Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 8 °C pogoda dziś
JUTRO: 18 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Audycje w języku ukraińskim – listopad 2021

Fot. A. Styrańczak

Audycje w języku ukraińskim nadajemy codziennie, również w święta, o godzinach 10.50 i 18.10. W niedzielę Magazyn Ukraiński nadawany jest o godzinie 20.30. Prezentujemy serwis informacyjny o życiu diaspory ukraińskiej na Warmii i Mazurach i w Polsce oraz wieści z samej Ukrainy.

Zamieszczamy też tłumaczenia audycji w języku polskim. Do słuchania zapraszają: Jarosława Chrunik i Hanna Wasilewska. Audycje w języku ukraińskim emitowane są z nadajnika w Miłkach koło Giżycka na 99,6 FM.

30.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Ukraina w przedśmiertnych spazmach. Ludność umiera od głodu. Zbudowany na niesprawiedliwości, oszustwie, bez Boga i na deprawacji system państwa kapitalizmu doprowadził bogaty niedawno kraj do całkowitej ruiny. Na widok tego niemieje człowiek, krew zatrzymuje się w żyłach – powiedział o wielkim głodzie metropolita Andriej Szeptycki. Masowe fizyczne zniszczenie ukraińskich chłopów poprzez sztuczny głód było świadomym aktem terrorystycznym systemu totalitarnego przeciw ludności, wskutek czego zniknęła nie tylko grupa zamożnych i niezależnych od państwa chłopów-przedsiębiorców, ale i całe pokolenia chłopów. Zniszczono socjalne podstawy narodu, jego tradycje, kulturę duchowną i samodzielność. Pamięć o tym dotąd żyje w ukraińskich rodzinach. O swojej, w programie „Kalejdoskop historyczny” opowie Ałła Stocka z Żytomierza. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Witam i zapraszam.

(-)
Wskutek przymusowej kolektywizacji i masowego rozkułaczania najbardziej pracowitych chłopów, a także wskutek wysiedlenia i zesłania średnich, i nawet najbiedniejszych chłopów, gwałtownie spadła produkcja ziarna. Niezależnie od tego władza stawiała żądanie wykonania planu za wszelką cenę, a już później przeznaczyć to co pozostało na potrzeby chłopów. Niemożliwe było wykonanie zbyt wysokich planów. Brak chleba nie był brany pod uwagę, a masowy brak ziarna powodował wzrost jego ceny, co powodowało pogorszenie sytuacji całego społeczeństwa. Na Żytomierszczyźnie problemy z dostarczaniem artykułów żywnościowych odnotowano już w połowie 1930 roku, a straszne zapowiedzi wielkiego głodu odczuwalne były już pod konie 1931 roku. Potwierdzeniem tego są listy do sekretarzy komitetów regionalnych partii komunistycznej o znacznej liczbie głodujących i przypadkach śmiertelnych. Na początku 1932 roku na Żytomierszczyźnie wybuchł prawdziwy głód, akurat wtedy babcia Ałły była ciężarna:
– Nazywam się Ałła, przyjechałam z Ukrainy, z Żytomierza. Mieszkam w Polsce już 3 lata z rodziną, z mężem i córką.
– Ałło, przyjechałaś z Żytomierza i właśnie w tym regionie w latach 1932-1933 miał miejsce straszliwy głód, nie mogłaś o tym nie słyszeć.
– Oczywiście, słyszałam historię swojej babci i prababci, która w 1932 roku była w ciąży. Mieszkały we wsi Andruszówka w obwodzie żytomierskim z mężem, moim pradziadkiem Iwanem, który w tym czasie pracował w kołchozie i kierował spiżarnią, w ten sposób był możliwość wykarmić się, bo moja prababcia zaszła w ciążę w 1932 roku i w 1933 urodziła moją babcię.
– A czy ona miała dzieci oprócz twojej babci, jakieś maleńkie, czy była najstarsza w rodzinie?
– Moja babcia była najstarsza, ma jeszcze 3 siostry i one urodziły się już później.
– Rozumiem, ze te straszne historie rodzinne przekazywała tobie babcia? Czy ty jeszcze znałaś prababcię.
– Mnie tę historię opowiedziała babcia. Prababcia w ogóle nie lubiła wspominać o tycz czasach, chociaż wychowywała mnie kiedy moja mama pracowała i do przedszkola moim wychowaniem zajmowała się prababcia, ale tych historii mi nie opowiadała, bo byłam jeszcze bardzo mała i babcia opowiadała o tych czasach, wspominamy od czasu do czasu, szczególnie, kiedy jest rocznica tego strasznego wydarzenia babcia wspomina dzięki czemu przeżyli te czasy jej rodzice i jak urodziła się.
– W twojej rodzinie udało się to przeżyć dzięki pracy twojego pradziadka, a inni jak żyli. Czy ty słyszałaś od babci historie sąsiadów?
– Moja rodzina przeżyła tylko dzięki temu, że pradziadek miał możliwość przynieść botwinę ze spiżarni i z tego gotowali jedzenie.
– A co to jest botwina?
– To takie liście od buraków. Sąsiedzi, w ogóle ludzie jedli zgniłe kartofle i jak wyzbierali kartofle z ziemi to gdzieś tam szukali tego co zostało, korzonki jakieś i w ogóle słyszałam historię jak jadły…matki gotowały, znajdowano gdzieś tam kości dzieci. Ciężko o tym mówić, nawet mówić, że to możliwe. Opowiadano mi, ze potem znajdowano kości dzieci gdzieś na podwórzu; i to możliwe, że je gotowali jedli.
– Czy ludzie wtedy uświadamiali sobie, twoi pradziadkowie, że im specjalnie zabierano żywność, że to nie był prawdziwy głód, że chcieli ludzi zabić głodem.
– Oczywiście ludzie wiedzieli, że chcą ich zabić, bo przymusowo zabierano żywność, przyjeżdżali i zabierali żywność. Ostatnią. Nie zbierali jakiejś daniny, jakiejś części urodzaju, a zabierano wszystko, więc ludzie rozumieli, że chcą ich zmorzyć i że to była władza radziecka.

Skazani na wymarcie chłopi starali się o pomoc od władzy zwracając się z prośbą o zwrot zabranego ziarna, ale wszystko na marne. 7 sierpnia 1932 roku wychodzi tzw. Prawo pięciu kłosów: kilak roślin zebranych na polu kołchozowym po zbiorach mogły stać się przyczyną kilkuletniego uwięzienia:

– Karało się, ja słyszałam, że jak sąsiedzi zobaczyli, że u kogoś jest coś do jedzenia i na przykład, babcia opowiadała, gdzieś za chatą zakopywali, coś chowali, to pokazywali gdzie, jak przyjeżdżała kontrola, pokazywali gdzie zakopywali i potem tych ludzi zabierali i wsadzali do więzienia. Tak i za tę botwinę, babcia opowiadała, nie mogę sobie przypomnieć co konkretnie, ale na jakieś 15 czy 20 dób go zabrali, ale było coś takiego, że za to karano.
– Babcia zaczęła tobie to opowiadać w jakim wieku?
– Jakby to powiedzieć, w dorosłym wieku, kiedy chodziłam do szkoły, kiedy zaczęłam się tym interesować, kiedy na lekcjach zaczęliśmy się tego uczyć i na lekcjach języka ukraińskiego i literatury my wspominaliśmy te czasy, utwory naszych pisarzy czytaliśmy.

[wiersz]
W sumie w obwodzie żytomierskim odnotowano 55 tysięcy ofiar. Ale to oficjalne dane przygotowane przez rady wiejskie, albo te ofiary, które zapisane są w aktach. Naprawdę liczby były znacznie większe. Zgodnie z oficjalnymi danymi, ostateczna liczba ofiar na Ukrainie wskutek wielkiego głodu wynosi 10 milionów. Wielki głód lat 1932-1933 był jednym z narzędzi polityki narodowej reżimu stalinowskiego na Ukrainie. Na Ukrainie otwarcie zaczęto mówić o głodzie po 1987 roku. Do tego czasu te wydarzenia starannie przemilczano:

– Zaczęłam wypytywać babci, bo oni nie mówili o tych czasach, bo to były straszne czasy. Nie chcieli ich wspominać, ale pamiętam, że prababcia chowała sobie zawsze gdzieś jakieś cukierki, coś smacznego sobie chowała gdzieś w domu w szafce. Na pewno było to wspomnienie o tych czasach, gdzieś coś musiało leżeć takie do zjedzenia; to ona miała takie zwyczaje z tych czasów.

–  Powiedz Ałło, czy ty rozmawiasz na ten temat ze swoją córką, Alisią? Czy uważasz, że jeszcze za wcześnie?
– Alisia ma teraz 9 lat, kiedy o tym mówimy, nie opowiadam strasznych historii, no na pewno z czasem przyjdzie na to czas, my porozmawiamy o tym; ale w ogóle od czasu do czasu rozmawiamy o tym, żeby dziecko rozumiało też, że wszystko kosztuje i trzeba cenić, i nie można wyrzucać chleba; jak mnie uczyli od dzieciństwa, że artykułów żywnościowych nie można wyrzucać. Od czasu do czasu rozmawiamy o tym, że kiedyś był taki straszny czas na Ukrainie, że nie było co jeść.
– Twoja babcia nadal żyje, jak rozumiem. Ile ma teraz lat?
– Moja babcia ma 86 lat, mieszka w Żytomierzu na Ukrainie.
– Teraz kiedy rozmawiacie, ona pamięta z dzieciństwa ten wielki głód? Na Ukrainie obecnie mówi się o zabronionych dawniej rzeczach i właśnie wielki głód jest tym tematem, który kiedyś był zakazany, a teraz aktywnie jest badany. Zbierane są różne wspomnienia świadków. Ona jest takim jeszcze świadkiem historii, czy ty teraz starasz się z niej wyciągnąć te wspomnienia. Czy cię to interesuje?
– Tak, interesuje mnie, ja te wspomnienia zbieram. Nawet nagrywam. Staram się nagrać wideo, bo wideo będzie ważniejsze kiedyś dla dzieci, zobaczyć jak opowiadają to ci, którzy to przeżyli. Wspominamy tych, którzy umarli i tych, którzy nacierpieli się.
W maju 2003 roku Rada Najwyższa Ukrainy w oficjalnej odezwie do narodu uznała wielki głód 1932-1933 aktem ludobójstwa. Uznało to i 17 państw świata. Pamiętamy.
(-)
Niestety nie możemy zmienić przeszłości, ale możemy głęboko badać i analizować, żeby zrobić wszystko co możliwe w naszym współczesnym świecie, by zapobiec powtórzeniu się takich rzeczy w przyszłości.

Tym kończymy nasz program, usłyszymy się jutro. Wszystkie dobrego. (dw/an)

30.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w porannej audycji na antenie Radia Olsztyn we wtorek, 30 listopada; w studiu – Jarosława Chrunik. Zima machnęła białym skrzydłem, przypomniała nam o sobie; chyba po to, żebyśmy przygotowali sobie wszelki zimowy sprzęt, bo może wkrótce przyda się już na dobre. Mówi się, że zima będzie taka jak dawniej – ze śniegiem i mrozem. Na razie jest to kwestia przyszłości, a co tam w przeszłości zdarzyło się 30 listopada?

(-)

Dzisiaj jest Dzień Wojsk Radiotechnicznych Powietrznych Sił Zbrojnych Sił Ukrainy. Życzymy im pokoju i spokoju, bo ósmy rok mają cały czas dużo pracy.

(-)

W 2013 „Berkut” brutalnie, w sposób siłowy spacyfikował pokojowy protest na Majdanie Niepodległości w Kijowie. Protesty zaczęły się 21 listopada 2013 r. w reakcji na decyzję Gabinetu Ministrów Ukrainy o wstrzymaniu procesu przygotowania do podpisania Umowy Stowarzyszeniowej między Ukrainą i UE.

(-)

1951 r. urodził się Nazarij Jaremczuk – ukraiński piosenkarz, znany przede wszystkim z wykonania takich utworów, jak: „Słyszysz, mamo”, „Ojciec i matka”, „A kwiat maciejki”, „Czerwona ruta”, „Wodohraj”, „Smerekowa chata”, „Stożary”, „Gaj, zielony gaj”, „Hej, kozacy” i wielu innych. W ciągu swoich 43 lat życia Nazarij Jaremczuk nagrał ponad 150 piosenek.

(-)

1872 r. zmarł Iwan Wasenko – ukraiński cieśla; był przedstawicielem galicyjskiej szkoły budownictwa ludowego. Jest autorem szeregu budowli drewnianych, wśród nich:

Cerkiew Wprowadzenia do świątyni NMP w Starym Jaryczewie,

Cerkiew św. Dymitra w Jabłonówce,

Cerkiew Kuźmy i Damiana w Ubynie i wielu innych.

(-)

1937 r. zmarł Borys Herasymowycz – ukraiński radziecki astronom, jeden z pierwszych i wybitnych astrofizyków-teoretyków i specjalistów w dziedzinie gwiezdnej astronomii. Rozstrzelany podczas represji stalinowskich.

(-)

1983 r. zmarł Anatolij Kos-Anatolski – ukraiński kompozytor; rodzony brat amerykańskiego inżyniera-mechanika Mychajła Kosa. Anatolij Kos-Anatolski jest autorem opery, trzech baletów,utworów symfonicznych, szeregu koncertów i popularnych chórów, piosenek solowych, romansów. Szeroko wykorzystywał muzyczny dorobek Łemków, opracowywał piosenki łemkowskie, które z sukcesem wykonuje kapela chóralna „Łemkowyna”.

(-)

Dzisiaj święto mają: Grzegorz, Łazarz i Nikon oraz wszyscy urodzeni 30 listopada. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Wczoraj bp Arkadiusz opowiadał, że sam nie spodziewał się tego, jak bardzo intensywnie przyjdzie mu pracować – jako biskupowi – i oto bieżący tydzień też potwierdza jego słowa. W sobotę 4 grudnia, w święto Wprowadzenia do świątyni NMP, w Ostródzie odbędzie się święto parafii. Ks. Jarosław Gościński, proboszcz parafii ostródzkiej, serdecznie zaprasza w sobotę na godz. 11.30. Wówczas właśnie rozpocznie się główna uroczystość, którą będzie celebrował bp Arkadiusz Trochanowski, ordynariusz olsztyńsko-gdański.

(-)

Teraz więcej uwagi poświęcimy Ukrainie, a będzie opowiadał Paweł Buszko.

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy prowadzi śledztwo w sprawie możliwego zamachu stanu. Kilka dni temu o zagrożeniu takim zamachem poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski. Wskazał on wówczas na jednego z ukraińskich oligarchów, jako osobę, które może być zamieszana w działania antypaństwowe:

(-) Korespondencja w języku polskim
W ukraińskiej stolicy zaprezentowano wydanie „Sonetów krymskich” Adama Mickiewicza, poświęconego 30. rocznicy niepodległości Ukrainy. Wydanie zawiera oryginały i tłumaczenia sonetów na języki ukraiński, angielski i krymskotatarski. Wydawnictwo powstało we współpracy Kancelarii Prezydenta RP z Instytutem Polskim w Kijowie.
(-) Korespondencja w języku polskim
Z Kijowa przekierowujemy wzrok na Berlin. Ukraińska ambasada w Berlinie opublikowała list, w którym mowa jest o konieczności reparacji za zniszczone i zagrabione podczas wojny dobra kultury. Ambasador Ukrainy pisze w nim, że władze niemieckie ignorują starania Ukrainy o rozpoczęcie dialogu na temat zadośćuczynienia za straty poczynione przez Niemcy w czasie II wojny światowej.

(-) Korespondencja w języku polskim
Ciekawe, na jakim poziomie rozwoju byłyby takie kraje jak Ukraina, Polska, kraje nadbałtyckie i im podobne, gdyby zarówno po prawej, jak i po lewej ich stronie na mapie były kraje o pokojowej naturze, a nie – o zapędach totalitarnych? Z tym pytaniem bez odpowiedzi zostawiam was do jutra. Była z wami Jarosława Chrunik; usłyszymy się znowu jutro o tej samej porze. Życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze! Na koniec – Oksana Biłozir z piosenką o listopadzie, bo jutro już grudzień… Wszystkiego dobrego! (jch/bsc)

29.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór! Witam was, drodzy słuchacze, w naszym programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie”. W naszym cyklu „Kamo hriadeszy” dzisiaj będziemy zastanawiać sie o naszym miejscu w tym codziennym świecie. Moim gościem tradycyjnie jest bp Arkadiusz Trochanowski, którego ostatnio wcale niełatwo jest – mówiąc trochę żartobliwie – złowić:

(-)

Ekscelencjo, w ciągu tego roku, gdy Ekscelencja jest u nas, biorąc pod uwagę to, ile Ekscelencja pracuje, w ilu miejscach był, to chyba już zapomniał, że kiedyś mieszkał gdzie indziej.

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Tak. Minął rok od utworzenia eparchii olsztyńsko-gdańskiej i muszę przyznać, że to był bardzo intensywny rok. Chyba sam się nie spodziewałem, że będzie tak pracowity i tak wypełniony wydarzeniami, ale też i odwiedzinami w parafiach eparchii olsztyńsko-gdańskiej. Nieraz tak sobie myślałam, co się dzieje w parafiach, w których pracowałem, bo bywały momenty, że faktycznie zapominałem, że pracowałem gdzie indziej i kiedy to było. Okazuje się, że to było nie tak dawno, a mi się wydaje, że minęło tak wiele czasu. Można powiedzieć, że przyszedłem tu w zimie i znowu mamy zimę. Zacząłem sobie zadawać pytanie, czy w ogóle było lato? Jakoś tak bardzo szybko ono mi minęło, że mam takie poczucie, że sam nie nasyciłem się promieniami słońca, żeby odpocząć, bo latem też był to pracowity czas. Jednak myślę z takiego duszpasterskiego punktu widzenia, że to bardzo dobrze, że na początku nowej eparchii ten rok był tak nasycony. To była okazja popatrzeć na parafie, porozmawiać z ludźmi, też oczywiście poznać ludzi, poznać też pracę księży i to mnie bardzo wzbogaciło. Mam też pewne wnioski dla siebie. Myślę, że to co na początku sobie założyłem, powoli zaczyna pracować i dawać owoce. Utworzono kurię, różne wydziały duszpasterskie, które też pracują. No, pandemia sprawiła, że nie wszystkie jeszcze w pełni mogą oddać się swojej pracy. Ale w nowym programie duszpasterskim na 2022 r. podjęliśmy decyzję, zaplanowaliśmy różne wydarzenia i myślę, że będzie to z korzyścią dla wszystkich wiernych naszej eparchii olsztyńsko-gdańskiej, ale też i dla księży, bo to mobilizuje też do pracy. Są też postawione zadania każdemu księdzu i myślę, że będą się oni odczuwali potrzebę zaangażować się jeszcze bardziej w poszukiwanie nowych form, które możemy zaproponować wiernym.

Czy może Ekscelencja podać jakieś przykłady zaplanowanych działań?
Tak, oczywiście. Planujemy przede wszystkim (zobaczymy jak będzie z pandemią), ale chcemy zorganizować spotkanie z wiernymi w konkretnych dekanatach – z prosforą. Czyli od Bożego Narodzenia aż do święta Spotkania w świątyni chcemy w każdym dekanacie spotkać się z przedstawicielami konkretnych parafii; myślę, że to jest w duchu synodalności, żeby była okazja spotkać się, porozmawiać, omówić różne kwestie, które powstają wśród naszych wiernych. Po drugie – na pewno poprzemy inicjatywę, żeby tu w Olsztynie odbyło się spotkanie naszych osób zakonnych, zakonnych naszej eparchii – w święto „Stritennia”. Dalej – chcemy, żeby w Elblągu odbyło się spotkanie na początku Wielkiego Postu duchowieństwa naszej eparchii, żebyśmy modlitewnie zaczęli czas Wielkiego Postu. Potem chcielibyśmy też, żeby tu w Olsztynie spotkać się też w Wielki Czwartek. Oprócz tego w następnym roku wypada 75. rocznica Akcji „Wisła” i zaplanowaliśmy (to jest taki wspólny plan ze Związkiem Ukraińców), żeby upamiętnić to na takim ogólnopolskim szczeblu w gdańsku, w naszej parafii. Żeby była liturgia 7 maja, po liturgii koncert, a po uroczystości w cerkwi – także konferencja, która będzie poświęcona nie tylko samej Akcji „Wisła”, ale myślę, że też takim współczesnym wyzwaniom. Wyzwaniom jak kwestie ukraińsko-ukraińskie, czyli Ukraińcy z Akcji „Wisła” i nowa imigracja z Ukrainy. Jak mamy dalej razem pracować i jak dale razem być. Bo to jest bardzo ważne, żebyśmy wspominając tę tragiczną historię mieli też jakąś perspektywę na przyszłość. Jak pracować, żeby zachować to wszystko nasze i budować na takich dobrych podstawach; nie tylko na tej tragicznej historii. To sa tak można powiedzieć, do czerwca te wszystkie nasze wydarzenia. Oczywiście od kwietnia zaczynamy też nasze dla TVP transmisje naszych liturgii. Tu chcemy, żeby te liturgie były pokazane z naszych cerkwi – z Olsztyna, Gdańska, Elbląga i na zakończenie czerwca też z Olsztyna.

Chcemy też zmienić datę odpustu w Chrzanowie, czyli chcemy, żeby już ten odpust był 2 lipca, w niedzielę święta Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Dlaczego? Tu jest może kwestia mojej osoby, ponieważ od 7 do 17 lipca w Kijowie będzie się odbywał synod naszych biskupów. I właśnie w tym czasie będzie też święto apostołów Piotra i Pawła i nie będę mógł być. Dlatego postanowiliśmy wspólnie, żeby ten odpust odbył się 2 lipca. Myślę jednak, że to będzie z korzyścią; to jest początek wakacji, może młodzież jeszcze się nie rozjedzie, będą też inni, dlatego warto o tym pomyśleć, czy na przyszłość nie robić tego święta w sobotę przed niedzielą Matki Bożej Nieustającej Pomocy, bo trzeba powiedzieć, że taką ikonę przywiózł do Chrzanowa ks. Ripecki. I może ze względu na to powinniśmy pomyśleć nad takim kultem tej ikony w tym szczególnym miejscu, łącząc je ze świętem postołów Piotra i Pawła. Tak że to jest początek różnych wydarzeń na to pierwsze półrocze. Planujemy też, żeby odbyła się i olimpiada biblijna dla naszej młodzieży, przegląd twórczości religijnej w Górowie Iławeckim, także inne konkursy artystyczne, biblijne dla naszych dzieci i młodzieży. Planujemy też, żeby w czerwcu odbyły się dwa takie wydarzenia. Jeden na początku czerwca w Rydzewie k/Giżycka – zjazd rodzin dla wschodniej części naszej eparchii, a dla zachodniej części naszej eparchii – w Morągu. Żeby odbył się taki zjazd rodzin, zleciłem księżom – ks. Romanowi Storoniakowi i ks. Wasylowi Parasiukowi i myślę, że w takim planie będziemy do tego podchodzić. Dzisiaj ważne jest dla nas, żeby zadbać o rodziny, o jedność w rodzinach, żeby przyjechali rodzice z dziećmi, wzięli udział w tej części modlitewnej, potem razem wzięli udział w tej rekreacyjnej części; to buduje, to jest dla nas takie umocnienie. Myślę, że nawet gdy nie będzie dużej liczby to i tak będzie to nasz sukces – że razem się spotykamy, modlimy się, chcemy razem być, czy też omawiamy pewne zagadnienia, czy też odbywa się katecheza dla dorosłych.

(-)
Można powiedzieć, że to co Ekscelencja mówi, to jest droga do tego, żeby ludzie, wierni mniej patrzyli na zewnątrz, a bardziej na siebie i od siebie zaczęli wymagać. Bo każdy człowiek powinien pracować nad sobą. I oto zaczyna się adwent, więc myślę, że to jest bardzo dobra okazja.

Tak, właśnie w niedzielę zaczęliśmy adwent. Jest to bardzo wazny okres w życiu Kościoła. Ten post przygotowuje nas do radosnego święta – święta Narodzenia Jezusa Chrystusa. Dlatego też powinniśmy na samych siebie spojrzeć też tak bardzo optymistycznie, radośnie, bardzo twórczo – że każdy człowiek został powołany przez Boga do tego, żeby nie marnować życia, ale żeby nad tym życiem popracować. Nikt nie zrobi tego za mnie, gdy nie będę zaczynał od samego siebie. Dlatego w adwencie też przypominamy o modlitwie, o sakramencie spowiedzi, żeby szczególnie z sakramentu spowiedzi skorzystać, ale też, żeby człowiek zmusił się, pomyślał nad tym – co ja od siebie mogę dać jeszcze więcej? Jakie mam jeszcze talenty? Co mogę jeszcze w sobie odkryć, żeby tym podzielić się z innymi? Bo narodziny to jest ważne wydarzenie – narodziny dziecka w każdej rodzinie skłania rodziców do odnowienia – siebie, swoich domostw, do przyjęcia nowego gościa w swojej rodzinie. Takiego jeszcze jednego członka rodziny i robimy wszystko, żeby to dzieciątko czuło się jak najlepiej, a my razem z nim. Chcemy to zrobić w takiej radości, dlatego myślę, że to ważne jest, żebyśmy nie myśleli, że Kościół nas w czymś ogranicza, ale skłania nas do tego, jak na nowo odkryć w sobie taki optymizm życia, taka radość. Bo myślę, że wszyscy jesteśmy już zmęczeni pandemia, ograniczeniami, takim dzieleniem – jedni są zaszczepieni, inni nie są zaszczepieni. To bardzo nas od siebie oddala. Dlatego ważne jest, żebyśmy w tym czasie pomyśleli też, jak możemy znaleźć drogę do takiego pojednania, jak bożonarodzeniowy stół, podczas dzielenia się prosforą, będzie okazją do takiego zjednoczenia; będzie okazja, żeby sobie wybaczyć, żeby powiedzieć sobie ważne słowa – „przepraszam”, „budujmy na nowo” i ten czas wykorzystajmy dobrze, dla takiej naszej refleksji. Byc może dlatego trzeba aż 40 dni, żebyśmy się nad tym solidnie zastanowili, wykorzystali i liturgie, modlitwy, też nauki do tego, żeby na nowo stanąć w prawdzie.

I tu jeszcze jedno: budować siebie, czyli bardziej zagłębić się w siebie, a mniej patrzeć na to, co złego dzieje się na świecie. Uświadamiać sobie, że jest zło, ale reagując negatywnie, żeby tego zła nie pomnażać.
Tak, myślę, że dzisiaj zbyt wiele słyszymy czegoś negatywnego. I czasami w jakiś sposób nas to jakoś usprawiedliwia, ale myślę, że dzisiaj sami powinniśmy poddać się refleksji i pomyśleć, ile tak naprawdę jest też dobra na tym świecie – ile ludzie czynią dobra, ile Kościół też czyni dobra. I gdy to zobaczymy, wtedy zrozumiemy, że może trzeba wyłączyć coś, gdzie ciągle słyszymy coś negatywnego. Może trzeba przestać czytać coś, co nie nastraja nas pozytywnie, nie zawsze jest prawdą, a jest powodem do tego, żeby człowiek myślał negatywnie. Dlatego ważne jest, żebyśmy sobie uświadomili, czym jest Dobra Nowina. Dobra Nowina to jest też dobre słowo. I tego dobrego słowa starajmy się zaprowadzić jak najwięcej w naszym życiu, żeby to dobre słowo ożywiało też nas samych. A gdy usłyszymy, że to dobre słowo jest czymś naprawdę pozytywnym, wtedy zrozumiemy, że to co negatywne, nie powinno nas dotykać, nie powinno wchodzić w nas samych, bo nie przynosi nam żadnej korzyści. Oczywiście, to jest też praca nad sobą, żeby to dobre słowo mocno się w nas zakorzeniło, żebyśmy robili to też z refleksją, żeby to dobre słowo zechciało zamieszkać też w nas samych. Ale do tego zachęcam każdego, żebyśmy umieli obdarowywać siebie taką Dobrą Nowiną. Czasami słyszymy o hejcie – ktoś coś powie, a inni zaczynają negatywnie o nim pisać, wypowiadać się, nawet grozić. Myślę, że to jest bardzo niebezpieczne i nie powinniśmy za tym iść, nie powinniśmy brać sobie tego za przykład, ale nawet powinniśmy sobie powiedzieć, że chrześcijanin powinien być daleki od czegoś takiego. Powinien być o wiele roztropniejszy i powinien zawsze starać się zrozumieć człowieka, a nie od razu go osądzić.
(-)

No to chyba Ekscelencja nie poskąpił nam tematów do rozważań. I bardzo dobrze. Akurat mamy odpowiedni na takie rozmyślania czas. Żeby wam w tym nie przeszkadzać, ja już się z wami żegnam do jutra. Była z wami Jarosława Chrunik. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze! (jch/an)

29.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam Was, szanowni słuchacze, na falach Radia Olsztyn w informacyjnym programie w poniedziałek, 29 listopada. W studiu – Jarosława Chrunik. Dawno nie słyszeliśmy się w porannym programie, a dzisiaj nie może być inaczej, jak tylko o historii.

(-)

29 listopada 1778 r. urodził się Hryhorij Kwitka-Osnowianenko –pisarz, twórca ukraińskiej prozy i gatunku komedii społeczno-obyczajowej w klasycznej literaturze ukraińskiej. O ile Iwana Kotlarewskiego uważa się za prekursora poezji ukraińskiej z jego poematem „Eneida”, to Hryhorija Kwitkę-Osnowianenkę uważa się za prekursora prozy ukraińskiej z jego powieścią „Marusia”. Najbardziej znane jego utwory w języku ukraińskim to: „Marusia”, „Wiedźma Konotopska”, „Swatanie na Honczarówce” i inne.

(-)

1899 r. urodził się Hryhorij Kosynka – ukraiński pisarz-nowelista, uczestnik walk wyzwoleńczych, kozak Dnieprowskiej Dywizji Powstańczej atamana Zełenego; tłumacz okresu „Rozstrzelanego Odrodzenia”; ofiara represji stalinowskich. Kosynka został rozstrzelany 15 grudnia 1934 r.

(-)

Dzień Anioła mają dzisiaj: Wiktor, Mateusz, Semen i Sergiusz. Im oraz urodzonym 29 listopada składamy najlepsze życzenia!

(-)

Ostatni weekend upłynął pod znakiem upamiętnienia ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach 1932-1933. Ukraińcy na całym świecie wspominali tę niesłychaną zbrodnię stalinowską, która pochłonęła miliony ofiar. Do upamiętnienia przyłączyli się też uczniowie szkoły w Górowie Iławeckim i punktu nauczania języka ukraińskiego w Olsztynie:

(-) Fragment koncertu

Oto jak o tej zbrodni informowała w sobotę PAP:

W czwartą sobotę listopada Ukraina obchodzi Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu i Represji Politycznych. Upamiętnia on miliony ludzi, które zmarły w wyniku kryzysu żywnościowego sztucznie wywołanego przez Moskwę w latach 1932-1933. Józef Stalin zarządził wtedy powszechną i przymusową kolektywizację płodów rolnych. Według szacunków z głodu mogło umrzeć od 4 do 6 milionów ludzi, niektórzy podają liczbę 10 milionów. Najwięcej osób zginęło na Ukrainie, ale głód spowodował również wiele ofiar na Kubaniu, Powołżu, w Zachodniej Syberii i w Kazachstanie. Wiele państw, w tym Polska, uznało tę tragedię za ludobójstwo.
W ramach kolektywizacji rolnictwa indywidualne gospodarstwa zostały zabrane ich właścicielom. Na stworzonych w ten sposób sowchozach i kołchozach dawni właściciele ziem pracowali jako robotnicy. Państwo skupowało i eksportowało większą część produkcji rolnej, do jedzenia nie zostawało prawie nic. W sierpniu 1932 roku ogłoszono „prawo 5 kłosów” – kradzież nawet 5 kłosów zboża była karana 10-letnim więzieniem lub śmiercią. Do końca 1933 roku na podstawie tego paragrafu pozbawiono wolności 125 tysięcy ludzi, a niemal 5 i pół tysiąca skazano na karę śmierci.
Mykoła Onyszczenko miał w czasie Wielkiego Głodu kilka lat:
(-) Miałem 7 lat. Byłem świadkiem, jak komuniści na Zaporożu zabierali rodzinom całe zapasy zboża. Dzieciom zabraniano wychodzić na dwór, bo powszechny był kanibalizm. Widziałem ludzi półmartwych, którzy zjedli nawet swoje buty. Ludzie umierali na ulicach.

O ludziach umierających na ulicach i aktach kanibalizmu mówiła też po latach Zenobia Swarzyńska, która w dzieciństwie była świadkiem Wielkiego Głodu. Jej historię nagrano w Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku:
(-) Wypowiedź w języku polskim

Kolektywizacja rolnictwa była jednym z elementów budowy komunistycznego systemu na ziemiach kontrolowanych przez Związek Radziecki. O ile jednak na terenie Rosji istniała tradycja kolektywnego władania ziemią i kołchozy mogły budzić pewne zainteresowanie, o tyle na Ukrainie tradycyjne było indywidualne władanie ziemią, z czego Stalin zdawał sobie sprawę – wyjaśniał w Polskim Radiu historyk profesor Paweł Wieczorkiewicz (zm. 2009):
(-) W czasie Wielkiego Głodu na Ukrainie mogło umrzeć nawet 30 tysięcy Polaków – szacował w Polskim Radiu (2018) historyk profesor Henryk Stroński:
(-) Wypowiedź w języku polskim

Od 1998 roku Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu, a od 2000 roku – Dzień Pamięci Ofiar Wielkiego Głodu i Represji Politycznych, jest świętem państwowym Ukrainy, obchodzonym corocznie w czwartą sobotę listopada. W czasie oficjalnych uroczystości w 2019 roku prezydent Wołodymyr Zełenski podkreślał, że głód z lat 30. był ludobójstwem dokonanym przez totalitarny reżim stalinowski na narodzie ukraińskim:
(-) Jak w ogóle może zjawić się myśl o tym, żeby zniszczyć cały naród? Jak można zabrać ludziom ostatni okruch chleba, a z nim ostatni okruch nadziei, że ty albo chociaż twoje dzieci dożyją do następnego ranka? Nie możemy tego zapomnieć. Nie możemy tego wybaczyć…

Historycy nie mają dziś wątpliwości, że klęska wielkiego głodu była efektem celowych działań Józefa Stalina. Tak mówił o tym w Polskim Radiu historyk Paweł Wieczorkiewicz:
(-) Wypowiedź w języku polskim
W najgorszym okresie głodu na Ukrainie, w 1933 roku, codziennie umierało do 25 tysięcy osób.

W ukraińskiej stolicy zaprezentowano wydanie „Sonetów krymskich” Adama Mickiewicza, poświęconego 30. rocznicy niepodległości Ukrainy. Wydanie zawiera oryginały i tłumaczenia sonetów na języki ukraiński, angielski i krymskotatarski. Wydawnictwo powstało we współpracy Kancelarii Prezydenta RP z Instytutem Polskim w Kijowie. O szczegółach Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

Czas już się pożegnać. Program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Spotkamy się wieczorem o godz. 18,10, a teraz życzę Wam dobrego dnia. Na koniec – oczywiście Oksana Biłozir i piosenka „Swicza”.

28.11.2021 – godz. 20.30 – Magazyn (opis do dźwięku)

Witam Was, drodzy słuchacze, na antenie Radia Olsztyn w Magazynie Ukraińskim „Od niedzieli do niedzieli”; w studiu – Jarosława Chrunik. Społeczność ukraińska na całym świecie wczoraj uczciła pamięć ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie w latach 1932-1933. UWM i uczelnie ukraińskie rozwijają współpracę, nie bacząc na zewnętrzne trudności. Jakie były początki szkolnictwa ukraińskiego w Polsce? – opowie organizator pierwszej szkoły i jednocześnie pierwszy nauczyciel, pan Aleksander Hnatiuk. Takie tematy będą dzisiaj w centrum naszej uwagi.

(-)

Wczoraj Ukraińcy na całym świecie wspominali o oddawali hołd milionom ofiar zaplanowanego i sztucznie sprowokowanego Wielkoego Głodu na Ukrainie w latach 1932-1933. Hołodomor był najstraszniejszy w skutkach, ale był jeszcze głód w latach 20-tych i w 40-tych. Dzieci i młodzież ze szkół i punktów nauczania w naszym regionie również przygotowały programy artystyczne poświęcone tej tragicznej karcie w historii Ukrainy. Byłam w Górowie Iławeckim i Olsztynie:

(-) Fragment koncertu

W kolejnych audycjach opowiem więcej o upamiętnieniu ofiar Hołodomoru, teraz przejdziemy do współpracy wyższych uczelni.

(-)

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.” Te słynne słowa po raz pierwszy padły z ust sekretarza królewskiego Jana Zamoyskiego w 1600 roku. Te jakże mądre słowa odnoszą się nie tylko do Rzeczpospolitych, ale do każdego kraju, do każdego narodu. Zanim zaczniemy narzekać na młodzież, może zapytajmy sami siebie: gdzie to my popełniliśmy błąd w wychowaniu? Ale my w dzisiejszej audycji wcale nie będziemy narzekać na młodzież, a wręcz przeciwnie – będziemy mówić o tym, jak ta młodzież może się uczyć, rozwijać i potem pracować dla dobra ogółu. Od kilku lat bardzo prężnie rozwija się współpraca między UWM i uczelniami ukraińskimi. Dzieje się tak głównie za sprawą prof. Teresy Astramowicz-Leyk, która swoją pracą udowadnia, że jeśli ktoś chce, to zawsze znajdzie ludzi podobnych sobie do działania. Spotkałam się w Olsztynie z dwiema przedstawicielkami akademickiego świata Ukrainy oraz prof. Teresą Astramowicz-Leyk i zapytałam o to, jak rozwija się ta współpraca. Oddajmy głos paniom naukowczyniom:

(-)

– Ałła Atamanenko, dyrektor Instytutu Naukowo-Dydaktycznego Stosunków Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Międzynarodowego, a także dyrektor Instytutu Badania Diaspory Ukraińskiej im. prof. Lubomyra Wynara Państwowego Uniwersytetu Akademia Ostrogska. Staramy się ułożyć współpracę między naszymi uniwersytetami i naszymi instytutami po to, żeby nasi studenci obydwu uniwersytetów mogli korzystać z programu podwójnych dyplomów w zakresie politologii i stosunków międzynarodowych i bezpieczeństwa międzynarodowego. I wierzę, że ta praca nam się uda. Oprócz tego interesowało mnie i jestem wdzięczna prof. Teresie Astramowicz-Leyk za to, że miałam możliwość spotkać się z przedstawicielami społeczności ukraińskiej. Byliśmy na spektaklu, który przedstawił teatr z Kołomyi. Bardzo dobra sztuka, wspaniała sztuka! Było wielu przedstawicieli społeczności ukraińskiej. Spotkaliśmy się też z wicemarszałkiem województwa Mironem Syczem; przeprowadziliśmy też seminarium poświęcone mniejszościom narodowym i etnicznym i w województwie warmińsko-mazurskim, i na ziemi lwowskiej i rówieńskiej, dlatego że województwo warmińsko-mazurskie i Rówieńszczyzna są partnerami.

(-)

Nie mogłam nie poprosić o komentarz pani prof. Teresy Astramowicz-Leyk, tym bardziej, że została ona doceniona też na uczelni ukraińskiej:

(-) Rozmowa w języku polskim

(-)

– Natalia Konopka, pracuję w Katedrze Stosunków Międzynarodowych Państwowego Uniwersytetu Akademia Ostrogska. I jestem zastępcą dziekana, obecnie Instytutu Naukowo-Dydaktycznego Stosunków Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Międzynarodowego uniwersytetu w Ostrogu. Chciałabym przede wszystkim podziękować pani Teresie Astramowicz-Leyk za to, że zostałyśmy zaproszone na staż i odpowiednio – na konferencję międzynarodową, która tu się odbyła. Jesteśmy mile zaskoczone samym Olsztynem i uniwersytetem. Mamy nadzieję, że współpraca, która dopiero się rozpoczyna dosłownie w tym tygodniu, przyniesie dobre rezultaty. Będziemy oczekiwać, że przewyższą one nasze plany, ponieważ jechałyśmy tu tylko po współpracę naukową między uniwersytetami, ale teraz wiemy, że jest tu bardzo aktywna społeczność ukraińska. Zadziwiła nas ta szkoła, która tu istnieje; trzeba też podziękować panu Wiktorowi Leykowi za to, że niejako poza planem odwiedziłyśmy tę szkołę. Byłyśmy zadziwione tym, jak ona funkcjonuje. Chociaż byłyśmy tam bardzo krótko, to myślę, że można będzie dalej rozwinąć tę współpracę.

(-)

Wspaniale rozwija się współpraca placówek oświatowych obu krajów, a jak w ogóle zaczynało się szkolnictwo ukraińskie w Polsce powojennej? O tym opowiada organizator pierwszej szkoły ukraińskiej i pierwszy jej nauczyciel, pan Aleksander Hnatiuk. Teraz – trochę wspomnień, a potem przed mikrofonem usiądzie Roman Bodnar.

(-)

– Wrócę jeszcze do tego Czechowa. W samym Czechowie – to była niewielka wieś, ale połowa mieszkańców to byli Ukraińcy.

– A jak to tak? To może byli ci jeszcze z URL? Z siczowych strzelców?

– Nie, to byli przesiedleńcy! To byli przesiedleńcy. Co prawda, dzieci w wieku szkolnym nie było, a tam i polskich nie było. Chodziły do sąsiedniej wsi do szkoły. Ale bardzo mi pomagali. Współpracę z nimi miałem bardzo dobrą. W tym Czechowie pracowałem do sześćdziesiątego pierwszego lub drugiego roku, dokładnie już nie powiem. Chyba sześćdziesiątego pierwszego. Wtedy, gdy dzieciom już nie dawano stypendium. Bo w inspektoracie była jakaś kontrola i zmyli głowę inspektorowi, że bezprawnie daje stypendia wszystkim uczniom. W związku z tym dawał już potem tylko uczniom z powiatu łobeskiego, a tych było najmniej. Ale trzymaliśmy tam dwie świnki… bo wie pani – odpady z kuchni, dwie świnki wyhodować to było bez problemu. To od czasu do czasy jedną świnkę się zabiło i w ten sposób łatwiej było przeżyć. Oprócz tego z Ameryki przysyłali paczki. Wiecznie służba bezpieczeństwa… najbardziej ich interesowało, skąd oni mają te adresy?

– No, bo to jest ciekawe! A skąd mieli?

– To znaczy, ja się domyślam. Siwicki im wysłał. Ale oficjalnie nie wiedziałem nigdy. To były używane rzeczy, takie jak u nas teraz można kupić za złotówkę. Ale niektóre były dosyć porządne. To co było potrzebne uczniom, to rozdawałem uczniom, a resztę po prostu wśród Ukraińców z okolicy sprzedawałem. I pieniądze szły na wyżywienie. Ale zobaczyłem, że już długo nie pozipie ta szkoła, bo rodzice zaczęli zabierać dzieci, bo trzeba było płacić. Wcześniej, gdy było wszystko za darmo, to bardzo chętnie. Wtedy inspektor zaproponował mi przejście do takiej większej szkoły na szefa tej szkoły do gminnej miejscowości. Przeszedłem tam. A w tym czasie w Czechowie był nauczyciel, przyjechał z Ukrainy. Ukończył SN szczecińskie, ale miał szkołę średnią na Ukrainie. Żyd, tak mówiąc szczerze. I ta szkoła… nie był zainteresowany, to była dla niego odskocznia. I bardzo źle mi się z nim pracowało. I to było głównym powodem, dla jakiego zgodziłem się przejść do tej polskiej szkoły. I tam pracowałem półtora roku. Potem zostałem wybrany na sekretarza zarządu wojewódzkiego w Szczecinie i dostałem urlop bezpłatny do pracy w organizacji społecznej. A jak już poszedłem do Szczecina na sekretarza, to tam już zostałem. Ale po roku… on sam tam pracował ten… Józef… Józef… no, nazwisko już mi uleciało. On przeprowadził się do… nie wiem nawet gdzie i wtedy mamie zaproponowano. I tak wyszło, że ja tę szkołę organizowałem, a moja mama likwidowała. Bo nie było już dzieci. Ale mama dwa lata jeszcze zipała z tą szkołą.

(-)

– A ja w tym czasie pracowałem już w Szczecinie w Towarzystwie Ukraińskim i w 68-mym roku dostałem telefon z Warszawy, że zaczęli organizować festiwal kultury ukraińskiej w Sanoku. Zaczęli coś tam robić i nie ma komu doprowadzić tego do porządku. Czy nie pojechałbym tam i nie doprowadził do końca tego pierwszego festiwalu? No, skoro trzeba… „Jak trzeba, to trza!”. Pojechałem, zorganizowałem festiwal do końca. A jak zorganizowałem do końca, to mówią mi – „A drugi festiwal trzeba robić!” „Gdzie?” „A to pan już jest specjalistą, to niech pan szuka miejsca”. Pojechałem, chciałem właśnie w Baniach. Ale potem przekonałem się, że tam nie ma absolutnie żadnych warunków. Ani z dojazdem, ani hoteli, no, nie ma możliwości. Oprócz ludności ukraińskiej. I wtedy w Kętrzynie ten festiwal zorganizowałem, drugi. Sam, od A do Z; nikt mi nie pomógł z Zarządu Wojewódzkiego w Olsztynie.

– A kto wtedy był w Olsztynie? Kochan?

