Olsztyn, Aktualności, Aplikacja mobilna, Region, Regiony
Nowe wątki sprawy Manoru: jest śledztwo prokuratury i oświadczenie właściciela obiektu
Ciąg dalszy sprawy obiektu Manor po sobotnim zawaleniu się ściany. Z jednej strony prokuratura wszczyna oficjalne śledztwo, z drugiej w przestrzeni publicznej pojawia się oświadczenie menadżera kompleksu.
Po sobotniej katastrofie, podczas której w rejonie wykopów runęła ściana budynku, do gry wchodzą śledczy. Jak przekazał rzecznik Prokuratury Okręgowej w Olsztynie, prok. Daniel Brodowski: „Śledztwo jest prowadzone w sprawie sprowadzenia zdarzenia zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach”. To czyn z artykułu 163 Kodeksu karnego, za który grozi kara nawet do 10 lat pozbawienia wolności. – Obecnie postępowanie toczy się w sprawie, co oznacza, że nikomu nie przedstawiono zarzutów – dodał prokurator. Zlecił on już realizację szeregu czynności dowodowych, w tym przesłuchanie świadków i zabezpieczenie dokumentacji procesu budowlanego. Po zgromadzeniu tego materiału zapadnie decyzja o powołaniu biegłego z zakresu budownictwa, który oceni prawidłowość prowadzonych działań.
Sprawa ma też drugie dno. Do prokuratury wpłynęło oficjalne zawiadomienie od rodziców dzieci, które były zakwaterowane w obiekcie. Rzecznik prokuratury potwierdził, że wpłynęło ono po zdarzeniu i – jak podkreślił – „dotyczy kwestii tego, czy budynek spełniał właściwe normy oraz czy był bezpieczny już na etapie samej organizacji wypoczynku tej grupy młodzieży”. Śledczy będą więc sprawdzać, czy obiekt w ogóle powinien był przyjmować grupy zorganizowane.
Tymczasem wokół Manoru gęstnieje informacyjna mgła. W wydanym oświadczeniu zarządca deklarował pełną współpracę ze służbami, zapewniał, że obiekt jest wyłączony z użytkowania, a z gośćmi utrzymywany jest stały kontakt. Nasz dziennikarz, Marek Lewiński, postanowił sprawdzić, jak wygląda to w praktyce i pojechał na miejsce. Mimo zamknięcia obiektu i wywieszki na drzwiach informującej o konieczności kontaktu telefonicznego, drzwi wejściowe były otwarte. Wewnątrz na recepcji nie było nikogo, a podany numer telefonu kierował prosto na pocztę głosową.
Chwilę później naszemu reporterowi udało się jednak spotkać pracownicę recepcji. Zapytana, czy do zarządu dotarła oficjalna korespondencja od Radia Olsztyn, kobieta nie umiała tego potwierdzić. A pytania, które wysłaliśmy do właścicieli, są bardzo konkretne: jak tłumaczą katastrofę budowlaną, czy zamierzają respektować zakaz użytkowania wydany przez nadzór budowlany i dlaczego, mimo tego zakazu, w internecie nadal można rezerwować tam pobyt na najbliższe dni.
Brak odpowiedzi na te pytania kontrastuje z oficjalnym przekazem kompleksu. Zarządca obiektu przekonuje w wydanym komunikacie, że główna konstrukcja budynku nie ucierpiała, a osunęła się jedynie ściana dawnej oranżerii. Według kierownictwa, winę za to zdarzenie ponosi pogoda. Intensywne opady deszczu w ostatnich tygodniach miały podmyć i osłabić grunt pod odsłoniętymi fundamentami nowo budowanej części kompleksu, gdzie ma powstać basen. Menedżer obiektu zapewnia jednocześnie, że prace – tu cytat – „prowadzone były na podstawie prawomocnego pozwolenia na budowę”.
W oświadczeniu czytamy również, że ewakuacja gości przebiegła sprawnie, a priorytetem było bezpieczeństwo. Władze Manoru podkreślają, że złożyły już w Powiatowym Inspektoracie Nadzoru Budowlanego własną ekspertyzę techniczną. Zapewniają, że wykonali pierwsze zalecenia zabezpieczające, w tym podparcie stropu, i czekają na ewentualne zielone światło od urzędników, by móc ponownie przyjmować gości. Do tego czasu obiekt deklaruje zwroty pieniędzy za przerwane pobyty.
Sprawa jest jednak zupełnie inaczej opisywana przez media branżowe. Portal hotelarz.pl w swojej analizie zderza gładkie oświadczenie zarządcy z ustaleniami służb, punktując luki w narracji o winie pogody. Dziennikarze portalu przypominają słowa Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego w Olsztynie, który wskazywał, że ściana miała zostać podkopana bez zapewnienia odpowiedniego zabezpieczenia konstrukcji. Zastrzeżenia inspektorów wzbudził również sam sposób odgrodzenia wykopu – użyto do tego „leśnej siatki na lisy”, co zdaniem służb było niewystarczającym zabezpieczeniem placu budowy, po którym poruszały się dzieci – czytamy na stronie hotelarz.pl.
Długa jest także lista wcześniejszych problemów kompleksu przy ulicy Kanarkowej. Obiekt od lat posługuje się w ofertach określeniem „hotel”, choć nie ma formalnego zaszeregowania do tego rodzaju obiektów, za co już w 2011 roku kary nakładał Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kłopoty ciągną się zresztą od samego początku działalności. W 2007 roku w Manorze zakwaterowano kandydatki do tytułu Miss Polski, mimo że budynek nie był formalnie dopuszczony do użytkowania. W kolejnych latach kontrole służb wykazywały między innymi zanieczyszczenia mikrobiologiczne w basenie, zarzucano też obiektowi odprowadzanie ścieków prosto do pobliskiego jeziora Tyrsko, a w Wigilię 2018 roku z powodu dużego pożaru z budynku ewakuowano blisko 180 osób.
Posłuchaj relacji Marka Lewińskiego
Autor: M. Lewiński
Redakcja: A. Niebojewska
Manor zamknięty po zawaleniu ściany. To nie koniec problemów obiektu
PRZECZYTAJ TAKŻE
-
Zagadka śmierci sprzed 20 lat. Policja ustaliła tożsamość mężczyzny i prosi o pomoc
-
Unijne miliony za remont domu kultury w Piszu do zwrotu. Sprawę bada prokuratura
-
Szpilki i gwoździe w cukierkach. Prokuratura podaje termin zakończenia śledztwa
-
Nielegalne składowanie toksycznych odpadów. Posłuchaj audycji Śliska Sprawa



























