy zdrowia i sił do dalszej twórczej pracy.
(-)
Będzie zatem możliwość stworzenia własnej łemkowskiej pisanki na warsztatach prowadzonych przez Annę Faranczuk 28 kwietnia w sali parafialnej przy ulicy Lubelskiej 12 w Olsztynie. Wydarzenie odbędzie się w czasie Jarmarku Wielkanocnego, więc będzie możliwość zakupu prezentów wielkanocnych i innych upominków wielkanocnych. Zawitajcie obowiązkowo.
Dalej w naszym programie liryka wojny.
(-)
Na tym kończy się nasze spotkanie. Dziękuję za Twoje towarzystwo. Do usłyszenia jutro.

17.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, przy mikrofonie Hanna Wasilewska.
Ania Szyriajewa przyjechała do Olsztyna na początku pełnowymiarowej wojny na Ukrainie. To co zmusiło ją do opuszczenia rodzinnego domu w Łucku, to ratunek dwójki małych dzieci. Mąż zgłosił się na ochotnika do szeregów Sił Zbrojnych, ale kazano mu czekać w jednostce. I czekał. Andrij znalazł się na froncie w sierpniu 2022 roku. Potem wojna naprawdę podzieliła rodzinę.
Ania Szyriajewa dzieli się swoimi wspomnieniami i doświadczeniami. Wczoraj wysłuchaliście pierwszej części naszej rozmowy. Dzisiaj będziemy kontynuować. Zapraszam
(-)
Setki tysięcy ukraińskich rodzin przeżywa obecnie piekło. Ich synowie, mężowie, żony, bracia i siostry są na froncie. Codziennie setki rodzin otrzymuje najgorszą wiadomość – o śmierci bliskiej osoby. Reszta tylko czeka: na SMS, telefon, status „był dostępny”. Ania Szyriajewa żyje tak od sierpnia 2022 roku
(-)

-W sierpniu dostał wezwanie i kiedy się o tym dowiedziałam, od razu zgłosiłam się, żeby jechać z dziećmi do domu, żeby odprowadzić tatę na front, on był przeciw, powiedział że nie chce łez, żebyście wy cierpieli, nie chcę widzieć i sam cierpieć, ale pojechaliśmy. Wiedziałam, że wojna rozdzieli nas jeszcze bardziej, kiedy on pójdzie na front, bo dotąd dzieliła nas wojna, ale teraz zrozumiałam, że kiedy na front, to nie będzie kontaktu z nim i jak ja przeżyje, kiedy go nie będzie. Cały czas takie myśli emocjonalne.
-Ale ty dopuszczałaś taką myśl, przeżywałaś ją wiele razy wyobrażałaś sobie, że jego zabraknie, że zginie?
-W naszej głowie pojawiają się takie złe scenariusze, potem musisz się nastawić sam i myśleć, żeby tak nie myśleć, myśleć o lepszym, modlić się…myślałam, tak myślałam, że go zabranie, niestety myślałam o tym, myślę często, chociaż modlę, wierze i Bóg go zachował, bo kiedy poszedł pod Bachmut, potem mówił, że pójdzie do Awdijewki, dzielił się tyle, mówił że koło niego coś spadało takiego, no ja nie rozumiem tych wszystkich rzeczy, ale mówił, że kurtka mu się paliła, chłopców ogłuszało, a ja widzę, że Bóg mnie zbawił, że mnie nie dotknęło poza tym, że moja kurtka po prostu paliła się. Wiele takich wypadków było, że kazali iść mu w bój, ale później coś się działo, zmieniało się i brali inną brygadę. Chłopcy z tej brygady nie wrócili, on się męczył, że oni nie wrócili, a ja dziękowałam Bogu, że on nie poszedł, że Bóg przekręcił wszystko tak i zachował jego.
-Wyobrażałaś sobie jak o tym powiesz dzieciom?
-Szczerze, nie to, że sobie nie wyobrażałam, byłoby prościej, bo no, ja w tym momencie nie pamiętam, żebym myślała, jak dzieciom powiem.
-A dzieci pytały w ogóle gdzie tato, jakoś z nim rozmawiały, jak to wyglądało?
-Dzieci pytały często, ja często płakałam i dzieci często pytały – a ty za tatą płaczesz? A z tatą wszystko dobrze? I szczerze prosiłam dzieci o częstą modlitwę, bo ja taka, ja wierzę że Bóg słyszy i dzieci, i dzieci prosiły Boga – daj, żeby tato nie zmarł. To taka prosta modlitwa, ale taka prosta. One wiedzą, że tata może umrzeć, może nie uświadamiają sobie co to znaczy, ale kiedy one proszą oczy zachodzą mi łzami i ja też proszę, jedyne o co proszę, żeby dzieci miały ojca. Może będą trudne relacje, bo po wojny chłopcy wracają inni. Może będzie jakaś trauma, ale nie chcę myśleć, dla mnie to bolesne, że dzieci będą całe życie bez taty.
(-)
-W tym czasie, kiedy był tam dzielił się ze mną, wiele opowiadał. Stracił już wiarę, stracił wiarę w Boga, bo mówi, gdzie jest Bóg, skoro tylu chłopców wokół mnie zmarło, wyciągał rannych chłopców. Pierwsza jego walka była ciężka…42 nie przeszło, nie wróciła połowa, a jeszcze innych, 10 innych wyciągali na sobie i po tej walce jego psychika upadła i on stracił kontakt, przestał się modlić, jak mówi – jestem zły na Boga, na jego obojętność i nie chcę nic o nim wiedzieć, a ja jestem wdzięczna, że on jest żywy i ja widzę w tym wszystkich, że Bóg jego chroni, nawet jak on nie widzi.
(-)
-W zeszłym roku Andrij był pod Szachtarskiem tam. Trudno mi było, kiedy on dzwonił, mówił że nas ostrzeliwują, ktoś nas poddał, poddali naszą bazę, gdzie zostaliśmy…i lecą bomby kasetowe, rakiety kasetowe i ja muszę chować się stale i pamiętam, że on mówił, że ktoś przyjechał z wojskowych i mówili, że wy chłopcy musicie stąd uciekać, ale nie było takiego rozkazu. Kilka dni, chyba 2-3 nie było kontaktu i ja wtedy myślałam, że to już koniec…no ale chwała Bogu, zabrali ich stamtąd, pamiętam kiedy zadzwonił i powiedział, że po nich przyjechali i jedziemy gdzieś godzinę…mówił, że znowu zarzucają ich tymi bombami i on jeszcze z jednym chłopcem…nawiązał połączenie wideo i ja widzę oczy tego chłopca, on był taki przestraszony, był starszy, gdzieś 50 i był taki wystraszony i taki zagubiony jednocześnie, miał takie puste, wystraszone, szklane oczy, miał kontuzję i było wielu chłopców z jego oddziału…wielu z nich nie zostało żywymi…ja zrozumiałam po jego zachowaniu, po jego telefonie, on ze mną rozmawiał bardzo tak…on już sam siebie chronił i mówi…tu chłopcy wiedzą, że ostatni nasz bój będzie ostatni.
(-)
Kiedy Andrij wrócił to gdzieś pół roku był na rehabilitacji i jednego razy do niego zadzwoniłam i zaczął się jąkać, nie mógł słowa wypowiedzieć. Myślałam, że on żartuje. On po prostu nie mógł słowa wypowiedzieć. Ja do niego kilka dni on nie odbierał słuchawki, był w Łucku w szpitalu, prosił żebym nie przyjeżdżała i był taki czas, że ja nie mogłam wyjechać i ja dzwonię i słyszę on nie może dobrać słów, gubi się i mówię – włącz wideo. On włącza wideo i ja widzę, że usta mu się ruszają, ale nie może nic powiedzieć, trzyma się za głowę. Pamiętam, że szłam drogą, siadam i nie mogę, krzyczeć po prostu. Chce się po prostu wyć od tego co ja widzę na ile go wojna uszkodziła i to po pół roku po tym jak wrócił z Bachmutu.
(-)
-Wasza historia trwa ponad dwa lata, ty dotąd jesteś w Olsztynie, a Andrij na Ukrainie i rehabilitacja już minęła, od jakiegoś czasu zamiast nazwę Bachmut czytaliśmy coraz częściej nazwę Awdijewka, z Awdijewki nasi chłopcy wychodzili, pomagała w tym 3 brygada szturmowa, w której teraz jest twój mąż.
-Tak, dla mnie było szokiem, że Andrij ledwie skończył rehabilitację, od razu pojechał do oddziału, załatwić dokumenty, że teraz jest w nowej brygadzie i kiedy mi po 2 dniach powiedział w jakiej brygadzie, miałam taki stupor, nie mogłam zrozumieć…był w jednej z [ciężkich] brygad poprzednio, 35 morska piechota, a teraz w 3 szturmowej, która robi bardzo dużo i trzecią wszyscy znamy i to był szok. Nie mogłam zebrać się do kupy. Kiedy pojechał i załatwił wszystkie papiery, w dwa dni załatwił wszystkie, pojechał od razu tam na dyslokację ich i powiedział, że są pod Awdijewką, blisko i po kilku dniach nie miałam z nim kontaktu, trzy dni nie miałam z nim kontaktu i ja już jego pochowałam, zaczęłam wspominać wszystkie nasze ostatnie momenty, nasz ostatni urlop, jego słowa, co zrobiłam nie tak, wszystko w głowie się przewróciło i szczerze myślałam, że to koniec.
(-)
-Nasi chłopcy, którzy tam byli, nie widzą siebie w życiu cywilnym…oni zobaczyli, czuli że coś mogą, na ile są ważni, bo to wolni ludzie…a żołnierze, którzy są na froncie przyjmują się wzajemnie i oni wspierają się wzajemnie i kiedy wracają, to chłopcy widzą obojętność cywilów; … ludzie nie doceniają i ich, i ich pracy, jak tam można powiedzieć, więc często wracają. Co robił mój Andrij, kiedy wrócił, mówił, że się podleczy i będzie robić wszystko, żeby wrócić na front.
-Bo tam, można powiedzieć, jego druga rodzina jest teraz.
-Tak, mówił że pobratymcy to jego druga rodzina, nawet pierwsza, bo pozwolił nam wyjechać, zrozumiał, że dam radę bez niego i nie to, że nas puścił, ale mówił, że kiedy jest wolna, nie może myśleć o nas, chce uwolnić naszą Ukrainę, dać z siebie wszystko co możliwe i wtedy porozmawiamy, wtedy będę mógł być znowu w rodzinie, a teraz chłopcy to moja rodzina.

(-)
Ania cierpliwie czeka na męża, wspierając go nie tylko słowami. Pomaga Andrijowi z brakującym wyposażeniem. Obecnie Ania Szyrjajewa zbiera pieniądze na kamerę termowizyjną, która pomoże Andrijowi i innym chłopakom z 3. jednostki szturmowej, w nocnych wypadach zwiadowczych. Niedawno podczas takiej operacji zniszczeniu uległa kamera termowizyjna. Jeśli i wy chcecie uratować życie chłopakom broniącym nas na wschodzie, dołączcie do zbiórki Ani. Jej numer telefonu to 668 487 453. Istnieje możliwość płatności blikiem. Sprawozdanie z zakupu sprzętu można zobaczyć na Facebooku Ania Szyriajewa. Dziękuję wszystkim nieobojętnym. Życzę wam spokojnego wieczoru, wszystkiego dobrego.

16.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, z wami jest Hanna Wasilewska.
Kobiety, które przyjechały z Ukrainy, żeby ratować dzieci, żyją wśród nas. Nadal potrzebują pomocy i wsparcia. Jedną z nich poznałam niedawno, gdy błagała o pomoc. Nie dla siebie, tylko dla męża, który drugi rok broni Ukrainy. Dziś zapraszam do wysłuchania naszej rozmowy, poznania się z nią i jej dziećmi
Słuchajcie nas po przerwie muzycznej.
(-)
-Po prostu jechałam donikąd, wzięłam dzieci i zdecydowałam, że Bóg się nami zaopiekuje, bo jadę chronić dzieci i nie wiem co będzie dalej, ale wiem, że Bóg będzie przy mnie. Nigdy nie myślałam, że będę gdzieś jechać sama, a tym bardziej z dziećmi, byłam bardzo przywiązana do męża. Wyszłam za mąż w wieku 20 lat i on był na tyle opoką dla mnie we wszystkim i kiedy rozpoczęła się wojna, to dał mi prawo wyboru i powiedział – możesz jechać, tak będzie bezpieczniej, albo będziesz tu, ale nie dam rady opiekować się ani tobą, ani dziećmi, bo pójdę bronić naszej ziemi.
Ania Szyrjajewa przyjechała do Olsztyna z dwójką małych dzieci, na początku pełnowymiarowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę, gdy jej mąż poszedł bronić ojczyzny
-To było straszne, nie powiem, że przeżywałam to co ludzie podczas okupacji, ale to było niezwykłe, straszne, moja podświadomość nie mogła zrozumieć co się dzieje, plus dwoje maleńkich dzieci i nie wiedziałam jak dalej żyć i co będzie dalej.
-Cześć.
-Cześć.
-Jak się nazywasz?
-Natan.
-A ty?
-Mija.
-Bardzo miło mi was poznać, jestem Hania, jak wam w Polsce? Podoba się?
-Tak.
-A tata gdzie?
-Na Ukrainie, na wojnie.
-Na wojnie? A co robi na wojnie?
-Putina bije.
-A umie?
-Pistoletem.
-Twój tata jest silny?
-No tak.
-Opowiedz o tacie.
-Nie wiem gdzie on jest. Na froncie.
-A często z tatą rozmawiasz?
-Nie, nie tak często.
-A chciałabyś częściej?
-Tak.
-Czego byś chciała?
-Żeby nie było wojny i żeby było lato.
-A co lubiliście robić z tatą?
-Śnieżki lepić i…zjeżdżać z górki. Mama ma zdjęcia… że z tatą robiliśmy bałwana.
-A teraz wysyłacie tarcie jakieś wideo?
-Tak, wysyłamy.
-Natan, a powiesz co ty tacie byś teraz powiedział?
-Nie. Żeby pobił Putina.
(-)
-Jakby dla mnie to była wielka przygoda, bo nigdy nie byłam za granicą. Z mężem byliśmy 8 lat po ślubie przed wojną, nigdy nie byliśmy za granicą, a tym bardziej ja sama, bo tak jak mówię, byłam do niego bardzo przywiązana. Każdy fragment jakiejś drogi, spotkania na granicy, ludzie, którzy nas karmili na granicy i prezenty dla dzieci i kupa takich otwartych ludzi, wsparcie, to była dla mnie taka pokazowa miłość boża. Zobaczyłam wokół siebie dużo dobrych ludzi, którzy w ten sposób okazywali wsparcie i ja zrozumiałam, że nie jestem sama, że dam radę, że tak trzeba, że jedziemy.
(-)
Każdy człowiek był jakimś takim…powiem, że nie byłam wcześniej ani razu w Polsce i nie słyszałam nigdy języka polskiego poza cześć i „dzień dobry”, to było zrozumiałe i „dziękuję” i wszystko, i kiedy przyjechałam do Polski dla mnie był to taki stupor ta Polska i tu też w Olsztynie, kiedy nas przywieźli i bardzo dobry człowiek dał nam mieszkanie, potem dodali wolontariuszkę, pomogła nam, zaprowadziła nas na plac zabaw, do galerii, pierwszy to był dotyk takiej ofiarności, no jakby każdy człowiek złożył jakąś ofiarę, ale ta wolontariuszka Kamila, ona przyjęła po prostu…płakała ze mną, dzieci tuliła, taka bratnia dusza, była z nami jakiś długi czas, towarzyszyła w różnych sprawach, tam po pracy, cerkwi szukałam, pomagała mi znaleźć cerkiew i w cerkwi znalazłam też wsparcie.
(-)

-Minęło już dwa lata i ty jesteś tu z małymi dziećmi, ile miał Natanek jak wyjeżdżałaś?
-Jak wyjeżdżałam on miał 2,5, jeszcze nie mówił, później zaczął chodzić i mówić.
-A Mija ile miała?
-5, minęło 2 lata, Natan nauczył się mówić po ukraińsku, polsku, teraz angielski się uczy. Trudna była aptacja, Miji było trudno, bo musiała iść do przedszkola polskiego od razu, a Natan jakby też, ale on był jakby pod opieką Miji, chociaż ona miała 5 lat, ale musiała dorosnąć szybciej, bo od razu szukałam jakiejś pracy, wsparcia finansowego i szukałam jakiejś możliwości dorobienia i musiałam oddać dzieci do prywatnego przedszkola i zrozumiałam, że Mija tak bardzo opiekuje się bratem, oddałam ich do jednego przedszkola, żeby byli wsparciem dla siebie wzajemnie, no ale Mija była większa, bo ona miała 5. Szkoda mi, że to dzieciństwo, które miały mieć dzieci…musiały szybciej dorosnąć, musiały uczyć się żyć w innym świecie, w innym jakimś wymiarze, bez taty, z mamą która często płacze, która też nie wie jak się zachować; musiały dawać sobie radę i tu już, no też wdzięczna jestem Bogu, że dawał mi siłę trzymać się kupy jak to mówią i no być jakimś wsparciem dla dzieci, planować czas, żeby być samą i popłakać, bo było wiele różnych emocji i przeżyć, i tego, że może coś źle zrobiłam, że musiałam jakby ciągnąć gdzieś dzieci, i one musiały przestawiać się z jednego świata na inny i zjadało mnie, że zrobiłam coś nie tak i dzieciństwo swoich dzieci zamieniłam na coś. Często płakałam i dzieci często pytały – ty za tatą płaczesz? A wszystko z tatą dobrze i szczerzę prosiłam dzieci o częstą modlitwę, bo ja taka, ja wierzę że Bóg słyszy i dzieci, i dzieci prosiły Boga – daj, żeby tato nie zmarł. To taka prosta modlitwa, ale taka prosta. One wiedzą, że tata może umrzeć, może nie uświadamiają sobie co to znaczy, ale kiedy one proszą oczy zachodzą mi łzami i ja też proszę, jedyne o co proszę, żeby dzieci miały ojca. Może będą trudne relacje, bo po wojny chłopcy wracają inni. Może będzie jakaś trauma, ale nie chcę myśleć, dla mnie to bolesne, że dzieci będą całe życie bez taty.
Ciąg dalszy tej wzruszającej historii usłyszycie jutro, a teraz czas na poezję wojenną.
(-)
Na tym kończy się nasze spotkanie. Dziękuję za towarzystwo. Spokojnego wieczoru.

14.04.2024 – godz. 20.30 – magazyn (opis do dźwięku)

Witamy Państwa w Magazynie Ukraińskim „Od niedzieli do niedzieli”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Społeczność ukraińska na Warmii i Mazurach mierzy się ze stratą najbardziej znanego Ukraińca regionu, wicemarszałka województwa warmińsko-mazurskiego Mirona Sycza. Polityk, samorządowiec, twórca i wieloletni dyrektor ZSzUJN w Górowie Iławeckim spoczął na cmentarzu w Dywitach w Alei Zasłużonych. Dziś będą go wspominać jego współpracownicy i przyjaciele.