– Nie. Nie, nie, Kochan to był już pod sam koniec. Kochana ja do pracy przyjmowałem. Tam w książce pani znajdzie w każdym razie. I po tym festiwalu kętrzyńskim, który się udał (siedziałem tam kilka miesięcy, mieszkałem w hotelu WOP-u), to wtedy zaproponowano mi kierownika oddziału organizacyjnego w Zarządzie Głównym. Miałem bardzo ładne mieszkanie w Szczecinie. A wiedziałem, że dostać mieszkanie w Warszawie to nie jest taka prosta sprawa. Powiedziałem: „Jak dacie mieszkanie, to zgoda”. „To damy, załatwimy”. I trzy lata załatwiali. Ja mieszkałem w Szczecinie, a pracowałem w Warszawie. Cały tydzień mieszkałem w hotelu, na niedzielę… bo w soboty pracowało się! Na niedzielę jechałem do Szczecina. Całą noc jechałem z soboty na niedzielę, a z niedzieli na poniedziałek całą noc wracałem do Warszawy. Ale potem wpadłem na pomysł, że przecież można samolotami latać.

– A były???

– Były, były. Były samoloty i gdy się rozliczałem z lotu samolotem (bo zwracano mi koszty podróży), ale na samolot nie mogli mi zwrócić, bo nie można było. Ale wyszło tak, że gdy się rozliczałem z pociągu – pośpiesznym I klasa, to był o 20 złotych tańszy od samolotu. A tych 20 złotych kosztował autobus z lotniska w Szczecinie do centrum miasta. Tak że wychodziłem na zero. Tak że wtedy przylatywałem w sobotę i w poniedziałek o świcie leciałem do Warszawy.

(-)

– No ale w siedemdziesiątym roku, w drugiej połowie Bojarski poszedł do redakcji, a na jego miejsce mnie wybrano na sekretarza. I tam pracowałem krótko, bo „tylko” dwadzieścia lat. Ale w międzyczasie… bo moim głównym, że tak powiem – zainteresowaniem było szkolnictwo ukraińskie, a ponadto na swoim sumieniu mam dziewięć festiwali kultury ukraińskiej.

– W Koszalinie?

– Między innymi dwa razy w Koszalinie. I w Sopocie. W sumie było ich razem dziewięć.

– Razem z tym kętrzyńskim.

– Razem… mało z kętrzyńskim – z sanockim. Inna sprawa, że w Koszalinie tam był bardzo aktywny sekretarz, Serkis. Miał ogromne ukraińskie serce, ogromne zdolności organizacyjne, tak że przy jego pomocy to naprawdę… No a w Gdańsku z kolei, w Sopocie to był…

– Teraz ja szukam w pamięci!

– Tu znajdzie pani, bo piszę o nich w książce.

– Krzemiński?

– Krzemiński! Tak, to też był wspaniały, bardzo oddany człowiek, on umiał jakoś do tej władzy dojść i coś dobrego dla Ukraińców zrobić.

– Moja mama zawsze mówiła: „Czesz diabła z rzadka, żeby tylko był gładki”.

– Bo taka była konieczność! Inaczej nic by nie można było zrobić. Władza tylko czekała, żebyśmy się postawili kantem do nich, żeby tylko znaleźć pretekst do likwidacji Towarzystwa, bo na to, jestem tego pewien, naciskała Moskwa. Bo w związku radzieckim w tym czasie nie było żadnych organizacji mniejszości narodowych. I to było dla nich solą w oku. Dlatego w 1983 r. albo w 84-tym, władza wymusiła zmianę statutu, likwidując zarządy wojewódzkie i powiatowe. Wszystkie koła miały podlegać zarządowi głównemu. Taka była realność. Ale my też myśleliśmy jak z tego wyjść i powołaliśmy „wojewódzkie grupy aktywu”, które zastępowały zarządy wojewódzkie. Tylko formalnie nie były organami statutowymi. I tak po czterech latach władza zgodziła się z powrotem powrócić do zarządów wojewódzkich, to już wtedy były oddziały wojewódzkie. No i znowu tak: festiwale – władza zgodziła się, żeby je organizować co cztery lata. A my musieliśmy jakoś chytrze robić, żeby było częściej. A to rocznica towarzystwa, to znów jakaś inna okazja i tak jak mówię: dziewięć festiwali zorganizowaliśmy.

(-) Hit-Parad

To już koniec dzisiejszej audycji „Od niedzieli do niedzieli”, przygotowała ją i poprowadziła Jarosława Chrunik. Życzę Wam miłego wieczoru i do usłyszenia jutro o godz. 10.50 na częstotliwości 99,6 MHz. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze!

27.11.2121 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry szanowni słuchacze. Dzisiaj w 88 rocznicą Wielkiego Głodu 1932-1933 Ukraińcy na całym świecie upamiętnią ofiary ludobójstwa, więc program będzie szczególny. Komunistyczny reżim totalitarny w latach 1932-1933 dopuścił się wyjątkowo ciężkiego przestępstwa ludobójstwa wobec ukraińskiej nacji. Wskutek przeprowadzenia kompleksowych ekspertyz sądowych ustalono, że w latach 1932-1933 komunistyczny reżim totalitarny zgładził 10,5 milina Ukraińców, z czego 4 miliony to dzieci.

Organizatorzy ludobójstwa nie tylko stworzyli system zniszczenia Ukraińców, ale i mechanizm ukrywania środków zbrodni przed społeczeństwem i wspólnotą międzynarodową. Powodami i motywami szczególnego traktowania zbrodni ludobójstwa jest niedopuszczenie do odrodzenia się państwa Ukraińskiego i zniszczenie ruchu narodowo-wyzwoleńczego. Z okazji 88 rocznicy Wielkiego Głodu odbył się cykl projektów i wystaw, między innymi zwierzchnik UKGK Swiatsław przeprowadził transmisję pod nazwą „Wspominamy ofiary systemu: od Wielkiego Głodu do Niebiańskiej Sotni”. NO a dzisiaj odbędzie się ogólno ukraińska akcja „Zapal światło pamięci”. Warto natomiast zaznaczyć, że ta akcja od dawna jest międzynarodową. Wszędzie gdzie są Ukraińcy, na parapecie zapalona jest świeczka pamięci. O czym ona przypomina Ukraińcom, jaką pamięć zachowuje już kolejne pokolenie, posłuchajcie.

Ja dowiedziałam się o tym co z nami było w tych czasach, od swojej babci, od swoich dziadków, bo oni to wszystko przeżyli. Mieszkali w obwodzie czerkaskim i kijowskim. Tam przeżyli, jak przychodzili i odbierali wszystko co mieli, ziarno zabierali i zostawili ich rodziców bez niczego, jedli trawę, nie było co jeść. Był we wsi kanibalizm, były takie przypadki że matki jadły dzieci, bo dzieci było wiele i kiedy dziecko umierało, to jedzono ich. Od strony taty babcia zginęła, zmarła podczas Wielkiego Głodu. Spuchła… były u nas ofiary i dziadek zmarł, i pradziadek. Dziadek miał może ze 40 lat, a dziewczynka była maleńka, może z 5 lat miała; dziadka siostra, bo ich było w rodzinie 3. Ojciec została i babcia została, a średnia zmarła. Dowiedziałam się o tym w wieku 6 lat i od dziecka wywołuje to we mnie żal. Nie chciało się wierzyć, że ludzie brali suchą trawę, mielili i robili z tego placki i jedli, że byli zadowoleni z ciepłej wody, bo grzali wodę i pili do tych placków. Dziadek opowiadał nam, że całe zabrane ziarno wysapywali do Dniepru, wszystko w workach wożono i wysypywano do Dniepru. Bo ta wieś, w której mieszkał mój dziadek, to znajdowała się niedaleko od tej, to 40 kilometrów i już będzie Dniepr i wywozili.

Historia Oksany Danyłenko nie jest jedna. Takich jest milion. Swoją przekazuje Ałła Stocka. Jej babcia urodziła się w tym strasznym 1933 roku.

Oczywiście ja słyszałam historie swojej babci i historię prababci, która w 1932 roku była w ciąży, mieszkali we wsi Andrusziwka w obwodzie żytomierskim, z mężem moim pradziadkiem Iwanem, który w tym czasie pracował w kołchozie, kierował spichrzem. Tym sposobem była okazja wykarmić się, bo moja prababcia w 1933 roku urodziła moją babcię.

– Dzieci były jeszcze, poza twoją babcią, czy ona najstarsza była w rodzinie?
– Moja babcia była starszą córką, ma jeszcze 3 siostry i one urodziły się już później.

Babia Ałły przeżyła tylko dzięki ojcu, który karmił rodzinę „botwiną”:
– Rodzina mogła przeżyć dzięki temu, że dziadek ze spichlerza przynosił botwinę.
– A co to botwina?
– To takie liście od buraków. Sąsiedzi, w ogóle ludzie jedli zgniłe kartofle i jak wyzbierali kartofle z ziemi to gdzieś tam szukali tego co zostało, korzonki jakieś i w ogóle słyszałam historię jak jedli, matki gotowały, znajdowano gdzieś tam kości dzieci. Ciężko o tym mówić, nawet mówić, że to możliwe. Opowiadano mi, że potem znajdowano kości dzieci gdzieś na podwórzu; gotowali jedli.

Obecnie wychowując córkę, Ałła stara się zaszczepić dziecku najważniejsze wartości i oczywiście dzielić się wspomnieniami babci.

Alisia ma teraz 9 lat, kiedy o tym mówimy, nie opowiadam strasznych historii, no na pewno z czasem przyjdzie na to czas, my porozmawiamy o tym; ale w ogóle od czasu do czasu rozmawiamy o tym, żeby dziecko rozumiało też, że wszystko kosztuje i trzeba cenić, i nie można wyrzucać chleba; jak mnie uczyli od dzieciństwa, wspominamy tych, którzy umarli i tych, którzy nacierpieli się.

Wczoraj uczniowie ukraińskich szkół na Warmii i Mazurach uczcili ofiary Wielkiego Głody lat 1932-1933. W Bartoszycach najmłodsi zapalili znicze i ustawili je w formie krzyża przy symbolicznym pomniku ofiar ludobójstwa. Starsi stworzyli tablicę pamiątkową, która przypomina o strasznej zbrodni reżimu totalitarnego.

[wiersze, muzyka]

Dzisiaj odprawiona zostanie panichida oraz zapalone zostaną znicze przez Ukraińców na całym świecie i oczywiście tu na Warmii i Mazurach. W parafiach greckokatolickich odprawiona odprawiona będzie panichida za ofiary głodów i zapalone zostaną znicze

– Jest panichida po liturgii i przygotowujemy taką datę z takich małych świeczek 1933 to na panichidzie to [?] świeczki, napis, a tetrapodzie stoi chleb owinięty wieńcem cierniowym i czerwoną kaliną. Panichida zostaje odprawiona, potem chleb kroją i częstują się tym chlebem, żeby nam nigdy gonie zabrakło tak jak było to w tamtych latach i śpiewamy takie pieśni błogosławieństwo Ukrainy i takie, żeby Bóg nam szczęście i los podarował.
(-)

Zapalmy więc świeczki pamięci na parapetach i nigdy nie zapominajmy kim jesteśmy. O tym jak niszczyli Ukraińców powinien znać cały świat, żeby uświadomić jak niebezpieczny jest reżim totalitarny.
Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Usłyszymy się w przyszłym tygodniu. Wszystkiego dobrego. (dw/an)

26.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Niebawem święta zimowe, to czas żeby wspomnieć o tych, którym zabraknie nastroju świątecznego. Coroczna akcja dla sierot obrońców Ukrainy Święta bez Taty oficjalnie rozpoczęta. Dzisiaj w programie „Od A do Z” porozmawiamy z organizatorką zbiórki Hanną Andruszkiw o nowej, 8. edycji akcji i udziale w niej Jarosłąwa Maruszenki, pierwszego dyrektora szkoły z ukraińskim językiem nauczania w Bartoszycach. Z wami jest Hanna Wasilewska. Serdecznie witam i zapraszam.

(-)

7 lat temu Ukraińcy na Warmii i Mazurach wsparli akcję Święta bez Taty. Wtedy, jako jedni z pierwszy. Nie zapomina się tu i o ukraińskich bohaterach, ani o ich dzieciach. Organizatorka akcji Halina Andruszkiw z organizacji połączonych wolontariuszy z żalem wylicza kolejny rok wojny na Donbasie i kolejną akcję pamięci.

Niestety 8., co oznacza, że już 8 roku trwa wojna, do której częściowo przywykliśmy. Niektóre dzieci z naszych list już urosły, ale listy zapełniają się już nowymi dziećmi. Niestety są nowo narodzone dzieci, są małe dzieci, każdego dnia są jakieś straty i każdego dnia nasza list zapełnia się. Może nie tak jak to było w 2014-2015-2016, ale mimo wszystko listy wypełniają się prawie każdego dnia.

W tym roku formę zbiórki trochę zmieniła pandemia, więc problemy pojawiły się razem z zamknięciem granic, natomiast rozwiązanie jest.

W tym roku, tak jak w zeszłym nie możemy pakować prezentów i przetransportować ich przez granicę z powodu pandemii, niesprzyjające warunki dla takich akcji. Na granicy zawsze są problemy, w tym roku być może jeszcze większe, dlatego zdecydowaliśmy się powtórzyć zeszłoroczny pomysł i pakować wszystko na Ukrainie wspomagając ukraińskich producentów. Kupno pakowanie i rozwiezienie odbędą się wyłącznie na Ukrainie.

Zbiórka na stronie zrzutka.pl jest pod nazwą Święta bez taty. Cel organizatorów to 150 tysięcy złotych, ale nawet drobna wpłata ma wielkie znaczenie. Halina Andruszkiw zachęca też do wzięcia udziału w aukcji na fanpage’u akcji Święta bez Taty.

Tak jak co roku zbiórka potrwa do 6 stycznia do naszego Bożego Narodzenia; pieniądze wpłaca się na zrzutka.pl, można wziąć udział w aukcji, które wystartują 1 grudnia i będą trwać do 6 stycznia, można także na konto bankowe, można zbierać pieniądze do puszek jeśli ktoś chce organizować zbiórkę, przekazujemy dokumenty i trzeba potem pieniądze przekazać nam.

– Wszyscy chętni do pomocy mogą wejść na stronę www.swietabeztaty.pl i tam są zakładki różne, które można przeczytać w różnych językach.

– Zrobiliśmy naszą stronę w 3 językach, po ukraińsku, polsku i angielsku, bo bardzo wiele ludzi zza granicy interesuje się naszą akcją, dołączają się nie tylko Ukraińcy, ale przyjaciele tych ludzi, którzy mieszkają w innych krajach. W tym roku do listy doszła Dania, Luksemburg, Niderlandka, Łotwa, Czechy. Mamy nadzieję, że jakimś sposobem. Mamy nadzieję, że USA się dołączy. Pracujemy nad tym. Chcielibyśmy, żeby akcja stała się międzynarodową, już jest, ale żeby miała większy zasięgi żeby wszyscy Ukraińcy, gdzieby nie byli, w jakim zakątku ziemi dołączali się do tej akcji i tym samym łączyli się; trzeba żeby ludzie pamiętali, że raz w roku jest taki dzień, jest takie święto, rodzinne święto, gdzie czeka dziecko, czeka na prezent od ojca, którego ten nie może dać, ale ten ojciec obronił także nasz spokój, nasz pokój i powinniśmy zadbać o dziecko. Nie dawać jemu dobra materialnego, dzieci często nie potrzebują wsparcia materialnego, mają dostatek, w jakiś sposób dla państwo ukraińskie, ale taki symbol pamięci, żeby nie zatarło się, żebyśmy pamiętali pokazać dziecku, że pamiętamy, że twój ojciec to bohater i nigdy nie zapomnimy. Ja myślę, że to obowiązek wszystkich nas, gdzie byśmy nie byli.

– Tak, siadając do Wigilii powinniśmy pamiętać, że siadamy dzięki tym bojownikom naszym, tym broniącym, którzy oddali swoje życie za nasz spokój i za to, że my właśnie z rodzinami siedzimy na świętach i cieszymy się tym życiem. Proszę powiedzieć pani Halino, wiele osób się dołączyło, to będzie takie międzynarodowe łączenie Ukraińców świata, taka akcja, która nabyła już statusu międzynarodowej, ale ja chciałabym właśnie dotknąć trochę naszego regionu i wspomnieć o szczególnym przypadku, którego pani nie ominęła na swoim FB, który mnie dotknął, bo chodzi o człowieka, której nie ma już na tym świecie, ja mówię teraz o pierwszym dyrektorze szkoły bartoszyckiej z ukraińskim językiem nauczania to Jarosław Maruszeczko, który odszedł od nas we wrześniu tego roku, ale na koniec zrobił gest. Proszę trochę o tym geście powiedzieć.

– To bardzo wzruszająca historia, szczerze mówiąc ciężko mówić bez łez, trudno zrozumieć głębię tego patriotyzmu człowieka…i w ogóle rodziny Maruszeczków, co roku. Co roku ta rodzina, pan Mirosław z żoną, z synem Igorem, zawsze wspierali akcję, nie tylko akcje, oni byli bardzo aktywni,a le tu było to bardzo niespodziewane; kiedy Igor zadzwonił, szczerze mówiąc, nie wiedzieliśmy, że ojciec umarł. Kiedy zadzwonił, to myślałam, że jak co roku będzie przekazywać od swojej rodziny i rodziców pieniądze na akcję, i kiedy on ze łzami w oczach dał nam kopertę, my po prostu się rozpłakali. Rozpłakaliśmy się i nie mogliśmy powiedzieć słowa, bo to było na tle niespodziewane, nie tyle wzruszające, wielkie.

– Proszę powiedzieć naszym słuchaczom, co zrobił po śmieci – można powiedzieć – Jarosław Maruszeczko i co było w kopercie.

– W kopercie były pieniądz, nekrolog, w którym żona napisała – prosimy nie przynosić kwiatów, a pieniądze wrzucić do skrzynki, które będą przekazane sierotom z Ukrainy. I to był ostatni dar Jarosława dla Ukrainy. Nawet po śmierci ostatni wkład człowiek zrobił w sprawę ukraińską, bez patosu, bez chęci bycia sławnym, bez chęci by o tym mówili, człowiek zmarł z Ukrainą w sercu.

Wszystkich, którzy żyją z Ukrainą w sercu zapraszam na lekcję języka ojczystego.

[lekcja języka ukraińskiego]

No i to wszystko na dzisiaj. W programie „Od A do Z” usłyszymy się za tydzień. A jutro 88 rocznica Wielkiego Głodu lat 1932-1933. Zachęcam wystawić na parapecie świeczkę czasu kijowskiego 16:00, czasu polskiego 15:00. Więcej o tym opowiem jutro. Zapraszam do radioodbiorników o 10:50. Z wami była Hanna Wasilewska. Spokojnego wieczoru. (dw/an)

26.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Pierwsza rocznica. 25 listopada 2020 roku dekretem papieża Franciszka zreorganizowano struktury metropolii przemysko-warszawskiej Kościoła Greckokatolickiego w Polsce i utworzono eparchię olsztyńsko-gdańską z siedzibą w Olsztynie. Coroczna akcja dla dzieci obrońców Ukrainy „Święta bez Taty” rozpoczęte oficjalnie. „Atak Rosji na Ukrainę będzie Moskwę dużo kosztować” – mówi szef ukraińskiej dyplomacji. Co myślą o tym polscy dyplomaci powiem za chwilę w ukraińskim programie informacyjnym. Dzisiaj jest piątek 26 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

Pierwsza rocznica. 25 listopada 2020 roku dekretem papieża Franciszka zreorganizowano struktury metropolii przemysko-warszawskiej Kościoła Greckokatolickiego w Polsce i utworzono eparchię olsztyńsko-gdańską z siedzibą w Olsztynie. Przemysko-warszawską metropolię tworzą dzisiaj: archieparchia przemysko-warszawska i eparchie wrocławsko-koszalińska o olsztyńsko-gdańska. Z okazji pierwszej rocznicy tego wydarzenia w olsztyńskim soborze Opieki Przenajświętszej Bogarodzicy, w dzień wspomnienia liturgicznego świętego Jozefata Kuncewicza, odprawiono liturgię, której przewodniczył władyka Arkadiusz, a koncelebrował proboszcz Iwan Hałuszka. Wszyscy zebrani w świątyni modlili się w podziękowaniu za nową eparchię, za wiernych, zakonnice, mniszki, duszpasterzy i władykę Arkadiusza.

(-)

Niebawem święta zimowe, to czas żeby wspomnieć o tych, którym zabraknie nastroju świątecznego. Coroczna akcja dla sierot obrońców Ukrainy Święta bez Taty oficjalnie rozpoczęta. Ukraińcy na Warmii i Mazurach wsparli je ją jako jedni z pierwszych. Nie zapomina się tu i o ukraińskich bohaterach, ani o ich dzieciach. Organizatorka akcji Halina Andruszkiw z organizacji połączonych wolontariuszy z żalem wylicza kolejny rok wojny na Donbasie i kolejną akcję pamięci:
Niestety 8., co oznacza, że już 8 roku trwa wojna, do której częściowo przywykliśmy. Niektóre dzieci z naszych list już urosły, ale listy zapełniają się już nowymi dziećmi. Niestety są nowo narodzone dzieci, są małe dzieci, każdego dnia są jakieś straty i każdego dnia nasza list zapełnia się. Może nie tak jak to było w 2014-2015-2016, ale mimo wszystko listy wypełniają się każdego dnia.

Niestety w tym roku formę zbiórki trochę zmieniła pandemia, więc problemy pojawiły się razem z zamknięciem granic, natomiast rozwiązanie jest, więc:
W tym roku, tak jak w zeszłym nie możemy pakować prezentów i przetransportować ich przez granicę z powodu pandemii, niesprzyjające warunki dla takich akcji. Na granicy zawsze są problemy, w tym roku być może jeszcze większe, dlatego zdecydowaliśmy się powtórzyć zeszłoroczny pomysł i pakować wszystko na Ukrainie wspomagając ukraińskich producentów. Kupno pakowanie i rozwiezienie odbędą się wyłącznie na Ukrainie. Zbiórka na stronie zrzutka.pl jest pod nazwą Święta bez taty. Cel organizatorów to 150 tysięcy złotych, ale nawet drobna wpłata ma wielkie znaczenie. Halina Andruszkiw zachęca też do wzięcia udziału w aukcji na fanpage’u akcji Święta bez Taty.
Tak jak co roku zbiórka potrwa do 6 stycznia do naszego Bożego Narodzenia; pieniądze wpłaca się na zrzutka.pl, można wziąć udział w aukcji, które wystartują 1 grudnia i będą trwać do 6 stycznia, można także na konto bankowe, można zbierać pieniądze do puszek jeśli ktoś chce organizować zbiórkę, przekazujemy dokumenty i trzeba potem pieniądze przekazać nam.

Szczegóły zbiórki można przeczytać na stronie www.sietabeztaty.pl także po ukraińsku. Więcej o Świętach bez Taty opowiem wieczorem w programie „Od A do Z”

(-)

„Atak Rosji na Ukrainę będzie Moskwę dużo kosztować” – mówi szef ukraińskiej dyplomacji. Dmytro Kułeba odniósł się w ten sposób do informacji o koncentracji wojsk u granic Ukrainy i możliwej kolejnej rosyjskiej agresji.
Szef ukraińskiego MSZ podkreślił, że sytuacja wzdłuż granic Ukrainy i na okupowanych terytoriach pozostaje napięta. Jak zaznaczył, chodzi tu m. in. o koncentrację wojsk, działania wywiadowcze Rosjan, ale też groźby formułowane wobec Ukrainy przez rosyjskie władze. Dlatego, jak podkreślił, Ukraina współpracuje ze swoimi partnerami w celu powstrzymania Rosji od dalszych agresywnych działań.

Moskwa musi sobie dokładnie uświadomić, jakie polityczne, ekonomiczne i osobowe straty poniesie ona w razie nowego etapu agresji. Chcemy, żeby oni to zrozumieli – nowy atak na Ukrainę będzie kosztował za dużo, dlatego nie warto tego robić.

Dmytro Kułeba zaznaczył, że jego kraj opowiada się za politycznym i ekonomicznym powstrzymywaniem Rosji. Oczekuje też na pomoc militarną.
Według amerykańskiego i ukraińskiego wywiadów – Rosja zgromadziła u granic z Ukrainą ponad 90 tysięcy żołnierzy i może przygotowywać się do ataku na Ukrainę z kilku kierunków.

„Trudno jest wykluczyć inwazję Rosji na Ukrainę” – powiedziała w rozmowie z Polskim Radiem europosłanka Prawa i Sprawiedliwości, Anna Fotyga, członkini Komisji Spraw Zagranicznych w Parlamencie Europejskim. Zdaniem Anny Fotygi jest też możliwe, że to kolejna próba wywierania presji na zachód. W jej ocenie poprzednie nagromadzenie wojsk, wiosną, przyniosło Rosji zamierzone efekty. Europosłanka jest też zdania, że Europa musi przygotować się również na inne scenariusze, w tym na inwazję:

(-)

Rosja może walczyć o ustępstwa nie tylko w obszarze Europy, ale także na przykład w Syrii – mówi szef delegacji Unia-Rosja w Europarlamencie, europoseł PiS Ryszard Czarnecki. On również jest zdania, że zagrożenia ze strony Rosji nie wolno bagatelizować. Europoseł przypomina, że w 2008 roku część ekspertów mówiła, iż nie dojdzie do inwazji Rosji na Gruzję. Ryszard Czarnecki zwraca też uwagę, że ostatnie akty agresji ze strony Rosji są bezpośrednio powiązane z poparciem dla Władimira Putina wśród Rosjan:

(-)

Unia Europejska powinna przygotować wspólny, stanowczy przekaz wobec gromadzenie się wojsk w pobliżu ukraińskiej granicy – uważa europoseł Platformy Obywatelskiej Andrzeja Halicki, wiceszef delegacji odpowiedzialnej za kontakt z krajami partnerstwa wschodniego:

(-)

Europoseł Wiosny Robert Biedroń, szef delegacji ds. relacji z Białorusią, uważa, że Rosja na kilku frontach stara się utrzymać swoją strefę wpływów, która – w oczach Władimira Putina – obejmuje obszar dawnego Związku Radzieckiego:

(-)

Z danych wywiadów NATO wynika, że Rosja zgromadziła w pobliżu Ukrainy ponad 90 tysięcy jednostek. Dalszych kilkadziesiąt tysięcy rosyjskich jednostek stacjonuje na Krymie

(-)

Ta informacja kończy nasze wydanie, ale nie żegnam się. Usłyszymy się w programie „Od A do Z” o 18:10, a póki co życzę przyjemnego dnia. (dw/kos)

25.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam Was na antenie Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie”; w studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj przepraszam panów, ale zrobimy sobie taki babski wieczór. Mimo to mam nadzieję, że zainteresujemy wszystkich naszych słuchaczy, bez względu na płeć, ponieważ będziemy rozmawiać o współpracy wyższych uczelni – UWM i Państwowego Uniwersytetu Lwowska Politechnika oraz Akademii Ostrogskiej.

(-)

„Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie.” Te słynne słowa po raz pierwszy padły z ust sekretarza królewskiego Jana Zamoyskiego w 1600 roku. Te jakże mądre słowa odnoszą się nie tylko do Rzeczpospolitych, ale do każdego kraju, do każdego narodu. Zanim zaczniemy narzekać na młodzież, może zapytajmy sami siebie: gdzie to my popełniliśmy błąd w wychowaniu? Ale my w dzisiejszej audycji wcale nie będziemy narzekać na młodzież, a wręcz przeciwnie – będziemy mówić o tym, jak ta młodzież może się uczyć, rozwijać i potem pracować dla dobra ogółu. Od kilku lat bardzo prężnie rozwija się współpraca między UWM i uczelniami ukraińskimi. Dzieje się tak głównie za sprawą prof. Teresy Astramowicz-Leyk, która swoją pracą udowadnia, że jeśli ktoś chce, to zawsze znajdzie ludzi podobnych sobie do działania. Spotkałam się w Olsztynie z dwiema przedstawicielkami akademickiego świata Ukrainy oraz prof. Teresą Astramowicz-Leyk i zapytałam o to, jak rozwija się ta współpraca. Oddajmy głos paniom naukowczyniom:

(-)

– Ałła Atamanenko, dyrektor Instytutu Naukowo-Dydaktycznego Stosunków Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Międzynarodowego, a także dyrektor Instytutu Badania Diaspory Ukraińskiej im. prof. Lubomyra Wynara Państwowego Uniwersytetu Akademia Ostrogska.

– Co panią sprowadza do Olsztyna?
– Do Olsztyna sprowadziła mnie współpraca, która rozpoczęła się jeszcze w 2019 r. po pierwsze: z prof. Teresą Astramowicz-Leyk, z Instytutem Politologii UWM. Myślę, że był to bardzo miły i bardzo potrzebny powód, żeby odwiedzić Olsztyn.
– Co pani odkryła tu dla siebie?
– Po pierwsze: staramy się ułożyć współpracę między naszymi uniwersytetami i naszymi instytutami po to, żeby nasi studenci obydwu uniwersytetów mogli korzystać z programu podwójnych dyplomów w zakresie politologii i stosunków międzynarodowych i bezpieczeństwa międzynarodowego. I wierzę, że ta praca nam się uda. Oprócz tego interesowało mnie i jestem wdzięczna prof. Teresie Astramowicz-Leyk za to, że miałam możliwość spotkać się z przedstawicielami społeczności ukraińskiej. Byliśmy na spektaklu, który przedstawił teatr z Kołomyi. Bardzo dobra sztuka, wspaniała sztuka! Było wielu przedstawicieli społeczności ukraińskiej. Spotkaliśmy się też z wicemarszałkiem województwa Mironem Syczem; przeprowadziliśmy też seminarium poświęcone mniejszościom narodowym i etnicznym i w województwie warmińsko-mazurskim, i na ziemi lwowskiej i rówieńskiej, dlatego że województwo warmińsko-mazurskie i Rówieńszczyzna są partnerami.
– A czy panią coś zaskoczyło tu, może podczas spotkania z diasporą? Może dowiedziała się pani czegoś, o czym nie wiedziała do tej pory?
– Miałyśmy okazję odwiedzić szkołę ukraińską w Górowie i byłyśmy mile zaskoczone, pod wrażeniem tego co zobaczyłyśmy, bo tam pracuje naprawdę profesjonalny zespół, który duszę swoją oddaje dzieciom. Ta szkoła jest ośrodkiem kształtowania i zachowania tożsamości ukraińskiej. Jej praca… nawet to, że uczniowie, którzy dobrze się uczą, otrzymują stypendia. Wspieranie wszechstronne rozwoju studiów ukrainoznawczych. Sam duch, sama atmosfera tam stworzona wywołuje bardzo miłe wrażenie i myślę, że jest to bardzo ciekawe doświadczenie nawet po to, żebyśmy potem to doświadczenie mogły poprzez publikację naszego instytutu wzmiankę o tej szkole szerzyć wśród innych szkół ukrainoznawczych.
– Wiem, że uczniowie z Ukrainy też są zadowoleni z tej szkoły.
– Powiem, że… jeśli szczerze, to bardziej chciałabym, żeby w tej szkole uczyły się dzieci Ukraińców, którzy są obywatelami Polski, którzy się tu urodzili, tu mieszkają i dla nich Polska jest ich ojczyzną. Tak samo jak krajem przodków jest Ukraina. Bo wiemy jaka jest tu społeczność, że są to potomkowie ludzi, którzy zostali przesiedleni na skutej Akcji „Wisła”, oni zachowują swoją tożsamość i to jest bardzo dobre. Ja niezbyt pozytywnie odnoszę się do tego, że są tu dzieci, które przyjeżdżają tu z Ukrainy.
– Dlaczego?- No, to jest długa rozmowa, ale w pewnej mierze można mówić, że możliwość nauki dla takich dzieci tu w Polsce, chyba otwiera im europejskie drzwi – na możliwość dalszego rozwoju, w granicach UE. Ale dlaczego chciałabym, żeby jednak ta szkoła pracowała bardziej dla tych ludzi, urodzonych na tych terenach? Dlatego, że tu jest problem dla samej Ukrainy – problrm migracji.
– I pani chciałaby, żeby te dzieci uczyły się na Ukrainie, tak? Te, które pochodzą z Ukrainy.
– Tak. Możemy mieć, tak jak zaplanowaliśmy, wymiany studenckie. Jest to umiędzynarodowienie oświaty i dla nas, dla uniwersytetu ukraińskiego, i dla UWM, i jest to możliwość dla studentów ukraińskich bezpośredniego kontaktu z wartościami europejskimi, któr powinny panować w Polsce i one tu panują, bo uniwersytet jest bardzo demokratyczny. Ja popieram takie wymiany, ponieważ one faktycznie poszerzają nasz światopogląd, umożliwiają zapoznanie się z innymi kulturami, faktycznie stanowią przejaw dyplomacji publicznej, dyplomacji oświatowej. I sa one pożyteczne dla obu uniwersytetów, dla obu krajów.
– Żeby polecać coś swoim studentom, trzeba być samemu do tego przekonanym; myślę, że pani jest.
– Tak, jestem zadowolona ze współpracy, widzę perspektywy dla tej współpracy, przy czym te perspektyry (już o tym mówiłam) są pożyteczne i bardzo pozytywne dla obu uniwersytetów i myślę, że dla obu krajów. Będę z naszymi studentami pracowała nad tym, żeby oni ucząc się na UWM, według programu podwójnych uniewrsytetów, mogli przynieść i cząstkę naszej kultury, i dać możliwość dotknąć do tej kultury wszystkim, którzy tu są, a z innej strony – żeby stawali się może tacy bardziej europejscy, bardziej rozumieli kulturę naszego sąsiada – kraju, który jest wiele lat obok nas, wspiera nas w naszych dążeniach europejskich i euroatlantyckich – Polski.

(-)

Nie mogłam nie poprosić o komentarz pani prof. Teresy Astramowicz-Leyk, tym bardziej, że została ona doceniona też na uczelni ukraińskiej:

(-) Rozmowa w języku polskim

(-)

– Natalia Konopka, pracuję w Katedrze Stosunków Międzynarodowych Państwowego Uniwersytetu Akademia Ostrogska. I jestem zastępcą dziekana, obecnie Instytutu Naukowo-Dydaktycznego Stosunków Międzynarodowych i Bezpieczeństwa Międzynarodowego uniwersytetu w Ostrogu. Chciałabym przede wszystkim podziękować pani Teresie Astramowicz-Leyk za to, że zostałyśmy zaproszone na staż i odpowiednio – na konferencję międzynarodową, która tu się odbyła. Jesteśmy mile zaskoczone samym Olsztynem i uniwersytetem. Mamy nadzieję, że współpraca, która dopiero się rozpoczyna dosłownie w tym tygodniu, przyniesie dobre rezultaty. Będziemy oczekiwać, że przewyższą one nasze plany, ponieważ jechałyśmy tu tylko po współpracę naukową między uniwersytetami, ale teraz wiemy, że jest tu bardzo aktywna społeczność ukraińska. Zadziwiła nas ta szkoła, która tu istnieje; trzeba też podziękować panu Wiktorowi Leykowi za to, że niejako poza planem odwiedziłyśmy tę szkołę. Byłyśmy zadziwione tym, jak ona funkcjonuje. Chociaż byłyśmy tam bardzo krótko, to myślę, że można będzie dalej rozwinąć tę współpracę.
– Czy jakiś koncert wam tam zorganizowali?
– Właśnie nie, bo to nie było zaplanowane i dyrekcja szkoły była zaskoczona, że nie witają nas pieśnią i że przyjechałyśmy na tak bardzo krótko. Ale to wszystko można nadrobić, bo na wiosnę planowane jest Forum Polsko-Ukraińskie i myślę, że wtedy będzie większa możliwość spotkania z Ukraińcami województwa, nawiązania ściślejszej współpracy zarówno na szczeblu naszego miasta jak i uniwersytetu.
– A oprócz szkoły co jeszcze zrobiło na pani wrażenie?
– Powiem pani szczerze, że oprócz miasta, to także sam uniwersytet. Nawet takie powszednie momenty dają wiele do rozmyślań, że być może i u nas, w Ostrogu, w niedużym uniwersytecie warto je wprowadzić dla wygody studentów, dla usprawnienia komunikacji, dla z pewnością poszerzenia horyzontów, wiedzy między naszymi dwoma krajami. I na pewno jest to bardzo ważne, zwłaszcza biorąc czas, w którym obecnie żyjemy. Na ile jest to bolesne nie tylko dla Ukrainy – mam na uwadze konflikt ukraińsko-rosyjski, ale i dla Ukraińców w Polsce, i dla Polaków, którzy tu mieszkają. Zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wydarzenia na granicy. Wszyscy rozumiemy, że to jest jedyne zagrożenie, które stoi przed naszymi krajami i na pewno w tej sytuacji warto nie nadużywać historii, nie upolityczniać jej, nie nadużywać jakichś takich sentencji pseudo-naukowych, a jednoczyć się i pracować dla większego dobrobytu ludzi. Jeśli będzie takie ogólne nastawienie, że każdy wniesie choćby niewielką cząstkę w jakąś sprawę, nawet maleńką, krótkoterminową, ale to już będzie wielkim pozytywem. Nasz uniwersytet i nasi współpracownicy będą starali się, żeby odkrywać Ukraińcom Ukraińców w Polsce, dlatego, że jest to ogromna warstwa. I nie boję się użyć tego słowa – i dla Ukraińców w Polsce, i dla Polaków odkrywać Ukrainę. Odkrywać nie tylko pod postacią dużych miast – Kijowa, Odessy czy Dniepru – a odkrywać w postaci maleńkich miasteczek, wsi, skąd wszyscy pochodzimy i jakie dobrze znany.

(-)

I tu pani Natalia dotknęła tematu, który również i mi jest bardzo blisko, jednak musimy temat naszych małych wsi i miasteczek odłożyć na kiedy indziej, teraz jeszcze chwilka na szkolny żart:

(-) Humoreska

Sami widzicie, że praca w szkole jest zawsze nieprzewidywalna. Z uśmiechem na twarzy żegnam się z Wami do poniedziałku. Życzę wam spokojnego weekendu, a w sobotę nie zapomnijcie zapalić znicza w intencji ofiar Wielkiego Głodu na Ukrainie. Była z Wami Jarosława Chrunik. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze!

25.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W sobotę 27 listopada Ukraińcy upamiętnią ofiary wielkiego głodu 1932-1933. Ukraina otrzymała 700 milionów dolarów wsparcia od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Stany Zjednoczone rozważają przekazanie Ukrainie pakietu pomocy militarnej wobec zagrożenia rosyjską agresją. O tym powiemy w ukraińskim programie informacyjnym. Dzisiaj jest czwartek 25 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
W sobotę 27 listopada Ukraińcy upamiętnią ofiary wielkiego głodu 1932-1933. Ogólnonarodowe wydarzenia i kampania informacyjna rozpoczęła się kilka tygodni przed wydarzeniem. Tegoroczna kampania informacyjna z okazji 88 rocznicy Wielkiego Głodu, szczególny akcent kładzie na tematykę dzieci, jako na najwrażliwszej kategorii ofiar zbrodni stalinowskiej, które stanowią [dzieci] prawie połowę ofiar. Organizatorzy przygotowali kampanię społeczną „Pamięć, która ratuje: głosy prawdy”; odbyła się publiczna dyskusja o stratach demograficznych Ukrainy wskutek wielkiego głody, a także okrągły stół – jak rozmawiać z dziećmi o wielkim głodzie – itd. Do kampanii przyłączyły się zagraniczne diaspory ukraińskie, na przykład w Waszyngtonie otwarto unikalną wystawę: Wielki Głód oczami ukraińskich artystów. W Niemczech i innych krajach z inicjatywy ambasad Ukrainy przeprowadzono miesiąc pamięci o ofiarach Wielkiego Głodu 1932-1933 i wiele innych. Ukraińcy w Polsce przyłączają się do akcji „Zapal świeczkę”

Opowiada Halina Andruszkiw, któa nigdy nie zapomni babcinych łez.

My zapalamy zawsze, i ja i córka, jak jesteśmy gdzieś w drodze, szukamy pomnika, może jakaś tablica pamiątkowa, a jak nie, to zapalamy świeczkę tam gdzie jesteśmy. Jesteśmy z tarnopolszczyzny, moja babcia opowiadała, ze łzami w oczach zawsze opowiadała, pamiętam wieczorami opowiadała takie historie jak szli ludzie ze wschodu całymi rodzinami, jak padali, jak prosili o jedzenie, jacy byli chudzi, chorzy, obdarci i jedyne co pamiętam, kiedy byłam małą dziewczynką, gdy mi babcia opowiadała i płakała. Gdy szła…jakaś rodzina…obdarci, głodni i babcia…kartofle dla świń ugotowali na dworze…i oni wbiegli na to podwórze i zaczęli łapać te kartofle i jeść rękoma…one były gorące i…babci trzęsły się ręce…i łzy miała w oczach. Teraz rozumiem czemu.

Tradycyjne upamiętnienie ofiar Wielkiego Głodu zapaloną w oknie świeczką zapoczątkował amerykański historyk James Mace, który w latach 1986-1987 stał cza czele komisji kongresu USA ds gromadzenia dowodów Wielkiego Głodu. Słowa historyka można obecnie przeczytać na ścianie sali paięci narodowego muzeum Wielkiego Głodu – Zbrodni. Ukraina należy do tych krajów, które w przeszłości przeżyły jedną z największych tragedii w historii cywilizacji – ludobójstwo.
(-)
Ukraina otrzymała 700 milionów dolarów wsparcia od Międzynarodowego Funduszu Walutowego. To druga transza kredytu. Łącznie Ukraina ma otrzymać 5 miliardów pomocy. Pieniądze maja być przeznaczone między innymi na przezwyciężenie gospodarczych skutków pandemii Covid-19.
O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko

[korespondencja w języku polskim]

Stany Zjednoczone rozważają przekazanie Ukrainie pakietu pomocy militarnej dla wobec zagrożenia rosyjską agresją – informuje telewizja CNN powołując się na źródła amerykańskiej administracji. Amerykański pakiet obejmowałby zarówno doradztwo wojskowe jak i uzbrojenie.
(-)
Nasz program dobiega końca, więc dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

24.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie”; w studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiejszy jesienny, pochmurny środowy wieczór wypełnimy muzyką. Ale nie będzie to taka muzyka, jaka można usłyszeć na różnych antenach współczesnych rozgłośni dzisiaj sięgniemy daleko w przeszłość.

(-)

Jaka była muzyka naszych przodków 300-400 lat temu? Jakie procesy kulturalne odbywały się na terenach Rzeczpospolitej i jej sąsiadów? Te kwestie bada Iwan Kuźmiński – docent Katedry Muzyki Dawnej Państwowej Muzycznej Akademii Ukrainy im. Czajkowskiego w Kijowie. I tam właśnie, w Kijowie, spotkał się z nim mój kolega Sergiusz Petryczenko, który oprócz wielu innych zainteresowań, pasjonuje się też muzyką dawną. Rozmawia więc równy z równym:

(-)

– Jestem docentem Katedry Muzyki Dawnej Państwowej Muzycznej Akademii Ukrainy im. Czajkowskiego, zajmuję się badaniem naszego dziedzictwa muzycznego; modernistycznego i średniowiecznego. Jeśli podawać w cyfrach to jest to XI-XVIII w. Interesuje mnie wszystko – wszystko co odnosi się do dokumentów, zabytków nutowych – to wszystko mnie interesuje. Chcę zrozumieć szerokie procesy kulturowe, które zachodziły w sferze muzycznej na naszych ziemiach. Gdzie jest ukraińskie, gdzie nie ukraińskie – to wszystko odnosiło się jedno do drugiego. Te tematy naprawdę mnie interesują.

– Może zaczniemy od takiego dosyć ciekawego arkusza, leżącego przed nami: „Trójgłosowy pięcioliniowy zapis nutowy”, kijowski jeśli się nie mylę.

– Dokładnie, to jest kijowski zapis nutowy, ale widzę, że to jest śpiewnik, to jest pieśń. U nas na Ukrainie zachował się tylko jeden taki egzemplarz, lwowski rękopis z 1649 roku. Też nuty, wszystko jak może być, ale większość tej kultury nutowej, tak zwanego kijowskiego zapisu nutowego, bo nie w Kijowie został on stworzony – był tworzony albo we Lwowie, albo w Supraślu, albo w Wilnie; na najbardziej zachodnich terenach ówczesnych Ukraińców, Białorusinów, Rusinów – niech pan ich nazywa jak pan chce. Dla nas to są i Ukraińcy, i Białorusini, bo to jest nasze dziedzictwo.

– Może przeczytam co tu jest: [fragment tekstu pieśni]. I to wszystko napisane jest cyrylicą – „ustawem” czy „pół-ustawem”?

– Tak, to nawet nie jest „ustaw”, to jest „pół-ustaw”, ale on już zbliża się do „skoropisu” ukraińskiego. Tu są wyraźne cechy „skoropisu” ukraińskiego. Ale jeszcze „pół-ustaw”, ale ukraiński. No, my nazywamy go ukraińskim, Ale pisali nim i Białorusini, i Ukraińcy – Rusini tego czasu.

– Dlaczego polski tekst zapisany jest cyrylicą? Ten rękopis pochodzi z Klasztoru Sołowieckiego, znajduje się w Petersburgu.

– Tu jedyne co mi przychodzi na myśl, to przykład szerokiego procesu kulturowego. Odbywał się on w czasie wojny moskiewsko-polskiej 664-665 r.

– Tysiąc…

– Tysiąc, oczywiście. Gdy w Rosji był monarcha Oleksij Mychajlowicz, „Tiszajszyj” tak zwany. Podczas tej kampanii wojskowej prawie wszystkie ziemie białoruskie włącznie z Wilnem znalazły się pod okupacją rosyjską; moskiewską raczej. Obecnie to jest Rosja, to ich dziedzictwo, więc nie będziemy ich obrażać, będziemy nazywać je rosyjskimi. Zbędny raz nie będziemy obrażać, do tego są inne powody. Ale historię zostawimy taką, jaka jest.

– Księstwo Moskiewskie.

– Możemy tak nazywać, ale niech to będzie dziedzictwo rosyjskie. Tak więc w tym czasie zachowało się ponad dziesięć świadectw, jak wojewodów, którzy prowadzili kampanie wojskowe na tych terenach, czyli Wielkiego Księstwa Litewskiego ówczesnego, gdzie zamieszkiwali Białorusini współcześni. Oni często brali w niewolę śpiewaków. Głównie chłopców. I czy to z powodu, że monarcha zażyczył sobie „westernizowania” swego kraju. Bo my myślimy, że tylko Piotr zaczął – nie, Piotr sfinalizował ten proces; w rzeczywistości zaczął go jego ojciec, tenże Ołeksij Mychajłowicz, gdy zapoczątkował reformę cerkiewną. Na nich spadły wszystkie grzechy, ale w takim kraju jak Rosja nic nie odbywało się bez woli monarchy. I bezsprzecznie to była jego wola. I oto ci chłopcy po raz pierwszy zaczynają trafiać do Księstwa Moskiewskiego, do Carstwa Moskiewskiego.

(-)

– Przypomnę, że w Moskwie w tamtym czasie jeszcze panowała średniowieczna sztuka muzyczna. Oni śpiewali z rękopisów, z zapisów nutowych przekazanym nam od Greków czy od Bułgarów, trudno powiedzieć jednoznacznie. (…) To nie jest współczesny zapis nutowy.

– Tak zwane „kriuki”, tak?

– No, „kriukami” nazywają je w Rosji, u nas faktycznie była swoja terminologia przedtem. „Kołyzmiana”, „kołyzmy”. Tak więc XVII w., albo car rosyjski bardzo się przejmuje (mówi się, że był bardzo nabożny, religijny) tym śpiewem chłopców i pojawiła się moda na śpiew tych chłopców. Obalamy więc ten mit, że tylko Ukraińcy. Ukraińcy w rzeczywistości… zwłaszcza z Hetmanatu, z lewobrzeżnej części współczesnej Ukrainy przyłączyli się aktywnie do tego procesu już w XVIII w., za czasów Piotra I. Do tego czasu wygląda na to, że bardziej aktywne były ziemie akurat ówczesnego Wielkiego Księstwa Litewskiego. Wielu unitów… nie ma nic złego w mówieniu „unici”, bo to jest terminologia tego czasu, rusko-unicki kościół nazywał się, a nie rusko-greckokatolicki. Wielu unitów było na służbie u cara i nikogo to nie niepokoiło. Nawet gdy zajął Smoleńsk, mam na myśli Ołeksij Mychajłowicz, to on sobie bez problemów zabrał organistę i organista grał u niego w domu. Bo wie pan jak współcześni Rosjanie patrzą na organy w świątyni, wprost agresywnie. Ale w nich nie ma nic takiego agresywnego – wasz car na nich grał, dzieci jego na nich grały; ma się na uwadze – Piotr I miał organy. Akurat z tych terenów poszła ta „westernizacja”. Zrozumiałym jest, że wielu było też Polaków na tych terenach. Albo przynajmniej nie etnicznych Polaków, a takich, którzy władali polską kulturą. Oni znali polskie pieśni i na potrzeby ówczesnego dworu rosyjskiego czy jakichś możnowładców łatwo przepisywali pieśni. To była absolutnie nowa kultura muzyczna dla ówczesnej Rosji. I poszła ona najpewniej z tych właśnie terenów, z Wielkiego Księstwa Litewskiego, z centrum w Wilnie, oczywiście.

(-)

Jakiś czas temu, o ile dobrze pamiętam – był to rok 2017-ty, nasz region odwiedził zespół „Choreja Kozacka” z Kijowa ze wspaniałym koncertem muzyki dawnej. Lider grupy Taras Kompaniczenko opowiadał o każdym utworze bardzo ciekawe rzeczy:

– „Wozbrannij Wojewodi” zaśpiewamy. Jest to nowo narodowy zaśpiew; to było takie intro, czy też wstęp do niego. „Wozbrannij Wojewodi” kondakion do Najświętszej Bogurodzicy. Śpiewali go też rycerze przed bitwą. Rycerze, którzy stawali w obronie naszej zniszczonej, wykrwawionej, zhańbionej ziemi. Jest to Ostrogski zaśpiew, który powstał na przełomie XV-XVI wieku. Miejsce stworzenia, Ostróg, włości księcia Konstantego Ostrogskiego, wielkiego obrońcy właśnie dawnej Rusi-Ukrainy.

(-)

Trudno nie kojarzyć tej pieśni z pieśnią polskich rycerzy – „Bogurodzicą”. To oczywiste, że na muzykę wpływało codzienne życie danej grupy ludzi czy też całego narodu. Wyobraźmy sobie ukraińskich czumaków, którzy przez bezkresne stepy jadą swoimi czumackimi wozami na Krym – po sól. Przecież nie każdy z nich wrócił do domu, to nie była jednodniowa wycieczka. Gdy więc droga sięga horyzontu, woły miarowo pokonują krok za krokiem daleka drogę, niesie się pieśń po stepie:

(-)

Tę pieśń usłyszeliśmy w wykonaniu grupy „Majsternia CzHS”, która uświetniła otwarcie Domu Seniora „Leleka” w Szczepkowie Borowym na początku października tego roku. O tej grupie opowiem wam innym razem, bo dzisiaj musimy się już pożegnać. Program przygotowali dzisiaj: Sergiusz Petryczenko i Jarosława Chrunik. usłyszymy się jutro o tej samej porze, a teraz już życzymy wam miłego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego i niech muzyka koi wasze dusze. (jch/an)

24.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Oficjalnie rozpoczęto „Święta bez taty” – ósmy zbiórka świąteczna dla dzieci obrońców Ukrainy. Na stronie zrzutka.pl rozpoczęto nową zbiórkę Święta bez taty. Wspierane przez Rosję oddziały bojowników w Donbasie zwiększają gotowość bojową. Minister spraw zagranicznych Polski Zbigniew Rau powiedział o możliwości ataku Rosji na Ukrainę w najbliższym czasie. Ukraina otrzymała OD USA dwa kutry. Świeże informacje po ukraińsku usłyszycie za chwilę. Dzisiaj jest środa 24 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska.
(-)

Po raz ósmy dzieci, które zostały osierocone podczas wojny na Donbasie, będą świętować Boże Narodzenie bez taty albo i bez mamy. Więc elfy znów zaczynają swoją pracę. Oficjalnie rozpoczęto Święta bez taty – ósmą zbiórkę świąteczną dla dzieci obrońców Ukrainy Na stronie zrzutka.pl rozpoczęto nową zbiórkę Święta bez taty – świąteczna zbiórka dla dzieci, które ucierpiały na skutek wojny na Ukrainie. Za zebrane pieniądze (cel to 150 tysięcy złotych) kupione będą prezenty dla osieroconych dzieci obrońców Ukrainy oraz dostarczone będą przez wolontariuszy w najdalszy zakątek Ukrainy na Boże Narodzenie. Śledzić całą zbiórkę od pakowania do wręczenia prezentów dzieciom można na fanpage’u akcji Święta bez Taty. Każda, nawet najmniejsza pomoc jest ważna mówi organizatorka akcji Halina Andruszkiw – pamięć o naszych bohaterach to podstawa.
-Z roku na rok powtarzamy, że najważniejsze jest żebyśmy pamiętali, żebyśmy nie zapomnieli, jak zapomnieli o bohaterach Krut, bohaterach URL, nie chcemy by zapomniano o naszych chłopcach, którzy ginęli broniąc swojej ziemi. Dlatego niech wszyscy wiedzą i rozumieją, że nie zapomnieliśmy, pamiętamy; ten prezent niech będzie symbolem pamięci; pamięci wszystkich nas o bohaterach; Ukraińcy pamiętają swoich bohaterów. To najważniejsze.
Sama zbiórka pieniędzy „Święta bez taty: nabrała statusu międzynarodowej akcji dobroczynnej. Od teraz strona www.swietabeztaty.pl dostępna jest po ukraińsku, polsku i angielsku. Właśnie na tej stronie znajdziecie dokładne informacje o tym jak przyłączyć się do akcji.
(-)
Wspierane przez Rosję oddziały bojowników w Donbasie zwiększają gotowość bojową. Informuje o tym ukraiński wywiad wojskowy. Więcej na ten temat z Kijowa Paweł Buszko.
[korespondencja w języku polskim]

(-)
Minister spraw zagranicznych Polski Zbigniew Rau powiedział o możliwości ataku Rosji na Ukrainę w najbliższym czasie. Szef polskiej dyplomacji zaznaczył na antenie Polskiego Radia, że taką informację potwierdziły służby Polski i NATO. Szef polskiego MSZ Zbigniew Rau powiedział, że podobne działania są częścią przeglądu granic w Europie Wschodniej, który Rosja prowadzi od kilku lat. Dyplomata przypomniał o napadzie na Gruzję w 2009 roku i napadzie na Ukrainę w 2014. Sygnały z Moskwy były, że proces sprawdzania granicy z Ukrainą nie jest zamknięty – zaznaczył minister i dodał, że Polska bardzo poważnie traktuje możliwość ataku na naszego wschodniego sąsiada. Według danych ukraińskiego wywiadu, Rosja zebrała na granicy z Ukrainą ponad 90 tysięcy żołnierzy. Według władz ukraińskich na początku przyszłego roku żołnierze ci mogą przekroczyć granicę i atakować Ukrainę. Premier Mateusz Morawiecki w wywiadzie dla Wprost ocenił, ze ryzyko agresji wojskowej ze strony Rosji jest realne. Według premiera Morawieckiego przyczynami podwyższonego zagrożenia ze strony Kremla jest, między innymi, skupienie potężnych sił wojskowych na granicy z Ukrainą i wykorzystanie gazu jako elementu szantażu. Musimy zakładać najgorsze scenariusz – zaznaczył Mateusz Morawiecki w wywiadzie w tygodniku Wprost.
(-)
Ukraina otrzymała od USA dwa wojskowe kutry patrolowe. Będą one wykorzystywane przez marynarkę wojenną Ukrainy w basenie czarnomorsko-azowskim.
(-)
Ta informacja zamyka nasze wydanie. Świeże wiadomości po ukraińsku usłyszycie tu jutro o 10:50. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego. (dw/bsc)

23.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam Was w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie” we wtorek, 23 listopada; w studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj znowu mamy wieczór wspomnień – śladami pamięci podążymy za panem Aleksandrem Hnatiukiem, z którym już dwukrotnie spotkaliśmy się w naszych audycjach. Pan Aleksander obecnie mieszka w domu seniora w Prałkowcach koło Przemyśla i tam właśnie spotkałam się z nim, żeby porozmawiać o początkach zorganizowanej działalności mniejszości ukraińskiej po Akcji „Wisła”. To właśnie mój rozmówca był organizatorem pierwszej szkoły ukraińskiej i pierwszym nauczycielem ukraińskim w Polsce powojennej. Ale potem przyszły też inne obowiązki. Posłuchajmy więc razem:

(-)

– Wrócę jeszcze do tego Czechowa. W samym Czechowie – to była niewielka wieś, ale połowa mieszkańców to byli Ukraińcy.
– A jak to tak? To może byli ci jeszcze z URL? Z siczowych strzelców?
– Nie, to byli przesiedleńcy! To byli przesiedleńcy. Co prawda, dzieci w wieku szkolnym nie było, a tam i polskich nie było. Chodziły do sąsiedniej wsi do szkoły. Ale bardzo mi pomagali. Współpracę z nimi miałem bardzo dobrą. W tym Czechowie pracowałem do sześćdziesiątego pierwszego lub drugiego roku, dokładnie już nie powiem. Chyba sześćdziesiątego pierwszego. Wtedy, gdy dzieciom już nie dawano stypendium. Bo w inspektoracie była jakaś kontrola i zmyli głowę inspektorowi, że bezprawnie daje stypendia wszystkim uczniom. W związku z tym dawał już potem tylko uczniom z powiatu łobeskiego, a tych było najmniej. Ale trzymaliśmy tam dwie świnki… bo wie pani – odpady z kuchni, dwie świnki wyhodować to było bez problemu. To od czasu do czasy jedną świnkę się zabiło i w ten sposób łatwiej było przeżyć. Oprócz tego z Ameryki przysyłali paczki. Wiecznie służba bezpieczeństwa… najbardziej ich interesowało, skąd oni mają te adresy?
– No, bo to jest ciekawe! A skąd mieli?
– To znaczy, ja się domyślam. Siwicki im wysłał. Ale oficjalnie nie wiedziałem nigdy. To były używane rzeczy, takie jak u nas teraz można kupić za złotówkę. Ale niektóre były dosyć porządne. To co było potrzebne uczniom, to rozdawałem uczniom, a resztę po prostu wśród Ukraińców z okolicy sprzedawałem. I pieniądze szły na wyżywienie. Ale zobaczyłem, że już długo nie pozipie ta szkoła, bo rodzice zaczęli zabierać dzieci, bo trzeba było płacić. Wcześniej, gdy było wszystko za darmo, to bardzo chętnie. Wtedy inspektor zaproponował mi przejście do takiej większej szkoły na szefa tej szkoły do gminnej miejscowości. Przeszedłem tam. A w tym czasie w Czechowie był nauczyciel, przyjechał z Ukrainy. Ukończył SN szczecińskie, ale miał szkołę średnią na Ukrainie. Żyd, tak mówiąc szczerze. I ta szkoła… nie byłem zainteresowany, to była dla niego odskocznia. I bardzo źle mi się z nim pracowało. I to było głównym powodem, dla jakiego zgodziłem się przejść do tej polskiej szkoły. I tam pracowałem półtora roku. Potem zostałem wybrany na sekretarza zarządu wojewódzkiego w Szczecinie i dostałem urlop bezpłatny do pracy w organizacji społecznej. A jak już poszedłem do Szczecina na sekretarza, to tam już zostałem. Ale po roku… on sam tam pracował ten… Józef… Józef… no, nazwisko już mi uleciało. On przeprowadził się do… nie wiem nawet gdzie i wtedy mamie zaproponowano. I tak wyszło, że ja tę szkołę organizowałem, a moja mama likwidowała. Bo nie było już dzieci. Ale mama dwa lata jeszcze zipała z tą szkołą.

(-)

– A ja w tym czasie pracowałem już w Szczecinie w Towarzystwie Ukraińskim i w 68. roku dostałem telefon z Warszawy, że zaczęli organizować festiwal kultury ukraińskiej w Sanoku. Zaczęli coś tam robić i nie ma komu doprowadzić tego do porządku. Czy nie pojechałbym tam i nie doprowadził do końca tego pierwszego festiwalu. No, skoro trzeba… „Jak trzeba, to trza!”. Pojechałem, zorganizowałem festiwal do końca. A jak zorganizowałem do końca, to mówią mi – „A drugi festiwal trzeba robić!” „Gdzie?” „A to pan już jest specjalistą, to niech pan szuka miejsca”. Pojechałem, chciałem właśnie w Baniach. Ale potem przekonałem się, że tam nie ma absolutnie żadnych warunków. Ani z dojazdem, ani hoteli, no, nie ma możliwości. Oprócz ludności ukraińskiej. I wtedy w Kętrzynie ten festiwal zorganizowałem, drugi. Sam, od A do Z; nikt mi nie pomógł z Zarządu Wojewódzkiego w Olsztynie.
– A kto wtedy był w Olsztynie? Kochan?
– Nie. Nie, nie, Kochan to był już pod sam koniec. Kochana ja do pracy przyjmowałem. Tam w książce pani znajdzie w każdym razie. I po tym festiwalu kętrzyńskim, który się udał (siedziałem tam kilka miesięcy, mieszkałem w hotelu WOP-u), to wtedy zaproponowano mi kierownika oddziału organizacyjnego w Zarządzie Głównym. Miałem bardzo ładne mieszkanie w Szczecinie. A wiedziałem, że dostać mieszkanie w Warszawie to nie jest taka prosta sprawa. Powiedziałem: „Jak dacie mieszkanie, to zgoda”. „To damy, załatwimy”. I trzy lata załatwiali. Ja mieszkałem w Szczecinie, a pracowałem w Warszawie. Cały tydzień mieszkałem w hotelu, na niedzielę… bo w soboty pracowało się! Na niedzielę jechałem do Szczecina. Całą noc jechałem z soboty na niedzielę, a z niedzieli na poniedziałek całą noc wracałem do Warszawy. Ale potem wpadłem na pomysł, że przecież można samolotami latać.
– A były???
– Były, były. Były samoloty i gdy się rozliczałem z lotu samolotem (bo zwracano mi koszty podróży), ale na samolot nie mogli mi zwrócić, bo nie można było. Ale wyszło tak, że gdy się rozliczałem z pociągu – pośpiesznym I klasa, to był o 20 złotych tańszy od samolotu. A tych 20 złotych kosztował autobus z lotniska w Szczecinie do centrum miasta. Tak że wychodziłem na zero. Tak że wtedy przylatywałem w sobotę i w poniedziałek o świcie leciałem do Warszawy.

(-)

– No ale w siedemdziesiątym roku, w drugiej połowie Bojarski poszedł do redakcji, a na jego miejsce mnie wybrano na sekretarza. I tam pracowałem krótko, bo „tylko” dwadzieścia lat. Ale w międzyczasie… bo moim głównym, że tak powiem – zainteresowaniem było szkolnictwo ukraińskie, a ponadto na swoim sumieniu mam dziewięć festiwali kultury ukraińskiej.
– W Koszalinie?
– Między innymi dwa razy w Koszalinie. I w Sopocie. W sumie było ich razem dziewięć.
– Razem z tym kętrzyńskim.
– Razem… mało z kętrzyńskim – z sanockim. Inna sprawa, że w Koszalinie tam był bardzo aktywny sekretarz, Serkis. Miał ogromne ukraińskie serce, ogromne zdolności organizacyjne, tak że przy jego pomocy to naprawdę… No a w Gdańsku z kolei, w Sopocie to był…
– Teraz ja szukam w pamięci!
– Tu znajdzie pani, bo piszę o nich w książce.
– Krzemiński?
– Krzemiński! Tak, to też był wspaniały, bardzo oddany człowiek, on umiał jakoś do tej władzy dojść i coś dobrego dla Ukraińców zrobić.
– Moja mama zawsze mówiła: „Czesz diabła z rzadka, żeby tylko był gładki”.
– Bo taka była konieczność! Inaczej nic by nie można było zrobić. Władza tylko czekała, żebyśmy się postawili kantem do nich, żeby tylko znaleźć pretekst do likwidacji Towarzystwa, bo na to, jestem tego pewien, naciskała Moskwa. Bo w związku radzieckim w tym czasie nie było żadnych organizacji mniejszości narodowych. I to było dla nich solą w oku. Dlatego w 1983 r. albo w 84-tym, władza wymusiła zmianę statutu, likwidując zarządy wojewódzkie i powiatowe. Wszystkie koła miały podlegać Zarządowi Głównemu. Taka była realność. Ale my też myśleliśmy jak z tego wyjść i powołaliśmy „wojewódzkie grupy aktywu”, które zastępowały Zarządy Wojewódzkie. Tylko formalnie nie były organami statutowymi. I tak po czterech latach władza zgodziła się z powrotem powrócić do Zarządów Wojewódzkich, to już wtedy były Oddziały Wojewódzkie. No i znowu tak: festiwale – władza zgodziła się, żeby je organizować co cztery lata. A my musieliśmy jakoś chytrze robić, żeby było częściej. A to rocznica Towarzystwa, to znów jakaś inna okazja i tak jak mówię: dziewięć festiwali zorganizowaliśmy.

(-)

Słucham i tak sobie myślę: teraz, gdy mamy tyle możliwości i ułatwień – czy zastanawiamy się czasami komu to wszystko zawdzięczamy? Czy myślimy o tym, kto kładł fundamenty pod naszą obecną, o ileż łatwiejszą pracę? Kto z nauczycieli obecnie chowa świnie, żeby wyżywić uczniów w internacie? „Dziękuję” – to stanowczo za mało. Dzisiaj nasza audycja dobiega końca, ale z panem Aleksandrem spotkamy się jeszcze, jeśli nic nie stanie na przeszkodzie, to za dwa tygodnie. Za uwagę dziękuje Wam Jarosława Chrunik, a usłyszymy się jutro o tej samej porze. Zobaczymy, co ciekawego opowie nam Sergiusz Petryczenko. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze!

23.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W Gdańsku odbył się jubileuszowy 45 JarmaRock Fest. Ukraina koordynuje działania z krajami Unii Europejskiej, w tym z Polską i Litwą, by Ałaksandr Łukaszenko zaprzestał wykorzystywania migrantów jako broni. Ukraińskie władze wskazują na możliwość rosyjskiej agresji na Ukrainę. Osiem lat temu rozpoczęły się protesty na kijowskim Majdanie Niepodległości. Na antenie ukraiński program informacyjny. Dzisiaj jest wtorek 23 listopada. Z wami jest Hanna Wasilewska.

(-)

W Gdańsku odbył się jubileuszowy 45 JarmaRock Fest. Wydarzenie trwało 2 dni. Z koncertami wystąpiły znane ukraińskie zespoły z Polski: “Wernyhora”, “Tołhaje”, “The Ukrainian Folk” – który obchodził 30-lecie na scenie JarmaRocku, “ZEMLA”, а także Vira Kholodon-Duda, zespół “Hylla” czy Hordij Staruch. Dla gosci swoj show przygotował teatr Nawpaky i Przyjaciele, a w sali tradycyjnie znalazła się przestrzeń artystyczna – Art Box, gdzie młode artystki, Ukraiński z Polski i Ukrainy zaprezentowały swoją twórczość. Gosciem festiwalu była także znana artystka Daria Aloszkina, która prezentowała swoje wycinanki. Podczas drugiego dnia festiwalu już po raz piąty odbyło się Forum Fest 21, na temat „Ukrainie 30! Pomysły-ludzie-zmiany”. Podczas pierwszego panelu młode ukraińskie liderki w Polsce dzieliły się swoim doświadczeniem i wyzwaniami, któe stoją przed nimi. Były to: Iwanna Kyljuszyk z fundacji Nasz Wybór, Łesia Szykiriawa z Polskiego Forum Migracyjnego, Ksienia Onyszkanycz-Przybyła z zespołu Osławiany i Katarzyna Kowalska-Krzemińska ze Związku Łęków. Wydarzenie moderowała organizatorka Forum Fest Kasia Komar-Macińska. Drugi panek poświęcony był ZUwP i temu co może ono zaproponować młodzieży. Podczas trzeciego panelu „Oni odkrywają kraj, zmiany w przestrzeni kulturalnej i obywatelskiej na Ukrainie” – gośćmi byli Bohdan Łohwynenko – lider projektu Ukrainer, Roman Stechaliuk i Krystyna Dubnycka z HO Wyrij. Młodzieżowy jarmark w Gdańsku jest jednym z największych wydarzeń, które tworzą razem Ukraińcy mniejszości i migranci.

(-)

Ukraina koordynuje działania z krajami Unii Europejskiej, w tym z Polską i Litwą, by Ałaksander Łukaszenko zaprzestał wykorzystywania migrantów jako broni. Powiedział o tym szef ukraińskiej dyplomacji Dmytro Kuleba, którego cytuje w poniedziałek strona „Dzerkało tyżnia”. Obecnie koordynujemy nasze sywiłku z Polską, Litwą i krajami UE, żeby Ałaksandr Łukaszenka przestał wykorzystywać migrantów jako broń przeciwko naszym partnerom, przyjaciołom i możliwe przeciwko nam samym – powiedział Kuleba w jednym z kanałów telewizyjnych. Podkreślił, że Ukraina politycznie nie uznaje Ałaksandra Łukaszenki. Walczymy z Rosją i bronimy naszego kraju. Powinniśmy wzmacniać naszą gospodarkę nie przekraczając czerwonych linii. W senie politycznym jesteśmy oddzieleni od strasznej rzeczywistości Białorusi – dodał. Według słów Kuleby, którego cytuje MSZ – kryzys migracyjny, eskalacja wojskowa Rosji wzdłuż granicy i na tymczasowo okupowanych terenach, nasilenie rosyjskiej propagandy w UE i działań Rosji co do paraliżu formatu normandzkiego i procesu mińskiego, są elementami tej gry, skierowanej na zwiększenie nacisku na UE w celu osiągnięcia ustępstw. Według słów ministra, prawdopodobieństwo wtargnięcia Rosji na Ukrainę zależy od dwóch czynników: siły, spokoju i wytrwałości Ukrainy oraz siły i złagodzenia międzynarodowych partnerów. Szef głównego zarządu wywiadu MON Ukrainy Kyryło Budanow powiedział, że Rosja przygotowuje się do ataku na Ukrainę z kilku kierunków na początku 2022 roku. Według niego, Rosja zebrała na ukraińskiej granicy ponad 92 tysiące żołnierzy.

(-)

Ukraińskie władze wskazują na możliwość rosyjskiej agresji na Ukrainę. Według szefa ukraińskiego resortu dyplomacji taki scenariusz jest rozpatrywany na Kremlu, jednak jest on możliwy do uniknięcia. Sekretarz Rady Bezpieczeństwa Ołeksij Daniłow ocenił, że swoimi działaniami Rosja próbuje zaostrzyć sytuację dotyczącą bezpieczeństwa w regionie, aby – jak się wyraził – podnieść stawki przy stole przyszłych negocjacji.

(-)

Osiem lat temu rozpoczęły się protesty na kijowskim Majdanie Niepodległości. Spowodowane były niepodpisaniem przez ówczesnego prezydenta Wiktora Janukowycza umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Protesty trwały kolejne kilka miesięcy i doprowadziły do ucieczki prorosyjskich władz i obrania przez Ukrainę prozachodniego kierunku rozwoju. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko

[korespondencja w języku polskim]

Tym kończymy nasz program, a ja żegnam się z wami do jutra. Bądźcie zdrowi. (dw/kos)

22.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na falach Radia Olsztyn w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie”; przed mikrofonem Jarosława Chrunik. Wczoraj obchodziliśmy święto Arcystratega Michała, więc będzie to oczywisty temat mojej rozmowy z bp Arkadiuszem, olsztyńsko-gdańskim ordynariuszem, ale mamy jeszcze jeden ciekawy temat – przy okazji rocznicy urodzin założycielki zakonu sióstr służebnic Niepokalanej Marii Panny, s. Josafaty Hordaszewskiej porozmawiamy też o siostrach zakonnych. Proszę też, żebyście sobie przygotowali coś do pisania, ponieważ podam numer telefonu i powiem w jakim celu. Zaczniemy od Archanioła Michała.

(-)
– W niedzielę obchodziliśmy święto Arcystratega Michała i wszystkich innych bezcielesnych mocy. Jest to takie szczególne święto w naszym narodzie. Zanim Bóg stworzył człowieka, stworzył najpierw – jak czytamy – anioły. Aniołowie to niewidzialne, ale doskonałe, czyste duchy, mające umysł i wolną wolę, ale jednocześnie jest to grupa, którą Bóg stworzył, żeby Go wielbiły i służyły mu w niebie. Część z tych aniołów zbuntowała się i wystąpiła przeciwko Panu Bogu. Bóg chciał je wypróbować, czy rzeczywiście będą chciały mu służyć. I na czele tych dobrych, które nadal chciały służyć Bogu, stanął Arcystrateg Michał, który stanął na czele tych wszystkich dobrych aniołów i pokonał Lucyfera. W ten sposób przypominamy sobie to wydarzenie i wysławiamy Arcystratega Michała – jako tego pierwszego spośród wszystkich aniołów; dlatego nazywamy go Arcystrategiem. Po pierwsze: anioły – z języka greckiego oznacza, że jest on posłańcem, niosącym wieści, dlatego za każdym razem możemy to interpretować, że jest to posłaniec, anioł posłany przez Boga dla każdego człowieka. Bo jak uczy Kościół, każdy człowiek ma swego anioła stróża, ma swego anioła opiekuna, który ma nas chronić przed złem. I w ten sposób mamy to też rozumieć, mamy tak pojmować anioły w naszym życiu, że każdy stoi na straży naszego dobra: czuwa nad nami, chroni nas i prowadzi nas tez do Pana Boga – żebyśmy Boga wychwalali, służyli Mu i umieli wzajemnie kochać siebie.

– Ok, teraz będzie prowokacja. Gdy człowiek popełnia jakieś głupstwo, coś nawet niebezpiecznego, to co to oznacza? Że anioł jest na urlopie?

– Nie. Myślę, że jest to brak współpracy człowieka z tymi Bożymi mocami, że człowiek nie chce wziąć pod uwagę, że może przed tym było jakieś ostrzeżenie, była myśl: nie rób tego, nie idź tam, nie mów tego, nie czyń tego. Gdy człowiek tego nie słucha, to też ma tę wolną wolę. Bóg dal człowiekowi wolną wolę, żeby mógł za nią iść i wybierać. Bóg do niczego człowieka nie zmusza, ale daje nam te anioły, które na różne sposoby nas chronią. Tylko pytanie jest takie, czy my to widzimy? Czy potrafimy rozejrzeć się wokół siebie? Być może Bóg przemawia do nas poprzez różnych ludzi, różne wydarzenia, które nam pokazują, żebyśmy nie robili czegoś, co będziemy nazywać złem. Bo można powiedzieć, że cuda zdarzają się każdego dnia i każdego dnia za tym stoją za tym aniołowie. Tylko jest pytanie: czy my chcemy to zobaczyć? Czy nie biegniemy za szybko? Być może trzeba postawić sobie pytanie, że może trzeba zwolnić? Zatrzymać się, popatrzeć; wtedy zobaczymy, że te cuda zdarzają się każdego dnia. I być może wtedy przyjdzie taka myśl, odpowiedź, że za tym musi ktoś stać, za tym być może stoją te nasze anioły, które nam pomagają i czuwają nad nami.

– Bo tak jak Ekscelencja powiedział: anioł to istota bezcielesna, nie fizyczna, więc nie chwyci za rękę i nie powie „zostań, nie idź tam”.

– Właśnie. W tym jest coś takiego niezwykłego, to nie jest istota cielesna, ale to jest duchowa istota i my to wszystko przyjmujemy na wiarę. W naszym rozumieniu tak powinniśmy pojmować anioły jak takie, które naprawdę są posłańcami od Pana Boga, które maja nad nami czuwać. Ale czy chcemy z tym aniołem rozmawiać? Czy potrafimy go zapytać: „Co chcesz mi dzisiaj powiedzieć, mój aniele? Co mam robić? Czy dobrze wybieram? Czy dobrze myślę? Czy to jest dobra droga, która idę?”

(-)

– A może czasami jakieś cierpienie wpisane jest w los człowieka, żeby go czegoś nauczyć?

– Właśnie to, co powiedziałem na początku, że Bóg chciał też wypróbować anioły. Postawił też przed nimi zadanie – czy potrafią służyć Mu jako takie wolne, swobodne duchy, które mając umysł mogą same do Niego przyjść. Myślę, że to samo dotyczy ludzi. Bóg wystawia ludzi na próbę. Nie możemy powiedzieć, że gdy człowiek gorliwie się modli, to nie będzie wystawiony na próbę. Będzie wystawiony na próbę! I Bóg stawia różne wyzwania w naszym życiu i w taki sposób chce nas nauczyć jakiejś mądrości, pokory, żeby człowiek nie zhardział, żeby nie pomyślał sobie: „Właściwie, modlę się swoimi słowami, to Bóg nie jest mi potrzebny”. Możemy dojść do przekonania, że możemy wystarczyć sami sobie. A myślę, że tak nie jest, bo swoje życie powinniśmy budować na Bożej mądrości, w którą wpisują się też aniołowie. Dlatego czymś bardzo ważnym jest, żebyśmy się nie bali tych prób, ponieważ Bóg tych najbliższych, którzy mieli Go sławić, też poddał próbie, chciał zobaczyć, jak będą Mu służyć jako takie wolne, swobodne duchy. Dlatego i my powinniśmy tak rozumieć Bożą wole wobec nas, że Bóg wystawia nas na próbę, ale w taki sposób nas wychowuje. Kocha nas i chce, żebyśmy byli jeszcze lepsi, jeszcze więcej poświęcili Mu swojej uwagi, a nie byli zagubieni w takim zadufaniu w sobie, w takiej pysze, bo ona nigdy do niczego nie jest potrzebna. Bóg właśnie pokazuje, że gdy człowiek potrafi stawać w pokorze przed Nim, gdy umie Mu służyć, to wtedy też będzie otrzymywać Bożą opiekę na różne sposoby.

(-)

– Arcystrateg Michał – tak sobie wyobrażam czysto po ludzku: było to zamieszanie, aniołowie nie wiedzieli co mają robić z tymi zbuntowanymi i wreszcie on podjął decyzję: „Idę i prowadzę, żeby bronić Boga”, jeśli można tak po ludzku powiedzieć, bo przecież Bóg nie potrzebuje obrony.

– No, możemy tak sobie to dopowiedzieć, możemy tak to zrozumieć, jak to się odbywało, że spośród aniołów był tym pierwszym, który miał taka odwagę stanąć i powiedzieć, że „nie chcemy wybierać takiej pychy, nie chcemy występować przeciwko Panu Bogu, ale chcemy iść Nim, chcemy Mu służyć”, bo faktycznie Bóg nie potrzebuje w takim rozumieniu obrony. Ale to był wybór tych duchów, żeby naprawdę służyć Bogu. To jest też takie odniesienie do nas, żebyśmy umieli sami podjąć decyzję, że „chcę służyć Bogu, wybieram tę Bożą drogę ze wszystkim, czego mogę doświadczyć. I myślę, że tak samo było w przypadku tego Anioła Michała, który był tym pierwszym, dlatego nazwano go Arcystrategiem. Tym pierwszym, który stanął na czele tych aniołów, które postanowiły iść i służyć Bogu. Arcystrateg Michał, jego imię w tłumaczeniu możemy rozumieć „Kto jak Bóg?”. I to pokazuje wybór, że nie ma nikogo innego, jest tylko Bóg, za którym aniołowie idą i wybierają Go, mogą Mu służyć. Jest to też taka wskazówka dla nas, tym świętem tez podkreślamy, że powinniśmy wybierać Boga, bo tylko On może być fundamentem naszego życia.

– I są nawet w naszym regionie cerkwie, które noszą jego imię.

– Tak, w niedziele obchodziliśmy święto parafialne w Pieniężnie, w cerkwi pod opieką Arcystratega Michała. Myślę, że to dobrze, że jest taka cerkiew pod taką opieką i że mamy takie odczucie tych bezcielesnych mocy, które czuwają nad nami, do których modlimy się i też nabieramy takiego rozumienia, żeby służyć i zwłaszcza w tym miejscu, w którym możemy podkreślić, że właśnie – „Kto jak Bóg?”. Za tym Bogiem mamy iść zawsze i wszędzie.

(-)

– Jakoś trudno nam sobie wyobrazić jakąkolwiek cerkiew, gdzie nie byłoby sióstr, niezależnie od tego, jakiego są zgromadzenia. W Olsztynie są siostry służebnice Niepokalanej Marii Panny. Ciekawa jest historia założycielki tego zgromadzenia.

– Myślę, że to jest wielkie dobro, gdy przy parafii pracują siostry niezależnie od zgromadzenia. Czy będą to służebnice, bazylianki czy jozafitki – to wielkie dobro. Czasami te siostry naprawdę są bardzo niezauważalne, a wykonują ważną pracę: katechizują, opiekują się samotnymi ludźmi, pielęgnują ich. Maja też szczególny pogląd na to, czego my nie widzimy. I to pomaga, można powiedzieć, że to jest taka szczególna wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka. Siostry wykonują też takie prace, których możemy nie zauważać, a potem to cieszy nasze oko. Za tym właśnie stoi kto? Stoją siostry. Tu w Olsztynie mamy siostry służebnice NMP. Myślę, że każdy, kto zna nasze siostry, nie wyobraża sobie, że mogłoby ich tu nie być. One są jakby swego rodzaju takie anioły, których czasami nie widzimy w działaniu, a one są naszymi opiekunami, takimi stróżami; takimi właśnie opiekunami są dla nas siostry w Olsztynie. I za to trzeba im serdecznie podziękować, zwłaszcza w dniu, gdy wspominamy współzałożycielkę, czy pierwszą zakonnicę zgromadzenia sióstr służebnic NMP, czyli s. Josafatę Hordaszewską, która przyszła na świat w 1869 roku. Powołanie w niej narodziło się bardzo wcześnie, ale istniejące warunki wtedy nie pozwalały, żeby mogła od razu prowadzić takie życie zakonne. Ale myślę, że Bóg stawia na naszej drodze życiowej ludzi, którzy potrafią to potem odpowiednio poprowadzić. Myślę, że też na drodze sióstr stanęli ojcowie bazylianie, którzy przyjechali do jej rodzinnej wsi, żeby prowadzić rekolekcje. Miała wtedy okazje podzielić się swoim pragnieniem. Było to początkiem tego, że została pierwszą zakonnicą sióstr służebnic NMP. W życiu tej zakonnicy wypełniło się służenie, to przez Boga poświęcona kobieta, ale tez w sposób szczególny poddana próbom. Długo czekała na to, żeby złożyć śluby wieczyste, ale stało się to w jej życiu. Śluby wieczyste, które siostry składają, to już jest szczególne oddanie Panu Bogu – że wszystko oddaje; staje w pokorze i oddaje się w służbie Bogu, wykonując wszystko, co zostanie jej zlecone. Można powiedzieć, że została oddana dla innego życia. Już nie dla tego ziemskiego, lecz dla tego niebieskiego z pełnym poświęceniem. Wykonywała też pracę w różnych klasztorach – we Lwowie, w Stanisławowie, założyła też klasztor w Bereżanach, była w Truskawcu. Myślę, że to wszystko pomogło wytworzyć też takiego silnego ducha, szczególnej służby dla pana Boga, ale tez zrozumienia dla tych wszystkich, kto potrzebował pomocy. Gdy czytamy s. Josafatę, to możemy się dowiedzieć, jak wielka uwagę poświęcała dzieciom-sierotom, dzieciom, które wychodziły na ulicę żebrać i to jednocześnie ukazuje wielka tragedie tamtego czasu, gdy siostra miała do czynienia z dziećmi, które szukały dla siebie takiego schronienia. Była dla nich taka opiekunka, takim aniołem-stróżem, który pomagał. Uczyła kochać, uczyła ludzkiej godności; przywracała tym dzieciom ludzką godność. Dlatego sądzę, że obecnie jest takim wzorem dla wszystkich sióstr służebnic, jak pomagać każdemu człowiekowi, który się zatracił, odnajdywać ludzką godność.

(-)

Dzisiejsze czasy na szczęście są o wiele lepsze, niż te, w których działała s. Jozafata, ale obowiązków wystarcza dla wszystkich sióstr. Siostra Anna Drozd jest dyrektorką Domu Seniora w Prałkowcach k/Przemyśla, a jednocześnie ma dużo innych zajęć. Jednym z nich jest ochrona tego dziedzictwa przodków, które da się jeszcze ocalić.
– Teraz porozmawiamy o dawnych sprawach, które mają odzwierciedlenie obecnie, we współczesności, bo chcemy zachowywać wszystko to, co jeszcze zachować można. I taką sprawą, którą siostra bardzo się przejmuje, jest ikona w Nowym Lublińcu.

– Tak, w ostatnim czasie udało się zakończyć taki proces. Zainteresowała nas ikona w Nowym Lublińcu. Były wzmianki, że jest cudowna i historyczna, dlatego po rozmowach z konserwatorem zabytków i z fachowcami trzeba było przeprowadzić proces weryfikacji ikony, że naprawdę pochodzi ona z XVII wieku i w swoim czasie miała dosyć duży kult.

– Z czego jest ona znana?

– Otóż w Lublińcu kiedyś była cerkiew; pierwsza cerkiew była drewniana i spłonęła podczas najazdu tatarskiego. I z tej spalonej cerkwi została tylko ta ikona. Dlatego jest ona unikalna i specyficzna. I okazuje się, że cudowna. Skoro z pożaru ocalała tylko ikona, to już to podkreśla jej wyjątkowość.

– Bo i cerkiew drewniana, i ikona pisana na drzewie, a to wszystko było w 1679 roku.

– Tak, dokładnie. Po tym wszystkim została postawiona nowa cerkiew i ta ikona nadal w niej się zachowała i obecnie dowiedzieliśmy się, że to jest rzeczywiście ta oryginalna ikona z XVII wieku. Chcemy – jeśli są osoby, które pamiętają cokolwiek o historii tej ikony, jak wyglądał jej kult, bylibyśmy wdzięczni, gdyby mogli podzielić się z nami tymi informacjami, tą cząstką historii, która jest jeszcze przed nami zakryta, ale mamy nadzieję, że Mateńka Boża z Nowego Lublińca pomoże nam to odkryć.

(-)

Jeśli więc ktoś z naszych słuchaczy może powiedzieć coś jeszcze na temat ikony z Nowego Lublińca, to proszę o informację – podaję numer telefonu: 512-842-374. Jeśli nie uda się wam dodzwonić od razu, to napiszcie sms-a. może razem zdołamy uzupełnić wiedzę na temat tej ikony. A teraz już pora się pożegnać. Wszystkim Michałom i Michalinom składamy serdeczne życzenia imieninowe, życzymy przede wszystkim codziennej opieki ich niebieskiego patrona. Usłyszymy się jutro o tej samej porze, a teraz życzę wam wszystkim miłego wieczoru. (jch/bsc)

22.11.2021 – godz 10.50 (opis do dźwięku)

Wczoraj na Ukrainie obchodzono Dzień Godności i Wolności. Greckokatolicka parafia w Olsztynie zaprasza dzieci w wieku od 2 do 5 lat na cotygodniowe zajęcia z rozwoju sensoryczno-poznawczego.

Ponad 70 seniorów – Polaków z ziemi stanisławowskiej na Ukrainie otrzymało zapomogi finansowe i paczki. Kanada i Ukraina rozpoczynają budowę kosmodromu. Ukraiński wywiad ocenia, że Rosja może zimą zaatakować zbrojnie Ukrainę. Takie wiadomości znalazły się się w poniedziałkowym wydaniu informacji. Szczegóły poznacie za chwilę. W kalendarzu 22 listopada. W studiu Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Wczoraj na Ukrainie obchodzono Dzień Godności i Wolności. Ten dzień wiązany jest z początkiem dwóch najważniejszych wydarzeń w historii współczesnej Ukrainy – Pomarańczowej Rewolucji w 2004 roku roku i Rewolucji Godności z końca 2013 początku 2014 roku. W celu uczczenia zrywu uczestników Rewolucji Godności i bohaterów Niebiańskiej Sotni w Gdańsku odprawiono się nabożeństwo w ukraińskiej cerkwi greckokatolickiej św Bartłomieja i opieki Matki Bożej, z udziałem konsula Ukrainy w Gdańsku Ołeksandra Płodystego. Wcześniej przed budynkiem konsulatu Ukrainy w Gdańsku powieszono plakat poświęcony wydarzeniom majdanu i walczącym, którzy oddali swoje życie za to, żeby zmienić historię państwa ukraińskiego i dać narodowi ukraińskiemu szanse na godną przyszłość. Współpracownicy konsulatu zapalili znicz i wspomnieli ofiary Rewolucji Godności. Na wieki w naszej pamięci [pozostanie] bezgraniczna wdzięczność dla tych, którzy oddali swoje życie dla naszej ojczyzny i naszej przyszłości.
(-)
Greckokatolicka parafia w Olsztynie zaprasza dzieci w wieku od 2 do 5 lat na cotygodniowe zajęcia z rozwoju sensoryczno-poznawczego. W programie osłuchiwanie się z językiem ukraińskim, nauka dziecięcych piosenek ludowych i tańców ludowych, zapoznanie się z ukraińskim kozactwem i zwyczajami. Wczoraj miały miejsce pierwsze zajęcia w sali parafialnej olsztyńskiej cerkwi. Dokładniej o spotkaniu powiedziała nauczycielka i terapeutka Ołena Kariwec:

Każde zajęcia mają swoją tematykę, wokół każdego tematu dzieci jakby poznają swój świat i rozwijają się w różnych sferach – zajęcia sensoryczne, jak był temat słońca, to dzieci śpiewały piosenkę o słońcu, tańczyły korowód o słońcu, potem rozwijały swój dotyk, węch i każde zajęcia są zorganizowane tak, żeby dziecko mogło wszechstronnie się rozwinąć. Wiek 2-5 lat jest bardzo ważny i bardzo krytyczny, by dziecko otrzymało konkretne umiejętności. Im dziecko starsze, tym mniej potem będzie przyswajać pewną wiedzę i nawyki, dlatego dla mnie też ważne, żeby zajęcia nie były tylko ukraińskie; bo to jakby […] żeby dzieci słuchały języka ukraińskiego, żeby osłuchiwały się z ukraińską bajką, z ukraińskimi zwyczajami ludowymi, ale żeby to też było prowadzone profesjonalnie, żeby moje wykształcenie terapeuty też jakoś dało swoją część.

– Proszę powiedzieć, kim pani jest z wykształcenia?
– Jestem ukrainistką, nauczycielką języka ukraińskiego i folkloru muzycznego. Zajmuje się ludowymi tańcami ukraińskimi, ale też w mojej specjalizacji jest ukraińska bajka, zwyczaje ludowe, a dodatkowo jestem terapeutą dzieci niepełnosprawnych i terapeutą interakcji sensorycznej.

Więc jeśli wasze dziecko potrzebuje socjalizacji i integracji w ukraińskim środowisku, zwracajcie się bezpośrednio do Ołeny Kariwec pod numer 511-488-668. Zajęcia odbywają się w sali parafialnej cerkwi greckokatolickiej w Olszynie co poniedziałek o 17:00. Nabór dzieci do grupy trwa.
(-)
Ponad 70 seniorów – Polaków z ziemi stanisławowskiej na Ukrainie otrzymało zapomogi finansowe i paczki. Są w nich artykuły żywnościowe i chemiczne oraz leki. Pomoc trafiła do osób z Kałusza, Kołomyi, Obertyna, Doliny oraz Iwano-Frankiwska, czyli dawnego Stanisławowa.

