Góry, upał i pożary lasów. Strażacy z regionu zakończyli misję w Hiszpanii
Po intensywnych zmaganiach z żywiołem i własnymi słabościami, moduł GFFF Olsztyn bezpiecznie wrócił do domu. Trzynaścioro strażaków z województwa warmińsko-mazurskiego przez ponad tydzień wspierało hiszpańskie służby w walce z potężnymi pożarami lasów. Zmierzyli się z morderczym upałem i nieznaną w Polsce topografią.
Wyjazd polskich strażaków do Hiszpanii, w tym ratowników z naszego regionu, odbył się w ramach Europejskiego Mechanizmu Ochrony Ludności. Początkowym założeniem misji w rejonach Kastylii-La Manchy i Aragonii było tzw. prepozycjonowanie, czyli pozostawanie w pełnej gotowości do ewentualnych działań operacyjnych. Zespołowi udało się jednak szybko dowieść swojej wartości.
Udało się zdobyć zaufanie strony hiszpańskiej i brać udział w działaniach gaśniczych. Z naszego punktu widzenia i z perspektywy czasu, myślę, że najbardziej wymagająca była topografia terenu. Pracowaliśmy tam w wysokich górach, na dużych wysokościach i wymagało to od nas dużej sprawności fizycznej
– przekazał bryg. Marcin Wiśniewski, dowódca modułu GFFF Olsztyn.
Hiszpańskie lasy znacząco różnią się od uporządkowanych, nizinnych kompleksów leśnych na Warmii i Mazurach. Tamtejsza roślinność to głównie pojedyncze drzewa i ostre krzewy, wyrastające z piaszczystego, górskiego podłoża. Taka specyfika terenu wymuszała na strażakach tworzenie pasów ochronnych za pomocą specjalistycznych narzędzi ręcznych.
Kopanie w górach nie należy do najłatwiejszych. Śmieliśmy się, że gdyby któryś park narodowy poszukiwał ludzi do wykonywania ścieżek turystycznych, to mamy już w tym doświadczenie
– opowiedział z uśmiechem kpt. Paweł Zapadka z Komendy Wojewódzkiej PSP w Olsztynie.
W wysokich górach strażacy nie mogli liczyć na błyskawiczne wsparcie logistyczne. Praca na dużych wysokościach wymagała bycia w stu procentach samowystarczalnym, co zmuszało ratowników do noszenia potężnego obciążenia.
Ukształtowanie terenu bardzo wpływało na naszą pracę, ponieważ cały sprzęt transportowaliśmy na swoich barkach. Braliśmy to, co jest nam potrzebne i nie zwracaliśmy uwagi tylko na aspekty gaśnicze, ale też na aspekty zabezpieczenia dla siebie, czyli prowiant, woda, zabezpieczenie medyczne
– tłumaczyła kpt. Weronika Madej z Komendy Powiatowej PSP w Bartoszycach.
Misja, mimo ekstremalnego wysiłku, zakończyła się pełnym sukcesem, a co najważniejsze – wszyscy uczestnicy bezpiecznie zameldowali się z powrotem w jednostkach.
To było najważniejsze, żeby cali, zdrowi i wszyscy wrócili na teren województwa warmińsko-mazurskiego z ogromnym doświadczeniem, z nowymi pomysłami też, jak dalej rozwijać moduł. Teraz czas na odpoczynek i będziemy wdrażać te doświadczenia w życie
– podsumował nadbryg. Michał Kamieniecki.
Doświadczenia przywiezione z Półwyspu Iberyjskiego pozwolą na udoskonalenie procedur i jeszcze lepsze przygotowanie warmińsko-mazurskich strażaków do walki z żywiołem w przyszłości.
Posłuchaj wypowiedzi
Autor: F. Tomkiel
Redakcja: P. Jaguszewski