(-)

Po uroczystościach pogrzebowych, którym w katedrze greckokatolickiej Pokrowa Przenajświętszej Bogurodzicy w Olsztynie przewodniczył bp Arkadiusz Trochanowski, Miron Sycz – nauczyciel, samorządowiec, polityk – spoczął na cmentarzu w Dywitach, w Alei Zasłużonych. A dzień wcześniej, wieczorem w poniedziałek, w greckokatolickiej cerkwi w Górowie Iławeckim, został odprawiony Parastas. Ludzie, którzy zechcieli pożegnać zmarłego, nie mieścili się w świątyni. To najlepiej świadczy o tym, jakim człowiekiem był Miron Sycz. O tym między innymi mówił bp Arkadiusz:

– „Jak to dobrze, gdy bracia żyją razem!” – to słowa z Psalmu, ale jakże były one bliskie zmarłemu Mironowi! To on był dla ludzi i z ludźmi. Robił wszystko, żeby jednoczyć wspólnotę ukraińską. Robił wszystko, żeby wspólnocie ukraińskiej niczego nie brakowało. Dlatego dzisiaj my, wszyscy razem, jednoczymy się z rodziną zmarłego Mirona. Bo to wielki ból, dlatego że serce nie dopuszcza do siebie myśli, że tego, którego tak kochali, nie będzie więcej  z nimi, nie będzie więcej z nami. Kilka dni temu, można powiedzieć – przed chwilą, był z nami, słyszeliśmy jego słowa, głos. Odczuwaliśmy jego radość. Taką postawę radości życia. Ściskali jego ręce, opiekowali się, służyli w chorobie, żeby łatwiej znosił cierpienie. A dzisiaj, chociaż też jesteśmy ze zmarłym Mironem, ale musimy się z nim pożegnać, bo Bóg powołał go do siebie. W takiej chwili najtrudniej przychodzi odnaleźć się najbliższej rodzinie – żonie, dzieciom – córce, synowi. Uświadomić sobie, że trzeba pożegnać bliską osobę – męża, tatę, brata, a dla nas wszystkich – przyjaciela. Oddanego działacza społecznego. Obrońcę spraw ukraińskich, szkoły ukraińskiej. Parafianina parafii w Górowie Iławeckim, a kiedyś i Ostrego Barda. Człowieka wielkiego serca, otwartych myśli i szerokiej działalności, czego doświadczaliśmy od niego każdego dnia. A to wszystko wyniósł on z rodzinnego domu. Jego najmłodsze lata minęły w Ostrym Bardzie. Ojciec Mirona, Ołeksa, pochodził z Laszek w powiecie jarosławskim. A mama – z Chotyńca. Ukraiński duch był dla niego nakazem. A to wszystko – zasadą na całe życie. W taki sposób wychował siebie, ale i każdego, kogo spotykał na drodze swego życia. Miał pomysły, dzięki którym gromadził wokół siebie ludzi. Wychowywał młodych ludzi na prawdziwych patriotów Ukrainy. Zaszczepił miłość do swego, do rodzimego.
(-)
Pewnie niewielu ludzi wiedziało o duchowym życiu Mirona Sycza i o tym mówił proboszcz greckokatolicki, ks. mitrat Jan Łajkosz:

– Chociaż Miron był człowiekiem niewielkim, można by powiedzieć, że nie było go widać, to wszędzie było go pełno, wszędzie było go słychać. Był pełen pomysłów, którymi starał się zarazić i nas. Nas, jako Ukraińców, ale nie tylko nas.

(-) Wypowiedź w języku polskim

– Ale na wszystko jest swój czas. Nie znasz dnia ani godziny. I dzisiaj w ten wieczór dobrze, że się tu zebraliśmy; w tej świątyni, do której przychodził. Jak nie na porannej Służbie Bożej, to wieczorem – z żoną. Bywało tak, że tylko oni śpiewali. A pod koniec, to już był chory, ale otwierał aplikację i czytał „Apostoła”. Bo taki był Miron. Mirona było wszędzie pełno, wszędzie był. Dzisiaj, drodzy bracia i siostry, żegnamy go po długiej chorobie. Bo wszyscy wiedzieliśmy.

(-) Wypowiedź w języku polskim

(-)

Na Parastasie obecni byli między innymi przedstawiciele władz regionalnych, politycy i po prostu – przyjaciele Mirona Sycza. Mówi wojewoda warmińsko-mazurski Radosław Król:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Janusz Cichoń, poseł na Sejm RP, ściśle współpracował z Mironem Syczem:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Były starosta powiatu bartoszyckiego Wojciech Prokocki też ściśle współpracował z Mironem Syczem. Nie raz obaj przemawiali ze sceny na różnorodnych imprezach ukraińskich. Miron lubił stawać obok i żartował – bo był niewysokiego wzrostu, a Wojciech Prokocki ma chyba pod 190 cm, więc Miron mówił: „We dwóch mamy przyzwoitą średnią wzrostu”:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Dobrym słowem wspomniał Mirona Sycza także Roman Demko – nauczyciel wychowania fizycznego w górowskiej szkole:

– Zapamiętam Mirona jako człowieka światłego, moim zdaniem nie ma takiego człowieka, nie tylko w Górowie Iławeckim, powiecie bartoszyckim, a sądzę, że i w województwie warmińsko-mazurskim, któremu by nie pomógł. To był taki człowiek szczęścia, radości i sukcesu. Nam wszystkim będzie go bardzo, bardzo brakować. Bardzo, bardzo.

– Ile lat pracował pan z nim w szkole?

– Noooo, 26 lat. Wielki człowiek, światłego rozumu. To wielka strata nie tylko dla jego rodziny… ciężko mi mówić…Dla całego województwa, dla Polski, dla całego naszego kraju – Ukrainy.

(-)

Na Parastas do Górowa przyjechał też Mirosław Kupicz z Zarządu Głównego ZUwP w Warszawie:

– Przepraszam, głos mi się łamie…

– Tak jak nam wszystkim…

– Zapamiętam go takiego uśmiechniętego, takiego ciepłego, przyjemnego, ojcowskiego. To jest obraz, który chyba zostanie mi na całe życie.

– Wydaje mi się, że on był właśnie takim ojcem dla wszystkich swoich uczniów w szkole. Od tego zaczęła się taka jego działalność społeczna, działalność oświatowa. On był taki wytrwały w realizacji tego swojego marzenia: mieć ukraińską szkołę.

– I to widać także dzisiaj tutaj. Po tej ilości młodzieży, która przyszła nie dlatego, że nauczyciele powiedzieli: „Idźcie, pożegnajcie swego dyrektora!”, tylko dlatego, że go lubili.

– Bo nie tylko obecni, ale i dawni uczniowie dzisiaj byli.

– I absolwenci, którzy dzisiaj daleko stąd, i przyjechali.

– I wiem, że za oceanem też się smucą.

– Tak, bo ci absolwenci, ci jego uczniowie obecnie są chyba na całym świecie. To jest to, co właśnie – co im zaszczepił w sercach, tę ukraińskość, pielęgnowanie tego co swoje, rodzime. To co przekazała im ta szkoła, to w nich pozostanie. Pozostanie i mam nadzieję, że przekażą to swoim dzieciom. Ale właśnie to zaszczepił w ich sercach głównie Miron Sycz.

– Swoim przykładem.

– Swoim przykładem, swoim zachowaniem, swoim życiem.

– Dla mnie zawsze takie niesamowite było to, że on, syn upowca, a tak umiał jednoczyć Polaków i Ukraińców.

– Tak, zarzucały mu niektóre środowiska, że syn banderowca, że wszystkie te wołyńskie postanowienia próbuje blokować, ale on umiał w tym wszystkim się odnaleźć i właśnie to pojednanie było dla niego w tej pracy posła bardzo ważne. Próbował to tonować i w takim duchu pojednania ten dialog prowadzić jak mało kto, mało który z polityków. Bo to był specyficzny polityk. On był nasz.

(-)

Morze ludzi odprowadzało Mirona Sycza w ostatnią drogę. I większość z nich nie mogła powstrzymywać łez. Czy chciałby tego sam Miron? Jestem pewna, że gdyby mógł, zaraz zrobiłby lub powiedział coś, co by nas rozweseliło. Nie pozwalał innym się martwić. Był wielkim optymistą, chociaż jego życia łatwym nazwać nie można. Jednak był wytrwały i konsekwentny. I potrafił ze swojej ukraińskości zrobić atut. Swoim przykładem pokazał wszystkim, że warto być sobą, być dumnym ze swoich korzeni. O tym między innymi mówiła na cmentarzu, z trudem powstrzymując łzy, zastępczyni dyrektorki ZSzUJN w Górowie Iławeckim, Aleksandra Łatanyszyn:

(-) Wypowiedź w języku polskim

– My, uczniowie szkoły, którą Pan Miron Sycz stworzył,  zbudował, zawsze będziemy pamiętali i kontynuowali jego imię, jako wielkiego Ukraińca, znakomitego nauczyciela, dyrektora i patriotę. Pan Miron Sycz był, jest i będzie dla nas wszystkich zawsze jak ojciec, który nauczył nas pielęgnować kulturę ukraińską i nasz język ojczysty. Z dumą będziemy kontynuowali jego sprawę. Wyrażamy szczere współczucie pani dyrektor Marii Oldze Sycz, dzieciom – Natalii i Jarkowi, rodzinie i bliskim. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wszystko, co Pan Miron dla nas zrobił. Zapamiętamy Go jak naszego bohatera, patriotę i atamana. Niech spoczywa w pokoju na niebiosach z Bogiem. Bohaterowie nigdy nie umierają!

(-) Wypowiedź w języku polskim

(-)

– Mironie, dziękuję Ci za szkołę, dziękuję Ci za całe dobro, które uczyniłeś dla każdego z nas i tu obecnych. Obiecujemy, że będziemy dumnie kontynuować Twoją sprawę. Wieczna Tobie pamięć!

Uczniem Mirona Sycza był też Roman Bodnar, któremu oddaję głos:

(-) Hit-Parad

Byli dzisiaj z wami: Roman Bodnar, Marian Dąbrowski i Jarosława Chrunik. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

13.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Caritas eparchii olsztyńsko-gdańskiej rozpoczęła akcję „Świeca Wielkanocna”. Dochód ze sprzedaży przeznaczony jest na rehabilitację żołnierzy rannych w wojnie w Ukrainie. Rosjanie próbują wywołać blackout w Ukrainie. Rada UE przyjęła normy prawne, zgodnie z którymi przewidziana jest odpowiedzialność karna i system kar za naruszenie sankcji wprowadzonych przez Unię Europejską. Czechy mogą zawrzeć dwustronną umowę o bezpieczeństwie z Ukrainą w maju lub czerwcu. Dziś jest sobota, 13 kwietnia. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Caritas eparchii olsztyńsko-gdańskiej rozpoczęła akcję „Świeca Wielkanocna”. Już niedługo będziemy obchodzić Wielkanoc, święto, podczas którego zasiądziemy w gronie najbliższych do wielkanocnego śniadania. Na świątecznym stole nie może zabraknąć wielkanocnej świecy Caritas. Kupując ten świąteczny atrybut w parafii, pomożesz w rehabilitacji żołnierzy rannych na wojnie. Cena świecy to 15 zł. Od początku konfliktu Caritas w Polsce pomaga ofiarom wojny w Ukrainie. Wspiera tych, którzy pozostali w ojczyźnie i tych, którzy wyjechali do Polski. Udziela pomocy materialnej i finansowej mieszkańcom Ukrainy, współpracując z rzymskokatolickim Caritas Spes i greckokatolickim Caritasem Ukrainy. W Polsce Caritas zarządza 28 ośrodkami pomocy dla migrantów i uchodźców, zapewniając kompleksowe wsparcie. Ukraina potrzebuje pomocy, dlatego liczy się nawet najmniejszy wkład.
(-)
Rosjanie próbują wywołać blackout w Ukrainie. Masowe ataki powietrzne na infrastrukturę energetyczną mogą doprowadzić do wyłączenia prądu na dużą skalę – alarmuje ukraiński resort energetyki i zachęca Ukraińców, aby przygotowali się do takich zagrożeń. O szczegółach – Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
Rada UE przyjęła normy prawne, zgodnie z którymi przewidziana jest odpowiedzialność karna i system kar za naruszenie sankcji wprowadzonych przez Unię Europejską, a także wspólne zasady pociągania tej odpowiedzialności do wszystkich krajów członkowskich. „Rada UE przyjęła ustawę obejmującą ogólnoeuropejski minimalny zestaw zasad ścigania przypadków naruszenia sankcji UE w krajach członkowskich. Niektóre działania będą teraz uznawane za przestępstwa we wszystkich zrzeszonych państwach, np. pomoc w obchodzeniu zakazu wjazdu, handel towarami objętymi sankcjami lub prowadzenie zabronionej działalności finansowej. Karę można także otrzymać za podżeganie do tych przestępstw, pomocnictwo w nich i sprzyjanie im” – czytamy w komunikacie opublikowanym na stronie internetowej Rady Europejskiej.
(-)
Czechy mogą zawrzeć dwustronną umowę o bezpieczeństwie z Ukrainą w maju lub czerwcu. Poinformował o tym prezydent Czech Petr Pavel po spotkaniu z przywódcą Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w kuluarach szczytu Inicjatywy Trójmorza w Wilnie.
Prezydent Czech:

(-)
Czeska minister obrony Jana Černochová poinformowała wcześniej, że znaczna część amunicji trafi do Ukrainy do końca czerwca, a reszta dostaw ma być zrealizowana do końca roku.
(-)
Była to ostatnia informacja wydania. Dziękuję za uwagę i życzę miłego dnia.

12.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Witam, w studiu Hanna Wasilewska. Naprawdę nie chcę być dzisiaj smutna, bo będziemy pamiętać bystrego, energicznego, mądrego, nieustępliwego Mirona Sycza. Jednak minie dużo czasu, zanim pożegnamy tę naprawdę wspaniałą osobę. W dniu pogrzebu Mirona Syczas w Olsztynie zgromadzili się Ukraińcy i Polacy z całego kraju. Jednoczył ludzi za życia, jednoczył także po śmierci. Trudno było mówić w tej tragicznej chwili pożegnania, ale mimo to próbowałam zapytać obecnych, jak zapamiętają Mirona Sycza. Posłuchaj nas za kilka minut.
(-)
W ostatnim tygodniu zapewne wiele słyszeliście o zmarłym Mironie Syczu. Żył i działał, a ta aktywność była nagradzana. Medal „Za Zasługi dla Warmii i Mazur”, Złoty Krzyż Zasługi oraz Order „Za Zasługi” III stopnia, który otrzymał od Prezydentów Polski i Ukrainy za działalność na rzecz pojednania polsko-ukraińskiego w 2001 r., Order „Za Zasługi” II stopnia oraz Order „Za Zasługi” I stopnia nadany przez państwo ukraińskie. Miron Sycz był także Honorowym Obywatelem miasta i gminy Górowo Iławeckie.
Natomiast główną nagrodą pozostaje ludzka pamięć na zawsze.

Przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce Mirosław Skórka
-Miron to był…umiał mówić…prowadzić rozmowy w taki sposób, że wszystkie ważne sprawy…wyjaśniać [niezrozumiałe] i jemu zawsze się udawało…to był taki człowiek, który wiedział, że lepiej czasem usiąść przy kieliszku koniaku, żeby niektóre rzeczy łatwiej zrozumieć i rozwiązać łatwiej i to było jakby clou jego sukcesu, to że widział dystans do siebie i innych, że są sprawy ważniejsze niż osobiste interesy i to zawsze wygrywało i to był sukces jakby jego osoby i jego działalności…wpływ Mirona na to, że tu działa…było…jak żyje, jak żyła społeczność i bardzo duże…kiedy tak zastanawiamy się i mówimy, że nie ma ludzi niezastąpionych, to z drugiej strony…są tacy ludzie, którzy tyle zrobili, że ich nie można zastąpić. Miron jest takim wyjątkowym człowiekiem, któremu zdaje się nikomu nie uda się powtórzyć, to co zrobił, jak pracował i co stworzył wokół, obecność Ukraińców na Warmii i Mazurach, to gigantyczny sukces, ale to też sukces całej naszej społeczności i to absolutnie wyjątkowa zasługa tej osoby. Myślę, że można wiele mówić, ale naprawdę straciliśmy takiego hetmana naszej warmińsko-mazurskiej Ukrainy, którego znali i szanowali i Polacy i Ukraińcy i dlatego wszyscy przyszli go uszanować.

absolwent liceum w Górowie Marcin Bohun.
-W pierwszej kolejności pan Miron Sycz jest takim…na pewno zostanie jako dyrektor, ja szczególnie zapamiętam go jak wspierał mój zespół Biłyj Bereh, zawsze sale na próby dawał, był taki przyjazny…nie trzeba było oficjalnie, jak wspominam, tylko panie Mironie, można poćwiczyć z zespołem? Możecie, możecie. Zawsze przyszedł pierwszy rękę podał, nigdy nie było tak, że nas nie widział, zawsze był naszym przyjacielem, panem dyrektorem, nauczycielem. Zapamiętałem, bo on WOSu także mnie uczył i tak mi się przypomniało, że jak mu coś upadło na lekcji, to nie będę się schylał, aż coś innego upadnie, a jak już się schylił to spojrzał na prawo i lewo czy czegoś nie trzeba zrobić i mówił – tak zaczyna się starość…też było wiele takich rzeczy…no i sama ta szkoła nasza i wszystko wspierał, zbudował…ja, wszyscy uczniowie i społeczność jesteśmy mu wdzięczni

uczeń Mirona Sycza i wolontariusz z Olsztyna Stefan Melnyk
-W szkole jak byliśmy w pierwszej klasie i dziewczęta jak były na początku to były takie trochę ciche dziewczęta…

-Jakie to lata?
-96, początki, tak i obiecał, że zbuduje szkołę…nie przejmujcie się, będzie wszystko nowe i obiecywał i dziewczęta siedziały takie skulone, mówił co wy tak siedzicie, pierś do przodu, siedźcie jak prawdziwa kobieta, takie były no, umiał zagadać, rozbawić wszystkich, rozpoczął dopiero wtedy lekcję.

Nie tylko szkoła zostanie zapamiętana, ale także najtrudniejsze momenty, w których z pomocą przyszedł ten sam Miron
-Trzymał za mnie kciuki jak jeździłem na Ukrainę, dzwonił do mnie, pytał jak tam było i jak na granicy, czy wszystko w porządku i mówił, że robimy dobre rzeczy.
-Czułeś, że opiekował się jak synem?
-Nie tylko ja, cała ukraińska rodzina czuła, że on jest takim prawdziwym atamanem i trzymał nas wszystkich za ręce i pomagał jak dobry przyjaciel.

były konsul Ukrainy w Gdańsku Lew Zacharczyszyn
-Trudno dobrać słowa, ale co najciekawsze taki typ ludzi jak Miron, po jego śmierci nie ma takiego tragizmu, pamiętasz go takim jakim był, był strasznym optymistą…wydawał się takim prostaczkiem, niby tak żartuje sobie, coś się podśmieje, ale naprawdę w środku to był bardzo silny człowiek, z takim silnym charakterem, to takie pokolenie Akcji Wisła, ludzie którzy przeżyli straszną tragedię i nie poddali się, bo są tacy, którzy się poddali, oczywiście, ci którzy się asymilowali, ale ci się nie poddali i robili swoją sprawę i ta szkoła, nie potrzeba lepszego pomnika, bo to jego, walczył o to, zbudował, był tam dyrektorem, mój syn, który niedawno skończył 12 lat, tak kilka razy się spotykaliśmy, oczywiście jak to dziecko, starsi ludzie go nie interesują szczególnie, ale kiedy mu powiedziałem, że umarł Miron Sycz to jego reakcja była taka bardzo symptomatyczna, powiedział – on był bardzo dobrym człowiekiem. Dzieci nie kłamią. On był dobrym człowiekiem, ta z jednej strony twardość nie uczyniła go szorstkim, jego ta trauma rodziny, bo on jak wszyscy Ukraińcy na tych terenach, przeżywali ten moment nieporozumienia, wrogości, on nie stał się zamknięty, wybrał drogę budowy, budował życie i za to szanowała go społeczność polska i ukraińska, i był takim, jest takie polskie słowo „spoiwem” takim łączącym elementem. Niestety za mało jest takich Mironów Syczów tak ze strony ukraińskiej jak i polskiej, żeby przenosić dobre myśli, emocje może nie wielkiej części Polaków i Ukraińców, którzy dobrze rozumieją, jak wazne jest nasze porozumienie. Będzie dlatego brakować Mirona, ale pozostaje taka jasność po nim, zostanie takie coś jakim on był, czyli zostaje taka jasna pamięć, mógł być zmęczony, zły na kogoś, ale nie pamiętam, żeby załamał ręce, poddał ręce, to charakterystyczne cechy i to jak odchodził też, bo ja kilka razy dzwoniłem do Oli, chciałem przyjechać, zobaczyć się z Mironem i ja rozumiem, że nie chciał, żeby go ktoś zobaczył słabym, bo był silny, był prawdziwym kozakiem, nie żalił się, do końca coś robił, kandydował, chodził na spotkania, w jego stanie zdrowia było trudno, ale to robił bo inaczej byłoby gorzej. Dla wielu z nas to nauka, jak żyć i jak odchodzić, jak się żegnać, strasznie szkoda, strasznie brakuje, był takim człowiekiem, którego łatwo było lubić

przewodnicząca fundacji Dwa Skrzydła Tetiana Rewenko
-Poznałam go podczas Dnia Niepodległości w 2022 roku, to był szczególny rok dla wszystkich nas i szczególne wydarzenie, ale ja byłam w takim stanie, kiedy nie rozumiałam kto czym się zajmuje, kto kim jest, kiedy tysiące Ukraińców zaczęło przychodzić, nie zrozumiałam, że większość Ukraińców, których słyszę i widzę, to Polacy, którzy po prostu mają ukraińskie korzenie, zrozumiałam jaka wielka jest ta ukraińska rodzina tu, a dzisiaj rozumiem jaki wielki jest jego osobisty wkład w rozwój wspólnoty mniejszości i jaki to dla nas, uchodźców, skarb, że drugi dom, który tu znaleźliśmy jest niepusty, a bogaty w przyjaźń, wsparcie, dobre słowo i nawet dzisiaj taki smutny dzień, jak wielka jedność i takie wrażenie, że mamy tu jakąś wyspę ukraińską w Olsztynie, za to mu bardzo dziękuję, że inspiruje taka działalność, daje nadzieję, zawsze będę pamiętać, szczególny człowiek naprawdę.