(-)
Kanada i Ukraina rozpoczynają budowę kosmodromu. W Kanadzie odbyła się oficjalna ceremonia poświęcona powstaniu wspólnego ukraińsko-kanadyjskiego kosmodromu na wschodzie kraju. Jak informuje korespondent ukrainformu, poinformowała o tym ambasada Ukrainy w Kanadzie. „18 listopada w Halifaxie, agencje kosmiczne Ukrainy i Kanady, podpisały wspólny dokument o partnerstwie, a 19 listopada odbyły się uroczystości z okazji położenia „kamienia węgielnego” ukraińsko-kanadyjskiego projektu kosmicznego” – napisano w informacji. Zaznaczono, że podczas wizyty przewodniczącego państwowej agencji kosmicznej Ukrainy Wołodymyra Taftaja w Kanadzie odbyło się także upublicznienie makiety centrum kontrolnego wspólnego projektu, który będzie nosić imię Ołeksandra Dehtajarewa – dawnego kierownika państwowego kijowskiego biura konstrukcyjnego Południowe.
(-)
Ukraiński wywiad ocenia, że Rosja może zimą zaatakować zbrojnie Ukrainę. Może to nastąpić zarówno z kierunku południowo-wschodniego, jak i z terytorium Białorusi.

(-)
Ta informacja kończy nasze wydanie. Świeżych informacji po ukraińsku słuchajcie jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Przyjemnego dnia. (dw/an)

21.11.2021 – godz. 20.30 Magazyn (opis do dźwięku)

W programie „Od niedzieli do niedzieli” wita Was Hanna Wasilewska.
(-)

XIII ogólnopolskie dni ukraińskiego teatru w Olsztynie przeszły do historii. Były one głównym tematem naszych programów w tym tygodniu. Kto przegapił niech zajrzy na stronę radioolsztyn.pl do zakładki audycje w języku ukraińskim w listopadzie. Natomiast dzisiaj opowiem wam o bezprecedensowym wypadku w historii wydarzenia. Na scenie olsztyńskiego Teatru im. Stefana Jaracze pośród profesjonalnych aktorów ukraińskiego teatru, wystąpiły dzieci z mniejszości ukraińskiej. Chłopcy zagrali snów Iwoniki w dzieciństwie w spektaklu Ziemia Olgi Kobylańskiej:

[fragment sztuki]
W tym roku już po raz drugi trafiłam za kulisy podczas sztuki kołomyjskiego teatru im. Ozarkewycza, żeby znaleźć się w świecie Melpomeny. Teatr zaczarował mnie i wciągnął w nurt wydarzeń po tej stronie kurtyny. Właśnie tam usłyszałam, jak głośnym szeptem aktorka podpowiadała dzieciakom na scenie, co i jak robić. Zainteresowałam się skąd są chłopcy i dowiedziałam się, że to nasza olsztyńska młodzież, więc na pierwszy wywiad zaprosiłam mamy naszych młodych gwiazd.
– Aleksandra Judycka, Ksenia Misztuk. Jesteśmy z Olsztyna.

– Skąd dowiedziałyście się o potrzebie takiej, że trupie z kołomyjskiego teatru potrzebne jest dziecko.
– …pan Stefan Migus powiedział, że jest taka możliwość, że dzieci mogą zagrać.
– I potrzebują dwóch chłopców, bo z Ukrainy nie brali dzieci z powodu COVID-19 itd. I powiedzieli, czy tu na miejscu mamy odważnych dwóch chłopców.
– Nasze dzieci zgodziły się.
– W jakim wieku są chłopcy?
– Mój 6 ma lat,
– Iwan 9 ma lat.
– Jak chłopcy zareagowali, chcieli czy ich trzeba było zmusić?
– Iwasiuka troszkę trzeba było namawiać, ale dzisiaj już odważnie.
– To debiut dla dziecka, 6 lat i na scenie Teatru Jaracza.
– Tak, a mój maks to nie jest takie bardzo odważne dziecko; w przedszkolu nie chce brać udziału w jakichś spektaklach, natomiast w Jaraczu, jakoś tam trzeba było, nagrodę jakąś wymyślić, ale zgodził się i z Iwanem, ma nowego towarzysza i jest od razu na scenach wielkiego teatru.
– Może już zastanawiacie się o dalszej karierze artystycznej.
– Śmiałyśmy się, że przed nami tylko Hollywood i Oscary no.
Śmiech, śmiechem ale nawet taki niewielki udział dla malucha, to wielka odwaga i osiągnięcie, a dla ukraińskiej rodziny wielka duma:
– Jak skończyłam górowskie liceum, tańczyłam w zespole Dumka, śpiewałam w kwartecie…tak…moi krewni póki co dalej w Górowie i tam pracują.
– Nie uczyłam się w Górowie, uczyłam się języka ukraińskiego na uniwersytecie, filologię ukraińsko-polską.
– Nasi dziadkowie byli tu przesiedleni w 1947 roku.
– Żyją do dzisiaj?
– Tak, mam to szczęście, że dwa lata temu zmarł mój jeden dziadek, a drugi jeszcze żyje i babcia to…mam taką dużą jakby możliwość…po prostu słyszeć historie jak oni opowiadali, tak. To nie tylko książki, ale znam to z autopsji od moich dziadków.
– Czyli dzisiaj dziadek może zobaczyć swojego prawnuka na scenie. Dożył tego, że na scenie ukraińskiego, można powiedzieć, teatru odgrywa rolę w ukraińskim spektaklu.
– Dziadek będzie bardzo, bardzo dumny i będzie to pamiętać, i zdjęcie na pewno będzie stało w salonie.

[fragment sztuki]
-Najmłodsi aktorzy byli dzisiaj z mniejszości ukraińskiej, czyj to pomysł, jak to się stało?

– To dzięki panu Migusowi…panie Stefanie…ci aktorzy…my…pierwsze twórcze honoraria były…dla…mam…no a jakże. Pierwszy ich twórczy zarobek, ja mówię babciom, mamom, że oni mają zarządzać swoimi pieniędzmi; ale ta zła pandemia, pani wie, no jak dzieci teraz przez granicę niebezpiecznie. Poprosiliśmy pana Migusa – znajdźcie z waszego koła takich maleńkich aktorów…bo u nas są…rodzinnie są…a tu taka premiera, to wspólny polsko-ukraiński projekt…[niezrozumiałe]…z taką satysfakcją, zadowoleni…

– Rodzice zastanowili się, że naprawdę chłopcy będą chcieli zostać aktorami.
– Ja im tego życzyłem. Temu starszemu, Iwasiukowi powiedziałem – ty będziesz aktorem, a temu młodszemu, długo się przyglądał…ty będziesz reżyserem…dzieci otworzyły się. Maleńkie dzieci, a im to zaczyna się podobać.
[fragment sztuki]

Narzeczonej szukano w spektaklu Franza Kroetza „Ratujcie, żenią mnie” właśnie dla syna Petra, a w życiu Artura Filimonowa.

Ludzie gdzieś zamyśleni, oczywiście każdego dnia w wiadomościach im mówią o problemach, problemach i przychodzą do teatru…żeby oderwać się od tej atmosfery, w której żyją.

[fragment sztuki]

Na tę sztukę bardzo długo czekaliśmy i jestem szczęśliwa, że mogłam wziąć w tym udział, bo teraz w tej dobie epidemii, stresu, wszelkich problemów, człowiek trochę się rozluźnił, rozweselił, więc to kapitalny humor, jak to mówią – śmiech leczy, śmiechoterapia dobra jest dla nas, problemy także są aktualne – XX czy XXI wiek, jedni żenią się, inni chcą wychodzić za mąż inni nie, o taka super rozrywka dla wszystkich, a że teatr bardzo rzadko u nas bywa, bo raz w roku, dlatego z wielką przyjemnością przyjeżdżamy żeby usłyszeć słowo ukraińskie, żywy humor no i dobrze spędzić czas.

– …Paweł, cześć, miło mi, z Olsztyna. To taka ciekawa sprawa, bo to niezwyczajne, że teatr u nas w Polsce, rzadko przyjeżdża, mi się bardzo podobało.

– Czymś różni się ukraiński, czy to klasyczny temat do żartów?
– Myślę, że nasz ogólnosłowiański humor jest bardzo podobny, myślę że nie ma takich różnych tropów dla Polaków, dla Ukraińców. Myślę, że wszystkich Słowian bawią te same rzeczy. Dla mnie najważniejsza jest autentyczność i można tu zobaczyć, że aktorzy całe swoje serce przelali w grę. Bardzo mi się spodobało. Można powiedzieć, że sztuka była przecudowna.
– Wesoło było. Pozytywnie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy przez cały spektakl. Pięknie było
[fragment sztuki]

– Olga na pewno zapamiętali ciebie nasi widzowie z poprzedniej wizyty 2 lata temu. Bardzo się za wami stęskniliśmy. Wiele roli miałaś poprzednim razem. Prawie we wszystkich sztukach główne role. Tak samo tym razem.
– Dziękując naszemu reżyserowi – Olha Jakubiw – ja pracuję ponad 20 lat. Odtwarzałam wiele głównych ról. Dziękuję, że jesteśmy w Olsztynie znowu. Będę czekać na kolejne spotkania w Olsztynie znowu.
– My też.
[fragment sztuki]

Rozerwaliśmy się cudownie, a teraz czas popracować:
[lekcja języka ukraińskiego]
Dalej część muzyczna naszego programu:
[Parada Hitów Romana Bodnara]
Kończy się nasze spotkanie, więc dziękujemy wam za uwagę i zapraszamy za tydzień. Program przygotowali: Roman Bodnar i Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego.

19.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Licealiści zespołu szkół z ukraińskim językiem nauczania w Górowie Iławeckim już zdążyli być w izolacji z powodu koronawirusa, natomiast nauczanie na odległość to nie powód do obijania się. Młodzież obchodziła Dzień Obrońcy Ukrainy i uczciła tych, którzy bronią nas na wschodnich rubieżach. W audycji dzisiaj będą sprawozdawać, a nauczyciele ukraińskich szkół w ciągłym ruchu i rozwoju, bo wiedzą, że ich praca to prawdziwa misja. Tu, w Polsce nauczyciele języka ukraińskiego heroicznie walczą z asymilacją i uczą dbać o ojczyste nie zwracając na nic uwagi. O problemach, z jakimi stykają się nauczyciele mniejszości w Polsce mówiono na webinarze: Korzystne publikacje Switanka i Naszego Słowa w prowadzeniu wychowawczo-kulturalnych wydarzeń i realizacji podstaw programowych z języka ukraińskiego. Głównymi mówcami byli: przewodniczący ZUwP Mirosław Skórka i odpowiedzialna redaktor Naszego Słowa Krystyna Zanyk. Za chwilę wszystko opowie, „Od A do Z”. Z wami jest Hanna Wasilewska. Zaczynamy.
(-)
Chłodno. Jakby nie było i tak by nie wiało w twoje okno – trzeba uczyć się i pracować. Takie życie. I życzę przeżyć je nie byle jak, a z korzyścią dla siebie i społeczności. Tych, którzy oddali swoje życie za ojczyznę uczczono w Zespole Szkół z ukraińskim językiem nauczania w Górowie Iławeckim.

Dobry wieczór, serdecznie witamy wszystkich słuchaczy z ukraińskiej szkoły w Górowie Iławeckim. Dzisiaj chcemy wam zaprezentować fragmenty z programu poświęconego wyjątkowym ludziom, bohaterom, którzy w każdej chwili gotowi są oddać swoje życie broniąc swojej ojczyzny. Dzień obrońców jest 14 października, ale o bohaterach trzeba pamiętać ciągle. Przedstawiamy program artystyczny w wykonaniu licealistów, pierwszoklasistów.

[fragmenty występów]

Dzisiaj już żegnamy się z wami. Życzymy dobrego weekendu i do usłyszenia

Oświatowy maraton webinarów dla nauczycielu języka ukraińskiego organizowany przez ZUwP dobiegł końca. Korzystne publikacje, Switanka i Naszego Słowa w prowadzeniu wychowawczo-kulturalnych wydarzeń i realizowania podstawowych programów z języka ukraińskiego omawiali nauczyciele szkół ukraińskich i punktów nauczania języka ukraińskiego z redaktorką Naszego Słowa Krystyną Zanyk i przewodniczącym ZUwP i autorem projektu Mirosławem Skórką:

– Pomysł narodził się troszkę dlatego, żebyśmy mogli usłyszeć się wzajemnie po tej sytuacji z covidem i po zamknięciu szkół, ale jednoczęnie pojawiło się dużo problemów, o których warto było porozmawiać. Taka czy inna formuła jest potrzebna nauczycielom języka ukraińskiego w Polsce.
W zeszłym roku podczas sprawdzania szkół z ukraińskim językiem nauczania w Polsce, okazało się, że większość uczniów nie jest obywatelami Polski, natomiast to obywatele Ukrainy. Zgodnie z polskim prawodawstwem, taka młodzież nie ma prawa uczyć się w szkołach dla mniejszości narodowych, bo zabezpieczyć naukę języka ojczystego, powinna ukraińskim obywatelom Ukraina. Stało się to problemem nie tylko dla imigrantów, ale i dla mniejszości, bo przez brak uczniów ukraińskie szkoły mniejszości zamykają się

Mamy problemy z naszymi szkołami, sytuacja ukraińskiego liceum w Legnicy zmieniła się dość ostro; niełatwa jest sytuacja ukraińskiego liceum w Białym Borze, gdzie dzieci mniejszości jest bardzo mało, natomiast większość dzieci z Ukrainy [niezrozumiałe] społeczność jest dość silna w okolicy i nie wysyłają swoich dzieci do szkoły, bo to będzie oznaczało, że perspektywa funkcjonowania liceum w takiej formie jak jest teraz nie jest wielka. Nad tym musimy myśleć w dalszej perspektywie.

Niedawno odbyła się konferencja z okazji 30-lecia ZUwP, na której przewodniczący określił wypracowaną strategię dalszych działań ZUwP:

My jako związek, lider związku, musimy zwrócić swoją uwagę właśnie na ten priorytet jakim jest nauczanie, proces nauczania i praca z dziećmi. I punktu nauczania języka ukraińskie i także szkoły, ale największa liczba naszych dzieci jest w punktach nauczania języka ukraińskiego i trzeba będzie zwrócić uwagę na to i trzeba będzie zrobić ściślejszą współpracę z punktami, nauczycielami, podstawowym priorytetem długoterminowej strategii naszego bycia w Polsce.

O zmianach przewidywanych w głównych wydaniach ukraińskich w Polsce – Naszym Słowie i Switanku, opowiedziała redaktor odpowiedzialna Krystyna Zanyk.

Naszym wspólnym celem jest potrzeba współpracy, teraz czytelnicy nie tylko Naszego Słowa, ale jakichkolwiek wydań przechodzą na wersje online, strony internetowe. Nie mamy teraz możliwości rozwoju strony, ale stale rozmawiamy co możemy zrobić, ale mamy stronę, gdzie zamieszczamy główne materiały, mamy stronę na FB. Druga rzecz to asymilacja, która teraz odbywa się bardzo szybko. Co to oznacza dla nas, mamy mniej czytelników pokolenia młodszego i średniego i nasi czytelnicy to starsze pokolenie, dlatego to wyzwanie teraz jest takie, żeby stać się ciekawszymi i dostępniejszymi dla wieku średniego i młodszego i właśnie, dzieci które chodzą na język ukraiński, ich rodzice mogą być potencjalnymi czytelnikami, jeśli nie wersji papierowej to chociaż internetowej; dlatego ja ze swojej strony chciałabym posłuchać tych z was, którzy czytają gazetę, usłyszeć jak się podoba, co chcielibyście zobaczyć inaczej, jakie zmiany, a ja ze swojej strony uważam, że Switanok jako gazeta dla dzieci mogłaby być materiałem pomocniczym do nauczania młodszych dzieci, a Nasze Słowo mogłoby być korzystne do nauczania starszych uczniów. Myślę tak, po przeanalizowaniu ogólnie naszych tekstów, że piszemy ciągle o współczesnej literaturze, robimy wywiady z autorami, piszemy o współczesnym kinie, te materiały też można wykorzystywać w procesie nauczania myślę, a można pomyśleć o jakichś wspólnych konkursach, np. uczniom można proponować pisać swoje recenzje, albo jakieś utwory na ciekawą dla naszych czytelników tematykę, także my wcześniej już to robiliśmy, była rubryka językowa, teraz trochę przestaliśmy, ale myślę że możemy prowadzić aktywniej, kontynuować…pisać o typowych błędach, o nowym prawopysie języka ukraińskiego, o zmianach, które teraz wyszły. Staramy się pisać o polityce językowej i tym co odbywa się na Ukrainie, może też będzie ciekawe na lekcjach.

Na naszych lekcjach radiowych proponuję pracować nad błędami, bo tego dobra nam nie brakuje.
[lekcja języka ukraińskiego]

No i to wszystko. W programie „Od A do Z” usłyszmy się za tydzień. Z wami była Hanna Wasilewska. Przyjemnego dnia. (dw/an)

19.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Oświatowy maraton webinarów dla nauczycielu języka ukraińskiego organizowany przez ZUwP dobiegł końca. We wsi Majdan, nieopodal Drohobycza, dzięki wolontariuszom Fundacji św. Antoniego udało się uporządkować zapomniane nagrobki i oddać szacunek pochowanym tam Polakom. Na Ukrainie rozszerzono kompetencje straży granicznej. Ukraińskim pogranicznikom pozwolono na używanie broni w celu obrony granicy. Takie tematy są dzisiaj są w obszarze naszych zainteresowań. Dokładniej opowiem za chwilę, dziś jest piątek 19 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Oświatowy maraton webinarów dla nauczycielu języka ukraińskiego organizowany przez ZUwP dobiegł końca. Korzystne publikacje, Switanka i Naszego Słowa w prowadzeniu wychowawczo-kulturalnych wydarzeń i realizowania podstawowych programów z języka ukraińskiego omawiali nauczyciele szkół ukraińskich i punktów nauczania języka ukraińskiego z redaktorką Naszego Słowa Krystyną Zanyk i przewodniczącym ZUwP i autorem projektu Mirosławem Skórką:
– Pomysł narodził się troszkę dlatego, żebyśmy mogli usłyszeć się wzajemnie po tej sytuacji z covidem i po zamknięciu szkół, ale jednocześnie pojawiło się dużo problemów, o których warto było porozmawiać. Taka czy inna formuła jest potrzebna nauczycielom języka ukraińskiego w Polsce.

W zeszłym roku podczas sprawdzania szkół z ukraińskim językiem nauczania w Polsce, okazało się, że większość uczniów nie jest obywatelami Polski, natomiast to obywatele Ukrainy. Zgodnie z polskim prawodawstwem, taka młodzież nie ma prawa uczyć się w szkołach dla mniejszości narodowych, bo zabezpieczyć naukę języka ojczystego, powinna ukraińskim obywatelom Ukraina. Stało się to problemem nie tylko dla imigrantów, ale i dla mniejszości, bo przez brak uczniów ukraińskie szkoły mniejszości zamykają się.

Mamy problemy z naszymi szkołami, sytuacja ukraińskiego liceum w Legnicy zmieniła się dość ostro; niełatwa jest sytuacja ukraińskiego liceum w Białym Borze, gdzie dzieci mniejszości jest bardzo mało, natomiast większość dzieci z Ukrainy [niezrozumiałe] społeczność jest dość silna w okolicy i nie wysyłają swoich dzieci do szkoły, bo to będzie oznaczało, że perspektywa funkcjonowania liceum w takiej formie jak jest teraz nie jest wielka. Nad tym musimy myśleć w dalszej perspektywie.

Niedawno odbyła się konferencja z okazji 30-lecia ZUwP, na której przewodniczący określił wypracowaną strategię dalszych działań ZUwP:

My jako związek, lider związku, musimy zwrócić swoją uwagę właśnie na ten priorytet, jakim jest nauczanie, proces nauczania i praca z dziećmi. I punktu nauczania języka ukraińskie i także szkoły, ale największa liczba naszych dzieci jest w punktach nauczania języka ukraińskiego i trzeba będzie zwrócić uwagę na to i trzeba będzie zrobić ściślejszą współpracę z punktami, nauczycielami, podstawowym priorytetem długoterminowej strategii naszego bycia w Polsce.

Jakie zmiany przewidywane są w głównych wydaniach ukraińskich w Polsce – Naszym Słowie i Switanku, usłyszycie wieczorem w programie „Od A do Z”.
(-)
Polski cmentarz we wsi Majdan, nieopodal Drohobycza, to jedna z wielu zapomnianych nekropolii na Ukrainie. Dzięki wolontariuszom Fundacji św. Antoniego udało się uporządkować zapomniane nagrobki i oddać szacunek pochowanym tam rodakom. Wspólnie z konsul generalną RP we Lwowie Elizą Dzwonkiewicz i księdzem proboszczem Mirosławem Lechem modlono się i zapalono biało-czerwone znicze.

(-)

Na Ukrainie rozszerzono kompetencje straży granicznej. Ukraińskie służby graniczne będą miały szersze możliwości dotyczące między innymi używania broni palnej. W związku z sytuacją na polsko-białoruskiej i litewsko-białoruskiej granicy zapowiedziano też ćwiczenia struktur siłowych przy granicy z Białorusią. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]
Nasz program dobiega końca. Przygotowała go i poprowadziła Hanna Wasilewska. Dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników wieczorem. Miłego dnia.

18.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Takie pojęcia jak „ożenek” i „ślub” w naszych czasach wywołują wiele dyskusji i przemyśleń. Starsi narzekają na młodzież, że taka moda, że żenić się nie chcą, a okazuje się, że temat nowy nie jest. Austriackiego dramaturga Franza Kroetza zaniepokoiło takie podejście już 2 wieki temu. Nie ma znaczenia nawet inna kultura, humor zrozumiały jest wszystkim narodom i pokoleniom. Ze śmiechu aż płakaliśmy w zeszłą niedzielę w teatrze im. Jaracza. Kto był – potwierdzi, a ja zapraszam do posłuchania dowodów nagranych mikrofonem. Z wami jest Hanna Wasilewska.
[fragment sztuki]
Narzeczonej szukano w spektaklu Franza Kroetza „Ratujcie, żenią mnie” właśnie dla syna Petra, a w życiu Artura Filimonowa

Ludzie gdzieś zamyśleni, oczywiście każdego dnia w wiadomościach im mówią o problemach, problemach i przychodzą do teatru…żeby oderwać się od tej atmosfery, w której żyją.

[fragment sztuki]

Na tę sztukę bardzo długo czekaliśmy i jestem szczęśliwa, że mogłam wziąć w tym udział, bo teraz w tej dobie epidemii, stresu, wszelkich problemów, człowiek trochę się rozluźnił, rozweselił, więc to kapitalny humor, jak to mówią – śmiech leczy, śmiechoterapia dobra jest dla nas, problemy także są aktualne – XX czy XXI wiek, jedni żenią się, inni chcą wychodzić za mąż inni nie, o taka super rozrywka dla wszystkich, a że teatr bardzo rzadko u nas bywa, bo raz w roku, dlatego z wielką przyjemnością przyjeżdżamy żeby usłyszeć słowo ukraińskie, żywy humor no i dobrze spędzić czas.

-…Paweł, cześć, miło mi, z Olsztyna. To taka ciekawa sprawa, bo to niezwyczajne, że teatr u nas w Polsce, rzadko przyjeżdża, mi się bardzo podobało.

-Czymś różni się ukraiński, czy to klasyczny temat do żartów?
-Myślę, że nasz ogólnosłowiański humor jest bardzo podobny, myślę że nie ma takich różnych tropów dla Polaków, dla Ukraińców. Myślę, że wszystkich Słowian bawią te same rzeczy. Dla mnie najważniejsza jest autentyczność i można tu zobaczyć, że aktorzy całe swoje serce przelali w grę. Bardzo mi się spodobało. Można powiedzieć, że sztuka była przecudowna.
-Wesoło było. Pozytywnie. Uśmiech nie schodził mi z twarzy przez cały spektakl. Pięknie było
[fragment sztuki]
-Olga na pewno zapamiętali ciebie nasi widzowie z poprzedniej wizyty 2 lata temu. Bardzo się za wami stęskniliśmy. Wiele roli miałaś poprzednim razem. Prawie we wszystkich sztukach główne role. Tak samo tym razem.
-Dziękując naszemu reżyserowi – Olha Jakubiw – ja pracuję ponad 20 lat. Odtwarzałam wiele głównych ról. Dziękuję, że jesteśmy w Olsztynie znowu. Będę czekać na kolejne spotkania w Olsztynie znowu.
-My też.
[fragment sztuki]

Po humorze austriackim nie zaszkodzi trochę naszego, ukraińskiego:
[humoreska]

I to wszystko. Nasze spotkanie dobiega końca, więc żegnam się z wami i życzę ciepła i zacisza w domu. Bądźcie zdrowi i chrońcie się. Z wami była Hanna Wasilewska. Do usłyszenia jutro. (dw/bsc)

18.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Tego jeszcze nie było. Podczas 45. JarmaROcku FEST zespoły wezmą udział w nadzwyczajnym wyzwaniu. Ich zadaniem będzie stworzenie własnej interpretacji wszystkim dobrze znanego utworu Czerwona Ruta – piszą na stronie JarmaRock organizatorzy. Otworzy 45. festiwal performance, muzyczno-teatralna kompilacja do piosenki Czerwona Ruta Wołodymyra Iwasiuka w aranżacji Patryka Walczuka i reżyserii Oksany Terefenko. Wersje coverowe są często niedocenionymi muzycznymi praktykami. Show teatru Nawpaky i Przyjaciół ma na celu pokazać twóczy proces artysty, który tworzy własną, niepowtarzalną interpretację istniejącego już utworu. Jakie jeszcze niespodzianki i nowości czekają na nas już jutro, opowiedział mi przewodnicząca pomorskiego oddziału ZUwP Elżbieta Krzemińska. Naszą rozmowę usłyszycie już za chwilę. Dzisiaj jest czwartek 18 listopada. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)

JarmaRock Fest to dwudniowa muzyczno-teatralna impreza z prawie czterdziestopięcioletnią tradycją. Przyciąga rzeszę miłośników kultury ukraińskiej z całej Polski i z zagranicy. To muzyczny kalejdoskop etno, folku, rocka, ska, reggae, funku, jazzu, popu oraz projektów teatralnych w wykonaniu ukraińskich artystów z Polski i z Ukrainy.

Organizatorzy przygotowali bardzo atrakcyjny program. To ma być naprawdę szczególny i pełen wrażeń JarmaRock FEST z odwołaniem się do korzeni, tradycji i tożsamości, gdyż nasza kulturowa przeszłość tworzy współczesność, czyniąc ją bogatszą, ciekawszą oraz jaskrawszą, a nas wyróżnia spośród innych, inspiruje i dodaje niepowtarzalności. Jubileuszowa 45-ta edycja odbędzie się na żywo, z udziałem publiczności- mówi przewodnicząca Pomorskiego oddziału ZUwP Elżbieta Krzemińska:

– Bo już jest taka możliwość. Póki co nie ma lockdownów, więc wszystkie kluby muzyczne są otwarte i przy pewnych ograniczeniach możemy jednak przeprowadzić nasz festiwal. Są dwie pule biletów, jedne dla zaszczepionych drugie dla niezaszczepionych i tych jest mniej oczywiście, i jest to ściśle określona liczba , no ale te pierwsze, najtańsze bilety szybko się sprzedały, więc mamy nadzieję, że nasza publiczność, która długo czekała na koncerty, przyjedzie, ale najważniejsze, żeby przyjechali wykonawcy.
– Z Ukrainy ktoś będzie?
– Z Ukrainy będzie Hordij Staruch, rzeźbiarz, wokalista, multiinstrumentalista, który znany jest z tego, że rzeźbi lirę i na niej gra. Był także uczestnikiem programu Głos Ukrainy, a druga osoba z Ukrainy, która mieszka w Polsce, nawet niedaleko nas w Trójmieście to Wira Hołodion-Duda, pochodzi z charkowszczyzny, brała udział w talent show na Ukrainie, więc czekamy, bo to będzie taki JarmaRockowy debiut, a poza tym będą występować myślę najlepsze ukraińskie zespoły z Polski, w tym The Ukrainian Folk, który będzie świętować swoje 30-lecie, ale także może mniej znany, ale dobry zespół Tołhaje, z południa Polski, znani są z kompozycji muzyki do serialu Wataha, a także śpiewają piosenki mamy Andyego Warhola; wydali taką płytę.

– No i będzie oczywiście teatra Nawpaky, wszyscy nasi ulubieni artyści.
– Teatr Nawpaky i inne zespoły, Łesia w projekcie Ziemia, Hylla, także nowo powstały zespół z Legnicy i także inni, którzy będą grać dla publiczności, zabawy, już nocą

JarmaRock FEST to też miejsce debat (Forum FEST). Co Związek może dać młodym Ukraińcom w Polsce i na odwrót, czy młodzi Ukraińcy mogą wzbogacić doświadczenie starszych kolegów z organizacji. O tym młodzież dyskutować będzie z przewodniczącym ZUwP Mirosławem Skórką. W Forum Fest w tym roku zaangażowane jest dużo młodzieży z Ukrainy, wśród nich Bohdan Łohwynenko – lider znanego nam projektu Ukrainer:

– Właśnie będziemy mieć gości z Ukrainy, z Ukrainera, ale także z projektu „Ścieżkami przodków”, ale także będą aktywistki, bo większość dziewcząt, które będą aktywne ze strony obywateli Ukrainy i z naszej strony mniejszości, więc członkowie związku Łemków, z Naszego Wyboru także będą trzy ciekawe panele i to wszystko bardzo blisko, prawie w jednym miejscu, na jednej ulicy; znaleźliśmy takie miejsc, na tej samej ulicy co klub B90, żeby było wygodnie pójść później. Zachęcamy, to będzie wyjątkowy bo pandemiczny JarmaRock, ale widzowie spędzą ten czas razem z nami, tak muzycznie, koncertowo, ale też będziemy też patrzeć po prostu na sztukę, bo jest u nas takie wydarzenie towarzyszące Art Box, więc na żywo będzie można zobaczyć jak powstają obrazy, jakieś pocztówki, wyroby jubilerskie. Chcę dodać jeszcze, że w jarmarkowym zespołem najwięcej jest młodych ludzi z Warmii i Mazur. W tym roku mieliśmy otrzęsiny, praktycznie wszyscy absolwenci Górowa, ale i Giżycko, i Górowo, więc bardzo nam miło, że młodzież przychodzi do Gdańska, bo tu poza nauczaniem może także ciekawie spędzić swój wolny czas w naszej „domiwce”

Wydarzenie potrwa dwa dni. Jutro tradycyjny koncert Młoda muza rozpocznie się o 19:00, a w sobotę główny koncert o 18:00. Na Jarmark zaproszona jest młodsza i „starsza” młodzież, czyli wszyscy, którzy pragną kultury ukraińskiej, ciepłych spotkań z przyjaciółmi i dobrej muzyki. To wszystkie informacje na dzisiaj, świeżych wiadomości po ukraińsku słuchajcie jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Do usłyszenia wieczorem. (dw/an)

17.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór drodzy słuchacze. Z wami jest Hanna Wasilewska. Scena to mój idol, teatr świątynia dla mnie – to słowa Iwana Karpenki-KaregoPierwszą sztuką, która wyszła spod pióra wybitnego ukraińskiego dramaturga, po pozbyciu się “glasnogo pogliadu”, była komedia Pieniądze napisana w 1889 roku. W tym samym roku autor przesłał ją cenzurze, ale powróciła z komentarzem „Wystawienie uznano za niestosowne”. Po przeróbkach komedia została dopuszczona przez cenzurę pod zmienionym tytułem „Sto tysięcy”. W 1890 roku wystawiono ją po raz pierwszy na scenie. Rolę głównego bohatera Herasyma Kalytky odegrał sam autor. Kanwę autor oparł na samym życiu. W Jelyzawetgradzie i okolicznych miastach oraz wsiach w latach 80. XIX wieku aktywnie działały grupy oszustów, którzy obskubywali zaślepionych pragnieniem bogactwa miejscowych „panów” sprzedając im fałszywe pieniądze. Właśnie te fakty wykorzystał dramaturg. Czemu tragikomedia Karpenki-Karego po półtora stulecia jest nadal aktualna? Na to pytanie odpowiedzi szukał Sergiusz Petryczenko, który za kilka minut podzieli się z nami.

(-)
Dramaturgia sztuki Sto Tysięcy odnosi się do dobrze znanej klasyki, która już niejednokrotnie pokazywana była na scenie wielu ukraińskich teatrów. Na podstawie różnego podejścia do sztuki powstało wiele stereotypów odnoście do charakterów i życia bohaterów. Jednak to, co widzieliśmy w zeszłą niedzielę podczas XIII dni ukraińskiego teatru w Olsztynie wydaje się, że łamie wszystkie zastarzałe wyobrażenia o utworze. Tym razem kierownik artystyczny kołomyjskiego teatru dramatycznego Dmytro Czyborak wziął za granicę wielu młodych aktorów, którzy w domu nie grają w głównym składzie:

-W walce za granicą…hartują się…bo występ za granicą u naszych przyjaciół, mówię naszych przyjaciół bo któryś raz już tu i występ przed przyjaciółmi jest szczególnie odpowiedzialny, i właśnie przed takim audytorium, olsztyńskim…to my wzięliśmy, żeby oni się hartowali, mieli poczucie odpowiedzialności. Szczęśliwi jesteśmy ze spotkania z wami olsztyniacy nasi drodzy. Odbieracie…niestandardowi widzowie, niestandardowe przedstawienie, odbywa się jakiś akt duchownego zjednania i to odczuwają aktorzy i to nas zobowiązuje do takiej pracy i nawet jeszcze lepiej i serdeczniej jak u nas na Ukrainie w teatrze. Były pewne wahania, ale jak można do was nie pojechać, co tam maleńki koronawirus, niewielka bakteria może nas przestraszyć przed takim cudownym spotkaniem.

[muzyka]

-XIII ogólnopolskie dni ukraińskiego teatru zakończyły się w niedzielę komedią Iwana Karpenki-Karego „Sto Tysięcy”. Publiczność z zachwytem przyjęła spektakl i nagrodziła aktorów burzliwymi oklaskami. Lubomira Tchórz z Bartoszyc z przyjemnością przyjechała do teatru:
-Oczywiście zawsze czekamy na takie wydarzenia, to dla nas bardzo ważne, dla nas Ukraińców w Polsce, bo my mamy okazję spotkać się z ukraińskim teatrem, z ukraińskimi aktorami, no i oczywiście tu klasyka, Karpenko-Kary, który należy do koryfeuszy ukraińskiego teatru XIX wieku i pod wrażeniem jak było widać i słychać, wielkie oklaski dla aktorów za ich grę, za ich wcielenie się w role, które widzieliśmy, w psychologiczny dramat „Ziemia” tam piękna gra aktorska, komedia „Sto Tysięcy” więc można było trochę się rozerwać, pośmiać się w czasie tej epidemii i kiedy my wszyscy zamknięci, kiedy nie spotykaliśmy się długi czas, to takie niezwykłe dla nas Ukraińców święto. Chcę powiedzieć, że z Bartoszyc przyjechała wielka grupa, ponad 30 osób. Organizowaliśmy się, żeby być tu cały dzień w niedzielę, więc jak widzieliście tu przedstawiciele i starszego pokolenia, i młodzieży, i dzieci, wszyscy razem. Po prostu, śmialiśmy się, a przez śmiech możemy wiele się nauczyć, bo krytyka pewnych społecznych cech to dla nas też nauka jak robić, jak pracować i jak żyć, żebyśmy nie popadali w jakieś depresje, problemy i w innych niewygodnych dla nas sytuacjach. Także przez śmiech bawimy się i jednocześnie uczymy się.
[fragmenty sztuki]

-Nie tylko Ukraińcy oglądali w niedzielę spektakl. Szef kancelarii sejmiku województwa warmińsko-mazurskiego Wiktor Marek Leyk zauważył, że teatr mówi językiem uniwersalnym:

[wypowiedź w języku polskim]
[fragmenty sztuki]
Z przebiegu dni ukraińskiego teatru w Polsce zadowolony jest organizator Stefan Migus.

-Dni ukraińskiego teatru już za nami, czy wszystko się udało.
-Trzynaste dni, 25 lat od początku organizowania za nami i myślę, że to co zaplanowaliśmy udało się, może było trochę skromniej z publicznością pierwszego dnia, to przez covid, bo ludzie nie bardzo chcieli jechać dwa razy, a zawsze są trzy spektakle. Patrzyłem na reakcję publiczności i to mnie podbudowuje i jak sytuacja pozwoli będziemy kontynuować.

-Repertuar był różnorodny. I poważny, i wesoły, każdy mógł coś dla siebie znaleźć
-Tak staramy się tworzyć program, żeby była nie tylko rozrywka, ale i do przemyślenia. „Ziemia” Olgi Kobylańskiej, przypowieść którą przedstawił przez swój pryzmat reżyser Dmytro Czeburak, piękna sztuka, dla myślących ludzi to cudo. Była rozrywka, na scenie kameralnej „Ratujcie, mnie żenią”; to austriackiego dramaturga i tam można było rozerwać się, tylko rozerwać się, no ale rozrywka też jest potrzebna i „Sto tysięcy” Iwana Karpenki-Karego, ukraińska klasyka określana jako komedia, ale to komedią z myślą, z satyrą, ironią…pokazująca, że nie można…skupiać się…tylko na jednym…na pieniądzach za wszelką cenę, odrzucając wszystko inne, to prowadzi tylko do kłopotów.
[fragmenty sztuki]
-Bardzo przyjemne wrażenia, bardzo fajna sztuka, dawno nie byłyśmy w teatrze ze względu na koronawirusa. Więc teraz bardzo przyjemnie, fajne wrażenia.
-A humor ukraiński zrozumiały?
-Bardzo zrozumiały, jak zawsze.
-Wesoło było, pozytywnie. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy, pięknie było.
-Bardzo piękne wystąpienie, no ja też śmiałem się [niezrozumiałe], popłakałem się do łez…bardzo ładnie.
(-)
Wydaje mi się, że zbędne są tu komentarze, więc niech nasze tradycyjne zakończenie muzyczne wzmocni efekt. Bądźcie zdrowi i szczęścili i nie zapomnijcie, że czekamy na was codziennie o 10:50 i 18:10. Do usłyszenia. (dw/bsc)

17.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Klasyka, która się nie starzeje. XIII Ogólnopolskie Dni Ukraińskiego Teatru w Olsztynie zakończyła tragikomedia Sto Tysięcy, koryfeusza ukraińskiego teatru Iwana Karpenki-Karego. Ukraiński prezydent obiecuje każdemu w pełni zaszczepionemu obywatelowi 1000 hrywien nagrody. Niemiecki regulator dopuścił Ukrainę do procesu certyfikacji gazociągu Nord Stream 2. Więcej szczegółów usłyszycie za chwile w ukraińskim programie informacyjnym. Dziś jest środa 17 listopada. Z Wami Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
III Ogólnopolskie Dni Ukraińskiego Teatru w Olsztynie zakończyła tragikomedia Sto Tysięcy, koryfeusza ukraińskiego teatru Iwana Karpenki-Karego. Dramaturgia sztuki Sto Tysięcy odnosi się do dobrze znanej klasyki, która już niejednokrotnie pokazywana była na scenie wielu ukraińskich teatrów. Na podstawie różnego podejścia do sztuki powstało wiele stereotypów odnoście do charakterów i życia bohaterów. Jednak to, co widzieliśmy w zeszłą niedzielę podczas XIII dni ukraińskiego teatru w Olsztynie, wydaje się, że łamie wszystkie zastarzałe wyobrażenia o utworze. Tym razem kierownik artystyczny kołomyjskiego teatru dramatycznego Dmytro Czyborak wziął za granicę wielu młodych aktorów, którzy w domu nie grają w głównym składzie:
– W walce za granicą… hartują się… bo występ za granicą u naszych przyjaciół, mówię naszych przyjaciół bo któryś raz już tu i występ przed przyjaciółmi jest szczególnie odpowiedzialny, i właśnie przed takim audytorium, olsztyńskim… to my wzięliśmy, żeby oni się hartowali, mieli poczucie odpowiedzialności. Szczęśliwi jesteśmy ze spotkania z wami olsztyniacy nasi drodzy. Odbieracie… niestandardowi widzowie, niestandardowe przedstawienie, odbywa się jakiś akt duchownego zjednania i to odczuwają aktorzy, i to nas zobowiązuje do takiej pracy i nawet jeszcze lepiej i serdeczniej jak u nas na Ukrainie w teatrze. Były pewne wahania, ale jak można do was nie pojechać, co tam maleńki koronawirus, niewielka bakteria może nas przestraszyć przed takim cudownym spotkaniem.
– Czy udało się zrobić wrażenie na widzu?
– Bardzo przyjemne wrażenia, bardzo fajna sztuka, dawno nie byłyśmy w teatrze ze względu na koronawirusa. Więc teraz bardzo przyjemnie, fajne wrażenia.
– A humor ukraiński zrozumiały?
– Bardzo zrozumiały, jak zawsze.
– Wesoło było, pozytywnie. Uśmiech nie schodził z mojej twarzy, pięknie było.
– Bardzo piękne wystąpienie, no ja też śmiałem się [niezrozumiałe], popłakałem się do łez… bardzo ładnie.

Więcej o dniach ukraińskiego teatru w Olszynie słuchajcie dzisiaj wieczorem.
(-)
Ukraiński prezydent obiecuje każdemu w pełni zaszczepionemu obywatelowi 1000 hrywien nagrody. Specjalne środki na ten cel mają być zapewnione z budżetu państwa.
O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko

[korespondencja w języku polskim]

Niemiecki regulator dopuścił Ukrainę do procesu certyfikacji gazociągu Nord Stream 2. Certyfikacja jest procesem niezbędnym do uruchomienia gazociągu łączącego Rosję i Niemcy. Ukraiński operator Naftohaz wskazuje, że uruchomienie inwestycji będzie niezgodne z europejskim prawem.

(-)
Tym kończymy nasz program, ale za wcześnie na pożegnanie. Czekać będę na was wieczorem z kontynuacją tygodnia teatralnego w programach ukraińskich, więc przyjemnego dnia i do usłyszenia.

16.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

XIII Ogólnopolskie Dni Ukraińskiego Teatru w Olsztynie w tym tygodniu będą głównym tematem w naszych programach. Dzisiaj opowiem Wam o nadzwyczajnej sytuacji, która miała miejsce po raz pierwszy w historii tego wydarzenia. Na scenie olsztyńskiego teatru im. Stefana Jaracza w składzie profesjonalnego teatru ukraińskiego wystąpiły dzieci z mniejszości ukraińskiej. Chłopcy zagrali synów Iwoniki w dzieciństwie w sztuce „Ziemia” Olgi Kobylańskiej. Czyj to był pomysł i jak odebrali tę przygodę chłopcy oraz ich mamy, dowiecie się za kilka minut. Z Wami jest Hanna Wasilewska. Zostańcie, będzie ciekawie.
(-)
[fragment sztuki]
W tym roku już po raz drugi trafiłam za kulisy podczas sztuki kołomyjskiego teatru im. Ozarkewycza, żeby znaleźć się w świecie Melpomeny. Teatr zaczarował mnie i wciągnął w nurt wydarzeń po tej stronie kurtyny. Właśnie tam usłyszałam, jak głośnym szeptem aktorka podpowiadała dzieciakom na scenie, co i jak robić. Zainteresowałam się skąd są chłopcy i dowiedziałam się, że to nasza olsztyńska młodzież, więc na pierwszy wywiad zaprosiłam mamy naszych młodych gwiazd.
– Aleksandra Judycka, Ksenia Misztuk. Jesteśmy z Olsztyna.
– Skąd dowiedziałyście się o potrzebie takiej, że trupie z kołomyjskiego teatru potrzebne jest dziecko?
– …pan Stefan Migus powiedział, że jest taka możliwość, że dzieci mogą zagrać.
– I potrzebują dwóch chłopców, bo z Ukrainy nie brali dzieci z powodu COVID-19 itd. I powiedzieli, czy tu na miejscu mamy odważnych dwóch chłopców.
– Nasze dzieci zgodziły się.
– W jakim wieku są chłopcy?
– Mój 6 ma lat.
– Iwan 9 ma lat.
– Jak chłopcy zareagowali, chcieli czy ich trzeba było zmusić?
– Iwasiuka troszkę trzeba było namawiać, ale dzisiaj już odważnie.
– To debiut dla dziecka, 6 lat i na scenie Teatru Jaracza.
– Tak, a mój Maks to nie jest takie bardzo odważne dziecko; w przedszkolu nie chce brać udziału w jakichś spektaklach, natomiast w Jaraczu, jakoś tam trzeba było, nagrodę jakąś wymyślić, ale zgodził się i z Iwanem, ma nowego towarzysza i jest od razu na scenach wielkiego teatru.
– Może już zastanawiacie się o dalszej karierze artystycznej?
– Śmiałyśmy się, że przed nami tylko Hollywood i Oscary no.

Śmiech, śmiechem, ale nawet taki niewielki udział dla malucha, to wielka odwaga i osiągnięcie, a dla ukraińskiej rodziny wielka duma:
– Jak skończyłam górowskie liceum, tańczyłam w zespole Dumka, śpiewałam w kwartecie… tak… moi krewni, póki co dalej w Górowie, i tam pracują.
– Nie uczyłam się w Górowie, uczyłam się języka ukraińskiego na uniwersytecie, filologię ukraińsko-polską.
– Nasi dziadkowie byli tu przesiedleni w 1947 roku.
– Żyją do dzisiaj?
– Tak, mam to szczęście, że dwa lata temu zmarł mój jeden dziadek, a drugi jeszcze żyje i babcia to… mam taką dużą jakby możliwość… po prostu słyszeć historie, jak oni opowiadali, tak. To nie tylko książki, ale znam to z autopsji od moich dziadków.
– Czyli dzisiaj dziadek może zobaczyć swojego prawnuka na scenie. Dożył tego, że na scenie ukraińskiego, można powiedzieć, teatru odgrywa rolę w ukraińskim spektaklu.
– Dziadek będzie bardzo, bardzo dumny i będzie to pamiętać, i zdjęcie na pewno będzie stało w salonie.

