Mały chrząszcz, duże zagrożenie. Leśnicy kontrolują populację kornika
Trwa monitoring kornika drukarza. Spacerując po lesie można zauważyć charakterystyczne urządzenia zawieszone na stojakach lub słupkach. Są to pułapki feromonowe, które pomagają określić ilość i aktywność tych małych owadów, które atakują głównie świerki.
Korniki atakują przede wszystkim świerki. Składają w nich jaja, z których następnie wyklute larwy wraz z dorosłymi osobnikami drążą pod korą charakterystyczne chodniki, uszkadzając łyko, czyli część drzewa odpowiedzialną za transport związków organicznych.
Jest tam ruch związków pokarmowych. Jak korniki robią sobie chodniki w tej części drzewa, to drzewo zamiera, bo pokarm nie przepływa między korzeniami a liśćmi
– powiedział Jan Piotrowski z Nadleśnictwa Elbląg.
O obecności kornika mogą świadczyć niewielkie trociny pojawiające się na korze. Innym sygnałem są ślady żerowania dzięciołów, które potrafią odłupywać całe płaty kory. Leśnicy regularnie sprawdzają pułapki feromonowe, a kontrole odbywają się mniej więcej co 10 dni i prowadzone są przez cały rok.
Na ten moment wiele korników nam się nie pojawia, więc wiemy, że ten rok jest spokojny – przynajmniej w naszych lasach. Tutaj dużego zagrożenia nie ma
– dodał Piotrowski.
Kornik drukarz jest niewielkim owadem, ale w sprzyjających warunkach jego pojawienie się może mieć poważne konsekwencje dla lasu. Dlatego tak ważne są regularne obserwacje, monitoring i szybka reakcja leśników.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: A. Bruchwald
Redakcja: P. Grzymska


