Szkolna rodzina Myrona Sycza pożegnała go wzruszająco. O ostatniej woli zmarłego opowiedziała Aleksandra Łatanyszyn:

[wypowiedź w języku polskim]

Pamięć zmarłemu. My nie zapomnimy na pewno.

12.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Pamięć i dalsze działania na rzecz jedności polsko-ukraińskiej będą najlepszą pośmiertną nagrodą dla Mirona Sycza. Polska i Ukraina negocjują umowę dotyczącą pomocy wojskowej – potwierdzili prezydenci Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski. Na szczycie Trójmorza rozmawiano o wsparciu Ukrainy. Ukraiński parlament przyjął nowe przepisy o mobilizacji. Dziś jest piątek 12 kwietnia. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
W ostatnim tygodniu zapewne wiele słyszeliście o zmarłym Mironie Syczu. Żył i działał, a ta aktywność była nagradzana. Medal „Za Zasługi dla Warmii i Mazur”, Złoty Krzyż Zasługi oraz Order „Za Zasługi” III stopnia, który otrzymał od Prezydentów Polski i Ukrainy za działalność na rzecz pojednania polsko-ukraińskiego w 2001 r., Order „Za Zasługi” II stopnia oraz Order „Za Zasługi” I stopnia nadany przez państwo ukraińskie. Miron Sycz był także Honorowym Obywatelem miasta i gminy Górowo Iławeckie.
Natomiast główną nagrodą pozostaje ludzka pamięć na zawsze.

Przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce Mirosław Skórka
-Miron to był…umiał mówić…prowadzić rozmowy w taki sposób, że wszystkie ważne sprawy…wyjaśniać [niezrozumiałe] i jemu zawsze się udawało…to był taki człowiek, który wiedział, że lepiej czasem usiąść przy kieliszku koniaku, żeby niektóre rzeczy łatwiej zrozumieć i rozwiązać łatwiej i to było jakby clou jego sukcesu, to że widział dystans do siebie i innych, że są sprawy ważniejsze niż osobiste interesy i to zawsze wygrywało i to był sukces jakby jego osoby i jego działalności…wpływ Mirona na to, że tu działa…było…jak żyje, jak żyła społeczność i bardzo duże…kiedy tak zastanawiamy się i mówimy, że nie ma ludzi niezastąpionych, to z drugiej strony…są tacy ludzie, którzy tyle zrobili, że ich nie można zastąpić. Miron jest takim wyjątkowym człowiekiem, któremu zdaje się nikomu nie uda się powtórzyć, to co zrobił, jak pracował i co stworzył wokół, obecność Ukraińców na Warmii i Mazurach, to gigantyczny sukces, ale to też sukces całej naszej społeczności i to absolutnie wyjątkowa zasługa tej osoby. Myślę, że można wiele mówić, ale naprawdę straciliśmy takiego hetmana naszej warmińsko-mazurskiej Ukrainy, którego znali i szanowali i Polacy i Ukraińcy i dlatego wszyscy przyszli go uszanować.
Pełny materiał usłyszycie dziś wieczorem.
(-)
Polska i Ukraina negocjują umowę dotyczącą pomocy wojskowej – potwierdzili prezydenci Andrzej Duda i Wołodymyr Zełenski. Obaj przywódcy spotkali się w Wilnie na Szczycie Inicjatywy Trójmorza. Niewykluczone, że Polska dostarczy Ukrainie dodatkowe uzbrojenie:
(-)
„Powinniśmy pomóc Ukrainie, aby mogła się obronić” – zwrócił się do przywódców Trójmorza Gitanas Nauseda. Podkreślił, że Kijów powinien otrzymać wszystkie niezbędne środki z Zachodu. „Dzisiaj Trójmorze potwierdza niezachwiane wsparcie dla Ukrainy, jej suwerenności i integralności terytorialnej” – podkreślił Gitanas Nauseda.
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski przybył do stolicy Litwy z konkretnymi oczekiwaniami. „To pilne potrzeby, ale najważniejsza jest oczywiście obrona przeciwlotnicza, będę o tym szczegółowo mówił” – powiedział Zełenski.
Łotwa oferuje Ukrainie konkretne wsparcie. Prezydenci obu krajów podpisali porozumienie, które przewiduje, że Ryga będzie co roku przeznaczać ćwierć procent PKB na wsparcie militarne Ukrainy. Inicjatywa Trójmorza to inicjatywa zrzeszająca 13 krajów Europy Środkowej. Ukraina jest partnerem stowarzyszonym.
(-)
Ukraiński parlament przyjął nowe przepisy o mobilizacji. Zobowiązują one dorosłych mężczyzn do rejestracji w spisach poborowych. Dotyczy to także ukraińskich mężczyzn, którzy wyjechali z kraju.
Ustawa przewiduje też powtórną weryfikację osób uznanych za niezdatne do pełnienia służby. Nowe przepisy ułatwić mają efektywne uzupełnienie deficytu żołnierzy.
O szczegółach Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
Była to ostatnia informacja wydania. Dziękuję za uwagę i zapraszam wieczorem o 18.10. Dobrego dnia.

11.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Nasz świat – świat społeczności ukraińskiej Warmii i Mazur – tydzień temu ogromnie zubożał. Równo tydzień temu, 4 kwietnia, w czwartek, odszedł Miron Sycz – wieloletni samorządowiec, polityk, działacz społeczny, a jeszcze – twórca i wieloletni dyrektor ZSzUJN w Górowie Iławeckim.

(-)

Morze ludzi odprowadzało Mirona Sycza w ostatnią drogę. I większość z nich nie mogła powstrzymać łez. Czy chciałby tego sam Miron? Jestem pewna, że gdyby mógł, zaraz zrobiłby lub powiedział coś, co by nas rozweseliło. Nie pozwalał innym się martwić. Był wielkim optymistą, chociaż jego życia łatwym nazwać nie można. Jednak był wytrwały i konsekwentny. I potrafił ze swojej ukraińskości zrobić atut. Swoim przykładem pokazał wszystkim, że warto być sobą, być dumnym ze swoich korzeni. O tym między innymi mówiła na cmentarzu, z trudem powstrzymując łzy, zastępczyni dyrektorki ZSzUJN w Górowie Iławeckim, Aleksandra Łatanyszyn:

(-) Wypowiedź w języku polskim

– My, uczniowie szkoły, którą Pan Miron Sycz stworzył, zbudował, zawsze będziemy pamiętali i kontynuowali jego imię, jako wielkiego Ukraińca, znakomitego nauczyciela, dyrektora i patriotę. Pan Miron Sycz był, jest i będzie dla nas wszystkich zawsze jak ojciec, który uczył nas pielęgnować kulturę ukraińską i nasz język ojczysty. Z dumą będziemy kontynuowali jego sprawę. Wyrażamy szczere współczucie pani dyrektor Marii Oldze Sycz, dzieciom – Natalii i Jarkowi, rodzinie i bliskim. Jesteśmy bardzo wdzięczni za wszystko, co Pan Miron dla nas zrobił. Zapamiętamy Go jak naszego bohatera, patriotę i atamana. Niech spoczywa w pokoju na niebiosach z Bogiem. Bohaterowie nigdy nie umierają!

(-) Wypowiedź w języku polskim

(-)

– Mironie, dziękuję Ci za szkołę, dziękuję Ci za całe dobro, które uczyniłeś dla każdego z nas i tu obecnych. Obiecujemy, że będziemy dumnie kontynuować Twoją sprawę. Wieczna Tobie pamięć!

(-)

Jednym z najbliższych współpracowników Mirona Sycza był przewodniczący olsztyńskiego oddziału ZUwP Stefan Migus:

– Jeszcze jakieś dwa tygodnie przed odejściem do lepszego świata Miron Sycz zadzwonił w odpowiedzi na wiele moich prób skontaktowania się, tłumacząc się, że nie mógł odebrać, bo zabrano mu w szpitalu telefon. I pierwsze, co go interesowało: „Co się dzieje w Ukrainie? Co u was?”. Nie mówił o swoim zdrowiu. Trzeba było go uspokoić, choć uspokajających wieści nie było, zwłaszcza – co do Ukrainy. W ostatnim czasie dowódca najsilniejszej armii świata, czyli Ameryki, zaapelował do Ukrainy, żeby nie atakować i nie niszczyć moskiewskich zasobów energetycznych, czyli baz ropy i gazu. Ameryka do tej pory tak zdecydowanie nie wypowiadała się o putlerowskich nie tyle atakach na energetyczne systemy Ukrainy, ale przede wszystkim na mieszkalne masywy, szkoły, przedszkola, szpitale i inne cywilne obiekty użyteczności publicznej. Moim zdaniem to daleko nie cywilizowane i nie przyjazne wobec Ukrainy grożenie amerykańskim paluszkiem. I nie pierwsze, i zresztą nie ostatnie. A będzie jeszcze trudniej jeżeli w listopadowych wyborach prezydenckich zwycięży okryty zła sławą i podporządkowany Putinowi Trump. On już teraz oznajmia, że los wojny moskiewsko-ukraińskiej rozstrzygnie w ciągu doby. Zdradził i cenę: Ukraina miałaby oddać rusni Krym i Doniecczyznę. To jest polityk! Szkoda, że w swojej szlachetności nie zaproponował oddania putlerowi części Ameryki – jest ona o wiele większa od Ukrainy. Niestety, nie tylko w Ameryce podnoszą głowy nieprzyjaciele, a nawet wrogowie Ukrainy. Na Słowacji w wyborach prezydenckich zwyciężył jawny zwolennik Moskwy. Wokół Ukrainy wynika coraz więcej takich „przyjaciół”, lekceważących niebezpieczeństwo, które w każdej chwili może nadejść z Moskowii. Ale czy można dziwić się temu gronu zdrajców, nie tylko zresztą w południowej, środkowej czy zachodniej części Europy? W ostatnich dniach Czesi wykryli na swoim terytorium tajną do tej pory grupę popleczników ordyńskiej Moskwy, która szkalowała Ukrainę w różnego rodzaju środkach elektronicznych, nie gardząc nawet najprymitywniejszymi kłamstwami. I kto by pomyślał: finansował ją i stał na jej czele kum Putina, były szef biura prezydenckiego prezydenta Kuczmy, zdrajca Medwedczuk. Wśród liderów tej grupy przestępczej był i polski zwolennik partii Konfederacja, jakiś Jacek K., członek antyukraińskiej grupy „bracia kamraci”. Byli też inni ukraińscy sprzedawczycy, jak i mankurci innych krajów. Służby specjalne Czech, Polski i innych krajów zaczęły już robić z nimi porządek. Na szczęście, są i takie kraje, które jednoznacznie wspierają Ukrainę. To te właśnie Czechy, Litwa, Łotwa, Estonia, które dostarczają Ukrainie pociski, jest Polska, jest nawet Bułgaria. Francja deklarowała natomiast gotowość wysłania do Ukrainy swoich wojsk i zaapelowała do innych krajów zrobić to samo, czym wywołała przerażenie, bo niby to Putin może rozpocząć trzecią wojnę światową. Gdzie one patrzą? Wojna trwa już ponad dziesięć lat. Na inne kraje europejskie jeszcze się nie rozlała tylko dzięki temu, że za cenę swego życia ordy nie puszczają ukraińscy obrońcy, żołnierze-bohaterowie. Europo, Ameryko! Czas się obudzić, czy też otrzeźwieć! Żeby nie było za późno.

Wasz obserwator.

(-)

Zdaje się, że kolektywny Zachód zaczyna powoli rozumieć, co to znaczy: Moskowia. Daj Boże, żeby ten proces nabierał tempa. I na sam koniec – znowu smutna wiadomość: odeszła do wieczności pani Anna Hnatiuk, wieloletnia nauczycielka matematyki, a z czasem języka ukraińskiego w szkole w Baniach Mazurskich. A także – dyrektorka tej szkoły. Pogrzeb odbędzie się w sobotę, 13 kwietnia, w cerkwi w Baniach Mazurskich. Wieczna pamięć! Nasz program dobiega końca, była z wami Jarosława Chrunik. Usłyszymy się w niedzielę, o godz. 20.30, a teraz życzę wam spokojnego weekendu, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

11.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dziś z olsztyńskiej Cerkwi Greckokatolickiej wyruszy na Ukrainę kolejny konwój humanitarny. Istnieją rozbieżności w danych dotyczących liczby ukraińskich dzieci uczących w Polsce wyłącznie w systemie ukraińskim. Polscy europosłowie podzieleni w opiniach na temat przedłużenia o rok umowy o bezcłowym handlu z Ukrainą. Znaczna część amunicji zakupionej w ramach tak zwanej czeskiej inicjatywy trafi na Ukrainę do końca czerwca. Dziś jest czwartek 11 kwietnia. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Dziś z olsztyńskiej Cerkwi Greckokatolickiej wyruszy na Ukrainę kolejny konwój humanitarny. Wieczorem w kierunku granicy wschodniej wyjadą dwa busy pełne pomocy humanitarnej – mówi wolontariusz Stefan Melnyk:

-To będzie mój 22 konwój na Ukrainę, jedziemy tam dla żołnierzy i teraz do Truskawca do szpitala, przekazujemy leki i bandaże, łóżka między innymi, to co potrzebne
Oprócz przedmiotów znajdujących się na liście parafia zbierała także środki na zakup generatora prądu dla wojska.

-Zbiórka trwa, ale już zamówiliśmy generator, we czwartek przyjedzie i pojedzie do naszych żołnierzy na front.
Tym razem pomoc humanitarna trafi także do niedawno otwartego szpitala wojskowego w Truskawcu. Łóżka dla placówki przekazał olsztyński szpital.

-Ze szpitala dostajemy łóżka, zabieramy pościel, [prześcieradła?] i między innymi leki potrzebne żołnierzom [do gojenia?] tam jest 430 żołnierzy bez rąk, albo bez nóg, 100 jest leżących to szpital [rehabilitacyjny] wojskowy.

W przygotowaniu chłopców do wyjazdu pomaga Anna Faranczuk, koordynatorka punktu pomocy przy parafii w Olsztynie.
-Przywiozą jeszcze leki, dożywianie jelitowe, wiele leków mamy jeszcze dostać, także przed wyjazdem Stefana będziemy mieli jeszcze dużo pracy. Mamy już poodkładane podkłady na łóżka, buty dla żołnierzy, kosmetyki i będą jeszcze potrzebne i kosmetyki, żele do mycia. Do czwartku jak ktoś przyniesie to naprawdę będzie super jak się uda. A po czwartku zbieramy od początku, na następny wyjazd, bo na pewno Stefan będzie mieć 23 wyjazd, 24 może 25. Będziemy zbierać cały czas, co się da.
Do zbiórki można dołączyć wpłacając pieniądze na konto stowarzyszenia sala parafialna Olsztyn. Szczegóły można znaleźć na stronie cerkiew.olsztyn.pl lub na Facebooku stowarzyszenia.
(-)
Istnieją rozbieżności w danych dotyczących tego, ile ukraińskich dzieci uczy się w Polsce wyłącznie w systemie ukraińskim – stwierdziła Minister Edukacji Narodowej Barbara Nowacka. Przypomniała, że uczniowie z Ukrainy zostaną objęci obowiązkiem szkolnym, którego finansowanie zapewni polski rząd. Podczas konferencji prasowej Minister Edukacji Narodowej Barbara Nowacka poinformowała, że niedawno odbyło się spotkanie z partnerami ukraińskiego rządu, m.in. Ministrem Edukacji i Nauki Ukrainy Oksenem Lisowem. „Długo rozmawialiśmy o edukacji ukraińskich dzieci. Polska wykonała świetną robotę, polskie szkoły przyjęły uczniów. Nauczyciele szybko dostosowali się do zmieniających się warunków. Z drugiej strony, niestety, duży problem stanowią dzieci, które nie uczą się w polskim systemie edukacji” – powiedziała Barbara Nowacka.
Urzędnik podkreślił, że w danych istnieje rozbieżność. „Wiemy o ponad 100 000 ukraińskich dzieci w polskich szkołach i – według naszych danych – jest jeszcze 100 000 ukraińskich dzieci. Minister Edukacji i Nauki Ukrainy mówiła o około 70 tysiącach ukraińskich dzieci, które według ukraińskich danych uczą się w Polsce wyłącznie w systemie ukraińskim. Nie wiemy, co dzieje się z tymi dziećmi. Nie wiemy, czy są bezpieczne, zdrowe, czy się uczą” – powiedziała Barbara Nowacka.
Minister dodała, że to szkoła powinna dbać o proces edukacyjny dzieci, a także o ich zdrowie i bezpieczeństwo. „Stąd nasz silny nacisk, aby dzieci ukraińskie, podobnie jak dzieci polskie, były objęte obowiązkiem szkolnym” – powiedziała Barbara Nowacka.
(-)
Polscy europosłowie podzieleni w opiniach na temat przedłużenia o rok umowy o bezcłowym handlu z Ukrainą. Wczoraj komisja handlu międzynarodowego Parlamentu Europejskiego dała zielone światło dla przedłużenia i poparła wprowadzenie większych ograniczeń w imporcie z Ukrainy. Limitami zostaną objęte jaja, cukier, drób, kukurydza, owies, kasze i miód. limity będą wyznaczane na podstawie importu z Ukrainy od połowy 2021 do końca 2023 roku. W obecnej umowie żadnych ograniczeń nie ma. Andrzej Halicki powiedział Polskiemu Radiu, że wprowadzenie ograniczeń było możliwe dzięki postulatom między innymi Warszawy.
(-)
W nowej umowie, która zacznie obowiązywać od 6 czerwca, przez rok, jest tak zwany hamulec bezpieczeństwa. Wystarczy destabilizacja na rynku w jednym kraju, by Komisja podejmowała decyzję o ograniczeniu importu, bądź nałożeniu embarga na jakiś produkt. Obecnie trzeba wykazać zakłócenia w całej Unii, by Bruksela zaczęła działać. Mimo tych ograniczeń europoseł Dominik Tarczyński głosował wczoraj przeciwko przedłużeniu umowy, bo uznał, że są one niewystarczające.
(-)
Po wczorajszej decyzji parlamentarnej komisji teraz przedłużenie umowy musi zatwierdzić cały Parlament Europejski. Głosowanie deputowanych odbędzie się na sesji, która za 2 tygodnie rozpoczyna się w Strasburgu.
Znaczna część amunicji zakupionej w ramach tak zwanej czeskiej inicjatywy trafi na Ukrainę do końca czerwca. Poinformowała o tym minister obrony Jana Černochová.

(-)
Tym wyczerpujemy nasze wydanie informacji. Dziękuję za uwagę. Usłyszymy się jutro. Dobrego dnia.

10.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Chyba nie ma w naszym regionie osoby, która nie wiedziałaby o tym, że nie ma już wśród nas Mirona Sycza. Wczoraj pożegnaliśmy go w ostatnią drogę, skąd nie ma powrotu. I jeszcze długo będziemy go wspominać.