[fragment sztuki]
– Najmłodsi aktorzy byli dzisiaj z mniejszości ukraińskiej, czyj to pomysł, jak to się stało?
– To dzięki panu Migusowi… panie Stefanie… ci aktorzy… my… pierwsze twórcze honoraria były… dla… mam… no a jakże. Pierwszy ich twórczy zarobek, ja mówię babciom, mamom, że oni mają zarządzać swoimi pieniędzmi; ale ta zła pandemia, pani wie, no jak dzieci teraz przez granicę niebezpiecznie. Poprosiliśmy pana Migusa – znajdźcie z waszego koła takich maleńkich aktorów…bo u nas są… rodzinnie są… a tu taka premiera, to wspólny polsko-ukraiński projekt… [niezrozumiałe]… z taką satysfakcją, zadowoleni…
– Rodzice zastanowili się, że naprawdę chłopcy będą chcieli zostać aktorami.
– Ja im tego życzyłem. Temu starszemu, Iwasiukowi powiedziałem – ty będziesz aktorem, a temu młodszemu, długo się przyglądał… ty będziesz reżyserem… dzieci otworzyły się. Maleńkie dzieci, a im to zaczyna się podobać.

To tylko wstęp do całej serii historii o XIII Ogólnopolskich Dniach Ukraińskiego Teatru w Olsztynie. Ciąg dalszy jutro. Dziękuję za towarzystwo i zapraszam do radioodbiorników jutro po 10:50 i 18:10. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego.

16.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

W zeszły weekend odbyły się XIII ogólnopolskie dni ukraińskiego teatru w Olsztynie. Wydarzeniem towarzyszącym wydarzeniem stała się wystawa zdjęć Ołeksandra Charwata pod nazwą „Wojnopokój”. Wiceszefowa ministerstwa obrony Ukrainy potwierdziła wzrost wojskowego zagrożenia ze strony Rosji. Polscy policjanci zatrzymali jednego z wandali, którzy pomalowali pomnik Józefa Piłsudskiego i czwórki legionowej w Krakowie. O tym dokładniej w wydaniu informacji po ukraińsku opowiem za chwilę. W kalendarzu wtorek 16 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
W zeszły weekend odbyły się XIII ogólnopolskie dni ukraińskiego teatru w Olsztynie. Wydarzenie jest cykliczne, ukraińskie teatry przyjeżdżają tu co dwa lata. W tym roku przeprowadzenie dni teatru wymagało od organizatorów maksymalnej mobilizacji, bo do spraw logistycznych doszły warunki przekroczenia granicy, w tym szczepienie i inne sanitarne ograniczenia. Pokonawszy przeszkody w hallu olsztyńskiego teatru im. Stefana Jaracza szef olsztyńskiego oddziału ZUwP Stefan Migus przywitał gości osobiście:
Zaryzykowaliśmy, no nie można latami niczego nie robić, a ogólnopolskie dni ukraińskiego teatru odbywają się od 25 lat. Nie chciałem robić przerwy, bo potem odnawiać coś, co było bardzo trudno zorganizować, trwało długo, szkoda, że nie wszyscy artyści tych teatrów zaszczepili się, między innymi rówieński, który miał być. Drugi raz, bo dwa lata temu byli u nas, poprosiłem kołomyjski teatr, żeby przyjechali, bo dowiedziałem się, że oni w 90% są szczepieni. Był problem z granicą, ale go też pokonaliśmy i mamy XIII ogólnopolskie dni ukraińskiego teatru, zobaczymy co i jak.
Pozwólcie wybiec w przód i powiedzieć, że wydarzenie udało się świetnie, ale o tym opowiem z czasem. Przede wszystkim warto wspomnieć o tym, że ze ścian hallu teatralnego na nas patrzyli bohaterowie „Wojnopokoju”. Autor wystawy zdjęć Ołeksandr Charwat stworzył tę kolekcję przebywając na linii frontu w obwodzi ługańskim przez 3 dni, a efekt jest taki:
Boli serce z jednej strony, a z drugiej czuję dumę, że są tacy ludzie, których Ołeksandr Charwat, którego znam od wielu lat pokazał, pojechał na front, żeby pokazać, że są odważni ludzie, którzy stanęli w obronie swojej ojczyzny nie zwracając uwagi na nic, oni narażają się na śmierć, często umierają. Można policzyć, że w ogóle zginęło kilkanaście tysięcy Ukraińców, z czego połowa to żołnierze, którzy bronią Ukrainy i im należy się największy szacunek.
-A właśnie nazwa, o wojnie, której często nie chcą nazywać wojną. Też mnie bardzo zainteresowało.
-Chcę powiedzieć, że na Ukrainie są jeszcze ludzie, którzy nie chcą nazwać tego wojną, zaczynając od władzy, ale i od społeczeństwa, które uważa że to jakiś konflikt; jak ja słyszę z tych terenów jakieś głosy [rus. Nam nie trzeba strzelać, to nasi bracia – Rosjanie] to ja sam poszedłbym, gdybym był był młodszy, no ale jest jak jest. Rosja to potężny kraj niestety i silniejszy, i nie przestrzega żadnych zasad, teraz znowu słychać ostatnim dniami, że znowu gromadzi armię przy ukraińskich granicach, jest duże niebezpieczeństwo razem z tym co dzieje się na granicy polsko białoruskiej, jak Europa nie zrozumie, że wspólnie ma stanąć i zatrzymać Moskwę to ta wojna rozleje się na całą Europę i świat, bo dzisiaj broń jest taka, że nie trzeba jechać osobiście, żeby zniszczyć powiedzmy jakiś kraj za oceanem.

Właśnie te słowa Stefana Migusa potwierdza wiceszefowa ministerstwa obrony Ukrainy. Także mówi o wzroście wojskowego zagrożenia ze strony Rosji. Wcześniej o koncentracji wojsk Federacji Rosyjskiej u granic Ukrainy alarmowały kraje zachodu. Ukraińskie władze do tej pory jednak zaprzeczały, że zagrożenie jest większe niż wcześniej. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

[korespondencja w języku polskim]
(-)
Polscy policjanci zatrzymali jednego z wandali, którzy pomalowali pomnik Józefa Piłsudskiego i czwórki legionowej w Krakowie. Jak informuje „Europejska prawda” zatrzymanym okazał się obywatel Ukrainy. Według śledczych, mężczyzna razem ze swoim wspólnikiem przyjechał dzień przed dopuszczeniem się aktu wandalizmu. Nocą pomalowali pomnik, po czym od razu wyjechali. Zatrzymany przyznał się, że chodziło o skłócenie Ukraińców i Polaków. Mężczyzna twierdzi, że otrzymał „polecenie” sprofanowania pomnika Józefa Piłsudskiego przy 11 listopada, czyli w święto niepodległości Polski. Od kogo otrzymał owe polecenie, nie podano. Drugi sprawca jest obecnie poszukiwany Być może wyjechał z Polski. Śledztwem, poza policją zajmuje się także polskie ABW. Przypominamy, że w nocy z piątku na sobotę 6 listopada w Krakowie pomalowano pomnik Józefa Piłsudskiego i polskich żołnierzy na „ukraińskie” kolory, przy czym sprawcy pomylili kolejność ukraińskich kolorów oraz zrobili błąd w plakacie pozostawionym na miejscu. Nie potrafili po ukraińsku prawidłowo napisać nazwy Polska, napisali ją po rosyjsku: Polska nie tylko dla panów.
(-)
Ta informacja jest zamykającą, więc dziękuję wam za uwagę i zapraszam do radioodbiorników wieczorem. W tym tygodniu będziemy mówić o ukraińskim teatrze. Dzisiaj o tym, jak w składzie kołomyjskiego teatru obwodowego znaleźli się chłopcy z ukraińskiej mniejszości w Polsce. Będzie ciekawie, więc do usłyszenia. (dw/bsc)

15.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam Was w poniedziałek, 15 listopada, na antenie Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Znowu mamy nasz kącik „Kamo hriadeszy”, a tym razem tematów do rozważań dostarczył nam teatr z Kołomyi, który zaprezentował nam spektakle podczas Dnie Teatru Ukraińskiego w Olsztynie. Zwłaszcza dramat „Ziemia” Olhi Kobylańskiej i komedia (a tak naprawdę – satyra) „100 tysięcy” Iwana Karpenki-Karego pokazały nam, jak łatwo jest pozwolić kierować sobą w życiu naszym słabościom i do jak tragicznych skutków może to doprowadzić. Pierwsza sztuka opowiada o bratobójstwie z zawiści, a druga – o dużej stracie finansowej z powodu zaślepienia przez nadmierną chęć zysku. Ksiądz biskup Arkadiusz Trochanowski też był w teatrze i tam właśnie rozmawialiśmy między innymi o tym, co zobaczyliśmy na scenie.

(-)

Dzisiaj nagrywamy naszą rozmowę po takim dużym wydarzeniu, które bardzo pięknie wpisało się też w niedzielną Ewangelię. Mamy Dni Teatru Ukraińskiego, akurat się zakończyły i jedna ze sztuk była „Ziemia” Olhi Kobylańskiej, gdzie mamy taki chrześcijański, biblijny motyw. Ja mówię, że to jest 1:1 Kain i Abel. Dobry syn, pracowity, troskliwy, dbający o życie, delikatny, nie lubi przemocy. I drugi syn, chociaż młodszy, skłonny do tego, żeby wziąć do ręki broń, w czymś oszukać, nawet coś ukraść. Jednych i tych samych rodziców, w jednym i tym samym domu żyją, na jednej i tej samej ziemi pracują. I wreszcie młodszy brat, który zazdrości starszemu bardziej przychylnego traktowania przez rodziców, zabija tego brata. W niedzielę słuchaliśmy Ewangelii o siewcy i ziarnie, które w zależności od tego, gdzie upadnie, albo wyrośnie i da piękny plon, albo wzejdzie i zostanie zagłuszone, albo wcale nie wzejdzie. Czyli – żeby ziarno wzeszło, nie wystarczy jeden czynnik, nie wystarczy dobra ziemia. Musi być ziemia, musi być wilgoć, musi być słońce, ale nic ponad miarę. Czyli ten antyczny złoty środek. A do tego jeszcze – dobre ziarno. Gdzie zaczyna się zło w życiu człowieka i w działalności człowieka?

Zło zaczyna się wtedy, gdy człowiek zapomina o Bogu, gdy stawia siebie na miejscu Boga, gdy traci – można powiedzieć – tę prawdziwą godność i myśli, że samodzielnie jest w stanie wszystkiego dokonać; że nie musi liczyć na Boga i nie widzi dla siebie wspólnoty ludzi. Gdy wyłącznie zaczyna rozumować, że w rzeczywistości nie potrzebuje niczego, a tylko i wyłącznie zależy sam od siebie. Myślę, że wtedy człowiek też może pozbawić się takiej godności. Wtedy zło bardzo szybko znajdzie sobie miejsce w ludzkim sercu. I człowiek wtedy będzie patrzył wyłącznie kategoriami „ja”, tylko dla siebie, a wtedy zło będzie się szerzyło. Człowiek nawet nie będzie odczuwał, jak bardzo zakorzeniło się ono w jego sercu i jak rozszerza swoją przestrzeń; jak w różne inne sfery to zło może wchodzić i człowiek też będzie w tych miejscach się odnajdywał, ale nie zawsze dalej będzie widział też innych, lecz tylko i wyłącznie siebie. Myślę, że zło wtedy się pojawia, tak jak było powiedziane na początku – gdy człowiek zaczyna myśleć, że Boga nie ma.
(-)

Ja mówię, że to zło, ten grzech tak bardzo zaślepia człowieka, bo człowiek nic innego nie widzi, jest krótkowzroczny i nie myśli o tym, co będzie kiedyś. A zło na początku jest bardzo pociągające, ale potem bierze bardzo wysoką cenę za to.

Tak, oczywiście. Gdy człowiek nie widzi innych, a widzi wyłącznie siebie, to nie widzi nic w dalszej perspektywie, dla niego liczy się tylko tu i teraz. A nie myśli w kategoriach przyszłości. Nie myśli też w kategoriach – mówiąc z teologicznego punktu widzenia – nie myśli o życiu wiecznym. Nie myśli w tych kategoriach. Myśli, że jest tu sama od siebie zależna, nikt go nie będzie rozliczał i pozwala sobie na wyznaczanie samemu sobie różnych zasad. A jeśli te zasady nie znajdują odpowiednika w zasadach Boskich, to wtedy taki człowiek może takie prawo sobie stworzyć, które nie będzie miało nic wspólnego z przykazaniami Bożymi. A wtedy łatwo jest przewrócić wszystko do góry nogami. Wtedy dobro będzie złem, zło będzie dobrem, czyli wtedy nie będzie widział różnicy co dla niego tak naprawdę jest dobrem, a być może będzie wyłącznie rozumiał, że zło jest dla niego dobrem. Dlatego jest to czymś niebezpiecznym, gdy o tym zapominamy. Myślę, że ważnym jest, żebyśmy codziennie myśleli o tym, że Bóg istnieje. Żebyśmy uczyli się kochać Boga, choć czasami trudno jest nam zrozumieć Boże przykazania, żyć według tych przykazań, ale gdy człowiek walczy, wtedy dopiero rozumie, że naprawdę istnieje dobro i zło. Sądzę, że wtedy człowiek powinien iść drogą poszukiwania w swoim życiu Boga. Bo gdy naprawdę odkryje Boga, wtedy będzie rozumiał, że został powołany przez Boga, żeby nieść dobro, być człowiekiem, odnaleźć swoją godność i kochać drugiego człowieka. To jest bardzo ważne, żeby umieć to w sobie odkryć, że nie tylko ja, ale obok mnie jest też ktoś inny, że człowiek stworzony jest dla wspólnoty. I w tej wspólnocie dzielić się swoimi darami i też w tej wspólnocie zasiewać, czyli dzielić się swoim wypracowanym dobrem. Żeby zrozumieć, że wszystko co robimy, robimy też dla dobra innych. I wtedy możemy zrozumieć, jak ważne jest dzisiaj (a mało o tym mówimy) – my, wspólnota. Wspólnota rodzinna, wspólnota narodowa, czy też wspólnota religijna. Wówczas rozszerzamy też swoją przestrzeń także swego istnienia, że w ten sposób nie ograniczamy siebie. Wtedy z Bogiem możemy w różnych wspólnotach działać i to nas wzbogaca, to nam pomaga też odkrywać, że mamy różne dary i możemy tymi darami posługiwać się w takim pozytywnym rozumieniu i siać dobro pomiędzy ludzi dla wspólnego dobra.

(-)

Ekscelencja mówił o godności i myślę, że te słowa znalazły odzwierciedlenie w dzisiejszej sztuce Karpenki-Karego „100 tysięcy”, gdzie widzieliśmy, jak ludzie potrafią sami siebie pozbawić tej godności i w ich oczach są tylko pieniądze. I za tymi pieniędzmi oni gotowi są na czworakach iść, ale tylko za pieniędzmi.
Myślę, że to zaślepienie prowadzi do tego, że człowiek widzi wyobrażenie dobra. To nie jest dobro, to może być zwyczajne kłamstwo, gdzie człowiek sam siebie okłamuje i tak naprawdę do niczego dobrego to nie prowadzi, bo może sam siebie skrzywdzić, sam siebie może też doprowadzić do śmierci. I wtedy pokaże, że jego wybory życiowe tak naprawdę były fałszywe. Dlatego ważne jest, żebyśmy każdego dnia myśleli o tym, na czym polega nasza godność, jak mamy też tę godność odnajdywać w sobie. I odnajdywać godność w drugim człowieku.
I nie wchodzić w interakcję ze złem.

Dokładnie! To jest bardzo ważne i tego uczy nas też Pismo Święte – żeby nigdy nie prowadzić dialogu ze złem. Temu złu zawsze umieć powiedzieć „Stop!”, czy pokazać mu coś przeciwnego, pokazać dobro, a wtedy my zupełnie inaczej odnajdujemy siebie. Możemy mieć o wiele mniej, niż proponuje nam szerokie spojrzenie na to, co rzekomo jest dobrem, ale okazuje się być złem, ale tak naprawdę o wiele więcej możemy wtedy skorzystać. I o wiele bardziej wtedy wyjdziemy wtedy umocnieni. I z godnością. I z wielką godnością dla nas samych. Dlatego umiejmy uczyć się odnajdywać godność w sobie, a wtedy będziemy rozumieli, jak ważna jest również dla nas godność drugiego człowieka.
(-)

Mamy o czym myśleć i warto to robić, bo skoro nasz bliźni jest naszym odbiciem, to warto myśleć nie tylko o sobie, ale też o bliźnich. A godność polega też na tym, żeby nie pozwolić złu wciągnąć się w jakąś dyskusję, jakieś działanie, które sprawi, że poczujemy się brudni na duszy. Ja już teraz pożegnam się z wami, ponownie usłyszymy się za tydzień o tej samej porze, a teraz już dziękuję za uwagę i życzę wam pięknego tygodnia. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze!

15.11.2021 – godz 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was w poniedziałek, 15 listopada na antenie Radia Olsztyn. Przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. Myślę, że nikogo nie zaskoczę tym, że dzisiaj mowa będzie tylko o teatrze. Inne tematy będą już od jutra.

(-)

W Olsztynie z sukcesem odbyły się XIII Ogólnopolskie Dni Teatru Ukraińskiego. Artyści z Kołomyi zaprezentowali nam trzy sztuki. W sobotę była to „Ziemia” Olhi Kobylańskiej, a w niedzielę – dwie komedie. Najpierw: „Ratunku, żenią mnie” Franza Kroetza, a potem – „100 tysięcy” Iwana Karpenki-Karego. Rozmawiałam z dyrektorem kołomyjskiego teatru, Dmytrem Czyborakiem o tych sztukach i teraz proponuję wam krótki przegląd spektakli z dyrektorskim komentarzem. Zaczynamy od „Ziemi”, gdzie zazdrosny jeden brat zabił drugiego, żeby dostać ojcowska ziemię. Taka historia zdarzyła naprawdę w życiu.
(-) Fragment sztuki
Jeśli mówić o „Ziemi”, to tu potrzebna byłaby taka bardzo długa rozmowa, rozmyślania, ale niech będzie krótko. Genialna Ola Julianiwna Kobylańska, po napisaniu nieśmiertelnego na ten temat swego utworu, niezrównaną w literaturze światowej powieść „Ziemia”… tam jako epigraf jest taka piękna rzecz, zdaje się, od jakiegoś filozofa: „Wokół nas panuje tylko otchłań, wykuta przez los, ale tu, w naszych sercach, jest ona najgłębsza”. Jestem już dość starym człowiekiem, czy też starszym człowiekiem; pamiętam, jak wtedy, gdy byłem siedmioletnim chlopcem, widziałem prototyp Rachiry. Widziałem żywą rachirę Żyżyjan. W teatrze czerniowieckim (bo mialem takie szczęście urodzić sie w sąsiedztwie Czeremosza; powiedzmy, Bukowina – Iwan Mykołajczuk, to ja jestem małym sąsiadem wielkiego Iwana, tego niezapomnianego naszego wielkiego Iwana) tam obok byl czerniowiecki teatr i to był pierwszy teatr, do jakiego jako mały chłopiec wstąpiłem. Widziałem tę „Ziemię” w reżyserii Wasyla Wasylka. I przed sztuką wyszła na scenę żywa Rachira. Nie mogłem zrozumieć co ta kobieta mówiła w życiu. Bo ta historia rzeczywiście sie zdarzyła – wieś Sołodynki, w hłybockim rejonie w obwodzie czerniowieckim zdarzyło się, że Sawa Żyżyjan zabił starszego brata Mychajła. Tak się stało, to fakt. Byłem w tym lesie, gdzie miało miejsce zabójstwo, tam jest to oznaczone, to wszystko jest opisane. Tak że „Ziemia” przeniknęła mnie na wskroś z dzieciństwa. Ja kilkakrotnie zwracałem się do tego tematu Żyżyjan… Mało tego, jeszcze pani powiem, pamiętam, że (był taki znany (znowuż na Bukowinie) program telewizyjny „Siajwo”, niezapomniany Wasyl Mychajlowycz Sełezinka zawiadywał tym i był autorem). Jeszcze w latach 60-tych nagrał krótka rozmowę z żywym synem sawy Żyżyjana. W powieści Fedorczuk, a w rzeczywistości to był Sawa Żyżyjan.
(-)
Spektakl „Ratunku, żenią mnie” Franza Kroetza – to historia młodzienca, dla którego ważniejsza od romantycznego spaceru z dziewczyną w świetle księżyca jest rozmowa o cenach ziemniaków. A tu pora sie żenić, matka się martwi.
(-) Fragment sztuki
Zaproponował mi mój kolega, narodowy artysta Ukrainy Ołeh Mosijczuk, byliśmy razem na roku (na studiach). Powiedział – jest taki materiał. Przejrzałem go, myślę: „Niemiec…”, a to jest bardzo dobrze pod względem teatralnym zrobione. I coś takiego też jest potrzebne w repertuarze. Tym bardziej, że jest kameralna, mam na uwadze nie tylko to, że jest na małą scenę – teraz takie czasy nastały w teatrze (ja mówię o ukraińskim teatrze), że trzeba bardzo sie liczyć. Ja już boję się scen batalistycznych, gdzie zaangażowana jest cała trupa. Bo dziś-jutro ktoś na koronaworusa zachoruje i cały spektakl zostaje wstrzymany. A ja muszę przepraszać widza, przenosić bilety na inny termin, a teatr kameralny…
(-)
„100 tysięcy” Iwana Karpenki-Karego to opowieść o wiejskim bogaczu, któremu zawsze wszystkiego było mało i wreszcie żądza bogactwa doprowadziła go do dużej straty finansowej. Przechytrzył sam siebie.

(-) Fragment sztuki
„100 tysięcy” to tu on dotyka tego tematu tej ukraińskiej utraconej miary – nienasycenia; „mało, mało, mało”. On tak groteskowo… to u niego bylo w rodzinie gdzieś, chyba jakiegos wujka opisał, ktoś taki był. Ciągle było mu mało ziemi, mało bogactwa.
(-)
Wszystkim widzom spektakle bardzo się podobały, ale porozmawiamy o tym nie raz przy innej okazji. A dzisiaj juz dziękuję wam za uwagę, życzę dobrego nastroju na cały dzień i tydzień. Do usłyszenia o godz. 18.10, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego! (jch/bsc)

14.11.2021 – godz. 20.30 – Magazyn (opis do dźwięku)

Witamy Państwa w Magazynie Ukraińskim „Od niedzieli do niedzieli”, w studiu – Jarosława Chrunik. W Olsztynie zakończyły się dzisiaj XIII Dni Teatru Ukraińskiego, odbywające się co dwa lata. To bardzo ważne wydarzenie dla społeczności ukraińskiej nie tylko w województwie warmińsko-mazurskim, ale też z sąsiednich województw. Poza teatrem porozmawiamy też o początkach szkolnictwa ukraińskiego w powojennej Polsce, a zakończymy audycję jak zawsze – tym, co gra w sercach i duszach współczesnych muzyków ukraińskich.

(-)

W tym roku obchodzimy 30-lecie Związku Ukraińców w Polsce, ale wszyscy doskonale wiemy, że ZUwP wyrósł z Ukraińskiego Towarzystwa Społeczno-Kulturalnego. Natomiast UTSK powstało w 1956 r. I właśnie stamtąd bierze swój początek szkolnictwo ukraińskie w powojennej Polsce. Jakie to były początki? Można powiedzieć: trudne i romantyczne. Dzisiaj kontynuujemy rozmowę z pierwszym nauczycielem ukraińskim, panem Aleksandrem Hnatiukiem. Słyszeliśmy już o tym, jak wyglądały pierwsze miesiące. To było w pierwszej szkole w Łobezie na Pomorzu, gdy pan Aleksander sam uczył wszystkie klasy, a już w następnym roku przyszli do pracy absolwenci Studium Nauczycielskiego w Szczecinie. Wtedy już panu Aleksandrowi było lżej:

(-)

– Wtedy takim pierwszym nauczycielem w szkole już na etacie był Eugeniusz Nakonieczny. I fajny Ukrainiec, i jako nauczyciel – naprawdę super człowiek. Niesamowicie dobrze mi się z nim współpracowało. Co prawda, co pewien czas na kawę do Łobez go zapraszano. Ale wiedziałem o tym, on mi mówił, że jest zaproszony. Gdy wrócił z Łobezu, to mówił mi, że głównym tematem byłem ja. O mnie chcieli… nie wiem co o mnie chcieli znaleźć.

– No tak sobie właśnie myślę – dlaczego był pan dla nich taką solą w oku?

– Może dlatego, że po naszym wysiedleniu…

– Właśnie, gdzie was wysiedlono?

– Wysiedlili nas do powiatu kętrzyńskiego… to takie miasteczko… to miasteczko wyzwolił jakiś oficer rosyjski i od niego miało nazwę.

– Dlaczego pytam? Bo też jestem z tamtych stron, pochodzę z Bań Mazurskich.

– Wiem! O tym akurat wiem. Tak, ale to nie, to trochę daleko od Bań było. Może sobie potem przypomnę. W każdym razie tam mama potem… krótko tam mieszkaliśmy, bo potem mama też była nauczycielką, jak zapewne pani wie…

– …i też w Baniach.

– Nie. Jeszcze do Bań daleko. Dostała tam w kętrzyńskim powiecie posadę. Ale też ci „goście” odwiedzali mamę; chcieli, żeby mama z nimi współpracowała – „badała” naszych księży. Wreszcie mamę zaaresztowali, tydzień ją trzymali, a my – dzieci – zostaliśmy sami, bez chleba nawet. Tydzień mamę trzymali, to było w Kętrzynie. Po tygodniu wypuścili pod warunkiem, że mama podpisze zgodę na współpracę. Mama zrobiła to. Dostała pierwsze zadanie: opracować jednego z naszych księży. Pojechała do niego i mu wyraźnie, szczerze powiedziała. On podyktował „donos na siebie”.

– A kto to był? Może pan powiedzieć, kto był tym księdzem?

– Już nie pamiętam teraz. W każdym razie mama wysłała pocztą ten „donos”. A jedna z mamy sióstr kiedyś pracowała w… Kielce! Pracowała przed wojną… wie pani, nauczycielom-Ukraińcom nie dawali… a bardzo chętnie dawali daleko od Ukrainy. i ona dostała posadę w Kielcach. W Kielcach pracował też Ukrainiec oprócz niej i zostali w krótkim czasie małżeństwem. I tam urodziło się w Kętrzynie dwóch ich synów. I ta ciocia miała znajomych nauczycieli z Kielc. Między innymi okazało się potem, że jeden z nich był kuratorem w tamtym czasie. I ona jakoś się z tym kuratorem skontaktowała, on mówi: „Brakuje nam nauczycieli, nie ma problemu”. To była taka wieś – Strzyżyna. Z mamą pojechała (ja jej wcześniej nie znałem, dopiero w Strzyżenie ją poznałem) pani Nykieruj.

– Katarzyna?

– Katarzyna. Ale wtedy nie była jeszcze „Nykieruj”, tylko Piddubczyszyn. Ona też się z mama skontaktowała, razem pojechały i razem dostały posadę w Strzyżynie, gdzie pracowały dziesięć lat. To była wieś całkowicie spalona, bo tam przez pół roku stał front. Wieś była w lesie, między dwoma lasami. W jednym byli Niemcy, w drugim byli czerwoni. Ze wsi została tylko jedna kurka. Ale wcześniej Niemcy wysiedlili… oni się przygotowywali – wysiedlili wszystkich mieszkańców. Został jeden komin i jedna kurka.

– Kurka-partyzantka.

– Tak. Weszła gdzieś tam do lochu, tam było zboże, piasek jadła mokry i zboże i tak przeżyła. Ale była ślepa. Tak że tam mieszkała mama na początku. Tam ludzie mieszkali w ziemiankach, a w pierwszej kolejności budowali obory, stodoły, budynki gospodarcze. I mama z panią Katarzyna zamieszkała w oborze. Postawiły komin, okno w drzwiach i tam mieszkały przez rok. Mieszkały obie. A my z bratem… w każdej chwili mogli mamę znaleźć, więc pojechaliśmy do powiatu zamojskiego do ciotki, która była tam nauczycielką i u niej mieszkaliśmy. To znaczy, brat mieszkał bezpośrednio u niej, a ja – tam była szkoła średnia, którą prowadzili księża bernardyni, mieli internat… bo ciotka miała tam tylko jeden pokój, więc ja przez rok mieszkałem w tym internacie. A po roku barak tam postawili w tej Strzyżynie, gdzie były i klasy, i mieszkanie – jedno mieszkanie. Razem z panią Katarzyna mama mieszkała w tym mieszkaniu. No a potem, gdy już pracowałem w tym Czechowie, a właściwie jeszcze jak miałem jechać do Łabunia Wielkiego, mama mówi: „No, jedź”. Bo mama była nauczycielką jedna stacje ode mnie. Tylko jedna stacja pociągiem. Mówi: „Jedź, jeśli się okaże, że przez rok jakoś cię tam tolerują, to wtedy i ja pojadę do szkoły ukraińskiej. No i po roku mama pojechała, też przy pomocy Siwickiego, pojechała do Bań Mazurskich razem z panią Katarzyną.

– Który to był rok?

– To był 58-my. Ja zacząłem w 57-mym, a mama rok później w Baniach.

– Bo zaraz rok później poszedł do pierwszej klasy mój brat i pana mama go uczyła.

– No, proszę bardzo! Tak że tak wyglądał początek ukraińskiego szkolnictwa, tu wielka zasługa była Siwickiego. To był człowiek naprawdę bardzo aktywny i może dlatego narażał się władzy. Potem go z redakcji wykopali. Ale cóż…

– A czy pan w Baniach też mieszkał, czy nie?

– Przyjeżdżałem do mamy w gości bardzo często, ale mój syn Taras urodził się w Baniach. Bo żona pierwszego syna urodziła w szpitalu w Resku, a drugiego (bo nie była zadowolona) – w Baniach była porodówka. I pojechała do mamy i tam urodziła mi syna Tarasa. Przy czym imienia „Taras” nie było w spisie imion dozwolonych, ale Kontrolewicz była tam jakimś szefem w tym czasie. Dla niego to nie było obce imię i zapisał. Przy czym moja żona była Polką.

– I zgodziła się na to imię?

– Bez problemu. Ona w ogóle bardzo lubiła ukraińskie pieśni, śpiewała przepięknie. I wyszywała. Bardzo dużo wyszywała.

– To może ona nie była Polka?

– Ona była Polka z tej Strzyżyny, w której mama była nauczycielką.

– To chwileczkę, to kto kogo wybrał: ona pana, czy pan ją?

– Ja ją! Ja ją, jeszcze nie wiedząc o tym, że będę miał możliwość pracować wśród Ukraińców. Jeszcze gdy pojechałem do Łabunia, ona pracowała w szpitalu w Radomiu, musiała jeszcze na trzy miesiące zostać tam, odpracować i przyjechała do mnie. Akurat przyjechała wtedy, gdy napadli na moje mieszkanie.

– To wy oboje byliście wtedy w tym mieszkaniu!

– Byliśmy oboje. I oni mi tym bardzo pomogli.

– Dlaczego?

– Bo ona z wielka sympatią zaczęła odnosić się do Ukraińców. Zobaczyła, że…

– …że to co oficjalnie niezupełnie jest do końca prawdziwe.

– Tak. I wtedy – jak mówię – i śpiewała, i wyszywała, i rozmawiała po ukraińsku. Gdy pojechałem z nią do Lwowa, to siostra mojego taty mówi: „Przecież pisałeś, że się z Polką ożeniłeś! A przecież ona po ukraińsku rozmawia”! bez żadnego akcentu! Inna sprawa, że miała okazję, bo mieszkaliśmy w szkole, gdzie języka polskiego nie było słychać. Ale chciała! I nauczyła się. W domu w obecności dzieci rozmawialiśmy wyłącznie po ukraińsku. Gdy byliśmy sami, to czasami rozmawialiśmy po polsku, ale w obecności dzieci… dlatego moje dzieci swobodnie władają językiem ukraińskim.

(-)

Dzisiaj w Olsztynie zakończyły się XIII Dni Teatru Ukraińskiego. Kołomyjski Obwodowy Dramatyczny Teatr im. Iwana Ozarkewycza przedstawił nam tradycyjnie trzy sztuki. W sobotę przeżywaliśmy ze łzami w oczach dramat Olhi Kobylańskiej „Ziemia”, a dzisiaj było o wiele weselej. Niezrównani kołomyjscy aktorzy poprowadzili nas krętymi ścieżkami: najpierw do ślubu – w sztuce Frantza Kroetza, a potem – żądzą wzbogacenia ponad miarę w inscenizacji utworu „100 tysięcy” Iwana Karpenki-Karego. Będziemy nie raz jeszcze mówić o tym spotkaniu z teatrem, bo przecież kolejne takie święto będzie dopiero w 2023 roku. Dzisiaj jednak proponuję posłuchać fragmentu sobotniej, bardzo mocnej sztuki „Ziemia”. Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to, że nie jest to fikcja literacka, a prawdziwa historia. Olha Kobylańska osobiście znała rodzinę, gdzie jeden brat zabił drugiego, żeby otrzymać ojcowską ziemię. Biblijna historia Kaina i Abla:

(-) Fragment sztuki

Burzliwymi oklaskami widzowie podziękowali aktorom za ich wspaniałą grę i za emocje, które wywoływali w duszy każdego widza. Tak jak powiedziałam wcześniej – jeszcze nie raz będziemy wracać do tego święta teatru, a teraz pora ustąpić miejsca Romanowi Bodnarowi:

(-) Hit-Parad

Dzisiaj program przygotowali: Roman Bodnar, Szymon Krzysztoń i Jarosława Chrunik. Życzymy wam miłego wieczoru, drodzy słuchacze i do usłyszenia jutro o 10.50 na 99,6 MHz! Wszystkiego dobrego! (jch/łw)

13.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

20 dziecięcych zespołów i solistów z  z Bartoszyc, Białego Boru, Buder, Bytowa, Dobrego Miasta, Giżycka, Górowa Iławeckiego, Kandyt, Lidzbarka Warmińskiego, Pasłęka, Pieniężna i Olsztyna wystąpi na wirtualnej scenie XVIII przeglądu ukraińskiej poezji śpiewanej i piosenki autorskiej. W Warszawie rozpoczął się 6 festiwal kinowy Ukraina. Obrona granicy Ukrainy z Białorusią przed migrantami będzie utrudniona. Petycja dotycząca zakazu wjazdu Rosjan na Ukrainę zawiera 25 tysięcy podpisów. Ma ją teraz rozpatrzyć Zełeński. Dokładnie o tym powiem za chwilę w wydaniu informacji po ukraińsku. W kalendarzu sobota 13 listopada. Z wami jest Hanna Wasilewska. Dzień dobry.

(-)

20 dziecięcych zespołów i solistów z  z Bartoszyc, Białego Boru, Buder, Bytowa, Dobrego Miasta, Giżycka, Górowa Iławeckiego, Kandyt, Lidzbarka Warmińskiego, Pasłęka, Pieniężna i Olsztyna wystąpi na wirtualnej scenie XVIII przeglądu ukraińskiej poezji śpiewanej i piosenki autorskiej. Zgłoszenia już są zakończone, lista zamknięta. W sumie w koncercie weźmie udział 160 wykonawców. Tegoroczne wydarzenie poświęcone będzie 30-leciu Niepodległości Ukrainy.  Wydarzenie w całości odbędzie się online na kanale YouTube.

Zadanie dofinansowane jest ze środków dotacji Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji oraz CEIK w Olsztynie.

(-)

W Warszawie rozpoczął się VI festiwal kinowy Ukraina!. Gościem uroczystego otwarcia festiwalu był ukraiński reżyser Ołeh Sencow, który zaprezentował swój film „Nosorożec”. Festiwal kinowy Ukraina!, to jedyny festiwal kina ukraińskiego w Polsce, a program główny rozpoczął się wczoraj w warszawskim teatrze Kinoteka. W programie tegorocznego festiwalu pokazy najnowszysch filmów, dyskusje, spotkania z reżyserami i aktorami, koncerty i program dla dzieci. Jak podkreślają organizatorzy wydarzenia, ostatnie lata  to najbardziej produktywny okres dla kina ukraińskiego od 1991 roku. Kino ukraińskie z roku na wywołuje coraz większe zainteresowanie na festiwalach międzynarodowych, wśród krytyków i widzów. Tegoroczny festiwal Ukraina! Otworzył fil „Nosorożec” Ołeha Sencowa, premiera światowa którego odbyła się na międzynarodowym festiwalu w Wenecji. Film znalazł się w programie konkursowym warszawskiego festiwalu. Podczas festiwalu będzie także zaprezentowany debiutancki debiutancki film ukraińskiej reżyserki Natalki Worożbyt „Złe drogi”, według sztuki jej autorstwa pod tym samym tytułem. Z okazji 80 urodzin Bohdana Stupki organizatorzy przedstawią film Jurija Illenki „Biały ptak, z czarnym znamieniem”, gdzie jedną z głównych ról zagrał Stupka. Festiwal kinowy Ukraina w Warszawie potrwa do 18 listpada. Do 21 listopada na platformie mojekino.pl można oglądać filmy online. Ze szczegółowym programem można zapoznać się na stronie festiwalu ukrainaff.com.

(-)

Obrona granicy Ukrainy z Białorusią przed migrantami będzie utrudniona. Powodem jest słaby stan infrastruktury, wynikający z wieloletnich zaniedbań. Poinformował o tym szef ukraińskiego MSW Denys Monastyrski.
Ukraińskie służby nie odnotowują na razie większej liczby prób nielegalnego przekraczania granicy, mimo to, stan osobowy jednostek granicznych ma być wzmocniony.

(-)

Petycja na stronie prezydenta Ukrainy, która przewiduje zakaz lub ograniczenie wjazdu na teren Ukrainy dla rosyjskich obywateli, 11 listopada osiągnęła liczbę 25 tysięcy głosów. Teraz ma ją rozpatrzyć Wołodymyr Zełeński. Według stanu na wieczór 11 listopada podpisało petycję ponad 25 tysięct osób. Autor petycji to aktywista Serhij Sternenko. Proponuję on prezydentowi zakaz wjazdu obywateli Rosji na Ukrainę czy wizy. „W celu obrony obywateli Ukrainy i bezpieczeństwa państwa w warunkach agresji zbrojnej Federacji Rosyjskiej przeciwko Ukrainie, która trwa, inicjować wprowadzenie zakazu dla obywateli Federacji Rosyjskiej odwiedzania terenu Ukrainy albo wprowadzić wizy” – proponowane jest w petycji. Zarejestrowano ją 2 listopada, a niezbędne głosy zebrano w 9 dób. Odpowiedzi prezydenta jak dotąd nie ma. Pod koniec października Zełeński odpowiedział na petycję prezentera telewizyjnego i producenta Iwana Kondratiuka dotyczącą całkowitego zakazu koncertów artystów z Rosji do powrotu okupowanego Krymu i Donbasu. Prezydent odpowiedział, że obecnie istnieje taka procedura: Ministerstwo Kultury Ukrainy na podanie SBU, RBNiO albo Państwowej Rady ds. Telewizji i Radia przygotowuje listę ludzi, którzy mogą powodować zagrożenie. Jednocześnie dał polecenie rządowi, SBU, RBNiO  przeanalizować propozycje w petycji i zbadać możliwość zwiększenia odpowiedzialności za załamanie przepisów dotyczących występów gościnnych przez artystów rosyjskich.

(-)

To wszystkie informacje na dzisiaj. Na świeże wydanie informacji zapraszamy w poniedziałek. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Dziękuję, że byliście z nami i wszystkiego dobrego. (dw/łw)

11.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Witam Was, drodzy przyjaciele. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dzisiaj jest czwartek 11 listopada. Dziś obchodzimy Święto Odzyskania Niepodległości przez Polskę. Dzień Niepodległości to święto pamięci o całych pokoleniach przodków, którzy tworzyli nację i walczyli o państwowość, a także dzień, kiedy warto pomyśleć o dniu jutrzejszym, o przyszłych pokoleniach, o odpowiedzialności przed historią i niezależnie od tego, że dzisiaj polsko-ukraińska historia wywołuje wiele dyskusji. Polska jest jednym z głównych partnerów i przyjaciół Ukrainy, więc Ukraińcy świętują dzisiaj razem z Polakami. Niech rozkwita ten kraj i jego naród na wiele lat.

(-)
Szkoła Podstawowa imienia Łesi Ukrainki z Ukraińskim Językiem Nauczania w Bartoszycach przyłączyła się do flashmobu „Szkoła do hymnu”, który po raz czwarty organizuje Ministerstwo Edukacji i Nauki Polski. Dobroczynne dyktando po polsku w Dzień Niepodległości: napiszcie i otrzymajcie nagrody. Ukraina przygotowuje się na ewentualne prowokacje na granicy z Białorusią. Unia Europejska wykluczyła Ukrainę z listy krajów, których obywatele mogą realizować wyjazdy turystyczne do UE. Dokładniej opowiem o tym za chwilę w wydaniu informacji po ukraińsku.
(-)
Szkoła Podstawowa imienia Łesi Ukrainki z Ukraińskim Językiem Nauczania w Bartoszycach przyłączyła się do flashmobu „Szkoła do hymnu”, który po raz czwarty organizuje Ministerstwo Edukacji i Nauki Polski. Zgodnie z wymaganiami flasmobu wczoraj, ostatniego dnia przed Narodowym Świętem Niepodległości, całe szkoły razem zaśpiewały państwowy hymn Polski o symbolicznej godzinie 11:11. Tym sposobem ministerstwo zachęciło do wspólnego świętowania kolejnej rocznicy odzyskania niepodległości Polski. Każda szkoła, która uczestniczyła we flashmobie, miała opublikować wideo w sieciach społecznościowych, z hashtagiem #SzkołaDoHymnu. Tak na YT pojawiło się nagranie szkoły imienia Lesi Ukrainki.
(-)
Akcja odbyła się nie tylko na terenie Polski. Szkoły z polskim językiem nauczania na Ukrainie także zaśpiewały także zaśpiewały polski hymn i dowiedziały się więcej o polskich symbolach narodowych. Obecnie na Ukrainie odbywa się nauczanie na odległość, więc wydarzenie odbyło się online.
(-)
Dzisiaj każdy chętny może napisać dyktando online po polsku, żeby sprawdzić swoje umiejętności, dostać nagrodę i przyłączyć się do dobroczynności. Portal naukowy dyktanda.pl zaprasza na dyktando dobroczynne z języka polskiego z okazji Dnia Niepodległości. Dyktando odbywać się będzie online, udział w nim jest bezpłatny, jednak trzeba wcześniej zarejestrować się na stronie dyktanda.pl. Osoby, które zechcą sprawdzić swoją wiedzę z polskiej ortografii i interpunkcji, podzielone zostaną na kategorie wiekowe: dorośli, młodzież, dzieci. Tekst i czas napisania będzie odpowiadał kategorii. Dorośli będą pisać dyktando od 19:00 do 19:30. Dobroczynność akcji polega na tym, że od każdego uczestnika organizator przekazuje 1 złoty na cel, który wybrany zostanie w głosowaniu (leczenie, projekty ekologiczne, kupno wyposażenia rehabilitacyjnego itd.). Wybrać cel może każdy, kto napisze dyktando.
(-)
Ukraina przygotowuje się na ewentualne prowokacje na granicy z Białorusią. Obecnie ukraińskie służby nie obserwują grup emigrantów, które próbowałyby forsować granicę ze strony Białorusi, wzmacniają tam jednak swoje siły. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:
[korespondencja w języku polskim]
(-)
Unia Europejska wykluczyła Ukrainę z listy krajów, których obywatele mogą realizować wyjazdy turystyczne do UE. Poinformowało o tym biuro prasowe Rady UE. Decyzja jest rekomendacją dla krajów członkowskich, by ograniczyć podróże Ukraińców. Czy zakrywać granicę, o tym będzie decydować każdy kraj oddzielnie. Lista zostanie zweryfikowana za 2 tygodnie. Wcześniej minister spraw zagranicznych Ukrainy Dmytro Kuleba poinformował, że po „wykluczeniu Ukrainy z zielonej listy UE, totalnego zamknięcia granic Unii Europejskiej nie będzie”. Minister zapewnił, że to tylko rekomendacja, a decyzje finalne podejmować będzie oddzielnie każdy kraj UE. Poza tym, Kuleba przekonywał, MSZ Ukrainy aktywnie pracuje z partnerami, by zachować maksymalną swobodę podróżowania Ukraińców. MSZ rekomenduje, przed wyjazdem, obowiązkowo sprawdzić warunki wjazdu do swojego kraju przeznaczenia. Według danych MSZ zaszczepienie wciąż pozostaje jednym z kluczowych warunków podróży bez przeszkód do większości krajów. Tak wzywają obywateli do szczepień, by bezpiecznie podróżować.
(-)
Ta informacja kończy nasze wydanie. Życzę Wam dobrego nastroju i udanego weekendu. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego.

10.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was w środę, 10 listopada na antenie Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Miesiąc temu gościliśmy w Olsztynie Jurka Fedyńskiego – muzyka, który zostawił wygodne i dostatnie życie w Ameryce i zamieszkał na Ukrainie – we wsi Kriaczkiwka w obwodzie połtawskim, gdzie codzienność mocno odbiega od tej amerykańskiej. Ale gdy pasja staje się całym życiem człowieka, to niewygody niewiele znaczą. Jurko obecnie wędruje po Europie prezentując muzyczną tradycję ukraińskich lirników, kobziarzy i bandurzystów ukraińskiej diasporze i wszystkim, kto jest tego ciekaw. A opowiadając o sobie, Jurko mówił między innymi o wspólnej pracy z Julianem Kytastym w Nowym Jorku. Dzisiaj więc chcę wam przypomnieć właśnie tego bandurzystę. Jakiś czas temu odwiedził on Olsztyn i wtedy rozmawiał z nim Stefan Migus.

