Staniszewski bez mety w Rydze, ale z cennym doświadczeniem
Na tarczy wrócił z Łotwy olsztyński kierowca Zbigniew Staniszewski. Olsztynianin pojechał do Rygi na tor Bikernieki, aby solidnie potrenować na nowym dla siebie obiekcie.
Wyjazd na rundę mistrzostw Litwy i Łotwy zakończył się połowicznym sukcesem. Zespół poznał nowy tor i jego specyfikę, ale nie ukończył zawodów. Zacięta rywalizacja kończyła się wieloma kontaktami i kolizjami. Po jednej z nich Ford Fiesta R5 Staniszewskiego nie nadawał się do dalszej jazdy.
Bardzo szybki tor, z wieloma zakrętami. Odbywają się na nim dwie rundy Baltic Cup. Wystartowało dziesięć supercar-ów. Przywoziliśmy regularnie 6-7 miejsce, ale finalnie nie ukończyliśmy zawodów, bo podczas jednego z końcowych wyścigów doszło do kolizji, w której uczestniczyło kilka aut. Nie dohamował, uderzyłem w inne auto i puściła chłodnica
– komentował po wyścigu Staniszewski.
Kierowca w Olsztyna przyznał, że wyprawa do Rygi nie poszła na marne, bo zespół znalazł odpowiednie ustawienie auta do nowego toru, które mają być znaczące w przyszłorocznych zawodach.
Redakcja: Ł. Sadlak


