(-)

Po uroczystościach pogrzebowych, którym w katedrze greckokatolickiej Pokrowa Przenajświętszej Bogurodzicy w Olsztynie przewodniczył bp Arkadiusz Trochanowski, Miron Sycz – nauczyciel, samorządowiec, polityk – spoczął na cmentarzu w Dywitach, w Alei Zasłużonych. A dzień wcześniej, wieczorem w poniedziałek, w greckokatolickiej cerkwi w Górowie Iławeckim, został odprawiony Parastas. Ludzie, którzy zechcieli pożegnać zmarłego, nie mieścili się w świątyni. To najlepiej świadczy o tym, jakim człowiekiem był Miron Sycz. O tym między innymi mówił bp Arkadiusz:

– „Jak to dobrze, gdy bracia żyją razem!” – to słowa z Psalmu, ale jakże były one bliskie zmarłemu Mironowi! To on był dla ludzi i z ludźmi. Robił wszystko, żeby jednoczyć wspólnotę ukraińską. Robił wszystko, żeby wspólnocie ukraińskiej niczego nie brakowało. Dlatego dzisiaj my, wszyscy razem, jednoczymy się z rodziną zmarłego Mirona. Bo to wielki ból, dlatego że serce nie dopuszcza do siebie myśli, że tego, którego tak kochali, nie będzie więcej z nimi, nie będzie więcej z nami. Kilka dni temu, można powiedzieć – przed chwilą, był z nami, słyszeliśmy jego słowa, głos. Odczuwaliśmy jego radość. Taką postawę radości życia. Ściskali jego ręce, opiekowali się, służyli w chorobie, żeby łatwiej znosił cierpienie. A dzisiaj, chociaż też jesteśmy ze zmarłym Mironem, ale musimy się z nim pożegnać, bo Bóg powołał go do siebie. w takiej chwili najtrudniej przychodzi odnaleźć się najbliższej rodzinie – żonie, córce, synowi. Uświadomić sobie, że trzeba pożegnać bliską osobę – męża, tatę, brata, a dla nas wszystkich – przyjaciela. Oddanego działacza społecznego. Obrońcę spraw ukraińskich, szkoły ukraińskiej. Parafianina parafii w Górowie Iławeckim, a kiedyś i Ostrego Barda. Człowieka wielkiego serca, otwartych myśli i szerokiej działalności, czego doświadczaliśmy od niego każdego dnia. A to wszystko wyniósł on z rodzinnego domu. Jego najmłodsze lata minęły w Ostrym Bardzie. Ojciec Mirona, Ołeksa, pochodził z Laszek w powiecie jarosławskim. A mama – z Chotyńca. Ukraiński duch był dla niego nakazem. A to wszystko – zasadą na całe życie. W taki sposób wychował siebie, ale i każdego, kogo spotykał na drodze swego życia. Miał pomysły, dzięki którym gromadził wokół siebie ludzi. Wychowywał młodych ludzi na prawdziwych patriotów Ukrainy. Zaszczepił miłość do swego, do rodzimego. I tak jak on chciał być, tak i my koło niego, przy trumnie; tak jak on był z nami, tak i my chcemy naszą modlitwą podziękować mu za każde dobro, które od niego otrzymaliśmy. Naszą obecnością mówimy też słowa, których nie zdążyliśmy mu powiedzieć, żeby podziękować, a śmierć zmarłego Mirona pokazuje nam, że nikt z nas nie wie, kiedy trzeba nam będzie pożegnać się z tym ziemskim światem, jak ważne są dni naszego życia. Przychodzimy dzisiaj, żeby mu zaśpiewać: „Panie, zmiłuj się”, zaśpiewać „Wiczna pamięć”, zaśpiewać pieśń na pożegnanie. Żegnamy człowieka, który był oryginalny, osobliwy, niepowtarzalny. Człowieka, którego oczywiście będzie nam brakować. Będzie brakowało jego dotyku, jego słowa wsparcia. Odszedł człowiek, który zapisał się wielkimi literami dla wspólnoty ukraińskiej. Chyba jeszcze sobie nie uświadamiamy, kogo tak naprawdę straciliśmy. To pokaże nam przyszłość i tym bardziej będziemy odczuwać brak jego obecności w ważnych sprawach – tak dla rodziny, jak i dla nas, wspólnoty ukraińskiej, społeczności ukraińskiej, sprawy ukraińskiej w Polsce.

(-)

Pewnie niewielu ludzi wiedziało o duchowym życiu Mirona Sycza i o tym mówił proboszcz greckokatolicki, ks. Jan Łajkosz:

– Chociaż Miron był człowiekiem niewielkim, można by powiedzieć, że nie było go widać, to wszędzie było go pełno, wszędzie było go słychać. Był pełen pomysłów, którymi starał się zarazić i nas. Nas, jako Ukraińców, ale nie tylko nas.

(-) Wypowiedź w języku polskim

– Ale na wszystko jest swój czas. Nie znasz dnia ani godziny. I dzisiaj w ten wieczór dobrze, że się tu zebraliśmy; w tej świątyni, do której przychodził. Jak nie na porannej Służbie Bożej, to wieczorem – z żoną. Bywało tak, że tylko oni śpiewali. A pod koniec, to już był chory, ale otwierał aplikację i czytał „Apostoła”. Bo taki był Miron. Mirona było wszędzie pełno, wszędzie był. Dzisiaj, drodzy bracia i siostry, żegnamy go po długiej chorobie. Bo wszyscy wiedzieliśmy.

(-) Wypowiedź w języku polskim
Na Parastasie obecni byli między innymi przedstawiciele władz regionalnych, politycy i po prostu – przyjaciele Mirona Sycza. Mówi wojewoda warmińsko-mazurski Radosław Król:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Janusz Cichoń, poseł na Sejm RP, ściśle współpracował z Mironem Syczem:

(-) Wypowiedź w języku polskim
Były starosta powiatu bartoszyckiego Wojciech Prokocki też ściśle współpracował z Mironem Syczem. Nie raz obaj przemawiali ze sceny na różnorodnych imprezach ukraińskich. Miron lubił stawać obok i żartował – bo był niewysokiego wzrostu, a Wojciech Prokocki ma chyba pod 190 cm, więc Miron mówił: „We dwóch mamy przyzwoitą średnią wzrostu”:

(-) Wypowiedź w języku polskim
Dobrym słowem wspomniał Mirona Sycza także Roman Demko – nauczyciel wychowania fizycznego w górowskiej szkole:

– Zapamiętam Mirona jako człowieka światłego, moim zdaniem nie ma takiego człowieka, nie tylko w Górowie Iławeckim, powiecie bartoszyckim, a sądzę, że i w województwie warmińsko-mazurskim, któremu by nie pomógł. To był taki człowiek szczęścia, radości i sukcesu. Nam wszystkim będzie go bardzo, bardzo brakować. Bardzo, bardzo.

– Ile lat pracował pan z nim w szkole?

– Noooo, 26 lat. Wielki człowiek, światłego rozumu. To wielka strata nie tylko dla jego rodziny… ciężko mi mówić…Dla całego województwa, dla Polski, dla całego naszego kraju – Ukrainy.
Na Parastas do Górowa przyjechał też Mirosław Kupicz z Zarządu Głównego ZUwP w Warszawie:

– Przepraszam, głos mi się łamie…

– Tak jak nam wszystkim…

– Zapamiętam go takiego uśmiechniętego, takiego ciepłego, przyjemnego, ojcowskiego. To jest obraz, który chyba zostanie mi na całe życie.

– Wydaje mi się, że on był właśnie takim ojcem dla wszystkich swoich uczniów w szkole. Od tego zaczęła się taka jego działalność społeczna, działalność oświatowa. On był taki wytrwały w realizacji tego swojego marzenia: mieć ukraińską szkołę.

– I to widać także dzisiaj tutaj. Po tej ilości młodzieży, która przyszła nie dlatego, że nauczyciele powiedzieli: „Idźcie, pożegnajcie swego dyrektora!”, tylko dlatego, że go lubili.

– Bo nie tylko obecni, ale i dawni uczniowie dzisiaj byli.

– I absolwenci, którzy dzisiaj daleko stąd, i przyjechali.

– I wiem, że za oceanem też się smucą.

– Tak, bo ci absolwenci, ci jego uczniowie obecnie są chyba na całym świecie. To jest to, co właśnie – co im zaszczepił w sercach, tę ukraińskość, pielęgnowanie tego co swoje, rodzime. To co przekazała im ta szkoła, to w nich pozostanie. Pozostanie i mam nadzieję, że przekażą to swoim dzieciom. Ale właśnie to zaszczepił w ich sercach głownie Miron Sycz.

– Swoim przykładem.

– Swoim przykładem, swoim zachowaniem, swoim życiem.

– Dla mnie zawsze takie niesamowite było to, że on, syn upowca, a tak umiał jednoczyć Polaków i Ukraińców.

– Tak, zarzucały mu niektóre środowiska, że syn banderowca, że wszystkie te wołyńskie postanowienia próbuje blokować, ale on umiał w tym wszystkim się odnaleźć i właśnie to pojednanie było dla niego w tej pracy posła bardzo ważne. Próbował to tonować i w takim duchu pojednania ten dialog prowadzić jak mało kto, mało który z polityków. Bo to był specyficzny polityk. On był nasz.

Myślę, że każdy z nas mógłby niejednym dobrym słowem wspomnieć Mirona Sycza, który odszedł do wieczności 4 kwietnia. Jeszcze jutro będą go wspominać ci, którzy odprowadzali go w ostatnią drogę. Dzisiaj nasz czas antenowy się kończy. Była z wami Jarosława Chrunik. spokojnego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

09.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Ten ciepły, słoneczny, wiosenny dzień dla społeczności ukraińskiej regionu warmińsko-mazurskiego stał się ciemny, jak najciemniejsza noc.

(-)

Dzisiaj odbył się pogrzeb Mirona Sycza – działacza społeczno-kulturalnego, samorządowca, polityka. Pogrzeb miał charakter państwowy. Mirona Sycza w ostatnią drogę odprowadzały tysiące ludzi. Wczoraj w cerkwi w Górowie Iławeckim został odprawiony „Parastas” – też ludzie nie mieścili się w świątyni. Dzisiaj w Olsztynie w greckokatolickiej katedrze odbyły się uroczystości pogrzebowe, które celebrował – tak jak i wczoraj w Górowie – bp Arkadiusz Trochanowski. Miron Sycz spoczął na cmentarzu w Dywitach w Alei Zasłużonych. Można powiedzieć, że dopiero co wróciłam z pogrzebu, ale choć rozmawiałam z wieloma ludźmi, nie zdążyłam opracować nagrań. Myślę, że nie będziecie mieli nic przeciwko temu, żeby posłuchać, jak bp Arkadiusz w homilii żegnał Mirona Sycza. Naszego Mirona. Ponieważ było wielu przyjaciół-Polaków, ekscelencja mówił po polsku:

(-) Wypowiedź w języku polskim

(-)

O ostatnim pożegnaniu Mirona Sycza będę wam opowiadała jeszcze jutro i pojutrze. A raczej – będą opowiadali moi rozmówcy. Natomiast dzisiaj żegnam się już do jutra. Była z wami Jarosława Chrunik. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! Dbajcie o siebie!

09.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dziś w Olsztynie odbędzie się pogrzeb Myrona Sycza. Wybitny urzędnik państwowy i działacz mniejszości ukraińskiej w Polsce zostanie pochowany w Alei Zasłużonych. Jest zgoda negocjatorów z unijnych instytucji na większe ograniczenia w handlu z Ukrainą.
Mieszkańcy Buczy wciąż zmagają się ze skutkami rosyjskiej okupacji. Od początku pełnowymiarowj wojny na Ukrainie, czyli od 24 lutego 2022 r., w wyniku rosyjskiej agresji zniszczeniu uległo ponad 1000 zabytków dziedzictwa kulturowego. W kalendarzu 9 kwietnia. W studiu Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
Dziś w Olsztynie odbędzie się pogrzeb Myrona Sycza. Jednego z najbardziej znanych przedstawicieli społeczności ukraińskiej w Polsce ostatnich dziesięcioleci. Dyrektor ukraińskiej szkoły w Górowie Iławeckim, dwukrotnie poseł na Sejm RP, a ostatnio wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego. Wesoły, cieszący się z życia, intelektualista. Nigdy się nie wstydził, wręcz przeciwnie, zawsze podkreślał swoje ukraińskie pochodzenie, choć w Polsce w ostatnich dziesięcioleciach etnicznemu Ukraińcowi było bardzo trudno zrobić karierę. Był przykładem dla wielu.
Wszyscy zapamiętamy jego coroczne życzenia świąteczne z kolędą z akordeonem w haftowanej koszuli i błyskotliwe przemówienia w Sejmie, zwłaszcza dotyczące spraw ukraińskich.
Sprawą życia Mirona Sycza było pojednanie i solidarność polsko-ukraińska. Żył w sercu z Ukrainą i wzywał do solidarności w najtrudniejszych dla niej momentach:
– To ważne, że region Warmii i Mazur był bardzo solidarny z Ukrainą, to było podczas Pomarańczowej Rewolucji, podczas Rewolucji Godności. Jeden z pierwszych regionów; my zareagowaliśmy ze wsparciem też i finansowym, i tak jest teraz. To ważne, żebyśmy w województwie pokazali wielką solidarność i byli razem z tymi, którzy tej solidarności potrzebują.
Dziś Miron Sycz zostanie pochowany w Olsztynie, w Alei Zasłużonych. O godzinie 12:00 odbędzie się nabożeństwo żałobne w katedrze greckokatolickiej przy ul. Lubelskiej. Nieobecni będą mieli możliwość włączenia się w modlitwę podczas transmisji na żywo na kanale YouTube katedry. Rodzina zmarłego prosi, aby nie kupować kwiatów. Zamiast tego zachęca się krewnych do przekazywania datków na rzecz ofiar wojny.
(-)
Jest zgoda negocjatorów z unijnych instytucji na większe ograniczenia w handlu z Ukrainą. Porozumieli się w tej sprawie przedstawiciele Parlamentu Europejskiego, krajów członkowskich i Komisji Europejskiej – potwierdziła u belgijskiej prezydencji brukselska korespondentka Polskiego Radia Beata Płomecka. Zaakceptowany został postulat unijnych państw, forsowany przez Polskę i Francję, by wydłużyć okres wyznaczający limity importowe i wziąć pod uwagę ostatnie dwa i pół roku. Ograniczeniami mają być objęte – jaja, cukier i drób, a także kukurydza, owies, kasza i miód.
Jeśli te ustalenia jutro zatwierdzą europosłowie z komisji handlu międzynarodowego Parlamentu Europejskiego, a później cały Europarlament na sesji plenarnej, to umowa będzie mogła od 6 czerwca być przedłużona o kolejny rok. I będzie to ostatni raz kiedy będzie przedłużana.
Od połowy przyszłego roku wymianę handlową między Unią a Ukrainą będą regulować zasady stowarzyszeniowe, a te wymuszają stosowanie wyśrubowanych, unijnych standardów. To był jeden z postulatów Warszawy. Polscy rolnicy narzekają na nadmierny napływ żywności z Ukrainy, która nie spełnia wszystkich standardów, podczas gdy oni sami są zobligowani, by europejskich norm przestrzegać.
Mieszkańcy Buczy wciąż zmagają się ze skutkami rosyjskiej okupacji. Chociaż odbudowano już wiele zrujnowanych budynków, to ślady rosyjskich zbrodni pozostały w pamięci miejscowych. Od wyzwolenia miasta minęło już ponad 2 lata. Rosjanie pozostawili po sobie kilkaset ofiar cywilnych, a los ponad 100 osób pozostaje nieznany.

(-)
Od początku pełnowymiarowej wojny na Ukrainie, czyli od 24 lutego 2022 r., w wyniku rosyjskiej agresji, zniszczeniu uległo 1046 obiektów dziedzictwa kulturowego. Ponad sto z nich to obiekty o znaczeniu krajowym. Poinformowało o tym Ministerstwo Kultury i Polityki Informacyjnej Ukrainy, informuje Telewizja Publiczna. Rosyjska agresja na Ukrainie dotknęła 128 obiektów o znaczeniu narodowym, ponad osiemset obiektów lokalnych i kolejnych 70 nowo odkrytych obiektów dziedzictwa kulturowego. Najwięcej zniszczonych zabytków kultury jest w obwodzie charkowskim – to prawie 300 obiektów. Kolejnych 136 zostało zniszczonych w obwodzie chersońskim, ponad 100 w obwodzie donieckim i tyle samo w obwodzie odeskim.
Ogólnie rzecz biorąc, obiekty dziedzictwa kulturowego zostały zniszczone w 17 obwodach Ukrainy.
Ta informacja kończy nasze wydanie. Dziękuję za uwagę i zapraszam do odbiorników jutro. Wszystkiego dobrego.

08.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie” z cyklu „Kamo hriadeszy”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Na samą połowę Wielkiego Postu wybrał sobie czas pożegnania z tym światem najbardziej znany Ukrainiec Warmii i Mazur, Miron Sycz. Można dostrzec w tym pewien symbolizm – świat będzie istniał nadal, ale będzie już inny.

(-)

Wczoraj była trzecia niedziela Wielkiego Postu – Chrestopokłonna. W Głotowie k/Dobrego Miasta, jak co roku, odbyła się Droga Krzyżowa grekokatolików regionu. Jednak my dzisiaj posłuchamy obszernego fragmentu homilii Jego Świątobliwości Swiatosława na Niedzielę Chrestopokłonną z Soboru Zmartwychwstania Chrystusowego w Kijowie. Zachęcam – posłuchajcie uważnie:

– Oto droga Wielkiego Postu doprowadziła nas do trzeciej niedzieli. I przeżywając te rytmy naszej wędrówki do Paschy Pańskiej, przeżywamy niejako dynamikę podróży narodu Bożego na pustyni, gdy Pan, wyzwalając swój naród, prowadzi go od niewoli egipskiej do wolności w obiecanej, Bogiem danej ziemi. Dzisiejsza niedziela niejako zaprasza nas, żeby spojrzeć na pewną rzeczywistość istoty ludzkiej. W tej drodze przez pustynię Boży naród męczy się. Przeżywa głód i pragnienie. I tam, w pustyni, to właśnie Bóg karmi swój naród niebiańskim chlebem. Tam, w pustyni, właśnie Pan Bóg poprzez sługę swego, Mojżesza, poi swój spragniony naród wodą z kamienia. Tam, w pustyni, gdzie człowiek jest sam na sam z Bogiem, właśnie Bóg odkrywa siebie jak źródło ludzkiego życia, jego siły. Bóg daje siebie jako pokarm swoim ludziom. Pan Bóg sam im daje życie, prowadząc ich do zwycięstwa. Oto dzisiaj, w tę trzecią niedzielę Wielkiego Postu, przed naszymi oczyma cerkiew Chrystusowa stawia prawdziwy, życiodajny Krzyż Pański. A na nim wskazuje nam, woła nas do naszego ukrzyżowanego Zbawiciela. I dzisiaj słyszymy słowa świętej Ewangelii, w której mówi się nam właśnie o tej drodze. Mówi nam dzisiaj św. Marek: „Jeśli ktoś chce iść za mną, niechaj wyrzeknie się samego siebie, weźmie swój krzyż i idzie za mną”, – mówi Pan. Drugi apel – mówi Pan: „Kto chce uratować swoją duszę, ten ją zgubi. A kto ją zgubi dla mnie, ten ją uratuje. Bo jaka jest korzyść dla człowieka: cały świat zdobyć, a swoją własną duszę zgubić, zaprzepaścić?”. I trzeci apel – mówi Pan: „Kto będzie się mnie wstydził przed tym narodem tu, na ziemi; przed narodem cudzołożnym i grzesznym, tego i Syn Człowieczy będzie się wstydził przed Ojcem swoim niebieskim”. Ale żeby zrozumieć treść tych trzech apeli, powinniśmy dzisiaj zapytać samych siebie: Dokąd prowadzi nas Pan Bóg? Dokąd należy za Nim iść, wziąwszy na siebie swój krzyż? Jak można oddając swoje życie, uratować je? A dalej – kogo mamy razem nie wstydzić się? Przed grzeszną i cudzołożną ludzkością. Znajdziemy odpowiedzi na te pytania dopiero wtedy, gdy będziemy teraz wpatrywać się w Ukrzyżowanego Chrystusa – Syna Bożego. Bo właśnie On, w swoim największym poniżeniu objawił wielkość, chwałę Boga. Tak jakby poprzez ludzką słabość, podatność na zranienie, objawił jedyną moc i wielkość. Wielkość Boga. A co to za wielkość, za chwała, za moc, która objawia się w ukrzyżowanym Zbawicielu? Oczywiście, że nie jest to wielkość i chwała i moc człowieka, wszechmocy tego świata. Tam na krzyżu widzimy przejaw potęgi i wielkości samego Boga. Dlatego, że w ukrzyżowanym Zbawicielu Bóg objawia nam, kim On jest naprawdę. Tam na krzyżu poznajemy, że moc Bożej chwały przejawia się w tym, że Bóg jest miłością, dlatego też Chrystus, dyskutując ze swoimi oponentami, mówi nam dzisiaj: „Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że to Ja jestem”. Ten moment „podniesienia w górę”, to nic innego, jak ukrzyżowanie. I tam do końca przejawia się prawdziwa moc Bożej miłości, będąca źródłem życia człowieka. Dopiero na krzyżu do końca poznajemy tego Boga, za którym dzisiaj woła nas Cerkiew, żeby za Nim iść. Dopiero na krzyżu otrzymujemy to źródło życia, które warte jest tego, żeby ponad wszystko znaleźć do niego przyjść, nawet odkładając wszystkie inne swoje źródła istnienia, które możemy wziąć z ziemi. W pamięć tego ukrzyżowanego Boga nawołuje nas dzisiaj Ewangelia nie wstydzić się przed tym narodem cudzołożnym i grzesznym. Mówi nam apostoł Paweł: „Świat w swojej najwyższej mądrości nie poznał Boga, dlatego spodobało się Bogu zbawić człowieka głupotą kazania. Bo w czasie, gdy Grecy szukają mądrości, Żydzi – usprawiedliwienia Prawa, my przepowiadamy Chrystusa ukrzyżowanego. Skandal dla Żydów i głupotę dla pogan. A dla nas, którzy się zbawiamy – moc Boża. Przyjrzyjmy się temu ukrzyżowanemu Zbawicielowi. Po ludzku nam się wydaje, że gdy umiera na krzyżu, porzuca Go życie. On umiera, mówi: „Ojcze, w Twoje ręce oddaję swego ducha”. Jednak o ile sam Bóg zechciał stać się umierającym człowiekiem, tam na krzyżu odkrywa od człowiekowi źródło życia. Daje człowiekowi życie, oddają swoje ludzkie życie. Tam na krzyżu widzimy jak z ran Chrystusowych wypływa Jego życiodajna krew. To nic innego, jak życiodajna moc życia wiecznego, które dzisiaj staje się dostępne człowiekowi. Z Jego przebitego boku wypływa krew i woda. Pulsuje źródło wiecznej nieśmiertelności, które on na krzyżu odkrywa człowiekowi. Tylko Boża wieczna miłość do końca odkryta na krzyżu, staje się dostępna człowiekowi. Nie jako jakaś idea, a jak moc Królestwa Bożego. Tego Królestwa, które przejawi się w mocy, o której słyszymy w dzisiejszej Ewangelii. Dzisiaj z wysokości swego ukrzyżowania nasz ukrzyżowany Bóg i Zbawiciel mówi do mnie i do was: „Przyjdźcie do mnie wszyscy – zmęczeni i obciążeni i jam ulżę. Po ludzku możemy powiedzieć: „Co ten umierający człowiek może nam dać?”, ale gdy widzimy Boga, który daje życie swoją miłością, widzimy jedyne źródło naszego zbawienia. Odnowienie naszych sił. Jedyne źródło naszej nadziei. To dzisiaj z wysokości swego krzyża nasz Zbawiciel mówi do ukrzyżowanej Ukrainy: „Przyjdźcie do mnie, zaczerpnijcie ze źródła nieśmiertelności sił na podróż do waszego zwycięstwa”. To dzisiaj nam, którzy cierpimy codziennie przez ataki rakietowe i bomby, mówi Chrystus: „Przyjdźcie do mnie i ja dam wam siłę”. To dzisiaj zraniony i ukrzyżowany Bóg przemawia do rannych naszych obrońców, do poranionych synów i córek Ukrainy: „Przyjdźcie do mnie, bo moimi ranami dzisiaj uzdrowicie się”. Oto dlaczego dzisiaj my, wierzący chrześcijanie, biorąc swój krzyż, nie jako zgodę na własne cierpienia i męki, nie! Ale jako sekret naszej wytrwałości. Idziemy za naszym ukrzyżowanym Zbawicielem, który idzie do Zmartwychwstania. To my, chrześcijanie trzeciego tysiąclecia, odczuwamy, że nawet gdy pożegnamy się z naszym ludzkim życiem, będziemy nadal żyć. Bo to życie zapewni nam nasz Pan i Zbawiciel, z boku którego wypływa nasza siła do życia i życie wieczne. To my, chrześcijanie trzeciego tysiąclecia, mówimy dzisiaj światu: „Nie wstydzimy się Ukrzyżowanego, my składamy Mu pokłon”. Bo On jest dla nas sekretem naszego zwycięstwa.

