Radni PiS pytają o unijne dotacje dla Beaty Bublewicz. Mówią o możliwym konflikcie interesów
Wojewódzcy radni Prawa i Sprawiedliwości mają wątpliwości co do rozdzielania unijnych dotacji przez Urząd Marszałkowski. Mówią o upolitycznieniu.
Wojewódzki radny PiS Paweł Warot złożył do marszałka województwa warmińsko-mazurskiego interpelację, w której pyta o unijne dotacje przyznane ze środków regionalnych Beacie Bublewicz. To córka znanego nieżyjącego kierowcy rajdowego, a także posłanka Platformy Obywatelskiej w latach 2005 – 2015. Z regionalnych funduszy otrzymała dwie dotacje na ośrodek w Dercu – najpierw na jego otwarcie, później na projekt związany z ochroną bioróżnorodności. W sumie – jak wynika z informacji podawanych przez radnych PiS – były to ponad 2 miliony złotych.
Zdaniem radnego PiS Pawła Warota przy udzielaniu dotacji mogło dojść do konfliktu interesów.
Jak to się stało, że otrzymała tę dotację? Czy przyznanie tej dotacji nie stanowiło konfliktu interesów, bo przecież była też wicedyrektorem departamentu sportu i turystyki
– zapytał radny Prawa i Sprawiedliwości.
Zwraca również uwagę na możliwość złamania przepisów o tzw. trwałości projektu – bo Beata Bublewicz wystawiła na sprzedaż część ośrodka. Jego zdaniem ta sytuacja może świadczyć o upolitycznieniu sposobu rozdzielania dotacji przez marszałka.
Klika Platformy Obywatelskiej w swoim sosie. Czy to się godzi? Czy mamy odpowiednią przejrzystość finansowania tego typu przedsięwzięć? Uważam, że istnieje pewne prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa
– dodał.
Paweł Warot zapowiedział, że – w zależności od treści odpowiedzi na swoją interpelację – może też złożyć zawiadomienie do prokuratury.
Sama Beata Bublewicz na te zarzuty odpowiedziała krótko.
Zawsze wszystko, co robiłam, robiłam zgodnie z prawem, robię zgodnie z prawem i będę robiła zgodnie z prawem. Wiem, co umowa z instytucją, która przyznała środki unijne, dopuszcza i w związku z tym korzystam z tych zapisów, które tam są
– powiedziała.
Dodała również, że podobną dotację otrzymało ponad 140 innych firm. Wypowiedzi radnych PiS określiła zaś mianem nękania i nie wyklucza wejścia na ścieżkę sądową.
Nie jestem osobą publiczną, jestem prywatnym przedsiębiorcą, od 11 lat nie pełnię żadnych stanowisk publicznych i tego typu zachowania wobec mnie uznaję jako piętnujące, nękające i naruszające moje dobra osobiste
– dodała Beata Bublewicz.
Urząd Marszałkowski na razie nie skomentował sprawy.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: A. Piedziewicz
Redakcja: P. Jaguszewski



