(-)

Pan Julian Kytastyj, USA – kompozytor, śpiewak, dyrygent, kobziarz, bandurzysta, flecista. A oprócz tego – kierownik artystyczny szkoły bandurzystów w Nowym Jorku, zespołu „Homin Stepiw”, zespołu bandurzystów Nowego Jorku, awangardowego zespołu „Trio Bandurzystów”. Proszę powiedzieć, skąd się u pana wzięła taka wielka miłość do bandury?
Ja wyrastałem z bandurą. To jest rodzinny instrument; mój ojciec Petro Kytastyj, dziadek Iwan Kytastyj wyjechali z Ukrainy z Kapelą Bandurzystów im. Tarasa Szewczenki podczas wojny jako zawodowi bandurzyści. Mego dziadka brat, Hryhorij Kytastyj to znany kompozytor, kierownik tej kapeli; jeden z bardzo ważnych bandurzystów w ogóle w połowie XX wieku. Tak więc wyrastałem z tym – z brzmieniem instrumentów, koncertów, na które mnie (jeszcze małego) prowadzali. Na początku protestowałem, a potem się przyzwyczaiłem.
Jak za oceanem przyjmują bandurę? Przede wszystkim tamtejsi Ukraińcy, tamtejsza diaspora, a jak rdzenni mieszkańcy?
Hm… To naprawdę są dwie różne rzeczy. Oczywiście, dla diaspory to w jakiejś mierze jest jakiś nostalgiczny powrót do dzieciństwa. A dla młodszych osób, które tak jak ja urodziły się w USA (ja już nie jestem taki młody, ale urodziłem się tam) i faktycznie cale swoje życie uczę jeszcze młodszych Ukraińców, urodzonych tam – w USA, Kanadzie – gry na bandurze, to dla nich jest to coś innego. Jest to możliwość dotknięcia tej kultury, która nie w pełni jest dla nich zrozumiała. Oni wiedza, że to jest ich… to jest dla nich po prostu możliwość wejścia w tę kulturę. I niektórzy wchodzą.
Mów pan – niektórzy. A czy interesuje się młode pokolenie szerzej ukraińska kulturą?
Tak. Obecnie moda na takie duże zespoły bandurzystów, takich jak jest w mojej biografii – że kierowałem zespołem szkoły sztuki kobziarskiej, kierowałem zespołem „Homin Stepiw” – moda na takie duże zespoły młodzieżowe, minęła. Obecnie diaspora ukraińska w Ameryce, kanadzie, zwłaszcza ta powojenna emigracja, mieszka o wiele bardziej porozrzucana po dużym terytorium wokół wielkich miast. Nie w jednej dzielnicy, jak dawniej. I dlatego bardzo, bardzo trudno obecnie pracować w jakiejś formie zespołowej. Ale nadal istnieją każdego lata kursy, obozy letnie. Jest obóz muzyczny, który od 1979 roku działa w Pensylwanii, byłem tam kierownikiem muzycznym przez wiele lat. Moja siostra Iryna Kuźma (po mężu) przeprowadziła taki nowy kurs na wschodnim wybrzeżu Ameryki. To są takie letnie obozy na tydzień, na dwa. Zjeżdżają się z całej Ameryki, Kanady, czasami bywają nawet z zagranicy i przez kilka tygodni mają okazję popracować z bandurą, z inna muzyką i śpiewem. A my bierzemy możliwie najlepszych instruktorów, staramy się robić ciekawy program i to czasami działa.
Pan, tak samo jak i ja, nie jesteśmy urodzeni na Ukrainie. Choć jesteśmy Ukraińcami, rodzice są Ukraińcami. Jak się pan odnosi do swojej duchowej ojczyzny?
To jest po prostu… to nieodłączna część mego życia. Chyba, zwłaszcza obecnie, wyszło trochę na pierwszy plan w moim życiu. Ja bardzo dużo teraz jeżdżę po Ukrainie… ale też to, co robię w Ameryce w Nowym Jorku, ws którym mieszkam już ponad 30 lat, to tez jest nieodłączna część mego życia. I nie chciałbym zamienić jednego na drugie. A tak mieszkam sobie na miedzy, można powiedzieć.
A gdy mowa jest o sferze twórczej – dużo koncertuje pan po Ukrainie?
No, po Ukrainie ostatnio najczęściej występuję w składzie naszej grupy teatralnej z Nowego Jorku Jara Arts Club, reżyser – Mariana Tkacz, która od wielu lat zajmuje się teatrem nieprofesjonalnym, a teatrem awangardowym w Nowym Jorku i od czasu do czasy wystawia ukraińskie spektakle. Już dosyć często współpracowałem z tą grupą jako kompozytor, muzyk i najczęściej w ostatnich kilku latach bywam w Kijowie czy Lwowie z tą grupą.
Jakie są pańskie osiągnięcia twórcze i plany?
Obecnie część mego dorobku twórczego doczekała się… dwa CD. jeden to nagranie solowe, stricte muzyki kobziarskiej, muzyki tych niewidomych śpiewaków – kobziarzy i lirników, ich repertuaru. To w Kanadzie, a w Berlinie w niemieckiej firmie Oriente Musik nagranie w duecie z moim kolegą Michaelem Alpertem. Jest to Amerykanin o wschodnoeuropejsko-żydowskim pochodzeniu, który równolegle robił… można powiedzieć, że prowadził paralelne życie z moim. Zajmował się swoją kulturą, swoją muzyką. Już z piętnaście lat razem występujemy i na koniec zrobiliśmy wspólny projekt naszych solo i duetów.
Na pewno diaspora ukraińska w USA, Kanadzie czy gdzie by tam nie była, żyje tymi tragicznymi wydarzeniami, które mają miejsce na Ukrainie. Jak pan się na to zapatruje?
No, staram się widzieć nie tylko to co tragiczne, choć ono oczywiście jest. Od samego początku tych starć na Majdanie było oczywiste, że to będzie po prostu taki moment, gdy nowa Ukraina, taka jaką widziałem, jak w ciągu ostatnich 10-20 lat wzrastała, można powiedzieć. Ta nowa Ukraina dała o sobie znać. Ta afirmacja bardzo się niektórym nie spodobała. I przeciwko temu pokoleniu, przeciwko tej nowej Ukrainie toczy się teraz zaciekła wojna. I musimy ja wygrać, innego wyjścia nie ma. Wygrać nie tylko w sensie wojennym, ale musimy wygrać tym, że wstaniemy, tym, że się obudzimy jako kultura, jako kraj, jako naród. Jest to nadzwyczaj ważny moment. Przełomowy moment w historii.
Wierzy pan, że Ukraina będzie w stanie zrobić to przy – nie obrażając nikogo – delikatnym wsparciu UE i USA, które były gwarantem bezpieczeństwa Ukrainy?
No, to nawet gdy się zaczyna o tym mówić, to złość wzbiera. Oni byli (gwarantem) i zawiedli, jednoznacznie. Ale mimo wszystko wierzę, że każdy dzień, każda chwila, gdzie Ukraina w tej nierównej walce teraz się trzyma na frontach. Bo z czasem jak sądzę zaczynają trochę się budzić ludzie w innych stolicach i zaczynają rozumieć, że to ich nie ominie. I że lepiej robić coś teraz, niż za dwa lata.

(-)
Jakimi drogami trafił pan do Polski, zwłaszcza na Warmię i Mazury?
To taka wizyta towarzyska. Po prostu trochę wcześniej zakończyły mi się projekty na Ukrainie, a samolot przez Kraków mam 30-go. Miałem więc kilka dni. I dawno, dawno już miałem zaproszenie od Sergiusza i Moniki Petryczenków odwiedzić ich tu niedaleko od Olsztyna i zobaczyć tę krainę. Bardzo się cieszę, że to się odbywa.

(-)

Można powiedzieć, że nauczyciel wskazał drogę swojemu uczniowi – po Julianie Kytastym Olsztyn odwiedził Juro Fedyński, a my możemy się tylko z tego cieszyć i czekać na kolejne wizyty. Dzisiaj pora się już pożegnać. Usłyszymy się jutro o tej samej porze, a za uwagę dziękuje wam Jarosława Chrunik. Miłego wieczoru, drodzy słuchacze! (jch/bsc)

10.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Olsztyński oddział ZUwP koło w Olsztynie i międzyszkolny punkt nauczania języka ukraińskiego w Olsztynie zapraszają uczniów szkół podstawowych i średnich do udziały w XVIII przeglądzie ukraińskiej poezji śpiewanej o autorskiej oraz współczesnej piosenki. W miniony weekend w Koszalinie po raz 46. odbył się Festiwal Ukraińskich Zespołów Dziecięcych. Ukraińska służba bezpieczeństwa zatrzymała szefa katowni, urządzonej w Doniecku przez prorosyjskich separatystów. Ukraińskie władze zapowiadają odsuwanie od pracy urzędników i nauczycieli niezaszczepionych przeciwko koronawirusowi. O tym opowiem już za chwilę w programie informacyjnym po ukraińsku. Dziś jest środa 10 listopada. Z Wami jest Hanna Wasilewska.
(-)
Olsztyński oddział ZUwP koło w Olsztynie i międzyszkolny punkt nauczania języka ukraińskiego w Olsztynie zapraszają uczniów szkół podstawowych i średnich do udziały w XVIII przeglądzie ukraińskiej poezji śpiewanej o autorskiej oraz współczesnej piosenki. Przegląd odbędzie się 5 grudnia, natomiast jest ostatni dzwonek na zgłaszanie się, więc skorzystajcie z ostatniej szansy. Zgłoszenia i nagrania z występami zbiera nauczyciel języka ukraińskiego Piotr Tabaka. W tym roku wydarzenie poświęcone jest 30-leciu niepodległości Ukrainy.
(-)
W Koszalinie po raz 46. odbył się Festiwal Ukraińskich Zespołów Dziecięcych. Występy 15 zespołów można było oglądać na żywo w Centrum Kultury 105, a także w Internecie. Nie mogło tam zabraknąć uczestników z Warmii i Mazur.

Młodzi wykonawcy prezentują ukraińskie tańce, śpiew, bajki, muzykę instrumentalną, scenki humorystyczne, ale także kompozycje teatralno-muzyczne. Festiwal nie ma formy konkursu, a jurorzy przyglądają się uczestnikom i motywują ich do dalszej pracy.

Festiwalowi towarzyszyła wystawa „W poszukiwaniu przestrzeni wolności. Ukraińcy w Polsce w latach 80. XX wieku.” Pokazała ona między innymi aktywność środowiska ukraińskiego w okresie przemian demokratycznych w Polsce.

Podczas Festiwalu rozstrzygnięty XV Ogólnopolski Konkurs Rysunkowy pod tytułem „Rodzinne ziemie przodków moimi oczyma”. Koncert galowy można obejrzeć w Internecie.

Ukraińska służba bezpieczeństwa zatrzymała szefa katowni, urządzonej w Doniecku przez prorosyjskich separatystów. Według śledczych Denys Kulikowskij brał bezpośredni udział w torturach i zabójstwach obywateli Ukrainy. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

(-)

Ukraińskie władze zapowiadają odsuwanie od pracy urzędników i nauczycieli niezaszczepionych przeciwko koronawirusowi. Takie działania to element walki z pandemią COVID-19.

(-)
Tym kończymy nasz program, więc dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro o 10:50. Z Wami była Hanna Wasilewska. Bądźcie zdrowi. Szczęścia.

09.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam was w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie” we wtorek, 9 listopada; w studiu – Jarosława Chrunik. Wtorkowy wieczór to dobra pora do wspomnień, bo to wtedy spacerujemy sobie „ścieżkami pamięci”. I do takiego spaceru zapraszam was teraz w naszym programie. Dzisiaj okaże się, że to, co wydawało mi się, że wiem o miejscu i ludziach, trzeba było trochę skorygować. Ale to miło zdać sobie sprawę, że jest się zbyt młodym, aby wszystko pamiętać.

(-)

Mam nadzieję, że pamiętacie pana Aleksandra Hnatiuka, który dwa tygodnie temu opowiadał nam o początkach szkolnictwa ukraińskiego w Polsce. To właśnie pan Aleksander był pierwszym nauczycielem, który również organizował pracę szkoły. Dzisiaj posłuchamy dalszej części tej opowieści i nieprzypadkowo mówię o pamięci, bo dzisiaj będzie nam ona troszkę płatała figle. Wróćmy więc do momentu, gdy do szkoły już w Czechowie po wakacjach przyszli do pracy z ukraińskiego studium nauczycielskiego w Szczecinie i panu Aleksandrowi było nieco lżej.

– Wtedy takim pierwszym nauczycielem w szkole już na etacie był Eugeniusz Nakonieczny. I fajny Ukrainiec, i jako nauczyciel – naprawdę super człowiek. Niesamowicie dobrze mi się z nim współpracowało. Co prawda, co pewien czas na kawę do Łobez go zapraszano. Ale wiedziałem o tym, on mi mówił, że jest zaproszony. Gdy wrócił z Łobezu, to mówił mi, że głównym tematem byłem ja. O mnie chcieli… nie wiem co o mnie chcieli znaleźć.

– No tak sobie właśnie myślę – dlaczego był pan dla nich taką solą w oku?

– Może dlatego, że po naszym wysiedleniu…

– Właśnie, gdzie was wysiedlono?

– Wysiedlili nas do powiatu kętrzyńskiego… to takie miasteczko… to miasteczko wyzwolił jakiś oficer rosyjski i od niego miało nazwę.

– Dlaczego pytam? Bo też jestem z tamtych stron, pochodzę z Bań Mazurskich.

– Wiem! O tym akurat wiem. Tak, ale to nie, to trochę daleko od Bań było. Może sobie potem przypomnę. W każdym razie tam mama potem… krótko tam mieszkaliśmy, bo potem mama też była nauczycielką, jak zapewne pani wie…

– …i też w Baniach.

– Nie. Jeszcze do Bań daleko. Dostała tam w kętrzyńskim powiecie posadę. Ale też ci „goście” odwiedzali mamę; chcieli, żeby mama z nimi współpracowała – „badała” naszych księży. Wreszcie mamę zaaresztowali, tydzień ją trzymali, a my – dzieci – zostaliśmy sami, bez chleba nawet. Tydzień mamę trzymali, to było w Kętrzynie. Po tygodniu wypuścili pod warunkiem, że mama podpisze zgodę na współpracę. Mama zrobiła to. Dostała pierwsze zadanie: opracować jednego z naszych księży. Pojechała do niego i mu wyraźnie, szczerze powiedziała. On podyktował „donos na siebie”.

– A kto to był? Może pan powiedzieć, kto był tym księdzem?

– Już nie pamiętam teraz. W każdym razie mama wysłała pocztą ten „donos”. A jedna z mamy sióstr kiedyś pracowała w… Kielce! Pracowała przed wojną… wie pani, nauczycielom-Ukraińcom nie dawali… a bardzo chętnie dawali daleko od Ukrainy. i ona dostała posadę w Kielcach. W Kielcach pracował też Ukrainiec oprócz niej i zostali w krótkim czasie małżeństwem. I tam urodziło się w Kętrzynie dwóch ich synów. I ta ciocia miała znajomych nauczycieli z Kielc. Między innymi okazało się potem, że jeden z nich był kuratorem w tamtym czasie. I ona jakoś się z tym kuratorem skontaktowała, on mówi: „Brakuje nam nauczycieli, nie ma problemu”. To była taka wieś – Strzyżyna. Z mamą pojechała (ja jej wcześniej nie znałem, dopiero w Strzyżenie ją poznałem) pani Nykieruj.

– Katarzyna?

– Katarzyna. Ale wtedy nie była jeszcze „Nykieruj”, tylko Piddubczyszyn. Ona też się z mama skontaktowała, razem pojechały i razem dostały posadę w Strzyżynie, gdzie pracowały dziesięć lat. To była wieś całkowicie spalona, bo tam przez pół roku stał front. Wieś była w lesie, między dwoma lasami. W jednym byli Niemcy, w drugim byli czerwoni. Ze wsi została tylko jedna kurka. Ale wcześniej Niemcy wysiedlili… oni się przygotowywali – wysiedlili wszystkich mieszkańców. Został jeden komin i jedna kurka.

– Kurka-partyzantka.

– Tak. Weszła gdzieś tam do lochu, tam było zboże, piasek jadła mokry i zboże i tak przeżyła. Ale była ślepa. Tak że tam mieszkała mama na początku. Tam ludzie mieszkali w ziemiankach, a w pierwszej kolejności budowali obory, stodoły, budynki gospodarcze. I mama z panią Katarzyna zamieszkała w oborze. Postawiły komin, okno w drzwiach i tam mieszkały przez rok. Mieszkały obie. A my z bratem… w każdej chwili mogli mamę znaleźć, więc pojechaliśmy do powiatu zamojskiego do ciotki, która była tam nauczycielką i u niej mieszkaliśmy. To znaczy, brat mieszkał bezpośrednio u niej, a ja – tam była szkoła średnia, którą prowadzili księża bernardyni, mieli internat… bo ciotka miała tam tylko jeden pokój, więc ja przez rok mieszkałem w tym internacie. A po roku barak tam postawili w tej Strzyżynie, gdzie były i klasy, i mieszkanie – jedno mieszkanie. Razem z panią Katarzyna mama mieszkała w tym mieszkaniu. No a potem, gdy już pracowałem w tym Czechowie, a właściwie jeszcze jak miałem jechać do Łabunia Wielkiego, mama mówi: „No, jedź”. Bo mama była nauczycielką jedna stacje ode mnie. Tylko jedna stacja pociągiem. Mówi: „Jedź, jeśli się okaże, że przez rok jakoś cię tam tolerują, to wtedy i ja pojadę do szkoły ukraińskiej. No i po roku mama pojechała, też przy pomocy Siwickiego, pojechała do Bań Mazurskich razem z panią Katarzyną.

– Który to był rok?

– To był 58-my. Ja zacząłem w 57-mym, a mama rok później w Baniach.

– Bo zaraz rok później poszedł do pierwszej klasy mój brat i pana mama go uczyła.

– No, proszę bardzo! Tak że tak wyglądał początek ukraińskiego szkolnictwa, tu wielka zasługa była Siwickiego. To był człowiek naprawdę bardzo aktywny i może dlatego narażał się władzy. Potem go z redakcji wykopali. Ale cóż…

– A czy pan w Baniach też mieszkał, czy nie?

– Przyjeżdżałem do mamy w gości bardzo często, ale mój syn Taras urodził się w Baniach. Bo żona pierwszego syna urodziła w szpitalu w Resku, a drugiego (bo nie była zadowolona) – w Baniach była porodówka. I pojechała do mamy i tam urodziła mi syna Tarasa. Przy czym imienia „Taras” nie było w spisie imion dozwolonych, ale Kontrolewicz była tam jakimś szefem w tym czasie. Dla niego to nie było obce imię i zapisał. Przy czym moja żona była Polką.

– I zgodziła się na to imię?

– Bez problemu. Ona w ogóle bardzo lubiła ukraińskie pieśni, śpiewała przepięknie. I wyszywała. Bardzo dużo wyszywała.

– To może ona nie była Polka?

– Ona była Polka z tej Strzyżyny, w której mama była nauczycielką.

– To chwileczkę, to kto kogo wybrał: ona pana, czy pan ją?

– Ja ją! Ja ją, jeszcze nie wiedząc o tym, że będę miał możliwość pracować wśród Ukraińców. Jeszcze gdy pojechałem do Łabunia, ona pracowała w szpitalu w Radomiu, musiała jeszcze na trzy miesiące zostać tam, odpracować i przyjechała do mnie. Akurat przyjechała wtedy, gdy napadli na moje mieszkanie.

– To wy oboje byliście wtedy w tym mieszkaniu!

– Byliśmy oboje. I oni mi tym bardzo pomogli.

– Dlaczego?

– Bo ona z wielka sympatią zaczęła odnosić się do Ukraińców. Zobaczyła, że…

– …że to co oficjalnie niezupełnie jest do końca prawdziwe.

– Tak. I wtedy – jak mówię – i śpiewała, i wyszywała, i rozmawiała po ukraińsku. Gdy pojechałem z nią do Lwowa, to siostra mojego taty mówi: „Przecież pisałeś, że się z Polką ożeniłeś! A przecież ona po ukraińsku rozmawia”! bez żadnego akcentu! Inna sprawa, że miała okazję, bo mieszkaliśmy w szkole, gdzie języka polskiego nie było słychać. Ale chciała! I nauczyła się. W domu w obecności dzieci rozmawialiśmy wyłącznie po ukraińsku. Gdy byliśmy sami, to czasami rozmawialiśmy po polsku, ale w obecności dzieci… dlatego moje dzieci swobodnie władają językiem ukraińskim.

(-)

Sądzę, że wielu z was, zwłaszcza z Bań Mazurskich i okolic powspominało razem z panem Aleksandrem Hnatiukiem dawne czasy – trudne, ale jednak piękne, bo był to czas tworzenia. Jeszcze wrócimy do tej historii, ale dzisiaj już kończymy nasz program. Była z wami Jarosława Chrunik; jutro znowu usłyszymy się o tej samej porze. Na koniec niech nam zaśpiewa Oksana Biłozir o listopadzie. Wszystkiego dobrego! (jch/an)

09.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wczoraj odbyły się pierwsze zajęcia z rozwoju sensoryczno-poznawczego dla dzieci w parafii greckokatolickiej w Olsztynie. Nabór do grupy trwa. Dzisiaj Ukraińcy obchodzą dwa święta: dzień Nestora Latopisca – kontynuatora twórców piśmienności słowiańskiej Cyryla i Metodego oraz dzień ukraińskiej piśmienności i języka. Z tej okazji napisano dyktando radiowe jedności narodowej. Więcej usłyszycie za chwilę w ukraińskim programie informacyjnym. Dziś jest wtorek 9 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
Greckokatolicka parafia w Olsztynie zaprasza dzieci w wieku od 2 do 5 lat na cotygodniowe zajęcia z rozwoju sensoryczno-poznawczego. W programie osłuchiwanie się z językiem ukraińskim, nauka dziecięcych piosenek ludowych i tańców ludowych, zapoznanie się z ukraińskim kozactwem i zwyczajami. Wczoraj miały miejsce pierwsze zajęcia w sali parafialnej olsztyńskiej cerkwi. Dokładniej o spotkaniu powiedziała nauczycielka i terapeutka Oksana Kariwec:

Każde zajęcia mają swoją tematykę, wokół każdego tematu dzieci jakby poznają swój świat i rozwijają się w różnych sferach – zajęcia sensoryczne, jak był temat słońca, to dzieci śpiewały piosenkę o słońcu, tańczyły korowód o słońcu, potem rozwijały swój dotyk, węch i każde zajęcia są zorganizowane tak, żeby dziecko mogło wszechstronnie się rozwinąć. Wiek 2-5 lat jest bardzo ważny i bardzo krytyczny, by dziecko otrzymało konkretne umiejętności. Im dziecko starsze, tym mniej potem będzie przyswajać pewną wiedzę i nawyki, dlatego dla mnie też ważne, żeby zajęcia nie były tylko ukraińskie; bo to jakby […] żeby dzieci słuchały języka ukraińskiego, żeby osłuchiwały się z ukraińską bajką, z ukraińskimi zwyczajami ludowymi, ale żeby to też było prowadzone profesjonalnie, żeby moje wykształcenie terapeuty też jakoś dało swoją część.

– Proszę powiedzieć kim pani jest z wykształcenia?
– Jestem ukrainistką, nauczycielką języka ukraińskiego i folkloru muzycznego. Zajmuje się ludowymi tańcami ukraińskimi, ale też w mojej specjalizacji jest ukraińska bajka, zwyczaje ludowe, a dodatkowo jestem terapeutą dzieci niepełnosprawnych i terapeutą interakcji sensorycznej. Naprawdę to wszystko w zajęciach w tym przedszkolu w Olszynie, wszystko połączone. Ukraińskie zwyczaje, ale i rozwój dzieci w tym wieku.
– Wielostronnie rozwijacie się, poczucie rytmu, słuchu, w ogóle świata plus ukraińska kultura można powiedzieć. Tak, tak. Chodzi o to, żeby dziecko mogło, każdy temat, poczuć sobą, dotykiem, zapachem, słuchem, tańcem, śpiewam, zajęciami plastycznymi. W tym jest wiele elementów muzykoterapii, art

Wczoraj odbyły się pierwsze zajęcia z rozwoju sensoryczno-poznawczego dla dzieci w parafii greckokatolickiej w Olsztynie. Nabór do grupy trwa. Dzisiaj Ukraińcy obchodzą dwa święta: dzień Nestora Latopisca – kontynuatora twórców piśmienności słowiańskiej Cyryla i Metodego oraz dzień ukraińskiej piśmienności i języka. Z tej okazji napisano dyktando radiowe jedności narodowej. Więcej usłyszycie za chwilę w ukraińskim programie informacyjnym. Dziś jest wtorek 9 listopada. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dzień dobry.
(-)
Greckokatolicka parafia w Olsztynie zaprasza dzieci w wieku od 2 do 5 lat na cotygodniowe zajęcia z rozwoju sensoryczno-poznawczego. W programie osłuchiwanie się z językiem ukraińskim, nauka dziecięcych piosenek ludowych i tańców ludowych, zapoznanie się z ukraińskim kozactwem i zwyczajami. Wczoraj miały miejsce pierwsze zajęcia w sali parafialnej olsztyńskiej cerkwi. Dokładniej o spotkaniu powiedziała nauczycuelka i terapeutka Oksana Kariwec:

Każde zajęcia mają swoją tematykę, wokół każdego tematu dzieci jakby poznają swój świat i rozwijają się w różnych sferach – zajęcia sensoryczne, jak był temat słońca to dzieci śpiewały piosenkę o słońcu, tańczyły korowód o słońcu potem rozwijały swój dotyk, węch i każde zajęcia są zorganizowane tak, żeby dziecko mogło wszechstronnie się rozwinąć. Wiek 2-5 lat jest bardzo ważny i bardzo krytyczny, by dziecko otrzymało konkretne umiejętności. Im dziecko starsze tym mniej potem będzie przyswajać pewną wiedzę i nawyki, dlatego dla mnie też ważne, żeby zajęcia nie były tylko ukraińskie; bo to jakby […] żeby dzieci słuchały języka ukraińskiego, żeby osłuchiwały się z ukraińską bajką, z ukraińskimi zwyczajami ludowymi, ale żeby to też było prowadzone profesjonalnie, żeby moje wykształcenie terapeuty też jakoś dało swoją część.

– Proszę powiedzieć kim pani jest z wykształcenia?
– Jestem ukrainistką, nauczycielką języka ukraińskiego i folkloru muzycznego. Zajmuje się ludowymi tańcami ukraińskimi, ale też w mojej specjalizacji jest ukraińska bajka, zwyczaje ludowe, a dodatkowo jestem terapeutą dzieci niepełnosprawnych i terapeutą interakcji sensorycznej. Naprawdę to wszystko w zajęciach w tym przedszkolu w Olszynie, wszystko połączone. Ukraińskie, zwyczaje ale i rozwój dzieci w tym wieku.
– Wielostronnie rozwijacie się, poczucie rytmu, słuchu, w ogóle świata i plus ukraińska kultura można powiedzieć. Tak, tak. Chodzi o to, żeby dziecko mogło, każdy temat, poczuć sobą, dotykiem, zapachem, słuchem, tańcem, śpiewam, zajęciami plastycznymi. W tym jest wiele elementów muzykoterapii, arteterapii.
– Słyszeliśmy, w poniedziałki w sali parafialnej kościoła greckokatolickiego w Olsztynie odbywają się zajęcia. Dzieci bardzo małe. Ile one wytrzymują czasu i czy rodzice mogą być obecni na zajęciach?
– Rodzice dzieci od roku do dwóch obowiązkowo, bo te dzieci one jeszcze nie nadążają i ciężko zająć mi się wszystkimi dziećmi. Starsze dzieci, staramy się żeby zostawały same, bo zajęcia trwają od 45 minut do godziny, czas optymalny dla dzieci w tym wieku, ale nie ma jakiejś zasady, że rodzice mają obowiązkowo wyjść. Jeśli są zainteresowani, mogą z dziećmi brać udział. To też pomaga w budowaniu emocjonalnego związku z rodzicami. Jeśli mama razem uczestniczy w zajęciach, razem tańczy, razem śpiewa, to też ważne dla takich związków rodzinnych i ja na to pozwalam, i są rodzice, którzy po prostu chcą zostawić dziecko i wykorzystać czas dla siebie, i to też jest bardzo dobre, bo dziecko uczy się samodzielności.
– I cudowna socjalizacja i dla rodziców trochę odpoczynku.

W planach jest i przeprowadzenie noworocznego karnawały dla maluchów, natomiast czy będzie to możliwe, nie wiadomo:
Nie mogę powiedzieć teraz, czy w lutym bal się odbędzie, bo sprawa z epidemią nie pozwala mi przewidzieć, co będzie dziać się w następnym roku. Jednak jakby zajęcia też udowadniają, że jest zainteresowanie ze strony rodziców i jest życzenie przyprowadzać dziecko, i jest życzenie tworzyć aktywnie takie grupy i tworzyć przyjaźń między dziećmi. Wiem, że to problem teraz; dzieci przychodzą na zajęcia, przychodzą do cerkwi, ale coraz mniej się poznają między sobą. A kiedy od małego wychowujemy dzieci, że one tworzą swoją wspólnotę i one właśnie są wspólnotą, takie dzieci dłużej potem zostają przy swoim i przy parafii, a tacy ludzie stają się dobrymi obywatelami, dlatego jakby… cel jest jeden.
– Proszę powiedzieć jak można trafić do waszej wspólnoty?
– Trzeba mieć od roku do pięciu lat.
– Zainteresowanym rodzicom udzielamy informacji, czy do cerkwi się zwracać, do parafii, czy dzwonić?
– Najlepiej bezpośrednio do mnie. Jest podany mój numer telefonu w ogłoszeniu.
Zwracajcie się bezpośrednio do Ołeny Kariwec pod numer telefonu 511-488-668. Rekrutacja dzieci na zajęcia trwa.
(-)
Dzisiaj Ukraińcy obchodzą dwa święta: dzień Nestora Latopisca – kontynuatora twórców piśmienności słowiańskiej Cyryla i Metodego oraz dzień ukraińskiej piśmienności i języka. Z tej okazji napisano dyktando radiowe jedności narodowej. Tekst przeczytał ukraiński pisarz Jurij Andruchowycz, a w metodycznej pracy nad dyktandem brał udział językoznawca, doktor nauk filologicznych, profesor katedry języka ukraińskiego narodowego uniwersytetu Akademia Kijowsko-Mohylańska Larysa Masenko. Dyktando transmitowane było przez kilka kanałów i radio ukraińskie oraz kanał na YT. Znani Ukraińcy także brali udział w pisaniu dyktanda. Przygotowano w tym celu specjalną salę biblioteki państwowej imienia Wernadskiego i pomieszczenia radiowe Publicznej Akademii Medialnej. Sprawdzać dyktando będą członkowie specjalnej komisji. Organizatorzy mówią, że ci, którzy napiszą tekst bez błędów, otrzymają prezenty. Wyniki zostaną ogłoszone w ciągu miesiąca-dwóch, a zależy to od liczby prac.
(-)
Ta informacja kończy nasze wydanie, więc dziękuję za uwagę i zapraszam do radioodbiorników jutro. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego.

08.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór, drodzy słuchacze! Witam Was w programie „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie” na antenie Radia Olsztyn; w studiu – Jarosława Chrunik. Dzisiaj w cyklu „Kamo hriadeszy” znowu będziemy rozmawiać z ekscelencja Arkadiuszem, a jest o czym. Nasz hierarcha ostatnio jest niemal ciągle w drodze, więc teraz dowiecie się, gdzie ostatnio był i co robił.

(-)

– Trudno Ekscelencję ostatnio spotkać w Olsztynie – wiecznie w drodze. Myślę, że najważniejsza podróż to była teraz ta do Watykanu.

– Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus! Tak się teraz złożyło, że w ostatnim czasie faktycznie było dużo wyjazdów, ale ten był szczególny – dotyczył podróży „do apostolskich progów”, czyli „ad limina apostolorum”. Jest to wyjazd biskupów, żeby złożyć sprawozdanie z zarządzania powierzoną eparchią. I tak się złożyło na samym początku mojej posługi, że byłem już w tej grupie, która odbyła już swoją pielgrzymkę „do apostolskich progów”. To był taki roboczy, bardzo dynamiczny, intensywny wyjazd.

– Jak często to się odbywa?

– „Ad limina apostolorum”, czyli wyjazd „do apostolskich progów” odbywa się co pięć lat i każdy biskup wtedy sprawozdaje z zarządzania eparchią. To jest coś bardzo zwyczajnego. Tu nie ma tego, co być może pani słyszała w telewizji, że papież Franciszek zwołuje biskupów, że będzie rozliczał. Nie, tu po prostu jest zwyczajny roboczy wyjazd, bardzo intensywny, ponieważ biskupi muszą odwiedzić wszystkie kongregacje czy dykasterie papieskie, rady, gdzie dużo usłyszą o tym, jak dzisiaj wygląda stan Kościoła, jak po nowemu trzeba odnosić się do ewangelizacji, do katechizacji; jak szukać nowych metod duszpasterskich, żeby zachęcać ludzi, aby wierzyli w Boga. Jak także dzisiaj świadczyć o Bogu, żeby być świadkiem i w ten sposób głosić Jezusa Chrystusa. Myślę, że to jest najważniejsze i o tym nie możemy zapominać. Dobra Nowina to jest głoszenie dobrego słowa, to jest głoszenie Boga, bogatego w miłość i miłosierdzie. O tym powinniśmy pamiętać i też przypominać sobie, że nauka chrześcijańska nie może sprowadzać się tylko do takiej nauki moralnej, lecz jest o wiele szersza. Wyznacza zasady, ale ma też w sobie dużo miłosierdzia, zrozumienia, dobra wobec drugiego człowieka; ma wiele współczucia i miłosierdzia dla grzesznika. Tym mamy się kierować i uświadomić każdemu człowiekowi, że Bóg chce, aby każdy człowiek był razem z Nim, bo On chce dać człowiekowi zbawienie. I o tym powinniśmy mówić. I o tym między innymi mówiło się w Rzymie, żeby biskup nie tylko jako administrator eparchii, ale też jako duchowy ojciec powinien, ma o tym mówić i przypominać księżom i swoim wiernym w eparchii, że do tego jesteśmy dzisiaj zaproszeni. Oczywiście, były też inne tematy – jak obecnie zatrzymać młodzież w Kościele, która jak taka duża fala odchodzi od Kościoła niestety. I właśnie – jak dzisiaj mówić do młodzieży, jakich używać słów, co robić, żeby ten język był dla niej zrozumiały w kontekście wiary. Rozmawialiśmy tez o naszych sprawach, czyli dotyczących UCGK, przedstawialiśmy stan naszej cerkwi, metropolii w Polsce. Na spotkaniu z papieżem Franciszkiem była też taka zauważalna obecność naszych biskupów. Głos zabrał metropolita Eugeniusz, który też podziękował papieżowi za utworzenie trzeciej eparchii. Papież też podzielił się swoim doświadczeniem znajomości UCGK; prosił nas też, żebyśmy zachowali wiarę naszych przodków, żebyśmy byli wierni obrządkowi wschodniemu; żebyśmy w ten sposób tworzyli taką różnorodność w powszechnym Kościele katolickim.

– Sądzę jednak, że mimo wszystko Ekscelencja był szczególnie w centrum uwagi jako twórca nowej eparchii.

– Oczywiście tak, bo wszędzie, gdzie byliśmy, metropolita przedstawiał mnie jako nowego biskupa, tego, którzy stoi na czele nowej eparchii, powołanej przez papieża Franciszka. To pokazuje też mi taką odpowiedzialność za eparchię, za tę nową strukturę. Coraz bardziej uświadamiam sobie, że naprawdę trzeba być i dobrym administratorem, ale też tym dobrym ojcem duchowym, który czuwa nad stanem wiary, duchowością swoich wiernych. Na pewno wróciłem z Rzymu z pewnymi wnioskami dla siebie, że trzeba wszędzie, gdzie tylko to możliwe, głosić właśnie Dobrą Nowinę. Tak głosić, żeby zachęcać ludzi, pokazywać, że Kościół nie jest instytucją zamkniętą, nie jest tylko dla księży, ale jest instytucją, która chce zbawienia wszystkich wiernych, która chce dotrzeć do każdej osoby ze słowem miłości. Dla mnie w sposób szczególny świadectwem tego było spotkanie z kardynałem Krajewskim, który zaprosił nas na kawę, gdy oczekiwaliśmy na spotkanie w sekretariacie stanu. Zaprosił nas do swego mieszkania na trzecim piętrze w kamienicy, gdzie – jak się okazało – codziennie przyjmuje dwunastu bezdomnych z ulicy. Przychodzą do niego i każdego dnia są to inne osoby. Zasiedliśmy do stołu, do którego zasiadają też ci bezdomni. On udostępnia im swoją łazienkę, kuchnię, oni przychodzą i najpierw się myją. Jak sam wyjaśniał – nie trzeba wiele, żeby człowiekowi przywrócić godność. Oni mają okazję u niego się umyć, a potem wspólnie robią dla siebie śniadanie. Potem każdy myje po sobie naczynia. I to jest coś takiego bardzo pozytywnego dla tych ludzi, doświadczają takiej ludzkiej godności. Niewiele trzeba…

– …że nie wszystko stracone.

– Tak, że nie wszystko stracone, że ich życie trwa i że warto w tym życiu zrobić jeszcze coś dobrego. Zmienić się, przywrócić sobie tę godność, dać nową szansę na przyszłość. To nie było długie spotkanie, a tak wiele mnie też nauczyło i uważam, że było to dla mnie czymś naprawdę ciekawym; można powiedzieć, taki obrazek z ulicy, gdzie człowiek doświadcza bezdomności, biedy, gdzie nie ma pieniędzy, żeby kupić sobie chociaż bułkę, a tu jest taki kardynał, który zaprasza tych ludzi i pozwala im, żeby w jego mieszkaniu zrobili wszystko to, co pomoże przywrócić im taką ludzką godność. Podał też kilka przykładów ludzi, którym obecnie pomagają. Takim, którzy nie mieli już żadnej nadziei, a dzięki temu, że podał im rękę, oni na nowo się odnajdują. Odnosiło się to także do ludzi z Polski, którzy gdzieś tam we Włoszech tak się pogubili, że nie widzieli szansy powrotu, a dzisiaj, po wielu latach myślą żeby wrócić do Polski. I chcą im pomóc w powrocie do Polski, żeby zaczęli tu na nowo żyć.

– Jezus powiedział: „Nie przyszedłem do sprawiedliwych, tylko do grzeszników”; do tych najbardziej zagubionych, żeby im pomóc. I to jest taki piękny przykład.

– Myślę, że dzisiaj po tym wyjeździe do Rzymu, pokazuje mi to, że trzeba szukać ludzi, którzy dzisiaj stoją gdzieś obok Kościoła, są pogubieni, nie przychodzą do kościoła – szukać sposobu, aby zachęcić tych ludzi do poznawania wiary w Boga na nowo, rozumienia Chrystusowych słów o miłosierdziu, o dobru, o zbawieniu. Myślę, że bardzo ważne jest, aby ten Kościół był otwarty dla każdego. I też w takim rozumieniu, żeby nie zamykać się tylko do narodu. Niech ten Kościół służy też innym, którzy odnajdą tu dla siebie taką duchowość, będą dzięki temu szukać dla siebie motywacji do lepszego życia, czegoś, co będzie wnosiło im coś bardzo pozytywnego. Myślę, że w tym kierunku powinniśmy iść. Także w naszej eparchii chciałbym, żebyśmy przyjrzeli się różnym sprawom; chociaż to nowa eparchia, do takiego odnowienia i umocnienia już po pandemii. Żebyśmy na nowo zaczęli tworzyć tę wspólnotę, która będzie zjednoczona, która być może będzie zachęcała innych, którzy przed pandemią może chodzili do cerkwi, a teraz odeszli z różnych powodów – żeby na nowo odnajdywali swoje miejsce, ale żebyśmy wychodzili z czymś duchowym do ludzi, żeby dla ludzi przyjście do świątyni było takim duchowym przeżyciem, żeby człowiek odczuł, że Bóg na niego czeka.

(-)

– Samego wyjazdu do Watykanu wystarczyłoby, ale Ekscelencja wrócił – i dalej w drogę!

– Tak, najpierw odwiedziłem Henrykowo, gdzie Caritas naszej eparchii ma pod opieką dom pomocy społecznej. Odwiedziłem to miejsce najpierw, bo byłem umówiony wcześnie i tak wyszło, że wróciłem w nocy i rano już byłem w samochodzie. Tu w samolocie, a tu już w samochodzie. Odwiedziłem to miejsce, bo chciałem być blisko tych, którzy też szukają dla siebie miejsca, którzy próbują odnajdywać się w życiu na nowo. Był to ciekawy wyjazd, gdzie usłyszałem różne świadectwa. Były osoby, które powiedziały, że bez Boga nie umiałyby na nowo poukładać swego życia. Dzisiaj zawsze mogą powiedzieć, że gdyby nie Bóg, gdyby nie modlitwa, to nie byłyby w tym miejscu, a może by nawet nie żyły. Tak można było zrozumieć te świadectwa. Dla mnie to było swoistą kontynuacja tego, co usłyszałem w Rzymie – że dzisiaj trzeba iść, szukać różnych ludzi, różnych grup i wśród tych ludzi mówić o Bogu.

(-)

– Potem był wyjazd do Godkowa; ze względu na to, że miałem wyjazd do Watykanu, przełożono święto Opieki Matki Bożej w Godkowie i z takim małym opóźnieniem mogliśmy to święto obchodzić pod koniec października. Dla mnie było to szczególne doświadczenie, bo mogłem tu, na północy, celebrować liturgię w takiej drewnianej cerkwi. Przypomniało mi to nasze cerkwie na Łemkowszczyźnie – drewniane cerkwie, w którym odprawiałem liturgie. Można było poczuć taki osobliwy klimat tych cerkwi. To było osobliwe doświadczenie dla mnie. Podziwiam też ks. mitrata, że odważył się przenieść cerkiew tu, na północ, w pewien sposób przypominając o naszej przeszłości, o tym jak nasi przodkowie budowali cerkwie i w jakich cerkwiach modlili się.

(-)

– Kolejny wyjazd był do dekanatu gdańskiego, do parafii w Lęborku, gdzie parafia obchodziła święto św. męczennika Dymitra, ale też poświęciła krzyż na placu, gdzie powstanie cerkiew. Parafia w Lęborku już od kilku lat zbiera pieniądze, żeby postawić swoją niewielką świątynię i wczoraj połączono te dwie sprawy – święto z poświęceniem tego krzyża. Myślę, że dla tych wiernych był to kolejny etap w procesie budowy cerkwi. Można powiedzieć, że „bez Boga ani do proga”. Trzeba od tego zacząć, żeby poświęcić krzyż, poświęcić to miejsce, poświęcić krzyż, żeby zbierał wszystkie dobre moce, a odpędzał wszystko, co jest złe, żeby ta budowa mogła ruszyć do przodu; żebyśmy wkrótce mogli być w tej cerkwi i tam odprawić liturgię. Myślę, że każda nasza wspólnota powinna mieć swoją cerkiew. Po powrocie z Rzymu mam jeszcze jeden taki wniosek, który nie był narzucony, ale wiele o tym usłyszeliśmy i ja też to usłyszałem: że dzisiaj potrzebujemy świadectw małych wspólnot. Wspólnot, która rzeczywiście pokażą takie chrześcijańskie życie. I uważam, że nasze wspólnoty nie są duże i one są dzisiaj takim znakiem wiary, takim świadectwem wiary i dlatego należy te wspólnoty wspierać. Trzeba też pokazać, jaka jest siła ducha tych ludzi, że upadają na duchu, chcą mieć swoją świątynię – i to jest świadectwo wiary: chcemy modlić się w tej świątyni do Boga. Czyli to jest pewien wybrany kawałek ziemi, bo stawiamy na nim świątynię i tu chcemy przynosić modlitwy na Pana Boga. Parafia nie liczy wiele rodzin, ale jest siła ducha w tych ludziach, że chcą mieć swoją świątynię i trzeba to wesprzeć. Trzeba podziwiać tych ludzi za takie poczucie – jak sami powiedzieli na spotkaniu po liturgii – pomagali przy budowie cerkwi; czy w Białym Borze, czy w Międzyborzu, czy w remoncie w Bytowie, czy w Człuchowie, czy w budowie cerkwi w Słupsku i wreszcie przyszedł czas na nich, że oni też chcą postawić swoją cerkiew.

(-)

– Ekscelencja wspomniał już Dymitra; można powiedzieć, że bolszewicy mówili, że religia to jest opium dla ludu, a św. Dymitr wcale nie pochodził z ludu, to był człowiek wysoko urodzony i stał się takim gorliwym chrześcijaninem.

– Dzisiaj jest święto św. męczennika Dymitra. To był człowiek, który żył pod koniec III wieku, zmarł w 306 r. Człowiek, można powiedzieć, przed którym wszystko stało otworem. Na czasy, w których żył, był bardzo zdolny, utalentowany, mógł sprawować różnego rodzaju urzędy i mieć z tego wielką korzyść. Mógł mieć wielkie honory, a jednak stało się inaczej. Nie chciał wyrzec się wiary w Boga. Czasami zastanawiam się, czego mogą nas nauczyć męczennicy z I tysiąclecia chrześcijaństwa? Czego mogą nauczyć nas, ludzi z XXI wieku? Myślę, że mogą nauczyć nas czegoś takiego prostego: zwyczajnie wierzyć i zawierzyć swoje życie Bogu. Dzisiaj też powinniśmy postawić sobie pytanie: jak to rozumieć – jak być wiernym? On żył w czasach, gdy jeszcze prześladowano chrześcijan. Powinniśmy o tym pamiętać. I wtedy wyznać swoją wiarę to był akt heroizmu, to była wielka odwaga. Obecnie też trzeba takiej odwagi. Coraz bardziej zaczynamy być społeczeństwem sekularyzowanym. Społeczeństwem, które tak nie do końca chce mówić o Bogu, nie chce, żeby ten Bóg wchodził w nasze życie, żeby nam przeszkadzał, żeby wyznaczał nam jakieś zasady, żebyśmy się modlili, żebyśmy na liturgię chodzili, do spowiedzi… A dzisiaj przyjść do świątyni, pomodlić się, zrobić na sobie znak krzyża na przykład na ulicy, gdy zobaczę stojący krzyż, czy pójść do spowiedzi – to jest akt wiary, to jest dzisiaj wyznanie tego, że wierzę w Pana Boga, że mam dla Niego wielki szacunek, że jest moim Stwórcą. I myślę, że dzisiaj powinniśmy szukać takich ludzi, którzy w taki sposób wyznają wiarę, bo rzeczywiście obecnie chcemy coraz mniej o tej wierze mówić.

(-)

Długo można by jeszcze mówić i wciąż jest o czym – jest to niewątpliwy znak, że naprawdę ostatnio rzadko widywaliśmy się z Ekscelencją. Pozostaje tylko mieć nadzieję, że teraz przerwy nie będą tak długie. Program przygotowała i poprowadziła Jarosława Chrunik, a moim gościem był ordynariusz olsztyńsko-gdański bp Arkadiusz Trochanowski. Dzisiejszym solenizantom Dymitrom składamy najlepsze życzenia, a ja żegnam się z Wami do jutra – spotkamy się o tej samej porze. Wszystkiego dobrego!

08.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Wczoraj w Lęborku odbyło się poświęcenie krzyża na miejscu budowy parafialnej świątyni greckokatolickiej św. Dymitra. W Gdańsku rozpoczęto laboratoryjne testowanie na myszach ukraińskiej szczepionki przeciwko COVID-19, którą stworzyli naukowcy z lwowskiego instytutu biologii komórkowej PAN Ukrainy. Ambasada Ukrainy w Polsce skomentowała i potępiła akt wandalizmu w Krakowie. Na Ukrainie rośnie śmiertelność spowodowana koronawirusem. Śmiertelność na dobę osiągnęła liczbę 800 osób. O tym dokładniej opowiem już za chwilę w wydaniu informacji po ukraińsku. W kalendarzu poniedziałek 8 listopada. Z Wami jest Hanna Wasilewska. Witam.
(-)
Wczoraj z okazji święta parafialnego męczennika Dymitra w Lęborku w koncelebrze duchowieństwa, biskup olsztyńsko-gdański, władyka Arkadiusz Trochanowski, przewodniczył nabożeństwu w kościele świętego Maksymiliana Marii Kolbego. Odbyło się także poświęcenie krzyża na miejscu budowy kościoła parafialnego na ulicy Wyczółkowskiego. [Krzyż] postawiono 30 października na miejscu budowy greckokatolickiej świątyni parafialnej pw. św. Dymitra przy ul. Wyczółkowskiego w Lęborku.

(-)
W Gdańsku rozpoczęto laboratoryjne testowanie na myszach ukraińskiej szczepionki przeciwko COVID-19, którą stworzyli naukowcy z lwowskiego instytutu biologii komórkowej PAN Ukrainy. Jak informuje radiosvoboda.org, we wrześniu 2020 roku lwowscy uczeni otrzymali grant o wartości blisko 10 mln hrywien na przygotowanie szczepionki na COVID-19. Naukowcy potrafili otrzymać białka wirusa na drożdżach, więc ze szczepieniem do organizmu człowieka nie będzie wprowadzana sama komórka wirusa. Ukraińska szczepionka na COVID testowana jest na zwykłych myszach. Robione jest to w Polsce, bo na Ukrainie nie ma żadnego laboratorium, które rozmnaża koronawirusa. Na początku badania prowadzone są w gdańskim instytucie, który zajmuje się immunogennością. Wynik znany będzie za dwa-trzy tygodnie. Dalej polscy naukowcy będą kontynuować eksperyment w Krakowie i już na myszach genetycznie zmodyfikowanych, które wrażliwe są na ludzkiego koronawirusa. One będą zarażane koronawirusem, a następnie będą zaszczepiane. Lwowski instytut kupuje myszy w USA, koszt jednej to 180 euro, a potrzeba ich dziesiątki. Gdy badanie laboratoryjne pokaże efektywność szczepionki, konieczne będzie jej przetestowanie na naczelnych i ochotnikach.
(-)
Nieznani sprawcy zniszczyli pomnik Józefa Piłsudskiego i legionistów w Krakowie. Cześć monumentu przedstawiająca maszerujących żołnierzy została pomalowana żółtą i niebieską farbą, na dole umieszczony został karton ze słowami napisanym cyrylicą. „Kolory, którymi zamazano pomni, to barwy Ukrainy. Podejrzewamy prowokację” – mówi Katarzyna Cisło z małopolskiej policji:

(-)
Ambasada Ukrainy w Polsce skomentowała i potępiła ten akt wandalizmu. W związku z pojawieniem się w mediach informacji o zbezczeszczeniu pomnika Józefa Piłsudskiego w Krakowie, kategorycznie potępiamy ten akt wandalizmu i jakiekolwiek inne działania związane z zbezczeszczeniem miejsc pamięci – czytamy na FB ambasady Ukrainy w Polsce. Oceniamy ten haniebny uczynek, który zdarzył się w przeddzień Dnia Niepodległości w Polsce, jako prowokację, skierowaną na pogorszenie relacji dobrosąsiedzkich między Ukrainą i Polską. Mamy nadzieję, że organy ścigania Rzeczypospolitej Polskiej, które już zajmują się wyjaśnianiem wszystkich okoliczności wydarzenia, operatywnie odszukają i pociągną do odpowiedzialności winnych tego aktu wandalizmu – napisano w powiadomieniu.
(-)
Na Ukrainie ostatniej doby, z powodu koronawirusa, zmarło niemal 800 osób. To najwięcej od początku trwania pandemii. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko

[korespondencja w języku polskim]
Nasz blok informacyjny został wyczerpany. Na świeże wiadomości zapraszam was jutro o 10:50. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego.

07.11.2021 – godz. 20.30 Magazyn (opis do dźwięku)

W programie „Od niedzieli do niedzieli” wita was Hanna Wasilewska.
(-)

Bilety rozchodzą się, organizatorzy pracują, a my chronimy się, jak tylko możemy, żeby nic nie przeszkodziło nam w trafieniu na ukraińskie wydarzenie roku – 13 Ogólnopolskie Dni Teatru Ukraińskiego w Olsztynie. 13-14 listopada do nas znowu zawita kołomyjski obwodowy teatr im. Ozarkewycza w niepowtarzalnym składzie zawodowym, artyści którego żyją na scenie:
– Na scenie ciebie nie ma, jest twój bohater, którym jesteś.
(-)

– Czujemy wielkie ciepło, bardzo dobrze nas przyjmują i to ogrzewa, i pomaga tobie na scenie i sala, pomaga tobie na scenie i sala, która żyje razem z tobą. Miłość wszędzie jest miłością i jeśli jest poczucie takie, że ciebie tu chcą i na ciebie czekają, to zawsze pomaga.

– Język i dobrze wykończona praca artystyczna nie jest barierą – przekonuje reżyser Dmytro Czeborak. Więc jeśli zastanawiacie się, czy zrozumiecie spektakl, posłuchajcie – …kiedy czyta się [tekstowe libretto]* w innych gatunkach to tam…serce…pracuje jak muzyka. Kiedy mowa sceniczna staje się poezją albo muzyką, ona staje się zrozumiała.
Dmytro Czyborak, dyrektor i kierownik artystyczny teatru, narodowy artysta Ukrainy, członek państwowego związku działaczy teatralnych Ukrainy, a jeszcze do tego wyjątkowy reżyser, który nie porzuca swoich aktorów nawet na chwilę, pozostając z nimi na scenie w trakcie spektaklu:
– Ja rwę się na scenę…oni mnie nie puszczają…z każdej strony sceny…

– Chce pan zagrać za każdego z nich?
– Tak, za każdego grać to pierwsze, a drugie to… szlifujemy spektakl, nie zatrzymujemy się na tym, co osiągnęliśmy….
– Jak nastawiają się do tego aktorzy?
– Ja do tego przywykłam.
(-)
– I kiedy słyszę – iść naprzód, to ja nawet nie myślę, a wykonuję polecenie…tak przywykłam…że u nas czasem po spektaklu bywają anegdoty. Dmytro Iwan gdzieś tam potknął się, tak spieszy pomóc, podpowiedzieć, upadł telefon…po spektaklu wszyscy aktorzy pomagają szukać telefonu Dmytra Iwanowycza, bo on gdzieś zgubił za kulisami i my do tego przywykliśmy, że nawet nam smutno grać spektakl bez niego, jak go nie ma…
(-)

W Olsztynie kołomyjski teatr obwodowy im. Ozakewycza pokaże
– Do wyboru do koloru, trzy sztuki. Nie spodoba się widzowi ta praca, ten materiał albo ten reżyser, albo ten aktor; widz ma szczęście zobaczyć drugi spektakl, trzeci.
– Każdy spektakl, każdy występ, ty darujesz część swojego serca, talentu, rozmienienia i dzielisz się z widzem, a widzowie wszędzie są świetni jeśli naprawdę lubią teatr.

Podczas dni teatry w Olsztynie na dużej scenie teatru w sobotę 13 listopada zobaczymy dramat „Ziemia” Olgi Kobylańskiej, a następnego dnia komedię Iwana Karpenki-Karego „Sto tysięcy”. Miłośników sceny kameralnej 14 listopada zaprasza się na komedię „Ratujcie, żenią mnie” Franza Krojca. Wydarzeniem towarzyszącym dniom ukraińskiego teatru będzie wystawa zdjęć „Wojnopokój” Ołeksandra Charwata, otwarcie której zaplanowane jest na 13 listopada. Początek o 15:00. Dokładne informacje o 13 Ogólnopolskich Dniach Teatru Ukraińskiego szukajcie na stronie ZUwP, koła miejskiego w Olsztynie. Pytajcie w parafiach greckokatolickich i miejscowych kołach ZUwP.
(-)
Wojna na wschodzie Ukrainy trwa już ósmy rok, więc sama akcja Święta bez taty nie mogła nie odbyć się. Nie dotyczy ona pomocy biednym, czy tym, którzy ucierpieli w katastrofie. Zdecydowanie nie. Przekonywała o tym moja rozmówczyni Halina Andruszki. Mówi, że to akcja pamięci o tych, którzy oddali swoje życie za wolność i godność swojego narodu, swojej ziemi. A dzieci, z których wojna uczyniła sieroty nich pamiętają, że pamiętamy o ich bohaterskich rodzicach.

Zawsze podkreślamy, że nasza zbiórka to nie jest pomoc humanitarna, to nie jest akcja pomocy humanitarnej, to symbol pamięci; prezent jako symbol pamięci dla dziecka bohatera, zapewnienie, że pamiętamy, gdzieby Ukraińcy nie byli i w ogóle każdy człowiek świadomie myślący i rozumiejący cała sytuację, powinien pamiętać, pamiętać, że ludzie oddali życie za ponadczasowe wartości, za wolność, niepodległość, wartości europejskie i dając taki prezent chcemy podkreślić, że pamiętamy i nigdy nie zapomnimy. To dziecko powinno pamiętać, że jest dzieckiem bohatera i jej ojciec nie zginął na marne, że ludzie są wdzięczni i nie zostawiają ich z tą tragedią i pamięcią sam na sam. W tych pandemicznych czasach, kiedy wprowadzane są lockdowny we wszystkich krajach, to tam, tu. Wiadomo, że ludzie gorzej to znoszą. Są zamknięci, nie wiedzą, czy ludzie o nich nie zapomnieli i tu myślę, że nasz prezent będzie takim dobrym przypomnieniem, że wszyscy jesteśmy razem. Niezależnie od wszystkiego.
– Czy aktywnie dołączają się do zbiórki Ukraińcy w Polsce?
– To tak silnie nabrało obrotów, że i mniejszość ukraińska, i praktycznie wszyscy ludzie, którzy przyjeżdżają tu do pracy, i Polacy, i polskie organizacje, a także Ukraińcy z innych krajów wspierają nas. Ukraińskie społeczności. W zeszłym roku dołączyły ukraińskie społeczności z Libanu, Indii, Australii, Anglii, Turcji. Mamy taką nadzieję, wielką nadzieję i spodziewamy się, że to się uda. Chcemy, żeby to było akcją międzynarodową, żeby wszyscy Ukraińcy na całym świecie, gdzieby się nie znajdowali, że jest taki okres w życiu każdego Ukraińca, że trzeba wpłacić pieniądze na prezent dziecku żołnierza, który zginął broniąc nas wszystkich. Mamy nadzieję, że to nabierze takich obrotów. Na razie nad tym pracujemy. Kiedy tylko zaczynaliśmy, to Mazury nas najbardziej wspierały. Pamiętam nasz pierwszy wyjazd do Bań Mazurskich, Pozezdrze, Olsztyn, musieliśmy zapłacić za busa, żeby przywieźć wszystkie dary. Nam prawie nie zmieściło się w tego busa. Później jeszcze dosyłali. Przywieźliśmy cały bus słodyczy. Nigdy nie zapomnimy, jak nas pięknie przyjmowano w każdym domu. Te ukraińskie ręczniki, prowadzili nas do cerkwi i pokazywali. Pierwszy raz byliśmy w ogóle w tym regionie. Tak bardzo nam się spodobało, tacy nasi ci ludzie, właśnie ta mniejszość ukraińska; to było pierwsze wrażenie. Oni byli pierwsi, naprawdę pierwsi się przyłączyli. Bardzo pięknie zareagowali i my to pamiętamy.
– Może w siedmioletniej historii akcji trafiły się szczególne uczynku, kiedy ludzie robi coś nadzwyczajnego dla akcji Święta bez taty?
– Jest wielu, ja powiem o chłopcu, młody chłopiec, który skończył 18 lat, z okazji swoich urodzin zorganizował rajd rowerowy i wszystkie pieniądze przekazał na akcję Święta bez taty. W tym roku roku to było. Chyba 1600 złotych. Muszę sprawdzić, ale ponad 1500 złotych zebrał na swoją 18-tkę i przekazał na akcję Święta bez taty.
– To uczynek w ogóle dla chłopca takiego 18-letniego…
– Tak, bardzo świadomy, w takim wieku chłopcy kupują sobie iphony, jakieś modne ubrania, a on przekazał na akcję. Co świadczy, jaki świadomy młody człowiek rośnie. To Ukrainiec z mniejszości.
My też znamy historię, jak zbierano w czasie wesela zamiast kwiatów prezenty dla dzieci.
Akcja „święta bez taty” będzie zawsze bliska mojemu sercu – Olena Kariwec – z Olsztyna. kiedy braliśmy ślub z mężem i poprosiliśmy gości, by zamiast kwiatów przynieśli zabawki dla dzieci, nie mieliśmy wątpliwości, że będą one przekazane na akcję „Święta bez taty” i wielka radość była, kiedy te zabawki były przekazane przez główną organizatorkę akcji „Święta bez taty” tym dzieci. I kiedy…fotografie, tę radość, te łzy dzieci, dlatego jakby akcja bardzo bliska mojemu sercu i bez wątpienia będziemy wpłacać pieniądze ja myślę, że zrobimy kilka przekazów zgodnie jakby z możliwościami.
– Zachęcamy wszystkich do dołączenia się do akcji Święta bez taty, bo właśnie w tym momencie bardzo silnie odczuwa się brak bliskich ludzi, kiedy wszyscy zbierają się przy stole bożonarodzeniowym.
– Z roku na rok powtarzamy, że najważniejsze jest żebyśmy pamiętali, żebyśmy nie zapomnieli, jak zapomnieli o bohaterach Krut, bohaterach URL, nie chcemy by zapomniano o naszych chłopcach, którzy ginęli broniąc swojej ziemi. Dlatego niech wszyscy wiedzą i rozumieją, że nie zapomnieliśmy, pamiętamy; ten prezent niech będzie symbolem pamięci; pamięci wszystkich nas o bohaterach; Ukraińcy pamiętają swoich bohaterów. To najważniejsze.
Wesprzeć akcję Święta bez taty można na kilka sposobów. Można wpłacić pieniądze online na numer rachunku organizatorów, wziąć udział w akcji dobroczynnej albo zorganizować zbiórkę w swoim mieście, szkole czy firmie. Szczegóły znajdziecie na profilu akcji na FB i na stronie www.swietabeztaty.pl.
(-)
No a dalej popracujemy nad błędami:
[lekcja języka ukraińskiego]
O korzyściach z sała naszym słuchaczom nie trzeba przypominać. Zapraszam na kawałek muzycznego.
[Parad hitów Romana Bodnara]
(-)
Na tym kończymy nasz program. Przygotowali go Roman Bodnar i Hanna Wasilewska. Dziękujemy za uwagę i zapraszamy do radioodbiorników za tydzień. Wszystkiego dobrego.

06.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Spotykamy się na falach Radia Olsztyn w sobotę, 6 listopada na antenie Radia Olsztyn; z wami jest – Jarosława Chrunik. Dzisiaj przy sobocie nie będziemy się zajmować polityką, a najwięcej będzie o wydarzeniach kulturalnych. Jednak zaczniemy od przeszłości:

(-)

6 listopada 1657 r. odbyła się Korsuńska Rada, na której potwierdzono hetmanat Iwana Wyhowskiego i sojusz wojskowo-polityczny ze Szwecją. Na Korsuńskiej Radzie uchwalono odnowienie kontaktów sojuszniczych z Chanatem Krymskim oraz Imperium Osmańskim i zawrzeć pokój z Rzeczpospolitą. Rada ostatecznie rozwiązała kwestię przeorientowania kursu polityki zewnętrznej pa ństwa ukraińskiego poprzez zerwanie kontaktów sojuszniczych z Carstwem Moskiewskim i układanie porozumień wojskowo-politycznych z innymi państwami. Jednak skomplikowana sytuacja wewnątrz- i zewnątrzpolityczna nie pozwoliła zrealizować warunków Korsuńskiej Rady.

(-)

1811 r. urodził się Markian Szaszkewycz – ksiądz greckokatolicki, pisarz, poeta, działacz społeczno-kulturalny, lider „Ruskiej Trójcy”. Duchowy nauczyciel, inspirator narodowego przebudzenia Galicji. Występował o równe prawa języka ukraińskiego i polskiego.

(-)

1855 r. urodził się Dmytro Jawornycki – ukraiński historyk, badacz historii kozactwa ukraińskiego , archeolog, etnograf, folklorysta, pisarz, akademik AN USRR. Autor ponad 1500 prac naukowych. Jeden z pierwszych, którzy szczegółowo zbadali cała historię kozactwa zaporoskiego i progów dnieprowskich.

(-)

1893 r. zmarł Piotr Czajkowski – rosyjski kompozytor ukraińskiego pochodzenia; autor symfonii, oper, koncertów fortepianowych i skrzypcowych, założyciel baletu symfonicznego.

(-)

1912 r. zmarł Mykoła Łysenko – ukraiński kompozytor, pianista, dyrygent, pedagog, kolekcjoner folkloru śpiewaczego. Prekursor ukraińskiej muzyki klasycznej.

(-)

Dzisiaj świętują: Panas, Teofil oraz urodzeni 6 listopada. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Teraz informacja dla tych, kto chce powalczyć na polu językowym. 9 listopada, w Dniu ukraińskiego piśmiennictwa i języka, odbędzie się XXI Dyktando Radiowe Jedności Narodowej. Będzie ono dyktowane od 10-tej do 11-tej godziny czasu kijowskiego. Autorem tekstu i dyktującym tegoroczne dyktando będzie kultowy pisarz ukraiński Jurij Andruchowycz. Dyktando Radiowe Jedności Narodowej to najbardziej masowy jesienny flashmob, zapoczątkowany po to, żeby popularyzować język rosyjski. Tekst dyktanda zostanie opublikowany na stronie Radia Ukraińskiego 11 listopada.

(-)

Już wkrótce rozpocznie się 45-ty JarmaRock FEST i to spotkanie młodziey będzie się odbywało na żywo. Po raz kolejny organizatorzy bdą zadziwiać zespołami muzycznymi, niespodziewanymi pomysłami i będą odkrywać nowe talenty.  Jarmark będzie naprawdę szczególny i pełen wrażeń, bowiem jest to festiwal jubileuszowy. W piątek wystąpią zespoły: Hylla, Gordiy Starukh oraz Intrade. W sobotę odbędzie się trzygodzinny koncert

Forum FEST’21 „30 lat Ukrainy! idee-ludzie-zmiany”. O 15:00 – panel 1: „Under30: nowe pokolenie ukraińskich aktywistek w Polsce”.  O 16-tej – panel 2: „Liderzy i przemiany: Po co dzisiejszej młodzieży ZUwP”? i trzeci panel o godz. 17-tej: „To oni odkrywają Ukrainę! Pozytywne zmiany w ukraińskiej przestrzeni społecznej i kulturalnej”. O godz. 18-tej odbędzie się kolejny koncert; wystąpi tam: Wernyhora, Tołhaje, Zemla, DJ Ventyk i The Ukrainian Folk z Górowa Iławeckiego.

Grupa The Ukrainian Folk powstała w 1990 r. we Lwowie. Wcześniej znana pod nazwą „RUCH”. Repertuar to ukraińskie utwory ludowe we własnej aranżacji oraz autorskie kompozycje. Zespół wydał kilka płyt: „Ne zabuwaj”, „15 lat minęło”, „Mriji”, „Za potokom”, a także brał udział w programie muzycznym Must Be The Music Polska. Wielokrotnie gościli w programach telewizyjnych. Zagrali na przystanku Woodstock; koncertowali w Niemczech, Francji, Austrii, Wielkiej Brytanii, Kanadzie, Czechach, Ukrainie. Podczas 45. JarmaRock Fest „The Ukrainian Folk” w Gdańsku będzie świętował jubileusz 30-lecia istnienia!

(-)

Za tydzień, w sobotę 13 listopada, odbędzie się koncert jubileuszowy zespołu „Krajka”, który od 10 lat działa w Narodnym Domu Ukraińskim. Podczas koncertu oprócz „Krajki” wystąpią także goście specjalni oraz Kapela Serhija Ohrimchuka z Kijowa. Imprezę organizuje Zespół „Krajka” i ZUwP, koło w Przemyślu:

(-) Fragment koncertu

A ponieważ nasz program dobiega końca, to  niech na koniec śpiewa nam właśnie „Krajka”. Była z wami Jarosława Chrunik. Wszystkiego dobrego, drodzy słuchacze i udanego weekendu! (jch/łw)

05.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Listopad w całej swojej krasie niemal codziennie wita nas deszcze, ale tym smaczniejsze jest gorące kakao, tym spokojniej jest w domu w rodzinnym.

Niestety wojna na Ukrainie pozbawiła uczucia domowego spokoju i bezpieczeństwa wiele dzieci. Teraz dla dzieci sierot okresy rodzinnego świętowania przypominają o rodzicach, którzy zginęli na wojnie. I jedyne czym możemy pomóc, to wspomnienie o dzieciach bohaterów Ukrainy i dołączenie się do akcji „Święta bez taty”. Elfy znowu rozpoczynają swoją pracę. Oficjalnie rozpoczęto „święta bez Taty” – ósmą zbiórkę świąteczną dla dzieci obrońców Ukrainy. W tym roku organizatorzy zmienili nazwę i status z „HO Inicjatywa Bohaterom Majdanu” na „Fundacja UNITERS” – co oznacza zrzeszeni wolontariusze. W tym roku zbiórka „Święta bez taty” stanie się naprawdę międzynarodową akcją. Od teraz strona www.swietabeztaty.pl dostępna jest po ukraińsku, polsku i angielsku. Warto opowiedzieć wszystkim, którzy nie słyszeli i przypomnieć tym, którzy zapomnieli, na czym polega akcja „Święta bez taty”. Na ten temat w „Od A do Z” porozmawiamy za chwilę z organizatorką wydarzenia Haliną Andruszkiw. Z wami jest Hanna Wasilewska. Serdecznie zapraszam.

(-)

Wojna na wschodzie Ukrainy trwa już ósmy rok, więc sama akcja Święta bez taty nie mogła nie odbyć się. Nie dotyczy ona pomocy biednym, czy tym którzy ucierpieli w katastrofie. Zdecydowanie nie. Przekonywała o tym moja rozmówczyni Halina Andruszki. Mówi, że to akcja pamięci o tych, którzy oddali swoje życie za wolność i godność swojego narodu, swojej ziemi. A dzieci, z których wojna uczyniła sieroty nich pamiętają, że pamiętamy o ich bohaterskich rodzicach.
Zawsze podkreślamy, że nasza zbiórka to nie jest pomoc humanitarna, to nie jest akcja pomocy humanitarnej, to symbol pamięci; prezent jako symbol pamięci dla dziecka bohatera, zapewnienie, że pamiętamy, gdzieby Ukraińcy nie byli i w ogóle każdy człowiek świadomie myślący i rozumiejący cała sytuację, powinien pamiętać, pamiętać, że ludzie oddali życie za ponadczasowe wartości, za wolność, niepodległość, wartości europejskie i dając taki prezent chcemy podkreślić, że pamiętamy i nigdy nie zapomnimy. To dziecko powinno pamiętać, że jest dzieckiem bohatera i jej ojciec nie zginął na marne, że ludzie są wdzięczni i nie zostawiają ich z tą tragedią i pamięcią sam na sam. W tych pandemicznych czasach, kiedy wprowadzane są lock downy we wszystkich krajach, to tam, tu. Wiadomo, że ludzie gorzej to znoszą. Są zamknięci, nie wiedzą czy ludzie o nich nie zapomnieli i tu myślę, że nasz prezent będzie takim dobrym przypomnieniem, że wszyscy jesteśmy razem. Niezależnie od wszystkiego.
-Czy aktywnie dołączają się do zbiórki Ukraińcy w Polsce.
–To tak silnie nabrało obrotów, że i mniejszość ukraińska, i praktycznie wszyscy ludzie, którzy przyjeżdżają tu do pracy, i Polacy, i polskie organizacje, a także Ukraińcy z innych krajów wspierają nas. Ukraińskie społeczności. W zeszłym roku dołączyły ukraińskie społeczności z Libanu, Indii, Australii, Anglii, Turcji. Mamy taką nadzieję, wielką nadzieję i spodziewamy się, że to się uda. Chcemy, żeby to było akcją międzynarodową, żeby wszyscy Ukraińcy na całym świecie, gdzieby się nie znajdowali, ze jest taki okres w życiu każdego Ukraińca, że trzeba wpłacić pieniądze na prezent dziecku żołnierza, który zginął broniąc nas wszystkich. Mamy nadzieję, że to nabierze takich obrotów. Na razie nad tym pracujemy. Kiedy tylko zaczynaliśmy, to Mazury nas najbardziej wspierały. Pamiętam nasz pierwszy wyjazd do Bań Mazurskich, Pozezdrze, Olsztyn, musieliśmy zapłacić za busa, żeby przywieźć wszystkie dary. Nam prawie nie zmieściło się w tego busa. Później jeszcze dosyłali. Przywieźliśmy cały bus słodyczy. Nigdy nie zapomnimy jak nas pięknie przyjmowano w każdym domu. Te ukraińskie ręczniki, prowadzili nas do cerkwi i pokazywali. Pierwszy raz byliśmy w ogóle w tym regionie. Tak bardzo nam się spodobało, tacy nasi ci ludzie, właśnie ta mniejszość ukraińska; to było pierwsze wrażenie. Oni byli pierwsi, naprawdę pierwsi się przyłączyli. Bardzo pięknie zareagowali i my to pamiętamy.
-Może w siedmioletniej historii akcji trafiły się szczególne uczynku, kiedy ludzie robi coś nadzwyczajnego dla akcji Święta bez taty?
-Jest wielu, ja powiem o chłopcu, młody chłopiec, który skończył 18 lat, z okazji swoich urodzin zorganizował rajd rowerowy i wszystkie pieniądze przekazał na akcję Święta bez taty. W tym roku roku to było. Chyba 1600 złotych. Muszę sprawdzić, ale ponad 1500 złotych zebrał na swoją 18-tkę i przekazał na akcję Święta bez taty.

-To uczynek w ogóle dla chłopca takiego 18-letniego…
-Tak, bardzo świadomy, w takim wieku chłopcy kupują sobie iphony, jakieś modne ubrania, a on przekazał na akcję. Co świadczy jaki świadomy człowiek rośnie młody. To Ukrainiec z mniejszości.
my też znamy historię, jak zbierano w czasie wesela zamiast kwiatów prezenty dla dzieci.
Akcja „święta bez taty” będzie zawsze bliska mojemu sercu – Olena Kariwec – z Olsztyna. kiedy braliśmy ślub z mężem i poprosiliśmy gości by zamiast kwiatów przynieśli zabawki dla dzieci, nie mieliśmy wątpliwości, że będą one przekazane na akcję „Święta bez taty” i wielka radość była, kiedy te zabawki były przekazane przez główną organizatorkę akcji „święta bez taty” tym dzieci. I kiedy…fotografie, tę radość, te łzy dzieci, dlatego jakby akcja bardzo bliska mojemu sercu i bez wątpienia będziemy wpłacać pieniądze ja myślę, że zrobimy kilka przekazów zgodnie jakby z możliwościami.

-Zachęcamy wszystkich do dołączenia się do akcji święta bez taty, bo właśnie w tym momencie bardzo silnie odczuwa się brak bliskich ludzi, kiedy wszyscy zbierają się przy stole bożonarodzeniowym.
-Z roku na rok powtarzamy, że najważniejsze jest żebyśmy pamiętali, żebyśmy nie zapomnieli, jak zapomnieli o bohaterach Krut, bohaterach URL, nie chcemy by zapomniano o naszych chłopcach, którzy ginęli broniąc swojej ziemi. Dlatego niech wszyscy wiedzą i rozumieją, że nie zapomnieliśmy, pamiętamy; ten prezent niech będzie symbolem pamięci; pamięci wszystkich nas o bohaterach; Ukraińcy pamiętają swoich bohaterów. To najważniejsze.
Wesprzeć akcję Święta bez Taty można na kilka sposobów. Można wpłacić pieniądze online, na numer rachunku organizatorów, wziąć udział w akcji dobroczynnej albo zorganizować zbiórkę w swoim mieście, szkole czy firmie. Szczegóły znajdziecie na profilu akcji na FB i na stronie www.swietabeztaty.pl

No a dalej, jak co piątek, popracujemy nad błędami:
[lekcja języka ukraińskiego]

No i to wszystko na dzisiaj. W programie „Od A do Z” usłyszymy się za tydzień. Z wami była Hanna Wasilewska. Życzę ciepłych uśmiechów i smakowitego weekendu. Bywajcie zdrowi. (dw/bsc)

05.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam w piątek, 5 listopada, na antenie Radia Olsztyn; przed mikrofonem – Jarosława Chrunik. W nocy, gdy twardo spaliśmy, za oknem wszystko bardzo się zmieniło: spokojna, słoneczna jesień ustąpiła miejsca szarej, wietrznej i deszczowej. Takie jest prawo jesieni! Przechodzimy do wiadomości, wspominając przeszłość:
(-)
5 listopada 1935 r. w Kijowie otwarto regularny ruch trolejbusowy. Sieć trolejbusowa Kijowa jest największa na świecie pod względem długości linii i największa na Ukrainie pod względem długości i liczby pojazdów.
(-)
1953 r. w Kijowie oddano do użytku Most Patona – pierwszy na świecie całkowicie spawany most o długości 1543 m.
(-)
1953 r. Wasyl Makuch, uczestnik ukraińskiego ruchu oporu w ZSRR, dokonał na Chreszczatyku samospalenia na znak protestu przeciwko kolonialnej sytuacji Ukrainy i okupacji Czechosłowacji. Nie odzyskawszy przytomności, 10 listopada zmarł. A wówczas, 5 listopada, zagraniczne stacje podawały mniej więcej taki komunikat: „Obywatel Ukrainy Wasyl Makuch, protestując przeciwko totalitaryzmowi komunistycznemu, zniewoleniu narodu ukraińskiego i agresji ZSRR na Czechosłowację, dokonał w Kijowie samospalenia. Przed bohaterskim czynem Ukraińcy-patrioty chyli czoła cała postępowa wspólnota międzynarodowa”.
(-)
1934 r. urodziła się Kira Muratowa, ukraińska reżyserka filmowa pochodzenia rumuńsko-żydowskiego. Filmy Muratowej niejednokrotnie wpadały w oko cenzury w Związku Radzieckim, jednak mimo wszystko zdołała zaprezentować się jako koryfeusza współczesnej kinematografii radzieckiej. Poczynając od 1960 r. potrafiła zbudować niezwykle udaną karierę filmową. Najbardziej znany jej film „Stroiciel” z 2004 r. stał się prawdziwą sensacją kilku międzynarodowych festiwali.
(-)
Dzisiaj imieniny mają: Elizeusz, Ignacy, Maksym, Nikifor i Jakub, a wraz z nimi świętują urodzeni 5 listopada. Wszystkiego najlepszego!
(-)
Coraz bliżej do Bożego Narodzenia, wolontariusze informują, że oficjalnie zaczyna się akcja „Święta bez taty” – ósma świąteczna zbiórka dla dzieci, które ucierpiały na skutek wojny na wschodzie Ukrainy. Zbiórka nie jest akcją humanitarną. To symboliczne prezenty świąteczne, których celem jest pokazanie dzieciom, że pamiętamy o tym, że ich ojcowie oddali to, co najcenniejsze – swoje życie, w walce o lepsze jutro dla nas wszystkich. Wszystkie szczegóły dotyczące akcji „Święta bez taty” zostaną opublikowane już wkrótce na FB.

(-)

Ponad tysiąc wejść i pozytywne komentarze. Ukrainka w Polsce nagrała piosenkę, w której opowiada o swoim doświadczeniu emigracji. Zaledwie przedwczoraj odbyła się premiera piosenki wokalistki Anastazji o scenicznym pseudonimie „Ta Ukrainka”. W niej ukraińska migrantka dzieli się doświadczeniem na temat tego, jak podążyła za „polskim marzeniem”. Anastazję Iwachnenko bliscy nazywają Nastia, Nastka, Nastoczka, a wszyscy pozostali – „ta Ukrainka”. Pod takim pseudonimem opublikowała też swój debiutancki singiel, w którym opisuje swoje doświadczenie migracji do Polski.

Anastazja zdobyła wyższe doświadczenie na Ukraińskim Uniwersytecie Państwowym Transportu Kolejowego, jednak nie zechciała być kierowniczką pociągu i wybrała się w drogę, którą „podpowiada jej serce” – na zachód. Nie ma znajomych i nie zna języka. Zna tylko kilka piosenek Marii Peszek oraz Taco Hemingwaya i to pomaga jej podjąć decyzję o wyjeździe do Polski. Na początku było trudno. Poza pracą w sklepie Anastazja nigdzie nie wychodzi i z nikim nie rozmawia. „Troszkę nielegalna, bardzo przestraszona, rozmawia z wyraźnie słyszalnym akcentem” – czytamy w „zajawce”. Stopniowo przyzwyczaja się do nowego życia. Zaczyna pracować w barze, potem w drugim… i w jeszcze jednym, a w czwartym pracuje aż trzy lata. Z czasem znajduje bliskich ludzi, którzy budzą w niej jej dawną pasję muzyczną. Przyznaje, że po siedmiu latach szkoły muzycznej lekkomyślnie z niej zrezygnowała, ale szczęśliwie odnalazła drogę powrotną i zaczęła tworzyć. Jak mówią wydawcy, piosenka «Polski sen – Dolores» – to nie tylko historia Nasti, to jest uniwersalna historia o doświadczeniu emigracji. A o tym wszystkim dowiadujemy się z wydania „Nasz wybór”.

(-)

W ukraińskim rządzie nastąpiły zmiany. Rada Najwyższa zatwierdziła m.in. zmiany na stanowiskach szefa resortu obrony i ministra gospodarki. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko

(-) Korespondencja w języku polskim

Kończy się nasz program; przygotowała go i przedstawiła Jarosława Chrunik. Usłyszymy się jutro o tej samej porze, a tymczasem – miłego dnia, drodzy słuchacze! Wszystkiego dobrego!

04.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dobry wieczór wszystkim. W programie „Ukraina na świecie, świat o Ukrainie” z wami jest Hanna Wasilewska. Już niebawem Ukraińcy z całej Polski kierować się będą do Gdańska. Czemu? Bo na wszystkich czeka potężny, żywy koncert najlepszych ukraińskich zespołów i długo oczekiwane spotkanie z dawnymi znajomymi i przyjaciółmi. 45 JarmaRock Fest zaprasza. W weekend 9-20 listopada w Gdańsku na nas czekać będą zespoły Hylla, Hordij Staruch, Wernyhora, Tolhaje, The Ukrainian Folk, Zemlia, In Trade i DJ Ventyk. Nie zabraknie teatru Nawpaky i zgodnie z tradycją swoje miejsce na scenie otrzyma młody zespół, który jeszcze nie został ogłoszony. Organizatorzy obiecują nadzwyczajny program, ale najważniejsze to się spotkać. Pokazało nam to doświadczenie wydarzeń online, które przygotowane dobrze, uboższe są w emocje. Ci, którzy chociaż raz byli na Jarmarku Młodzieżowym zw Gdańsku wiedzą, że właśnie spotkania z przyjaciółmi są główną częścią wydarzeń. Jak wspominają jarmark młodzieżowy Ukrainy z Olsztyna? Czy pamiętają swoje przygody i czy warto, by młodzież odwiedzała takie wydarzenia. O tym dowiecie się po tradycyjnej przerwie muzycznej. Zostańcie z nami.

(-)

Tradycyjnie każdej jesieni Gdańsk staje się miejscem spotkań setek Ukraińców z całej Polski i zza granicy. 19-20 listopada odbywa się JarmaRockFest. Historia jarmarku sięga 1976 roku, wtedy powstał jako wydarzenie integrujące dla ukraińskiej młodzieży Polski. Pierwsze jarmarki były to spektakle teatralne uzupełnione grą ukraińskich zespołów muzycznych w Polsce. Teatr pozostał ważnym elementem ukraińskich jarmarków młodzieżowych w Gdańsk, ale niemniej ważnym elementem jest muzyka. Ukraińskie zespoły zaczęły przyjeżdżać do Gdańska pod koniec lat osiemdziesiątych. Na scenie jarmarku występowały największe gwizdy ukraińskiej muzyki rock – Skriabin, WW, a także Hajdamaki, Pikkardyjska Tercja, THMK, Tartak. Tę tradycję przerwała w zeszłym roku pandemia, ale najgorsze – ludzie nie spotkali się, bo wydarzenie odbyło się online. Jarmark to nie tylko znane zespoły, to przede wszystkim znane oblicza, spotkania z przyjaciółmi, rodzinna atmosfera. Wieku gości przyjeżdża na ukraiński jarmark młodzieżowy od dziecka. Dla kogoś tegoroczny jarmark był dziesiątym, dla kogoś ósmym, a jeszcze dla kogoś pierwszym. Ciepło wspomina jarmark młodzieżowy nauczycielka języka ukraińskiego w Olsztynie Mirosława Czetyrba-Piszczako.

Pamiętam, że młodzież studencka zawsze czekała na Gdańsk, kiedy będzie tam można pojechać i spotkać się. To była zawsze taka duża impreza, dużo młodzieży. Nie tylko młodzieży. Oczywiście jeśli chodzi o taki kierunek muzyczny, to różnił się od dzisiejszego, to głównie były zespoły folkowe i piosenki estradowej. Bardzo popularne były kabarety, na wysokim poziomie występował kabaret z Gdańska. Bardzo podobały mi się ich występny. Jeździłam wtedy z Warszawy. Wiem, że ukrainistyka jeździła prawie cała. Warszawa zbierała się. Jednym pociągiem się jeździło pamiętam. Miejsca się zmieniały. Co roku trzeba było wiedzieć, gdzie odbywa się festiwal, ale zawsze udawało się nam trafić na miejsce, bez problemów i po prostu spotykać się, bo znajomych było wiele, zobaczyć, usłyszeć, co nowego w naszym ukraińskim środowisku. Wtedy bardzo aktywnie pracował przewodniczący ZUwP pan Miron Kertyczak. Pamiętam, że zawsze był obowiązkowo obecny na jarmarkach, później też przebywał z młodzieżą, podchodził do grup, wspominał swoje lata studenckie.

– A teraz jest nostalgia i cz nowy format, rockowy, tobie pasuje? Pojechałabyś jeszcze raz?

– Pojechałabym, myślę że po to, żeby zobaczyć co zmieniło się w jarmarkach, zobaczyć jak on teraz wygląda. Namawiam uczniów, studentów, do tego, że trzeba pojechać, że warto pojechać. Trzeba zobaczyć. To obowiązek każdego młodego człowieka, żeby przynajmniej raz w życiu być na jarmarku młodzieżowym.
Andrzej Faranczuk jeździł na JarmaRock nie tylko bawić się, ale jak mówi, bywał na scenie festiwalu.
– Był taki czas, że gdzieś tam brałem udział w takich zespołach, także…Olsztyn miał także kiedyś incydent. Taki no 88 rok, grupa Rozmaj, później ze dwa czy trzy razy występowałem na jarmarku. Szczególnie poza takim przeglądem młodzieżowych zespołów, to była także w tamtych czasach, możliwość żeby się spotkać z ludźmi, zobaczyć zespoły, które działają w całej Polsce. Także taka Mekka dla ukraińskich zespołów młodzieżowych. Ludzie przyjeżdżali z Legnicy, Przemyśla, no z całej Polski po prostu się zjeżdżali. Także to była wielka taka sprawa i logistyczna i kulturalna no i społeczna także. Jak ktoś przeszedł przez taki jarmark jako widz, tam artysta, na pewno gdzieś tam w naszych warunkach społecznych, będzie także funkcjonować.

Starsi uczestnicy jarmarku młodzieżowego lubili festiwal właśnie za ukraińskie kabarety. Niestety format ówczesnego festiwalu nieco zmienił się, natomiast posłuchać humoreski możecie w każdy czwartek:
[humoreska]

No i to wszystko na dzisiaj. Życzę wam dobrego nastroju. Zakończcie ten dzień z uśmiechem. Jutro znów wzejdzie słońce i czekać na was będę na falach Polskiego Radia Olsztyn. Bywajcie zdrowi. (dw/an)

04.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na antenie Radia Olsztyn w czwartek, 4 listopada; w studiu – Jarosława Chrunik. Czy jesienią może zawitać do nas wiosna? Może. Właśnie „Ukraińska Wiosna” zawitała do Poznania. Za chwilę opowiem o tym więcej, teraz – spojrzenie w przeszłość:

(-)

4 listopada 1861 r. z Wiednia przez Przemyśl na dworzec kolejowy we Lwowie przybył pierwszy na terytorium obecnej Ukrainy pociąg, który nazywał się „Jarosław”. Dzień ten uważany jest za początek historii kolei na Ukrainie i właśnie dlatego dzisiaj na Ukrainie obchodzony jest Dzień Kolejarza.

(-)

1801 r. urodził się Seweryn Goszczyński – polski działacz społeczny, pisarz-rewolucjonista i poeta-romantyk, który mieszkał na Ukrainie; przedstawiciel „szkoły ukraińskiej” w polskiej literaturze romantycznej. Znany jako autor wierszy patriotycznych, a także jeden z czołowych uczestników mesjanistycznego ugrupowania Andrzeja Towiańskiego. Obecnie znany głównie dzięki poematowi „Zamek Kaniowski” i powieści gotyckiej „Król zamczyska”.

(-)

1888 r. urodził się Mychajło Biłyński – kontr-admirał URL, ukraiński działacz wojskowy. Pod koniec 1917 r. – jeden z organizatorow ukraińskiego ministerstwa morskiego; minister spraw morskich URL, minister spraw wewnętrznych URL. Organizator i dowódca Dywizji piechoty morskiej Dyrektoriatu URL (1919-1921). Zginął podczas Drugiej Wyprawy Zimowej.

(-)

1910 r. urodził się Semen Łastowycz – ukraiński kobziarz, mistrz, autor fundamentalnej pracy z historii i wykonania bandury. W 1939 r. został aresztowany przez NKWD, ale udało się mu uciec. W 1944 r. wszedł w skład Ukraińskiej Kapeli Bandurzystów im. T. Szewczenki pod kierownictwem Hryhorija Kytastego. Wraz z nią jesienią 1944 r. opuszcza Ukrainę i wyjeżdża do Niemiec, osiedlając się w Monachium.

(-)

Dzisiaj imieniny obchodzą: Elżbieta, Łykeria, Denis i Konstanty, a wraz z nimi świętują urodzeni 4 listopada. Wszystkiego najlepszego!

(-)

Wczoraj w Poznaniu rozpoczął się 14-ty Festiwal Kultury Ukraińskiej „Ukraińska Wiosna”. Przedsięwzięcie odbywa się od 2007 r. W ubiegłym roku wyjątkowo „wiosnę” powitano w grudniu on-line. W tym roku przychodzi w listopadzie. Jak czytamy na stronie wydania „Nasz Wybór”, w ciągu trzech dni na gości festiwalu czeka: wystawa fotografii, prezentacja filmu, koncerty, spektakl i dyskusje – łącznie siedem różnych gatunkowo wydarzeń. Wczoraj był jeden z najciekawszych punktów programu festiwalu – spektakl „Żywot” od zespołu teatralnego „Emigrant”. Grupa teatralna „Emigrant” powstała w 2019 r.; skupia migrantów z różnych krajów (Ukrainy, Białorusi, Rosji i Gruzji). Jak piszą o teatrze sami jego uczestnicy, połaczyłą ich miłość do teatru i potrzeba wysłowienia się w obcym kraju. Wszystkie aktorki i aktorzy mają wspólny cel – zintegrować się z kulturalnym życiem społeczeństwa polskiego, zachowując przy tym swoją tożsamość. Artyści chcą sięgać do najgłębszych kobiecych tajemnic na różnych etapach ich życia. Opowiadają o tym w trzech językach – polskim, ukraińskim i białoruskim. Spektakl powstał na na bazie mitów słowiańskich, eposów i legend, muzyki etnicznej i starodawnych korowodów i tańców.