(-)

Do tej pory trudno uwierzyć, że nie ma już wśród żywych Mirona Sycza. Odszedł do wieczności kwietnia po długiej i ciężkiej chorobie. Na stronie cerkiew.eu bp Arkadiusz Trochanowski zamieścił wyrazy współczucia rodzinie zmarłego. Czytamy tam między innymi:

„Droga rodzino zmarłego Mirona Sycza; żono, dzieci, bracie, wyrażamy nasze głębokie współczucie z powodu śmierci Waszego męża, ojca i brata. Odszedł człowiek, który głęboko zapisał się w historii niejednego człowieka w historii ukraińskiej wspólnoty w Polsce i wszystkich ludzi, którzy doświadczyli od niego dobra i ludzkiej życzliwości. Zmarły Miron Sycz poświęcił się służbie dla ludzi. Być z innym, być dla innego i działać i współdziałać, było jego drogą życiową. Żadne słowo nie jest w stanie wyrazić straty tego zasłużonego dla społeczności człowieka. Dzisiaj wierzymy, że Pan Bóg ma swój plan co do zmarłego Mirona. Niechaj Boża opieka ulży w bólu straty najdroższego dla was człowieka, a nasze modlitwy i szczere współczucie zmniejsza rodzinną tragedię. Łączymy się z Wami w modlitwie za spokój duszy ś.p. Mirona Sycza. Niechaj jego dusza znajdzie spokój w miejscu światłym, w miejscu kwitnącym, w miejscu spokojnym. Skąd odszedł ból, rozpacz i westchnienia, gdzie panuje życie wieczne z Bogiem.

Wieczna pamięć.

Bp Arkadiusz Trochanowski, ordynariusz olsztyńsko-gdański, duchowieństwo i wierni Eparchii Olsztyńsko-Gdańskiej UCGK w Polsce”

(-)

Dzisiaj o godz. 17 w cerkwi greckokatolickiej w Górowie Iławeckim rozpoczął się Parastas, a jutro w katedralnym soborze w Olsztynie o godz. 12 rozpoczną się uroczystości pogrzebowe. Rodzina prosi, żeby na pogrzeb Mirona Sycza nie przynosić kwiatów, a zamiast tego zachęca złożyć ofiarę na tych, którzy ucierpieli na skutek wojny w Ukrainie. Ofiary można będzie złożyć podczas ostatniego pożegnania. Miron Sycz zostanie pochowany w Alei Zasłużonych na cmentarzu w Dywitach. Wieczna pamięć!

Była z wami Jarosława Chrunik. Spokojnego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

08.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Kolejny konwój humanitarny na Ukrainę z olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej wyruszy 12 kwietnia. Trwa zbiórka potrzebnych rzeczy. W Pacewie trwa szkolenie taktyczne kandydatów na medyków pola walki. To kolejna już rekrutacja ochotników zorganizowana przez fundację „W Międzyczasie”. Najbliższe dni będą kluczowe dla umowy o bezcłowym handlu Unii Europejskiej z Ukrainą. Rosjanie szykują wiosną kolejną ofensywę – twierdzi szef ukraińskiego wywiadu wojskowego. Dziś jest poniedziałek 8 kwietnia. Z wami jest Hanna Wasilewska. Witam
(-)
Kolejny konwój humanitarny na Ukrainę z olsztyńskiej cerkwi greckokatolickiej wyruszy 12 kwietnia. Stefan Mielnik dostarczy pomoc humanitarną dla żołnierze. W sali parafialnej przy Lubelskiej 12 w Olsztynie zbierane są: bielizna męska, skarpetki, żywność do szybkiego przygotowania, środki higieny osobistej, koszulki, materiały opatrunkowe i leki przeciwbólowe. Rzeczy można przynosić do sali parafialnej, do 10 kwietnia po wcześniejszym kontakcie telefonicznym z proboszcze. Zbiórki trwają cały czas, natomiast coraz trudniej jest o pomoc – mówi wolontariusz Borys Tucki:
Trudno tak, nie ma takiej pomocy. Ludzie nie pomagają tak jak wcześniej, a coraz bardziej chłopcy proszą, tam ciągle potrzeba pomocy. To nierealne bez pomocy od ludzi. Chłopcy są tam, walczą o kraj, my jesteśmy tu, mamy możliwość im pomóc, to im pomagamy.
Parafia greckokatolicka w Olsztynie prowadzi także zbiórkę funduszy na generator prądu. Pieniądze można wpłacać na rachunek stowarzyszenia Sala Parafialna.
(-)
W Pacewie trwa szkolenie taktyczne kandydatów na medyków pola walki. To kolejna już rekrutacja ochotników zorganizowana przez fundację „W Międzyczasie”. O tym jak wyglądają ćwiczenia przyszłych medyków bojowych, ale też o tym jak wygląda współczesny konflikt zbrojny, Przemysław Lis rozmawia z prezesem fundacji „W Międzyczasie” Damianem Dudą:
(-)
Fundacja „W Międzyczasie” na stałe utrzymuje rotacyjne zespoły medyków bojowych na ukraińskim froncie. Wolontariusze fundacji od początku pełnoskalowej rosyjskiej inwazji na Ukrainę ratowali rannych między innymi podczas walk pod Charkowem, Chersoniem i Bachmutem.

Najbliższe dni będą kluczowe dla umowy o bezcłowym handlu Unii Europejskiej z Ukrainą. Półtora tygodnia temu kraje członkowskie porozumiały się co do zwiększenia ograniczeń importowych. Chodzi o wydłużenie okresu, który będzie brany pod uwagę przy ustalaniu limitów. Do dwóch ostatnich lat, kiedy już odnotowano nadmierny napływ produktów z Ukrainy, dopisano także drugą połowę 2021 roku, kiedy do takiej sytuacji nie dochodziło. O wydłużenie tego okresu zabiegały Polska i Francja. Limitami mają być objęte jaja, cukier, drób, kukurydza, owies, kasza i miód. O tym co dalej z umową – z Brukseli Beata Płomecka.

(-)
Rosjanie szykują wiosną kolejną ofensywę – twierdzi szef ukraińskiego wywiadu wojskowego. Kyryło Budanow w wywiadzie dla niemieckiej telewizji ARD powiedział, że obecnie sytuacja na froncie jest ciężka, ale pod kontrolą.

(-)
Tym kończymy nasz program. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro. Wszystkiego dobrego.

07.04.2024 – godz. 20.30 – magazyn (opis do dźwięku)

Witamy Państwa w Magazynie Ukraińskim „Od niedzieli do niedzieli”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Odszedł Miron Sycz, wicemarszałek województwa warmińsko-mazurskiego. Miał 64 lata. Był nauczycielem, działaczem Związku Ukraińców w Polsce, samorządowcem. Miron Sycz zasiadał w sejmiku warmińsko-mazurskim w latach 1998-2007, zajmując w nim również stanowisko przewodniczącego. Reprezentował Warmię i Mazury w Sejmie VI i VII kadencji. Od 2015 roku był wicemarszałkiem zarządu województwa warmińsko-mazurskiego.
Na znak żałoby po śmierci wicemarszałka Mirona Sycza w Urzędzie Marszałkowskim w Olsztynie przed gabinetem marszałka wystawiono księgę kondolencyjną. Będzie ona dostępna w poniedziałek w godz. 8-16 oraz we wtorek w godz. 7.30-15.30. Przed budynkiem urzędu flagi województwa opuszczono do połowy masztu i przewiązano czarną wstęgą. Tak będzie do dnia pogrzebu. Uroczystości pogrzebowe odbędą się 9 kwietnia o godzinie 12 w katedrze greckokatolickiej w Olsztynie. Ciało zmarłego spocznie w alei zasłużonych cmentarza w Dywitach.

Miron Sycz był jeśli nie najważniejszą, to jedną z najważniejszych postaci społeczności ukraińskiej na Warmii i Mazurach. Dzisiejsza nasza audycja będzie poświęcona właśnie jemu.

(-)
Nasz Miron. Jeśli ktoś powie tak wśród Ukraińców na Warmii i Mazurach, to na pewno każdy od razu pomyśli o Mironie Syczu. Kto go nie znał? Kto nie znał jego osobliwego poczucia humoru? Żartów, w tym także z samego siebie? Był to niepoprawny optymista, zawsze skory do działania. A przy tym – wielki patriota Ukrainy i Polski, dlatego tak bardzo zależało mu na tym, żeby oba narody jednoczyły się, współpracowały, przyjaźniły się. Chcę, żebyśmy dzisiaj posłuchali Mirona Sycza w różnych sytuacjach w różnym czasie. Gospodarz „Ekołomyi” w Górowie Iławeckim i zawsze – z humorem:

(-) Wypowiedź w języku polskim

W szczególny sposób Miron Sycz czynił aluzje przemawiającym, gdy mówili zbyt długo:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Dopóki nie zachorował, zawsze bywał na imprezach ukraińskich, nawet w najmniejszych miejscowościach. Potem, gdy sam już nie mógł przyjeżdżać, prosił przyjaciół, żeby przekazali pozdrowienia, powiedzieli, że o nas pamięta:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Od teraz będzie już z nami tylko w dobrej pamięci, na scenie go nie zobaczymy. Pozostawał aktywny do ostatnich dni. Jeszcze w ubiegłym roku, gdy przechodził terapię, choroba odbierała mu siły, Miron spotkał się w górowskiej szkole z delegacją Rówieńskiej Rady Miejskiej, z Andrijem Karauszem na czele.

– Delegacje z Rówieńszczyzny zawsze są krótko w Olsztynie i praktycznie mało kiedy przyjeżdżają tutaj. Ale Andrij obiecał, że jak będziecie z delegacją rady obwodowej, to zajedziecie do szkoły. I tak się stało, i za to ci, Andriju, bardzo dziękuję. Ale dziękuję też wam wszystkim, dlatego że ta szkoła jest bardzo ważnym elementem rozwoju kultury ukraińskiej na Warmii i Mazurach – w tym naszym regionie – ale też, chcę powiedzieć, że i w Polsce. Nasi absolwenci pracują praktycznie na całym świecie. Jest ich wielu w Warszawie, Gdańsku, Krakowie. I są to poważni ludzie. Bardzo duża diaspora naszych absolwentów jest w Kanadzie; myślę, że w samym Toronto jest ich co najmniej 80 osób. I mają taki całkiem poważny biznes. A szkoła na co dzień bardzo ciężko pracuje. To głównie nauczanie, ale też duża pomoc Ukrainie. Praktycznie od 24 lutego szkoła zajęła się pomocą dla Ukrainy. Praktycznie cała sala gimnastyczna była zajęta, zbieraliśmy pomoc humanitarną z Zachodu, głównie z Niemiec; potem sortowaliśmy i wywoziliśmy przede wszystkim na Rówieńszczyznę – Chełm, a z Chełma dalej to już jechało na Rówieńszczyznę. To był taki wielki zryw, wielka siła, ale też zaangażowanie samych uczniów było bardzo duże. Był moment, że większość uczniów w szkole to byli uchodźcy. Była tak trudna, skomplikowana sytuacja; były sieroty, pół-sieroty. My jako zarząd województwa dofinansowaliśmy ich pobyt tutaj. Przede wszystkim wyżywienie, ale też i pobyt w internacie. Tak jest praktycznie do dzisiaj. Jako zarząd województwa tak samo wydzielamy fundusze na pomoc dla Rówieńszczyzny,nawet załatwiliśmy ten dron dla waszych strażaków, bo obiecaliśmy, gdy tu byli. Tak samo wasze dzieci wypoczywały tu w województwie. I dalej planujemy wydzielić fundusze na wsparcie w następnym roku.

Trudno pogodzić się z faktem, że Miron już nic nigdy nie będzie planował. Jak już wspomniałam, był to wielki patriota Ukrainy i Polski, który całe swoje życie pracował dla pojednania, partnerstwa i współpracy dwóch narodów – polskiego i ukraińskiego. I bardzo się cieszył, gdy w lipcu ubiegłego roku powiat olsztyński podpisał umowę o współpracy z rejonem rówieńskim:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Miron Sycz każdego roku w czerwcu był obecny na uroczystościach na „Kozackich Mogiłach” w Aleksandrowie Kujawskim:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Miron Sycz był zawsze tam, gdzie należało być. Gdy zrodził się Majdan – czy pierwszy w 2004 r., czy drugi w 2013 r. – Miron zebrał ekipę i zaraz tam był. Po powrocie w grudniu 2013 podzielił się z nami tym, co zobaczył i usłyszał:

– Dopiero co wróciłem z panem marszałkiem z Kijowa, z Majdanu. Majdanu, który trochę różni się od Pomarańczowej Rewolucji, gdzie byliśmy razem. O ile tamten Majdan sprzed 9 lat to był protest przeciwko władzy, przeciwko sfałszowaniu wyborów, to ten bardziej przypomina „za” – za Unią Europejską. Ale to, co stało się w nocy z piątku na sobotę, spowodowało to, że przybyło o wiele więcej ludzi. I to nie na apel partii opozycyjnych, ale przeciwko temu, że zostały pobite ich dzieci. Jak sami mówią: „Nie pozwolimy, żeby władza biła nasze dzieci!”. I to było głównym powodem, że tak dużo tych ludzi przyjechało. Gdy przemawialiśmy ze sceny na Majdanie i widzieliśmy, że ten 200-tysięczny naród krzyczał, to aż ciarki szły po ciele. To rzeczywiście wielka siła. Siła bardzo dobrze zorganizowana. Siła, która stoi praktycznie w dzień i w nocy. Oni praktycznie dzień zawsze rozpoczynają od modlitwy i tak samo kończą. A potem jest bardzo dużo przemówień, a ta społeczność słucha, co mówi się ze sceny. To jest niezwykła atmosfera. Ale też warto wspomnieć o odpowiedzialności samej opozycji, która obawia się nie tyle o drogę Ukrainy, ale o los obecnej, konkretnej sytuacji. Na Majdanie obawiają się przede wszystkim prowokacji, dlatego w każdym miejscu wiszą ogłoszenia o tym, żeby nie dać się sprowokować. Zebrano już prawie 3 tysiące ochrony, która chroni Majdanu, żeby właśnie do żadnych prowokacji nie dochodziło.

A potem w studiu, w rozmowie ze Stefanem Migusem, podzielił się też własnymi refleksjami trochę szerzej:

– Tu jest podział na tych, którzy chcą, żeby żyło się im lepiej, na tych, którzy już bywali w Polsce, innych krajach Europy Zachodniej i widzą, że w tych krajach oni – jako specjaliści, Ukraińcy – są ludźmi szanowanymi i chcieliby, żeby w ich ojczyźnie władza też ich szanowała. A to oznacza, że jest taki podział na tych, którzy chcą żyć lepiej i na tych, którzy jeszcze nie wiedzą, że można żyć lepiej. Mówię to świadomie, bo na wschodniej Ukrainie 80% ludzi nie ma zagranicznych paszportów, a to oznacza, że oni w rzeczywistości nie wyjeżdżają za granicę, a często nie wyjeżdżają poza miejsce swego zamieszkania. To oznacza też, że oglądając rosyjskojęzyczną telewizję, w zupełnie inny sposób oceniają rzeczywistość, którą im się prezentuje. Natomiast ten Majdan, to z pewnością są ludzie młodzi. I na pewno ten początek tego mityngu – radosny, wesoły – i to co stało się w listopadzie, gdzie milicja, „Berkut”, pobiła tak naprawdę dzieci. Bo przecież studenci 17-letni to jeszcze dzieci. To spowodowało, że nasilił się i to nie tylko w Kijowie, ale w całej Ukrainie. I jak faktycznie z panem marszałkiem rozmawialiśmy z tymi ludźmi, to oni mówili, że nie przyjechali tam, żeby stać za opozycję, za taką czy inną partią, ale oni nie pozwolą, żeby władza biła ich dzieci. Mówili, że gotowi są stać rok czy więcej – ile będzie trzeba, ale nie pozwolą więcej na taką czy inną sytuację. Polski Sejm przyjął jednogłośnie postanowienie na poparcie dla Euromajdanu i też poparcie dla demokratycznej drogi Ukrainy. Razem z marszałkiem zawieźliśmy to postanowienie, wręczyliśmy je uroczyście na Majdanie zastępcy przewodniczącego Rady Najwyższej Rusłanowi Koszułyńskiemu. Ale mieliśmy też okazję spotkać się z liderami partii opozycyjnych. Prosiliśmy o spotkanie z przedstawicielami partii władzy, ale to nie było możliwe. Było miło, że jednym z doradców, właściwie kierującym Majdanu był były gubernator, czy też przewodniczący administracji obwodu rówieńskiego, człowiek, który często bywał tu w Olsztynie, w województwie warmińsko-mazurskim, bo współpracujemy z Rówieńszczyzną – pan Wiktor Matczuk, który podziękował za to poparcie, ale też prosił przekazać serdeczne pozdrowienia wszystkim mieszkańcom Warmii i Mazur.

Pogrzeb Mirona Sycza odbędzie się we wtorek w Olsztynie, spocznie na cmentarzu w Dywitach, w alei zasłużonych. W osobie Mirona Sycza utraciliśmy wielkiego człowieka, chociaż na razie chyba nie uświadamiamy sobie tego w pełni. Wieczny odpoczynek!

