Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 24 °C pogoda dziś
JUTRO: 25 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Czytajmy polską klasykę

Wakacyjne lektury to zwykle literatura mniej ambitna, w sam raz na „słodkie manowce”, do których tęsknimy przez cały rok. Zatem o kryminałach i romansach zapewne będzie wkrótce, ale dziś proponuję Państwu coś zupełnie innego – powróćmy w tym letnim, leniwym czasie do polskiej klasyki! Wiem, że taka propozycja może u niektórych wywołać mdłości i zgrzytanie zębów. Zaraz przypomina się szkoła, nudne drylowanie niezrozumiałych tekstów, rozprawki, stopnie. Sam mam niejakie doświadczenia w tym względzie, i to – że tak powiem – z obydwu stron barykady. Szkolny formalizm potrafił obrzydzić najlepszą literaturę. Ale będąc dorosłymi, możemy się przekonać, wakacyjnie i bez pośpiechu, czy niesmak ten będzie już nam towarzyszył zawsze, czy nasze nastawienie się nie zmieni.

Żeromski jako lektura na wakacje. Brzmi to nieomal upiornie. Kiedy jako pisarza pytano mnie o ulubionego autora, a ja odpowiadałem, że to właśnie Żeromski – wzbudzałem popłoch. Ale przecież po ponad stu latach wcale nie musimy roztrząsać dylematów Joasi, Judymów, Borowiczów i Baryków, ani w ogóle przejmować się tzw. „żeromszczyzną”. Możemy za to odbywać wycieczkę do świata, który od dawna nie istnieje, wręcz odczuć go zmysłowo. Żeromski nie zbywał czytelnika ogólnikami typu: „koń jaki jest, każdy widzi”. Wszystkie szczegóły mają u niego zapach i konsystencję, barwę i nastrój, wystarczy tylko odrobina wyobraźni i… dużo cierpliwości. Możemy patrzeć na dawny świat oczami ludzi, którzy wtedy żyli, wcielać się w ich racje, przeżywać wrażenia, odnosić do siebie. Zapewniam – to największa przyjemność smakowania literatury. Polecam Państwu mniej znaną powieść Żeromskiego pt. „Uroda życia”. A w niej wątek odzyskiwania świadomości narodowej przez zrusyfikowanego Polaka Piotra Rozłuckiego, mistrzowsko spleciony z namiętnym, bardzo śmiało ukazanym romansem z Tatianą, pięknością o „oczach ciemnych jak nokturn”.

Najpoczytniejszym klasykiem Dwudziestolecia międzywojennego był Tadeusz Dołęga-Mostowicz, autor m.in. „Profesora Wilczura”, „Pamiętnika pani Hanki” i „Kariery Nikodema Dyzmy”. To jego powieści biły rekordy nakładów, a nie książki Tuwima, Nałkowskiej czy Iwaszkiewicza. Tworzył „literaturę środka”, świetnie napisaną prozę obyczajową i „political fiction”. W czasie zaledwie siedmiu lat jego aktywności literackiej naliczyłem aż siedem ekranizacji filmowych. Zginął we wrześniu 1939. roku. Dwie powojenne adaptacje filmowe przysłoniły nieco literacki wymiar „Kariery Nikodema Dyzmy” wydanej na początku lat 30-tych. Powieść przyniosła Autorowi ogromny sukces, opowiadała o prostaku, dzięki serii przypadków wchodzącym do sfer rządowych i osiągającym dygnitarskie stanowiska. Pierwsze sceny pokazują Dyzmę jako głodującego, bezrobotnego fordansera, ostatnia – jak we własnym majątku z wyższością odmawia przyjęcia funkcji premiera i misji tworzenia nowego rządu. Podobno miał to być paszkwil na Józefa Piłsudskiego, choć podstawowe fakty temu zaprzeczają. „Kariera” to utwór klasyczny, ponieważ jest aktualną w każdym czasie satyrą na obóz władzy – na cwaniactwo, pychę, kolesiostwo, ignorancję, korupcję polityczną. Także na zawsze rozpanoszone w tzw. „wyższych sferach” lans, hipsterstwo, pretensjonalność – jak byśmy tego nie nazwali.

A na zakończenie… Kochanowski. Już widzę Państwa miny – coś takiego na plażę w Kołobrzegu czy Costa del Sol! Ale niech to będzie odrobina zdrowego snobizmu, bez namaszczenia i zbędnego poczucia obcowania ze świętością. Mistrz Jan napisał ponad 300 fraszek, bardzo odważnych, często frywolnych, nieprzebierających w słowach i śmiesznych do dziś. Choćby taką. Piękna pani, opędzając się od zalotów natrętnego adoratora, prowadzi go do łaźni, gdzie kąpie się jej mąż. Niedoszły amant, ujrzawszy małżonka „by w raju”, czyli w całej męskiej krasie, opuszcza z respektem głowę i ucieka, wzdychając tylko: „Nie każdy weźmie po Bekwarku lutniej”, sentencję, która w ten sposób przeszła do historii. Pouczające, aktualne, zwłaszcza w czasie wakacji.

Czytajmy polską klasykę! A ja w najbliższych, letnich miesiącach na pewno będę do niej wracał.

Włodzimierz Kowalewski

ZOBACZ TAKŻE

Więcej w Kowalewski, literatura
Sąd zakazał informowania o rzekomym wyroku senatora

Sąd Okręgowy w Olsztynie zakazał dziennikarzowi Mariuszowi Kowalewskiemu rozpowszechniania informacji o rzekomym skazaniu przed laty senatora PO i rektora UWM, Ryszarda Góreckiego, i nakazał usunięcie tych...

Zamknij
/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV