Nie tylko grzyby w koszykach. Kleszcze zagrożeniem dla grzybiarzy
Grzybiarzy w warmińsko-mazurskich lasach przybywa. Sezon, który miał być raczej mizerny, najwyraźniej postanowił zrobić im niespodziankę. Koszyki coraz częściej są pełne, ale niestety, nie zawsze tylko grzybów.
Jak mówili sami grzybiarze, kleszczy jest dziś znacznie więcej niż kiedyś i nie trzeba nawet zapuszczać się głęboko w las, żeby na nie trafić. Wystarczy leśna ścieżka, wysoka trawa, działka czy park.
O tym, że spotkanie z małym pajęczakiem może mieć poważne konsekwencje, przekonała się jedna z grzybiarek z regionu – po ukąszeniu zachorowała na chorobę odkleszczową. Jak wspomniała, początkowo trudno było przypuszczać, że niewielkie ukąszenie doprowadzi do tak poważnych problemów ze zdrowiem. Jej historia pokazuje, że za statystykami dotyczącymi chorób odkleszczowych stoją konkretni ludzie i konkretne historie.
A statystyki niepokoją. Janusz Dzisko, wojewódzki inspektor sanitarny, mówił o wzroście liczby zachorowań. Na Warmii i Mazurach każdego roku odnotowywanych jest ponad tysiąc przypadków boreliozy, kilkadziesiąt osób rocznie choruje także na kleszczowe zapalenie mózgu.
Przed kleszczami można jednak próbować się zabezpieczyć. Specjaliści radzą, by wybierając się do lasu, założyć długie spodnie, zakryte buty i ubranie, które utrudni pajęczakowi dostęp do skóry. Warto stosować repelenty, a po powrocie dokładnie obejrzeć całe ciało.
Przed kleszczowym zapaleniem mózgu można dodatkowo chronić się poprzez szczepienie. Janusz Dzisko zachęcał do niego szczególnie osoby, które często przebywają w lesie. Jak podkreślił, dobrym przykładem są leśnicy, którzy dzięki szczepieniom nie chorują.
Z lasu najlepiej wrócić jednak z pełnym koszykiem – grzybów, nie kleszczy. A skoro tych drugich jest coraz więcej, wybierając się do lasu z konkretnym celem, warto pamiętać, że sami możemy się nim stać.
Posłuchaj materiału Kingi Grabowskiej
Autor: K. Grabowska
Redakcja: P. Grzymska

