(-)
Teraz głos ma Roman Bodnar:
(-) Hit-Parad

Dzisiaj program przygotowali: Roman Bodnar, Marian Dąbrowski i Jarosława Chrunik. Życzymy Wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

06.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w sobotę, 6 kwietnia; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Sobota zazwyczaj kojarzy się przyjemnie, ale dzisiaj jest ona przyćmiona śmiercią Mirona Sycza. A i w historii mamy tragiczne wydarzenie:
(-)
6 kwietnia 1945 r. miała miejsce zbrodnia w Horajcu. Było to wyniszczenie ludności ukraińskiej, którego dokonały pododdziały 2 Samodzielnego Batalionu Operacyjnego Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego, który władze komunistyczne stworzyły na wzór radzieckich oddziałów NKWD. Podczas akcji zginęło 174 osoby, wśród nich: 32 kobiety, 35 dzieci i 19 mieszkańców powyżej 60 roku życia. Przez długi czas o ofiarach zbrodni nie wspominano w żaden sposób. Na początku 1990-tych na cmentarzu w Horajcu, gdzie pochowano ofiary zbrodni, ustanowiono tabliczkę upamiętniającą.
(-)

1812 r. urodził się Aleksander Hercen – rosyjski pisarz, publicysta, krytyk literacki, filozof, rewolucjonista-demokrata. Jeden z bardzo nielicznych przedstawicieli rosyjskiej inteligencji rewolucyjnej, którzy przychylnie odnosił się do całkowitej niepodległości Ukrainy i Polski. Matka Hercena była Niemką.

(-)

1971 r. zmarł Igor Strawiński – kompozytor i dyrygent pochodzenia ukraińskiego. Jak powiedział dyrektor muzeum w Ustyłuhu Wołodymyr Tereszczuk. Herb Strawińskich odziedziczył elementy herbu hetmana Iwana Sułymy. Rodzina była dumna z przynależności do tego dawnego ukraińskiego rodu. Sam

kompozytor pisał: „Nasze nazwisko brzmiało Sułyma-Strawiński. Jednak, gdy Rosja zaanektowała część Polski, to „Sułyma” z nieznanych przyczyn zostało wyrzucone z naszego nazwiska.

(-)

Wczoraj w rosyjskim ostrzale Zaporoża na Ukrainie zginęło co najmniej czworo cywilów. Poinformował o tym szef obwodowej administracji wojskowej, Iwan Fedorow. 20 osób, w tym 9-letni chłopiec, zostało rannych. Czworo rannych jest w stanie ciężkim. Wśród rannych jest dwoje ukraińskich dziennikarzy. Według policji z Zaporoża, w południowej części miasta eksplodowały trzy, a później dwie rosyjskie rakiety. Zniszczone zostały domy jednorodzinne i sklepy.
Rosjanie przesunęli się nieco na kilku odcinkach frontu w Donbasie. Trwają tam zaciekłe walki. Ogółem minionej doby na froncie doszło do 65 starć bojowych Ukraińców z Rosjanami. O szczegółach Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim
Ukraińskie drony zniszczyły 6 rosyjskich bombowców. Jak informuje ukraińska służba bezpieczeństwa, to rezultat ataku bezzałogowców na rosyjskie lotnisko wojskowe. O szczegółach Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim
W Charkowie zbudowano podziemną szkołę podstawową dla kilkuset dzieci. Ma ona umożliwić najmłodszym mieszkańcom miasta naukę nawet podczas alarmów bombowych. Charków jest jednym z najczęściej atakowanych przez Rosjan ukraińskich miast. O szczegółach Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Na koniec chcę jeszcze raz wspomnieć o Mironie Syczu, który zmarł 4. kwietnia po ciężkiej chorobie. W urzędzie marszałkowskim w Olsztynie wystawiono księgę kondolencyjną. Znajduje się ona przed gabinetem marszałka i będzie dostępna w poniedziałek od 8-16 oraz we wtorek od 7.30-15.30. Każdy, kto ma takie życzenie, może zostawić tam wpis o wybitnym Ukraińcu naszego regionu. Przed budynkiem urzędu flagi opuszczono do połowy masztu i przewiązano czarną wstęgą. Tak będzie do dnia pogrzebu. Uroczystości pogrzebowe odbędą się we wtorek 9 kwietnia o godzinie 12 w katedrze greckokatolickiej w Olsztynie. Następnie ciało zmarłego spocznie w alei zasłużonych na cmentarzu w Dywitach.

Miron Sycz zasiadał w sejmiku warmińsko-mazurskim trzech kadencji (1998-2007), będąc też jego przewodniczącym. Reprezentował Warmię i Mazury w Sejmie VI i VII kadencji. Od 2015 roku był wicemarszałkiem zarządu województwa warmińsko-mazurskiego. Rodzina prosi, żeby na pogrzeb nie przynosić kwiatów, a zamiast tego złożyć ofiarę dla poszkodowanych na skutek wojny w Ukrainie.

(-)
Nasz program już się kończy, przygotowała go i poprowadziła Jarosława Chrunik. usłyszymy się znowu jutro o godz. 20.30. Spokojnego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

05.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w piątek, 5 kwietnia; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Nie takie wieści chcę wam przynosić. Zupełnie nie takie. Wczoraj w wieku 64 lat, po ciężkiej walce z nieuleczalną chorobą, odszedł do wieczności Miron Sycz. Człowiek-legenda, człowiek-epoka.
(-)
Nie tylko polskie, ale i ukraińskie media obleciała ta nadzwyczaj smutna wiadomość. Portal zaxid.net/ napisał między innymi:
Od 2005 do 2024 r, Miron Sycz pracował jako zastępca marszałka województwa warmińsko-mazurskiego, a wcześniej – był posłem parlamentu przez dwie kadencje (2007-2015) z Platformy Obywatelskiej.
Na najbliższych wyborach samorządowych startował do sejmiku wojewódzkiego z okręgu, obejmującego Elbląg i północno-zachodnią część regionu. Miron Sycz pracował jako wicemarszałek do ostatnich dni.
Przez wiele lat Miron Sycz aktywnie brał udział w życiu społeczności ukraińskiej w Polsce – kierował szkoła średnią z ukraińskim językiem nauczania w Górowie Iławeckim, a potem na jej bazie stworzył ZSzUJN w tymże mieście. Był dyrektorem tej placówki od 1990 do 2007 r.

Miron Sycz był pierwszym posłem polskiego parlamentu, który złożył przysięgę w wyszywanej krzyżykiem „soroczce”, charakterystycznej dla ukraińskiej kultury i tradycji.

Pogrzeb Mirona Sycza odbędzie się we wtorek w Olsztynie. Zostanie on pochowany w alei zasłużonych na cmentarzu w Dywitach.

(-)

Śmierć Mirona Sycza to niepowetowana strata dla nas wszystkich. Posłuchajmy kilku jego wypowiedzi z różnych czasów i sytuacji. Gdy po pobiciu przez „Berkut” studentów ukraińskich w Kijowie zrodził się Euromajdan w 2013 r. Miron Sycz, wówczas jako poseł na polski Sejm, pojechał do Kijowa. A tuż po powrocie podzielił się z nami tym co zobaczył i usłyszał:

– Dopiero co wróciłem z panem marszałkiem z Kijowa, z Majdanu. Majdanu, który trochę różni się od Pomarańczowej Rewolucji, gdzie byliśmy razem. O ile tamten Majdan sprzed 9 lat to był protest przeciwko władzy, przeciwko sfałszowaniu wyborów, to ten bardziej przypomina „za” – za Unią Europejską. Ale to co stało się w nocy z piątku na sobotę spowodowało to, że przybyło o wiele więcej ludzi. I to nie na apel partii opozycyjnych, ale przeciwko temu, że zostały pobite ich dzieci. Jak sami mówią: „Nie pozwolimy, żeby władza biła nasze dzieci!”. I to było głównym powodem, że tak dużo tych ludzi przyjechało. Gdy przemawialiśmy ze sceny na Majdanie i widzieliśmy, że ten 200-tysięczny naród krzyczał, to aż ciarki szły po ciele. To rzeczywiście wielka siła. Siła bardzo dobrze zorganizowana. Siła, która stoi praktycznie w dzień i w nocy. Oni praktycznie dzień zawsze rozpoczynają od modlitwy i tak samo kończą. A potem jest bardzo dużo przemówień, a ta społeczność słucha, co mówi się ze sceny. To jest niezwykła atmosfera. Ale też warto wspomnieć o odpowiedzialności samej opozycji, która obawia się nie tyle o drogę Ukrainy, ale o los obecnej, konkretnej sytuacji. Na Majdanie obawiają się przede wszystkim prowokacji, dlatego w każdym miejscu wiszą ogłoszenia o tym, żeby nie dać się sprowokować. Zebrano już prawie 3 tysiące ochrony, która chroni Majdanu, żeby właśnie do żadnych prowokacji nie dochodziło.

Miron Sycz bardzo się cieszył, gdy powiat olsztyński w lipcu ubiegłego roku podpisał umowę o współpracy z rejonem rówieńskim:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Każdego roku w czerwcu Miron Sycz był obecny na uroczystościach na „Kozackich Mogiłach” w Aleksandrowie Kujawskim:

(-) Wypowiedź w języku polskim

(-)

Wczoraj dusza Mirona Sycza odleciała do nieba, a nam pozostaje światła i wieczna pamięć. Była z wami Jarosława Chrunik. Spokojnego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

05.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w piątek, 5 kwietnia; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Nie takie wieści chcę wam przynosić. Zupełnie nie takie. Wczoraj w wieku 64 lat, po ciężkiej walce z nieuleczalną chorobą, odszedł do wieczności Miron Sycz. Człowiek legenda, człowiek epoka.
(-)
Nie tylko polskie, ale i ukraińskie media obleciała ta nadzwyczaj smutna wiadomość. Portal zaxid.net/ napisał między innymi:
Od 2005 do 2024 r, Miron Sycz pracował jako zastępca marszałka województwa warmińsko-mazurskiego, a wcześniej – był posłem parlamentu przez dwie kadencje (2007-2015) z Platformy Obywatelskiej.
Na najbliższych wyborach samorządowych startował do sejmiku wojewódzkiego z okręgu, obejmującego Elbląg i północno-zachodnią część regionu. Miron Sycz pracował jako wicemarszałek do ostatnich dni.

Przez wiele lat Miron Sycz aktywnie brał udział w życiu społeczności ukraińskiej w Polsce – kierował szkoła średnią z ukraińskim językiem nauczania w Górowie Iławeckim, a potem na jej bazie stworzył ZSzUJN w tymże mieście. Był dyrektorem tej placówki od 1990 do 2007 r.

Miron Sycz był pierwszym posłem polskiego parlamentu, który złożył przysięgę w wyszywanej krzyżykiem „soroczce”, charakterystycznej dla ukraińskiej kultury i tradycji.

Pogrzeb Mirona Sycza odbędzie się we wtorek w Olsztynie. Zostanie on pochowany w alei zasłużonych na cmentarzu w Dywitach.

(-)

Śmierć Mirona Sycza to niepowetowana strata dla nas wszystkich. Posłuchajmy kilku jego wypowiedzi z różnych czasów i sytuacji. Gdy po pobiciu przez „Berkut” studentów ukraińskich w Kijowie zrodził się Euromajdan w 2013 r. Miron Sycz, wówczas jako poseł na polski Sejm, pojechał do Kijowa. A tuż po powrocie podzielił się z nami tym co zobaczył i usłyszał:

– Dopiero co wróciłem z panem marszałkiem z Kijowa, z Majdanu. Majdanu, który trochę różni się od Pomarańczowej Rewolucji, gdzie byliśmy razem. O ile tamten Majdan sprzed 9 lat to był protest przeciwko władzy, przeciwko sfałszowaniu wyborów, to ten bardziej przypomina „za” – za Unią Europejską. Ale to co stało się w nocy z piątku na sobotę spowodowało to, że przybyło o wiele więcej ludzi. I to nie na apel partii opozycyjnych, ale przeciwko temu, że zostały pobite ich dzieci. Jak sami mówią: „Nie pozwolimy, żeby władza biła nasze dzieci!”. I to było głównym powodem, że tak dużo tych ludzi przyjechało. Gdy przemawialiśmy ze sceny na Majdanie i widzieliśmy, że ten 200-tysięczny naród krzyczał, to aż ciarki szły po ciele. To rzeczywiście wielka siła. Siła bardzo dobrze zorganizowana. Siła, która stoi praktycznie w dzień i w nocy. Oni praktycznie dzień zawsze rozpoczynają od modlitwy i tak samo kończą. A potem jest bardzo dużo przemówień, a ta społeczność słucha, co mówi się ze sceny. To jest niezwykła atmosfera. Ale też warto wspomnieć o odpowiedzialności samej opozycji, która obawia się nie tyle o drogę Ukrainy, ale o los obecnej, konkretnej sytuacji. Na Majdanie obawiają się przede wszystkim prowokacji, dlatego w każdym miejscu wiszą ogłoszenia o tym, żeby nie dać się sprowokować. Zebrano już prawie 3 tysiące ochrony, która chroni Majdanu, żeby właśnie do żadnych prowokacji nie dochodziło.

Miron Sycz bardzo się cieszył, gdy powiat olsztyński w lipcu ubiegłego roku podpisał umowę o współpracy z rejonem rówieńskim:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Każdego roku w czerwcu Miron Sycz był obecny na uroczystościach na „Kozackich Mogiłach” w Aleksandrowie Kujawskim:

(-) Wypowiedź w języku polskim

(-)

Wczoraj dusza Mirona Sycza odleciała do nieba, a nam pozostaje światła i wieczna pamięć. Była z wami Jarosława Chrunik. Spokojnego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

04.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dużo się dzieje w świecie i chcąc nie chcąc, trzeba czasami zainteresować się polityką. Dzisiaj doczekali się ulubionej pozycji ci spośród naszych słuchaczy, którzy nieraz pytali mnie, dlaczego nie ma już komentarzy Stefana Migusa. Nasz program zaczniemy właśnie od tego komentarza.

(-)

„Nikomu nie będę pomagał wbijać nóż w plecy Ukrainie”, – oznajmił w ostatnich dniach na spotkaniu w Krakowie premier rządu polskiego, Donald Tusk. Była to odpowiedź dla rolników-protestantów, którzy nadal, ze ślepym zdecydowaniem żądają nie tylko wstrzymania tranzytu ukraińskiego zboża przez terytorium Polski, ale całkowitego zakazu wwozu ukraińskich produktów żywnościowych nad Wisłę. Jeszcze dziwniejsze może wydać się i to, że trzykrotnie więcej zboża z Rosji i Białorusi, niż z Ukrainy, trafia nad Wisłę i nikt przeciwko temu nie protestuje. Tymczasem Polska eksportuje do Ukrainy trzykrotnie więcej swoich produktów, niż importuje. Jeszcze okropniejsze jest to, co przygraniczni protestanci wyprawiają z ukraińskim zbożem. W niejednym polskim domu istnieje jeszcze zwyczaj robić znak krzyża na bochenku przed podaniem chleba do stołu. Tymczasem setki, jeśli nie tysiące ton ukraińskiego zboża graniczni strajkujący wysypują w błoto. Dla Ukraińców jest to jedna z największych obelg, bowiem za pięć znalezionych na polu kłosów pszenicy, rozstrzeliwali ich bolszewiccy siepacze. Koło dziesięciu milionów Ukraińców zmarło na swoich czarnoziemach na skutek Hołodomorów, dokonanych przez Stalina i jego popleczników, wśród których był i bolszewik Stanisław Kosior, wychodźca z Polski.

W Ukrainie trwa, z jakiegoś powodu obojętna dla tych upolitycznionych protestantów, coraz okrutniejsza, totalna wojna, która może za chwilę-dwie przyjść i do Polski i innych krajów Europy. Rakiety putlera-terrorysty na polskie pogranicze już przylatują. Nie tak dawno wiodący rosyjski „ałkasz”, wcześniej prezydent i premier Rosji, ogłosił nie nowy już plan rozbioru Ukrainy. On jest taki dobry, chyba wychylił więcej, niż zazwyczaj, że część ukraińskich ziem proponuje sąsiadom: Polsce, Węgrom i Rumunii. Dla siebie Rosja miałaby zostawić najwięcej. Jednym słowem – Miedwiediew dzieli skórę na żywym niedźwiedziu. Trzeba oddać kremlowskiemu „ałkaszowi” należne: w swojej ordyńskiej szlachetności gotów jest pozostawić Ukrainie Kijów i okoliczne terytorium, oczywiście – pod wpływem moskowii.

W ostatnich dniach daje się odczuć pewne ożywienie uśpionej bogactwem i wątpliwym bezpieczeństwem Europy. NATO deklaruje organizację funduszu w wysokości 100 mld dolarów, które byłyby przeznaczone dla Ukrainy na obronę na najbliższe pięć lat. Decyzja może zostać podjęta nie wcześniej, niż w lipcu tego roku. A broni Ukraina potrzebuje już. Teraz. Malutki kraj, Łotwa, zdobyła się, aby udzielić walczącej Ukrainie 10 mln euro pomocy. Niewiele większe Czechy zdołały zebrać około miliona pocisków artyleryjskich, które Ukrainie są koniecznie potrzebne. A ot, najsilniejszy kraj świata, Ameryka, odwleka jak może wielomilionową, obiecaną wcześniej pomoc Ukrainie. Największy wojskowy sojusz świata – NATO – na razie opędza się deklaracjami i to rozłożonymi na długich pięć lat. Niech oni sobie wreszcie uświadomią, że Ukraińcom nie brakuje męstwa, a broni. Każdy dzień, każda godzina to śmierć dziesiątków najpatriotyczniejszych Ukraińców, bezbronnych dzieci i kobiet. I ta kostucha, pod postacią terrorysty-karzełka, międzynarodowego zbrodniarza putlera, wkrótce może przyjść i do sąsiadów Ukrainy. Nie warto więc zwlekać. Niechże otrzeźwieją nie tylko wiejscy protestanci, ale i politycy, i wszelkiej maści ukrainofoby. Dziad z bunkra, terrorysta-putler nie będzie wnikał, a będzie zabijał wszystkich po kolei – od małego do starego. Tak jak to robi obecnie nw Ukrainie, rozstrzeliwując domy mieszkalne wraz z mieszkańcami, szpitale, szkoły, przedszkola, sklepy, kawiarnie. Ostatnio codziennie – w Charkowie, Chersoniu, Sumach, Dnieprze, Kijowie…

W pokojowej na razie Polsce – wybory do struktur samorządowych, które mają wpływ na charytatywną pomoc dla Ukrainy i uchodźców wojennych. Bardzo aktywnie włączyli się w nie przedstawiciele społeczności ukraińskich Warmii i Mazur. Do tej pory udało się doliczyć na listach 31 Ukraińców w najróżniejszych komitetach wyborczych. Jest to rekord ogólnopolski, bo we wszystkich innych województwach razem wziętych jest tylko 42 przedstawicieli społeczności ukraińskich. Chciałoby się, żeby też ukraińscy wyborcy masowo poszli zagłosować i oddali swoje głosy z głową.

Wasz obserwator.

(-)

W ostatnich dniach został odwołany ze stanowiska szef Rady Bezpieczeństwa i Obrony Ukrainy, Ołeksij Daniłow. Prezydent przewiduje dla niego inne zadania. Ołeksij Daniłow znany jest z tego, że mówi prawdę prosto w oczy. Na potwierdzenie tych słów posłuchajmy jego ostatniego publicznego wystąpienia z 22 marca na Kijowskim Forum Bezpieczeństwa. Forum zorganizowała i przeprowadziła Fundacja Arseniusza Jaceniuka „Odkryj Ukrainę”. Daniłow odpowiadał między innymi na pytanie, czy apelowała strona amerykańska do Ukrainy, żeby zaprzestać bombardowania rosyjskich rafinerii. Wystąpienie zarejestrowała Gzeta.ua:

(-)

– Chciałbym zauważyć, że jest to dość dziwne, że w prasie amerykańskiej pojawiła się taka publikacja. To jest taka dość niespodziewana rzecz. Nie wiem kto i po co to zrobił. Przecież Ameryka to wielki kraj i nie może sobie pozwalać na takie rzeczy, to logiczne.

– Czy może pan potwierdzić lub zaprzeczyć, że takie uwagi były robione na temat potencjalnych ataków ze strony ukraińskiej na terytorium Rosji?

