Strona główna Radio Olsztyn
Posłuchaj
Pogoda
Olsztyn
DZIŚ: 12 °C pogoda dziś
JUTRO: 14 °C pogoda jutro
Logowanie
 

Podwójnie klasycznie – „Góra Dantego”, „Za horyzontem”

Kadr z filmu Góra Dantego

To był dosyć dziwny weekend, dziwna pogoda, trochę ciepła, trochę zimna, czasem słońce, czasem deszcz, więc postanowiłem poszukać coś do oglądania, znalazłem, było to łatwe, platformy streamingowe specjalizują się w wyszukiwaniu dobrych, starych filmów, które nic nie straciły, mimo upływu lat od premiery i w dalszym ciągu są atrakcyjne.

Są atrakcyjne, bo robiono je w tradycyjny sposób o czym już wielokrotnie pisałem, więc mają uniwersalny wymiar i są adresowane do uniwersalnego widza, w każdej grupie wiekowej i pod każdą szerokością geograficzną. I tak przypomniałem sobie dwa amerykańskie klasyczne, gwiazdorskie – obsada, filmy: „Góra Dantego” Rogera Donaldsona z Brosnanem i Hamilton oraz „Za horyzontem” Rona Howarda z Cruisem i Kidman. Filmy dosyć podobne do siebie, mimo, że całkowicie różne, opowiadające różne historie, rozgrywające się w różnych epokach.

„Góra” świetnie wpisuje się w dosyć popularny parę lat temu cykl filmów o ulewach, powodziach, pożarach, trzęsieniach ziemi czy huraganach. Wszystkie te filmy są do siebie dosyć, podobne, świetnie zrealizowane z wyrazistymi bohaterami, dobrze podanymi realiami mało – średnio miasteczkowymi, zazwyczaj mają znakomite tempo i świetną obsadę i tak też jest w Górze. Ma nadejść katastrofa i nadchodzi, giną niektórzy bohaterowie, urokliwe miasteczko ma być zrujnowane i tak się dzieje, doktor od wulkanów – Brosnan – wszystko przewidział i historia przyznała mu rację, ale trzeba było słuchać go wcześniej. Lubię takie filmy o konfrontacji z przyrodą, chyba walka jest nierówna, warto spojrzeć przez okno. Warto przypomnieć sobie „Górę Dantego”.

Ten drugi film to jak już wspomniałem „Za horyzontem” Rona Howarda z Tomem Cruisem i Nicole Kidman, to epicka opowieść o poszukiwaniu szczęścia w Ameryce, ach wiecznie ta Ameryka i jej mit szczęścia – warto bacznie oglądać telewizję i poczytać o tym co tam obecnie się dzieje, można zmienić przekonania. Niemniej film Howarda opowiada o tym jak para irlandzkich uciekinierów, biedak Tom Cruise – wtedy bardzo popularny i panna z dobrego domu Nicole Kidman – wtedy zjawiskowa, szukają szczęścia w XIX wiecznej Ameryce. Film jest bardzo dobry, ładnie zagrany, fajnie brzmi – dobra muzyka, ciekawie pokazano ówczesną Amerykę miejską z jej nędzą i przepychem, no i ten wspaniały wyścig po ziemię w Oklahomie, prawdziwe widowisko, zapierające dech w piersiach, na te scenę czeka się przez cały film. No i wszystko dobrze się kończy i miłość mamy i ziemię obiecaną. I znowu powiem, kiedyś to filmy robili. „Za horyzontem”, eleganckie, stylowe kino.

Gdybyście zapytali co czytam, to odpowiadam, wracam głównie do literatury klasycznej, najchętniej sięgam po powieści Tadeusza Konwickiego, aktualnie przypominam sobie „Małą Apokalipsę”.

 

Kinoman

ZOBACZ TAKŻE

/RadioOlsztyn
RadioOlsztynTV