Krowy bez nadzoru niszczą uprawy. Rolnicy bezradni, mieszkańcy przestraszeni

Fot. P. Getka
Zniszczone plony, strach przed agresywnymi zwierzętami i poczucie bezsilności wobec przepisów – rolnicy z okolic Elbląga od miesięcy alarmują o problemie, który mimo interwencji wielu instytucji wciąż pozostaje nierozwiązany.
Rolnicy z gmin Markusy i Rychliki od roku szukają skutecznego rozwiązania. Stado krów, poruszające się bez nadzoru właściciela, regularnie wchodzi na pola uprawne, niszczy zasiewy i ogrodzenia oraz powoduje znaczne straty finansowe. Jak podkreślają mieszkańcy, zwierzęta bywają agresywne i stanowią realne zagrożenie także dla ludzi.
Przychodzą, rwą druty, płoszą moje krowy. W stertę słomy mi weszły, cielaka bardzo poturbowały, a mnie samemu ledwo udało się uciec
– relacjonował jeden z poszkodowanych rolników.
Straty liczone są w dziesiątkach tysięcy złotych. W samych uprawach kukurydzy sięgają nawet 50–60 procent.
Miałem sześć hektarów kukurydzy. Na ostatnim hektarze nie zebrałem praktycznie nic. Z trzech hektarów rzepaku zebrałem tylko trzy tony
– mówił rolnik.
Jak twierdzą mieszkańcy, próby rozmów z właścicielem stada nie przyniosły efektu.
Na początku mówił, że się dogadamy. Od około roku nie ma z nim żadnego kontaktu. Nie odpowiada na pisma ani od rolników, ani od pani wójt
– podkreślają mieszkańcy.
Sprawa była zgłaszana policji, inspekcji weterynaryjnej oraz do sądu. Zakończyła się jednak jedynie niewielką karą finansową.
Właściciel stada dostał tysiąc złotych grzywny i na tym się skończyło. Żeby cokolwiek odzyskać, musielibyśmy zakładać sprawy cywilne. Nikt nie chce się latami ciągać po sądach
– dodali rolnicy.
Problem regularnie trafia także do władz samorządowych. Wójt gminy Markusy Dorota Wasik przyznała, że podejmowane są próby rozwiązania sytuacji, jednak bez współpracy właściciela stada są one nieskuteczne.
Prosiliśmy właściciela, żeby zabezpieczył bydło. To są duże krowy. One nie tylko niszczą pola, ale też mogą stwarzać zagrożenie na drogach gminnych
– stwierdziła wójt.
Powiatowy Inspektorat Weterynarii w Elblągu podkreślił, że nie ma kompetencji do odławiania swobodnie poruszających się zwierząt.
Nie mogliśmy przeprowadzić kontroli dobrostanu, ponieważ zwierząt nie udało się zlokalizować. Jeżeli stwierdzilibyśmy oznaki znęcania się nad zwierzętami, wtedy skierowalibyśmy sprawę do organów ścigania
– wyjaśniła powiatowa lekarz weterynarii w Elblągu Alicja Czebiołko.
Dodała, że każdorazowo po przyjeździe patrolu krowy znajdowały się w innym rejonie.
Nie możemy ich obejrzeć, spisać numerów kolczyków ani ustalić właściciela
– zaznaczyła.
Inspektorat wysłał do właściciela pismo z informacją o zamiarze kontroli oraz powiadomił Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Jak ustalono, krów nie ma w miejscu, w którym – według rejestru – powinny się znajdować.
Posłuchaj relacji Anety Pastuszki
Autor: A. Pastuszka
Redakcja: B. Świerkowska-Chromy

















![Indykpol AZS Olsztyn przegrał w półfinale Pucharu Polski [GALERIA] Indykpol AZS Olsztyn przegrał w półfinale Pucharu Polski [GALERIA]](https://radioolsztyn.pl/wp-content/themes/ronew/loadimg.php?src=https%3A%2F%2Fradioolsztyn.pl%2Fwp-content%2Fuploads%2F2026%2F01%2F1000028120.jpg&q=95&w=30&h=30&zc=1&s=1&f=4,-6|3,3)