– To co dotyczy naszej wojny – kluczowe jest tu wyrażenie: „naszej wojny” – nie zamierzamy nikogo pytać o to, co będziemy atakować na terytorium Rosji. Będziemy likwidować Rosjan tam, gdzie będziemy ich znajdować, dotyczy to też przemysłu zbrojeniowego FR. nie będziemy nikogo pytać o pozwolenie – chcę, żebyśmy to rozumieli. A jeśli mowa o przyszłości, to trzeba wspomnieć przeszłość. To bardzo ważne. Nikt nie chce wspominać przeszłości. Nikt nie chce wspominać jak rozwijały się wydarzenia w przeszłości i dlaczego okazaliśmy się dzisiaj w stanie wojny. A ja powiem: dlatego, że ktoś uważał, że my jako naród nie istniejemy. I to nie Rosja. Rosja nie była odosobniona w takich opiniach. W takich plazmonach informacyjnych, które stale Rosjanie nasadzali na Zachodzie i „objaśniali” zachodnim politykom, że nas nie ma. I wielu w to wierzyło, dlatego że książki, które w swoim czasie przepisała rosja, nadal znajdują się w stanfordach, oxfordach itp. Chcę wszystkim przypomnieć, że nas porzucono w latach 90-tych. Odebrano nam broń i przekazano Rosji. Rosja teraz szantażuje cały świat tą bronią. Ale to było w przeszłości i dla nikogo nie jest teraz wygodne o tym pamiętać. I gdy teraz mówi się o pomocy, to nikt nie chce wspominać – a na ile dziesiątków, setek miliardów dolarów nas pozbawiliście? Możliwości obrony naszego kraju. Przy czym wzięliście zobowiązanie, że będziecie nam pomagać. Czy była taka pomoc w 2014 roku? Gdy agresor wdarł się na nasze terytorium. Nie? Czy była niezbędna pomoc w 2022 roku? Nie! Wszyscy czekali czym się to zakończy. Czy wytrwamy, czy nie. Wytrwaliśmy. My wszystkim wyjaśnialiśmy, że „Wy wszyscy głęboko się mylicie”. My wiemy kim jesteśmy i z pewnością będziemy bronić naszego kraju. Chcę powiedzieć, że jest to historia bez precedensu, gdy wszyscy dyplomaci uciekli z kraju. To jest precedens w historii, ja nie wiem… są tu historycy na sali, czy mogą powiedzieć, żeby wszyscy dyplomaci zebrali się, opuścili kraj i pozostawili go sam na sam. Straszyli naszego prezydenta, straszyli cały nasz naród. Tak więc chcę powrócić do przyszłości. Dokładnie wiem, że zwyciężymy, byłem o tym przekonany od samego początku. Dokładnie wiem, jaką Ukraińcy chcieliby mieć Ukrainę. Dobrze wiem, że mamy prawdziwych przyjaciół i partnerów. My już trzeci rok prowadzimy wojnę z agresorem, który jest od nas większy pod względem terytorium, większy pod względem uzbrojenia. I pod wieloma względami jest od nas większy. Ale wy nie bierzecie pod uwagę prostej rzeczy. Amerykanie po raz kolejny robią ogromny błąd, gdy nie rozumieją, że dekolonizacja Rosji będzie się odbywała w najbliższym czasie, oni nie chcą tego uznawać. Ale chcę zauważyć, że oni po prostu nie rozumieją w jaki sposób odbywają się te procesy. Nikt ich nie będzie pytał. Ona sama będzie się dekolonizowała, jeśli mówimy o przyszłości. I to będzie przy naszej z wami pamięci. I będą wolne kraje odpowiednio do statutem ONZ. Chcę wszystkim przypomnieć, że w swoim czasie, gdy byli ludzie, którzy faktycznie patrzyli 50, 60, 70 lat do przodu; tenże Kissinger, który przeprowadzał operację rozdzielania Chin i Rosji. To była błyskotliwa operacja. Ale miejcie na uwadze to, że wszystko mija. Tamten okres też minął. I jeśli ktoś uważa, że można operację Kissingera powtórzyć, to nie jest to możliwe, będzie inny świat, inne sojusze; będzie całkiem inna planeta. Po naszej wojnie i dzięki nam obudziliśmy Europę. Europa spała po II wojnie światowej, uważała, że u nich jest wszystko dobrze. W ostatnim czasie wreszcie się obudziła. To jest bardzo, bardzo ważny czynnik. Jest to jeszcze potwierdzenie tego, że nasza niezłomność, nasza obrona daje się nam bardzo trudno, ale efekty już mamy. Ta wojna będzie miała wpływ na cały świat. Na cały świat, bez wyjątków. Ja tu zapisałem standardy NATO, ale przepraszam, nie wiem o jakie standardy NATO chodzi, ale mogę wam z pewnością powiedzieć, że po tej wojnie trzeba je będzie na nowo przepisywać. Nie po, a teraz trzeba je przepisywać. Stare standardy wam nie pomagają. Stare standardy pokazały wam w Afganistanie i nie tylko. Ma się na uwadze to, że wojna jest całkiem inna. I dzisiaj, gdy zwlekacie z naszym zwycięstwem, autokratyczne kraje, mając analizę tej wojny, każdego dnia szykują się. Szykują się i jeszcze raz szykują się. Wojna będzie całkiem inna. Ja mogę bardzo długo na ten temat mówić, tu jest wielu moich przyjaciół, zwłaszcza przedstawicieli USA, oni wiedzą jakie szczere rozmowy odbywają się w moim gabinecie. Ogromne „niestety”, ten paradygmat, w którym nadal żyje ogromna liczba polityków USA – paradygmat zimnej wojny; może z wiekiem jest to związane, może z czymś innym – on się skończył. On nie będzie więcej pracował. Nie trzeba bać się Rosji. Mówiłem: Jeśli boicie się psa, to wcześniej czy później ten pies będzie was gryzł. Trzeba mu po prostu dać po głowie raz i na zawsze. Wtedy będzie zupełnie inna sytuacja. Obecnie ten szalony pies szczeka i mówi: „Będę rzucał broń jądrową”. Niemożliwe, nie będzie. Nigdy Putin nie będzie rzucał broni jądrowej, nikt mu nie pozwoli. Jego gospodarz mu nie pozwoli. I czym dłużej zwlekamy z tą kwestią, tym bliżej jest jednoczenie się Chin i Rosji, co jest bardzo, bardzo dla świata niebezpieczne. Mądrzy Amerykanie w połowie ubiegłego wieku to rozumieli – że ten alians jest niezwykle niebezpieczny. Czy rozumieją to dzisiaj? Trudno mi na to odpowiedzieć.

– Panie Daniłow,dziękuję za pańskie opinie, mogę przypuścić, że teraz ktoś może zrozumieć to co pan powiedział, że Ukraińcy nie są wdzięczni za tę pomoc, jaką już otrzymali. No, to taka moja wersja.

– W żadnym wypadku! Chcę żebyśmy po prostu właściwie rozstawiali akcenty. To nie jest pomoc dla naszego kraju, to jest pomoc dla Europy. To jest pomoc dla UE. To jest pomoc dla krajów nadbałtyckich, to jest pomoc dla Polski. To jest pomoc całemu Układowi Warszawskiemu, który spoczął w obozie. Zapomnieliście, że Putin wysuwał ultimatum dla krajów NATO w grudniu 2021 roku? To ja przypomnę, co on powiedział: „Wszystko, co było do 1997 roku – zwróćcie mi!”. Kogo więc my bronimy? Bronimy swojej niepodległości, ale jednocześnie bronimy całej Europy. Ale chcę powiedzieć o jeszcze czymś innym: o wartościach. Jesteśmy krajem, który broni demokracji. I gdy mowa jest o wojskowych koalicjach, one są bardzo ważne. Wszystkie koalicje, o których powiedzieli koledzy, są dla nas bardzo, bardzo ważne. Ale chciałbym, żeby tak jak podczas II wojny światowej była koalicja antyhitlerowska, żeby była antyputinowska koalicja. To jest bardzo ważne. I żeby wszyscy mówili o naszym wspólnym zwycięstwie. Nie tyle, ile będzie nam trzeba, a do naszego zwycięstwa. To bardzo ważna konstatacja spraw, które coraz częściej zaczęły wybrzmiewać w ostatnim czasie na Zachodzie. Nie na całym, ale już wybrzmiewają. I to jest bardzo ważne. Dzięki naszej walce, dzięki naszej stanowczości, dzięki naszemu sprzeciwowi wobec tego szalonego agresora. A co się tyczy wdzięczności – jesteśmy wdzięczni wszystkim bez wyjątku krajom. Wszystkim, którzy biorą w tym udział. Stanom Zjednoczonym w pierwszej kolejności. Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Francji, Niemcom… wszystkim bez wyjątku jesteśmy wdzięczni. Ale jeszcze raz podkreślam, żebyśmy rozumieli, że to nie tylko nasza historia, to jest historia całego cywilizowanego świata. I gdy obecnie walka toczy się między cywilizacją i reżimami autokratyczno-totalitarnymi, to po prostu trzeba się określić, po czyjej stronie jesteście.
(-)

Może są to słowa szorstkie i mało przyjemne, ale przecież trudno zaprzeczyć. Czekając na zwycięstwo, dokładamy swoją cegiełkę – każdy na miarę swoich możliwości. Nasz program zbliża się do końca. Przygotowała go i przedstawiła Jarosława Chrunik. Usłyszymy się jutro o godz. 10.50, a tymczasem życzę wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

04.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w czwartek, 4 kwietnia; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Dzisiaj będzie się u nas przeplatać twórczość i polityka:
(-)
4 kwietnia 1103 r. nad rzeką Sutiń ruskie oddziały rozgromiły wojska połowieckie. Jak podaje latopis, zginęło wówczas 20 połowieckich chanów. Był to pierwszy odczuwalny cios w Połowców, którzy utracili mobilność, ponieważ musieli chronić swoje rodziny. Nie zmniejszyło to jednak połowieckiej aktywności, o czym świadczą wyprawy połowieckie na Ruś w latach 1105, 1106, 1107, 1109, 1111 oraz 1113.
(-)
1894 r. urodził się Dmytro Czyżewski – ukraiński i europejski naukowiec-encyklopedysta, kulturolog-slawista, filozof, badacz literatury ukraińskiej i słowiańskiej, historii kultury, filozofii, myśli religijnej i duchowości słowiańskiej. Badacz niemieckiej slawistyki. Dmytro Czyżewski zawsze pryncypialnie odróżniał ukraińską kulturę i język od rosyjskiego i tego samego wymagał od swoich niemieckich kolegów po fachu. W prywatnym życiu i w relacjach z kolegami – na odwrót – nigdy nie dzielił ludzi według pochodzenia etnicznego.
(-)
1953 r. urodziła się Kwitka Cisyk – amerykańska śpiewaczka ukraińskiego pochodzenia. Od początku lat 1980-tych była jedną z najdroższych i najpopularniejszych wykonawczyń jingli w USA – motywów reklamowych dla radia i telewizji. Wykonywała też jingle dla firm: Chevrolet, Cadillac, Toyota. W 1983 r. razem z matką odwiedziła Ukrainę – była we Lwowie i innych miastach Zachodniej Ukrainy. Był to pierwszy i ostatni raz, gdy Kwitka odwiedziła historyczną ojczyznę. W tamtym czasie jej piosenki były zakazane w Ukrainie. Pierwsze CD z piosenkami ukraińskimi «Kvitka» або «Songs of Ukraine» został nagrany w 1980 r., drugi «Two colors» — 1989 r. Kwitka Cisyk zmarła na raka, nie dożyła 5 dni do 45-tych urodzin.
(-)
1960 r. urodził się Wiktor Miszałow – bandurzysta, badacz kobziarstwa, kompozytor, dyrygent, był jednym z założycieli pierwszego ukraińsko-kanadyjskiego wspólnego przedsiębiorstwa „Kobza”, które specjalizowało się w działalności muzycznej i kulturalnej. Pracował jako wykładowca w szkołach w Australii i w Toronto. Od 1988 r. – koncertmistrz Ukraińskiej Kapeli Bandurzystów im. T. Szewczenki. Założyciel Kanadyjskiej Kapeli Bandurzystów.
(-)
1984 r. zmarł Ołeh Antonow – ukraiński radziecki konstruktor lotniczy. Antonow był jednym z twórców szybownictwa radzieckiego. Stworzył około 30 typów szybowców, w tym także seryjne. W listopadzie 1965 r. podpisał list otwarty do KC KPZR (tak zwany „List 78-miu”) z protestem przeciwko represjom politycznym wobec przedstawicieli inteligencji twórczej USRR oraz dyskryminacji literatury ukraińskiej.
(-)
Armia rosyjska dzisiaj w nocy kilkakrotnie atakowała dronami Charków. Trafionych zostało kilka budynków mieszkalnych. Jak poinformował mer Charkowa Ihor Terechow, jeden z bezzałogowców trafił w 14-piętrowy blok, co spowodowało zniszczenia na kilku piętrach i uszkodzenie ściany zewnętrznej. Tak samo okupanci trafili w wielorodzinny budynek w Nowobawarskiej dzielnicy miasta. Po przybyciu na miejsce trafienia ratowników, wróg dokonał jeszcze jednego ataku. W jego wyniku zginęło 5 osób, w tym trzech ratowników. Kolejnych 12 osób zostało rannych w różnym stopniu ciężkości. Uszkodzone zostały też trzy jednostki sprzętu.

NATO planuje długoterminową pomoc dla Ukrainy i stworzenie funduszu w wysokości 100 miliardów dolarów na 5 lat. Ministrowie spraw zagranicznych państw Sojuszu wstępnie zgodzili się w Brukseli na większą rolę NATO w koordynowaniu wsparcia wojskowego i szkoleń ukraińskich żołnierzy. Plan nabierze kształtów w najbliższych tygodniach. O szczegółach Beata Płomecka:

(-) Korespondencja w języku polskim

Atakowanie obiektów wojskowych na terytorium Rosji jest całkowicie uzasadnione – uważa prezydent Estonii Alar Karis. Estoński przywódca rozmawiał z premierem Ukrainy Denysem Szmyhalem, który w Tallinnie przebywa z oficjalną wizytą:

(-) Korespondencja w języku polskim

W kwietniu-czerwcu w Muzeum Sztuki Współczesnej w Warszawie będzie trwała wystawa „Tygrys w ogrodzie. Sztuka Mariji Prymaczenko”. Z powodu nieprzewidzianych trudności podczas przygotowywania wystawy wernisaż odbędzie się o dwa tygodnie później, niż planowano, czyli jutro, 5 kwietnia, o godz. 18-tej. „Tygrys w ogrodzie. Sztuka Mariji Prymaczenko” – to pierwsza w Polsce tak duża wystawa prac ukraińskiej malarki. Specjalnie w tym celu z Państwowego Muzeum im. Andreja Szeptyckiego we Lwowie do Warszawy przybyło 89 jej prac. Wystawę przygotował kurator Szymon Maliborski we współpracy z ukraińskim kulturoznawcą Eduardem Dymszycem. Marija Prymaczenko – to ukraińska malarka, najwybitniejsza przedstawicielka sztuki ludowej. Oprócz malowania zajmowała się też wyszywaniem i ceramiką. Marija urodziła się we wsi Bołotnia na Polesiu, położonej między Kijowem i Czarnobylem. Przez całe swoje życie rzadko opuszczała rodzinną wieś, znajdując w swoim domu, miejscowych zwyczajach i otaczającej ją naturze natchnienie do swoich prac. Na swoich obrazach malarka przedstawiała ludzi, zwierzęta i rośliny, napełniając je symbolizmem i głębokimi metaforami. Prymaczenko dodawała do swoich obrazów krótkie wierszowane i opisowe nazwy, które czasami rozszyfrowują treść obrazków, albo są dedykacją czy życzeniami, lub też opracowanymi cytatami z piosenek ludowych. Na przykład: „Daruję ci, Kijowie, poleskie kwiaty i jasne słońce”, „Dobrzy ludzie, daruję wam czerwone maki, żebyście nie byli hulakami, a byli pracusiami”, albo: „Zielony smok lata, durniów kusi. Drodzy, bądźcie rozumni”, czy: „Wszedł tygrys do ogrodu i cieszy się, że jabłonie obrodziły i dużo jest jabłek”. Na drugi dzień pełnoskalowej napaści rosyjska rakieta zrujnowała Iwankowskie Muzeum Historyczno-Krajoznawcze na Kijowszczyźnie, gdzie były przechowywane dzieła malarki. Niektóre obrazy udało się uratować. Wystawa „Tygrys w ogrodzie. Sztuka Mariji Prymaczenko” będzie eksponowana od 5 kwietnia do 30 czerwca tego roku, więc jeśli ktoś będzie w tym czasie w Warszawie – nie przegapcie tej wyjątkowej okazji. A nasz program już się kończy, przygotowała go i poprowadziła Jarosława Chrunik. Usłyszymy się znowu o godz. 18.10 a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze!

02.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was we wtorek, 2 kwietnia, na falach Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. W taką pogodę jak dzisiaj, gdy jest pochmurno i gdzieniegdzie pada deszcz, przyjemnie jest posiedzieć w domu, wypić kawę, posłuchać wiadomości. Wertując karty kalendarza historycznego można dojść do wniosku, że Ukraińcy nie potrafią słuchać mądrych ludzi. Mam na myśli Iwana Neczuj-Łewyckiego, ale o wszystkim po kolei:
(-)
2 kwietnia 1151 r. urodził się Ihor Swiatosławycz, kniaź siewierski i czernihowski. Wraz z bratem, swoim synem, putywlskim kniaziem Wołodymyrem i rylskim Swiatosławem Olhowyczem zorganizował nową wyprawę przeciwko Połowcom. Drużyny kniazia na Kajale zaznały porażki od ordy połowieckich chanów Gzy i Konczaka, a sam Ihor trafił do niewoli, skąd z czasem udało mu się uciec. Wyprawa Ihora Swiatosławycza posłużyła za fabułę „Słowa o połku Ihorewym”.
(-)
1817 r. urodził się Jakiw Diaczenko – wojskowy Imperium Rosyjskiego, pochodzenia ukraińskiego, założyciel miasta Chabarowsk. 1868 r. na Przymorze napadły wielkie bandy chunchuzów (chińskich bandytów), w rozgromieniu których brał udział Diaczenko. Za wzorową służbę został awansowany do rangi pułkownika.
(-)
W 1777 r. zmarł Maksym Berezowski – ukraiński kompozytor, autor duchowych koncertów i opery „Demofont”, a także pierwszej symfonii ukraińskiej. Klasyk muzyki europejskiej. Berezowski jest autorem koncertów duchowych, które napisał po powrocie z Włoch (najpopularniejszy jego koncert to „Ne otwerży mene wo wremia starosty”). Połączył w swojej twórczości ówczesne doświadczenie zachodnioeuropejskiej kultury muzycznej z narodowymi tradycjami sztuki chóralnej. Wraz z Dmytrem Bortniańskim stworzył klasyczny typ koncertu chóralnego.
(-)
1918 r. zmarł Iwan Neczuj-Łewycki, ukraiński pisarz, etnograf, folklorysta, pedagog. Autor takich arcydzieł literatury ukraińskiej jak „Mykoła Dżeria”, „Kajdaszewa simja”, „Burłaczka”, „Staroswitski batiuszky i matuszky” i inne. Cechując się łagodnym charakterem Iwan Neczuj-Łewycki okazywał twardość i kategoryczność, gdy mowa szła o świętych dla niego sprawach. Jeszcze w Kiszyniowie napisał pracę „O zbędności literatury wielkoruskiej dla Ukrainy i Słowiańszczyzny”. Była w niej mowa o tym, że literatura rosyjska potrzebna jest dla Rosji, a Ukraińcy potrzebują własnej literatury. Grzech inteligencji ukraińskiej, zdaniem Łewyckiego, polegał na tym, że wychowała się ona na rosyjskiej literaturze, która podmieniła własną.
(-)
2005 r. zmarł Jan Paweł II, 264 papież, pierwszy w historii papież-Słowianin. Za każdym razem, gdy obecny papież Franciszek wypowiada się na temat wojny rosyjsko-ukraińskiej w duchu rosyjskiej propagandy, Ukraińcy wspominają papieża Jana Pawła II, który zawsze wspierał swoich wiernych i nawoływał do odwagi w obronie prawdy.
(-)
Wczoraj w akwenie Morza Czarnego wojskowi Odeskiej Brygady Rakietowej zestrzelili rosyjski dron szturmowo – zwiadowczy „Forpost”. Rzecznik Powietrznych Sił ZSU Illa Jewłasz zaznaczył, że „Forpost” jest jednym z najdroższych bezzałogowców wroga. Wartość takiego drona to około 7 mln dolarów. Jewłasz uściślił, że dron może nieść różny ładunek bojowy i w ciągu dłuższego czasu wykonywać zadania bojowe wzdłuż linii frontu. Dron jest analogiem Bayraktara, ponieważ jest dość duży, może prowadzić rozpoznanie i przenosić dwie rakiety lub inną broń do niszczenia celów naziemnych. Przypomnijmy, że okupacyjna armia rosyjska systematycznie atakuje Kijów szturmowymi dronami i rakietami różnych typów i modyfikacji. Tylko od początku tego roku w kierunku stolicy wróg zastosował 187 środków rażenia.
Kijów ma trzy linie obrony – mówi dowódca wojsk lądowych Ukrainy Ołeksandr Pawluk. Wojskowy podkreśla, że zrobiono wszystko, by nie dopuścić do przedarcia się Rosjan w stronę stolicy. O możliwości ataku sił Moskwy na Kijów mówił niedawno prezydent Francji Emmanuel Macron. Ukraina buduje też stałe fortyfikacje, bo – podkreśla generał Pawluk – „mając takiego sąsiada zawsze trzeba być gotowym do obrony”:

– Znacznie wzmocniliśmy kierunek czarnobylski, który wcześniej nie był brany pod uwagę jako linia obrony. Zrobiliśmy wszystko co możliwe, by wróg nie mógł przedrzeć się na zachód Ukrainy. Wzmacniamy linie obrony, budujemy solidne betonowe fortyfikacje.

