Aktualności, Aplikacja mobilna, Regiony
Prawo zakazało bicia dzieci 16 lat temu. Przemoc nadal pozostaje problemem
16 lat temu Polska powiedziała, że bicie nie służy wychowaniu dzieci. 1 sierpnia 2010 roku prawo stanęło po stronie tych, którzy sami nie są w stanie się obronić.
Chodzi o nowelizację Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz o zmianę ustawy o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, gdzie wprost wpisano całkowity zakaz stosowania jakichkolwiek kar cielesnych wobec małoletnich. Nierespektowanie tego zakazu skutkuje odpowiedzialnością karną. W zależności od siły i częstotliwości przemocowych zachowań rodzicom i opiekunom może grozić kara grzywny, ograniczenia wolności, a w przypadku znęcania się z premedytacją nawet do 5 lat pozbawienia wolności.
Przez lata zmieniło się wiele – społeczna akceptacja dla przemocy wobec dzieci systematycznie maleje. Jednak specjaliści nie mają wątpliwości – to wciąż za mało.
Tomasz Sztachelski, wiceprezes Stowarzyszenia Arka i koordynator Centrum Pomocy Dzieciom w Olsztynie, przyznał, że coraz więcej rodziców rozumie, iż przemoc nie jest metodą wychowawczą. Nadal jednak wielu dorosłych pozwala sobie na zachowania, które wyrządzają dzieciom krzywdę. Jak podkreślił, przemoc to nie tylko bicie. To cała gama zachowań naruszających bezpieczeństwo i godność dziecka. Ekspert zwraca uwagę, że często powtarzane zdanie: „mnie też bili i wyrosłem na ludzi”, nie jest dowodem na skuteczność przemocy. To mit, który pozwala usprawiedliwiać własne zachowania, ale także sposób radzenia sobie z bolesnymi doświadczeniami z dzieciństwa. W rzeczywistości dziecko nie uczy się po klapsie właściwego zachowania. Uczy się strachu i zaczyna wierzyć, że na miłość trzeba sobie zasłużyć. Trzeba w końcu zrozumieć, że klaps odbiera dziecku godność.
Sztachelski w rozmowie z naszą reporterką przywołał sytuację, w której szef uderza pracownika za źle wykonane zadanie i tłumaczy to względami wychowawczymi, podnosząc, że wobec dzieci taki sposób myślenia wciąż bywa usprawiedliwiany. Ekspert podkreślił również, że pierwszy klaps bardzo często staje się początkiem eskalacji przemocy. Każdego roku do olsztyńskiego Centrum Pomocy Dzieciom trafia około 200 młodych osób potrzebujących specjalistycznego wsparcia.
O tym, jak długo przemoc zostawia ślad, najlepiej wiedzą wychowawcy pracujący z dziećmi po traumatycznych doświadczeniach. Kamila Sterniczuk z Ośrodka Socjoterapeutycznego w Olsztynie podkreśliła, że wielu podopiecznych trafia tam właśnie z domów, w których przemoc była codziennością. Największym wyzwaniem nie jest zmiana zachowania dziecka, ale odbudowanie jego zaufania do dorosłych.
To potwierdzają także sami wychowankowie ośrodka. Opowiadają o biciu, którego doświadczali w swoich domach, o lęku, który towarzyszył im każdego dnia, ale także o konsekwencjach przemocy – od problemów z relacjami po samookaleczanie. Ich historie pokazują, że skutki przemocy nie kończą się wraz z ostatnim uderzeniem.
Agata Lulewicz, psycholożka i psychoterapeutka, przypomniała, że wyniki badań Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę pokazują, że ponad 30 proc. dzieci doświadcza przemocy.Dodała też, że wiele przypadków nigdy nie trafia do żadnej instytucji, dlatego rzeczywista liczba dzieci doświadczających przemocy jest znacznie wyższa.
Na Warmii i Mazurach policjanci podejmują interwencje związane z przemocą domową każdego dnia. Rocznie jest ich ponad 2 tysiące. Blisko połowa dotyczy dzieci nie tylko tych, wobec których stosowana jest przemoc, ale również tych, które są jej świadkami. Nadkomisarz Ewa Szczepanek z Wydziału Prewencji KWP w Olsztynie przypomniała, że funkcjonariusze interweniują na podstawie przekazywanych im informacji. Podkreśliła również, że każdy z nas ma obowiązek reagować na przemoc wobec dzieci. Tylko w ten sposób można ograniczyć skalę ich krzywdzenia.
Posłuchaj relacji Kingi Grabowskiej
Autor: K. Grabowska
Redakcja: P. Jaguszewski



























