„To działania pozorowane”. Marcin Możdżonek ostro o stanie polskiej obrony cywilnej
W miniony weekend w całej Polsce zorganizowano Krajowy Trening Reagowania, który miał sprawdzić gotowość obywateli na wypadek zagrożeń. Zdaniem Marcina Możdżonka, radnego Olsztyna i polityka Konfederacji, to jednak stanowczo za mało. W Porannych Pytaniach Radia Olsztyn samorządowiec wytknął poważne luki w polskim systemie ochrony ludności.
Organizatorzy ogólnopolskich szkoleń przekonywali, że cykl weekendowych treningów da Polakom możliwość zdobycia umiejętności, które w sytuacjach kryzysowych mogą okazać się bezcenne. Marcin Możdżonek podszedł jednak do tej inicjatywy z dużym dystansem. Według niego państwo potrzebuje konkretnych, systemowych rozwiązań. Podczas rozmowy w Radiu Olsztyn polityk jasno zdiagnozował obecną sytuację.
Przysposobienie obronne jest traktowane po macoszemu. Nie wiemy, jak się zachowywać i jest z tym duży problem. Trening na pozór wydaje się dobrym pomysłem, ale to działanie pozorowane, ponieważ jesteśmy w bardzo nieciekawej sytuacji, jeśli chodzi o system alarmowy, ochronę ludności, obronę cywilną. To wszystko raczkuje
– mówił Możdżonek.
Jednym z najbardziej palących problemów w polskim systemie wczesnego ostrzegania są, zdaniem radnego, źle funkcjonujące alerty Rządowego Centrum Bezpieczeństwa (RCB). Zwrócił on uwagę, że obecny system jest niedoskonały, a do obywateli potrafią trafiać komunikaty, które wzajemnie się wykluczają.
Możdżonek zaproponował, by Polska sięgnęła po sprawdzone rozwiązania technologiczne, które z powodzeniem funkcjonują m.in. w Izraelu. Zamiast wysyłania łatwych do zignorowania, zwykłych wiadomości SMS, system powinien w pełni wykorzystywać możliwości współczesnych smartfonów. Oznacza to wdrażanie alertów, które wywołują wibracje i głośny alarm dźwiękowy, zdolny wybudzić lub ostrzec użytkownika nawet wtedy, gdy jego urządzenie jest wyciszone.
Gość Radia Olsztyn odniósł się także do inicjatywy ustawodawczej „Uwaga! Polowanie”. Autorzy zmian w prawie domagają się m.in. zakazu polowań w obrębie 700 metrów od zabudowań oraz rejestru polowań w aplikacji. – To nie jest dobry i potrzebny kierunek zmian – oceniał na antenie Radia Olsztyn Marcin Możdżonek.
Aplikacje z rejestracją polowań są stworzone i mają do nich dostęp myśliwi i służby. Informacje o polowaniach zbiorowych są też umieszczane m.in. w biuletynie informacji publicznej, a tereny polowań są oznakowane. – To wystarczający sposób informowania mieszkańców, a tworzenie aplikacji dostępnej dla wszystkich może tylko utrudnić prowadzenie gospodarki łowieckiej – podkreślił Marcin Możdżonek.
Posłuchaj rozmowy Aleksandry Skrago
Autor: A. Skrago/Ł. Sadlak

