Dowódca wojsk lądowych Ukrainy dodał, że istotnie została też wzmocniona granica z Białorusią.

W okupowanym Starobielsku w obwodzie ługańskim wczoraj został wysadzony w powietrze samochód miejscowego polityka, Walerija Czajki, którego SBU podejrzewa w działalności kolaboracyjnej. O wysadzeniu auta poinformowała rosyjska agencja informacyjna „RIA Nowosti”. W rosyjskim komitecie śledczym poinformowano o wszczęciu śledztwa kryminalnego w sprawie wysadzenia samochodu i śmierci człowieka, – podaje rosyjska służba Radia Svobody. Do początku pełnoskalowej napaści Rosji na Ukrainę Czajka był deputowanym Starobielskiej Administracji Rejonowej. Po 24 lutego 2022 r. przeszedł na stronę władz okupacyjnych i odpowiadał za kierunek oświatowy. W 2023 r. SBU wysunęła podejrzenie o działalność kolaboracyjną wobec trzech ukraińskich eks-urzędników, wśród nich – wobec Czajki. Według danych stróżów prawa, „zajmując posady kolaboracjoniści wykonywali zadania Moskwy co do szerzenia reżimu kremlowskiego i stłumienia ruchu oporu w regionie”. Wcześniej Ługańska Obwodowa Administracja Wojskowa informowała, że w Starobielsku wojska rosyjskie porywają ludzi, których „podejrzewają o wspieranie Ukrainy”.

Dzisiaj, 2 kwietnia, w Hadze rozpocznie prace międzynarodowy rejestr szkód, wyrządzonych Ukrainie przez Rosję. Poinformowała o tym w wywiadzie dla „Radia Ukraińskiego” Iryna Mudra, zastępczyni ministra sprawiedliwości. Jak powiedziała, międzynarodowy rejestr szkód będzie liczył ponad 40 kategorii szkód, krzywd i strat. ”Czyli jest to maksymalna baza danych, która będzie stosowana jakiejkolwiek szkody, wyrządzonej w Ukrainie osobom fizycznym i prawnym, a także państwu Ukraina. I ponieważ będzie to osobliwy katalog żądań do FR, ważne było, aby zrobić go instrumentem globalnym, który zostanie uznany przez społeczność międzynarodową”- podkreśliła. Mudra wskazała też na wagę właśnie międzynarodowe uznanie szkód, wyrządzonych Ukrainie, co pomoże w przyszłości pociągnąć Rosję do odpowiedzialności.

A zanim rozpocznie się w pełni odbudowa Ukrainy, musi zwycięstwem nad Moskwą zakończyć się wojna. Do tego czasu, aby osiągnąć ten cel, swoją cegiełkę dokładają wszyscy nieobojętni. Pomoc idzie do Ukrainy z różnych miejsc i od różnych organizacji – mniej i bardziej formalnych. 12 kwietnia z Olsztyna wyrusza kolejny transport z pomocą humanitarną. Kto może pomóc – na profilu „Zbiórka Sala Parafialna Olsztyn” znajdziecie szczegóły tego, co jest potrzebne. W Sali parafialnej cały czas też odbywa się plecenie siatek maskujących. Pracę koordynuje kijowianka Iryna Homeniuk. Jej zespół (oprócz niej) to pięć kobiet: z Dniepra, Łucka, Charkowa, Mikołajowa i Kachowki, a więc – przedstawiona jest cała mapa Ukrainy. Właśnie w ostatnim czasie dziewczęta wysłały na Ukrainę kolejną, 23-cią siatkę maskującą o wymiarach 6×8 metrów. Niech dobrze służy chłopakom na froncie!

Nasza audycja zbliża się do końca; przygotowała ją i przedstawiła Jarosława Chrunik. Zapraszam was do radioodbiorników o 18.10, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

01.04.2024 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie” z cyklu „Kamo hriadeszy”; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Nasi bracia w wierze – łacinnicy – już świętowali Wielkanoc, a za nami zaledwie drugi tydzień Wielkiego Postu. My Zmartwychwstanie Chrystusa będziemy świętowali 5 maja.

(-)

Na początek proszę posłuchać kilku powiadomień o tym, co się odbyło i co będzie miało miejsce w niedalekiej przyszłości:

(-)

W pierwszą Niedzielę Wielkiego Postu społeczność duszpasterstwa greckokatolickiego w Kartuzach z wizytą duszpasterską odwiedził – już nie po raz pierwszy – bp Arkadiusz Trochanowski. Podczas świątecznego nabożeństwa ekscelencja Arkadiusz swoim dekretem z dnia 24 marca 2024 r. ogłosił ośrodek duszpasterski w Kartuzach pod wezwaniem Zwiastowania NMP. Od teraz społeczność w Kartuzach będzie obchodziła święto parafii w dzień Zwiastowania NMP. Na początku uroczystej liturgii najmłodsi parafianie przywitali archijereja powitalnymi wierszami. Duszpasterskim słowem bp Arkadiusz wsparł młodą, ale żywą społeczność greckokatolicką w Kartuzach.

(-)

Tego samego dnia bp Arkadiusz celebrował Boską Liturgię w parafii greckokatolickiej pw. Św. Dymitra w Lęborku. Po uroczystym nabożeństwie ekscelencja z udziałem duchowieństwa greckokatolickiego i rzymskokatolickiego, w obecności władz miejskich i powiatowych Lęborka poświęcił kamień węgielny i złożył kapsułę pod ołtarzem świątyni św. Dymitra, która budowana jest w Lęborku. W swoim słowie do wiernych ekscelencja Arkadiusz zaapelował do wszystkich obecnych o wielką sprawę, jaką jest budowa świątyni. Zachęcił on lęborską wspólnotę, aby dołożyła wszelkich starań, żeby Lębork miał swoją świątynię, swoją cerkiew. „Niech przyszła świątynia stanie się przejawem naszej wiary, naszej chęci postawienia świątyni na wieki; która będzie znakiem wiary i miłości do Boga oraz tych wszystkich, którzy tworzyli miejscową społeczność” – powiedział bp Arkadiusz.

(-)

Eparchia olsztyńsko-gdańska pod patronatem biskupa Arkadiusza Trochanowskiego organizuje obóz formacyjny dla ministrantów – „Andrejadę”. Odbędzie się on w dniach 25-28 czerwca w Iławie. Wiek uczestników od 10 do 18 lat. Dziewczęta i chłopcy powinni być ze swoimi opiekunami. Zgłoszenia można nadsyłać do 1 czerwca na adres mailowy ks. Jarosława Gościńskiego. Wszystkich szczegółów też dowiecie się od ks. Jarosława.
(-)
Z parafii olsztyńskiej przygotowywana jest wycieczka na Podlasie. Będzie ona trwała od 30 maja do 2 czerwca br. W programie przewidziano zwiedzanie Białegostoku, Tykocina, Supraśla, Sokółki, Świętej Wody, Góry Krzyży, Sanktuarium, Szlaku Tatarskiego, a to: Bohoniki, Kruszyniany, Hajnówka i inne. Szczegółowe informacje otrzymacie od Jana Kuryja oraz w cerkiewnym „Visnyku”.

(-)

Czas Wielkiego Postu to jak najbardziej słuszny czas, aby zastanowić się nad stanem swojej duszy, swoich relacji z Panem Bogiem. Zazwyczaj tak się boimy, że zostaniemy negatywnie ocenieni, a nieraz też sami osądzamy innych, że trochę zapominamy o tym, czego Bóg od nas oczekuje. A oczekuje On szczerości, prawdy, zaufania, a najbardziej – miłości. Miłość do Boga przejawia się w miłości do bliźniego. O tym między innymi rozmawiałam z ks. Artemem Nakonecznym, proboszczem parafii w Człuchowie:

(-)

– Kiedyś gdzieś przeczytałam, że Bóg nie mógłby istnieć bez człowieka. Człowiek jest Mu potrzebny po to, żeby mógł dzielić się z nim miłością. Bo Bóg jest miłością, której nawet nie potrafimy zrozumieć, osiągnąć. Jednak miłość sama w sobie nic nie znaczy. Ma znaczenie dopiero wtedy, gdy dzielimy się nią z innymi. Chciałabym, żebyśmy właśnie porozmawiali o tej miłości, bo dla mnie miłość automatycznie niesie ze sobą zaufanie. Nie ma miłości bez zaufania. Tej prawdziwej. Wydaje mi się też, że te nasze wszelkie rytuały i zwyczaje cerkiewne to jest taka droga, żeby pokazać… porównałabym to do tego, że gdy otrzymujemy prezent, to miło nam jest otrzymać go w ładnym opakowaniu. Ale nasze zadanie polega na tym, żeby nie zatrzymać się na opakowaniu, a pójść dalej, zobaczyć co jest w środku, w tej głębi, jaka jest istota. A istota to miłość, wiara i zaufanie do Boga. Nie wiem, może nie mam racji, to ksiądz mi teraz powie: gdy czytamy w Piśmie Świętym o tym, gdy Jezus mówi: „Proście, a będzie wam dane. Proście i dziękujcie tak, jakbyście już to otrzymali”. Czyli – obudźcie w sobie takie uczucia, jakie będziecie mieli ciesząc się wtedy, gdy już to będziecie mieć. Wywołać w sobie taki stan, tak myślę, to jest właśnie wiara i zaufanie. Pewność, że gdy proszę, to Bóg mi da. Ale bez takiej zarozumiałości, bez pychy.

– Należy pamiętać, że Pan Bóg jest największą doskonałością i czysto logicznie, po ludzku, nie można Go w żaden sposób opisać. Ale święci ojcowie – jak podaje nam Pismo Święte – mówią, że Pan Bóg jest rzeczywiście Ojcem miłości, którą się dzieli i nie wylicza tego człowiekowi. Daje każdemu – jak pierwszemu, tak i ostatniemu jednakowo. I tylko człowiek opowiada się za tym, czy chce to otrzymać czy nie. Natomiast czysto po ludzku możemy na tym spekulować, jakoś dozować w pewien sposób tę miłość. Nawet, nie wiem, bardzo często można usłyszeć, że, powiedziałbym tak – chcą wziąć łaskę Bożą na kilogramy. Są ludzie, którzy idą do tego czy innego księdza bo znajduje się on bliżej jakiegoś hierarchy, albo na przykład do pewnej świątyni też przywiązać miłość Pana. Wiem, że są takie pary małżeńskie, które chcą wziąć ślub tylko tam. Bo pewnie tam Bóg da więcej łaski.

– Ale to jest korupcja!

– Chociaż – jak teraz mi się wydaje – może bardziej jest to z takich medialnych przekonań, że tam będzie lepsza „scena” później dla fotografii. Ale bardzo często można usłyszeć, że na przykład wziąć ślub w bazylice św. Piotra to jest być bliżej Boga. Ci ludzie myślą, że w ten sposób Bóg da więcej tych „kilogramów łaski”, niż na przykład w jakiejś skromnej cerkiewce gdzieś na peryferiach, na przykład w górach.

– Myślę, że to jest właśnie to, o czym wspomniałam wcześniej – opakowanie, a nie istota, bo Bóg mówi: „Chcesz się pomodlić? Zamknij się w izdebce, żeby cię nikt nie widział”.

– Tak. Tak jak pani właśnie podkreśliła, że tak samo jak Bóg odpowiada Samarytance, że nie trzeba ani wchodzić na górę, ani tu, gdzie się znajdują, ale w każdym miejscu można czcić Pana Boga.

(-)

Warto zawsze mieć to na uwadze i nie zapominać. A gdy na życiowej drodze towarzyszy nam Bóg, to wtedy o wiele łatwiej jest pokonywać ten szlak.

(-)

Nasz program zbliża się do końca. Przygotowała go i przedstawiła Jarosława Chrunik. Usłyszymy się jutro o godz. 10.50, a tymczasem życzę wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

01.04.2024 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na antenie Radia Olsztyn w poniedziałek, 1 kwietnia. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Rozpoczynamy nowy tydzień i nowy miesiąc. I niech by to był dobry znak, bo dzisiaj jest Dzień Śmiechu (chociaż nam nie jest do śmiechu). Mówi się: „1 kwietnia – kłamstwo światowe”, ale ja nie będę was okłamywać.

(-)

1 kwietnia 1917 r. w Kijowie odbyło się Święto Wolności – jedna z największych manifestacji narodowych w historii Ukrainy. Była to 100-tysięczna manifestacja sił patriotycznych na poparcie Rewolucji Ukraińskiej, demonstracja wzrostu ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego, która zaświadczyła o jego masowym charakterze oraz dążeniu patriotycznej społeczności ukraińskiej do samoidentyfikacji narodowej.

(-)

1919 r. Askania Nowa została ogłoszona państwowym parkiem-rezerwatem. Jest to instytucja naukowo-badawcza w systemie Państwowej Akademii Nauk Rolniczych Ukrainy, rezerwat państwowy, założony w 1898 r. przez Friedricha von Falz-Faina. Już o 9 godzinie rano 24 lutego 2022 roku trasa do osady Czapłynki znalazła się pod kontrolą rosyjskich okupantów. Od tamtej pory rezerwat znajduje się pod tymczasową rosyjską okupacją i z tego powodu znalazł się w trudnej sytuacji.

(-)

2022 r. Borodianka i Hostomel zostały wyzwolone z rąk rosyjskich okupantów. Pod ruinami budynków w Borodiance znaleziono 41 ofiar. Ponadto ponad 300 ciał znaleziono w grobach, gdzie ofiary chowali miejscowi podczas okupacji.

(-)

1809 r. urodził się Mikołaj Gogol – pisarz pochodzenia ukraińskiego; autor zbioru „Wieczory na chutorze w poblżu Dykańki, sztuk: „Ożenek”, „Rewizor”, :Gracze:, :Martwe dusze” i innych.

(-)

2004 r. zmarł Mykoła Rudenko – ukraiński pisarz, filozof, działacz społeczny, obrońca praw człowieka, założyciel i przewodniczący Ukraińskiej Grupy Helsińskiej, Bohater Ukrainy; więzień radzieckich gułagów. Otrzymał wyrok 7 lat obozów o zaostrzonym reżimie oraz 5 lat zesłania za tak zwaną „antyradziecką agitację i propagandę”. Artykuły publicystyczne, utwory beletrystyczne, ustne wypowiedzi Rudenki kwalifikowane były jako „oszczerstwo”, a z księgarń i bibliotek wycofano wszystkie jego książki.

(-)

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy nazwała nikczemnym oświadczenie MSZ rosji o rzekomym udziale Ukrainy w dużym ataku terrorystycznym w Moskwie. Tak w biurze prasowym skomentowano żądanie okupantów zaaresztowania i wydania wszystkich, kto brał udział w wysadzeniu Krymskiego Mostu, zamachach na rosyjskich propagandystów oraz wypadów „Rosyjskiego Korpusu Ochotniczego”. Do tej listy dodali też atak terrorystyczny w Moskwie, za który wzięło odpowiedzialność Państwo Islamskie. „Próbując odwoływać się do norm prawa międzynarodowego, czyli Konwencji o zwalczaniu terroryzmu, ministerstwo spraw zagranicznych Federacji Rosyjskiej zapomina, że ​​to Putin został oficjalnie uznany za osobę poszukiwaną przez społeczność międzynarodową. Trybunał w Hadze oczekuje, że przywódca Kremla stanie przed nim za uprowadzenie ukraińskich dzieci”. „Szczególnie cynicznie brzmią wypowiedzi na temat terroryzmu ze strony samego państwa terrorystycznego na tle rocznicy wyzwolenia Buczy i okrucieństw popełnionych tam przez Rosjan. Pamiętamy o każdym poległym Ukraińcu i zrobimy wszystko, aby wroga spotkała sprawiedliwa kara” – dodaje SBU. Służba podkreśla, że jakiekolwiek słowa rosyjskiego MSZ są bezwartościowe. „Federacja Rosyjska może właściwie wydać tylko jedno oświadczenie, na które warto zwrócić uwagę – ogłosić całemu światu swoją porażkę w wojnie i wycofać siły z ukraińskiej ziemi” – napisano w komunikacie Służby Bezpieczeństwa Ukrainy.

Wczoraj mięła druga rocznica wyzwolenia Buczy. Na początku pełnowymiarowej agresji Rosjanie zajęli to podkijowskie miasto. Dokonali tam wielu zbrodni na cywilach. O szczegółach Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Mimo trwającej na Ukrainie wojny, polonia w Kijowie stara się świętować Wielkanoc tak, jak robiła to przed wojną. Polacy uczestniczyli w mszach rezurekcyjnych. Zasiedli do wielkanocnych stołów. W okresie poprzedzającym święta uprzątnięto też polskie kwatery na kijowskim cmentarzu. O szczegółach Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

W Charkowie katolicy po raz trzeci obchodzą święta Wielkanocne w cieniu wojny. Dyrektor Caritas-Spes w Charkowie ksiądz Wojciech Stasiewicz powiedział Informacyjnej Agencji Radiowej, że pomimo podniosłych momentów i skupienia na modlitwie nie da się zapomnieć o zagrożeniu. Mimo wypchnięcia Rosjan spod Charkowa w 2022 roku miasto cały czas żyje w napięciu. W nocy na ulicach gaśnie światło. Co chwila słychać wyjące syreny alarmowe. Ksiądz Wojciech Stasiewicz podkreśla, że organizacja i odpowiednia celebracja świąt w Charkowie wiąże się z wieloma problemami:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Na Charków cały czas spadają rosyjskie rakiety oraz drony. Ksiądz Wojciech Stasiewicz zaznaczył, że od początku roku ostrzał stale się wzmaga, a Rosjanie atakują miasto już nie tylko w nocy, lecz także w ciągu dnia, gdy ruch na ulicach jest największy.
Kapłan podkreśla, że mieszkańcy pilnie śledzą informacje z frontu i obawiają się nowej dużej rosyjskiej ofensywy, której celem miałoby być zajęcie miasta:

(-) Wypowiedź w języku polskim

Wokół charkowskiej katedry Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny skupiona jest wspólnota około dwustu katolików. W czasie świąt Wielkiejnocy w świątyni jest jednak znacznie więcej osób, wśród nich są między innymi polscy wolontariusze, którzy zjeżdżają się z różnych stron wschodniej Ukrainy.

A ja przypomnę, że po raz kolejny wolontariusze z Olsztyna 12 kwietnia wyruszą z pomocą humanitarną dla ukraińskich obrońców, dlatego bardzo proszą nieobojętnych do przyłączenia się. Potrzebna jest męska bielizna, skarpetki, żywność szybkiego przygotowania, środki higieny osobistej, T-shirty, bandaże, leki przeciwbólowe. Wszystko to można przynosić do sali parafialnej przy cerkwi greckokatolickiej do 10 kwietnia. Najpierw trzeba telefonicznie umówić się z proboszczem, bo sala nie zawsze jest otwarta. Oprócz tego trwa zbiórka pieniędzy na generator prądu.
Na tym kończy się nasze przedpołudniowe spotkanie, była z wami Jarosława Chrunik. Usłyszymy się ponownie o godz. 18.10, a teraz życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

 

Przeczytaj poprzedni wpis:
Elbląska policja podsumowuje wielkanocną akcję na drogach

Wielkanoc to z jednej strony czas spotkań z bliskimi oraz odpoczynku od codziennych obowiązków, a z drugiej okres intensywnej służby między innymi policjantów. Czy w tegoroczne...

Zamknij
RadioOlsztynTV