Zmarł ostatni świadek tzw. Sprawy Elbląskiej. Marian Pilarz miał 85 lat
Zmarł Marian Pilarz – ostatni żyjący świadek tzw. Sprawy Elbląskiej, jednej z najbardziej dramatycznych i sfabrykowanych spraw prowadzonych przez aparat bezpieczeństwa w powojennej Polsce. Miał 95 lat.
Marian Pilarz w 1948 roku przyjechał z Paryża do Elbląga wraz z rodzicami. Rok później, po pożarze hali nr 20 w Zakładach Mechanicznych im. gen.Karola Świerczewskiego, został aresztowany pod zarzutem sabotażu i szpiegostwa na rzecz tzw. imperialistów. Choć w chwili wybuchu pożaru pracował na innej zmianie, trafił w ręce funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa. O tamtych wydarzeniach mówił przez lata bardzo oszczędnie. W archiwalnej wypowiedzi wspominał.
Pracowałem na zmianie popołudniowej, pożar zdarzył się w nocy. Następnego dnia zostałem aresztowany. Zabrali mnie na przesłuchanie, a potem do aresztu do Gdańska. Spędziłem tam 20 miesięcy. Wypuścili mnie z braku dowodów winy
– powiedział.
Śledztwo, któremu był poddawany, trwało blisko 2 lata i wiązało się z brutalnymi przesłuchaniami. Po wyjściu z więzienia został skierowany do przymusowej pracy w kopalni, gdzie spędził kolejne 2 lata.
Pożar hali Zakładów Mechanicznych w nocy z 16 na 17 lipca 1949 roku stał się pretekstem do masowych aresztowań Elblążan. W sfabrykowanym przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego śledztwie szczególnie dotkliwie represjonowani byli reemigranci z Francji, którym zarzucono stworzenie rzekomej siatki szpiegowskiej. Aresztowano ponad 220 osób, 3 skazano na karę śmierci, 6 na długoletnie więzienie.
Posłuchaj relacji Anety Pastuszki
Autor: A. Pastuszka
Redakcja: M. Rutynowski




