Dzisiaj odbędzie się koncert zespołu „Hylla”. Twórczość tego zespołu muzycznego to połączenie muzyki tradycyjnej ze współczesnym brzmieniem instrumentów elektronicznych. Zespół czerpie inspiracje ze źródeł, wykorzystując zapisy archiwalne, pieśni zebrane podczas ekspedycji etnograficznych, a także od autentycznych śpiewaków i muzykantów, będących skarbnicą folkloru w czystej, oryginalnej postaci. Natchnieniem dla zespołu są pieśni Łemkowszczyzny, Bojkowszczyzny, a także Nadsania i Chełmszczyzny.

Jutro wystąpi zespół „LeonVoci” – kwartet wokalny założony w 2015 roku we Lwowie. Każdy artysta jest profesjonalnym śpiewakiem z wykształceniem muzycznym, każdy ma duże doświadczenie sceniczne zarówno na scenach operowych jak i estradowych. „LeonVoci” posiada w swoim repertuarze znane arie operowe, światowe hity muzyki rozrywkowej, pieśni ludowe (przede wszystkim ukraińskie), kolędy.
(-)

To odbywa się w Poznaniu, a ja przypomnę, że w następny weekend 13 i 14 listopada w Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie odbędą się XIII Ogólnopolskie Dni Teatru Ukraińskiego. Wystąpi Kołomyjski Obwodowy Teatr Dramatyczny im. Iwana Ozarkewycza. W sobotę 13 listopada o godz. 15:00 zostanie otwarta wystawa fotograficzna Ołeksandra Charwata „Wojno-pokój”. Potem, o 15:30 rozpocznie się spektakl – dramat „Ziemia” Olgi Kobylańskiej. Następnego dnia, w niedzielę o godz. 12:00 na Małej Scenie publiczność zobaczy komedię Franza Kroetza „Ratunku, żenią mnie”. Tego samego dnia, 14 listopada o godz. 16:00 na Dużej Scenie, aktorzy zagrają jeszcze jedną komedię „100 tysięcy” Iwana Karpenki-Karego.

(-)

Z Ukrainy mam dosyć dobrą wiadomość, o ile rzeczywiście jest ona prawdziwa. Ukraińska Rada Bezpieczeństwa zdementowała medialne doniesienia o koncentracji rosyjskich wojsk przy granicy z Ukrainą. Wcześniej takie informacje podał m.in. portal Politico. Zdaniem władz w Kijowie może to być element świadomej dezinformacji. O szczegółach Paweł Buszko

(-) Korespondencja w języku polskim

(-)

Na tym kończymy naszą przedpołudniową audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Usłyszymy się jutro o tej samej porze, a teraz życzę Wam miłego dnia, drodzy słuchacze. Niech trwa ta jesienna wiosna jak najdłużej! (jch/bsc)

03.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Polsko-ukraiński zespół Hanna stał się odkryciem rubryki Młoda Muza na gdańskim JarmaRockFest 2020. Niedawno grupa wydała pierwszy singiel w dobrej jakości, co stało się ważnym wydarzeniem w życiu młodych muzyków. Autoką piosenki Modlitwa jest Hanna Tiekuczewa. Dziewczyna przyjechała do Gdańska z obwodu Ługańskiego, tu pracuje i żyje razem z rodziną. Jej powołanie to muzyką, więc nie zawraca z tej drogi. Na szczęście Hanna szybko znalazła zespół muzyków, którzy podtrzymują jej zainteresowanie i mają podobny smak muzyczny. Co szczególnego jest w piosenkach polsko-ukraińskiego zespołu Hanna, jakie są plany i marzenia młodych muzyków, zapytałam solistki i autorki piosenek Hannę Tiekuczewą i gitarzystę Emila. Przy mikrofonie Hanna Wasilewska. Dobry wieczór, dobrej wam muzyki.
(-)
Rodzaj piosenek zespołu Hanna trudno określić. Alternatywnym rockiem nazwała swoją muzykę Hanna Tiekuczewa. Swoje rockowe kompozycji śpiewaczka wykonuje w manierze akademickiej i to tworzy szczególny styl zespołu. Tym sposobem Hanna stara się pozostać sobą, wyjaśnia:
-Powiem szczerze, bo śpiewam w zespołach rockowych 14 lat, czyli 13 lat ja już śpiewam i na początku starałam się śpiewać tak bardziej estradowym…próbowałam siebie…później jeden dobry człowiek powiedział mi, że ja muszę robić to od serca a nie starać się kogoś kopiować, a robić to co mi się podoba i kiedy posłuchałam się, zaczęło mi się dużo łatwiej żyć i przyjemniej śpiewać…mnie podoba się połączenie takiej ciężkiej muzyki z akademicką. Sama lubię słuchać takich zespołów

-Czy ty chcesz urozmaicić repertuar jakimiś bardziej optymistycznymi piosenkami, czy ty masz taki charakter i lubisz taką muzykę, bardziej dramatyczną, liryczną i nie zamierzasz się przerabiać jak to mówisz i coś wesołego, by urozmaicić, pisać.
-To bardzo dobre pytanie. W ogóle to mój taki charakter, smak muzyczny, nie wiem. Lubię pisać ciemną muzykę, ciężką, ale słuchacz od pierwszych koncertów nam mówili, że nie byłoby źle urozmaicić czymś takim bardziej jasnym. I uważam, że to ma sens, bo nie jestem taką ciemną, szarą i pochmurną i myślę, że w naszym repertuarze pojawią się szybko jaśniejsze

piosenki, u nas kilka takich już jest, no ale nie będę siebie [niezrozumiałe, zła jakość] muzyka musi płynąć z duszy, to ma być jakieś natchnienie, a nie to, że ja na zamówienie tak, mnie powiedzieli i muszę napisać coś jasnego, nie, tak nie mogę, może nawet bym chciała, ale nie mogę.
-Może właśnie muzyczna kolaboracja wniosła w wasz repertuar coś innego, wesołego, o to trzeba zapytać zespołów, które specjalizują się w wesołej muzyce. Tak
-To dobra rada. Szczerze mówiąc myślałam o tym, ale nie myślałam poważnie, ale trzeba chyba pomyśleć, jak można coś połączyć i będzie coś lepiej.

-Z kim znacie się z ukraińskich zespołów. My dobrze znamy zespół Harazd z Gdańska.
-Tak, oczywiście z grupą Harazd znamy się dobrze, z Kulbabą oczywiście, z zespołem Rybońka bardzo dobrze się znamy, on teraz nazywa się [numer 90 Kseni…] jak nie mylę się co do nazwy; nawet za bardzo dobrze się znamy, bo mamy jednego gitarzystę basowego na dwóch. Tak okazało się, że Gdańsk jest mały, nasz Łukasz gra i z nami, i z Ksenią i później kiedy przyszedł do nas na próby, mówi że gra z taką dziewczyną Ksenią, ja mówię nie [Kysylyczen…]. On mówi – no tak. Super.

-Powiedz proszę. Teraz wyszła wasza premiera, to taki dobry początek, pierwszy stopień waszej kariery, życzymy żeby rozwijała się, a przed wami jest dobra możliwość wystąpić, pokazać się publiczności na scenie klubu B90, gdzie niebawem długo oczekiwany JarmaRock Fest. Czy zobaczyy was na jarmarku?
-W tym roku nie, bo występowaliśmy w zeszłym, a tak powiem, ten projekt daje możliwość młodym muzykom wystąpić, więc co roku występuje jakiś młody zespół. My swoją możliwość mieliśmy w zeszłym roku za co jesteśmy bardzo wdzięczni i to był koncert online, ale to ma plusy, bo mamy po tym koncercie bardzo dobre wideo w dobrej jakości, które też możemy dodać do portfolio, no ale w tym roku nie usłyszycie nas, ale też będzie super koncert, chciałabym posłuchać, no ale z dzieckiem niestety nie będzie takiej możliwości póki co.
-No właśnie, pojawił się u ciebie jeszcze jeden nowy projekt. Który nazywa się?
-Arturek, Artur.
-Jak ty dajesz radę ze wszystkimi swoimi projektami, z Arturkiem, z Hanną.
-Staram się uporać, bardzo mi poma moja rodzina, ja sama nie dałabym rady w ogóle. Nie spodziewałam się, że macierzyństwo będzie takie trudne, sobie wyobrażałam to inaczej. Ale dziękuję, że mam mamę, siostrę, mama mojego męża…wszyscy pomagają i dzięki czemu mam trochę czasu, żeby zajmować się swoimi projektami i nie zostawiać tego, swoje interesy dalej rozwijać.
Praca w zespole Hanna jest przyjemnością nie tylko dla liderki projektu. Gitarzysta Hanna Band Emil ma podobną filozofię i to tylko sprzyja współpracy:
[wypowiedź w języku polskim]
Muzykę zespołu Hanna można posłuchać na fanpage na FB i kanale na YT HannaBand. Zwróćcie uwagę na młodych muzyków i wesprzyjcie ukraińską kulturę w Polsce lajkami i przyjemnymi komentarzami.
A my usłyszmy się już jutro na falach Polskiego Radia Olsztyn. Program przygotowała i poprowadziła Hanna Wasilewska. Do usłyszenia. (dw/bsc)

03.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam Was na antenie Radia Olsztyn w środę, 3 listopada; w studiu – Jarosława Chrunik. Czy zastanawialiście się kiedykolwiek, jakim byłby naród ukraiński i państwo Ukraina, gdyby wrogowie zostawili ją w spokoju? Dzisiaj znowu wspominamy tragiczną datę.
(-)

W 1929 roku Stalin nazwał ten rok „rokiem wielkiego przełomu”. „Wielki przełom” to polityka forsowanej industrializacji i kolektywizacji wsi.

W 1936 r. w wąwozie Sandarmoch oprawcy NKWD rozstrzelali ponad 100 przedstawicieli inteligencji ukraińskiej, kwiat ukraińskiego narodu. Byli to działacze kultury z grona Rozstrzelanego Odrodzenia, m.in.

– Łeś Kurbas – reżyser, twórca modernistycznego teatru ukraińskiego, założyciel najpierw politycznego, a potem też filozoficznego teatru „Berezil”;
– Mykoła Kulisz – pisarz, dramaturg, większość jego utworów było wystawionych na scenie teatru „Berezil”;
– Pawło Fyłypowycz – poeta i literaturoznawca, tłumacz z języka francuskiego, łacińskiego i rosyjskiego, pedagog;
– Mykoła Woronyj – literat, dziennikarz, tłumacz, poeta dla dzieci;
– Mykoła Zerow – profesor literatury, pisarz, lider neoklasyków, mistrz sonetu i tłumacz poezji antycznej;
– Walerian Poliszczuk – poeta, założyciel modernistycznej grupy „Awangarda” oraz ponad 90 innych działaczy kultury.

(-)

Dzień Anioła mają dzisiaj: Aza, Hilary, Zachariusz i Jakub; wraz z nimi świętują urodzeni 3 listopada. Wszystkiego najlepszego.

(-)

Na początek przypomnę, że XIII Ogólnopolskie Dni Teatru Ukraińskiego odbędą się 13 i 14 listopada w Teatrze im. Stefana Jaracza w Olsztynie. Na scenie teatru wystąpi Kołomyjski Obwodowy Teatr Dramatyczny im. Iwana Ozarkewycza. Dni Teatru Ukraińskiego rozpoczną się o godz. 15:00 w sobotę, 13 listopada, otwarciem wystawy fotograficznej Ołeksandra Charwata „Wojno-pokój”. Potem, o 15:30 rozpocznie się spektakl – dramat „Ziemia” Olgi Kobylańskiej. Następnego dnia, w niedzielę o godz. 12:00 na Małej Scenie, publiczność zobaczy komedię Franza Kroetza „Ratunku, żenią mnie”. Tego samego dnia, 14 listopada, o godz. 16:00 na Dużej Scenie, aktorzy zagrają jeszcze jedną komedię „100 tysięcy” Iwana Karpenki-Karego.

(-)

Wkrótce w Polsce startuje Festiwal Kina Ukraińskiego „Ukraina! 6 Festiwal Filmowy”. Jak czytamy na stronie gazety „Nasz Wybór” od 12 do 18 listopada prezentacje odbywać się będą w warszawskiej Kinotece, a od 11 do 21 listopada najlepsze ukraińskiego filmy oraz spotkania z twórcami będą prezentowane online. Oprócz tego, w tym roku festiwal po raz pierwszy będą gościły największe miasta Polski. W programie festiwalu jest też szereg imprez towarzyszących, m.in. zajęcia dla dzieci, debaty, wystawa, spotkania z ukraińskimi filmowcami. W ramach festiwalu zostaną też zaprezentowane filmy, które podczas poprzednich festiwali otrzymywały nagrody publiczności. W tegorocznym programie są m.in. filmy:
– „Nosorożec” – najnowsza praca Olega Sencowa;
– Film, który jest kandydatem do Oskara 2022 z Ukrainy – „Złe Drogi” reżyserki Natalii Worożbyt;
– Zwycięzca festiwalu filmowego Berlinale w sekcji „Generation 14” i zwycięzca międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Odessie – „Stop Ziemia” reżyserki Kateryny Hornostaj i wiele innych.

Podczas festiwalu zostaną zaprezentowane też filmy dokumentalne, wśród nich „Ziemia Iwana” reżysera Andrija Łyseckiego, jest to zwycięzca Międzynarodowego Festiwalu Praw Człowieka „Docudays UA”, który opowiada o artyście-samouku, jednym z ostatnich ludowych malarzy Ukrainy Iwana Prychod’ka. Goście festiwalu w Warszawie dodatkowo będą mogli zapoznać się z pracami Iwana Prychod’ka na wystawie, która będzie prezentowana w Kinotece. Więcej szczegółów szukajcie w Internecie.

(-)

Na tym kończymy naszą przedpołudniową audycję, którą przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Usłyszymy się jutro o tej samej porze, a teraz życzę Wam miłego dnia, drodzy słuchacze.

02.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

W ostatnich dniach spojrzeliśmy za siebie i zawitaliśmy na cmentarze. Tam spoczywają nasi przodkowie i pamięć pokoleń nawarstwia się z roku na rok, ale i kamień nie jest wieczny. Groby z czasem pochłania ziemia, razem z pamięcią o pokoleniach, rodach, albo i całych narodach. Na szczęście ludzie znaleźli wiele sposobów, żeby zachować dziedzictwo i opowiedzieć prawdę potomkom. “Tam jeszcze słychać szept modlitw i dzwon cerkiewnych dzwonów” – książka Adama i Ireny Bobrowiczów opowiada o życiu mieszkańców wsi Gorajec i o cmentarzu, gdzie pochowane są ofiary pacyfikacji, w większości Ukrainy. Według mnie, ciekawa jest nie tylko ta książka, ale i historia jej powstania. W studiu radia Olsztyn Hanna Wasilewska. Witam i zapraszam.
(-)

Rodzinną relikwią i sprawą małżeństwa Bobrowiczów z Pasłęka stała się książka o mieszkańcach wsi Gorajec i miejscowym cmentarzu. Właśnie cmentarz często pozostaje jedynym dokumentem, który potwierdza opowieści świadków i udowadnia prawdę historyczną. Cmentarze na kresach są szczególne. Świadczą one o wydarzenia najstarszych okresów historii. Właśnie dlatego ważne jest zachowywanie takich miejsc. Pani Irena, Ukrainka, rodzina której znalazła się wskutek Akcji Wisła na Warmii i Mazurach. Kiedyś przypadkowo do jej rąk trafiły zdjęcia Gorajca, wsi z której pochodzili jej rodzice. Z czasem lokalną historią na kresach zainteresował się i mąż Adam Bobrowicz. Historia jego rodziny była analogiczna, więc poglądy małżeństwa zbiegły się – wyjaśnia pan Adam.
[wypowiedź w języku polskim]

Ojciec Ireny Bobrowicz kochał rodzinny Gorajec i las obok w którym długo mieszkał. Z wielką miłością i szacunkiem mówił o swoich sąsiadach, a to znaczy że i jego lubili i poważali.
Z czasem los odsłonił nowe karty, bo oprócz zdjęć znalazły się jeszcze listy z tego okresu:
[wypowiedź w języku polskim]

– O czym oni pisali. Pani te listy przetłumaczyła i zna wszystkie sekrety?
– O życiu, o życiu przede wszystkim.
– Widzę tu Boże Narodzenie, Chrystus rodzi się i różne okresy. Tak, ale prze wszystkim o życiu. Gdzie jest, gdzie pracuje, jak wygląda życie, co robi, gdzie mieszka. To była bardzo ciekawa korespondencja. Mama – syn, ojciec – syn, brat – brat, siostra – brat, długo by mówić.
– Do kogo Pani brat pisał?
– Mój ojciec nie pisał, był przyjacielem brata adresata.
– Bardzo ciekawe i styl pisma ciekawy z tego okresu. To takie eksponaty muzealne. Można to zebrać i otworzyć niewielkie muzeum, a z czasem może i duże, bo jak się uda więcej zebrać materiałów to myślę, że macie jeszcze dużo planów na przyszłość, ale do tego dojdziemy. Póki co dochodzimy do momentu publikacji pierwszej książki „Tam jeszcze słychać szept modlitw i bicie cerkiewnych dzwonów” . Kto wymyślił taką nazwę?
– Razem
– Razem w życiu i razem udaje się zrobić wiele. Od czego zaczynało się już powiedzieliśmy – zdjęcia, historia, wspomnienia – a dalej poważna praca.
[wypowiedź w języku polskim]
Wszyscy mieszkańcy, dzisiejsi mieszkańcy Gorajca mają tę książkę.
Tak małżeństwo Adam i Irena Bobrowiczowie podzielili się swoją miłością do Gorajca. Opracowali wielki materiał, włożyli w to serce i po wydaniu publikacji postanowili nie kończyć dzieła swojego życia, bo można zrobić więcej. Pomyśleli tak, sprawdzili czego jeszcze trzeba się dowiedzieć o Gorajcu i cmentarzu, gdzie pochowane są między innymi ofiary pacyfikacji, zdecydowali kontynuować badania.
Ale to zupełnie inna historia. A na dzisiaj to wszystko. Z wami była Hanna Wasilewska. Wszystkiego dobrego i do usłyszenia. (dw/an)

02.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na antenie Radia Olsztyn we wtorek, 2 listopada; w studiu – Jarosława Chrunik. Początek listopada w historii ukraińskiej zaznaczył się szczególnie smutno, a niejednokrotnie wręcz tragicznie. Trzeba o tym pamiętać. Ale będziemy mówili również o najbliższych wydarzeniach kulturalnych.
(-)
2 listopada 1708 r. wojsko moskiewskie zrujnowało Baturyn, jest to Tragedia Baturyńska. Podczas tych wydarzeń armia moskiewska wyrżnęła wszystkich mieszkańców miasta, niezależnie od wieku i płci. Według różnych szacunków zginęło od 11 do 15 tysięcy mieszkańców. Do historii Ukrainy wydarzenia te weszły pod nazwą „Rzeź w Baturynie”. Samo miasto zostało ograbione, w tym też prawosławne świątynie, a potem – na rozkaz Mieńszykowa – spalone, a cerkwie – zrujnowane.
(-)
1978 r. – kontynuacja rusyfikacji: Rada Ministrów USRR zarządziła zwiększenie wymiaru nauczania języka rosyjskiego w placówkach oświatowych. Rusyfikacja Ukraińców trwała od końca XVII w., była aktywna zarówno w okresie panowania Imperium Rosyjskiego jak i Związku Radzieckiego.
(-)
1878 r. urodził się Antin Manastyrski – ukraiński malarz; pejzażysta i grafik. Na swoich płótnach przeważnie przedstawiał twórczość z pieśni ludowych. Pieśni i poezja były źródłem natchnienia Antona Manastyrskiego, o czym świadczą liczne dzieła, oznaczone wyraźnym wpływem muzycznej twórczości ludowej. W dorobku twórczym malarza jest szereg obrazów o tytułach zaczerpniętych z pieśni ludowych.
(-)
1983 r. zmarł Hawryło Hluk – malarz ukraiński. Dziełem, które przyniosło Hlukowi uznanie europejskie, był obraz „Drwale”, namalowany w 1954 r. w 1958 r. za obraz „Drwale” Hluk został odznaczony dużym srebrnym medalem na międzynarodowej wystawie w Brukseli. Hluk był jednym z prekursorów powojennej zakarpackiej szkoły pejzażystów. Charakterystyczna dla tej szkoły dekoracyjność istotnie znalazła odbicie na płótnach artysty.
(-)
1985 r. zmarł Wołodymyr Kubijowycz – ukraiński naukowiec-encyklopedysta, redaktor naczelny „Encyklopedii Ukrainoznawstwa”. Jako aktywny uczestnik ukraińskiego ruchu narodowo-wyzwoleńczego prof. W. Kubijowycz w połowie kwietnia 1940 r. stanął na czele Ukraińskiego Komitetu Centralnego w Krakowie i był jego przewodniczącym do 1944 r. Komitet koordynował działalność ukraińskich organizacji społeczno-kulturalnych w Gubernii Generalnej (a Kraków był jej centrum administracyjnym) i pomagał ukraińskim uciekinierom przed bolszwikami.
(-)
Dzisiaj świętują: Artem, Harasim, Herman, Jan, Leonid oraz urodzeni 2 listopada. Wszystkiego najlepszego!
(-)
Zarząd Oddziału oraz Koła Związku Ukraińców w Koszalinie czeka na uczestników Festiwalu Ukraińskich Zespołów Dziecięcych – Koszalin 2021, który odbędzie się w sobotę i niedzielę 6-7 listopada. Podczas tegorocznego Festiwalu wystąpi łącznie ponad 200 wykonawców z kilkunastu ośrodków nauczania języka ukraińskiego m.in. ze Stargardu, Lęborka, Bytowa, Słupska, Koszalina, Białego Boru, Olsztyna. Wykonawcy zaprezentują ukraińskie tańce, śpiew, bajki, muzykę instrumentalną, scenki humorystyczne, kompozycje teatralno-muzyczne. Na zakończenie Festiwalu odbędzie się wręczenie nagród, dyplomów i upominków uczestnikom Festiwalu oraz najlepszym zespołom.
Ponadto podczas Festiwalu zostanie rozstrzygnięty XV Ogólnopolski Konkurs Rysunkowy „Rodzinne ziemie przodków moimi oczami”.

(-)

A teraz Lublin. W ramach festiwalu „Ukraina w centrum Lublina” startowały konkursy – literacki i fotograficzny, poświęcone Ukrainie. Literacki konkurs nazywa się „Moje najlepsze wspomnienie z Ukrainy”. Konkurs trwa od 23 października do 13 listopada. Udział w konkursie powinien zostać zgłoszony poprzez wypełnienie ankiety. Praca powinna zostać nadesłana do 13 listopada. Temat konkursu fotograficznego związany jest z ciekawymi kadrami-odkryciami, wspomnieniami lub momentami, związanymi z pobytem na Ukrainie. Jak piszą organizatorzy, „konkurs dedykowany jest wszystkim podróżnikom, którzy znają Ukrainę z własnego punktu widzenia – w kontekście geografii kraju, jego kultury, tradycji, ludzi w nim mieszkających, lub innych ciekawych wydarzeń”. Udział w konkursie należy zgłosić do 17 listopada, a jak to należy zrobić – szukajcie szczegółów w internecie. Na zwycięzców czekają ciekawe nagrody. Wyniki zostaną ogłoszone 21 listopada tego roku.

(-)

Na koniec jeszcze o wczorajszym święcie, ale w Kijowie. W stolicy Ukrainy Polacy odwiedzają groby rodaków. Znicze zapłonęły m.in. na cmentarzu Bajkowym i w miejscu stalinowskich mordów w podkijowskiej Bykowni. O szczegółach z Kijowa Paweł Buszko:

(-) Korespondencja w języku polskim

(-)

Na tym pożegnamy się do jutra, program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Życzę wam miłego dnia, drodzy słuchacze. Wszystkiego dobrego! (jch/bsc)

01.11.2021 – godz. 18.10 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Dobry wieczór szanowni słuchacze! Witam Was w świąteczny poniedziałek, 1 listopada, w audycji „Ukraińcy w świecie, świat o Ukrainie”; w studiu Jarosława Chrunik. 77 lat temu odszedł do wieczności metropolita Andrej Szeptycki – działacz religijny i społeczny, mecenas, zwierzchnik UCGK. Nasz program będzie dzisiaj poświęcony tej wybitnej postaci.

(-)

Na początek posłuchajmy jak nasi koledzy z Radia Svoboda opowiadają o mamie metropolity Andreja, Zofii Fredro-Szeptyckiej i jej artystycznych relacjach z synem.

(-)

Zofia z Fredrów Szeptycka namalowała obraz „Najświętsze serce Jezusa” w 1878 r. po urodzeniu jej siódmego i ostatniego syna Leona – najmłodszego brata metropolity Andreja. Ikonę podarowała wtedy do świątyni Przenajświętszej Trójcy we wsi Bruchtal, która graniczyła z Przyłbiczami, gdzie znajdowała się siedziba arystokratów Szeptyckich. W tym kościele chrzczone były wszystkie dzieci Szeptyckich, w tym także Roman, przyszły metropolita. 17 stycznia 1901 r., gdy Andrej Szeptycki został metropolitą, mama podarowała mu ten obraz. Ikonę metropolita Andrej wziął ze sobą do komnat na Górze Świętego Jura. Obraz znajdował się tam do 1946 r., czyli do czasu likwidacji UCGK. Komnaty metropolity po zdelegalizowaniu UCGK zagospodarowali księża prawosławni cerkwi rosyjskiej. – Nieznany był los obrazu Najświętszej serca Jezusa, który znajdował się w komnacie metropolity po 1946 r. I dopiero w 1990 r, po legalizacji UCGK, gdy już mieliśmy możliwość być w komnatach metropolity okazało się, że tam znajduje się jakaś całkiem nowa praca, Zofii Fredro, „Chrystus Pasterz”. Na dole inicjały Zofii Fredry; „Jezus Chrystus trzyma na rękach baranka”, – opowiadała badaczka pracy i działalności metropolity Andreja Szeptyckiego, Oksana Hajowa. Ikona została oddana do renowacji do pracowni zakonu studytów. Po szczegółowej analizie i badaniu okazało się, że pod wizerunkiem znajduje się coś jeszcze. Gdy fachowcy zdjęli wierzchnią warstwę, wtedy zobaczyli obraz „Najświętsze Serce Jezusa”. Obraz, który uważano za utracony. -Z jakiego powodu i dlaczego zamalowano w czasach radzieckich „Najświętsze serce Jezusa” nie wiemy. Być może nawet dlatego, żeby zachować ten obraz. Przedstawienie „Najświętszego serca Jezusa” nie jest charakterystyczne dla tradycji wschodniej, – podkreśla badaczka i zwraca uwagę na to, że praca Zofii z Fredrów Szeptyckich powstała pod koniec XIX w. i jest bardzo podobna do ikony, która została namalowana w latach 30-tych XX w. na podstawie opisu świętej kościoła rzymskokatolickiego, Faustyny Kowalskiej. – O ile u św. Faustyny Kowalskiej od serca odchodzą promienie, to tu jest najświętsze serce bez promieni, ale spojrzenie Jezusa i postawa są niemal identyczne.

Zofia była córką polskiego dramaturga, Aleksandra Fredry. Jej tata pielęgnował w niej talent malarski, a malarstwa uczył Zofię czeski malarz Svoboda, to on namalował portret małej Zosi „Dziewczynka i poziomki”. Metropolita bardzo lubił ten portret mamy i też miał go ze sobą w komnatach na Górze Świętego Jura. Ale gdzie ten obraz znajduje się obecnie, nie wiadomo. Zofia Fredro malowała zazwyczaj na tematy religijne, stworzyła kilka portretów swoich bliskich i między innymi swój autoportret. Większość jej prac została zniszczona przez bolszewików w 1939 r., którzy spalili rodzinną posiadłość Szeptyckich w Przyłbiczach. Wtedy właśnie żołnierze radzieccy rozstrzelali tam Leona, jego żonę i ich spowiednika. W cerkwi św. Andrzeja we Lwowie, znajduje się praca mamy metropolity „Święty Jan z Dukli”. Halyna Tereszczuk, Radio Svoboda

(-)

Modest Sosenko, Ołeksa Nowakiwski, Mychajło Bojczuk i jeszcze ponad 20 ukraińskich malarzy uczyło się w szkołach europejskich dzięki wsparciu finansowemu metropolity UCGK Andreja Szeptyckiego. Metorpolita był nie tylko znawcą sztuki, ale i mecenasem kultury. Dlaczego dla zwierzchnika religijnego sztuka była tak bardzo ważna, opowie lwowska korespondentka Radia Svoboda, Helena Tereszczuk:

Pewnego razu jeden z księży napisał do metropolity, że on, jego żona, jego dzieci i jeszcze kilku parafian oglądało ikonę Modesta Sosenki i uznali, że ten obraz jest do niczego. Metropolita ikonę zabrał i oddał do innej świątyni, a Modest Sosenko nadal otrzymywał zlecenia od cerkwii, zgodnie z wolą metropolity. Mimo konserwatyzmu wielu księży. Metropolita Andrej patrzył o wiele lat naprzód. Starał się modernizować sztukę sakralną, ale w harmonii ze wschodnią tradycją. Metropolita mógł godzinami medytować przed ikoną, bo jak nikt inny rozumiał, że sztuka sakralna ma sprzyjać oczyszczeniu i wzbogaceniu ludzkiej duszy. On dobrze rozumiał istotę samej sztuki, ikonografii, zastosowania kolorów, potrafił wybrać spośród z tego, co mu podawano to, co najlepsze. Mówi znawca sztuki, badaczka dziedzictwa artystycznego metropolity Andreja Szeptyckiego, Iryna Hach:

-Metropolitę Andreja i jego braci uczyła malować mama, Zofia Fredro Szeptycka. Barł pędzel do rąk także sam metropolita Andrej. Zachowało się kilka jego prac. Chyba jednak nazbyt dobrze znając i rozumiejąc sztukę, ceniąc ją, porzucił pędzel. Gdy Andrej Szeptycki w 1901r. stanął na czele UCGK i zamieszkał w komnatach metropolity na Górze Świętego Jura, zaczął tworzyć muzeum cerkiewne. W pięciu komnatach rezydencji metropolity mieściła się jego kolekcja – dawne prace ukraińskie, europejskie, księgi, archiwa. W 1911 r. metropolita kupił willę rodziny Dunikowskich i przeniósł tam swoje muzeum, tworząc tam muzeum państwowe jako dar dla narodu ukraińskiego. -I jego błękitna krew, i jego wykształcenie, i ten potężny intelekt i bardzo wysoki poziom elementarnego wyczucia, -mówi Iryna Hah. – Dzięki metropolicie Ukraina ma jedną z najlepszych bibliotek w Europie, która znajduje się w muzeum państwowym. W 1909 r., metropolita założył zbiór ikon w klasztorze księży studytów. Dużą część spaliła władza radziecka po śmierci metropolity. Metropolita Andrej wydzielał stypendia dla malarzy na naukę na najlepszych uczelniach europejskich. Jednocześnie stworzył 2 szkoły artystyczne, Oleksy Nowakowskiego oraz ikonopisów w klasztorze ojców studytów. Halina Tereszczuk, Radio Svoboda

(-)

Latem 2015r., papież Franciszek wydał dekret, na podstawie którego metropolita Andrej Szeptycki otrzymał tytuł sprawiedliwego. Jak powiedział Jego Świątobliwość Swiatosław, proces beatyfikacji, czyli zaliczenie w poczet błogosławionych, przewiduje kilka etapów. Z jednej strony trzeba było dać odpowiedź na wszystkie pytania, które postawiła historia – zebrać, zbadać archiwa, wszystkie dzieła metropolity Andreja, jego listy, odezwy, homilie. Trzeba było zbadać wszystkie te zarzuty i zastrzeżenia, które podnosiły różne strony co do jego imienia, powiedział zwierzchnik UCGK. Za czasów radzieckich, każdy patriota jakiegokolwiek narodu natychmiast był nazwany nacjonalistą i był prześladowany jako wróg narodu. Taki sam los spotkał i metropolitę Andreja Szeptyckiego – mówi proboszcz Cyganka, ksiądz Paweł Potoczny. -Bardzo często mówiąc o metropolicie Andreju Szeptyckim, jego przeciwnicy wyrywają z kontekstu, z całego kontekstu jego działalności te fragmenty z jego życia, które są dla nich wygodne. Dlatego mówi się tu, że metropolita był faszystą, Andrej Szeptycki witał armię niemiecką we Lwowie, że metropolita Andrej Szeptycki sprzyjał władzy okupacyjnej i wiele, wiele innych argumentów. Ale gdy zgłębimy temat, to zobaczymy, że to, że metropolita witał armię niemiecką nie oznacza, że był zachwycony jej działalnością, ale dlatego że ta armia wypędziła wroga, który o wiele dłużej ciemiężył naród ukraiński. Miał nadzieję, że ta nowa władza, która przyjdzie będzie sprzyjała tworzeniu państwa ukraińskiego i właśnie ten list metropolity Andreja Szeptyckiego, homilie z okazji proklamowania państwa ukraińskiego 1.lipca 1941 r., zachował się. I dopiero w ósmym akapicie jest powitanie nowej władzy. Ale zaraz w następnym momencie tego powitania, metropolita wyraża swoją nadzieję, że rząd, który będzie powołany przez tę władzy będzie rządem mądrym, sprawiedliwym i będzie towarzyszył obywatelem, który będzie brał pod uwagę potrzeby dobro wszystkich obywateli. To „wszystkich obywateli” rozumie się, że wszystkich – nie tylko Ukraińców, ale też Żydów, Polaków i którzy będą mieszkali na terenie tego państwa. -A teraz musimy wziąć pod uwagę, że nie było wtedy rozpowszechnionych telefonów, o internecie mowy nie było, więc informacja nie rozpowszechniała się tak szybko i  tak szczegółowo jak teraz. To oznacza, że można było nawet jakieś plotki rozsiać i one poszły w świat – zwłaszcza, gdy ktoś nie rozumiał metropolity. A potem wiemy też o tym, że napisał też list do papieża i w liście tym mówił, że władza niemiecka nie sprawdziła się. Że kto wie, czy nie jest gorsza, niż ta poprzednia. – Trzeba wiedzieć, że list metropolity Andreja do papieża Piusa XII był napisany 29-31 sierpnia 1942 r. Jednak ten list poprzedzały dwa inne bardzo ważne. Pierwszy list do Adolfa Hitlera z 14 stycznia z 1942 r., w którym metropolita Andrej ogłasza i podkreśla swój protest przeciwko szeregowi działań niemieckich w Galicji. To jest pierwszy list. A drugi list był do Hainricha Himmlera. Niestety ten list nie zachował się, ale sam metropolita Andrej Szeptycki w liście do papieża Piusa XII wspomina o tym, pisząc, że: „protestowałem też listem do Himmlera i starałem się przestrzec młodych przed zapisywaniem się do milicji, gdzie mogą oni znaleźć się pod wpływem propagandy niemieckiej i mogą być zgorszeni ich działalnością”. Po liście i poinformowaniu papieża Piusa XII, metropolita Andrej Szeptycki 21 listopada 1942 r. pisze kolejną bardzo ważną homilię: „Nie Zabijaj”. I jest to jedna z najważniejszych homilii, powiedziałbym nawet, że najważniejsza, homilia Andreja Szeptyckiego podczas wojny do narodu ukraińskiego.

(-)

Przez długie dziesięciolecia komunizmu zakonserwowały się kłamstwa i oszczerstwa. Jest o tym mowa także w filmie studia Kyjiw – Nauk Film „I będzie nowy dzień”. Jego autorami są Zinajida Furmanowa i Roman Szyrman. Oto fragmenty tego filmu: opowiada siostra Maria Lacher -Mieszkałam z Peremyszlanach. Nazywałam się Faina. Byłam żydowską dziewczyną, uczennicą gimnazjum. W pierwszych dniach Juden Frei uratował mnie kolega gimnazjalny, Wołodymyr Zaplatyński. On narażając swoje życie, ukrył mnie u jednego chłopa w Uniowie. Po tym mój przyjaciel przeprowadził mnie do ojców studytów do klasztoru uniowskiej ławry w Uniowie, a ojcowie studyci przeprowadzili mnie do sióstr studytek, również w Uniowie. Metropolita Andrej Szeptycki specjalnymi listami nakazał wszystkim księżom, zakonnikom i zakonnicom udzielać szczególnej pomocy Żydom prześladowanym przez niemieckich faszystów. Był to nakaz listem pasterskim przekazanym narodowi ukraińskiego. I nie tylko do księży zakonników i zakonnic, ale do całego narodu ukraińskiego – kto może, niechaj chroni i ratuje Żydów. To był wielki człowiek o wielkiej duszy i niepowtarzalny. Chyba świat nie zobaczy więcej tak wielkiego człowieka, jakim był metropolita Szeptycki.

-Imienia tego człowieka w Izraelu nie znają – chyba że wychodźcy z Ukrainy, ci którzy uczyli się w szkole radzieckiej. Oni pamiętają. „Metropolita Andrej Szeptycki, zwierzchnik UCGK, nacjonalista, poplecznik hitlerowski, faszysta w sutannie”, – Dawid Kahane, dawniej główny rabin sił wojskowych sił powietrznych w Izraelu, główny rabin Argentyny, a jeszcze wcześniej więzień getta lwowskiego. Przez wiele lat, rabin Kahane domaga się, aby imię Andreja Szeptyckiego znalazło należne miejsce na Alei Sprawiedliwych w Jerozolimie.

-Szeptycki znany był jeszcze przed wojną jako przyjaciel i obrońca Żydów. Na Paschę wysyłał biednym rodzinom mąkę, coś do jedzenia, a dzieciom prezenty. W dni wielkich świąt zawsze pojawiał się w towarzystwie księdza prawosławnego i rabina. Gdy przyszli Niemcy, trafiłem do getta. Jakoś nocą udało mi się uciec. Przeszedłem przed druty, chowając się przed patrolem. Przekradłem się przez jezuicki ogród i znalazłem się przed wrotami soboru Świętego Jury. Zapukałam, otworzono mi i zaprowadzono do pomieszczenia. Metropolita Andrej Szeptycki schował mnie w swojej rezydencji w bibliotece. Przez kilka tygodni mieszkałem tam za regałami z książkami. Któregoś razu zapytałem metropolitę: „Za co te wszystkie męki dla mojego narodu?” On powiedział, wskazując na Ewangelię – tam napisane, „I krew jego będzie na dzieciach naszych”. Raptem mnie objął, zobaczyłem jego łzy. „Wybacz mi te słowa. Jestem tylko zwykłym śmiertelnikiem. To była pokusa.” Metropolita potajemnie przeprowadził mnie do klasztoru studytów. I nie wiedziałem wtedy, że w żeńskich klasztorach uratowano ok. 140 dzieci żydowskich. Wśród nich była też moja 2-letnia córeczka. Ksiądz przełożony powiedział do zakonników: „Jeśli Niemcy dowiedzą się, kogo przechowujemy, rozstrzelają nas. Ktoś jeden powinien wziąć winę na siebie.” I wszyscy jak jeden mąż odpowiedzieli: „Ja jestem gotów”.

(-)

Program przygotowała i przedstawiła Jarosława Chrunik. Żegnam się z Wami, do jutra do 10.50, a tymczasem życzę Wam miłego wieczoru. Wszystkiego dobrego, Drodzy Słuchacze. Wszystkiego dobrego! (jch/kos)

01.11.2021 – godz. 10.50 (opis do dźwięku)

Dzień dobry, drodzy słuchacze! Witam was na antenie Radia Olsztyn w poniedziałek, 1 listopada; w studiu – Jarosława Chrunik. Jest to szczególny dzień w roku – dzień zadumy nad upływem czasu, dzień wspominania tych, którzy kiedyś byli z nami, ale przeszli już za granicę, skąd nie ma już powrotu. Jest tylko nasza pamięć. Rzymskokatoliccy i protestanci obchodzą dzisiaj Dzień Wszystkich Świętych.

(-)

1 listopada 1939 r. urodził się Fedir Stryhun – ukraiński reżyser, narodowy artysta Ukrainy; aktor, kierownik artystyczny, główny reżyser Lwowskiego Ukraińskiego Teatru Dramatycznego im. Marii Zańkowieckiej. W ciągu 30 lat działalności twórczej zagrał ponad sto ról. „Zaginął dokument”, „I w dźwiękach pamięć się odezwie”, „Zaporożec za Dunajem”, „Dudaryky”, „Kamienna dusza” i inne – przyniosły mu sławę aktora filmowego. Jest laureatem Państwowej Nagrody im. T. Szewczenki, nagrody im. Iwana Kotlarewskiego i nagrody im. Mykoły Sadowskiego.

(-)

1944 r. zmarł Andrej Szeptycki – mecenas. Metropolita UCGK. W ostatnim słowie do najbliższego otoczenia powiedział między innymi: „Nasza Cerkiew będzie… rozgromiona przez bolszewików… trzymajcie się, nie odstępujcie od wiary, świętej Cerkwi Katolickiej… Nasza Cerkiew się odrodzi. Będzie ona… obejmować cały nasz naród.”

(-)

1947 r. błogosławiony Teodor Jurij Romża, biskup Mukaczowskiej epaechii greckokatolickiej, otruty przez agentów NKWD. Gen. Sudopłatow pisał, że Stalin zlecił zabójstwo, ale zamach, dokonany podczas jednego z wyjazdów biskupa do eparchii, nie udał się. Romża pozostał przy życiu – został ciężko ranny, wojskowi pobili go do nieprzytomności, a potem został odwieziony do mukaczewskiego szpitala. Wkrótce biskup zmarł, według wersji oficjalniej – wskutek wypadku, jednak Sudopłatow, który przebywał w Użhorodzie podczas zamachu na biskupa, twierdził, że Romża został otruty.

(-)

Dzisiaj świętują: Leonid, Michał, Sergiusz, Feliks oraz urodzeni 1 listopada. Wszystkiego najlepszego!

(-)

XIII Ogólnopolskie Dni Teatru Ukraińskiego odbędą się 13 i 14 listopada w Teatrze im. S. Jaracza w Olsztynie. Na scenie teatru wystąpią aktorzy Kołomyjskiego Obwodowego Teatru Dramatycznego im. Iwana Ozarkewycza. Dni Teatru Ukraińskiego rozpoczną się w sobotę 13 listopada otwarciem wystawy fotograficznej Ołeksandra Charwata „Wojno-pokój”. Potem, o godz. 15.30 odbędzie się spektakl – dramat „Ziemia” Olgi Kobylańskiej. Następnego dnia, w niedzielę o godz. 12 na Małej Scenie publiczność zobaczy komedię Franza Kroetza „Ratunku, żenią mnie”. Tego samego dnia, w niedzielę 14 listopada o godz. 16.00 na Dużej Scenie aktorzy zagrają jeszcze jedną komedię: „Sto tysięcy” Iwana Karpenki-Karego.

(-)

Polacy sprzątali w Kijowie groby rodaków. Przedstawiciele mniejszości polskiej i dyplomaci spotkali się na cmentarzu Bajkowa, aby uporządkować mogiły przed uroczystością Wszystkich świętych. Na jednej z najstarszych nekropolii Kijowa spotkało się kilkadziesiąt osób. Przywitał ich ambasador Bartosz Cichocki. Jak mówił, wspólne sprzątanie to także okazja do spotkania się z rodakami, porozmawiania po polsku, wymienienia się najnowszymi informacjami. Polacy przyjdą na groby również dzisiaj, 1 listopada; zapalą znicze, planowana jest wspólna modlitwa.

(-)

W Zaporożu wczoraj zmarł legendarny weteran II wojny światowej, uczestnik bitwy pod Stalingradem, Iwan Załużnyj. Tę smutną wiadomość potwierdzono z zaporoskiej obwodowej administracji państwowej. Podkreślono tam, że Załużny przeszedł bohaterską drogę życiową. Był przykładem męstwa i patriotyzmu dla obecnego pokolenia Ukraińców. Urodził się w 1918 r. Przeżył Wielki Głód 32-33 na Ukrainie. W 1938 r. Załużny został powołany do służby wojskowej. W swoim czasie otrzymał wiele honorowych odznaczeń: order Bohdana Chmielnickiego III stopnia, order Za męstwo III stopnia, medale Obrońcy Ojczyzny, dwa ordery Czerwonego Sztandardu, order Gwiazdy Czerwonej, medal Za zasługi bojowe i inne. W 2014 r. Iwan Załużnyj stracił na wojnie na Donbasie jedynego wnuka, ochotnika Gwardii Narodowej, Iwana Hutnyka-Załużnego, który bronił Ukrainy przed rosyjskimi wojskami okupacyjnymi. Chłopak zginął pod Amwrosijiwką w Obwodzie Donieckim, ratując w boju towarzyszy. Wkrótce po tym Iwan Załużnyj aktywnie wspierał lokalnych żołnierzy ATO, rozmawiał z wojskowymi jednostki, w której służył jego wnuk. W maju 2021 r. Iwan Załużnyj skończył 103 lata.

(…)

I tu czas postawić kropkę. Program przygotowała i poprowadziła Jarosława Chrunik. Ponownie spotkamy się wieczorem o godzinie 18:10. Miłego dnia, wszystkiego dobrego. (jch/kos)

 

ZOBACZ TAKŻE

Więcej w Ukraina
W Asunach będą świętować 30-lecie niepodległości Ukrainy

 Asuny w gminie Barciany przygotowują się do festynu ludowego z okazji 30-lecia odzyskania niepodległości przez Ukrainę. Zazwyczaj impreza rozpoczynała się w sobotę i kończyła całonocną zabawą....

Zamknij
RadioOlsztynTV